zona_glusia
09.08.20, 10:38
Jedna z relacji z piątkowej łapanki urządzonej przez policję:
" Wyszedłem z Biedry, szedłem do Carrefoura, ale po drodze sobie przypomniałem, że już mam w domu parówki i wróciłem. I wtedy mnie zgarnęli - opowiada chłopak wypuszczony właśnie po dobie z dołka na Jagiellońskiej. Wyszedł z zarzutami. I z warzywami, po które wczoraj wysiedl z domu. "