Dodaj do ulubionych

To bardzo trudne

    • zuleyka.z.talgaru Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:01
      Nie wiem. Naprawdę nie wiem.

      Masz trudną sytuację. Gdybym ja była na Twoim miejscu to rozważałabym oddanie dziecka do specjalnego ośrodka wychowawczego, poszłabym do pracy i pewnie międzyczasie by się wyklarowało co dalej z małżeństwem.
      Twój syn jest coraz większy i cięższy - za chwile sama sobie możesz z nim nie poradzić, może przez przypadek zrobić krzywdę Tobie lub córce - tego bym się bała najbardziej.
      Ale to mega trudne decyzje.
    • iuscogens Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:13
      Podczepię się pod główny post, choć tak naprawdę chciałabym się odnieść do wielu.
      Przede wszystkim: czytajcie że zrozumieniem!!! Spora część postów to jakieś wymysły osób, które nie zadają sobie trudu, żeby przeczytać to co pisze sama autorka, tylko patrzą przez pryzmat własnych problemów małżeńskich, rodzinnych czy nawet remontowych (!) i piszą bez składu i ładu.
      Po drugie: nie ma opcji, żeby niepełnosprawne dziecko w rodzinie nie wpływało na całą rodzinę, ojca również. Jeśli ktoś uważa inaczej to po prostu ma ten życiowy luksus, że gie wie w tym temacie.
      Tutaj sprawa jest naprawdę dość klarowna, dwoje ludzi zmęczonych życiem z trudnym dzieckiem niepełnosprawnym i ciągłymi problemami finansowymi.
      Autorka pisze dość jasno, że facet jest dobrym ojcem, dziećmi się zajmuje, zarabia, jest kiepskim mężem.
      Sorry, ale nikt kto wie jak NAPRAWDĘ wygląda życie samotnych matek dzieci niepełnosprawnych nie będzie pisał bzdur o tym, że samej będzie vjej lepiej (w tej konkretnej sytuacji).
      Nikt kto bierze odpowiedzialność za kwestie finansowe rodziny nie będzie pisał, że nie ma różnicy czy jest pensja ojca czy jej nie ma i nikt, kto nie żył z osobą niepełnosprawną w rodzinie nie będzie pisał głupot, że chętnie by się zamienił z ojcem dziecka głęboko niepełnosprawnego.
      Nikt nie zwrócił uwagi również na to, że po rozwodzie poza obniżeniem się poziomu życia ( i tak niewysokiego) i jeszcze większym obciążeniem hedny obowiązkami w perspektywie dojdzie też kolejny problem tzn. obciążenie zdrowego dziecka obowiązkami w opiece nad bratem plus większe obciążenie psychiczne dla dziewczynki.
      Naprawdę drogie panie, napiszę wam szczerze, nie pierdol... glupot, bo gow.. wiecie.
      A autorce życzę, żeby udało jej się razem z mężem wyjść ze schematu: rodzice dziecka niepełnosprawnego i wrócić do relacji małżeńskich i zabrać o siebie i oboje dzieci.
      • hedna Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:20
        Dziękuję Ci bardzo za Twoje słowa. To dla mnie ważne, naprawdę. Gdzieś w tym wszystkim mam nadzieję,że przyjdzie lepszy czas.Ale nie sam oczywiście! Że się ułoży.
        • 3-mamuska Re: To bardzo trudne 30.07.20, 22:57
          Tak mam nadzieje ,ale trzeba chcieć i metodą drobnych kroczków. Sprobuj. Powodzenia.
        • panna.nasturcja Re: To bardzo trudne 31.07.20, 00:48
          Hedna, w Twoim małżeństwie jest źle od 10 lat.
          Macie problemy finansowe, pisałaś, że mąż pije i ukrywa alkohol, w tym wódkę.
          Z synem będzie coraz trudniej bo będzie większy i silniejszy a umysłowo pozostanie jaki jest.
          Córka wejdzie w okres nastoletniego buntu, który w obliczu problemów Waszej rodziny może nie być łatwy.
          A Ty liczysz, że przyjdzie lepszy czas? Nie boisz się, że to mąż Ciebie zostawi, ucieknie, wyprowadzi się?
          Że i tak zostaniesz sama ze wszystkim?
          10 lat nie udało Wam się nic naprawić a teraz ma się udać, mimo, że mąż nawet nie chce rozmawiać a na terapię za nic nie pójdzie (Twoje słowa)?
          Hedna, weź życie w swoje ręce, bo będzie tylko gorzej.
          Nie poprawi się, zmierzacie ku przepaści.
          • 3-mamuska Re: To bardzo trudne 31.07.20, 01:30
            Hedna, w Twoim małżeństwie jest źle od 10 lat.
            Macie problemy finansowe, pisałaś, że mąż pije i ukrywa alkohol, w tym wódkę.

            To może zainteresuj się co ona pisze ich sytuacji teraz.
            • panna.nasturcja Re: To bardzo trudne 31.07.20, 01:33
              Może przeczytaj pierwszy post w tym wątku?
              W małżeństwie Hedny jest źle, dlatego założyła wątek.
              • 3-mamuska Re: To bardzo trudne 31.07.20, 01:42
                panna.nasturcja napisał(a):

                > Może przeczytaj pierwszy post w tym wątku?
                > W małżeństwie Hedny jest źle, dlatego założyła wątek.


                Może przeczytaj co pisze o piciu męża.
                Bo okrzyknęłyście go alkoholikiem.

                A nie opierasz się na wątku z 2018.
                To co robicie teraz to po prostu szczyt chamstwa.
                Zwłaszcza pade.

                Teraz próbują jej udowadniać ze zaprzecza ze on pije. Jakby miały k...wa kamerę u nich domu. 🤦‍♀️
                • panna.nasturcja Re: To bardzo trudne 31.07.20, 01:45
                  Nie jestem Pade.
                  Nie napisałam, że mąż Hedny jest alkoholikiem.
                  Napisałam, że pisała, że mąż pije i ukrywa alkohol - bo tak właśnie pisała.
                  • 3-mamuska Re: To bardzo trudne 31.07.20, 02:12
                    panna.nasturcja napisał(a):

                    > Nie jestem Pade.
                    > Nie napisałam, że mąż Hedny jest alkoholikiem.
                    > Napisałam, że pisała, że mąż pije i ukrywa alkohol - bo tak właśnie pisała.


                    ALE NA BOGA 2 lata temu!!!!
                    Po chusteczkę na nowo to wklęsłaś w wątek do administarcji?
                    Chcesz jej bardziej dowalić?
                    Poza tym picie i ukrywanie alkoholu to alkoholizm.
                    Teraz będą się wybielać.
                    • panna.nasturcja Re: To bardzo trudne 31.07.20, 02:26
                      Przykro mi, ale nie zamierzam wdać się z tobą w przepychankę na kilkadziesiąt postów. Jesteś w tym świetna tylko nie czytasz na co odpowiadasz, pomijasz fragmenty, które ci nie pasują i nie umiesz kulturalnie rozmawiać. Wiec sorry, ale nie ze mną.
                      • 3-mamuska Re: To bardzo trudne 31.07.20, 02:53
                        panna.nasturcja napisał(a):

                        > Przykro mi, ale nie zamierzam wdać się z tobą w przepychankę na kilkadziesiąt p
                        > ostów. Jesteś w tym świetna tylko nie czytasz na co odpowiadasz, pomijasz fragm
                        > enty, które ci nie pasują i nie umiesz kulturalnie rozmawiać. Wiec sorry, ale n
                        > ie ze mną.


                        Oj paniusia hrabianka , 🤣🤣🤣🤣
                        zacytowałam twoja cała wypowiedz , wiec co pominęłam? a ty nie zauważyłaś ze ci umknęło ze ona pisała o piciu i butelkach 2 lata temu?
                        Ale musiałaś to przenieść do kolejnego wątku🤢
                        Ok, argumenty się skończyły to uciskasz po angielsku, dobrze przestaniesz wyciągać przeszłość.
      • ga-ti Re: To bardzo trudne 31.07.20, 02:11
        O, bardzo mądry wpis.

