hedna 29.07.20, 22:19 Ale nie będę wymyślała nicka na ten wątek. Cos się konczy. Ile bylybyscie w stanie wytrzymać w małżeństwie bez czułości, zainteresowania, bez seksu, bez przytulenia? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anika772 Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:22 Nie wiem. Planujesz rozstanie z mężem? Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:23 Nie wiem, ale pewnie niezbyt długo. To zawsze bardzo trudne, taka obcość w związku, ale trochę też zależy (tak myślę)od okoliczności i tego jak w ogóle wygląda życie partnerów. Trzymam kciuki, żeby poukładało się jak najlepiej dla Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:24 Dopóki nie miałabym własnego źródła utrzymania. Ty nie masz. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:28 triss_merigold6 napisała: > Dopóki nie miałabym własnego źródła utrzymania. > Ty nie masz. Same here. A biorac pod uwage sytuacje konkretnych dzieci Hedny, pewnie forever Sex i czulosc bywaja przereklamowane gdy nie ma co do garnka wlozyc. Life. Odpowiedz Link Zgłoś
karme-lowa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 20:12 triss_merigold6 napisała: > Dopóki nie miałabym własnego źródła utrzymania. > Ty nie masz. Ma. Odpowiedz Link Zgłoś
potworia116 Re: To bardzo trudne 02.08.20, 21:27 triss_merigold6 napisała: > Dopóki nie miałabym własnego źródła utrzymania. > Ty nie masz. Abstrahując od prawdziwości twoich domysłów, poradziłabyś to samo bitej kobiecie? Odpowiedz Link Zgłoś
lily_evans11 Re: To bardzo trudne 02.08.20, 23:31 Znaczy, teraz sugerujesz hednie, że jest bita? Ucieszy się dziewczyna, nie ma co. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 03.08.20, 00:27 Ucieszyłam jak cholera! Co się tu wyprawia?? Przenigdy takie rzeczy nie miały miejsca, ja pierniczę, to aż tak kogoś ponosi? Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: To bardzo trudne 03.08.20, 00:42 Potwora chyba nie o Tobie, tylko ogólnie. Odpowiedz Link Zgłoś
lily_evans11 Re: To bardzo trudne 03.08.20, 08:02 Ale to argument z du... wzięty, nie mający nic wspólnego z sytuacją hedny. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: To bardzo trudne 03.08.20, 07:37 Ale ona nie radzi tego bitej kobiecie, więc co to ma niby do rzeczy?? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:29 Długo. Może całe życie. I jeszcze wmawiałabym sobie, że tak musi być. Wielu osobom potrzeba czegoś naprawdę spektakularnego, żeby się wyrwać z marazmu. Jedna, jak czytam Twoje wątki, to zawsze mam takie wyobrażenie, że Ciebie Wasze problemy przytłaczają, chowasz się, unikasz, zwalasz odpowiedzialność na męża, sama zakopujesz się w setkach codziennych drobiazgów nie zajmując się ogólną wizją swojej rodziny, przyszłości, bo to Cię przeraża. Za to Twój mąż może jest zapracowany na zewnątrz, a mało chce dawać z siebie w domu, bo obraził się na Ciebie i Wasze życie. W takiej atmosferze seksów nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:30 Hedna, idź na terapię, idź do psychiatry po leki. Ja wiem, że atmosfera w domu jest bardzo ważna, wsparcie w twojej sytuacji tym bardziej, ale nawet jak odejdziesz nie zmieni się nic. To ty musisz się zmienić, tak wewnętrznie, uspokoić, rozpogodzić. Zadbaj o siebie, a potem dopiero podejmuj decyzję. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:31 Wytrzymałam rok. Moja koleżanka wytrzymała wiele lat, a potem ją spotkałam jak szli z mężem, piękni, uśmiechnięci, współobjęci, szczęśliwi. Odpowiedz Link Zgłoś
piataziuta Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:41 Jeżeli byłaby szansa na zmianę sytuacji - i chciałabym tej zmiany, to myślę, że długo. Odpowiedz Link Zgłoś
leni6 Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:45 Myślę że długo, kwestia tego czy lepiej razem w ten sposób czy osobno. Odpowiedz Link Zgłoś
chocolatemonster Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:48 Nie da rady z nim usiasc i porozmawiac gdy dzieci zasna? Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 00:13 Nie da się. Chodzi spać dużo wcześniej niż ja. Unika rozmowy,mize inaczej - nie widzi potrzeby Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 07:03 Też tak miałam. Panu przestało zależeć, myślałam, że muchy w nosie, kryzys wieku średniego etc. Ja padałam na twarz przy dziecku, pracy etc, a pan uprawiał sport i rekreację. A potem powiedział, że odchodzi do kochanki. Odpowiedz Link Zgłoś
whitney85 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 09:12 Mój podobnie. Do tego jak ktoś wyżej napisał, zdawał się być obrażony na mnie za prozę życia, obowiązki. Odpowiedz Link Zgłoś
kebabbathehutt Re: To bardzo trudne 30.07.20, 10:30 Przykro mi, ze to cie spotkało. Mi sie wydaje, ze w takim "związku nie związku" prędzej czy później jedna osoba albo zdradzi, albo bedzie miala przynajmniej tyle szacunku do drugiej osoby, ze najpierw odejdzie, a potem sie z kims innym zwiąże. Odpowiedz Link Zgłoś
hamerykanka Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:51 annajustyno-jakbym czytala o sobie. Do tego pijany wracal po polnocy, bo zycie ze mna go frustrowalo. Na koniec strezlil mnie z liscia w twarz, bo zlew byl pelny, bo sie nie staram. A zlew byl pelny bo rozmrazalam resztki obiadowe z zamrazarki, zeby je wyrzucic. Ja stawialam ogrodzenie pastwiska dla koni, on mnie mijal w drodze do silowni. Teraz, po prawie trzech latach separacji coraz bardziej sklania sie do powrotu. A ja nawet nie wiem czy chce. Stabilnosc finansowa bylaby swietna, ale jego stabilnosc emocjonalna i alkoholizm ...nie chce przechodzic przez to znowu. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_tau Re: To bardzo trudne 30.07.20, 20:40 A ty nie jesteś już w nowym związku? Odpowiedz Link Zgłoś
hamerykanka Re: To bardzo trudne 31.07.20, 01:10 Dochodzacym. I tez rozne rzeczy wychodza jak jego obsesja na pukcie korona, ze skonczy sie to wojna, wiec gromadzi bron i amunicje oraz zywnosc. Dla mnie ociera sie to o paranoje a paranoikow sie boje Wczesniej tak nie bylo, teraz jakikolwiek news, zwlaszcza o czarnych atakujacych bialych powoduje jego tyrady i za wszystkie oszczednosci dokupuje amunicje... Odpowiedz Link Zgłoś
pani_tau Re: To bardzo trudne 31.07.20, 07:48 hamerykanka napisała: > Dochodzacym. I tez rozne rzeczy wychodza jak jego obsesja na pukcie korona, ze > skonczy sie to wojna, wiec gromadzi bron i amunicje oraz zywnosc. Dla mnie ocie > ra sie to o paranoje a paranoikow sie boje Na studiach byłam w jednej grupie z chłopakiem, który miał paranoiczne jazdy. Kiepsko się to skończyło dla jego dziewczyny. > Wczesniej tak nie bylo, teraz jakikolwiek news, zwlaszcza o czarnych atakujacyc > h bialych powoduje jego tyrady i za wszystkie oszczednosci dokupuje amunicje... Wcześniej nie miałaś okazji tego zauważyć. Trudno też oczekiwać, że wszystkie odpały wyjdą w pierwszym tygodniu znajomości. I możliwe, że masz skłonności do wiązania się z nieodpowiednimi mężczyznami . Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: To bardzo trudne 30.07.20, 23:16 Hamerykanko, jak Cię lubię, bój się Boga! Wystawiłaś śmieci za drzwi i nie wnoś ich z powrotem do chałupy! Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 23:29 >Stabilnosc finansowa bylaby swietna, ale jego stabilnosc emocjonalna i alkoholizm Sprzedasz spokój swój i dziecka za pieniądze, które pan ci wydzieli? Radziłaś sobie bez gada, skąd pomysł, by znów wziąć go sobie na głowę??? Odpowiedz Link Zgłoś
hamerykanka Re: To bardzo trudne 31.07.20, 01:07 Nie, no czasem kusi finansowa stabilizacja. Bez ciaglego odmawiania, bo budzet jest okreslony. A do pracy pojsc nie dam rady, bo lecze kregoslup i biodro. Dwa tygodnie temu mialam zastrzyk sterydu w staw biodrowy, bo nie moglam lazic, teraz odezwal sie znowu kregoslup, doktor mysli u wymrazaniu nerwow. A wszystko inne z mezem zwiazane powoduje ze nie chce go widziec na oczy. Alkoholizm, agresja, zostawianie mi domu, dziecka i zwierzynca na glowie i przychodzenie jak do hotelu-na koniec nawet zapomnial biedak jak sie pralki uzywa, musial pytac. Wszystko to co obie przezylysmy przez ostatnie lata powoduje, ze chce mu napluc w gebe. Dla sypiania z mlodymi barmankami i kelnerkami za jego kase rozpieprzyl rodzine. Odpowiedz Link Zgłoś
ponis1990 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 07:15 Jak to leciało, lepiej suchy chleb z masłem i przy tym spokój, niz dom pełen mięsa, a przy tym kłótnia - weź, szkoda twoich nerwów. I jeszcze dziecko ma na to patrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 09:43 >Wszystko to co obie przezylysmy przez ostatnie lata powoduje, ze chce mu napluc w gebe. To dlaczego, na boginię, rozważasz choć przez sekundę wpuszczenie go ponownie do waszego życia??? Odpowiedz Link Zgłoś
hamerykanka Re: To bardzo trudne 31.07.20, 16:33 Za dwa miesiace konczy sie restraining order. Wtedy bedzie mial prawo wrocic do domu, z moja zgoda lub bez. Dom jest nadal wspolna wlasnocia. Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: To bardzo trudne 31.07.20, 17:39 hamerykanka napisała: > Za dwa miesiace konczy sie restraining order. Wtedy bedzie mial prawo wrocic do > domu, z moja zgoda lub bez. Dom jest nadal wspolna wlasnocia. Nie idź tą drogą. Poczytaj sobie swoje stare wątki, przypomnij sobie, gdzie byłaś, jak mogłaś stracić córkę, chcesz tego ponownie? Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 31.07.20, 17:43 panna.nasturcja napisał(a): > hamerykanka napisała: > > > Za dwa miesiace konczy sie restraining order. Wtedy bedzie mial prawo wro > cic do > > domu, z moja zgoda lub bez. Dom jest nadal wspolna wlasnocia. > > > Nie idź tą drogą. Poczytaj sobie swoje stare wątki, przypomnij sobie, gdzie był > aś, jak mogłaś stracić córkę, chcesz tego ponownie? Będzie musiała go wpuścić, bo jak nie, będzie musiała spłacić go w połowie albo sprzedać dom. Podzielić kasę, bez pracy kredytu nie dostanie na nowy dom. Ciekawe co się wtedy stanie z końmi , kolejnymi i nowymi psami i innymi zwierzakami. 😏 Odpowiedz Link Zgłoś
kot9 Re: To bardzo trudne 01.08.20, 16:40 Hamerykanko, czy próbowałaś przedłużyć ten restraining order. Co będzie jak znowu zacznie się bicie i przemoc. Czy możesz złożyć w sądzie wniosek o nowy restraining order . Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: To bardzo trudne 02.08.20, 23:11 Alkoholik, damski bokser - no way! Ja bym mojemu też nie pozwoliła wrócić, nawet gdyby na kolanach błagał. Głównie, za hardość, stawianie się i jeszcze podnoszenie jakichkolwiek k roszczeń przy rozstaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
vre-sna Re: To bardzo trudne 02.08.20, 23:14 Ale o czym Ty teraz pier. olisz w tym akurat watku. Ojp. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: To bardzo trudne 02.08.20, 23:25 Do kogo piszesz, bo coś tak ni z gruszki, ni z pietruszki? Ja się odniosłam do wypowiedzi Hamerykanki, pod moim postem, ze jakby o sobie czytała... Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: To bardzo trudne 30.07.20, 11:08 Jezu, dziewczyno. Spójrz z boku na to co właśnie napisałaś. "Nie da się porozmawiać bo idzie wcześniej spać"? Przecież to jest groteskowe wyjaśnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:41 Spróbuje Ci to wyjaśnić. Nasz syn jest przezwyczajony do usypiania. Mąz się z nim kładzie i zazwyczj juz nie wstaje. Jeśli nie zasnie o wczesnej porze to i tak nie wstaje bo ogl film na telefonie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:48 Hedna a nie mozesz na to popatrzęc z innej strony? Syna kłądzie mąz ty masz czas dla siebie wtedy? Zamiast widziec minusy moze jednak plusy...Ja nie rozumiem jaką masz sytuacje bo mam 2 zdrowych dzieci. Ale takie przerzucanie sie pretensjami nic wam nie pomoże. Mówiąc szczerze nie stać cie zeby odejść od męża. Sytuacje macie trudną ale współdziałacie jakby nie patrzeć. Moze mniej pretensji względem siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
georgia.guidestones Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:39 hedna napisała: > Nie da się. Chodzi spać dużo wcześniej niż ja. Unika rozmowy,mize inaczej - nie > widzi potrzeby > Facet pracuje po kilkanascie h a Ty masz pretensje ze musi zadbac o sen. Chcesz zeby podupadl na zdrowiu w sposob trwale inwalidyzujacy? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:32 A radykalnie? Dzieci zasną, to obudzić, powiedzieć "Słuchaj stary, kiepsko mi ostatnio i tobie nie lepiej, co z tym robimy?". Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 01.08.20, 22:27 Hedna, dałaś sobie odebrać berełko. Co to znaczy, że on nie widzi potrzeby? Małżeństwo to długa niekończąca się nonstop rozmowa. Unikać rozmowy, nie widzieć potrzeby rozmowy - cóż, takie podejście hmm co najwyżej z teściową, mamą swoją, jeśli już. Z żoną nie ma mowy. Z partnerem musicie przecież jakoś hmmm uzgadniać, walczyć o swoje istotne potrzeby. Ewentualnie pora i miejsce, czas mogą być przesuwane. Np możesz się starać nie truć mu pupy jak zasypia, jest padnięty, w pracy itd Nie kaprysy może, ale potrzeby jednak tak. Odpowiedz Link Zgłoś
