panna_lila
06.07.20, 08:42
Od marca pracuję zdanie, ostatnio bywam w biurze 2-3razy w tygodniu. Przemieszczam się dom-praca-dzialka samochodem, na rowery jeżdżę do lasu. Generalnie w tzw. centrum miasta nie bywam aż do wczoraj. Wybrałam się na wycieczkę rowerową na warszawskie bulwary wiślane. A tu życie towarzyskie w pełnym rozkwicie. W knajpach pełno ludzi, o dystansie nie ma mowy, stoliki i leżaki zajęte, w maseczkach niektórzy z obslugi.
Nie powiem poczułam ulgę, taką fajną normalnością🙂
Ps.
Nad moją działką znów latają samoloty i mimo, że ja nigdzie w tym roku nie polecę, widząc te samoloty odczuwam ekscytację jak przed własnym wyjazdem....I pomyśleć że kiedyś te samoloty "na moim niebie" mnie denerwowały 🙂