Zarzucono mi tu w sąsiednim wątku kłamstwo - na pewno nie muszę pomagać licealistom w ogarnięciu świata cyfrowego, nie ma możliwości, żeby sobie nie radzili.
Więc proszę, kilka przykładów z mojego prywatnego helpdesku:
- proszę pani, nie widzę pani komentarzy na Classroomie (okazało się, że na telefonie dolna część ekranu Classrooma jest schowana i trzeba ją rozwinąć strzałką);
- proszę pani, ta strona nie działa (to w zasadzie była nawet nie prośba o pomoc tylko totalny foch - że on się zdążył wykąpać nim mu załadowało i co to w ogóle ma być, a chodziło o stronę z e-bookami udostępnianymi przez Pearsona z czystej dobroci serca dla tych, co zostawili podręcznik w szkole no i rzeczywiście w porze największego ruchy miała problemy, więc najpierw sprawdziłam - działała) - odśwież - ale odświeżałem - wciśnij F5 - proszę pani, to jakaś magia;
- mikrofon mi nie działa (no dobra, to nie jest proste, ale jednak rozwiązałam - trzeba wyłączyć Skype'a, bo "kradnie" mikrofon);
- (mój absolutny faworyt z dzisiaj, dotyczy Classrooma) proszę pani, a ja mam robić te zadania z Zadań czy ze Strumienia? (strumień to taki kalendarz wyświetlający, co w jakiej kolejności się działo, no więc wrzucenie każdego zadania do sekcji zadania powoduje równoczesne pojawienie się informacji w strumieniu).
Przykład rozwiązań, na które wpadają bez mojej pomocy:
- wypracowania wysyłane w Classroomie w komentarzach (bo on nie potrafi dołączyć ani utworzyć pliku, nie i już);
- wypracowania pisane w Wordzie, wyświetlane na monitorze, fotografowane razem z tym monitorem, zdjęcie wysyłane do mnie.
Uprzedzam zarzuty - oni nie są głupi, tylko po pierwsze są nieelastyczni - jeżeli się przyzwyczają do okrągłych pudełek, to będą do nich pakować zarówno piłkę, jak i kostkę Rubika; po drugie, trochę jak pokolenie naszych rodziców, są pokoleniem, które rozwiązań szuka w ludziach i nie będą grzebać po jakichś tutorialach, skoro można spytać na Messengerze (podejście, za które ich prawie podziwiam, bo ja się prędzej nauczę francuskiego, żeby przeczytać instrukcję dostępną jedynie po francusku niż kogoś zapytam); po trzecie - są intuicyjni, intuicja im podpowiada, że to powinno być robione tak, robią, nie działa, więc jest zepsute, do głowy im nie przyjdzie, że twórca programu miał po prostu inną intuicję.
No więc się tak nawzajem uczymy - ja ich, jak się zamyka Skype przez Menadżera zadań, oni mnie, że nie wstyd poprosić o pomoc.

Ale moje pierwotne założenie, że cyfrowi nejtiwi będą mnie prowadzić po cyfrowym świecie jak dziecko zagubione we mgle, kompletnie się nie sprawdziło.