xyz-xyz
26.04.05, 10:34
Tusk w moherowym berecie
Donald Tusk jest gotów włożyć na głowę moherowy beret, jeśli tylko pomoże to
w notowaniach jego partii. Uległ przekonaniu polityków Platformy
Obywatelskiej, że wybory może wygrać nawet krowa, byle tylko miała na sobie
kreację skrojoną stosownie do aktualnych gustów wyborców.
Przed rokiem PO wydała wojnę tzw. barbarzyńcom z Samoobrony. Platforma
uznała, że Andrzej Lepper zawdzięcza sukces populistycznym hasłom i
postanowiła przebić go jeszcze większym populizmem. To się udało. Znaczna
część obywateli uwierzyła, że kraj może uratować poparcie czterech głównych
haseł PO: likwidacji Senatu, zmniejszenia o połowę liczby posłów,
wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych i okrojenia immunitetu
parlamentarnego.
Jednak moda się zmieniła. Dyktatorem nowej moralnej rewolucji stał się
Jarosław Kaczyński. Cztery razy „tak” z „niebieskiej książeczki” Donalda
Tuska nadają się, co potwierdzają kolejne sondaże, tylko na posezonową
wyprzedaż. Teraz aby być trendy, trzeba opowiadać o głębokim rozliczeniu złej
przeszłości, budowie IV RP na fundamencie antykomunistycznego i
antyrosyjskiego patriotyzmu, oczyszczenia życia społecznego z elementów
obcych. Towarzyszy temu odwoływanie się do wartości chrześcijańskich oraz
Jana Pawła II. W wydaniu moralnych rewolucjonistów wartości chrześcijańskie
są odpowiednio spreparowane, bo przecież przykazania miłości – w rodzaju
kochaj bliźniego swego, jak siebie samego – godzą w samą istotę projektowanej
rewolucji. Moralnym rewolucjonistom sprzyja śmierć papieża – na martwego Jana
Pawła II można się łatwiej powoływać niż na żywego, bo za życia Karol Wojtyła
nie przypominał bliźniaków Kaczyńskich, kompensujących działalnością
polityczną kompleks niższości.
Niedowartościowani bracia zagrali na wartościach i wygrali sondażowy wyścig z
zagubioną PO. Donald Tusk, w przeszłości znany jako osoba rozrywkowa, ze
wszech miar liberalna i nie wpisująca się w bogoojczyźniany obraz, znowu musi
podążać za modą. „Platforma Obywatelska dostosowała się do atmosfery, jaka
panuje w Polsce po śmierci Jana Pawła II. Rozpoczynając kampanię wyborczą,
postanowiła spojrzeć w przeszłość i określić fundamentalne wartości, na
których chce się oprzeć podczas politycznej batalii” – przeczytałem wczoraj w
relacji „Rzeczpospolitej” z sobotniego spędu partyjnego PO. Na pomoc Tusk
sprowadził Władysława Bartoszewskiego, którego autorytet ma świadczyć, iż w
kwestii patriotyzmu, stosunku do Pana Boga i Rosji Platforma w niczym nie
ustępuje PiS.
Ten, kto w PO nie ulega modzie, jest staroświecki. „Pan jest anachroniczny” –
mówił przed rokiem Jan Rokita do Andrzeja Olechowskiego, który nie chciał
przywdziać jego populistycznej sukienki „Nicea albo śmierć!”. W sobotę
Olechowski nie chciał włożyć bogoojczyźnianych spodenek Tuska i wystąpił w
obronie wyjazdu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na rocznicowe obchody do
Moskwy.
Olechowski – liberał, polityczny pragmatyk, zwolennik w podejściu do Rosji
postawy Wokulskiego – pozostaje wciąż dla liderów PO anachroniczny. Bo ma
własne zdanie i nie przebiera się w cudze szaty, by oszukać
wyborców. „Zrezygnujcie z kłamstwa jako sposobu uprawiania polityki” –
apelował w sobotę Tusk. Panie Donaldzie, proszę spojrzeć w lustro!
------------------------------------------------------------------------------
--
Krzysztof Pilawski