nuclearwinter Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:50 To chyba zależy - czy by mi jeszcze zależało i czy czułabym, że jest jakaś szansa na zmianę sytuacji. Nieraz warto przetrzymać trudne chwile, a nieraz to tylko odwlekanie nieuchronnej katastrofy i marnowanie życia. No niestety, nic mądrego nie doradzę. Musi być ci ciężko, trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: To bardzo trudne 29.07.20, 22:55 hedna napisała: > Ile bylybyscie w stanie wytrzymać w małżeństwie bez czułości, zainteresowania, bez seksu, bez przytulenia? A dlaczego tak jest? czy tylko jego wina czy Twoja troche tez? Wydaje mi sie, ze w malzenstwach bywaja gorsze rzeczy niz brak seksu, wiec to akurat nie jest jakas tragedia imo. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 29.07.20, 23:07 Ten seks to tylko jeden z kamyków w tym worku. Stan trwa kilka lat. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 00:14 Sporo Czy rozmawiamy? On nie widzi problemu. Zmęczony, śpiący, ogląda film, piwo, daj mi spokój...... Odpowiedz Link Zgłoś
chocolatemonster Re: To bardzo trudne 30.07.20, 00:32 A jakbys poprosila, ze zamiast tego filmu chcialabys z nim porozmawiac? Przeciez tak sie nie da na dluzsza mete. Wiem jak problemy z dziecmi, kasa i zmeczeniem wplywaja na zwiazek ale trzeba ze soba rozmawiac. Pytalas czy jemu jeszcze na Tobie zalezy? A Ty? Pytalas siebie czy chcesz z nim byc? Chcesz? Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 00:45 Prosiłam mnóstwo razy. Czy jemu jeszcze zależy? Jeszcze podobno tak, tylko nie okazuje. Bardzo mi zależało, żeby dziś wstał i pogadal że mną. Syn spał, córka u dziadków. Nie będę pisać co mi odpowiedzual Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: To bardzo trudne 30.07.20, 01:22 hedna napisała: > Nie będę pisać co mi odpowiedzual Napisz, bo to moze przesadzac sprawe Odpowiedz Link Zgłoś
epicentryczka Re: To bardzo trudne 30.07.20, 07:34 Może trwać to długo jeśli będziesz to sama ciągnąć, on w tym już tylko chyba tkwi. Jeśli nie powiedział nic miłego, to troszkę znajduje analogię do swojej sytuacji... zmęczenie, brak ochoty na bliskość, nic miłego do powiedzenia, pytania o co właściwie mi chodzi. A później odkrywam kochankę. Niby nie miał czasu, niby nie było okazji a jednak.... Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:14 Właśnie. Mój nie miał czasu, bo sport i pracy. I taaaki był zmęczony, że nic już w domu bądź przy dziecku zrobić nie mógł... A tu nagle 😎 Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:58 Facet też może mieć problemy z erekcją i stąd jego oschłe zachowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: To bardzo trudne 30.07.20, 15:51 hedna napisała: > Uwierz mi, nic miłego No to jest gorsze niz to, ze nie przytula , Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:56 Nie szkodzi, że to nic miłego. Napisz po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 01.08.20, 22:48 Nawet jeśli nic miłego, serio, to możesz wybaczyć, jeśli nie zapomnieć. Nawet zapomnieć, o ile nie jest to jakaś raniąca słowo cegła, której nie zapomnisz i już. Musicie jakoś wiedzieć czuć, że są słowa raniące na maksa, których się nie da zapomnieć i takich za wszelką cenę unikać. U nas to raczej ja bywam czasem niemiła w emocjach ale pracuję nad sobą i z biegiem lat tych niemiłych zdań jest mniej. Sama za to jestem przewrażliwiona na punkcie najmniejszego oschłego, zmęczonego, zniecierpliwionego tonu męża i w sumie po wielu latach to dopiero dostrzegłam. Może musisz tylko urealnić oczekiwania?? Odpowiedz Link Zgłoś
sundace46 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:17 hedna napisała: > Sporo Tzn. co konkretnie. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: To bardzo trudne 30.07.20, 09:36 Brak seksu dobitnie świadczy o tym, że małżeństwo się skończyło. Też myślałam tak jak ty, że praca, że zmęczenie, że choroba była. Że przeczekać, że powoli wszystko minie i że są gorsze rzeczy. A to wszystko gówno prawda. Problemem było to, że małżonkowi się chciało, ale nie że mną. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 10:16 Ale nie zawsze tak jest. Jezu ty zawsze masz ochote na sex? Oni maja trudną sytuacje, chore dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 10:55 hanusinamama napisała: > Ale nie zawsze tak jest. Jezu ty zawsze masz ochote na sex? Oni maja trudną syt > uacje, chore dziecko. > Ona nie wie o czym mówi. Jak syn ma gorszy dzień i jest kilka godzin wrzasków to seks jest ostatnia rzeczą o jakiej myślimy. Mąż nie wie jak pomoc i się frustruje próbuje, ale nic z tego nie wychodzi bo do młodego nic nie dociera. Czasem jest tak ze ten się drze, a my siedzimy i czekamy , bo każda próba zbliżenia kończy się agresja. Wiec pilnujemy żeby sobie krzywdy nie zrobił czy nie zrobił zbyt dużych zniszczeń. Ja dzięki pracy (większemu doświadczeniu obyciu ) kursom lepiej znoszę sytuacje. Co nie zmienia faktu ze po takich chwilach jesteśmy zorani psychicznie przeczołgani. I serio sex wtedy nie jest najważniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:34 To na pewno, ale ważne jest jakieś przelotne dotknięcie, spojrzenie, propozycja zrobienia czegoś fajnego razem, kiedy napad szału się skończy, propozycja choćby herbaty, póki trwa. Ważne, że razem to przeczekujecie, a nie każde się chowa osobno. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 23:31 To bardzo istotna uwaga i wiele wnosi do wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 23:46 kk345 napisała: > To bardzo istotna uwaga i wiele wnosi do wątku. Dzięki ,już nie chciałam się odzywać 😋 Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: To bardzo trudne 30.07.20, 15:57 hrabina_niczyja napisała: > Brak seksu dobitnie świadczy o tym, że małżeństwo się skończyło. Po diagnozie mojej corki nie mielismy z mezem seksu przez 2 lata. Potem jego operacja na serce i znowu nie (bo ja sie balam ). A i teraz to tak raz na ruski rok i to chyba dlatego, ze on chce udowodnic, ze "jeszcze moze" , ja, kiedys demon seksu, teraz libido mam zerowe. Niemniej malzenstwo sie nie skonczylo, kochamy sie bardzo i na wieki wiekow . Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:48 Po prostu wasz związek oparty jest na innych fundamentach niż seks. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: To bardzo trudne 30.07.20, 18:15 Nie wiem co ciebie tak śmieszy, ale seks to również bliskość. Problemy problemami, ale te kiedyś mijają albo uczymy się z nimi żyć. Tak, dla mnie brak seksu, unikanie w związku równa się z jego powolnym zdychaniem. Kto chce może i białe małżeństwo sobie stworzyć. Ja w czymś takim bym nie chciała funkcjonować. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 23:37 tylko, że to: >Tak, dla mnie brak seksu, unikanie w związku równa się z jego powolnym zdychaniem. różni się od tego, co napisałaś wczesniej, znacząco... > Brak seksu dobitnie świadczy o tym, że małżeństwo się skończyło. Pierwsze to twoje zdanie, drugie-autorytarna opinia na temat wszystkich związków. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: To bardzo trudne 31.07.20, 08:48 Jeżeli małżeństwo to jedynie mieszkamy razem to ok, nie kończy się. Dla mnie to jednak coś wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 09:54 I tego "dla mnie" zabrakło w pierwszym poście... Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 01.08.20, 23:20 Ale to coś więcej, nie dla każego oznacza li i jedynie lub przede wszystkim seks. Zgadzam się, że para sublokatorów to jeszcze nie związek. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 01.08.20, 23:17 Ja też nie chciałabym w czymś takim funkcjonować. I autorce wątku radziłam o seks walczyć bo to ważna potrzeba i u niektórych nie zanika wraz z podeszłym wiekiem Ale jak widać nawet fundamenty związku mogą różnie w różnych małżeństwach wyglądać. I znam pary gdzie i bez seksu lub z rzadkim seksem wszystko gra i buczy tak jak opisuje majenkir. Dlatego yo, co napisałaś hrabino može być odbierane jako śmieszne i zabawne i lekko, sorry, naiwne, może jesteś bardzo młodziutka i stąd taka kategoryczność? Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 01.08.20, 23:22 Dodam, WIELOLETNIE i szczęśliwe zasadniczo pary. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 01.08.20, 23:10 He he Moi teściowie ( info matki męża lata temu) skończyli sekszenie się chyba coś koło 50ki. Chyba z braku inicjatywy teścia. Potem jeszcze kolejne kilkadziesiąt lat do niedawnej śmierci taty męża byli szczęśliwym bliskim kochającym się małżeństwem. Mimo różnych problemów i niezgodności i śmiesznostek, czasem kłótni czy nieporozumień, spięć krótkich i generalnie relacji domiująco - uległej ( ale takie moje wrażenie też było trochę mylące). Zdaje się, że małżeństwem byli 55 lat czy jakoś tak, powyżej 50 na pewno. Teraz dziadek moich dzieci ma najbardziej zadbany i ukwiecony udekorowany, posprzątany, wyszorowany grób na całym cmentarzu w najlepszej lokalizacji w mieście, a ja oyrzymuję "od niego" życzenia rocznicowe w smsach od teściowej Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: To bardzo trudne 29.07.20, 23:26 Hedna, czy Twój mąż wciąż pije? Czy coś się zmieniło? Bez czułości, przytulenia, zainteresowania pewnie nie wytrzymałabym miesiąc. Bez seksu mogłabym dłużej gdyby była jakaś obiektywna przyczyna (typu choroba) a nie po prostu niechęć, brak zainteresowania. Czy Wy rozmawiacie? Nie o sprawach technicznych kto zrobi zakupy tylko o życiu, o sobie, o świecie, o tym co lubicie? Robicie cokolwiek razem? Lubicie się jeszcze? Czy gdybyś mogła zamknąć oczy i oderwać się na chwilę od realiów to chciałabyś dalej z nim być? Kochasz go? Nie musisz mi odpisywać, sama sobie to powiedz, bo to ważne. A jak będziesz znać odpowiedź to usiądź i bardzo poważnie rozważ opcje. Do prawdziwego bycia razem trzeba dwojga, czy on tez chce? Do zostania razem nie trzeba nic. Wiem, że wiele osób Co tu napisze (juz są takie posty), że nie możesz się rozstać, bo nie masz pracy, mieszkania itd. Tylko, że takie myślenie to może być droga donikąd bo kiedyś nie Ty a Twój mąż może podjąć decyzję o rozstaniu. I będziesz też sama tylko w gorszej sytuacji, bo zaskoczona. Dlatego przemyśl to i przygotuj się. Musisz być bardziej samodzielna. Zrób prawo jazdy, poszukaj może w gminie są jakieś bezpłatne lub dofinansowane kursy, bywają takie. Bo bez tego nie masz jak wozic syna do lekarza, a nie wiadomo co byłby skłonny robić Twój mąż po rozwodzie, różnie z tym bywa przy dzieciach niepełnosprawnych i raczej nie różowo. Zbierz i skopiuj wszelkie Wasze dokumenty finansowe żeby potem nie było, że Twój mąż nie może płacić alimentów, bo nie ma możliwości zarobkowych. Zorientuj się jak wygląda pomoc dla dzieci jak twój synek, gdy sa trochę starsze, czy są jakieś dzienne ośrodki, szkoły, w których jest dłużej niż 2-3 godziny. Może miałabyć możliwość iść do pracy? Jak u Was jest z mieszkaniem? Ono jest Wasze? na kredyt? Gminne? Takich pytań jest sporo, musiałabyś to ogarnąć i się przygotowac, to może potrwać i ze 2 lata. Tylko najpierw musisz widzieć czego chcesz, nasze odpowiedzi czy byśmy wytrzymały wiele Ci nie dadzą. Pamiętaj, że jesteś młoda, kawał życia przed Tobą, może warto o nie zawalczyć? Tylko Odpowiedz Link Zgłoś
kebabbathehutt Re: To bardzo trudne 30.07.20, 10:41 Bardzo sensowna odpowiedz. "Wiem, że wiele osób Co tu napisze (juz są takie posty), że nie możesz się rozstać, bo nie masz pracy, mieszkania itd. Tylko, że takie myślenie to może być droga donikąd bo kiedyś nie Ty a Twój mąż może podjąć decyzję o rozstaniu. I będziesz też sama tylko w gorszej sytuacji, bo zaskoczona. Dlatego przemyśl to i przygotuj się. Musisz być bardziej samodzielna." Dokladnie! Nikt z nas nie wie co przyszlosc przyniesie, ale zawsze warto wziąć sprawy w swoje ręce i byc, ze sie tak wyraze, kowalem własnego losu. Ale rozumiem, ze dla wielu ludzi to moze byc bardzo niekomfortowa sytuacja, bo sie boja zmiany, pewnej utraty bezpieczeństwa, jak to sie wszystko ulozy po rozwodzie, zwłaszcza kiedy strona odchodząca nie ma za bardzo gdzie sie wyprowadzić i za co utrzymać. No, ale w życiu generalnie nie ma nic za darmo i jesli chcemy poprawic swoja sytuacje to trzeba sie wysilc i często wyrwać sie z naszej osobistej strefy komfortu. Hedna, dodam jeszcze tylko do powyższego komentarza, ze jesli masz mozliwosc to porozmawiaj z rodzina czy przyjaciółmi i zapytaj czy mogliby ci jakos pomoc jesli chodzi o przeprowadzkę, prace i opiekę nad dziećmi. Moze tymczasowa separacja byłaby dobrym pomysłem? Pobedziecie przez troche czasu osobno, zobaczycie jak wam sie żyje i zastanowicie czy chcecie pracować nad malzenstwem czy sie rozstać. Sama, niezależnie od tego jak bardzo bys sie starała, związku nie uratujesz. Do tego trzeba chęci i umiejętności obojga. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 10:59 Moze tymczasowa separacja byłaby dobrym pomysłem? Pobedziecie przez troche czasu osobno, zobaczycie jak wam sie żyje i zastanowicie czy chcecie Ta, mąż poczuje kawalerskie życie brak ględzenia marudzenia i „syna” A ona będzie podwójnie zestresowana i umęczona, bo będzie musiała sobie radzić z synem co ma na codzień i finansami. No niezła rada. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:45 Syn za 20 minut wraca ze szkoły.Córka do popołudnia jest u dziadków. Spałam w nocy 2.5 godziny. Jestem żywym trupem., Nie mogę jeść, kręci mi się w głowie, duszno.Nerwy mnie wykańczają.Dochodzę do ściany kur.. Oczywiście ,że jestem w kontakcie z lekarką, biorę leki.Ale tych problemów jest tak dużo ,że wymiękam. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:49 A spałaś tak mało bo? Nie mozesz sie połóżyc jak syn w szkole jest? Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 20:47 połozyłam się rano na godzinę, ale nie zasnęłam. Do południa staram się zrobić jak najwięcej, żeby po południu mieć juz czas i spokój Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 20:54 Staram się zrobić jak najwięcej. Czyli co? Co ty takiego robisz skoro syn w szkole a córka u babci Odpowiedz Link Zgłoś
ewolajda88 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:10 Jezu...Jesteś kobietą? Masz rodzinę? Zakupy, sprzątanie, pranie,obiad, opłaty, dokumenty...To wszystko czego nie zrobi przy dziecku cały czas wymagającego uwagi i opieki, a na co wieczorem po całym popołudniu nie ma już sily... Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:21 Jestem. I pracuje od 7 do 17. I nie rzucam po pracy dzieciakiem w ojca. Pranie, sprzątanie itd to zwykła codziennosc każdego. Hedna wstaje rano, odprowadza syna i błagam cię ale na pewno nie sprząta 7 godz. A teraz pomyśl że jestem np samotna matka pracuje w tych samych godzinach, mam obowiązki względem domu i dziecka i zarabiam 1700. I mimo wszystko nie robię zbiórek na prąd i ubrania Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:24 Ale chyba jesteś samotną matka skoro po pracy wszystko na Twojej głowie . Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:28 To jest przykład. Jest wiele kobiet które tak właśnie żyją. I to jest kwestia priorytetów. Dla hedny najważniejsza jest ona sama. Nie docenia tego co ma a mimo chorego syna ma wiele. Moim zdaniem problem nie jest mąż, syn ani chwilowo zagorsetowana córka. Problemem jest sama hedna. I mimo konstruktywnych porad ona nic nie zmienia, lubi jęczeć i czekać na brawa Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:34 Przykład czego? Że kobieta ma pracowac 24/7 bo po pracy partner nie dzieli się obowiązkami? Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 00:15 Chyba nigdy nie byłaś przytłoczona nadmiarem nieszczęść, chorób, cierpienia, złego samopoczucia, nastroju, problemów, tak, że zacytuję Hednę: " wymiękłaś". Terapeuta bliskiej osoby powiedział jej kiedyś, że " nie ma znaczenia co się wydarzyło, ważne jak ona to pamięta". Jak jesteś pogrążona w górze problemów, w cierpieniu, zmęczeniu skrajnym cierpieniem, bólem - to niestety myślisz o sobie, trochę chyba skupiasz się na sobie bo naprawdę trudno wtedy funkcjonować. ( chyba, że jesteś herosem, heroską, są tacy, znam). To jakby bolał Cię na maksa ząb i wtedy musisz to przeczekać, nałykana przeciwbólami i dotrwać do godziny wizyty u dentysty, a ząb bywa nadal boli, mimo proszków. Trudno od osoby cierpiącej wymagać by nie myślała o sobie. Powiedziałabym, że jest w takiej sytuacji bardzo rozsądnie, racjonalnie pomyśleć najpierw o sobie, by ogarnąć potem rzeczywistość. Można też mieć zniekształcone np depresją postrzeganie, co więcej odczuwanie rzeczywistości i mówić komuś, że lubi jęczeć i czekać na brawa jest niesprawiedliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
akseinga1975 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:28 Ale nie rozumesz tego, ze problemy odbieraja sile. Stres obezwladnia, hedna nie ma spokoju psychicznego po odprowadzeniu syna bo nie wie czy nie dostsnie telefonu. Tak trudno to zrozumiec? Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:33 Trudno bo ona sama się nakręca. Ja mam np mamę chorą, mieszka u mnie, wynajmuje opiekunkę i sama zasuwam do pracy. I też bywa agresywna a do tego pampersowana. Ale nie siedzę na dudzie i nie czekam na atak bo muszę pracować bo tak jak moja mama nie będzie żyć wiecznie tak hedna nie będzie całe życie ślizgać się na zasiłku od państwa. Chłopak daje radę w szkole. Mimo schorzeń wymaga socjalizacji. A dla hedny syn jest wymówką na jej bierność Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:08 Jaki był twój poprzedni nick? Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:12 Żaden. Nie pisałam tu wcześniej nigdy. Czytam od wielu lat, łącznie z maglem Odpowiedz Link Zgłoś
fitfood1664 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 01:01 weź pod uwagę, że jest kolosalna różnica między chorym rodzicem a chorym dzieckiem. Naturalną koleją losu jest rodzic który odchodzi na długo przed dzieckiem, odpowiedzialność za niego kiedyś się kończy. Pozostaje na pewno ból, ale i ulga że już nie cierpi, jeśli był poważnie chory. Przy upośledzonym dziecku jest zupełnie inaczej. Strach o jego przyszłość zżera coraz bardziej każdego dnia i odbiera siły. Wieczne pytanie co z nim będzie kiedy mnie zabraknie. To bardzo boli, bo naturalnie rodzic chciałby móc opiekowac się dzieckiem póki to bęzie go potrzebować. Z tym, że w przypadku dziecka upośledzonego to się nigdy nie kończy. Nie wiem czy jest rodzic, który by pomyślał, trudno, jak mnie nie będzie to już to nie będzie mój problem. Ty tego nie zrozumiesz, bo z tonu twojej wypowiedzi wnioskuję, że czujesz się najbardziej bohaterską istotą na tym łez padole, bo opiekujesz się chorą matką i nikt ci do pięt nie dorasta a twoja ocena wobec innych jest przez to niebywale surowa. jesteś skrajnie niesprawiedliwa pisząć że hedna myśli tylko o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 01.08.20, 23:51 Nawet jak padasz z niewyspania, przy ogromie problemów, możesz mieć problem kolejny , z zaśnięciem kiedy jest ten moment, że możesz go wykorzystać na sen. Poza tym nie da się zawsze zasnąć na zawołanie, na gwizdek. Np w środku dnia. Nawet jeśli potrafisz odsunąć z głowy zmartwienia. Mąż mój np rano budzi się o brzasku czasem, choć najczęściej około 6-7 i nie ma zupełnie znaczenia, że np jest dzień kiedy spał 2 godziny w nocy i lub jest weekend i mógłby pospać nawet do południa i odespać zaległości. Zależy od organizmu, od nawyków, od poziomu stresu, wrażliwości, stanu zdrowia. Hedna chyba zdaje mi się miała jakieś epizody depresyjne??? Wtedy to już może być grób mogiła i może tylko leki pomogą. Nasenne. A i tak nie zawsze i nie wszystkie i raczej tylko czasowo Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:49 Dlaczego nie dospałaś, kiedy syn był w szkole? Jeśli i ty padniesz, to wszystko wam się zawali... Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:56 Jak śpię tylko 2,5 godziny, to po prostu potrzebuję dużo kawy i co kilkadziesiąt minut robię szybki bieg w miejscu i pajacyki 🤣 Ostatnio po ciężkim dyżurze spałam 3,5 godziny, następnie pojechałam na drugi koniec Polski na 8-godzinne szkolenie i wróciłam. Po drodze zjeżdżałam na prawie każdy MOP i robiłam te pajacyki 🙄 Najgorsze jest poczucie udupienia i braku wpływu na własne życie. Jak przejmujesz stery, to widok pensji na koncie, choćby minimalnej, zmienia wszystko o 180 stopni. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:05 Jakbym Bergę czytała. O tym niewyspaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:10 Ja żyje wśród ludzi, którzy 8 godzin snu zaliczają na raty w 3 doby czasem 🤣 takie życie. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:14 Ale to nie jest norma. Ludzie jednak potrzebują więcej snu niż trzy godziny i to nie oznacza, że są mięczakami. To, co napisałaś wygląda tak: Hedna "masakra, spałam 2 godziny" Mary_lu "a ja godzinę! a potem objechałam całą Polskę, popracowałam i trzy obiady zrobiłam!" Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:18 Dokładnie tak jest. Hedna jest nieszczęśliwa, bo się nie wyspala, a ja się podniecam tym, że zasuwalam ponad 20 godzin na dobę i dałam radę. I to jest tylko kwestia spojrzenia na siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:21 jesuu zwariowałaś?? Ty zasuwałaś za niemałą kasę, nikt cię przy okazji nie okładał pięściami, nie wrzeszczał nad uchem itd. Jej za tę nockę nikt dobrego słowa nawet nie powie, ona nie ma z tego żadnej gratyfikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:26 Na to wyglada, że niewiele wiesz o mojej pracy 🙄 Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: To bardzo trudne 30.07.20, 18:09 mary_lu napisała: > Na to wyglada, że niewiele wiesz o mojej pracy 🙄 Praca tym różni się od życia, że zawsze możesz się z niej wymiksować. Hedna się z życia nie wymiksuje. Odpowiedz Link Zgłoś
lily_evans11 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 17:17 Z pracy masz jakąś kasę, niezależność życiową, a czasami i uznanie różnych ludzi. A nawet porzadna kasę, wnioskujac z tego, co sama czesto piszesz o swojej zamoznosci. A co ma hedna ze znoszenia agresji własnego dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: To bardzo trudne 30.07.20, 18:10 Różnie bywa, często w pracy mam ogromna agresję, wiele zagrożeń fizycznych, grożenie pozwami i jeszcze wiszą nade mną różni idioci ze swoimi rozporządzeniami, nakazami pracy czy groźbą utraty prawa wykonywania zawodu czy więzienia. Żadnego wielkiego majątku u siebie jak na razie nie stwierdzam, a za tamto szkolenie to ja płaciłam i to naprawdę dużo. I jeszcze chyba z 600 złotych poszło na paliwo. Ale jestem szczęśliwa, a 10 lat temu wydawało mi się, że jestem uziemiona do końca życia. Odpowiedz Link Zgłoś
lily_evans11 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:31 Szczęśliwa, bo niezależna finansowo. Gdybyś w wyniku rozwodu popadła w biedę i miała np. komornika na karku, pisałabyś dziś inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
akseinga1975 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:35 Szprotawa w d....i bylas i g... no widzialas. Hedna ma prawo do atencji bo ja los doswiadczyl. Napisz o swoim zyciu bo czyjes latwo oceniac. Odpowiedz Link Zgłoś
bib24 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:39 prawo może mieć ale nie ma skąd jej wziąć, poza forum. Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:39 Piszę właśnie. Sama wychowuje syna z zaburzeniami opozycyjno buntowniczymi. Do tego mam chorą mamę. I pracuję. I nie uważam się za bohatera. Przestańcie głaskać hedne bo jej szkodzicie. Za kilka lat syn będzie w dps, mąż odejdzie a ona zostanie sama bez kasy i perspektyw. I uwierz mi chciałabym mieć taką sytuację jak hedna Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:44 A ty jak jej pomogłaś? Skoro tak się martwisz , że inni szkodzą? Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:48 Uwierz mi że dużo. I finansowo i mentalnie. I nie były to porady z dudy a z doświadczenia. Nie skorzystała z żadnej. Tak jak z reszty które to zaangażowane i przejęte forumki dawały Odpowiedz Link Zgłoś
