Dodaj do ulubionych

I już problem w szkole.

01.09.20, 20:03
Religia w środku zajęć. Syn nie korzysta z tej wątpliwej oferty.
Klasa syna ma mieć zajęcia tylko w jednej klasie bez przemieszczania się.
Na religii mają zostać w klasie i być pod opieką katechetki.
Chyba zaraz mnie trafi szlag.
Obserwuj wątek
    • anika772 Re: I już problem w szkole. 01.09.20, 20:08
      Ale przynajmniej konsekrowana lekcja zdezynfekuje wirusa i mniejsze będzie ryzyko śmierciwink
      A serio, zrób jakiś dym, nie powinno tak być, nawet mimo dramatycznie niebezpiecznej sytuacji pandemicznej.
    • saszanasza Re: I już problem w szkole. 01.09.20, 20:09
      Problem to ja miałam, jeszcze szkoła się na dobre nie zaczęła a już córka się dowiedziała, że skreślono ją omylkowo z listy uczniów i nie jest uczennicą szkoły do której chodzi😡 Podobno w lipcu ją wypisałam😡
      Oczywiście rozkręciłam małą aferkę, dużej nie bedą kręcić bo przypuszczam że spowodowałoby to większy burdel niż jest teraz,
    • little_fish Re: I już problem w szkole. 01.09.20, 20:12
      A wychowawczyni mojego syna ma spory lęk koronawirusowy - podczas godzinnego spotkania młodzież dezynfekowala ręce trzykrotnie. Fakt iż spotkanie odbywało się w sali, w której jest mniej miejsc siedzących niż uczniów pominę....
    • ggrruu Re: I już problem w szkole. 01.09.20, 21:40
      Jako rzecz rząd, rodzice mają prawo do wychowania dziecka zgodnie ze swoimi przekonaniami. Nie musisz wyrażać zgody na indoktrynację religijną syna. Problem szkoły, jak to rozwiąże.
    • heca7 Re: I już problem w szkole. 01.09.20, 22:13
      Mój syn ma w środę dwie lekcje religii, na którą nie chodzi. I ...uwaga... są nie tylko w środku lekcji ale też nie po kolei! Czyli idzie na 8.45 i ma dwa inne przedmioty po czym ma religię a potem kolejny inny przedmiot i znowu godzina religii a potem...dwa kolejne przedmioty! big_grin
      • molik28 Re: I już problem w szkole. 01.09.20, 22:47
        U mojego najgorsze jest to, że plan lekcji jak zwykle zmieni się jeszcze pięć razy więc nie mogę zapisywać na zajęcia dodatkowe, bo już w poprzednich latach latałam i przepisywałam świecąc oczami za szkołę. W tym roku zanosi się na to samo.
    • hukop Re: I już problem w szkole. 01.09.20, 23:59
      Trudno się odnieść do każdej z osobna, tyle jadu smile spoko, jestem szczepiona wink Wiecie co? Aż trudno mi jest rozmawiać z takimi frustratkami smile Napisałam co myślę, rzuciłyście się na mnie jak hieny. Ale rozumiem, zabolało. Tak, wychowałam się w PRL-u , nie tylko ja bo wielu ludzi z tych czasów wyszło w brew pozorom, bez takiego szwanku jak wyjdą wasze bombelki smile było ciężko, oczywiście. Każdy ustrój generuje dobre i złe doświadczenia. To teraz zastanówcie się, jak wyjdą na tym wasze dzieci za 20 lat? Co dzieje się teraz, a co będzie dalej? Nie martwicie się o przyszłość waszych dzieci? Wyjdzie z domu na przystanek i nie wróci.... wyjdzie za mąż i zostanie skatowana... oczywiście, było tak kiedyś, pewnie. Teraz dostaniesz zawału na przystanku i pomyślą, że pijana.. kierowca autobusu skatowany, itp. a teraz doszedł wirus. Więcej się nie wypowiadam, bo po co? Lepiej mnie od trollów wyzywać, od innych. Ale tak jest lepiej, odsuwać od siebie prawdę. Znam ten schemat. Lepiej wyzwać, niż wziąć na klatę. Dziwi mnie to forum, gdzie na każdą prawdę, rzucacie się jak hieny. Wiem, że obroną jest atak i tak bardzo moje zdanie w was uderza, że atakujecie ale po co? Prawda, jest prawdą. Więcej nie odpisuje na głupie posty. Powodzenia dla tych które mają te dzieci. I przestroga dla tych, które planują. Dziecko to nie chomik. za 2 lata nie zdechnie ( nie umrze ) Ps. dlatego jest tyle porzuconych dzieci, zabitych. Ale ja jestem trollem, to może przeczyta ktoś, kto zrozumie i nie będzie znowu newsa rano, o zabitym dziecku.
      • fragile_f Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 00:04
        Jesli juz ktos sie rzuca, to jestes to Ty. Po cholere kobieta ktora ewidentnie nienawidzi dzieci, wypowiada sie na forum nazywajacym sie emama? Sa na gazecie fora dla osob bezdzietnych z wyboru, sa turystyczne, polityczne - moze tam powinnas poszukac towarzystwa?