        A Hednie radzę (nie po raz pierwszy zresztą), żeby wyszukała w swojej okolicy 'grupę wsparcia', nawiązała kontakty z rodzicami niepełnosprawnych dzieci. Nie wiem, jak jest u niej w okolicy, więc strzelam, patrząc na to, co wokół mnie. Stowarzyszenie rodzin osób niepełnosprawnych działające przy gminie (mają spotkania okolicznościowe i cykliczne), wspólnota osób niepełnosprawnych i ich rodzin przy parafii (spotkania cotygodniowe, okolicznościowe, wyjazdy wakacyjne, wolontariusze odciążający rodziców, również zaangażowanie zdrowego rodzeństwa), chętni do darmowej pomocy wolontariusze-studenci (pomoc w rehabilitacji, zabawy z dzieckiem niepełnosprawnym, spacery itp.), stowarzyszenia, ruchy społeczne (np. działająca przy stadninie hipoterapia, działające koło rodziców przy przychodni rehabilitacyjnej), ośrodki dziennego pobytu, warsztaty terapii zajęciowej (tam wszędzie spotykają się też rodzice).
        Tak sobie myślę, że w tak trudnej sytuacji rady typu wyjdź z domu, idź na fitness, zajmij się swoim hobby, wyjdźcie z mężem do kina ... są mało realne. Ale już wyjście z dzieckiem i spotkanie z ludźmi mającymi podobne problemy może być możliwe do spełnienia.
        A może i mąż Hedny zobaczy, że są inni faceci wychowujący niepełnosprawne dzieci, tak zobaczy bardzo realnie, bo to, że wie to co innego, niż zobaczyć. Może poczuje się choć trochę mniej osamotniony w tej codziennej walce.
        Trzymam kciuki!
        • wbka1 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 09:02
          Mądre podpowiedzi, aczkolwiek mam wrażenie, że nie o rady tutaj chodziło. Dziewczyna lubi wchodzić w rolę ofiary, pod pelnym imieniem i nazwiskiem, nie krępuje ją fakt, że publicznie ogłasza brak seksu, pieniędzy i że ma słabo, czy to rodzaj ekshibicjonizmu? O co w tym wszystkim chodzi? Nie wiadomo.
          • trampki-w-kwiatki Re: To bardzo trudne 31.07.20, 09:27
            Ja tam nie wiem, ale jak ktoś ma w życiu przerąbane, to ma przerąbane i jest mu ciężko. Mówienie wtedy, że "wchodzi w rolę ofiary" jest raczej kompletnym brakiem zrozumienia faktu, że warunki obiektywne mogą być tak złe, że kompletnie paraliżują ludzi, którzy w nich tkwią.
          • sasanka5 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 15:12
            wbka1 napisał:

            > Mądre podpowiedzi, aczkolwiek mam wrażenie, że nie o rady tutaj chodziło. Dzie
            > wczyna lubi wchodzić w rolę ofiary, pod pelnym imieniem i nazwiskiem, nie krępu
            > je ją fakt, że publicznie ogłasza brak seksu, pieniędzy i że ma słabo, czy to
            > rodzaj ekshibicjonizmu? O co w tym wszystkim chodzi? Nie wiadomo.

            O zwerbowanie ochotników, którzy na ofiarę przekażą ofiarę. Bezinteresownie.
            • trampki-w-kwiatki Re: To bardzo trudne 31.07.20, 17:35
              A tak serio, nawet jeśli masz rację? Co z tego? Tysiące ludzi zbierają datki na jakichś patronajtach, żeby móc jeździć beztrosko po świecie i robić jakieś głupie filmiki. I ktoś im te datki wrzuca. Gdyby ktoś chciał wspierać złamaną trudami życia matkę to coś by komuś ubyło?
            • hedna Re: To bardzo trudne 01.08.20, 17:41
              brawo!
        • trampki-w-kwiatki Re: To bardzo trudne 31.07.20, 09:24
          Dobrze prawisz.
        • hanusinamama Re: To bardzo trudne 31.07.20, 10:04
          To nie do konca tak. Bo Hedna nie jest wuiązana w domu do dziecka leżacego. Syn chodzi do szkoły, wieczorami idzie spać o 20. Mam też wrażenie ze te rady (twoja bardzo cenna bo wiec przez co ona moze przechodzić) to jak rzucanie grochem o ściane...hednie chodzi o atencje. Nie wiem moze jej to jakoś pomaga.
    • hedna Re: To bardzo trudne 31.07.20, 09:46
      Proszę Was uprzejmie o zakończenie pisania w tym wątku.
      Powstały tru takie teorie,że głowa mała!

      • lily_evans11 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 09:51
        To jest forum. Dyskusja toczy się jak zawsze po swojemu, zależnie, co tam komu w duszy gra.
        Łap wszystkie dobre sugestie, które są dla Ciebie możliwe do realizacji, reszty już nie czytaj wink.
    • 7katipo Re: To bardzo trudne 31.07.20, 10:28
      Jakieś 8 lat już będzie.
      • hedna Re: To bardzo trudne 31.07.20, 11:58
        Przestańcie ciągnac ten watek.Proszę.
    • mary_lu Re: To bardzo trudne 31.07.20, 14:56
      A tak serio, to możemy sobie po raz kolejny poobserwować działania Hedny i pomyśleć, jak my byśmy się czuły z takim partnerem w domu.

      Hedna, od lat jesteś w tym samym miejscu i działasz identycznie. Nie modyfikujesz swoich działań nawet o jotę, a oczekujesz, że samo się naprawi i będzie Ci dobrze.

      Niestety, tylko sama możesz się uratować, i zawsze jak wątek dochodzi do tej konkluzji, ty uciekasz na kilka tygodni i powracasz dokładnie z tej samej pozycji co poprzednio.
      • 3-mamuska Re: To bardzo trudne 31.07.20, 15:06
        mary_lu napisała:

        > A tak serio, to możemy sobie po raz kolejny poobserwować działania Hedny i pomy
        > śleć, jak my byśmy się czuły z takim partnerem w domu.
        >
        > Hedna, od lat jesteś w tym samym miejscu i działasz identycznie. Nie modyfikuje
        > sz swoich działań nawet o jotę, a oczekujesz, że samo się naprawi i będzie Ci d
        > obrze.
        >
        > Niestety, tylko sama możesz się uratować, i zawsze jak wątek dochodzi do tej ko
        > nkluzji, ty uciekasz na kilka tygodni i powracasz dokładnie z tej samej pozycji
        > co poprzednio.


        Wiesz nie tobie oceniać. Zdaje się nawet dzieci nie masz.
        Niepełnosprawność w domu czasem odbiera tak skutecznie energię ,wysyła siły witalne, ze na żadne modyfikacje ucieczki starania nie ma siły po prostu dzień po dniu starsza się przetrwać.
        Nie ma jak nazbierać siły na duży krok i skok na głęboka wodę.
        • trampki-w-kwiatki Re: To bardzo trudne 31.07.20, 17:37
          Amen. Nie tylko niepełnosprawność. Wieloletnia choroba, jakiś życiowy niefart potrafią wyssać z człowieka resztki sił. Ale fajnie się ocenia z perspektywy #amniesięudałoimam.
    • bywalczyni.hosteli Re: To bardzo trudne 31.07.20, 17:03
      Hedna dlaczego nie pomyślałaś o córce pisząc ten wątek? Mąż jest dorosły i pewnie po odkryciu tego tematu się zwyczajnie wku*wi, że pod własnym nazwiskiem opisujesz intymne szczegóły z waszego życia. Potem podejmie jakieś dorosłe decyzje. A córka? Narażasz ją na ostracyzm, wyśmiewanie, bycie pośmiewiskiem, czytanie o bliskości rodziców i rzekomym alkoholizmie ojca na ogólnopolskim, dostępnym forum, a to wszystko u progu dojrzewania.
      Przecież to ten sam styl co wyśmiewana tu Rozenek- sprzedać prywatność byleby tylko coś uzyskać.
      • triss_merigold6 Re: To bardzo trudne 31.07.20, 17:40
        Rozenek za to zbiera ciężkie pieniądze, a Hedna tylko ośmiesza rodzinę.
    • hedna Re: To bardzo trudne 31.07.20, 19:03
      Nie możecie po prostu przestać pisać??
      • panna.nasturcja Re: To bardzo trudne 31.07.20, 19:06
        Część dyskusji nie ma związku z Tobą, choćby wątek Hamerykanki.
        W części ludzie dyskutują o tym co napisali lub jak i tez już nie o Ciebie chodzi.
        To jest forum dyskusyjne, nie jesteś tutaj od wczoraj tylko do wielu lat, wiesz jak to działa- zakładasz wątek, ludzie dyskutują, nie masz na to wpływu.
    • fabryka.lodow.napatyku Re: To bardzo trudne 01.08.20, 03:03
      Czy pomyslalas Hedna kiedykolwiek, aby poczynic zmiany is siebie? Aby pozwolic na wypicie tego piwa, bo facet jest zmeczony fizycznie, psychicznie i tez potrzebuje czulosci i wsparcia? Aby zanim nastapilo przytulenie i sex okazac zainteresowanie, podziw, wsparcie, dac cos od siebie, a nie tylko oczrkiwac, bo facet to taki sam czlowirk jak i my i oczekuje teho szmego? Polecam ci dwie rzeczy, zacznij dawac, nie oczekuj roxmow, zacznij okazywac z miloscia, a jesli nie potrafisz, to terapie fla was dwojga, bo oboje macie whjatkow sytuacje, nikt was nie nauczyl jsk funkcjonowac w czyms takim. Zacznij dawac bez pretensji i oczekiwan na poczatek, nie win go za wszystko bo jest w rakiej samej sytuacji jak i ty.
      • fabryka.lodow.napatyku Re: To bardzo trudne 01.08.20, 03:41
        A jeszcze zapytam o czym ty chcialabys z nim roxmawiac? Czy to nie jedt tak ze chcialabys go o wszystkk osjarzyc, po czym usiasc i iczekiwac? Moze bez terapi nie zaieraj sie za zadne powazne roxmowy?
        • karme-lowa Re: To bardzo trudne 01.08.20, 20:45
          A ja mam inną radę dla Hedny i piszę to całkiem serio. Skoro to mąż ma więcej siły do dyscyplinowania syna i syn go bardziej słucha, to niech zamienią się rolami. Świadczenia pielęgnacyjne łatwo jest przenieść na drugiego rodzica i niech Hedna idzie do pracy. A potem po pracy niech "odpoczywa" jak mąż.
          Jest jeszcze jedno wyjście. Teraz jest możliwość, że oboje rodzice przechodzą na świadczenia. Zwłaszcza, że mają agresywne, silne dziecko.
          I to chyba byłoby najlepsze wyjscie (na jakiś czas), żeby Hedna nie chodziła posiniaczona.
          • panterarei Re: To bardzo trudne 02.08.20, 06:41
            karme-lowa napisała:

            > A ja mam inną radę dla Hedny i piszę to całkiem serio. Skoro to mąż ma więcej s
            > iły do dyscyplinowania syna i syn go bardziej słucha, to niech zamienią się ro
            > lami. Świadczenia pielęgnacyjne łatwo jest przenieść na drugiego rodzica i niec
            > h Hedna idzie do pracy. A potem po pracy niech "odpoczywa" jak mąż.
            > Jest jeszcze jedno wyjście. Teraz jest możliwość, że oboje rodzice przechodzą n
            > a świadczenia. Zwłaszcza, że mają agresywne, silne dziecko.
            > I to chyba byłoby najlepsze wyjscie (na jakiś czas), żeby Hedna nie chodziła po
            > siniaczona.

            To jest pododa w stylu "nie mają na chleb niech jedzą ciastka" kobieta z przerwą w życiorysie nie zarobi w pracy tyle ile facet. Mąż Hedny zdaje się pracuje fiz. I
            i pewno przynosi konkretną kasę do domu. Ona pójdzie do pracy, zarobi połowę z tego, a większość kieratu domowego jej zostanie. No chyba że to ma być jak w tym.diwcipie o Żydzie, któremu rabin kazał kupić kozę
            • karme-lowa Re: To bardzo trudne 02.08.20, 10:33
              panterarei napisała:

              >
              > To jest pododa w stylu "nie mają na chleb niech jedzą ciastka" kobieta z przerw
              > ą w życiorysie nie zarobi w pracy tyle ile facet. Mąż Hedny zdaje się pracuje f
              > iz. I
              > i pewno przynosi konkretną kasę do domu.

              Niekoniecznie. Hedna pisała, że mąż nie przynosi do domu konkretnych pieniędzy, wręcz że zarabia mało. Koleżanka po 15 latach przerwy w pracy, poszła do tej wyśmiewanej biedronki. Kasa dobra, socjal jest. Narobi się, ale Hedna w domu też zasuwa. Dziewczyna w pracy odżyła, w końcu się uśmiecha. Ja pewnie też nie będę miała innych perspektyw i wyląduję na kasie.
              I tak, uważam że lepiej Hednie zrobiłoby pójście do pracy, niż siedzenie z agresywnym dzieckiem.
              Mąż musiałby w domu robić to co Hedna dotychczas.
              • hedna Re: To bardzo trudne 02.08.20, 11:47
                karmelowa, okresowo było gorzej. Sytuacja się ustabilizowała. Widzę,że tak pilnie śledzisz moje wątki
                • karme-lowa Re: To bardzo trudne 02.08.20, 13:37
                  hedna napisała:

                  > karmelowa, okresowo było gorzej. Sytuacja się ustabilizowała. Widzę,że tak pi
                  > lnie śledzisz moje wątki
                  Śledzę to co sama piszesz😁. Nic innego. To są twoje słowa.
                  Więc nie rozumiem twojego oburzenia.
                  Po co piszesz, skoro nic ci się nie podoba?