chococaffe Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:53 To nie pomagaj jak nie chcesz, ale nie musisz agresywnie atakować w dodatku wyciagając personalne animozje (co podważa Twoją obiektywność) Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:56 Gdzie tu agresja? Tu czyste fakty. Chyba że jesteś typem jak hedna która każdy obiektywizm odbiera jako atak. No to sorry ale partner do rozmowy żaden Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:57 I gdzie tu personalne teksty? Pokaz bo póki co wszystko co pisze to z info z forum które udostępnia biedna hedna Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: To bardzo trudne 01.08.20, 02:40 Powinnaś zatem zażądać zwrotu pieniędzy, a jeśli nie chcesz tej kasy, czy innych rzeczy, które jej dałaś, to siedź cicho, ale nie wypominaj. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:11 Ale litowanie sie tez nie pomoże. Ja ją ostatnio broniłam..ale widzę ze u niej to jest ciagle to samo. I tak ma cholernie cięzką sytuacje, bardzo chore dziecko z którym bedzie tylko gorzej...ale w tej sytuacji nie ma tak źle jak pisze. Ma męża, który moze jako mąz sie nie sprawdza..ale sprawdza sie jako ojciec i wywiązuje sie obowiązków. Hedny syn chodzi do szkoły, ona ma chwile dla siebie (nawet jak musi sprzątnąc czy obiad ugotować to chyba nie 5 h codziennie), mąz po pracy zajmie sie synem, ogarniaja wspólnie szpital jak trzeba, lekarzy, ojciec syna usypia. jakoś wszyscy widzą to ze hedna ma powód aby narzekac na forum od 9 lat...ale nikt nie widzi, ze mąz ma powód tez do niezadowoloenia z życia. To co jest wymówką hedny nie jest już męża? Tylko ona ma prawo czuć sie źle?I to nie ejst obrona biednego misia...to jest ich wspólne dziecko, oboje ich dotkneła ta choroba..a jest jeszcze córka. I nie wiem która z was wytrzymałaby w domu z kimś kto wiecznie żale wylewa i ma wiecznie pretensje... Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 00:54 Hanusinamama, mąż Hedny niby tzn naprawdę ma ten sam/podobny zestaw problemów ale może zwyczajnie LEPIEJ go znosi, hmmm, mężniej, spokojniej. I może nie do końca to jego zasługa tylko inne geny/ inna osobowość/ inne wychowanie otrzymał itd. Mąż Hedny gdyby pisał na forum ( choć facetów tutaj chyba niewielu) także spotkałby się ze zrozumieniem swojej niełatwej sytuacji. Jednak to Hedna nie ma odskoczni ( i harówki w miejscu płatnego zatrudnienia wraz z pensją, zaplecza towarzyskiego pracowego i ewentualnego tam wsparcia) w postaci pracy zawodowej zarobkowej. Ma więc inne trochę od męża miejsce w rodzinie i nie wiem czy na pewno łatwiejsze. Jeśli wg niektórych forumek łatwiejsze czy identycznie trudne jak mąż, to na pewno bardziej ryzykowne. Jej i tylko jej decyzja czy chce czy nie chce zarabiać. Odpowiedz Link Zgłoś
akseinga1975 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:45 Ale, bierzesz pod uwage, ze ludze maja rozna wytrzymalosc psychiczna, to z czym Ty sobe radzisz dla innych jest nie do przejscia. Tez nie jestem zwolenniczka glaskania, ale troche empatii nie zaszkodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:47 Biorę empatię pod uwagę, wsparcie i głaski. Ale jeśli to trwa od co najmniej 10 lat no to halo! Czas na kubeł zimnej wody skoro ciucianie i rady nie działają Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:59 szprotawa napisał(a): > Biorę empatię pod uwagę, wsparcie i głaski. Ale jeśli to trwa od co najmniej 10 > lat no to halo! Czas na kubeł zimnej wody skoro ciucianie i rady nie działają Rozumiem Cię, sama wielokrotnie traciłam do Hedny cierpliwość, ale trzeba brać pod uwagę, że osoba współuzależniona nie myśli tak, jak ktoś bez obciążeń. Poza tym, Hedna tych kubłów dostała tu całe miliony. I co? Podziałało? Pomogło? Nie. To po co komuś dowalać? Dla rozrywki? Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:03 Nie dla rozrywki. Bo skoro milion dobrych rad i miliony monet nie pomogły to może tysięczny kubeł wody wreszcie pomoże Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:05 szprotawa napisał(a): > Nie dla rozrywki. Bo skoro milion dobrych rad i miliony monet nie pomogły to mo > że tysięczny kubeł wody wreszcie pomoże Chyba masochiście. Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:06 To by się zgadzało bo hedna to taki emocjonalny masochistka Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 01:19 Ok, nawet jeśli tak myślisz, to uważasz, że 10 lat jest wystarczającym okresem czasu, by zmienić swoje zdrowie, konstrukcję psychiczną, charakter, podejście do życia itd pod warunkiem, że ktoś uświadomi Tobie różne sprawy, przeanalizuje Twoje życie i ewentualne błędy, niekorzystne wybory. Czy da się tak, bez terapii??? Jednocześnie te 10 lat pełne jest problemów o megaskali i zmęczenia, które się kumuluje i nie mija. Radzić sobie, radzić sobie lepiej wg recept podsuwanych przez obcych ludzi, ok. Niby da się i czas na kubeł zimnej wody. Tylko skoro to jest takie wkurzające, że Hedna sobie nie radzi ( a mam inne zdanie, ona właśnie sobie radzi tylko pada na pysk), i to w takiej obiektywnie bardzo trudnej i jednak rzadko spotykającej większość ludzi sytuacji, to może szprotawa zauważ ile procent ludzi ( niewielki) z sukcesem całożyciowym i bez jo-jo odchudza się wg recepty dietetyka, porady z forum, zaleceń lekarza, po operacji bariatrycznej ( no tu już muszą być ekstremalnie zmotywowani chyba?). Bo ja oglądam w TV ludzi, znam też 2 osoby odchudzających się bez sukcesu lub / i tyjących całe życie.A przecież odchudzenie się to pestka w porównaniu z tym, z czym musi zmierzyć się Hedna. Dzień po dniu, nie tylko 10 lat ale dłużej, a jej problemy rosną nie maleją. Bo chyba ten wątek dowodzi, że do problemów Hedny doszedł kolejny, ten ze związkiem i z małżeństwem. I wsparcie męża siłą rzeczy jest mniejszym wsparciem i wpływa na Hedny nastrój, na poziom poczucia satysfakcji ogólnej. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:12 Ta empatia tu trwa kilka lat i nic sie nie zmienia. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:56 szprotawa napisał(a): > Piszę właśnie. Sama wychowuje syna z zaburzeniami opozycyjno buntowniczymi. Do > tego mam chorą mamę. I pracuję. I nie uważam się za bohatera. Przestańcie głask > ać hedne bo jej szkodzicie. Za kilka lat syn będzie w dps, mąż odejdzie a ona z > ostanie sama bez kasy i perspektyw. I uwierz mi chciałabym mieć taką sytuację j > ak hedna Jeśli faktycznie jest jak mówisz to jesteś bohaterką. Nie rozumiem dlaczego nie można się skarżyć na problemy, złe samopoczucie, bezsilność. Bo co? Bo wtedy jest się mięczakiem? Czy może jak się w końcu zacznie, to się człowiek załamie/rozsypie? Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:01 Jest tak jak mówie. Oczywiście że można się skarżyć. Ale skarżyć się 10 lat i nie przyjmować porad zakrawa na głupotę lub manipulacje. Owszem bywało i bywa mi ciężko. Dlatego szukam porad jak hedna i wdrażam je w życie w przeciwieństwie do hedny Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:04 szprotawa napisał(a): > Jest tak jak mówie. Oczywiście że można się skarżyć. Ale skarżyć się 10 lat i n > ie przyjmować porad zakrawa na głupotę lub manipulacje. Owszem bywało i bywa mi > ciężko. Dlatego szukam porad jak hedna i wdrażam je w życie w przeciwieństwie > do hedny Ja też taka jestem, zadaniowa. Ale są takie sytuacje, niestety, gdzie nic nie działa i nic nie pomaga, a bezsilność zwala Cię z nóg, dosłownie. Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:09 Rozumiem. Mnie też powaliło, kleczalam i wyłam. To jest normalne. Ale 10 lat? Mimo porad i wsparcia? To nie jest normalne. Tu właśnie wychodzi że problemem jest ona, nie otoczenie Laska nic z tym nie robi. Bo nie chce, bo nie ma siły, jakkolwiek. Ale nie może od 10 lat oczekiwać głasków Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:34 szprotawa napisał(a): > Rozumiem. Mnie też powaliło, kleczalam i wyłam. To jest normalne. Ale 10 lat? M > imo porad i wsparcia? To nie jest normalne. Tu właśnie wychodzi że problemem je > st ona, nie otoczenie > Laska nic z tym nie robi. Bo nie chce, bo nie ma siły, jakkolwiek. Ale nie może > od 10 lat oczekiwać głasków Ależ może i je dostaje. Każdy może, Ty też. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 02:16 Dokładnie Pade. Są takie sytuacje, niestety, gdzie nic nie działa i nic nie pomaga, a bezsilność zwala Cię z nóg, dosłownie. Czy ja jestem zadaniowa? Nie wiem. Na pewno, jak szprotawa, szukam porad, innego niż własne spojrzenia, perspektywy. Ale w przeciwieństwie do szprotawy niekoniecznie wdrażam je od razu w życie. Hedna też nie wdraża. Po prostu inspiruje mnie takie, inne od mojego, spojrzenie na moje sprawy ( albo na podobne do moich problemy). Inspiruje do wymyślania własnych rozwiązań lub przemyślenia samemu i dla siebie tego, co dla mnie ważne. Zamiast obejrzeć film/ dokończyć książkę weszłam na forum dzisiaj. Czy gdybym prosiła o rady, założyła wątek jak Hedna ( może setny, tysięczny) z jakimś swoim problemem - musiałabym czuć się zobligowana do wdrożenia setek porad? Pewnie następnego dnia nie pamiętałabym połowy porad nawet. A gdybym nawet przejęła się tymi radami i zapamiętała je - czy chciałabym/ umiałabym je wdrożyć? Nie wiem co i ile można czerpać z tego forum. Może ktoś zmienia/ zmienił życie. Na lepsze. U mnie, choć zdarza mi się z przerwami zajrzeć na forum - zmiana zasadnicza nie nastąpiła dzięki radom i ocenom kojarzonych internetowo i szanowanych nicków. Jakieś nowe spojrzenie, uświadomienie sobie różnych rzeczy - może tak. Czyli bywa inspirująco ale problemy pomagają rozwiązywać przyjaciele/ rodzina. I koty! Dla mnie zazwyczaj forum aż tak megawartościowe nie jest osobiście. Może być chwilową odskocznią. Wciągającym wątkiem. Inspiracją. Poznaniem punktu widzenia sensownych osób. Ćwiczeniem w znoszeniu/ ignorowaniu brutalności, która też pojawia się. Nie odbieram wątku Hedny jako skarżenia się i wyłudzania porad, które i tak nie będą wdrażane. ( nie za bardzo widzę tu też głupotę i manipulację, raczej instynkt samozachowawczy, instynkt przetrwania) Jej wątek odbieram jako próbę postawienia sobie na piśmie pytania. Próbę zastanowienia się nad problemem, którego nie można dalej ignorować. Próbę rozszerzenia swojego myślenia i ewentualnego zakwestionowania swojego podejścia. Daleko jeszcze stąd oj daleko od planów i intencji natychmiastowego ( lub za 10 lat ) wdrożenia rad forumowych mędrców i generalnie bystrych i pragnących pomóc kobiet Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: To bardzo trudne 30.07.20, 21:48 Po rozwodzie nie odzyskałam nawet swoich rzeczy osobistych, nie miałam ochoty spotykać się więcej z tym pazernym idiotą, niech się wypcha. Majątek małżeński przejął dawno, mam to gdzieś. Nie mogę powiedzieć, że zaczynałam od zera, bo miałam pomoc rodziny. Ale nie poprzestałam na tej pomocy i nie zagrzebałam się w swoim nieszczęściu, tylko intensywnie działam. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:02 mary_lu napisała: > Po rozwodzie nie odzyskałam nawet swoich rzeczy osobistych, nie miałam ochoty s > potykać się więcej z tym pazernym idiotą, niech się wypcha. Majątek małżeński p > rzejął dawno, mam to gdzieś. > > Nie mogę powiedzieć, że zaczynałam od zera, bo miałam pomoc rodziny. Ale nie po > przestałam na tej pomocy i nie zagrzebałam się w swoim nieszczęściu, tylko inte > nsywnie działam. Mary_lu, wierzę, ze było Ci ciężko, pamiętam Twoje wątki, ale uwierz, chore dziecko to jest inny kaliber. Nie opuszcza Cię nigdy lęk, jest z Tobą zawsze i w pracy, i w domu, i w dzień i w nocy. Wiesz jak działa nieustanne napięcie na organizm? Na pewno wiesz. No to dopowiedz sobie resztę. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: To bardzo trudne 30.07.20, 23:13 mary_lu napisała: > Po rozwodzie nie odzyskałam nawet swoich rzeczy osobistych, nie miałam ochoty s > potykać się więcej z tym pazernym idiotą, niech się wypcha. Majątek małżeński p > rzejął dawno, mam to gdzieś. > > Nie mogę powiedzieć, że zaczynałam od zera, bo miałam pomoc rodziny. Ale nie po > przestałam na tej pomocy i nie zagrzebałam się w swoim nieszczęściu, tylko inte > nsywnie działam. Co ty klepiesz? Mi też nie było łatwo i też nie poprzestałam, bo nie mogłam. Natomiast tak ty, jak ja i inne miałyśmy czas, żeby się uporządkować i coś zrobić bez toksyka w domu. Też dziś zapitalam wałkiem po ścianach, a kiedyś w życiu bym nie uwierzyła, że dam radę. No bo przecież bez niego to ja bym kurnika nie Pomalowała. Rozumiesz już? Hedna żyje na codzień w tej ch..ni z grzybnią, na codzień ktoś minimalizuje jej poczucie wartości, przytłacza. W dodatku syn z problemami. Wybacz, ale nie chciałabym być bita, atakowana przez kogokolwiek, a tu jest syn. To nie je bajka, w której Hedna się rano obudzi i powie będę jak Mary Lu albo jeszcze lepiej jak Hrabina będę i jej raptem mąż i dzieci znikną. Dorośnij. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 20:49 mary lu, nie jestem nieszczęśliwa bo się nie wyspałam.Czytasz bez zrozumienia. Jeśli jest tak jak piszesz to podziwiam odporność i wytrzymałość- mówię szczerze. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 00:33 Raczej nie mary_lu. To nie jest TYLKO kwestia spojrzenia na siebie. Podziwiam, że jak widać dla Ciebie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
nuclearwinter Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:32 pade napisała: > Ale to nie jest norma. Ludzie jednak potrzebują więcej snu niż trzy godziny i t > o nie oznacza, że są mięczakami. > To, co napisałaś wygląda tak: > Hedna "masakra, spałam 2 godziny" > Mary_lu "a ja godzinę! a potem objechałam całą Polskę, popracowałam i trzy obia > dy zrobiłam!" Dokładnie. Ludzie różnie znoszą różne rzeczy (odkrywcze, wiem). Ja np. cierpiałam na bezsenność długi czas i to jest po prostu koszmar. Do dziś jak mi się zdarzy źle przespana noc, to jestem nie do życia, nie ogarniam w pracy, jestem rozdrażniona, jednocześnie zdenerwowana i rozkojarzona. Tu żadna kawa i pajacyki nie pomogą, więc jak najbardziej Hednę rozumiem, że w takim stanie nie funkcjonuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:16 Alemoże to i jest klasyczna Berga, bo jak jadę na takich deficytach to uważam, że jestem zayebista i sama sobie zazdroszczę tak intensywnego życia Odpowiedz Link Zgłoś
gama2003 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:24 No i jest różnica. Samodzielność finansowa plus zarządzanie swoim czasem. Nic w decyzjach nie ogranicza plus uznanie otoczenia i zadowalające zarobki. Niezalezność. Co z tego ma Hedna ? Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 17:13 Pytanie co będzie mieć Hedna po rozwodzie: - mieszkanie? - będzie samotną matką w tym jednego bardzo chorego dziecka ( ojciec mieszka osobno wiec odpada jego opieka nad synem po pracy czy usypianie), pan pewnie dostanie opieke co drugi weekend - mniej kasy :500+, opieka plus alimenty ( sorry ale to mniej niż do tej pory) - nadal będzie sama i samotna bo watpie aby znalazł sie adorator chcacy ją z bagażem jakim jest jej syn (tak jestem okrutna ale szczera) - będzie miała wolność tylko jak z niej korzystać jak teraz naprawde bedzie sama z synem... Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: To bardzo trudne 30.07.20, 17:17 -mieszkanie ( bo jest jej) -będzie samotną matką- i tak jest samotna -mniej kasy o wątpliwy przychód pana -bo ciągle mają problemy finansowe - znowu ten adorator- idź się lecz - odetchnie i może nabierze wiatru w zągle Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 17:32 To przecież logiczne, że skoro teraz budżet im się nie spina, to bez "wątpliwego" dochodu pana nagle się zepnie...taaaa... Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: To bardzo trudne 30.07.20, 17:36 Jeśli się kasę przepija to się budżet nie styka. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: To bardzo trudne 30.07.20, 18:24 Ja bym gościa wysłała za granicę. Niech tam pracuje, kasy będzie więcej, a w z domu wyjedzie. To chyba by było najlepsze rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 19:08 A gdzie Hedna pisze ze Pan przepija pensje...zaraz sie okaze ze hedna utrzymuje rodzine z tych robótek. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: To bardzo trudne 30.07.20, 19:15 Jasne,że są tez lepsze dni ,lepszy czas,ale jest tego mniej. Nie ma zaufania,to też bardzo mnie boli.Znalazłam kilka razy pochowane małe butelki po wódce,pochowane w miejscach absurdalnych.Kłamanie w oczy mimo wcześniejszych obietnic,że więcej nie skłamie. Odbiera mi w jakimś sensie poczucie bezpieczeństwa. O tych akcjach z alkoholem rozmawiałam z nim wiele razy,mówiłam,że ja tego nie akceptuję,że się nie godzę itd. I nic to nie dało. Sprawa z alkoholem ruszyła powiedzmy rok temu.Mąż pochodzi z rodziny,gdzie jego ojciec lubił się napić.Teraz ma prawie 80 lat i piwko nadal lubi.Starszy brat męża jest niepijącym od kilku lat alkoholikiem.W mojej rodzinie było tak,że w czasie kiedy byłam dzieckiem i młodą dziewczyną zdarzało się,że mój ojciec przesadzał.Przy czym nie pił sam w domu,ale w pracy. O terapii wspominałam kilka razy.Mówiłam,że może warto,że to za daleko zaszło i,że to mu pomoże,nam pomoże, Za nic nie pójdzie. Głupie wyjście wieczorem za śmieciami czasem kończy się browarem na szybko w aucie czy w piwnicy. Mała butelczyna z wódki zawinięta w papier toaletowy i schowana na dni kosza. Butelka wódki,którą od kogoś dostał napełniona wodą,żebym się nie zorientowała. To ku... boli. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 19:07 Nie jest samotną matką. Z twoich wpisów jasno wynika ze nie masz pojecia jak wygląda życie samotnej matki dziecka chorego. Tutaj mąz po pracy zajmuje sie synem, usypia, zajmuje sie w weekendy...za coś takiego wiekszosc samotnych matek dałoby sie pociąć. Ona jest samotna w małżeństwie ale nie jest samotną matką. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: To bardzo trudne 30.07.20, 18:22 mary_lu napisała: > Alemoże to i jest klasyczna Berga, bo jak jadę na takich deficytach to uważam, > że jestem zayebista i sama sobie zazdroszczę tak intensywnego życia A ja jak jadę na takich deficytach to liczę kasę i to mnie podtrzymuje na duchu. Ale skoro Ty tej kasy jak stwierdzasz nie zarabiasz... No to cóż, ja bym się raczej załamała, że nawet się wyspać nie mogę, a biedna jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:37 hedna napisała: > Syn za 20 minut wraca ze szkoły.Córka do popołudnia jest u dziadków. Spałam w n > ocy 2.5 godziny. Jestem żywym trupem., Nie mogę jeść, kręci mi się w głowie, du > szno.Nerwy mnie wykańczają.Dochodzę do ściany kur.. Oczywiście ,że jestem w ko > ntakcie z lekarką, biorę leki.Ale tych problemów jest tak dużo ,że wymiękam. > A CZEMU DO JASNEJ CHOLERY skoro syn w szkole nie spałaś? Ku...wa serio „głupia„ jesteś normalnie mam ochotę tobą potrząsnąć. Jak zemdlejesz? Będą sama z synem? Babo jedna!!! I ty się dziwisz ze potem wszystko cię wkurza!!!! Łap sen jak tylko możesz leki nie pomogą jak nie będziesz spać. Ciagle przemęczenie powoduje ze problemy rosną do olbrzymich rozmiarów. Zadbaj o sen swój męża potem resztę. Brak snu stosowano jako torturę. Pomyśl. Ps. ja tez nie spałam ale jak mnie zetnie to jest mąż wiec luz. Normalnie gdy nie śpimy w nocy , a młody jedzie do szkoły odsypiam w dzień. Środę mam po to wolna żeby odpocząć śpię najczęściej od 9-15. Odpowiedz Link Zgłoś
bookends Re: To bardzo trudne 30.07.20, 20:03 Może nie może spać. Jak ja mam silny stres to nie śpi bo nie mogę zasnąć, a jak zasnę to się budzę co chwila. A jednak mój stres jest mniejszy niż hedny. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 20:59 hedna napisała: > próbowałąm, nie zasnęłam Próbuj , nie wiem muzyka kąpiel spacer. Tuż przed. Nie możesz tak robić to bardzo niebezpieczne ,gdyby tobie się coś stało syn będzie sam przed dłuższy czas. Jeśli nie zadbasz o siebie nie dasz rady dbać o dziecko. My mamy psa i koty i bliskość zwierząt nas uspokaja. To nasz sposób. Czasem długi spacer z psem. Sprobuj ten tapping. Mi pomógł, ale 1 raz robiłam cały cykl 4 razy jeden raz za drugim. Bez przerwy. I dopiero poczułam ulgę jak stres schodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
szprotawa [...] 30.07.20, 21:03 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 18:12 Próbuj, przede wszystkim daj ciału odpocząć, więc leż, nawet jeśli nie możesz zasnąć.Albo usiądź wygodnie w fotelu (jeśli masz), połóż nogi na taborecie czy innej pufie. Obejrzyj może cos rozrywkowego, optymistycznego, zawsze to jest jakieś oderwanie od rzeczywistości, na krótko albo bardzo krótko, ale to już cos. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 18:13 Możesz w czasie tego krótkiego odpoczynku porobić na szydełku, lubisz to, odprężają cię robótki, daj sobie więcej swobody w kwestii relaksu, inaczej się zarżniesz. Odpowiedz Link Zgłoś
noi_noi Re: To bardzo trudne 31.07.20, 18:34 rosapulchra-0 napisała: > Możesz w czasie tego krótkiego odpoczynku porobić na szydełku, lubisz to, odprę > żają cię robótki, daj sobie więcej swobody w kwestii relaksu, inaczej się zarżn > iesz. > ty masz jak zwykle głupie porady - przecież hedna miała zarabiac na szydełkowaniu, a nie hobby sobie robić(btw bardzo ładne rzeczy sama bym kupiła) Hedna, czasami jest tak, ze dziecko trzeba oddać do domu opieki, okrutnie to brzmi, ale pozbywając sie jednej osoby, możesz uratować trzy - nie dasz rady za pare lat, już nie dajesz To ciężki problem, tak samo jak z oddaniem rodzica z alchajmem, ale są jakies granice. Wy nigdy nie będziecie zdrową rodziną, dopóki jest z wami wasz syn Idziesz wtedy do pracy, zaczynasz się "cywilizować" i nawet jakbyś musiała dojeżdzać do synka te nawet, 100 km dziennie, żeby być z nim na godziny - to jest nic - ludzie czasami dojeżdżają tyle do pracy na co dzień - okrutnie to brzmi może, ale pamietaj o trzech normalnych osobach, które za cholere nie mają w tej chwili normalnego życia Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 31.07.20, 19:03 Hedna, czasami jest tak, ze dziecko trzeba oddać do domu opieki, okrutnie to brzmi, ale pozbywając sie jednej osoby, możesz uratować trzy - nie dasz rady za pare lat, już nie dajesz Weź se strzel baranka ,za takie rady. No serio matkom chorych dzieci taka rada to o dupe potłuc. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Jak macie pisać bzdury to lepiej nic nie pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
noi_noi Re: To bardzo trudne 31.07.20, 19:45 3-mamuska napisała: > Hedna, czasami jest tak, ze dziecko trzeba oddać do domu opieki, okrutnie to br > zmi, ale pozbywając sie jednej osoby, możesz uratować trzy - nie dasz rady za p > are lat, już nie dajesz > > Weź se strzel baranka ,za takie rady. No serio matkom chorych dzieci taka rada > to o dupe potłuc. > Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Jak macie pisać bzdury to lepiej nic > nie pisać. > piekło to ona ma od dawna - te wasze super porady, czy nie zastosowałam super rozwiązania typu, zdrowa umysłowo matka, to także zdrowe dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: To bardzo trudne 31.07.20, 19:49 Wiesz co, pieķło to ona już ma. I będzie jeszcze gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 01.08.20, 23:39 I wcale nie ma gwarancji, że będzie ich mniej. Choć właśnie tego Ci Hedna gorąco życzę i trzymam kciuki. Może być z czasem wręcz więcej. Albo nie. Szukaj wszelkich możliwych sposobów na odciążenie Ciebie ( i męża?). Wyciągaj rękę po pomoc. Nie wahaj się. Najwyżej tej pomocy nie dostaniesz, więc nie rób sobie za wiele nadziei, wtedy rozczarowań mniej będzie. Wymyśl, co sprawia Ci frajdę, daje odprężenie, radość, chwilę beztroski, ucieczki, fun. Jakieś podstawy typu PRZYJACIELE, gorąca kąpiel, film, spacer w lesie, nie wiem, koty, pies, książki, zdjęcia, muzyka, wyjazd, dobra kolacja, nowa sukienka, może rodzina? Może jakaś babcia/ dziadek może przywieźć Ci gotowy, domowy obiadek w słoikach, zrobić zakupy, cokolwiek? Że wymiękasz, to w Twojej sytuacji normalne. Ale bywają lepsze chwile i tych się trzymaj. Uściski. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 01.08.20, 23:41 Wcale nie ma gwarancji, że będzie ich ( PROBLEMÓW niestety) mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: To bardzo trudne 29.07.20, 23:48 To zależy. Każdy jest w innej sytuacji i inne zmienne mają decydujące znaczenie. Ja sobie zadałam pytanie jaka jest szansa, że po rozstaniu moje życie zmieni się na lepsze i te niezaspokojone potrzeby zostaną zaspokojone. Najpierw mi wyszło, że żadna, więc uznałam, że żadnego rozstania nie będzie, bierzemy dupę w troki i idziemy na terapię. Ale w międzyczasie pojawiła się szansa na nowy związek, nową pracę, a mąż zlewał terapię, więc decyzję podjęłam. My tu sobie możemy roić czego to byśmy nie zrobiły gdyby cośtam. Ale koniec końców obiektywne warunki cholernie nas ograniczają. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 02:45 No i w tym wątku takim koniec końców obiektywnym warunkiem, który niestety może cholernie ograniczać možliwości uzyskania szczęścia w małżeństwie Hedny jest zwyczajnie jej mąż, którego tylko ona najlepiej zna i może ocenić czy warto. Tzn charakter, jakim człowiekiem jest ten mąż, czy w miarę ok. Najlepiej, żeby był bardzo ok. No i ta miłość, przywiązanie, bliskość, ewentualna przyjaźń z nim. Bo ojcem rozumiem jest ok. Jeśli powyższe gra - to warto powalczyć o małżeństwo. A jeśli intuicja zawiodła i nieświadomy błąd niestety zaistniał na etapie decyzji pierwotnej i wybór tego człeka na męża był pomyłką - to zostaje zgniły kompromis lub wyoutować się Odpowiedz Link Zgłoś
kornelia_sowa Re: To bardzo trudne 29.07.20, 23:58 Mówią, że tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono. Znam.malzenstwo, gdzie Pan już 10 lat poza krajem. Przyjeżdża raz w roku na miesiąc. W tym roku z uwagi na pandemie-nie przyjedzie. Wtedy jest pewnie seks. Bliskość? Też pewno wtedy. Przez telefon to nie bliskość przecież. Uprzedzam uwagi. Pan nie zdradza-jest 11 miesięcy odcięty od kobiet. Cementownia na pustyni w kraju muzułmańskim-brak kobiet. Wszyscy mieszkańcy kampu to.faceci. Ona na nieszczęśliwa nie wygląda, mimo że sama że wszystkim przez 11/12 roku. Odpowiedz Link Zgłoś
grey_delphinum Re: To bardzo trudne 30.07.20, 00:04 Idealne warunki dla kryptogeja... Odpowiedz Link Zgłoś
mary_lu Re: To bardzo trudne 30.07.20, 00:18 To nie są idealne warunki dla nikogo. Toż to obóz pracy przymusowej z miesiącem urlopu. Dziwne, że facet jest jeszcze zdrowy, i psychicznie, i fizycznie. Ta żona jeśli jest szczęśliwa, to nie z powodu męża, ale jego braku. Odpowiedz Link Zgłoś
kornelia_sowa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:38 Tak, tam jest ok 120 kryptogejów Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: To bardzo trudne 30.07.20, 00:13 Może pan woli panów, a pani niskolibidowa. Odpowiedz Link Zgłoś
leann32 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 00:41 O ile słusznie zalozylas ze zdradzać mozna tylko z kobietami 🤐😈 Odpowiedz Link Zgłoś
iberka Re: To bardzo trudne 30.07.20, 06:53 À Pan jest muzułmaninem? Nie. Zatem nie zakładaj braku zdrady, bo nawet muzułmanie świëci nie są. Odpowiedz Link Zgłoś
kornelia_sowa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:41 Oczywiście, wiedziałam. Jest gejem jak 120 facetów z nim pracujących. Albo ewentualnie bzyka jakąś muzułmańska kobietę, bo to proste i nie grozi mu śmiercią. Nie wiem jakby one się tam miały znaleźć ale może emama się. Mniemam że wszyscy marynarze, pracownicy wierni i stacji badawczych to impotenci, geje albo bzykaja kozy czy inne muflony. Albo orki. Tak, orki są najbardziej prawdopodobne Odpowiedz Link Zgłoś
cruella_demon Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:50 Przecież w krajach arabskich normalnie funkcjonują prostytutki, tylko to nie są najczęściej muzułmanki po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
kornelia_sowa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 20:16 Tam, w to konkretne miejsce chyba za drogo byłoby je przywieźć. Poza tym.jest jednak spory procent facetów, który prostytutek się brzydzi. Tam dziw...A to za duże ryzyko-zdrowotne. I nie wyglądają jak.luksusowe prostytutki w Europie. Chyba, że wór na głowę i zamknąć oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
grey_delphinum Re: To bardzo trudne 30.07.20, 18:33 Żaden z zawodów, które wymieniłas, nie wymaga 11- miesięcznej nieobecnosci w domu - latami dodajmy. To, ze zdrowy, młody facet na tyle czasu jest w stanie zawiązać sobie na supelek, a w małżeństwie wszystko gra i buczy, to można między bajki włożyć. Chcesz, to w nie wierz. Odpowiedz Link Zgłoś
kornelia_sowa Re: To bardzo trudne 30.07.20, 20:18 Moi koledzy na wiertniach są po 5-6 miesięcy non stop. I byli po tyle w wieku 30 lat też. I mieli.partnerki. I uwierz mi, seksu tam nie było. Różne są małżeństwa. I różne priorytety. Znam.ich oboje i wiem że i gra i burczy. Nie chcesz to nie wierz. Przecież mi na tym nie zalezy Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 12:37 A ja Ci wierzę. Ale myślę, że w takim małżeństwie, na odległość, nawet szczęśliwym, musi być dużo, jak to nazwać, cierpienia ( o ile nie za duże słowo tutaj). Tęsknoty. Samotności. Natomiast bliskość jest jak najbardziej możliwa ale znowu, nie fizyczna, bo seks przez telefon prawie cały rok to słabe. Rozmowy telefoniczne, smsy mogą umożliwiać porządną bliskość małżonków ( no, nie fizyczną) - zależy jak wiele ich jest dziennie i na jaki temat, ile w nich czułości, miłości, tęsknoty. Widzę, że wiele kobiet nie jest przyklejonych do męża i nie zmienia to temperatury małżeństwa. Dla mnie taki związek na odłegłość byłby jednak koszmarem, żadna kasa nie zmieniłaby tego. Może to kwestia tego przyklejenia, stopienia z małżem. Nienawidzę nawet wyjazdów częstych pracowych swojego partnera. A uziemnienie go w domu z powodu pandemii uważam za błogosławieństwo i czystą radość i błogość. Choć rozsądne to nie jest bo nie zarabia. Odpowiedz Link Zgłoś
lot_w_kosmos Re: To bardzo trudne 30.07.20, 05:53 Ja nie wiem. Ale to jest sprawa indywidualna. Niektóre kobiety tkwią w tym latami, nawet całe życie. Niektóre uciekają szybko. Musisz usiąść, wsłuchać się w siebie, przeanalizować i podjąć decyzję. Trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
agrypina6 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 06:25 W Twojej sytuacji nie sądzę, że sama dasz sobie radę, mając niepełnosprawne dziecko. Chyba, że ewentualnie syn zostałby z ojcem? Czyje jest mieszkanie? Masz jakiś zawód? Męża nie chce usprawiedliwiać, ale póki co zapier.ala na wasza rodzinę, po pracy chce odpocząć i nie ma siły na romantyczne gesty czy rozmowy. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:46 boję się ,że nie podołałabym sama z synem, ale nie wyobrażam sobie zycia bez niego. Miedzy innymi dlatego to wszystko trwa. Mieszkanie jest bardziej moje, nie obciążone kredytem. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:47 Co to znaczy, że bardziej Twoje? Kto jest w księdze wieczystej? Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:50 Bardziej twoje, ok. Mąz sie wyprowadza musi cos wynajać, opłacic rachunki. Wiesz ze to bedzie brane pod uwage w wysokosci alimentów? 500+ masz do 18, utrzymasz sie z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 13:00 Jak nie wyobrażasz sobie życia bez niego, to chyba masz już odpowiedź😉 Hedna. Próbuj uzmysłowić mu swoje potrzeby. Może zajarzy. Może nawet padając na pysk, wyczerpany, niedospany, umęczony i marząc o odpoczynku - zmobilizuje się do przedłożenia Twoich potrzeb nad jego. Choć generalnie jednego i drugiego potrzeby są równie ważne. Czasem ktoś z siebie musi, nie wiem, uczynić coś w rodzaju daru, podarunku, zrezygnować na rzecz partnera/ partnerki z np podstawowego prawa do snu, byle nie codziennie. I byle nie czuł się wykorzystywany lub bardzo niesprawiedliwie obciążony bardziej niż Ty. Ale przecież nie chcesz go chyba zajechać? Tylko być bardziej zadowolona, czuć się kochana. On pragnie pewnie tego samego. Jeśli nie może być po równo lub zawsze po równo, to ktoś musi przedłożyć/ odłożyć na jakiś czas swoje interesy/ potrzeby i pomyśleć w pierwszej kolejności o partnerze/ partnerce. I nie czuć się rozżalony z tego powodu. Np może być to ten, kto aktualnie ma więcej sił lub i ofiarności w sobie, altruizmu😘 ( zakładam, że oboje się kochacie) I tak wygrywacie wtedy oboje, jako para. Choć dłuższy brak równowagi jest ryzykowny. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: To bardzo trudne 30.07.20, 06:31 Przecież to zależy od tego jak bardzo drugiej stronie na tym zależy, są osoby, które bez przytulania i czułych słówek usychają, a są takie, którym to niepotrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 13:09 Zgadzam się. Jednak jest problem jak jest tu niezgodność, niedopasowanie i brak zrozumienia drugiej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
panna_lila Re: To bardzo trudne 30.07.20, 07:57 z czasem człowiek się przyzwyczaja i traktuje to jako normalność. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 13:23 To bardzo smutne, co piszesz. Jak można przyzwyczaić się do braku zaspokojenia swoich ważnych potrzeb. Jak można traktować jako normalność coś, co jest normalnością tylko dla jednego z partnerów. To chyba samooszukiwanie się i rezygnacja, to mocno wykracza poza zwykłe urealnienie oczekiwań i pogodzenie się z tymi realiami, sytuacją. Może nie warto walczyć, może nie warto tkwić sztywno przy swoich wyobrażeniach idealnego związku, może nie warto odchodzić jak nie ma kogoś lepszego na horyzoncie, a życie w pojedynkę jawi się jako nieznośne i niemożliwe ( choćby prozaiczne bo kasa/ przywiązanie/obowiązki). Ale wtedy trzeba mocno przeorganizować swoje priorytety i znaleźć satysfakcję i wystarczające szczęście w obszarach poza relacją małżeńską, w pracy, hobby, dzieciach, zainteresowaniach, itd. A to wydaje mi się nad wyraz trudne by wystarczało. Ale mogę się mylić. Odpowiedz Link Zgłoś
lily_evans11 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:06 Jak widzisz swoje i dzieci perspektywy, bez zarobków męża, tylko z alimentami? Tę kwestię bralabym pod uwagę. I szczerze, gdyby to był tylko ten brak bliskości, a nie np ostre konflikty, przemoc, zdrady lub używki, to w waszej sytuacji chyba bym wytrzymała wieczność. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:39 Pytanie czy Hedna usiadła i porozmawiała z mężem. Pytanie jakie on ma zarzuty, co jemu nie pasuje. Hedna tutaj wylewa żale na swoje życie, na chore dziecko, na trudną sytuacje...nie wiem czy mąż ma tą sytacje taką cudowną. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:42 Oboje nie mają lekko. I w tym wszystkim oddalili sie od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
szmytka1 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:43 porozmawiała, porozmawiałą i porozmawiała, jak te katarynki. Zrozumcie, ze są faceci, co nie widzą, albo udają, że nie widzą problemu. Na prośbę o rozmowę mowią np. O co ci chodzi? Nie chcą rozmawiać, nie umieją, mają to gdzieś. Jak się do swojego nie odzywam, nie zagaduję, to mam 3 dzień groboej ciszy, a o problemach rozmawiać nia umiał nigdy, przepraszać nie umiał, komplementować nie umiał, nic nie umiał, gdzie ja oczy miałam Odpowiedz Link Zgłoś
szmytka1 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:52 zdradziłabym, ale to będzie zbyt nieprzyzwoite Powiem tylko, że była silna chemia na początku. Gdzie jest teraz do jasnej cholery? Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 14:09 U mnie chemia została, a kiedyś zupełnie nie doceniałam chemii i uważałam za mało istotną, przynajmniej na poziomie świadomym. Mój małż generalnie rozmawiał zawsze i od liceum wianuszek kobiet dokoła, ma coś hmmm kobiecego w sobie. Dziewczyny lubią z nim przyjaźnić się choć kolegów też ma ale niewielu w sumie. Będąc jednocześnie zbiorem wszystkiego co stereotypowo męskie. Może jednak nie rozmawiał tylko SŁUCHAŁ?? Słuchanie ważniejsze. I rozmawiał niby też bo cholernie się różnimy i niestety nie na zasadzie podobieństw dobraliśmy się więc nonstop trzeba wszystko uzgadniać, wyjaśniać sobie, tłumaczyć, przekonywać, uzmysławiać i tak w kółko. Tyle kurczę lat. A i tak czasem mamy w końcu i tak odrębne podejście/ rozumienie danego tematu i po prostu nie da się do końca zrozumieć tego ukochanego , najbliższego człowieka. Wtedy szok bo nie do wiary, że mimo zrobienia wszystkiego i masy czasu / wysiłku w to zrozumienie włożonego - nie rozumiem go/ on nie rozumie mnie. Ale próbujemy. Słuchał zawsze uważnie, cierpliwie i zawsze starał się zrozumieć choć powtórzę: to niepojęte jak można się NIE ROZUMIEĆ do końca, mieszkając, gadając nonstop i znając się jak łyse konie od dziesięcioleci. On jest typowo jak facet nierozmowny, sam z siebie aż tyle by nie gadał. Mówi tyle ile trzeba, krótko, rzeczowo i na temat, bez dygresji, logicznie. Zadziwia czasem, bardzo cenię jego punkt widzenia. Jest inny, czasami zupełnie inny od mojego. Często bardzo spotykamy się z przyjaciółmi w czwórkę i wtedy obie kobiety gadają, a mężowie duuuuuużo mniej, raczej żartują, śmieją się, wygłupiają się, flirtują i cóż, milczą, słuchają. Także komunikacja jest, ale sam z siebie połowy problemów by nie widział bo on po prostu nie gada, nie rozkminia tylko zadaniowo rozwiązuje problemy po kolei i kilka na raz, a takie problemy, których nie da się rozwiązać - nie próbuje rozwiązać jak ja i nie zamartwia się nimi tylko uznaje, że nie wszystko od niego ( od nas) zależy i kropka, karawana idzie dalej, nigdy nie wymięka pod nawałem problemów, przenigdy. Ma pozytywno - optymistyczne podejście do życia jak Bob Budowniczy yes we can. No problem. Wszystko jest łatwe i proste. Nie skarży się. Nie marudzi, nie jęczy. I zawsze chce wiedzieć o co mi chodzi. O siebie też umie zadbać ale nigdy kosztem moich potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
marszawka Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:54 O to to. Niektórzy sie w ogole nie komunikują. Gdyby ich nie zagadywać milczeliby non stop. Tak, są niestety i tacy. Problemów nie widzą. I ciągle: o co ci chodzi? Z takimi nie da się rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
homohominilupus Re: To bardzo trudne 30.07.20, 09:18 szmytka1 napisała: > porozmawiała, porozmawiałą i porozmawiała, jak te katarynki. Zrozumcie, ze są f > aceci, co nie widzą, albo udają, że nie widzą problemu. Na prośbę o rozmowę mow > ią np. O co ci chodzi? Nie chcą rozmawiać, nie umieją, mają to gdzieś. Dokładnie. Mój były mąż taki był. Nie dało się z nim 'porozmawiać'. Słyszałam tylko: daj mi spokój. Albo jeszcze: to o czym chcesz rozmawiać? Wypowiadane takim tonem że się wszystkiego odechciewalo. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: To bardzo trudne 30.07.20, 11:27 Dokładnie tak to wygląda, gadał dziad do obrazu. Rozmawiać można, gdy obie strony potrafią otworzyć gębę, rozmowa to nie jest niestety panaceum na wszystko, a monolog do ściany tym bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 10:19 A są też faceci ktorzy tez mają problemy. Oni maja trudną sytaucje rodzinną, facetowi tez moze być źle. Moze sie czuć jak w kołowrotku, przypominam ze tylko on zarabia na rodzinę. Pytanie czy Hedna rozmawiała o jego problemach czy tylko ma pretencje ze on nie jest romantyczny Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:39 No są i tacy, ale są też tacy, którzy wydaje się, że nie chcą rozmawiać, a oni rozmawiać chcą, ale nie chcą słuchać pretensji i panicznie boją się płaczu. I wtedy magiczne zdanie na początku rozmowy "Nie obwiniam cię i postaram się nie płakać" bardzo pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
lily_evans11 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:56 Mąż nie chce rozmawiać. No właśnie, nie wszyscy mają potrzebę przegadywania problemów, które nigdy nie znikną. Bo co to w sumie daje. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 10:41 hanusinamama napisała: > Pytanie czy Hedna usiadła i porozmawiała z mężem. Pytanie jakie on ma zarzuty, > co jemu nie pasuje. Hedna tutaj wylewa żale na swoje życie, na chore dziecko, n > a trudną sytuacje...nie wiem czy mąż ma tą sytacje taką cudowną. > Dokładnie , nie chce nikomu dowalać ale już forum raz miało dość wiecznego narzekania. Może jemu się tez nie chce ,tez ma dość? Problemy przytłaczają. Pytanie czy tylko czekasz na gesty czy sama je okazujesz? Kiedy ostatnio zostawiłaś na chwile problemy i przytuliłaś męża? Nie chce go bronić, ale bardziej chodzi o to ze każde z was w jakiś tam sposób reaguje na problemy i każde z was sobie z nimi jakoś próbuje radzić. I każde z was przyjęło postawę obronna w swojej zbroi. Rozmowa rozmowa on nie chce ,bo w sumie o czym tu rozmawiać? Jak jest każdy widzi, sytuacji nie da się zmienić ,życie się nie zmieni problemy się nie zmienią , on tez może być zrezygnowany. Do tego marudna żona umęczona. I tak to oddziaływuje jedno na drugie. Jak się ciagle mijacie z bagażem na plecach. A dzieci są zawsze na pierwszym miejscu to brak czasu i siły energii na bliskość. Znajomy otwarcie mówił o synu z autyzmem ,ze nigdy z nim w piłkę nie pogra ze no pogrzebał marzenia na bycie ojcem takim jakim sobie wymarzył. Ze to było na niego bolesne i może twój mąż ma podobnie. Bez bliskości zależy od całości. Czasami syndrom gotującej żaby przyczyni się do tego ze tak można żyć latami. Z tygodnia na tydzień jest gorzej aż w końcu nie ma nic. Zależy czy kobieta skupia się na dziecku i mężczyzna jest gdzieś z boku potrzebny do zaspokojenia potrzeb rodziny ( kasa) a kobieta ma jeden cel dzieci. I jej to pasuje czy wręcz przeciwne chce czułości czy sama się o to postara czy czeka jak księżniczka w wieży ze książę ja dostrzeże. Ja na początku małżeństwa nie raz nie wyobrażam sobie usiąść wieczorem do filmu dopóki dom nie był ogarnięty wszystko na tip top mąż czasem zasnął i byli nici z bliskości wspólnego czasu. Aż dotarło ze przecież „gary” mogą poczekać. Czasem trzeba olać chaos i wywalić nogi, przytulić męża. Ja czasami w żartach tak mówiłam dzieci były, praca była, odpocząłeś to teraz mogą kolej i ładowałam się na kolana ,mogę czy mam wziąć numerek i ustawić się w kolejkce? Zawsze kończyło się śmiechem tuleniem i całusami. Teraz tez nie raz jest tak ze żyjemy w biegu ciagle jakie sprawy mijamy się ,to zatrzymam złapie i tule, dzięki temu mąż już się nauczył weszło mu w nawyk ze się tulimy czy sam odczuwa potrzebę bliskości. Przyjdzie pocałuje. Od dotyku czułości można się uzależnić i później odczuwamy brak ,ale najpierw musi mieć szanse się od tego uzależnić. Odpowiedz Link Zgłoś
lily_evans11 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 11:34 Nie mam na szczęście tego typu problemów, ale bardzo fajnie napisałaś o tym budowaniu bliskości, podoba mi się to . Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 13:58 lily_evans11 napisała: > Nie mam na szczęście tego typu problemów, ale bardzo fajnie napisałaś o tym bu > dowaniu bliskości, podoba mi się to . > Jeśli to do mnie to dziękuje ☺️ Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:49 bardzo wiele razy zaczynałam z nim rozmowę. On jej nie potrzebuje, nie dąży do niej. Wiem i rozumiem, ze jemu tez ciężko, naprawde. Praca, pózniej syn , bo bardzo z nim zżyty i czeka na jego powrót z pracy ,żeby gdzies pojechac. Kładzie sie przed 20ta zaazwyczaj i najczesciej z tego usypiania syna juz nie wstaje. Uprzedzam, czasem ja usypiam syna.Woli z tatą, taki rytuał. Uprzedzam jeszcze jedno pytanie, to chore dziecko,które wymaga (bardzo mu zależy, płacze )usypiania z nim Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:54 Czyli mąz po cięzkiem pracy pwraca i zabiera gdzieś syna. Kładzie go o 20...dziewczyno popatrz na to tak, ze masz wtedy czas dla siebie. Wyprowadzisz sie i nadal nie bedziesz miała faceta do przytulania ale dodatkowo nie bedziesz miała czasu dla siebie i kasy duzo mniej. Tego chcesz? facet nie chce rozmawiać...to moze przestań dąrzyć do tych powaznych rozmów. Nie wiem usiadź przed tv z nim...Ja wiem ze tobie ejst bardzo trudno ale chyba chcesz nierealnego. Przepraszam ze nie sram tęczą ale nie wiem czy to by ci realnie pomogło. Chcesz zeby facet po cięzkiej fizycznie pracy wracał do domu zajmował sie synem, kładł go spać po czym przychodził do ciebie i trzymajac cię za rączke sączył słdkie słówka. Mowisz ze on zasypia o 20...a o ktorej wstaje do pracy?I teraz pytanie co z tego bedzie miał ten twój chłop? Bo on tez jest cżłowiekiem... Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 14:29 Generalnie się zgadzam ale czy mi coś umknęło? Hedna chyba nie planuje rozstania, to forumki o konsekwencjach ewentualnego rozstania, rozwodu, separacji piszą. Hedna tylko założyła wątek, w którym postawiła sobie mocne pytanie/ wyraziła lęk lub myśli rezygnacyjne pt czy to początek końca związku???? Mogę się mylić ( tzn może Hedna naprawdę rozważa opcję rozwodu) ale ja w pierwszych latach małżeństwa ( teraz to już ekstremalnie rzadko jak bez sensu się wkurzę na maksa) po lub w trakcie każdej większej kłótni miałam szybkie rozżalone postanowienie wewnętrzne, że kopnę w dudę męża aż wyleci na księżyc i rozwiodę się z nim natychmiast. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 13:57 Ale o jakim rozmowie ty mówisz? Mąż siedzi z piwem ogląda wchodzisz ładujesz się obok mówisz tulaj tu mnie, bo się stęskniłam. Nie trzeba pytać wyciągać. Rozpisywać grafiku. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 14:14 Albo sie zwyczajnie przytulić i oglądać razem. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:45 Hedna, a jak spędzaliście czas w narzeczeństwie i na początku małżeństwa? Może wróćcie do tego? Syn zaśnie, a wy na jakiś spacerek po zmroku - córka może być na dyżurze z telefonem w garści, teraz, kiedy jest po wypadku, pewnie nie będziecie chcieli chodzić daleko, ale samo okrążenie bloku czy przysiądnięce na ławce przed, to może być jakaś odmiana. Wieczór filmowy. Pogranie w coś ze starszą córką. Cokolwiek, co robiliście, kiedy było wam dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:51 kochana, mnie juz nigdy nie będzie lżej rozumiem,ze nędznie to brzmi, ale jak pomyslę ,że nic się nie zmieni, ze nadal np bede czesto bita i szczypana przez syna , tak poza teatem, to wiem,ze lżej nie będzie Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: To bardzo trudne 30.07.20, 18:33 Hedna ok. Ja się nie znam, ale kurcze, nic się nie da zrobić z tą jego agresja? Bo on rośnie i co zrobisz jak to będzie 17letni chłop? Do szpitala trafisz? Odpowiedz Link Zgłoś
zuleyka.z.talgaru Re: To bardzo trudne 31.07.20, 19:50 Nie może dostać leków? Albo może ośrodek będzie rozwiązaniem....zanim stanie się tragedia. Odpowiedz Link Zgłoś
szmytka1 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:41 No i widzisz, to jest ematka i boję się cokolwiek osobistego napisać, bo coniekóre zaraz zrobią tabelkę w exelu na mnie i w odpowiedniej chwili zaraz zostanie wyciągnięte. Powiem tylko, ze robię eksperyment i nie odzywam się do gada, pardon męża. Przez 3 dni usłyszałam tylko "daj kapcie". Uznaję, że małżeństwo przeszło w fazę projekt dzieci i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
marszawka Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:58 Mój chodzi bez kapci, nawet tego nie słysze😀to, co opisujesz to moja sytuacja. Współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalczyni.hosteli Re: To bardzo trudne 30.07.20, 10:08 Czy nie przesadzasz? Ktoś tu cokolwiek "wyciąga" autorce wątku? Co do Twojego malżeństwa, faktycznie przykra sprawa i ratunku może nie byc. 3 dni to kupa czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 10:22 Ale akurat sytuacja autorki jest ważna. Jakby była niezależna finansowo, bez chorego dziecka sytuacja niestety wyglądałaby inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: To bardzo trudne 30.07.20, 16:50 Są różne milczenia. Mogą być takie ciężkie, a może być tak, że dwóch milczków po domu milcząco krąży, świetnie się w tym milczeniu porozumiewając i w sumie im z tym dobrze. Faza projekt dzieci jest trochę jakby nieunikniona, kiedy dzieci są małe albo z problemami, ale z czasem dzieci rosną, problemy udaje się opanowywać i wtedy się okazuje, że to jest faza odwracalna. Odpowiedz Link Zgłoś
szmytka1 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 20:57 nie, nie jest mi dobrze, bo dziś wybuchł, że ja się do neigo nie odzywam Ja mu na to, że przecież nikt jemu nie zabronił się odzywać do mnie i że nie jest dzieckiem, że ja mam go animować. I co, myslicie, że coś to zadziałało? Hehe tyle, ze na bieżaco w sklepie omawialismy co kupić. Są takie beznadziejne przypadki i już. Jak przyleziesz się przytulic to ci powie, że mu telewizor zasłaniasz albo nie uwalaj się na mnie, bo mnie noga boli, czy coś w ten deseń. Aspołeczne cepy z inteligencją emocjonalną kołka w płocie. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 14:40 Faza projekt dzieci kiedy dzieci w kołysce lub problemowe nie wyklucza postawienia kwestii partnerstwa/ bliskości też jakoś wysoko nawet przy braku obiektywnych możliwości i warunków. Czy faza projekt dzieci ( przy wykluczeniu spraw między rodzicami) jest odwracalna? Bałabym się ryzykować. Ale może dla dzieci, szczególnie problemowych bardzo, jest to korzystne. Zdrowotnie, sprawnościowo, rehabilitacyjnie. Wszystkie ręce na pokład by wyleczyć dziecko/ dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
samawsnach Re: To bardzo trudne 30.07.20, 08:54 Widzę, że twoja frustracja jest wielka, ale podstawowym pytaniem wydaje się być, co zmieniłoby się dla ciebie na lepsze, gdybyś przestała "wytrzymywać"? Zrób bilans zysków i strat. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:52 brak bliskości to tak jak pisałam jeden z kamyków w tym małżeńskim worku. To nie jedyny problem,. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:56 Pytanie było co zyskasz. Bliskosci jak nie masz miec nie będziesz (przepraszam za szczerość ale znalezienie kogos nowego w twojej sytuacji jest mało prawdopodobne), bedziesz miec mniej czasu dla siebie i mniej kasy. Gdzie tu plusy? Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 13:54 hedna napisała: > brak bliskości to tak jak pisałam jeden z kamyków w tym małżeńskim worku. To ni > e jedyny problem,. > Ale po tych słowach „rozwieść się ze mną nie masz jak” można wnioskować ze mąż uważa ze to ty byś chciał uciec od niego. Może coś w tym jest. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: To bardzo trudne 30.07.20, 09:00 Cos się konczy. Ile bylybyscie w stanie wytrzymać w małżeństwie bez czułości, zainteresowania, bez seksu, bez przytulenia? Ani dnia dłużej niż te potrzebne do zorganizowania życia na nowo Nie przyszłam na swiat bo to by się męczyć- jestem na tym świecie by być szczęśliwa Związek bez miłości ? Przyjaźni ?- No way Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:08 To dużo łatwiej napisać, niż wykonać w sytuacji, kiedy dwójka dzieci, jedno kontuzjowane, drugie niepełnosprawne wymagające stałej opieki, kasy wciąż brak a maż jest jedynym żywicielem rodziny. Wtedy "być" bezlitośnie ustępuje przed "mieć". Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:44 Wiem co piszę - i nie wmawiaj mi że jest inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:57 Czyli miłośc w związku wazniejsza niz to ze nie mam czym dzieci nakarmic i za co rachunków opłacic? Ile ty masz lat? Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: To bardzo trudne 30.07.20, 13:12 JA ( bo pytanie brzmi "Ile byłybyście w stanie" ) Nie byłam-nie jestem-i nie będę w sytuacji, gdy nie mam za co ( i tu możesz wymieniać ) więc ja (bo przypominam pytanie brzmi "ile byłybyście w stanie) - odpowiadam na pytanie zadane w poście startowym ILE ty masz lat - by tworzyć kolejne podwątki NIE NA TEMAT ? Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 14:57 No nie wiem. Ja mam dużo lat i niestety nadal idealistycznie myślę jak Wapaha. I możliwe gdyby hipotetycznie doszło do rozstania - zostałabym z dziećmi w czarnej dudzie. Na pewno byłby to skok na głęboką wodę i nie wiem teraz co bym zrobiła na pewno i ostatecznie. Pewnie wymixowałabym się jednak bo mąż ojcem po rozwodzie nie przestałby przecież być. Może potem żałowałabym decyzji, konsekwencji? Albo zostałabym z gadem, oddzieliła się emocjonalnie, stworzyła bogate i urozmaicone życie bez niego i równoległe, karmiła ewentualnie pięknymi wspomnieniami z dobrych lat związku lub wpadła na kogoś fajnego, oraz sączyłabym kasę i wymagała wkładu pracy w dom od eksnajukochańszego mężczyzny. Czyli ojciec i bankomat i współlokator domowy z równym podziałem obowiązków domowo- dzieciowych. Tak chyba byłoby bezpieczniej i rozsądniej i wygodniej. Ale czy szczęśliwie? Może obowiązek bycia szczęśliwym jest przereklamowany? Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 13:29 Niczego ci nie wmawiam, nie mam pojęcia o twojej sytuacji życiowej- jeśli jest podobna do sytuacji hedny, to bardzo przydadzą jej się twoje konkretne rady, co do źródeł finansowania, pomocy przy dzieciach i samotnego ogarniania dwójki dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: To bardzo trudne 30.07.20, 13:32 to bardzo przydadzą jej się twoje konkretne rady, co do źródeł finansowania, pomocy przy dzieciach i samotnego ogarniania dwójki dzieci. W tym wątku o rady ona nie prosi Jestem z nią w miarę regularnym kontakcie Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 14:01 wapaha napisała: > to bardzo przydadzą jej się twoje konkretne rady, co do źródeł finansowania, > pomocy przy dzieciach i samotnego ogarniania dwójki dzieci. > > W tym wątku o rady ona nie prosi > Jestem z nią w miarę regularnym kontakcie > Tylko jej współczuć. Serio z twoim podejściem to ona się powinna trzymać z daleka od takich osób jak ty. No chyba ze ma ochotę być samotna matka. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 19:21 >W tym wątku o rady ona nie prosi Jakże wygodnie... Odpowiedz Link Zgłoś
ira_08 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:26 >Związek bez miłości ? Przyjaźni ?- No way U mnie też. Ale my nie mamy dzieci i każde z nas ma pracę. Nie tak łatwo powiedzieć "no way" w sytuacji Hedny, która ma dzieci, w tym jedno niepełnosprawne i raczej do końca życia niesamodzielne, w dodatku z napadami agresji, a z tego co Hedna pisze, wynika, że syn jest całkiem dużym chłopakiem. A opieki nie podzielą po równo, bo to mąż ma pracę i zarabia, a na pewno ma większe możliwości zarobkowe niż niekatywna zawodowo od lat żona. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:45 Czy ja piszę co ma zrobić Hedna ? Odpowiadam na pytanie które zadała. Celowo je zacytowałam zanim udzieliłam odpowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:53 całkiem dużym, kawał chłopa, ok 170cm Odpowiedz Link Zgłoś
pani_tau Re: To bardzo trudne 30.07.20, 14:10 Tym bardziej lepiej nie zostawać z tym samej, bo jeśli syn będzie miał gorszy dzień, co przy zaburzeniach neurologicznych jest normalne, to złapie za jakieś narzędzie i w pojedynkę będzie ci go trudno spacyfikować. Co bym mogła doradzić to wytworzenie azylu we własnej głowie. Trudne bardzo, ale warto próbować. Odpowiedz Link Zgłoś
pierwszychleb Re: To bardzo trudne 30.07.20, 09:07 Rozumiem ze ci ciezko i bardzo wspolczuje. Sorry ze to napisze ale piszesz o intymnych sprawach malzenskich, w stopce masz dane. Masz dzieci, jest mozliwosc ze to przeczytaja albo co gorsza ich znajomi obecni czy w przyszlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 12:54 tez o tym myślałam. ale wiesz co, ile można udawać,że jest cacy... Odpowiedz Link Zgłoś
azja1942 Re: To bardzo trudne 30.07.20, 13:49 Bliskość piękna sprawa, ale ważniejszy w hierarchii potrzeb jest byt dzieci. Jeśli nie jesteś na tyle samodzielna aby im ten byt zapewnić to na razie bliskość jest towarem luksusowym. Jeśli już uznasz że spokojnie zapewnisz sama z alimentami godne życie dzieciom to można szukać możliwości rozstania i układania życia na nowo. Ale jakoś czuję że chcesz się pożalić a w głowie nie świta ci myśl o odejściu. Po prostu jest ciężko, co mi szkodzi ponarzekać Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 13:52 Do tego nie liczy się byt a tez uczucia. Jak zareaguje autystyczny syn który codziennie zasypia z ojcem myślicie ze łatwo mu będzie się przestawić? Po rozwodzie? Odpowiedz Link Zgłoś
pierwszychleb Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:27 hedna napisała: > tez o tym myślałam. ale wiesz co, ile można udawać,że jest cacy... > Moja rada usun te dane. Trzymaj sie Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:31 usunęłam wiesz, z mojej sygnaturki można było dojść do strony o szydełkowaniu. Nie myślałam,że ktoś zadałby sobie ten mały trud... Jestem chyba naiwna jeśli chodzi o ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
fornita111 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 10:22 Nie. Mialas w sygnaturce imie i nazwisko. Czyli twoja corka googlujac z nudow swoje wlasne nazwisko mogla znalezc ten watek i przeczytac, jak forumki jezdza po jej ojcu wymyslajac o nim niestworzone rzeczy. Tylko tyle i az tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
fornita111 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 10:40 Wlasnie widze, ze w poscie zalozycielskim dalej imie i nazwisko widoczne. Zrob cos z tym, serio, to nie fair wobec twojej corki i meza, zeby tak to zostawic. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 10:59 fornita111 napisała: > Wlasnie widze, ze w poscie zalozycielskim dalej imie i nazwisko widoczne. Zrob > cos z tym, serio, to nie fair wobec twojej corki i meza, zeby tak to zostawic. Nie do końca rozumiem, dlaczego ten wątek ostatecznie nie zniknął. Hedna prosiła, żeby go skasować. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:08 Bo to chyba nie działa w ten sposób, raczej mailowo trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:11 35wcieniu napisał(a): > Bo to chyba nie działa w ten sposób, raczej mailowo trzeba. > A Hedna nie wysłała takiego maila. Coś mi gdzieś przemknęło, że pisała do Zony. Ale może to nie do moderacji trzeba tylko do administracji Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:11 Tam miał być pytajnik w pierwszym zdaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:13 Tego nie wiem, w wątku z prośbą o usunięcie ktoś jej napisał że tak trzeba, ale czy wysłała to nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
bazia8 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 12:07 tak dziala forum. moze ktos kiedys im przypieprzy kare? Specjalistki od RODO mogłyby się wypowiedzieć? Odpowiedz Link Zgłoś
black.emma Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:08 daniela34 napisała: > fornita111 napisała: > > > Wlasnie widze, ze w poscie zalozycielskim dalej imie i nazwisko widoczne. > Zrob > > cos z tym, serio, to nie fair wobec twojej corki i meza, zeby tak to zost > awic. > > > Nie do końca rozumiem, dlaczego ten wątek ostatecznie nie zniknął. Hedna prosił > a, żeby go skasować. Bo to tak nie działa, tak samo Hedna nie może usunąć linku z nazwiskiem z posta założycielskiego. Uważam, ze po tym co tu odstawiły "obrończynie" Hedny, nie tylko ten ale i parę innych wątków powinno być usuniętych dla dobra Hedny i na jej miejscu błagałabym wręcz o to moderację. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:14 Dokładnie. Ten i kilka innych wątków dla dobra jej rodziny i przede wszystkim dzieci powinien polecieć. Zwłaszcza że można tu poczytać wątki nawet sprzed kilkunastu lat, prędzej czy później trafi tu ktoś kto nie powinien. Odpowiedz Link Zgłoś
tymianek21 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:35 Hedna nie rozumiem czegoś. Przecież to ty sama pisałaś o mężu alkoholiku a nie inne dziewczyny zrobiły z niego alkoholika! Cytat: "Jasne,że są tez lepsze dni ,lepszy czas,ale jest tego mniej. Nie ma zaufania,to też bardzo mnie boli.Znalazłam kilka razy pochowane małe butelki po wódce,pochowane w miejscach absurdalnych.Kłamanie w oczy mimo wcześniejszych obietnic,że więcej nie skłamie. Odbiera mi w jakimś sensie poczucie bezpieczeństwa. O tych akcjach z alkoholem rozmawiałam z nim wiele razy,mówiłam,że ja tego nie akceptuję,że się nie godzę itd. I nic to nie dało. Sprawa z alkoholem ruszyła powiedzmy rok temu.Mąż pochodzi z rodziny,gdzie jego ojciec lubił się napić.Teraz ma prawie 80 lat i piwko nadal lubi.Starszy brat męża jest niepijącym od kilku lat alkoholikiem.W mojej rodzinie było tak,że w czasie kiedy byłam dzieckiem i młodą dziewczyną zdarzało się,że mój ojciec przesadzał.Przy czym nie pił sam w domu,ale w pracy. O terapii wspominałam kilka razy.Mówiłam,że może warto,że to za daleko zaszło i,że to mu pomoże,nam pomoże, Za nic nie pójdzie. Głupie wyjście wieczorem za śmieciami czasem kończy się browarem na szybko w aucie czy w piwnicy. Mała butelczyna z wódki zawinięta w papier toaletowy i schowana na dni kosza. Butelka wódki,którą od kogoś dostał napełniona wodą,żebym się nie zorientowała. To ku... boli.." Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:38 Ja pierdzielę. Od wczoraj hedna pisze żeby przestać to cytować. W wątku z prośbą o usunięcie pisała że nie wie po co wapaha kilka razy cytuje to samo. Czytałas/czytałeś ten wątek i się w nim wypowiadałeś. Kilka razy ci wytłumaczono że to cytat sprzed dwóch lat i że hedna nie chce żeby go powielano. Teraz prosi o zamknięcie wątku a ty go tu znowu wklejasz -PO CO? Odpowiedz Link Zgłoś
black.emma Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:38 Weźcie to sobie wydrukujcie i naklejcie na czoło! Nie widziałaś, że już tu to powklejały kilkanaście razy? Dajcie już spokój tej dziewczynie, bo kopiecie leżącego. Odpowiedz Link Zgłoś
panna.nasturcja Re: To bardzo trudne 31.07.20, 14:53 daniela34 napisała: > fornita111 napisała: > > > Wlasnie widze, ze w poscie zalozycielskim dalej imie i nazwisko widoczne. > Zrob > > cos z tym, serio, to nie fair wobec twojej corki i meza, zeby tak to zost > awic. > > > Nie do końca rozumiem, dlaczego ten wątek ostatecznie nie zniknął. Hedna prosił > a, żeby go skasować. Dlatego, że regulamin mówi o tym by myśleć co się pisze, bo nie kasuje się postów na życzenie. Hedna prosi o usunięcie wątku nie pierwszy raz, nie jest on usuwany (raz został zamknięty), więc dobrze wie, że nie będzie i za kilka miesięcy zrobi to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
black.emma Re: To bardzo trudne 31.07.20, 16:59 Tym razem wylał sie hejt na człowieka znanego z imienia i nazwiska. Moim zdaniem to jest powód do usunięcia wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:06 Prosiła moderację o usunięcie, może jeszcze maila do nich napisać, ale sygnaturki z wysłanego postu już nie usunie. Odpowiedz Link Zgłoś
daniela34 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:36 35wcieniu napisał(a): > ale sygnatur > ki z wysłanego postu już nie usunie. > Tak, to wiem. Nawiasem mówiąc, czy nie da sie na Fb założyć konta biznesowego czy jak mu tam? Bez nazwiska Hedny? Bo szkoda by było rezygnować z reklamowania tych robótek. Odpowiedz Link Zgłoś
black.emma Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:39 daniela34 napisała: > 35wcieniu napisał(a): > > > ale sygnatur > > ki z wysłanego postu już nie usunie. > > > > Tak, to wiem. Nawiasem mówiąc, czy nie da sie na Fb założyć konta biznesowego c > zy jak mu tam? Bez nazwiska Hedny? Bo szkoda by było rezygnować z reklamowania > tych robótek. Da się i ostatnio to polecałam Hednie. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:43 Pewnie, że się da, a nawet się powinno. Większość rękodzielniczek ma takie "firmowe" profile. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: To bardzo trudne 02.08.20, 15:56 Może Hedna musi mieć te dane z nazwiskiem, zdjęciem dziecka upubliczniane po to, by jeśli ktoś chce jej minimalnie realnie naprawdę pomóc - to mógł wpłacić choć ten minimalny 1 % z kasy, której i tak nie ma dla siebie więc nie jest to żadne wyrzeczenie czy coś wielkiego. Niestety anonimowość wtedy troszkę cierpi. Dla mnie Hedna i tak jest anonimowa, nie będę przecież grzebać w jej info itd Nie każdy dba o anonimowość i o to, czy ten czy inny znajomy go rozpozna. I ma do tego prawo. Ze sprawami prywatnymi dzieci/ męża jest troszkę inaczej ale to też decyzja Hedny. Może to zbieranie pomocy dla dziecka, dla jej rodziny to priorytet? No niestety nie da się tego zrobić bez rezygnacji z części prywatności i wystawiania się na zbędne oceny i porady. Odpowiedz Link Zgłoś
ewkadrzewka Re: To bardzo trudne 30.07.20, 20:39 Widocznie jest juz na granicy i ma totalnie dosc co kto sobie pomysli. Nie wiem autorko posta ile mozna wytrzymac. Ty juz masz pod górkę. I kuzwa nie wiem co ci doradzic Odpowiedz Link Zgłoś