Jak wasze dzieci odnoszą sie do całego tego szumu z koroną? Chodziczywiscie o dzieci juz nieco starsze i bardziej kumate.
Byc moze sa tu mamy dzieci (nad)wrazliwych i podpowiedza jak postepowac w sytuacji koniecznosci pojscia do szkoly?
Moj syn od jakiegos czasu przed korona stal sie mocno nadwrazliwy na temat wlasnego zdrowia smierci itd. Ze wzgledu na własną ciężka historie medyczną oraz wiek chyba dojrzewania, zaczął uswiadamiac sobie co to jest śmierc, choroba i ze on jest szczegolnie narazony (wada serca). Jakos przez to przebrnelismy a tu bach...covid. Syn juz w takim wieku ze niestety media spolecznosciowe i koledzy sa glownym zrodlem niezbyt madrych i rzetelnych informacji. Poki nauka byla zdalna, w miare ograniczony kontakt ze swiatem, po pierwszej panice troche mu minelo.
Nie bardzo mam pomysl jak mu tlumaczyc na codzien ze w szkole bedzie "bezpieczny" skoro slupki zachorowan sa wyzsze niz przy lockdownie. Juz dawno zapowiedzial ze do szkoly nie pojdzie jak wirus bedzie szalal nadal bo on nie chce umrzec
Nauka indywidualna/ domowa na ta chwile nie wchodzi w gre, moj region jest obok czerwonego ale niby zielony wiec i na zdalna nauke nie ma szans...
Wasze dzieci tez tak swiruja czy jednak covidowy szum medialny maja daleko gdzies?