niu13
13.05.20, 22:51
Właśnie skończyłam "Wyrwę" i jestem bardzo rozczarowana. Co gorsza, czuję się oszukana, bo każdą jego książkę kupuję, a potem żałuję wydanych pieniędzy. Zastanawia mnie, co jego pisarstwo w sobie takiego ma, że wciąga się to w jeden wieczór, a potem smutno, że poszło 35 zł.
Dialogi żałosne, intryga przewidywalna. Żenujące pomysły fabularne (np. ojciec świeżo po śmierci żony porzuca co chwila dopiero co osierocone dzieci, a jedynym problemem tych dzieci jest płacz po nocach za mamą i walenie kolegów z przedszkola zabawką w głowę, z czego powstaje chryja na całe przedszkole). Jeszcze "Żmijowisko" miało jakiś suspens, było wielu bohaterów, nieźle to wszystko poszło, ale w tej "Wyrwie" to wybaczcie, ale jak w brzydkim powiedzonku pokolenia moich rodziców: "miała męża, kochanka, a jeszcze ją zgwałcili" (tak mówiono kiedyś o laskach, które robią z siebie gwiazdy), jest to wydumane, sztuczne i nierealne, aż zęby bolą.
No, ulało mi się. A Wy, co sądzicie o pisarstwie tego pana?