                  • hedna Re: To bardzo trudne 02.08.20, 13:59
                    Nie jestem oburzona. Imponuje mi Twoja skrupulatność.
                    • karme-lowa Re: To bardzo trudne 02.08.20, 15:02
                      hedna napisała:

                      > Nie jestem oburzona. Imponuje mi Twoja skrupulatność.
                      Szkoda, że nie imponuje ci, jak dostajesz dobre rady.
                      Bo narazie to jest tylko "nie da się" i obrabianie rodzinie tyłka. Wstyd.
                      • hedna Re: To bardzo trudne 02.08.20, 15:22
                        Karmelowa... Postrzegam Cię jako osobę sympatyczną , ale..." jak jest okazja to rzucę kamieniem" , nie?
                        Pokaż mi gdzie w tym wątku użyłam słów "nie da się" .
                        Wszystko Ci się miesza. Szkoa,że jestes tak podatna na wpływ innych, Miłej niedzieli.
                        • karme-lowa Re: To bardzo trudne 02.08.20, 15:36
                          hedna napisała:

                          > Karmelowa... Postrzegam Cię jako osobę sympatyczną , ale..." jak jest okazja t
                          > o rzucę kamieniem" , nie?
                          > Pokaż mi gdzie w tym wątku użyłam słów "nie da się" .
                          > Wszystko Ci się miesza. Szkoa,że jestes tak podatna na wpływ innych, Miłej nied
                          > zieli.
                          Nie rozśmieszaj mnie proszę. Mam swój rozum i potrafię czytać to co piszesz. Nie potrzeba mi niczyich wpływów.
                          Byłam miła, ale do czasu. Po tym wątku wszystko mi opadło.
                          Bardzo żal mi męża i córki. Nigdy nie napisałaś, jak bardzo jemu jest źle i jak on postrzega całą tę sytuację. Albo córka. Jest tylko Hedna.
                          Eot.
                        • bib24 Re: To bardzo trudne 02.08.20, 16:31
                          a to pisanie na końcu każdego uszczypliwego posta milej niedzieli, milego dnia albo zdrowia życze to nie za ładne jest. Nie znam się na nazwnictwie, pasywna agresja? jak chcesz sie kogoś czepiać to nie pisz mu na koniec miłego dnia.
                          • bib24 Re: To bardzo trudne 02.08.20, 16:33
                            to było do hedny a nie karmelowej.
                          • hedna Re: To bardzo trudne 02.08.20, 19:16
                            bib24, nie mam złych intencji. odp. karmelowej ,życząc jej miłej niedzieli. Możemy się zgadzać lub nie,, nie ważne. Ale ją szanuję i nie życzę źle.
                            • bib24 Re: To bardzo trudne 02.08.20, 19:22
                              mam taką koleżankę, najpierw wszystkich wkurzy, doprowadzi do pasji a potem pisze jakieś idiotyczne maile zakończone "zdrowia życzę'. to tak nie dziala, że jak napiszesz coś nieprzyjemnego a zakończysz "miłej niedzieli" to ten mail będzie dobrze brzmial. nie, będzie brzmial nieprzyjemnie.
    • igge Re: To bardzo trudne 01.08.20, 21:49
      Nie wytrzymałabym. Wymusiłabym z męża. Dla świętego spokoju choćby musiałby okazywać. Seriosmile. Czułość, zainteresowanie. Seks, tulenie. To wszystko ważne i bardzo ważne rzeczy i powiedziałabym wręcz jedne z podstawowych.
      Może Hedna w Twoim związku jeszcze nic się nie kończy tylko jakiś kryzys, zmęczenie, brak czasu, brak kasy, brak sił z obu stron na horyzoncie? Gorszy okres?
      Nie wiem, może brak własnego źródła zarobkowania i utrzymania zmusiłby mnie do trwania w takim nie- związku i robotność okołodomowo dzieciowa męża. Ale raczej mogłabym nie wytrzymać.
      ( teoretycznie w swoim związku zamierzam wytrzymać absolutnie wszystko i wszystko co najgorsze też ale to chyba specyfika charakteru i dziesięcioleć miłego i ofiarnego postępowania partnera ulubionego plus jego powalającej mnie urody, wdzięku)
      Życzę Ci siły Hedna i szczęścia. Ściskam serdecznie. Zdrowia dla Ciebie i całej rodziny też.
      (PS:
      Nie czytałam wątku)
      • hedna Re: To bardzo trudne 01.08.20, 22:36
        Igge, dziękuję Ci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka