to sobie robią? Spotkałam się dziś z koleżanką. Ma dziecko, teraz dużo czasu bo na wolnym przez ten cyrk ( wirusa ) ale mówi, że żałuje macierzyństwa. Wcześniej pracowała, na nic nie m iała czasu. Przychodzi do domu i dzieciak od progu wrzeszczy, nie da się odpocząć w takich warunkach. Jej mąż zajmuje się dzieckiem, stara się jak może ale dziecko za mamą i nie da się odciągnąć. Teraz jej mąż pracuje po 12 godz a ona z dzieckiem w domu. Dostaje już takich nerwów, że obawiam się o jej zdrowie psychiczne. Dziecko zdrowe, ale strasznie upierdliwe ( 2 lata ) nie potrafi zająć się sobą, a ma multum zabawek. No chore. Ale takie życie sobie wybrała. Ale i tak mi jej szkoda, bo kiedyś była fajną babką, za młodych lat. Wesoła, pozytywna, ile my przeżyłyśmy

teraz wkurw... nerwowa, bez życia. Ja nie mam dzieci i nie chcę mieć. Bo wiem, że to nie moja bajka. Ona zawsze chciała mieć rodzinę i ma

ale chyba nie wiedziała jak to będzie wyglądało. Dlatego tak mi jej szkoda. Ale z drugiej strony co takie kobiety sobie myślą, że to będzie wyglądało jak z reklamy o kaszkach? Kobieta 29 lat więc dość późne macierzyństwo. Rozmawiałyśmy o tym nie raz, ona że ja jestem dziwna, bo nie chce dzieci. Ona ma... jedno i jest nieszczęśliwa. Takie czasy pojeb.. bo musi być mąż, dziecko... i żyją te kobiety w tym schemacie. Niedawno spotkałam się z inną koleżanką, ona też nie chce dzieci jak ja. My wyjeżdzamy ze swoimi facetami na weekendy kiedy chcemy, w sumie robi co i kiedy chcemy. Facetów despotycznych nie mamy, dzieci nie mamy. Oni na piwo chodzą kiedy chcą, my na winko, do sklepów i razem na wyjazdy. To jest taka cudowna wolność

po pracy, do domu. Nikt nie drze japy, nie uwiesza się i nie płacze, nie marudzi. Nie ma obiadu, pizze się zamówi jak zmęczeni, nie posprzątanie, trudno jutro się ogarnie. Książka, serial, lampka wina albo spacer. Wieczór sobota, dzwoni kumpel, czy może wpaść z flaszką, no pewnie

ma problem. Partner z nim dyskutuje, ja po koleżankę i na ploty

nie ma problemu,że dzieciak śpi. Taki spokój duszy i luz. Uwielbiam to. Taka nie zależna. Dziecko to jak kula u nogi. Ale większość moich koleżanek, znajomych na dzieci się zdecydowały. I jak mnie to denerwuje, umawiamy się na dany dzień, nie przyjdzie, bo dziecko coś tam... i co te kobiety mają za życie? Ledwo zaczynają żyć , od rodziców się wyrwą, to za chwile dzieckiem przypięte. A kiedy żyć? Ciągle wkurw.. smutne, zestresowane. Boże słodki, życie jest jedno. Po co sobie je na siłę niszczyć? Jest tyle fajnych sposobów spędzania czasu i życia bez balastu.