olena.s
02.05.20, 10:39
Wyszła bowiem nowa praca Grabowskiego, w której zajął się rolą granatowej policji w holokauście.
Wyborcza zamieszcza recenzję Rudnickiego. Spiął zawartość książki w ten sposób, że powstał jeden modelowy granatowy policjant. Recenzja ma formę jego opowieści.
"W Miechowie to było, jako starosta powiatowy wprowadziłem zakaz używania przez Żydów chodników i ścieżek miast i wsi powiatu. Po jezdni niech człapią, mówiąc dokładniej, brzegiem rynsztoków, jak szczury.
W synagodze też zabijaliśmy, razem z Niemcami, małymi stadami, po sześć, siedem sztuk, zabiliśmy osiemnastu, trochę przymało, to mi się przypomniało, że w naszym więzieniu siedzi jeszcze dwóch, to ich nam przyprowadzili, to było dwadzieścia.
A kiedyś to my ojca z córką dorwali, przywiązaliśmy go łańcuchem i katowali tak, że ta córka wyskoczyła nam przez okno.
A kiedyś to razem my do jednego worka dziewczynę włożyli, a do drugiego dwóch jej małych braci i kolbami bili, a potem salwa w te worki, a potem do rzeki Liwiec my je wyrzucili.
A kiedyś to byłem jak ułan, jednego dogoniłem na koniu i zabiłem.
Było tak, że ulice małych miast czerwone były od krwi. Akcje likwidacyjne urządzaliśmy na oczach tłumów rodaków. Pomagali nam, wyciągali ich z piwnic, ze strychów, bunkrów, z pól, a my pędziliśmy to bydło do obozów. Lub zabijali na miejscu, to i tak były takie jakby nieboszczyki na przepustce."
Tekst recenzji tutaj: wyborcza.pl/7,75517,25909309,pada-mit-granatowej-policji-sformulowanie-polscy.html