Dodaj do ulubionych

Teraz ja - pytanie edukacyjne :)

28.06.20, 22:48
Duzo bylo juz o nim w watku lily, ale postanowilam zalozyc oddzielny watek ( pisze teraz z komorki bez polskich znakow, sorry). Syn sie waha a przed nim decyzja na jaki kierunek studiow bedzie startowac. Uwielbia historie, mysl i filozofie polityczna, prawo miedzynarodowe, interesuje go dyplomacja, rozwaza czy isc w tym kierunku, chetnie tez instytucje europejskie albo praca naukowa w jednej z tych dziedzin. Chce startowac na uczelnie amerykanskie i europejskie i nie wie na co sie zdecydowac. Prawo go az tak nie kreci jak pozostale dziedziny, choc wie, ze to konkretny kierunek dajacy duzo mozliwosci. Czas powoli podejmowac decyzje. Co byscie doradzily takiemu licealiscie? Znajomy z Parlamentu Europejskiego doradzil ekonomie i prawo na zagranicznej uczelni europejskiej, niekoniecznie brytyjskiej wink Za kilka dni bede sie widziec z przyjacielem z liceum, ktory jest dyplomata i tez go sie poradze. Aha, junior zna angielski na poziomie C1 i francuski pewnie B2 max na razie, ma pasek i osiagniecia historyczne w skali ogolnopolskiej tez. W PL ma juz wstep wolny na wiele wydzialow. Jednak celuje tez i chyba glownie w zagraniczne. Poradzcie, co jest przyszlosciowe i lezy w sferze jego zainteresowan? Czy Sciences Po ma tez anglojezyczne studia? Gdzie sa dobre stypendia j warunki finansowania studiow? Poprosze o burze mozgow smile Z gory dziekuje za wszystkie ready i opinie.
Obserwuj wątek
    • riki_i Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 28.06.20, 23:58
      Piszesz dość chaotycznie, rozrzut opcji gigantyczny, do tego wymieniasz na jednym wdechu uczelnie europejskie i amerykańskie, a to jest przepaść , również jeśli chodzi o koszty samego studiowania. USA bez stypendium, które dostać jest b. trudno i o które konkuruje się z ludźmi z całego świata , jest poza zasięgiem 95% ludzi z Polski.

      Nie śledzę jakoś szczególnie Twoich wątków rodzinnych (są bardzo długie i szybko zamieniają się w jatki personalne) , ale z tego co pamiętam , syn nie jest jakoś przesadnie samodzielny i twardo zorientowany na konkretną ścieżkę kariery. Świadczy o tym również zbyt szeroki wachlarz niezbyt sprecyzowanych zainteresowań. A wyjazd na studia zagraniczne, zwłaszcza do USA, to może nie są Himalaje samodzielności, ale Tatry Wysokie na pewno. To nie Ty masz pytać znajomych, co Ptyś ma wybrać, tylko on sam musi to zrobić. To on powinien Ciebie poprosić o zorganizowanie spotkania z kompetentną osobą , aby jej zadać parę pytań, robienie tego za niego to pomyłka. Masz mu dawać wędkę, a nie rybę.

      Jak z kompetencjami emocjonalnymi? Wie co to akademik? Dobrze sobie radzi sam? Jeśli chcesz go wysłać do Stanów , to chłopak musi być jak twardy jak rzemień. A ja tego tutaj w ogóle nie widzę.

      Ogólnie, musisz mieć świadomość, że wysłanie dziecka na stacjonarne studia zagranicą do kraju pierwszego świata, wiąże się z tym, że na 90% on już do Polski nie wróci. Trudno się dziwić tej sytuacji jeśli w Polsce dyplom zagranicznej uczelni nadal jest wart tyle samo co papier z wyższej szkoły gotowania na gazie. Jest to stały temat rozmów na moim osiedlu (kilkadziesiąt domów i segmentów). Mnóstwo osób wysłało dzieci do GB i dalej , i one już tam po tych studiach zostały. Więc włącz sobie także koszty emocjonalne widywania dziubdziusia dwa razy w roku i to for ever.

      Paski na świadectwach i finał olimpiady to bardzo dobrze, ale to dopiero przedsionek zawodowych osiągnięć.

      Teraz konkrety.

      1. Studia w Polsce w tych humanistycznych obszarach które wymieniłaś są płynnym śmierdzącym kałem, przede wszystkim dlatego, że zostały sklonowane przez rozmaite fabryki dyplomów, również państwowe, są masowe i nie dają jakichkolwiek przepustek do uzyskania dobrej pracy (przygłupich i niedouczonych absolwentów tych kierunków są tysiące). Ewentualnie można wybrać prawo, jeśli syn byłby zdeterminowany i dałby radę powalczyć po studiach na aplikacji (bez żadnej gwarancji sukcesu). Instytucje europejskie mają swoje własne kanały rekrutacji europa.eu/european-union/about-eu/working_pl i absolwenci różnych europeistyk tudzież stosunków międzynarodowych mają w nich szanse takie jak świnia marząca o pracy w zaprzęgu karety. Łapią się generalnie łebscy ludzie (po lingwistykach oraz po czymkolwiek, jeśli dodatkowo znają języki). Syn powinien być zorientowany na KONKRET, a nie na popierdywanie o niczym (filozofia polityczna, prawo międzynarodowe, instytucje europejskie... to są klasyczne teksty młodych ludzi, którzy zupełnie nie wiedzą czego chcą od życia). Reasumując. Jeśli chce studiować w Polsce, to niech się kieruje konkretem i wybierze coś maksymalnie sprecyzowanego. Prawo, ekonomia, zarządzanie, filologia, lingwistyka. To są humanistyczne konkrety.

      2. Jeśli ma studiować zagranicą, to nie ma większego znaczenia co to będzie. Patrz pod kątem kosztów tych studiów, przyjazności i bezpieczeństwa kraju studiowania oraz cen i ilości połączeń komunikacyjnych z Polską. Z tyłu głowy miej to, że tracisz dziecko na zawsze, bo on tu już najprawdopodobniej nie wróci.

      Ps. Piszesz -zapewne bezwiednie- w sposób, który wywołuje agresję u części forumowiczek. Spróbuj mniej wychwalać syna jeśli chcesz mieć merytoryczną dyskusję, a nie kolejną jatkę.
      Pozdrawiam


      • bergamotka77 Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 00:20
        Sorry riki ale bredzisz i insynuując w dużej części swojej wypowiedzi. Syn jest mega samodzielny i twardy, sam szuka info o uczelniach, zdaje egzaminyna studia w USA, przygotowuje aplikacje pod okiem amerykańskiej mentorki i robi mnóstwo fajnych rzeczy. Ja w to w ogole nie wnikam, ale gdy mówi mi jakie kierunki rozważa to mam prawo jako matka, której ufa i która rozumie jego zainteresowania, wyrazić swoją opinie i doradzić. W PL raczej tylko prawo wchodzi w grę ale za granica już jest więcej ciekawych ślą niego opcji bo rozważa dobre uczelnie i chciałby pracować naukowo. Liczę sir z tym, ze mize nie wrócić ale nie jestem nadopiekuńczą kwoka i zależy mi by siebie realizował a nie siedział przy mamusi. Ja jestem na drugim planie, no i nie jest jedynakiem. Zainteresowania ma jakie ma i uwazam, ze są konkretne, ale nie ścisłe co jest traktowane jako minus. Akurat filologia to bzdura bo dzis języki znają wszyscy i bez sensu jest studiować język. Ale dla odob zdolnych, pracowitych i wytrwałych jest miejsce wszędzie. Za granica czuje się jak ryba w wodzie, jeździł już sam na kursy językowe, mieszkał w dwóch krajach poza PL wiec to jest jakaś oferma, która się nie odnajdzie w wielkim świecie. Riki strasznie się przywaliłeś do mojego syna w tym wątku a niewiele o nim wiesz. A on nawet nie wie o tym wątku. Rozmawialiśmy na luzie w weekend o jego planach i stad watek. A ze akurat będę się widzieć ze znajomym to zapytam go przy okazji o jego opinie. Trudno żeby syn rozmawiał z nim skoro go nigdy na oczy nie widział. Plus są tu matki studentów zagranicznych uczelni czy lokalni z innych krajów wiec na ich opinie liczę.
          • riki_i Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 01:04
            Po ponad 20 latach spędzonych na różnych uczelniach prywatnych i państwowych mam jaki taki ogląd sytuacji , więc trudno mnie posądzić o bredzenie. Pisałem też wielokrotnie o tym, jak czasami kończą szkolni prymusi (dopowiem - nienadzwyczajnie). Ja doradzam, a nie kopię. Doradzanie nie musi być głaskaniem.

            Mówienie na jednym wdechu o studiach w USA jest niepoważne. Znam masę bogatych osób, które naprawdę musiały mocno zacisnąć pasa, żeby je sfinansować swojej latorośli. Przecież samo czesne to jest tylko jeden z wydatków i nawet uzyskując jego finansowanie z jakiegoś programu stypendialnego, zostają pozostałe koszty (zakwaterowanie, jedzenie, materiały dydaktyczne, tzw. "życie", bilety lotnicze w tę i z powrotem minimum 2 razy w roku itd.). Roczny koszt studiowania w USA już od bardzo dawna jest znacznie wyższy niż tamtejsza roczna średnia krajowa. To są twarde fakty. Oczywiście, są tam też "uczelnie" z rocznym czesnym 750 USD, ale bądźmy poważni.

            Nie jest prawdą, że języki dziś znają wszyscy. Wszyscy dukają w globish. Znajomość pozostałych języków już w ogóle pozostawia wiele do życzenia. Wiem co mówię, bo na UW mieliśmy sytuację, gdzie upadł prawie cały rok takiego właśnie shitowego kierunku, o jakim piszesz, bo nie byli w stanie zdać angielskiego. Żeby dostać się do instytucji europejskich trzeba znać perfekcyjnie dwa języki i jest to dla większości osób bariera nie do przebycia już na samym wstępie. To, że "dla osób zdolnych, pracowitych i wytrwałych jest miejsce wszędzie", to jest wybacz, ale takie pierniczenie. Realne życie nie polega niestety na tym, że sukces osiągają głównie "zdolni, pracowici i wytrwali". W naszym kraju wciąż aktualne są słowa Piłsudskiego (te o "złodzieju i qrwie") i dyrektorką w PZU jest żona Ziobry, a nie specjalista menadżer. Jak chcesz żeby syn coś osiągnął w PL, to przede wszystkim pozbaw go pięknoduchostwa. Radzę z dobrego serca i to nie są uwagi złośliwe.

            Nie przywaliłem się do Twego syna, ale jeśli czytam, że to Ty masz się radzić swoich znajomych w sprawie ostatecznego wyboru miejsca i kierunku jego studiów, no to mam od razu czerwoną lampkę w głowie. To jest zachowanie niedopuszczalne.
            • bergamotka77 Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 01:31
              Ja nie doradzam tylko mówię co myśle o kierunkach, które rozważa. Decyzje podejmie i tak sam bo to jego studia, ale im więcej opinii zwłaszcza osób pracujących w obszarach, które go kręcą, tym lepiej. Mnie kiedyś odwiodła natka przyjaciółki od zdawania dodatkowo na resocjalizacje. Do konca zycia będę jej dziękować smile
              • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 01:55
                bergamotka77 napisała:

                > Ja nie doradzam tylko mówię co myśle o kierunkach, które rozważa. Decyzje podej
                > mie i tak sam bo to jego studia, ale im więcej opinii zwłaszcza osób pracującyc
                > h w obszarach, które go kręcą, tym lepiej. Mnie kiedyś odwiodła natka przyjació
                > łki od zdawania dodatkowo na resocjalizacje. Do konca zycia będę jej dziękować
                > smile
                W Stanach zmiana kierunku to prawie norma. Dużo dzieciaków zmienia kierunki. Połowa pre med nie przechodzi przez chemię i idzie na biznes. Masa aspirujących inżynierów po zobaczeniu fizyki i też wieje na biznes ... Koleżanka córki poszła studiować biochemię teraz studiuje wiedzę o teatrze.
                • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 02:29
                  Jestem gaduła i jak się zaglądam to mogę do rana. Przeleciałam cały wątek i nie zgodzę się z Rikim zupełnie. Niektóre zawody wymierają ale pojawiają się nowe. Możliwe, że kierunek który wybrał student będzie są kilka lat niepotrzebny i będzie się szybko musiał przekwalifikować. Dlatego od zawsze promowałam u córki pracowitość, ciekawość świata i chęć działania. Historyk może być zgrzybialym dziadkiem który klepie tyle co w podręczniku a może być pasjonatką i badaczem historii. Każda wiedzę, niewiedzę oraz zyciową trudność można jakoś wykorzystać. Gdyby humanistka Susan Wójcicki nie męczyła się bibliotecznymi katolagami dziś nie mielibyśmy Google.
                  Owszem dostanie się na studia w Stanach z zagranicy jest trudne, ale nie jest niemożliwe. Córka gada przez net z chłopakiem z Grecji, który będzie studiował prawo międzynarodowe. Takich ludzi jest potrzeba coraz więcej. Wiesz ile czasu szukaliśmy prawnika który się zna jednocześnie na prawie podatkowym Stanów i Singapuru i Polski? Znaleźliśmy 3 osoby na całym świecie ! Jeśli chodzi o stypendia w Stanach to poza kilkunastoma szkołami są one uznaniowe, ale jak nie zaaplikujesz to nie będziesz widzieć czy się dostaniesz i ile dostaniesz. Moja młoda która na stanowym uni dostała 0 dol wsparcia finansowego w jednej ze szkół poza stanem dostała full ride. Ostatecznie nie idzie do żadnej z tych szkół, ale rozrzut mieliśmy ogromny od odrzucenia do przyjęcia na honors college. "Dziecko" mamy 1 i jakoś się nie zmieniało pod konkretne szkoły.
                  • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 05:08
                    Bergamotka tu masz listę szkół z rozpisaniem pomocy finansowej .
                    blog.collegevine.com/schools-that-meet-100-percent-financial-need/ pozostałe szkoły dają wszystko uznaniowo. Czyli jak im pasuje. To ,że Twój syn nie pcha się w stem wcale nie musi być im minus. Jest dobry w czymś innym , więc nie rywalizuje z armią Hindusów którzy są jak sklonowani.
                  • riki_i Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 10:54
                    @ azjazameryki

                    Ja napisałem do Bergamotki tak - zagranicą niech syn wybiera sobie dowolne studia. I jest to dokładnie zgodne z tym, co Ty napisałaś.

                    Natomiast Polska to taki mikrowszechświat , gdzie w wielu obszarach funkcjonuje dwójmyślenie, fałsz, obłuda, a także zwykła hucpa. Państwo polskie sprawuje iluzoryczny nadzór nad szkolnictwem wyższym i w tym sektorze dochodzi do wielkich patologii, które działania ministra Gowina jeszcze spotęgowały. Więc tutaj trzeba postępować inaczej niż na świecie. Wiele kierunków to bullshit i de facto sprzedaż nic nie wartych dyplomów. Stąd moje uwagi.
        • riki_i Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 01:14
          bergamotka77 napisała:

          > Poza tym jesteś słabo zorientowany bo w Polsce jest tez np.Kolegium Europejskie
          > w Natolinie, na ktore tez go namawiam no ale to dopiero opcja po licencjacie.


          ???????????????????????

          Sorry, ale co Ty za przeproszeniem pier....sz ????

          Natolin kosztuje 25 000 EUR rocznie !!!!

          To są studia podyplomowe dla osób z zagranicy, za które najczęściej płacą rządy poszczególnych państw. Polacy są na nie delegowani, jak już się zaczepili w jakiejś instytucji unijnej. Jest w ich w Natolinie mało.

          Nawet gdybyś miała zbędne 25 000 EUR, to wydanie tej kasy na Natolin byłoby równie mądre, co spuszczenie jej w klozecie.

          www.coleuropenatolin.eu/pl/stypendia/oplata-rejestracyjna/
          • bergamotka77 Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 01:27
            Ależ są stypendia i w Natolinie i w USA tez. Wiadomo, ze nie wywalę jakiejś fortuny na studia tam, ale jeśli gdzieś dostanie sensowne to do rozważenia. I nie pieprze tylko jest w programie dla zdolnych licealistów, których program ambasady USA do tego przygotowuje. W Polsce ma prawo zaklepane na wszystkich uniwersytetach i inne kierunki humanistyczne. Akurat języki obce to dla tych młodych ludzi oczywista oczywistość. oni piszą eseje przedmiotowe w tym języku i czytają książki historyczne czy literaturę światowa a nie rozmówki polsko-angielskie. Dziś syna przyłapałam z „Rokiem 1984” po angielsku. Drugi język tez nie na poziomie „Kali bolec głowa”. Naprawdę języki to nie problem jeśli masz do nich zdolności. Moj maz pracował na uczelniach w 3 różnych krajach i wszędzie było to przyjemne zajęcie a wykładowca ma więcej wolnego niz korposzczur. Raczej nie planuje kariery naukowej w Polsce.
            • riki_i Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 11:19
              No ale Natolin to taka "wisienka na torcie" dla ludzi, którzy z reguły są już ustosunkowani jak tam trafiają (często układem klanowo-rodzinnym z racji urodzenia).

              Twój mąż, który jest lokomotywą finansową całej rodziny, o ile się nie mylę, jest informatykiem, tak? Syn z kolei przejawia zdolności humanistyczne. O ile w informatyce (programowaniu etc.) liczy się generalnie to, co kto umie, o ile w szerokim i głębokim światku humanistycznym niestety występuje o wiele większa rola koneksji i układów. Bo na przykład do roli prezentera/ prezenterki w śniadaniówce można przyuczyć każdego , niestety dokładnie to samo dotyczy funkcji polskiego doktora habilitowanego od politologii, europeistyki, dziennikarstwa czy stosunków międzynarodowych.

              Więc Twoim naczelnym zadaniem jako matki jest wbicie synowi do głowy, że w tym grząskim, nieostrym i nieoczywistym humanistycznym światku powinien mieć faktyczne, twarde kompetencje, jeśli chce coś osiągnąć bez układów rodzinnych, ubeckich, politycznych itp. Musisz go po prostu nauczyć myślenia rynkowego.

              Osobiście wysłałbym go na prawo, o ile tylko wykazuje jakieś zainteresowanie salą sądową. Dobry, inteligentny prawnik ma przyszłość także i w Polsce.

              Natomiast jeśli jego cele zawodowe miałyby być mgławicowe typu Bank Światowy albo instytucje unijne, to należy mieć z tyłu głowy, że w tym obszarze dobry kandydat zawsze może przegrać nie tylko z synkiem szczurka Kamińskiego z CBA, wysłanym po rządowym układzie, ale czasem i z "dwórkami" Glapińskiego (co już dla człowieka z pewnym IQ jest wybitnie upokarzające).

              Masa ludzi o wspaniałych kompetencjach humanistycznych w Polsce się marnuje i pędzi jakiś smętny żywot na marginesie życia, pompowane są za to wszelkiej maści miernoty. To, że syn jest zdolny to jedno, a to, jak poradzi sobie w naszym bagienku to drugie.

              Jeśli decyzja jest pomiędzy "studia w Polsce", a "studia zagranicą" to jest to absolutnie decyzja strategiczna. Dlatego może wpierw zdecydujcie o rozstrzygnięciu tej zasadniczej kwestii, a potem mówmy o kierunkach studiów w PL (jeśli wybór miałby pójść po linii ojczyźnianej)
      • ichi51e Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 06:32
        Nie masz racji roznie bywa ja znam wielu studentow ktorzy jednak po studiach wrocili do ojczyzny. Bardziej powiedzialabym to zalezy od tego czy sobie zone/meza na studiach wyszukasz - wtedy faktycznie czesto sie zdarza ze zakladasz rodzine zagranica.
      • wsciekla_suka_z_godzin Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 30.06.20, 07:46
        Ps. Piszesz -zapewne bezwiednie- w sposób, który wywołuje agresję u części forumowiczek. Spróbuj mniej wychwalać syna jeśli chcesz mieć merytoryczną dyskusję, a nie kolejną jatkę.

        Przypomnę, że jatki wynikają z tego że bergamotka77 nazywa cudzie dzieci patologią, nie z tego że chwali swojego ptysia.
      • gaskama Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 30.06.20, 10:46
        Podoba mi się Twoja wypowiedź. Wiadomo, że są wyjątki, w życiu trzeba nieraz znaleźć się we właściwym czasie we właściwym miejscu. Ale generalnie zgadzam się z Tobą.
        Dodałabym, że Polska jest krajem, w którym NIE MA ścieżki kształcenia dyplomatów. Były próby stworzenia czegoś takiego, ba … było już coś takiego (KSAP kształcący pracowników administracji państwowej), ale PiSobolszewia zaorała wszystko. Więc jeśli synowi marzy się kariera dyplomaty w Polsce, to niech się do PiS zapisze i oleje studia (wystarczy perukarstwo, bycie kibolem na osiedlu, niech okradnie w geście patriotyzmu malucha albo skończy technikum ogrodnicze)
    • berdebul Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 00:00
      Jak praca naukowa, to celowałabym w wydziały historii zajmujące się badaniem terenów Polski. Znajomość polskiego jest wtedy ogromnym atutem, bo ma dostęp do literatury, przez która zagraniczni koledzy przegryzają się z bólem, bo nie ma tłumaczeń.
      Druga ścieżka to mix ekonomii z prawem, ale gdzie to studiować to zależy, gdzie Junior widzi swoją przyszłość. Łatwiej być historykiem badaczem Europy centralnej niż zastanawiać się nad relokacją majac ukończone studia prawnicze w kraju X.
      Jeżeli nie jest zdecydowany, to doradziłabym gap year, albo chociaz jakieś wakacyjne staże.
      • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 01:28
        Ja się wypowiem na temat amerykańskich. Jeśli ma wstęp na kilka polskich kierunków to super i gratulacje. Można je traktować jako tzw. wyjście awaryjne. I założyć , że jak się uda ugrać coś innego to super. Jeśli chodzi o Stany to obstawiałabym takie szkoły które dają stypendia po tzw. potrzebie czyli tyle ile student potrzebuje. W telegraficznym skrócie wpisujesz w specjalny formularz FAFSA i CSS dochody , ruchomości i nieruchomości płacone podatki a system to wylicza ile cię będzie studiowanie kosztować i tyle będziesz płacić. Za czesne, akademik, jedzenie, bilety do domu , książki itd. Szkoła nie poprosi ani o jednego centa więcej. Młody człowiek kończy, więc studia bez kredytu. Czasem jak się szkole spodoba to szkoła dorzuci jeszcze coś od siebie. Tych szkół jest w Stanach niespełna 20. Mit pewnie z powodów zainteresowań syna pewnie wykluczycie , akademie wojskowe też. Zostanie Wam pewnie Prinston, Harvard , Columbia, Chicago , Nothwestern ,Vanderbilt i parę innych szkół. Jeśli Was stać na aplikację czyli 80 dol x ilość szkół to niech próbuje do tych które mu się podobają. Serio nie wiadamo co się konkretnej szkole spodoba i czego szkoła szuka w danym momencie. Wyniki z polskiej szkoly dobrze jak są dobre, ale jesli ich nie ma to też nie dramat. Aplikujac skupiłabym się na znalezieniu osób które mogą synowi napisać dobre listy rekomendacyjne oraz na znalezieniu dobrego tłumacza przysięgłego który wszystkie niuanse dobrze przetłumaczy i nie zmasakruje ich zupelnie. Popatrzyłabym też na stypendia stypendia celowe i złożyła tam gdzie syn pasuje. To jest ogrom pracy i pisanie eseji polecam zacząć kilka miesięcy przed wysłaniem aplikacji. Dodatkowo w każdej z dobrych szkół przyda się wysoki sat oraz sat 2 . Pewnie w przypadku syna sat 2 będzie z historii , może też historii Europy. By przygotować się do sat 1 wystarczy rozwiązać kilka testów z netu natomiast do
        sat 2 trzeba pasji zainteresowań i wiedza stricte książkowa nie wystarczy. Te egzaminy są bardzo trudne czasu na ich pisanie jest bardzo mało próg jest wysoki, bo piszą je tylko dorzy uczniów z aspiracjami na najlepsze szkoly. Aplikując z zagranicy trzeba zdać też jakiś egzamin z angielskiego potwierdzający jego znajomość .Nie wiem jak z pisaniem tych wszystkich egzaminów teraz w Polsce w czasach covid, ale tu mają powrócić niebawem i chociaż część uczelni już ich nie wymaga warto je mieć w aplikacji. Nie wiem ile syn ma lat i za ile zamierza aplikować, ale mocno skupilabym się na extra curriculum. Jeśli polityka to może wolontariat w ambasadzie, w jakimś biurze poselskim, kancelarii specjalizującej się
        w prawie międzynarodowym. Może jakaś organizacja poza rządowa. Wszystko zależy co go tak na serio kręci ile może poświęcić czasu i energii. Papierów i załatwiania przed pewnie dużo, ale samo studiowanie chyba nie takie straszne jak je tu malują. Dostaje młody człowiek na uczelni pokój w akademiku, ma stołówki, siłownie, kafejki, biblioteki otwarte 24 h na. Klasy i inne aktywność są na jednym campusie i jak trzeba iść do pralni na inne piętro to już jest powód do marudzenia. Serio polskie nastolatki są bardziej ogarnięte niż amerykańskie dziubusie. I mówię to z perspektywy matki jedynaczki która się zaśmiewa z tego, że jej przyszli koledzy marudzą, że nie można mieć na 1 roku auta na campusie i dystans 1 km pokonać trzeba pieszo lub kupić sobie hulajnogę.
              • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 01.07.20, 03:25
                anetaa napisała:

                > azja a zdradzisz na jakiej uczelni studiuje córka?smile
                > Dostałam zgodę więc zdradzę. wink
                Młoda dopiero zacznie studia. Będzie na Vanderbilt. Muszę przyznać, że wybór nie był łatwy, bo to nie była szkoła jej marzeń. Mąż mocno lobbował za Carnegie Melon ja najpierw za Cornell a potem jak się dostała z listy oczekujących za Columbia. Ona sama zdecydowała, że idzie na Vanderbilt. Kupili ja dobrym stypendium dając sporo kasy poza FAFSA, możliwością łączenia kierunków i dostępem do badań już na 1 roku. Pozwolili jej też dołączyć do zespołu badawczego. Niestety nie mogę napisać co będzie badać a właściwie czemu się przyglądać, ale ten projekt łączy wszystkie jej predyspozycje.
                  • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 04.07.20, 16:33
                    bergamotka77 napisała:

                    > Super smile Serdeczne gratulacje azja i powodzenia dla córki!
                    >
                    Oj dziękujemy bardzo smile wszyscy jesteśmy tymi studiami bardzo przejęci. Liczymy ,że nic się nie wydarzy i nie zamkną campusu po tygodniu czy 2 funkcjowania. Póki co zaszaleli z restrykcjami. Pojedyncze pokoje, zero wizyt, jednostronne chodniki i jedzenie zamawiane z dostawą przez aplikację. Klasy max 20 osób i zamknięte biblioteki, hale sportowe itd.
                    • szeera Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 04.07.20, 18:45
                      "Póki co zaszaleli z restrykcjami."

                      Nie chce bardzo psuć humoru, ale duża część kadry akademickiej bardzo nie chce wracać na kampus do zajęć osobistych, szczególnie w stanach z dużą ilością zachorowań. Część, szczególnie starszych profesorów pewnie nie zdecyduje się uczyć. Warto pewnie mieć więc różne plany B i C na wypadek gdyby okazało się, że wybrane przedmioty nie będą uczone tak jak by córka chciała.
                      • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 04.07.20, 18:50
                        Niestety mamy tego świadomość. Już wiemy, że wykłady z chemii i wszystkie klasy CS będą przez net. Klasy językowe po 15 osób i masa innych zakazów . Nam natomiast nie opłaca czekać się na normalność i trzymać młodej w domu, bo bez względu na to czy ona będzie na campusie czy nie zapłacimy tyle samo. Rozwiązaniem byłby może gap year , ale o tym nawet nie chciał słyszeć, bo to oznaczałoby rezygnację z obserwacji badań
                        Dlatego trzymamy kciuki za powrót do normalności.
                    • tinywee Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 05.07.20, 23:45
                      "Liczymy ,że nic się nie wydarzy i nie zamkną campusu po tygodniu czy 2 funkcjowania. Pojedyncze pokoje, zero wizyt, jednostronne chodniki i jedzenie zamawiane z dostawą przez aplikację."

                      Pokoje nie są zawsze 1-osobowe?

                      Czy przed pierwszym rokiem robi się w wakacje jakieś testy poziomujące?

                      I (nudna jestem wiem) czy jest obowiązkowe academic/scientific writing?
                      • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 06.07.20, 04:41
                        tinywee napisała:

                        > "Liczymy ,że nic się nie wydarzy i nie zamkną campusu po tygodniu czy 2 funkcjo
                        > wania. Pojedyncze pokoje, zero wizyt, jednostronne chodniki i jedzenie zamawian
                        > e z dostawą przez aplikację."
                        >
                        > Pokoje nie są zawsze 1-osobowe?
                        >
                        > Czy przed pierwszym rokiem robi się w wakacje jakieś testy poziomujące?
                        >
                        > I (nudna jestem wiem) czy jest obowiązkowe academic/scientific writing?
                        Pokoje dla pierwszaków były zawsze 2 osobowe z prysznicami na korytarzu. Chodziło o to, by się dzieciaki poznawały nie tylko w klasie ,ale też poza nią. Teraz wykopano podyplomowych poza campus a młodziaki mogą trafić albo do akademika albo do apartamentów. Zasada jest taka, że będzie się samemu w pokoju. Trochę szkoda, bo ktos im zabiera kawałek studenckiego życia, ale zawsze to lepsze niż nauka przez net. Jeśli chodzi o testy to rozwiązania są dwa: 1 wykorzystać sciezke która się już szło i kursy które się robiło w hs. Tak zrobiła moja córka, która dostała zaliczenia za wszystkie 15 ap klas z hs . Nie będzie już musiała chodzić na żadne humany chyba, że ja coś zainteresuje i będzie chciała to robić dla przyjemności. Z tego co kojarzę jej uczelnia wymagała 4 z ap literatury lub 5 z ap lingwistyki. Córka miała i jedno i drugie ,więc academic writing ją na studiach ominie. Gdyby miała słabsze stopnie z ap egzaminów lub nie robiła tych klas wcale oczywiście musiałaby chodzić na academic writing 2. Drugie rozwiązanie dotyczy studentów którzy są rekrutowanymi sportowcami , dzieciaków po innym systemie którego nie da się łatwo przeliczyć ( nie amerykański nie brytyjski nie ib i nie chiński ) , kogoś kto nie ma egzaminów standardowych, jest niezadowolony ze swoich ocen na tych egzamianach albo chce się zapisać do kasy. Oni wszyscy zachęcani są do napisania testu wstępnego. Można tego nie robić i z marszu iść na kurs wstępny ,ale nie zawsze warto. Tu kończąc studia czy hs dostaję się tzw. transkrypt i on jest wazniejszy niż dyplom, bo pokazuje czego uczeń się uczył i jakie oceny ze swoich kursów uzyskał. To transkrypt jest obrazem wiedzy nie tylko dyplom, bo każdy uczy się czegoś innego.
                        To trochę dziwne z polskiego punktu widzenia , ale tak jest. Owszem można skończyć Harvard i wyjść równie głupim jak się przyszło. Wystarczy grać w jakiś sport i być super dobrym, ale na studiach się świat nie kończy. Poza murami uczelni jest życie i tylko to czego się młodzi naucza jest z nimi na zawsze. Już to gdzieś pisałam na forum, ale pewnie ci umknęło. Moja młoda pisała test wstępny z hiszpańskiego, bo wynik z egzaminu będzie w połowie lipca a ona już chciała zapisać do klasy i chciała mieć lekcje o normalnej godzinie a nie w piątek o 18.30 dlatego podeszła do egzaminu. Egzamin był przez net nie było limitu czasu można było sprawdzić odpowiedzi, ale mojej młodej to nawet nie przyszło do głowy. Z ciekawych informacji dorzucę jeszcze, że mimo zdania na 5 równań dyferencjalnych i linearnej algebry moja młoda też będzie zdawała z nich egzaminy. Każdy z osobna , ustny na campusie na kilka dni przed rozpoczęciem zajęć. Zwyczajnie jej uczelnia nie chce zaliczyć kursu ze słabszego od siebie univereku. Rozumiem szkołę i jej argumenty, ale niestety my nie mieliśmy wpływu z kim hs córki podpisał umowę i dlaczego wybrał Northeastern University zamiast pobliskiego Nothwestern czy Chicago University . Młoda nie chce chodzić 2 raz na to samo dlatego poprosiła o egzamin. Podobno jest to precedens i nie mają za dużo studentów którzy chcą uzyskać zaliczenie akurat za te dwa egzaminy, więc nie mają formularza i zorganizują ustny możliwe, że dla niej jednej.
                        • tinywee Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 11.07.20, 21:04
                          "Z tego co kojarzę jej uczelnia wymagała 4 z ap literatury lub 5 z ap lingwistyki. Córka miała i jedno i drugie ,więc academic writing ją na studiach ominie. "

                          ciekawe, może trochę szkoda?

                          Dzięki za wszystkie wyjaśnienia (też ciekawe smile
                          • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 14.07.20, 00:16
                            tinywee napisała:

                            > "Z tego co kojarzę jej uczelnia wymagała 4 z ap literatury lub 5 z ap lingwisty
                            > ki. Córka miała i jedno i drugie ,więc academic writing ją na studiach ominie.
                            > "
                            >
                            > ciekawe, może trochę szkoda?
                            >
                            > Dzięki za wszystkie wyjaśnienia (też ciekawe smile
                            Ap literatura miała tyle pisania, że młodej uszami wychodziło. Co tydzień posła wypracowanie a ja co tydzień słyszałam ,że żadnej literatury ona już brać nie chce nigdy w życiu. Literatury co prawda nie bierze, ale zapisała się na klasę : Prawo międzynarodowe w czasach pandemii. Naiwnie ma nadzieję, że ta klasa będzie oferowana tylko przez ten rok.
                            • tinywee Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 17.07.20, 20:18
                              "Co tydzień posła wypracowanie a ja co tydzień słyszałam ,że żadnej literatury ona już brać nie chce nigdy w życiu"

                              wydaje mi się, że academic/scientific writing to może trochę co innego być, ale w razie czego dasz znać smile

                              przy okazji, czy wszystko będzie w tym semestrze zdalnie, czy już wiadomo?
                              • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 17.07.20, 22:06
                                tinywee napisała:

                                > "Co tydzień posła wypracowanie a ja co tydzień słyszałam ,że żadnej literatury
                                > ona już brać nie chce nigdy w życiu"
                                >
                                > wydaje mi się, że academic/scientific writing to może trochę co innego być, ale
                                > w razie czego dasz znać smile
                                >
                                > przy okazji, czy wszystko będzie w tym semestrze zdalnie, czy już wiadomo?
                                Młoda na żadne pisanie nie idzie choćby ja palnikiem cieli wink. Nie ma szans. Popisać to ona może w Java , Swift lub w innych krzaczkach. wink No taki typ. Szkoła zaczyna się 22 sierpnia młoda musi być 18 ze względu na egzamin z matmy. Wszystkie klasy poza wykładem z chemii prawem w czasie pandemii będzie mieć stacjonarnie. Niektóre w sposób hybrydowy, ale będą.
      • triss_merigold6 Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 07:45
        Wydziały historii zajmujące się badaniem terenów Polski nie dają cienia szansy na dobre granty czy sensowne wyjazdy naukowe do liczących się zagranicznych ośrodków akademickich. Po prostu to zbyt wyeksploatowane pole, teraz punktowane jest interdyscyplinarne podejście.
    • sasanka4321 Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 00:44
      >Co byscie doradzily takiemu licealiscie?

      Ja bym radzila studiowanie historii na Uniwersytecie Warszawskim. Studia za darmo. Nie potrzebuje akademika - dojedzie z domu. A ostatnio zaczyna brakowac w podstawowkach nauczycieli historii, wiec ma spore szanse, ze prace po studiach dostanie...
    • rosapulchra-0 Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 05:50
      Pięknie nam się pochwaliłaś swoim dzieckiem. Normalnie #zazdroszczę.
      Proponuję, żeby wszystkie ematki wzięły z ciebie przykład i też zaczęły się chwalić swoimi pociechami, a nie tylko o problemach piszą, o chorobach itp.

      W kwestii wyboru kierunku nie doradzę. Ja swoim dzieciom zostawiłam wolną rękę w wyborze szkół i tobie też to radzę.
      No i żeby nie być gołosłowną, moje córki są mądre, inteligentne, piękne i bardzo rozsądne. Wszystkie żyją w udanych związkach i są zadowolone z życia.
      • bergamotka77 Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 13:21
        lily_evans11 napisała:

        > Nie znam się na tym, ale zdolny chłopiec.
        > Faktycznie niech celuje w karierę poza naszym bagienkiem...
        > Trzymam kciuki za dobry wybór i udaną rekrutację.
        >

        Dziekuje lily! Wam zycze tego samego. Ten moj bergamotek to juz takie ematkowe dziecko big_grin Wystepowal czesto w moich watkach i wszyscy go znaja to uznalam, ze ostatni watek bedzie o uczelniach bo cenie ematkowe rady merytotyczne. No a potem tylko dam wam znac czy za granica wyladowal czy nie wink
    • daniela34 Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 13:09
      Jeśli nie Wyspy i nie Stany to przyjrzałabym się temu
      www.uva.nl/en/about-the-uva/organisation/faculties/amsterdam-law-school/education/bachelors-programme/pple.html

      A potem oczywiście odpowiednia kontynuacja. Amsterdam jest wysoko w rankingu wydziałów prawa.
    • nangaparbat3 Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 13:09
      Naprawdę chce być naukowcem? Super, to teraz rzadkość, nauka nie jest obecnie w cenie.
      Ja bym radziła połączyć jakiś kierunek humanistyczny z biologią. Wiem, brzmi dziko. Ale "humaniści" rzadko się na biologii znają, a to spojrzenie na to samo z drugiej strony, prawdziwemy badaczowi może wiele dać.
            • chococaffe Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 14:46
              Nawet jak jego bajka to UK czy US to warto - niewielu z tambylców zna dobrze francuski. IMHO warto inwestować w drugi język (pisałam o francuskim bo rozumiem że i tak i tak francuskiego się uczy). Nawet nie chodzi o to, że ten francuski ma znac świetnie "na wczoraj" tylko poważnie myślał o tym. Za parę lat może sie okazac, że jego wymarzona specjalizacja magisterska jest tylko na uczelniach francuskich czy belgjskich itd
            • bergamotka77 Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 14:37
              chococaffe napisała:

              > Obawiam się, że samo podszkolenie francuskiego może nie wystarczyć.
              >

              Haha dokladnie. Trzeba miec tez realne podejscie, blagam. Poza tym dziubdzius prerefuje świat anglosaski z uwagi na język i kulturę, którą zna.
              • tinywee Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 22:38
                Mogę napisać tylko i wyłącznie subiektywnie, tj. tylko, i nic więcej, własne zdanie.

                Co do zasady i ogólnie, jestem zdania, że delikwent sam jest w stanie wszystko ogarnąć. Jeśli nie jest – sory winetu, ale może nie powinien myśleć o studiach zagranicznych, a już zdecydowanie o tych najbardziej selektywnych.

                Rodzic wspiera, kiedy nie przeszkadza, ewentualnie kiedy wozi gdzie trzeba i dostarcza kasy/karty kredytowej na opłacenie czego trzeba. Albo rozmawia z delikwentem, jeśli ten ma wątpliwości, najlepiej tak, żeby pomóc mu wydobyć to, co go naprawdę kręci – jeśli nie wie od razu, bo np. różne rzeczy go ciekawią. Bo, jestem zdania, że nie konkretny kierunek studiów tylko raczej konkretna pasja/zainteresowanie/to co się naprawdę lubi ostatecznie życiowo sprawdza się najlepiej.

                Krótko mówiąc, fajnie jeśli młody człowiek czuje się podmiotem swoich edukacyjnych wysiłków, marzeń i planów i ma poczucie sprawczości, a nie np. myśli nad wyborem kierunku, mając z tyłu głowy, czy to się spodoba rodzicom/ich ambicjom.

                „Uwielbia historie, mysl i filozofie polityczna, prawo miedzynarodowe, interesuje go dyplomacja, rozwaza czy isc w tym kierunku, chetnie tez instytucje europejskie albo praca naukowa w jednej z tych dziedzin.”

                Brzmi jak skrojony pod kierunek typu PPE albo jakieś joint honours np. history/int relations, hist/pol. economy czy war studies/history (King’s), przynajmniej w pierwszym cyklu.

                „Chce startowac na uczelnie amerykanskie i europejskie i nie wie na co sie zdecydowac.”

                Zakładając, że kwestie finansowe nie biorą udziału, to przede wszystkim, moim zdaniem, warto przyjąć, że w żaden sposób nie można przewidzieć, czy się gdziekolwiek delikwent dostanie, chociażby ze względu na nieprzejrzystość kryteriów rekrutacji i dużą konkurencję. Więc albo się zarzuca szeroko (stany + anglia + szkocja) albo z czegoś rezygnuje od razu i wzmacnia siłę aplikacji na pozostałe.

                I pewnie solidnie warto wybrać uczelnie (np. do uk (anglia, walia, szkocja) max 5, czyli nie za dużo, i tutaj też strategiczne myślenie się przydaje typu jakie szkoły i jaka kolejność, dream school/safety school, czy jak nie dostanę oferty z dream school to rezygnuję itd.). A skoro uk i humanistyka, to moim zdaniem warto zrobić podejście oksfordzkie - bo w końcu, dlaczego nie? Tylko jeśli, to na pewno i koniecznie - bez żadnej spiny.

                Jest jeszcze kierunek holenderski, owszem, bo dużo uczelni na przyzwoitym poziomie i duży wybór programów po angielsku, no i taniej. Wada: nie jest to kraj anglojęzyczny smile (chociaż oczywiście i na anglosaskich uczelniach nie wszyscy są native spikerami).

                Moim zdaniem warto spojrzeć na programy, które mają element study abroad/a year abroad lub możliwość rocznych wymian, czy coś nam nie pasi. Dobre szkoły mają fajne uczelnie partnerskie. W ten sposób można np. po kosztach studiów w jednym kraju/kontynencie poznać smak nauki gdzie indziej.

                „Aha, junior zna angielski na poziomie C1 i francuski pewnie B2 max na razie, ma pasek i osiagniecia historyczne w skali ogolnopolskiej tez.”

                C1 na studia humanistyczne to, bądźmy szczerzy, szału nie ma. No ale ewentualnie jest jeszcze rok na szlifowanie – bo w przeciwieństwie do innych typów studiów, tu język jest podstawowym narzędziem pracy. Mówię przede wszystkim o pisaniu. Ale nie ma się za bardzo co przejmować – to i tak będzie przepaść smile)) znaczy, na początku. (przy okazji – jeśli aplikacja wymaga tekstów typu eseje, personal, to moim zdaniem nie warto tego zostawiać na ostatnią chwilę. To jest, wydaje mi się, wyjątkowa okazja do zaprezentowania się kandydata i nie warto stracić szansy na jej zoptymalizowanie przez prozaiczne niezadbanie o dość czasu.)

                Jestem też zdania, że licencjat to jest pewna podwalina i warto, żeby była solidna, tzn. na wymagającej uczelni. Trzy/cztery lata to akurat czas, żeby zobaczyć, co się chce robić później.

                A żeby iść w dyplomację, to chyba nie ma konkretnych wymogów oprócz tytułu zawodowego magistra, świetnych dwóch języków, obycia i zdania egzaminu, czyż nie?

                No i na koniec, moim zdaniem, zaufaj młodemu. Aż tyle i tylko. Powodzenia dla syna.


                "Gdzie sa dobre stypendia j warunki finansowania studiow? "

                Obawiam się, że najlepsza odpowiedź na to pytanie znajduje się w necie.

                oft, z ciekawości, a jaki okres/terytorium syna najbardziej pasjonuje historycznie?
                  • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 23:45
                    Uwazam, że rozmawianie z młodym człowiekiem o tzw. przyszłości to normalny element życia rodzinnego. Dwa lata temu nasza młoda twierdziła,że chce szkołę x a jak się nie uda to bierze uni stanowy, bo z pewnością jej dobrą kasę dadzą. To my ja namawialiśmy by spróbowała w inne miejsca by nie wierzyła plotkom tylko zbierała własne doświadczenia. Szkoła marzeń się nie udała, stanowy nas tak podliczył , że do dziś nie mogę wyjść z szoku, że studiowanie w każdym innym miejscu byłoby tańsze. Rzeczy do ogarniają w procesie rekrutacji jest sporo i my młodej dużo pomagaliśmy nie tyle płacąc za zdjęcia co gadając z nią na temat eseji , podsuwając książki do czytania czy proponując odwiedzenie campusu. Student z zagranicy ma tylko trudniej. Zgranie terminów egzaminów sat z pisaniem eseji i normalna nauka w innym systemie jest trudne. Chłopak z Grecji o którym pisałam wcześniej zrobił sobie gap year podczas którego pracował jako wolontariusz by mieć fajne CV i dobrze się przygotować do pisania aplikacji przygotować. Zaaplikował do 6 szkół dostał się do 4. To też może być jakiś sposób. Rok z życia to niewiele.
                    • tinywee Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 30.06.20, 22:53
                      "Uwazam, że rozmawianie z młodym człowiekiem o tzw. przyszłości to normalny element życia rodzinnego. Rzeczy do ogarniają w procesie rekrutacji jest sporo i my młodej dużo pomagaliśmy nie tyle płacąc za zdjęcia co gadając z nią na temat eseji , podsuwając książki do czytania czy proponując odwiedzenie campusu.:'

                      No właśnie, subiektywności są różne. Wygląda na to, że pomaga, jak się zna swoje dziecko i wie, czego od nas potrzebuje.
                      Podsuwanie książek to chyba ogólnorozwojowe, nie ściśle rekrutacyjne jest? Podobnie jak rozmawianie o esejach?
                  • azjazameryki Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 30.06.20, 06:50
                    bergamotka77 napisała:

                    > Najbardziej interesuje go epoka wczesnonowożytna, szczególnie I RP, rewolucja a
                    > ngielska, rewolucja militarna i przemiany społeczno-gospodarcze, a także wiek X
                    > IX, głównie monarchia pruska, ideologie i ruch robotniczy oraz wojna secesyjna.
                    >
                    Fajne zainteresowania. Kompletnie nie bajka mojej młodej. Ona brała historie tylko ze względu na super nauczyciela i masę przyjaciół w tamtej klasie.
                  • tinywee Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 30.06.20, 22:34
                    "Najbardziej interesuje go epoka wczesnonowożytna, szczególnie I RP, rewolucja angielska, rewolucja militarna i przemiany społeczno-gospodarcze, a także wiek XIX, głównie monarchia pruska, ideologie i ruch robotniczy oraz wojna secesyjna.".

                    Wow, ciekawe bardzo, czyli nie sama historia. Musicie mieć fascynujące rozmowy przy stole.
                • bergamotka77 Re: Teraz ja - pytanie edukacyjne :) 29.06.20, 23:06
                  tinywee bardzo dziękuje za Twoja opinie. Jest dla mnie bardzo cenna. W ogole dziękuje dziewczyny za podzielenie się opiniami i pomysłami, to jest to, o czym myśli młody i rzeczywiście niech sobie podejmie decyzje. Ja sobie tylko po cichu sprawdzam w rym na ematce czy dobrze to planuje. Nie biorę udziału w jego procesie rekrutacyjnym ani nauce od wielu lat, czasem mi wspomni nad czym pracuje ale to tyle. Chciałby startować i na Oxford, ale uważa ze to finansowo poza jego (naszym) zasięgiem. Ale śmieje się, ze gdyby się dostał to będziemy się martwić i wtedy nerkę sprzedam czy cos wymyślę wink Do odważnych świat należy smile A za kilka dni zdaje IELTS, trzymajcie kciuki pls.