        Ja dzieci nie mam, ale je generalnie bardzo lubie i szanuje. W watkach o wychowaniu zazwyczaj nie piszę, bo nie mam doswiadczenia. W watkach szkolnych praktycznie w ogole sie nie wypowiadam, czesto po przeczytaniu pierwszego posta wychodzę, bo mnie to nie dotyczy. Mysle, ze tez powinnas tak robic, bo dzieci wywoluja u Ciebie jakas niesamowita frustracje.
        • hukop Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 00:26
          Masz rację, ale nie do końca. Wyrażam się negatywnie o dzieciach , ale tych nie wychowanych. Takich dzieci nie lubię, bo uważam, że dziecko da się wychować. Tylko, że przeważająca ilość dzieci nie jest wychowana i to mnie wkurw.... pisałam kiedyś, ale oczywiście emamusie w to nie uwierzyły. Opiekowałam się dzieckiem ( o zgrozo ! ) i to był naprawdę fajny dzieciaczek, ale zaczęłam nim się opiekować jak miał 4 miesiące. Gdy skończył rok, to umiał sam się sobą zająć. Dziewczyny nie wierzyły, no jak? A kurde, tak. Bo nie chodziłam na każde stęknięcie. Mleko, kupa, pobujać do spania. Zajmowałam się tym dzieckiem aż skończył 3 lata. Żyje, ma się dobrze, poważnie. Ale jak był starszy to już był tak nauczony że "ciocia" nie leci na każde zawołanie. Bawił się sam, czasami ze mną pewnie że tak, ale wiedział kiedy ma sam sobą się zająć. Zabawa, jedzenie, spanie, spacer. I wszystko było ok. Nigdy nie miałam z nim problemów na spacerze, w sklepie, na poczcie itp. Wszędzie z nim mogłam wyjść. Jak mówię, dziecko od 4 miesiąca życia było ze mną od 8 do 16 tak "wychowałam" dziecko, że jak szliśmy do sklepu, to mały mówi " ciocia a mogę zobaczyć"? i dopiero brał zabawkę z półki gdy mu pozwoliłam. Takie fajne i super dziecko, da się? Da!!!! Dlatego tak mnie wkur.. rodzice, bo dziecko da się wychować, ale za dużo się pobłaża. Ja nie pobłażałam. dzieciak był pod moją opieką jak już napisałam od 4 miesiąca życia!!! Dlatego tak mnie wkurw.. nie wychowane dzieciaki. Nikt mi nie powie, że się nie da. Da się,kurde daaaaa !!!!! Ale od małego, nie jak skończy 5 lat...
          • fragile_f Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 00:40
            To co piszesz o tym dziecku mowiac szczerze mnie przeraza, tzw. zimny chów, bardzo dawno temu zdyskredytowany przez świat rodzicow i psychologow. Dla moich kotow mam wiecej uczucia i zrozumienia, a to "tylko" zwierzeta. I tak, jestem na ich zawolanie, poswiecam im czas i energię, stawiam ich chec zabawy czy potrzebe milosci na pierwszym miejscu, bo jestem za nie odpowiedzialna i juz zawsze bede. Dla dziecka to wszystko nalezy pomnozyc przez 10.

            Dla Ciebie dziecko to "problem", ma byc cicho i nie absorbowac otoczenia swoja osobą, wtedy "zasluguje" na milosc - potwornie toksyczny sposob wychosywania. Twoje wypowiedzi sa często bardzo emocjonalne, wulgarne i krytyczne i w sumie to mnie nie dziwi. Mam wrazenie, ze model w ktorym zostalas wychowana i ktory probowalas powielac z tamtym dzieckiem, zniszczył duzą czesc naturalnej ludzkiej zyczliwosci i empatii, zostawil za to poklady zlosci i poczucie krzywdy. Dlatego tak Cie wkur* opowiesci o dzieciach kochanych bezwarunkowo, beztroskich albo marudzacych i mogacych miec gorszy dzien - Tobie nie bylo tego wolno robic.
            • hukop Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 00:52
              Z całym szacunkiem, bardzo lubię zwierzęta ale z tego co opisałaś, to kot ma mi chodzić po blacie , bo go kocham, nie ważne że tam robię jedzenie a jego łapki są tak kochane, że mogą mi wnosić zarazki na blat, gdzie właśnie robię jedzenie. A dziecko, które " kocham " ( bo matką nie jestem ) ma mi ślinic wszystko, drzeć się, wymuszać bo jest dzieckiem. I tu jest właśnie wychowanie. Kota mogę uwielbiać, ale musi znać granice, że jak robię jedzenie to nie ma wstępu na ten blat, ale kot i tak zrobi po swojemu. Czyli uważasz, że kot jest głupszy od dziecka? Dziecku powiedziałam, nie wolno i nie podchodziło. Zimny chów smile właśnie, teraz jest bezstresowe wychowywanie, czy lepsze? Teraz dzieci drą się wszędzie, bo im wszystko wolno. Rodzice nie radzą sobie. W " zimnym chowie" dziecko było grzeczne, spokojne. Którą opcje wolisz?
              • fragile_f Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 01:10
                Dzieci generalnie maja to do siebie, ze wszystko slinia, płaczą, marudzą, sa absorbujace i nie kontrolują ani swojego ciala ani umyslu przez pierwsze lata, trzeba to zaakceptowac i tyle. Tak samo jak wlasciciele kotow musza zaakceptowac to, ze koty wala smierdzace kupy, wysypuja zwirek a rzygaja najchętniej w dywan albo do buta. Jesli ktos tego nie rozumie, nie powinien miec z nimi kontaktu.

                Ja od moich kotow nie oczekuje, ze beda zachowywaly sie racjonalnie, ba od malego kociaka nie oczekuje, ze bedzie mial madrosc i statecznosc doroslego kota, bo to po prostu niemozliwe ze wzgledu na biologię. Tak samo jest u ludzi - mozg dwulatka nie dziala jak mozg doroslego na poziomie fizjologicznym i to jest fakt naukowy. Nie bez powodu za przestępstwa popełnione przez dzieci odpowiadaja do jakiegos wieku rodzice - bo dziecko nie posiada ani biologicznej, ani spolecznej mozliwosci zrozumienia konsekwencji niektórych swoich zachowan.

                A odpowiadajac na pytanie: wole milion razy dziecko marudzace i wrzeszczace, bo przynajmniej wiem, ze w srodku jest zywy czlowiek z ktorym mozna popracować nad emocjami. Albo po prostu jest zmeczone lub przebodzcowane, glodne, chore albo ma zly dzien i trzeba przytulić i ukochac. To wszystko sa problemy do rozwiazania, wielokrotnie udawalo mi sie tak zagadac z rozhisteryzowanym dzieckiem z rodziny czy przyjaciół, ze konflikt był opanowany w 10 minut (a prae raz nie, tez tak bywa). Czasami dziecko placze, bo po prostu nie jest w stanie sie opanowac (znow, na poziomie fizjologii mozgu).

                Dzieci nienaturalnie grzeczne i cichutkie zostaly w 9 przypadkach na 10 złamane i skrzywdzone jak slonie w cyrku. Nie szukaja pomocy u doroslych, bo zawsze byly zostawiane same ze swoimi emocjami albo za nie karane. I wyrasta z nich potem bezdzietna kobieta, która w srodku nocy pisze wulgarne i agresywne posty o dzieciach w totalnie losowym watku na forum dla matek.
                • hukop Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 01:49
                  Mama-kotka? big_grin ok. Jak ci kociaczek wali po za kuwetą, to co robisz? pokazujesz gdzie ma srać? Ile to trwa? Na uczy się? Jak wzięłam psa, miał 2 miesiące, walił na dywan kupę, sikał też. Jak go uczyliśmy to było tak, że było mu głupio i patrzył na to tak smutno i wręcz przepraszał, ale wiedział że zrobił źle. Na dwór go wystawiałam z dupą i tam srał i patrz, smile nauczył się. Dzieciaka nauczysz w tydzień srać do kibla? Więc mi nie pierdol o bezdzietnej kobiecie, bo wole uczyć srać na dworzu małe owczarka niż dzieciaka przez 1,5 roku do nocnika.
                  • fragile_f Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 02:29
                    I znow wychodzi z Ciebie wulgarnosc i agresja. Przypisujesz dodatkowo zwierzęciu ludzkie zachowania. Nie, pies nie patrzyl smutno, bo wie ze zle zrobil robiac kupe na dywan - to jest totalna abstrakcja dla szczeniaka. Pies pokazywal uleglosc i przepraszal, bo widzial ze jestescie zli i go karcicie. A zaczal załatwiać sie na zewnatrz, bo to norma rozwojowa w ktoryms momencie i czysty instynkt. Ba, psa jest bardzo trudno nauczyc robienia kupy w np. ogrodzie, bo traktuje go jak przedłużenie domu - a zostawianie odchodow w kryjowce moze sciagnac drapiezniki.

                    Pojęcie o psychologii zwierzat masz podobne do znajomosci psychologii dzieci, czyli zerowe.
                    • hukop Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 05:51
                      fragile_f napisała:

                      > I znow wychodzi z Ciebie wulgarnosc i agresja. Przypisujesz dodatkowo zwierzęci
                      > u ludzkie zachowania. Nie, pies nie patrzyl smutno, bo wie ze zle zrobil robiac
                      > kupe na dywan - to jest totalna abstrakcja dla szczeniaka. Pies pokazywal uleg
                      > losc i przepraszal, bo widzial ze jestescie zli i go karcicie. A zaczal załatwi
                      > ać sie na zewnatrz, bo to norma rozwojowa w ktoryms momencie i czysty instynkt.
                      > Ba, psa jest bardzo trudno nauczyc robienia kupy w np. ogrodzie, bo traktuje g
                      > o jak przedłużenie domu - a zostawianie odchodow w kryjowce moze sciagnac drapi
                      > ezniki.
                      >
                      > Pojęcie o psychologii zwierzat masz podobne do znajomosci psychologii dzieci, c
                      > zyli zerowe.
                      >
                      Mieszkam w bloku a nie w domu. I chodziło mi o to, że psa łatwiej nauczyć niż dziecko. Ok, zwierzę ma instynkt, pewnie ale mając psa do pół roku, uczy się wszystkiego co dziecko nie ogarnie w 3 lata. Oczywiście mój pies pisać nie umie, nie narysuje słoneczka z domkiem, ale jak wydam komendę to, to robi. Ma 1,5 roku. To czemu tak łatwo nauczyć psa, niż dziecko? Dzieciak drze się, a mój pies raz powiem spokój i siedzi grzecznie. Nigdy psa nie uderzyłam, ale był szkolony od małego. Kto jest mądrzejszy? mój pies czy dzieciak co drze jape? Ja szkoliłam psa, tak samo trzeba szkolić dzieci. Od małego, ma wiedzieć co mu wolno a co nie. To nie podlega dyskusji. Tylko podejście inne niż do zwierzęcia, ale zasada ta sama.
                      • fragile_f Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 06:06
                        >jak wydam komendę to, to robi

                        >Ja szkoliłam psa, tak samo trzeba szkolić dzieci. Od małego, ma wiedzieć co mu wolno a co nie. To nie podlega dyskusji. Tylko podejście inne niż do zwierzęcia, ale zasada ta sama.

                        Przykro mi, że zostałaś tak potwornie skrzywdzona przez rodziców. To co Ci zrobili powinno być karalne i w normalnym kraju jest.

                        Nie, dzieci to nie psy, nie mają się "słuchać", nie mają reagować na komendy, są żywymi istotami które należy kochać i szanować, które mają prawo do własnego zdania i emocji.

                        Nie, tak się nie wychowuje dzieci.

                        To o czym piszesz, to klasyczny pruski dryl, który doprowadził do koszmarnych nieszczęść na skalę światową i wyprodukował miliony ludzi pozbawionych duszy (w sensie metaforycznym).
    • zielonecurry Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 11:07
      No u mnie dokładnie to samo. Już smaruję pismo do dyrekcji. Oczywiście jest to ogromne nadużycie ze strony szkoły i w normalnym świeckim państwie sprawa powinna być zgłoszona do prokuratury. Niestety żyjemy w kraju wyznaniowym i jest jak jest.
    • mamdomek Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 15:56
      Szkoła publiczna - problem dawno rozwiązany. Religia odbywa się na lekcji "zerowej". Czyli przed rozpoczęciem wszystkich lekcji. Kto odczuwa potrzebę, wstaje skoro świt, odmawia pacierz i spieszy na religię, by następnie z Bogiem rozpocząć naukę. A kto nie, ten się wysypia smile
    • kermicia Re: I już problem w szkole. 02.09.20, 21:02
      Zamordowałabym kogoś. U nas jakimś cudem religie na pierwszej i ostatniej godzinie, tak samo jak etyka i wdż. Pierwszy raz się z takim zjawiskiem w szkole spotykam (no, drugi, bo w poprzedniej podstawówce udało mi się wymusić wywalenie religii na koniec dnia pismami).
      Pamiętaj, żeby niczego ze szkołą nie załatwiać na gębę, pisz pisma i składaj na dziennik podawczy. Jak muszą odpisać, bardziej się starają.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka