Dodaj do ulubionych

Jadlybyscie?

01.07.20, 08:25
Jakis czas, z dwa miesiace moze temu, zawekowalam pasztet w sloiczki. Pasteryzowalam kika dni pod rzad przez godzine, potem bylo "na wierzchu", tzn nie w lodowce. Wczoraj otworzylam, kolor ok, zapach tez niezmieniony, ale troche boje sie jesc, bo nie byl w lodowce. Moglo sie zepsuc bez zmiany zapachu i wygladu?
Obserwuj wątek
    • anika772 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 08:30
      Jasne, tyndalizacja to bezpieczny sposób na mięso. Pod warunkiem, że by mi smakowałwink Dużo wątróbki?
      • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 08:41
        To kupny, stal troche i trzeba bylo cos z nim zrobic, zeby nie wyyrzucic. Watrobki sporo, dobry smile

        Pytam sie, bo w tym samy czasie wekowalam tez mieso obiadowe, rozne warianty. Na 5 sloikow uchowal sie chyba jeden... Ale po otwarciu smrodek byl, na jednym plesn, brr sad I w zasadzie tylko ktorys z nich ewidentnie nie byl domkniety, reszta na oko w porzadku. No wiec teraz na zimne dmucham crying
        • mona-taran Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 08:44
          A tego to już nie rozumiem... Po co wekować kupny pasztet z niewiadomo czego który " stał trochę" czyli świeży nie był? Ja bym nie jadła :p
          • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 08:47
            Wiadomo z czego, mam do nich zaufanie, dobry producent. Maja wlasna hodowle zwierzat i zywia tym co im urosnie.
            Nie stal az tak dlugo zeby swiezy nie byl, bez jaj big_grin
            • mona-taran Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 08:50
              No to jedz :p
              • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:03
                Ale serio, masz wlasne swinie i kury, ktore wypuszczasz na trawe/dajesz pasze z wlasnego pola, ze sie dziwisz mi? Przeciez nawet kupne mieso jest "niepewne", dodaja solanki itp badziewie, nawet mies hodowli ekologicznych takie jest (mieso, nie prztwory).

                Wiec czym w dzisiejszych czasach rozni sie domowy pasztet z miesa nie z wlasnego zwierzecia od pasztetu z miesa ze zwierzat, ktore sa hodowane wedlug okreslownych regulacji i przepisow (produkt ekologiczny, z wlasnej hodowli)?
                • ola_fatyga Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:09
                  No to ten pasztet jedz i nie pytaj na forum.
                  • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:16
                    Aha wink
                • mona-taran Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:13
                  Lepiej wiesz, co jest w twoim pasztecie niż ja, więc skoro jesteś pewna i składu i świeżości to nie rozumiem gdzie jest problem.
                  Ja jestem brzydliwa i nie zjadłabym czegoś, co najpierw "już trochę stało" a potem stało jeszcze trochę zawekowane, ale to jest moje osobiste skrzywienie, nie trzeba się tym sugerować:p jeśli pachnie normalnie to powinno być ok, zepsute mięso da się wyczuć nosem wink
                  • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:21
                    mona-taran napisała:

                    jeśli pachnie normalnie to powinno być ok, zepsute
                    > mięso da się wyczuć nosem wink

                    Wlasnie o to mi chodzilo, czy to sie da wyczuc nosem. Bo wech mam dobry, wiec byla kwiestia czy miesos moze sie zepsuc bez waniania.

                    PIerwszy raz pasteryzowalam mieso w ten sposob, nie mam doswadczenia. Ematka jako grupa ma z kolei doswiadczenie ze wszystkim smile
                    • bei Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 09:44
                      Jeśli pasteryzowałaś trzy dni z rzędu, i teraz jest ńiezmieniony zapach i smak- to jedz ze smakiem i na zdrowie.
                      • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 11:45
                        Dzieki. Zaczelam juz jesc, przezylam smile
                • koko8 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:31
                  > Wiec czym w dzisiejszych czasach rozni sie domowy pasztet z miesa nie z wlasnego zwierzecia

                  sorry za OT, ale zabrzmiało to uioprnie :-@
                  • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 14:24
                    Bo ja wiem, daczego? Bo "wlasne zwierze" to dla ciebie w domysle piesek czy kotek?

                    Jesli hodujesz, to jest to wlasne chyba? Co nie znaczy przeciez, ze sie to zwierze traktuje jak chodzace kotlety na nogach. To zywe, czujace stworzenie - jesli sie zaspokaja jego potrzeby, to mysle, ze ma o wiele lepiej w malej, domowej hodowli niz w przemyslowej fabryce miesa.

                    Kwestie jedzenia miesa vs wegetarianizmu pomijam w ogole tutaj.
                    • majenkir Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 15:20
                      kwiatuszek305 napisał(a):
                      > Bo ja wiem, daczego? Bo "wlasne zwierze" to dla ciebie w domysle piesek czy kotek?


                      Moje kury to tez "wlasne zwierzeta", a moj miesozerny maz, chociaz zabije, to nie zje wink.
                      • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 16:56
                        Kurcze, tez nie wiem, czy gdybym takiego kuraka czy inna swinie miala zabic, to bym ja mogla zjesc. I pewnie sie nie dowiem...
                        • mona-taran Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 20:26
                          Ja wiem, że byłabym najgorszym hodowcą zwierząt rzeźnych ever, bo się za bardzo przywiązuję:p
                          I mam taką traumę z dzieciństwa: właściciele stajni w której jeździłam konno mieli świnię. Świnia była tuczona na święta i wszyscy o tym wiedzieli, ale mimo wszystko nadaliśmy ( my-dzieciaki przychodzące na konie) świniakowi imię - Filipek, karmiliśmy go smakołykami na równi z końmi, drapaliśmy za uszkiem itp. Filipek był przyjacielem... Aż pewnego razu przyszłam bardzo wcześnie bo przed świętami skrócone lekcje a tam Filipek wisi na haku i się wykrwawia 😭😭
                          • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 11:43
                            Kurcze, wspolczuje. Scena jak z horroru nieco, zwlaszcza dla miastowych dzieci. Slabo, ze trzymali go na wierzchu, tak zebyscie mogli go zobaczyc.

                            Ja z kolei pamietam, jak dziadek na wsi zabijal kuraka, siekierka na pniaku. Potem ten bezglowy kur jeszcze pare krokow dal. Pamietal, ze bardziej to fascynujace dla mnie bylo, niz traumatyzujace. No ale ja to nie byl kogut Antek czy inny jakis, ktorego po grzebienu gladzilam... Latal po podworku i czasami rzucal sie na mnie z dziobem i trzeba bylo mnie ratowac wink
                            • mona-taran Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 11:48
                              Generalnie to w tym czasie żadnych dzieci miało tam nie być, specjalnie wybrali taki czas na oprawienie Filipka. Przylazłam niezapowiedziana, nie ich wina.
                              • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 11:51
                                Aa ok. Czyli niczyja wina w sumie, ale trauma zostala
                                • mona-taran Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 14:01
                                  Cóż, nauczyło mnie to żeby nigdy nie przychodzić za wcześnie, bo gospodarz może być nieprzygotowany :p
                                  • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 15:14
                                    O i taka zasada moze sie przydac w roznych sytuacjach smile
    • ichi51e Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 08:38
      Sloiki po pasteryzacji przymasz w lodowce? Po co?
      • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 08:43
        No nie trzymam, ale ze mi sie z miesem nie bardzo udalo, jak napisalam wyzej, to troche sie boje. Bo przeciez powinno trzymac mimo braku lodowki.
        • ola_fatyga Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:14
          Twoj nos, twoja higiena i kupny pasztet lezacy przed zawekowaniem w lodowce jakis czas. Osoba z forum ma okreslic, czy jest bezpieczny ? Poczytaj na temat jadu kielbasianego.
        • teliszon Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:16
          Tak z ciekawości,czemu nie zamroziłaś tego pasztetu?Pewniejszy i daleko mniej pracochłonny sposób.
          • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:22
            Bo nie zmiesciloby sie juz w zamrazalniku. Proste wink
    • asfiksja Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:07
      Zależy od twojego węchu. Ja bym ci to powąchała i powiedziała, czy możesz jeść.
    • ola_fatyga Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:20
      www.medonet.pl/zdrowie/diety,smiertelnie-grozny-jad-kielbasiany,artykul,1690836.html
      • ola_fatyga Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 09:33
        Masz zaufanie do producenta. Pasztet lezal w lodowce jakis czas. Jedz smialo. Jest ryzyko, jest zabawa.
        • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 16:12
          Z jednej strony nie napisalam szczegolow co do tego pasztetu, ale z drugiej strony twoj sarkazm i robienie ze mnie nieogara niepotrzebne i nieprzyjemne.

          Pasztet zapakowany prozniowo, male opakowanie, nieotwarte przed przelozeniem do sloikow i pasteryzacja. Jeszcze przed uplywem daty przydatnosci do spozycia.

          Pojecie jadu kielbasianego znam, wiedza tajemna to nie jest wink Nie moglam natomiast znalezc informacji, czy mozna w jakis sposob zobaczyc, czy cos sie dzieje. Ale dzieki za link, bo wg niego moze byc zapach zjelczalego tluszczu.


          • ola_fatyga Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 10:10
            Robienie z Ciebie nieogara nie było moim zamiarem. Smacznego.
            • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 11:46
              OK smile
    • andaba Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 11:06
      Ja pasztety robię do słoików, pasteryzuję wg zasad i przecież nie trzymam pasztertu z całej świni w lodowce, bo by mi nie weszło nic innego. Miesne konserwy staram się zjadać do pół roku, ale jak leżą dłużej to też im nic nie ma.
      • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 16:52
        andaba napisała:

        > Ja pasztety robię do słoików, pasteryzuję wg zasad i przecież nie trzymam paszt
        > ertu z całej świni w lodowce, bo by mi nie weszło nic innego.

        No wlasnie, czasami nawet troche pasztetu dodatkowo sie nie zmiesci wink

        Miesne konserwy s
        > taram się zjadać do pół roku, ale jak leżą dłużej to też im nic nie ma.

        A to dobrze wiedziec, dzieki.
    • gryzelda71 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 11:10
      Pasztety słoikowe w sklepach stoją na półkach. Smacznego.
    • rulsanka Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 11:20
      Jad kiełbasiany rozkłada się po 10 minutach w temp powyżej 80 stopni. Jeśli się boisz, to wystarczy pasztet włożyć na kilkanaście minut do piekarnika.
      • memphis90 Re: Jadlybyscie? 01.07.20, 14:53
        Co najmniej 30 min w temp 80stC....
        • rulsanka Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 09:29
          Może mylisz z likwidacją przetrwalników. Ale zatruwamy się samym jadem, a ten rozkłada się jak wyżej napisałam. Między innymi źródło: www.mp.pl/pacjent/choroby-zakazne/choroby/inne-rodzaje-zakazen/159263,zatrucie-toksyna-botulinowa-botulizm-zatrucie-jadem-kielbasianym
          cytuję: dla zapewnienia bezpieczeństwa warto rozważyć gotowanie przetworów domowych przed jedzeniem przez 10 minut
          Taka niesmaczna ciekawostka, zgłębiałam ten temat karmiąc pisklaka kosa larwami much. I coby mi się pisklak nie otruł, grillowałam je w piekarniku.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 13:53
      Nie rozumiem. Pasteryzowałaś kupny pasztet? Tzn. kupiłaś go już w słoiczku i zapasteryzowałaś czy jak?
      • kwiatuszek305 Re: Jadlybyscie? 02.07.20, 15:15
        Jak napisalam wyzej:
        >Pasztet zapakowany prozniowo, male opakowanie, nieotwarte przed przelozeniem do sloikow i pasteryzacja. >Jeszcze przed uplywem daty przydatnosci do spozycia.

        Gdyby polezal dluzej, to by sie zepsul.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka