Dodaj do ulubionych

Relacje w rodzinie

10.09.20, 23:39
Czy Waszym zdaniem, jest możliwe, żeby relacja dorosłej pasierbicy i macochy, układała się dobrze, jeśli ojciec zostawił jej matkę dla tej właśnie macochy?

Kilka faktów:
- ojciec odszedł od matki dziewczyny, gdy ta miała ok 7 lat,
- małżeństwo wisiało na włosku od ok 2 lat, nowa ani była gwoździem do trumny, ogólnie spora afera w rodzinie i towarzystwie,
- ojciec nigdy nie zerwał kontaktów z córką i dziecko przez lata bywało w domu macochy i ojca na weekendy, jeździło z nimi i młodszą przyrodnią siostrą na wakacje,
- dziecko grzeczne, macocha miła, jakoś to szło
- zdarzały się incydenty zazdrości, nie o siostrę a właśnie o macochę ale to ewidentnie spowodowane podburzaniem matki typu.: jestes dla ojca najważniejszą kobietą w życiu - do 10 latki ! , to Ty powinnaś chodzić z tatą za rękę na spacerach a nie ona.
- ogólnie matka niepogodzona z rozwodem, nadal mówi i myśli o sobie jak o żonie - prawowitej, tej połączonej przez Boga - publicznie takie rzeczy opowiada tzn. w rodzinie, na spotkaniach. Nie chce słyszeć o psychologu.
- małą zatruwała nienawiścią do macochy, nazywała ją niefajnie przy dziecku , naśmiewała się.

Mała jest coraz starsza ma już 14 lat, niewiele się zmieniło. Relacja w jej weekendowym domu ogólnie dobra. Nie daje się już aż tak wciągać w schizy matki. Ogólnie ukrywa przed matką fakty, z powodu których ta, by dostała fijoła i knuła. Ale jednocześnie u ojca bywa rzadziej, zwłaszcza w wakacje. Weekendy chętnie ale dłuższe pobyty typu tydzień czy dwa to już od 2 lat nie chce. Jest starsza ma więcej swoich spraw ale też chyba woli polenić się w domu a u ojca jest aktywniej. To maniacy aktywności, w każdy wolny dzień gdzieś wyjeżdżają, zwiedzają, chodzą na basen, plażę itd.

Ogólnie pytam - czy Waszym zdaniem , z Waszych doświadczeń, obserwacji, jest możliwe że relacja w tej rodzinie będzie na tyle normalna, że córka będzie ze swoją rodziną, (mężem, dziećmi) np. spędzać święta z ojcem i macochą ? wpadać na niedzielne obiadki ? Czy jednak górę weźmie żal za rozbite małżeństwo rodziców. Macocha go raczej nie rozbiła, no ale łatwiej winić obcą osobę, niż kochanego ojca.
Co myślicie ?

Jestem siostrą ojca. Kontakt mam z każdą ze stron. Żal mi było mojej byłej szwagierki ale jednocześnie wiem, że to małżeństwo było słabe. Nikt tam szczęśliwy nie był, jej wystarczyło bezpieczeństwo finansowe. Jemu brakowało wszystkiego. Nie usprawiedliwiam brata, inaczej to powinien zakończyć ale no stało się. Drugie małżeństwo ma udane, tylko bratanicy mi żal, bo jednak dom rozbity.
Ja się obawiam, że młoda dorastają zerwie kontakt z ojcem i macochą, ale nie dlatego że bedzie tak chciała, tylko dla świętego spokoju, żeby matki nie denerwować.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 02:20
      Imo - dobra relacja doroslej pasierbicy i macochy jest jak najbardziej mozliwa. Dorosla, niezalezna osoba kontaktuje sie, jak i z kim chce.
      Natomiast dla podrastajacej nastolatki to moze byc bardzo trudne, z wielu powodow. Matka, inne nawyki, inne upodobania (np co do spedzania wolnego czasu), inne potrzeby, zainteresowania, towarzystwo... widze tu role dla ojca i macochy taka - rozluznienie kontaktow przez nastolatke nie powinno byc odbierane jako niechec czy ucieczka, po prostu oni juz nie sa i nie beda jedyna alternatywa na weekendy, swieta, wakacje. Maja zapewnic, ze zawsze jest w ich domu mile widziana, zostawic nietkniety jej kat czy co tam u nich miala swojego, ale nie naciskac.
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:28
            Rozumiem, tylko w tym przypadku akurat naprawdę mała wie, Widujemy się regularnie, ja z młodą mamy wspólnego konia, kochamy jeździectwo i się tam spotykamy.
            U swojego ojca czuje się normalnie, jak u siebie, przynajmniej tak to wygląda. Bratowa jest dla niej miła, serdeczna. Młoda do niej też zawsze grzeczna. Zdarza jej się odmówić przyjazdu ale myślę że to z powodu tego, że lubi być sama, taki typ. Była bratowa sporo pracuje. Wieczorami chodzi na spotkania branżowe. Młoda ma wolną chatę i chyba to jej odpowiada. W jej wieku o tym marzyłam wink
    • triss_merigold6 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 07:43
      Jest możliwe, dlaczego nie, ale nie projektowalabym już wspólnych niedzielnych obiadów za 15 lat.
      Natomiast na dłuższe pobyty nastolatki bym nie naciskała, chyba że byłyby w formie wyjazdów wakacyjno-feryjnych. 14-latka ma dużo lekcji, dużo zajęć, koleżanki, potrzebę odpoczynku i życia towarzyskiego rówieśniczego.
    • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 07:52
      Ja jestem taka pierwsza żona 🤣🤣🤣. Z tymże u nas powodem rozpadu nie najlepszego małżeństwa była właśnie "macocha" (swoją drogą dziwne określenie, jeśli matka żyje), ale tak naprawdę winny odejściu jest pan. A więc moje dziecko spędza czas z nową rodzina ojca, może lubić, kogo tam chce etc. Ale ja w przeciwieństwie do Twojej bratowej pogodziłam się z rozwodem. Szkoda tylko, że nie nastąpił ze dwa lata wcześniej. Tak więc w sumie największą ofiarą opisanej sytuacji jest właśnie brązowa. Ale tylko ona sama może sobie pomoc, zmieniając nastawienie.
        • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:48
          Tak I Ty wiesz to. 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️. Ty też się nie pogodziłaś. Nie wiem co prawda z czym, ale Ci napisze, aby napisać. Taka arogancja ematkowa. Wiem lepiej od Ciebie.
            • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 14:11
              Nie. Widać czytanie ze zrozumieniem jest trudne. Chodziło o co innego w tamtym wątku, który zresztą lekko zmasakrowała swoimi wydumanymi wnioskami. Bądź łaskawa nie przypisywac ludziom intencji ani nie dopisywac im życiorysów. A najlepiej mnie wygaś i nie wypisuj już bzdur pid moimi postami.
            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:54
              hanusinamama napisała:

              > A to nie ty pisałaś ze z exem chciałaś przed ołtarzem podczas komunii dziecka j
              > ak mąz i żona stać??
              >

              🤣🤣🤣🤦‍♀️🤦‍♀️
              Jak zwykle ematka nie zrozumiała i sobie dopowiedziała.
              • hanusinamama Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:09
                Nie, nie, nie,,,ona pisała ze przed ołtarzem jako małżenstwo przed Bogie mieli stać. Poszukaj sobie watku. Maniana była bo ona nie chciała nexi na komuni dziecka. W kosciele ona jest nadal jej męzem i ona chciała jak ze ślubym w ławce stać.
                  • igge Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 13:05
                    😀moja mama kochana też w sumie więc na pogrzebie ojca mojego w kościele była jego żoną prawowitą😀?
                    Wykosztowała się na dwa piękne wieńce.
                    Macocha wdowa podeszła do naszej ławki i życzliwie zapytała czy to moja teściowa obok? big_grin ( teściowa to w dudzie miała mojego ojca, brak kondolencji nawet). Odpowiedziałam, że to mama i wyraz twarzy macochy bezcenny, zmyła się w sekundę.
                    Piszę to bez złośliwości, po prostu takie niezręczne sytuacje zdarzają się, do śmiechu mi wtedy akurat nie było ale komizm sytuacyjny zaistniał. Chwaliła potem do mnie macocha te nasze wieńce, że najpiękniejsze ( bo byłysmile ). Mama w domu potem skwitowała, że ex kosztował ją (pogrzebowo) tyle i tyle wink
                    To też było trochę komiczne i mama miała tego świadomość. Wyrywała się na ten pogrzeb, chciała zerknąć na rodzinę exa, w sumie wolelibyśmy byli by sobie darowała, chciałam spokojnie na ojcu się skupić, ale przecież nie zabronię. Mama z pokolenia stawiających się obowiązkowo na każdy możliwy pogrzeb wśród rodziny ( nawet najdalszej)/znajomych/ sąsiadów/ nawet 400 km od miejsca zamieszkania.

                • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:59
                  Wiesz lepiej ode mnie? Nie chciałam Nexii, bo uważam, że kochanka obok małżonki sakramentalnej w kosciele, a która to kochanka była powodem rozpadu małżeństwa sakramentalnego, to wyjątkowo niesmaczny widok. A i moja córka tej pani w tym dniu oglądać nie chciała. To było jej święto i jej rodziców.
                • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 02:33
                  hanusinamama napisała:

                  > Nie, nie, nie,,,ona pisała ze przed ołtarzem jako małżenstwo przed Bogie mieli
                  > stać. Poszukaj sobie watku. Maniana była bo ona nie chciała nexi na komuni dzie
                  > cka. W kosciele ona jest nadal jej męzem i ona chciała jak ze ślubym w ławce st
                  > ać.
                  >

                  Chodziło ze zostali połączeni w kościele a zgodnie z prawem kościelnym bierze się ślub raz w życiu na całe życie.
                  Wiec stawać za dzieckiem w trakcie komunii w trójkąciku ,jest nie ma miejscu.



                  Normalny ojciec nie jest przyklejony do nowej partnerki plastrem i powinien mieć na uwadze dziecko i jego ważny dzień ,a nie samopoczucie dorosłej kobiety. Zreszta dorosła kobieta powinna sama wysłać ojca do dziecka ,żeby spędził z nim dzień.
                  I powinna zrozumieć ze jej parter ma bagaż życiowy w postaci dziecka .które wymaga jego obecności.

                  Matka jaczy i jest wredna ,ale nowa babka odcina ojca od dziecka to wtedy jest ok . Bo ona księżniczka jest najważniejsza. I nie daj Boże żeby parter poświecił trochę czasu wyłącznie córce.

                  Kochana ciocia mi zarzuciła ze jestem rozkapryszona księżniczka a co robi nexisa?
                  Tez tupie nóżka bo ona musi pchać wszędzie swoje 4 litery czy ktoś ja chce czy nie.

                  Nie no cudnie.
                  • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 06:54

                    Chodziło ze zostali połączeni w kościele a zgodnie z prawem kościelnym bierze się ślub raz w życiu na całe życie.
                    Wiec stawać za dzieckiem w trakcie komunii w trójkąciku ,jest nie ma miejscu.


                    Ale nie przetłumaczysz... I jeszcze zaraz będzie, że wciąż nie przerobiłam etc. A w ogóle to jestem taka sama jawnogrzesznica co mój eks (chociaż Katechizm KK mówi wyraźnie co innego, ale ematki, zwłaszcza te niewierzące, wiedzą przecież lepiej).

                    A do autorki watku: nie przejmuj się relacjami aktualnej bratowej z bratanica, bo są ok. Bratowa niestety odfrunęła, choć można zrozumieć jej ból, ale aktualnie niszczy przede wszystkim siebie. Oby nie ocknela się na emeryturze, jak już naprawdę będzie za późno.
                    • ola5488 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 08:13
                      annajustyna napisała:

                      > Ale nie przetłumaczysz... I jeszcze zaraz będzie, że wciąż nie przerobiłam etc.
                      > A w ogóle to jestem taka sama jawnogrzesznica co mój eks (chociaż Katechizm KK
                      > mówi wyraźnie co innego, ale ematki, zwłaszcza te niewierzące, wiedzą przecież
                      > lepiej).

                      Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja, ale sytuacja w KK jest dosyć jasna: osoby po rozwodzie cywilnym będące w kolejnych związkach (nie platonicznych) popełniają grzech ciężki.

                      To tak formalnie, natomiast nie warto swojego życia poddawać pod osąd forum...
                      • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 08:27
                        I temu ja nie zaprzeczam. Ale okoliczności wejścia osoby porzuconej, która bez tego porzucenia i uprzedniej zdrady nie chciałaby rozwodu, są nieco innej niż zdradzacza. Do tego do chichi wiara w Miłosierdzie i Sprawiedliwość Boską. Stąd np mój arcybiskup diecezji optuje za możliwością udzielania komunii takim osobom jak ja.
                        • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 08:29
                          Wejścia w nowy związek.

                          I absolutnie nie chciałam osądu forum, forum wie po prostu lepiej, zwłaszcza ta niewierzącą bądź niekatolicka część forum, nieznająca aktualnego stanowiska KK w pewnych kwestiach. Ewentualnie znająca stanowisko środowisk konserwatywnych, świętszych od papieża.
                          • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 22:21
                            annajustyna napisała:

                            > Wejścia w nowy związek.
                            >
                            > I absolutnie nie chciałam osądu forum, forum wie po prostu lepiej, zwłaszcza ta
                            > niewierzącą bądź niekatolicka część forum, nieznająca aktualnego stanowiska KK
                            > w pewnych kwestiach. Ewentualnie znająca stanowisko środowisk konserwatywnych,
                            > świętszych od papieża.

                            Wiesz ja ma KK daleko w odwłoku ( sorry ze słowo)
                            Ale po prostu rozumiem niezręczność sytuacji. Taka ludzka niezręczność.
                            Uważam ze jak się jest rodzicem dziecka to się staje przy tym dziecku czy to w dniu komunii, ślubu czy w szpitalu jako rodziny rodzic.
                            A nie ciągać za sobą ogon.
                            Zgodę na zabieg podpisują rodzice ,nie małżonkowie rodziców. Na intensywna terapie tez wpuszczaj rodziców ,a nie kolejne 2 obce genetycznie dziecku osoby. (Jeśli dziecko ma i rodzice się interesują)


                            Są po prostu sytuacje w życiu ,gdzie nie ciągnie się siłę swojej drugiej nowej połówki. Zwłaszcza jeśli rzecz dotyczy „byłej” rodziny. A nowa osoba jest powiewem rozpadu. I to w trakcie epidemii.
                            Każdy dorosły to rozumie.
                            • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 13.09.20, 12:31
                              Dokładnie tak, jak piszesz. Tym bardziej że ta pani już parę tygodni wcześniej podpytywała naszą córkę, czy ma przyjść, a odpowiedź była nie. Mój partner też czułby się niezręcznie, więc nie był. A i ja czułam się lepiej będąc tylko z byłym mężem, bo mogliśmy się skupić na naszej córce.
          • znowu.to.samo Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 10:50
            Ja tu widzę prerensje do ex, że ona się "nie pogodziła z rozwodem"
            Sorry miała i ma do tego prawo.
            Bo prawda jest taka że jednak przeżyła z byłym mężem kawałek życia, mieli wspólne dzieci sprawy, plany. Zdaje mi się że nikt pana do zamążpójścia nie zmuszał. Czy było to małżeństwo udane czy nie, nie nam oceniać. Autorka wątku ma swoją wersję, ja bym chętnie posłuchała wersji ex

            Faktem jest że powodem rozbicia małżeństwa była neksia. A to wybaczcie ale jest jedną z najbardziej upokarzających sytuacji, jakie mogą spotkać kobietę. Niektóre szybko się z tym godzą i idą dalej, inne mają poczucie krzywdy do końca życia. Ale uważam że nie wolno mieć do ex o to pretensji
    • sasanka5 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 07:59
      "Ogólnie pytam - czy Waszym zdaniem , z Waszych doświadczeń, obserwacji, jest możliwe że relacja w tej rodzinie będzie na tyle normalną."

      A co to jest kryterium normalności? Opisz proszę. Czy to z góry określoną ilość spotkań, kontaktów z daną osobą w określonym czasie? Czy fakt że nie ma sprzeczek przesądza o tym że to już wystarczy by było dobrze?

      Uwielbiam takie podejście. Przyszło dziecko na weekend, dostało obiad, nie sprawiało kłopotów, nic tylko na fb wrzucić "szczęśliwą rodzinkę"
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:32
        sasanka5 napisała:

        > "Ogólnie pytam - czy Waszym zdaniem , z Waszych doświadczeń, obserwacji, jest m
        > ożliwe że relacja w tej rodzinie będzie na tyle normalną."
        >
        > A co to jest kryterium normalności? Opisz proszę. Czy to z góry określoną ilość
        > spotkań, kontaktów z daną osobą w określonym czasie? Czy fakt że nie ma sprzec
        > zek przesądza o tym że to już wystarczy by było dobrze?

        Normalna przeciętność. Kazda rodzina ma pewne inne normy. Dla mnie to - widywanie się dwa, trzy razy w miesiącu. Wpadanie z dziećmi do domu rodziców , w tym wypadku dziadka i jego żony, na kawę, nieraz weekendowy obiad. Spędzanie choć jednego dnia świąt wspólnie a jak wyjazd, to małe spotkanie przed świętami - życzenia, prezenty. Wspólne celebrowanie uroczystości typu urodziny, imieniny, rocznice itd.
        No u nas tak to wygląda.

        > Uwielbiam takie podejście. Przyszło dziecko na weekend, dostało obiad, nie spra
        > wiało kłopotów, nic tylko na fb wrzucić "szczęśliwą rodzinkę"

        Może Ty.
        U nich jest inaczej.
        Uwielbiam dopowiadanie sobie historii o obcych ludziach.
    • smillla Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 08:27
      Nie widzę tu wielkiego problemu. Poza chyba Twoim problemem, czyli chęcią przeciągnięcia genów na stronę ojcowską. Wymarzyłaś sobie, że dziewczyna ma być bardziej związana z ojcem, ma z nim spędzać święta, ma być idylla, i tylko ta eks-szwagierka powinna zniknąć z powierzchni ziemi...
      Kobieto, uspokój się.
      Jest ok. Dziewczynka mieszka z mamą, bywa u ojca, nikt z nikim się nie kłóci, relacje przyzwoite. A ty z jakąś swoją dziwną chęcią rządzenia w cudzej rodzinie i "ulepszania" czegoś, co jest dobre, wytwarzasz problemy, napuszczasz jednych na drugich, szukasz dziury w całym. Nie masz własnych spraw?
      Jeśli nie, to wolontariat czeka.
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 16:43
        smillla napisała:

        > Nie widzę tu wielkiego problemu. Poza chyba Twoim problemem, czyli chęcią przec
        > iągnięcia genów na stronę ojcowską. Wymarzyłaś sobie, że dziewczyna ma być bard
        > ziej związana z ojcem, ma z nim spędzać święta, ma być idylla, i tylko ta eks-s
        > zwagierka powinna zniknąć z powierzchni ziemi...

        Oj błędnie mnie oceniłaś. Tyle czasu co poświęciłam szwagierce, to tylko ja wiem. Wspierałam, pomagałam. Ale mam wrażenie że to nic nie dało. Widać niektórzy wolą życie cierpiętnicy. Serio.
        Mała jest moją chrześnicą, jest mi bardzo bliska. Więc miałam spięcia z jej matką, jak byłam świadkiem jej złych zachowań. Takie świństwa potrafiła mówić o ojcu i tej ...piiiik...piiiik , że mała się potem tam bała pójść. Albo jak była u ojca to ta dzwoniła, i wypytywała matkę, czy "wszystko w porządku", "czy nic się jej złego nie dzieje" - takie sugerowanie, żeby uważała, bo może jej coś grozić.
        Okropnie moja bratowa się zachowywała, potem jej trochę minęło i nadszedł etap wyśmiewania, zazwyczaj macochy.

        > Kobieto, uspokój się.
        > Jest ok. Dziewczynka mieszka z mamą, bywa u ojca, nikt z nikim się nie kłóci, r
        > elacje przyzwoite. A ty z jakąś swoją dziwną chęcią rządzenia w cudzej rodzinie
        > i "ulepszania" czegoś, co jest dobre, wytwarzasz problemy, napuszczasz jednych
        > na drugich, szukasz dziury w całym. Nie masz własnych spraw?
        > Jeśli nie, to wolontariat czeka.
        Mała jest mi bliska. Mój brat, według Twoich standardów też "wtrąca " się w moje życie . Po prostu dbamy o siebie i się troszczymy. Jesteśmy zżytą rodziną, rozmawiamy o swoich problemach w gronie rodzinnym i bardzo się wspieramy.
        Wiem, że niektórych to dziwi ale nam jest ok.
        • konsta-is-me Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:01
          Odczep sie od bylej bratowej.
          Ma prawo dzwonic do corki i pytac o co chce.
          Moze to cie zdziwi ale dla nich to jest ok.
          A ze ty masz paranoje to juz twoj problem.
          Widac golym okiem jak bardzo nie lubisz eksi i koniecznie chcesz na sile przeciagnac bratanice "do siebie".
          Co i jak mowi o bylym to ich sprawa, nie twoja.
          Ona ma prawo decydowac kiedy i jak czesto spedza z kim obiadki, i -uwaga, normalne jest ze woli je spedzac z matka!
          • triss_merigold6 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:26
            Byłoby uprzejmie, gdyby nie zawracała córce d...y w czasie, gdy ta jest u ojca. Jeśli dziewczynka jest bezpieczna, nakarmiona, ma gdzie spać w cywilizowanych warunkach i ma proponowane stosowne do wieku rozrywki, to pani nie powinna się wtrącać.
            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:02
              triss_merigold6 napisała:

              > Byłoby uprzejmie, gdyby nie zawracała córce d...y w czasie, gdy ta jest u ojca.
              > Jeśli dziewczynka jest bezpieczna, nakarmiona, ma gdzie spać w cywilizowanych
              > warunkach i ma proponowane stosowne do wieku rozrywki, to pani nie powinna się
              > wtrącać.


              Czyli ojciec nie ma prawa dzwonić do córki ,gdy ta jest w domu z matką 🤦‍♀️🤣🤣
              Może rozmawiać z dzieckiem tylko, wtedy go przebywa w jego domu?
              Jasne absurd goni absurd...
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:18
            konsta-is-me napisała:

            > Odczep sie od bylej bratowej.
            > Ma prawo dzwonic do corki i pytac o co chce.
            > Moze to cie zdziwi ale dla nich to jest ok.

            Nie jest a raczej nie było, nie dla małej. Gdy była młodsza, siadał jej humor po każdym telefonie matki. Sama potem nie ładowała telefonu, żeby nie mieć kontaktu albo nie zabierała go na wyjścia. Było to łatwe bo była mała i jeszcze nie była przyklejona do telefonu.
            Serio uważasz, że takie zachowania matki, wobec dziecka, są ok ? że nie są krzywdzące?

            > A ze ty masz paranoje to juz twoj problem.
            > Widac golym okiem jak bardzo nie lubisz eksi i koniecznie chcesz na sile przeci
            > agnac bratanice "do siebie".

            Nie że jej nie lubię, po prostu po 7 latach straciłam do niej cierpliwość.
            Bratanicy nie muszę przeciągać do siebie, bo szczęśliwie mamy stały kontakt przez wspólną pasję, którą zresztą ja ją zaraziłam gdy była mała. Jesteśmy w jeden stajni.

            > Co i jak mowi o bylym to ich sprawa, nie twoja.

            No okazało się że nie tylko ich/jej, również sądu rodzinnego. Bratowa musiała przystopować.

            > Ona ma prawo decydowac kiedy i jak czesto spedza z kim obiadki, i -uwaga, norma
            > lne jest ze woli je spedzac z matka!

            Nie woli big_grin uspokój się z tym wykrzyknikiem big_grin tzn. lubi zwyczajnie, w końcu to jej matka ale narzeka na nią ojcu, jak pewnie matce na ojca. Zwłaszcza na nudne wyjazdy z matką. Matkę się kocha i wybacza wszystko, przynajmniej do jakiegoś wieku. Potem ludzie zaczynają widzieć wady rodziców, podobno to jest moment gdy człowiek staje się dorosły. Oczywiście ojca to też dotyczy. Tyle że w tym przypadku ojciec nie sączył nienawiści do jej głowy.
        • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:21
          Nikogo nie dziwi. Niepotrzebnie ten lekki ton wyższości chyba.
          Jak Wam jest ok to oksmile
          Fajnie, że troszczysz się też o bratanicę. Te konie razem i w ogóle. Była szwagierka ( " cierpiętnica" jak ją nazywasz z wyboru) jest mimo upływu lat nadal poraniona widać i cóż, relacje małej z ojcem/ macochą jakoś tam trochę widać cierpią na tym, niewiele możesz akurat Ty zmienić, co mogłaś mówisz pomagałaś.
          Matka dziecka to matka dziecka, będzie chciała coś zmienić to zmieni z własnej inicjatywy.
          Ty skup się na okazywaniu bliskości i ciepła, zainteresowania, zaangażowania dziecku, w wymiarze, które dziecku i tylko dziecku odpowiada. Mała za chwilę będzie miała swój świat, swoje klocki, swoje grono rówieśników dużo ważniejsze od Ciebie. Z nimi czas będzie wolała spędzać, nie z rodziną. Nie musi powielać Twojego ideału i modelu relacji rodzinnych.
          Musi czuć, że jest ważna dla Was i macie zawsze dla niej czas i zasoby, że ma w Was oparcie/ wsparcie, jest częścią Twojej rodziny nie tylko Twojego brata rodziny. Tyle możesz zrobić, nie więcej.
    • aqua48 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 08:46
      Czy dobre relacje są możliwe? Są. ale to zależy od starań obu stron. Czy dorosła córka zechce spędzać święta z ojcem? A to zależy jak będą te święta wyglądały i czy nie będzie miała poczucia winy zostawiając w tym czasie matkę samą. A może dla świętego spokoju nie będzie spędzać świąt z żadnym z rodziców, by uniknąć wyrzutów, ze jest z tym drugim? Może przecież spędzać je z mężem i dziećmi, a może z teściami? Czy będzie chciała wpadać na niedzielne obiadki? Może sama będzie na nie zapraszać. Krótko mówiąc - szklanej kuli nikt nie ma. Wszystko jest możliwe.
    • ggrruu Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 08:52
      Z tego co piszesz to relacje i teraz są dobre. 14 lat to jest po prostu wiek kiedy nastolatki mają swoje życie i nie są zainteresowane tak mocno spędzaniem czasu z rodzicami. Taki etap rozwoju, że to zaszczyt jak małolat znajdzie czas smile więc nie ma powodu żeby w przyszłości było źle
    • agata_abbott Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 08:57
      Napisze z perspektywy takiej córki. wprawdzie „macocha” nie odbiła ojca mojej matce, ale matka długo miała schizy i była, ciagle zreszta jest, zazdrosna o ojca. Da się spędzać czassmile
            • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:43
              U mojej ok 40 i odrobinę może ją ostatnio usatysfakcjonowało, że ojciec wreszcie leży w grobie i chyba mniejszy żal już wreszcie za to, co jej zrobił jak miał 25 lat.
              Ale życie już bez niego ( rozwódka z dzieckiem ok 23 plus roku życia) miała całkiem całkiem udane i szczęśliwe.
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:13
            Dzięki Agata i Annajustyna, za głos ze strony pasierbic.
            Mnie właśnie martwi to, że mała nigdy nie będzie miała spokoju. Że zawsze będzie musiała ukrywać przed matką część swojego życia, tłumaczyć się z niego. Tak jak u Agaty było.
            • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 18:10
              Ale to naprawdę nie twoja sprawa i nie twoje dziecko. Ewidentnie stajesz po jednej stronie, a brat to dorosły facet, nie musisz nad nim kwoczyć. Taki stopień zaangażowania w życie dorosłego chłopa i jego rodziny jest dla mnie dziwaczny.
              • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:36
                jolie napisała:

                > Ale to naprawdę nie twoja sprawa i nie twoje dziecko. Ewidentnie stajesz po jed
                > nej stronie, a brat to dorosły facet, nie musisz nad nim kwoczyć. Taki stopień
                > zaangażowania w życie dorosłego chłopa i jego rodziny jest dla mnie dziwaczny.

                U nas to normalne, wszyscy się sobą interesujemy i się o siebie troszczymy. Ty się swoją pasierbicą, chrześnicą byś nie przejmowała ? I oczywiście że zależy mi , żeby młoda była związana z naszą rodziną. Tak samo jak mojemu bratu zależy by moje dzieci były związane z rodziną, naszymi rodzicami.
                • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:43
                  Nie mam ani pasierbicy, ani chrześnicy. A gdybym miała, to jednak nie byłyby to tak ważne osoby jak moje dzieci. I widzę różnicę między troską a dziwną symbiozą i życie życiem innych. Udusiłabym się w takiej rodzinie.
                  • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:51
                    Są rodziny gdzie ludzie mocno dorośli i dzieciaci codziennie dzwonią ( i nie są to krótkie telefony) do rodziców plus oddzielnie do brata/ siostry/ pełnoletnich nie mieszkających już z nimi dzieci.
                    Mnie by to trochę dusiło. Za mało przestrzeni. Ale widzę, że to ta kurczę TROSKA i bliskość i wielopokoleniowe nawyki.
                    I generalnie wszyscy happy, z przyjemnością tym obowiązkowym codziennym kontaktom się oddają. Dziecko pełnoletnie tylko czasem rzuci słuchawką albo odetnie matkę. Ale może to taki bunt przeciwko nadmiarowi kontroli, zbyt wielu oczekiwaniom?
                    Można mieć model przegięcia w drugą stronę i mimo tego poczucie troski i bliskości. Różnie bywa.
                • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:09
                  anna_miau napisał(a):

                  > jolie napisała:
                  >
                  > > Ale to naprawdę nie twoja sprawa i nie twoje dziecko. Ewidentnie stajesz
                  > po jed
                  > > nej stronie, a brat to dorosły facet, nie musisz nad nim kwoczyć. Taki st
                  > opień
                  > > zaangażowania w życie dorosłego chłopa i jego rodziny jest dla mnie dziwa
                  > czny.
                  >
                  > U nas to normalne, wszyscy się sobą interesujemy i się o siebie troszczymy. Ty
                  > się swoją pasierbicą, chrześnicą byś nie przejmowała ? I oczywiście że zależy m
                  > i , żeby młoda była związana z naszą rodziną. Tak samo jak mojemu bratu zależy
                  > by moje dzieci były związane z rodziną, naszymi rodzicami.
                  >
                  >


                  Nie to nie jest normalne wtrącasz się tam gdzie nie trzeba.
                  Daj im spokój.
                  Córka będzie chciała to będzie przychodzić ,matka ma prawo mówić córce co chce nie twój interes.
                  Nie dziwie się ze kobieta jest wściekała a zdzirę.
                  To jej prawo tobie nic do tego.
                  A dziewczynka będzie sama decydować.

                  Jakoś matka dziewczynki wracać się nie może, a ty pełną „gębą„ możesz?
                  Pomimo ze to nie dotyczy twojego dziecka , a brat jest dorosły?
                    • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 22:33
                      annajustyna napisała:

                      > Mimo wszystko dla matki dziewczynki byłoby łatwiej, gdyby nie myślała w kategor
                      > iach zdzira etc. Jest nowa sytuacja I trzeba z niej jak najlepiej wybrnąć.

                      Wiesz powinna i powinna spróbować ułożyć sobie życie dla własnego dobra. Bo nie dość ze straciła z takim h..jem x lat to teraz dalej traci życie przez niego. Może gdyby udało jej się skutecznie zemścić poczuła by satysfakcję i ruszyła do przodu. Może ale to jej życie jej odczucia.


                      Ja jak narazie nie muszę się martwić ale pomimo uważam ze...
                      Serio dla mnie każda baba która związała się z żonatym jest zdzirą ,a on skończonym fiutkiem.
                      Dziwę się ze panie chętnie wchodzą w związek z oszustem. Dla którego nie ma zasad moralnych nie przekonuje mnie ,bo był nieszczęśliwy.
                      Gdy się jest nieszczęśliwym odchodzi się i układa relacje z dzieckiem na normalnej stopie ,a dopiero potem szuka się szczęścia i miłości.
                      Mogę nazwać nowa żonę/partnerka czy kobietą osobę która wchodzi w związek z wolna już osoba.
    • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 09:17
      Ja się obawiam, że młoda dorastają zerwie kontakt z ojcem i macochą, ale nie dlatego że bedzie tak chciała, tylko dla świętego spokoju, żeby matki nie denerwować.

      A to jest bardzo dziwne i niepokojace. Niestety sa kobiety ktore po rozstaniu nie sa w stanie ruszyc ze swoim zyciem i znajduja jakas dziwna przyjemnosc w rozdrapywaniu rany nie zdajac sobie sprawy ze dzialaja na szkode swoja i dziecka/ci. Tego nie zmienisz.
      Ojciec i jego nowa partnerka moga wspierac ta dziewczyne, nie oceniac, nie krytykowac, dac poczucie ze ich dom jej jej domem i zawsze znajdzie w nim wsparcie. To wczesna nastolatka, przed nia dlugi proces dojrzewania a relacje rodzinne o jakich piszesz to odlegla przyszlosc. Kiedy dojrzeje bedzie miala inne spojrzenie na relacje, na postepowanie osob z jej otoczenia i to jest zupelnie naturalne ale jakie ono bedzie tego nie przewidzisz. To zreszta tez moze sie zmiemic pod wplywem jej doswiadczenia zyciowego. Na razie dac dziewczynie wsparcie i zrozumienie, nie oceniac, nie krytykowac i nie naciskac.
    • pyza-wedrowniczka Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 09:57
      Znam podobną historię z dorosłymi już dziećmi. Ojciec zostawił matkę dla innej, do tego wyprowadził się potem 200 km od domu. Matka z wiadomych powodów o ojcu dobrze nie mówiła, no ale nie ograniczała mu kontaktów. Dorosłe teraz już dzieci mają dobrą relację z ojcem i macochą, jeżdżą na święta, na weekendy itp. Ale ojciec po prostu fajny facet, zależało mu na dzieciach (w końcu rozwiódł się z matką nie z nimi).
      • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:25
        hanusinamama napisała:

        > Uważaj, bo moze na forum jest twoja była szwagierka. Bardzo podobnie pisała ale
        > od drugiej strony....
        >

        A już mam to gdzieś, trochę straciłam do niej cierpliwość. Moim zdaniem jednak krzywdzi małą tym zachowaniem.
    • ciszej.tam Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:13
      Generalnie to oczywiście że córka jest najważniejszą osobą w życiu ojca, co w tym dziwnego?

      Moje starsze dziecko ma macochę, z tego co wiem akceptuje ją. Wątpię natomiast żeby wpadało z pasją na jakieś nudne obiadki do kogokolwiek w przyszłości.
      • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:19
        Ciekawe, dlaczego moja pasierbica wpada prawie w kazdy weekend na nudne obiadki i jeszcze swojego chlopaka ciagnie smile


        ciszej.tam napisała:

        Wątpię natomiast
        > żeby wpadało z pasją na jakieś nudne obiadki do kogokolwiek w przyszłości.
              • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:15
                ciszej.tam napisała:

                > No wierzę, dlaczego nie?
                > Moje dziecko lubi wieczory filmowe z ojcem i jego żoną, i na pewno będzie lubić
                > też w przyszłości.
                > Fajnie że lubicie spędzać czas razem.


                Niekoniecznie ,może będzie wolała chodzić na randki i do kina z chłopakiem czy koleżankami. A nie kwitnąć na kanapie ze „startymi”.
                • ciszej.tam Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:39
                  Ale ty mówisz o moim dziecku czy autorki wątku? Moje jest dorosłe. I niekoniecznie co tydzień ale chętnie się rozwali na kanapie z moim eksem i macochą bo taka mają formułę spędzania czasu i to im odpowiada.

                  Z tym, że u nas ani ciotki się nie wtrącały ani nikt nie wieszał psów na neksi. Neksia zrobiła parę idiotyzmow w kontaktach z dzieckiem, dziecko schłodziło się wówczas mocno, ale generalnie są dość dogadani.

                  Rodzeństwo obojga rodziców zajmowało się swoim życiem i miłym spędzaniem czasu z rodzinnymi dziećmi, może to pomogło.
        • igge Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 21:59
          Ja wpadałam na kawkę. Mieszkanko macocha załatwiła swojej rodzinie tuż przy uczelni mojej, wtedy wpadałam często. Generalnie w życiu rzadko i szkoda, że rzadko. Lubiłam i lubię ich.
      • orchidea19 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:30
        "Generalnie to oczywiście że córka jest najważniejszą osobą w życiu ojca, co w tym dziwnego?"
        Ty chcesz tak myśleć.
        Z pewnością córka jest bardzo ważna, ale jeśli ma żonę, z którą tworzy szczęśliwy związek, jego żona tez jest bardzo ważna. Która jest ważniejsza?
        Chyba nie jest tu właściwe jakiekolwiek stopniowanie, bo to zupełnie co innego: facet ma żonę i ma córkę.
        Inne płaszczyzny uczuć: jedną kocha jak rodzic, drugą jako partnerkę, z którą dzieli swoje życie.
        • ciszej.tam Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 13:48
          Idk każdy ma po swojemu ale relacja z dziećmi to trochę co innego niż z partnerem z którym można się przecież rozstać (stąd zresztą biorą się ewentualni next I neksie, oraz ich problemy z relacją z pasierbami, nieprawdaż?)
          Dziwnym byłby dla mnie rodzic czy rodzeństwo rodzica deklarujący twardo, że dziecko nie jest najważniejszą osobą w tegoż rodzica życiu.

          Nie wspominając o tym, że dorośli ludzie mają więcej dystansu do różnych uczuciowych deklaracji niż 10 latki. A przynajmniej dobrze by było gdyby mieli.
          • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:38
            Kompletnie źle myślisz. Nie chce mi się powtarzać po innych. Wyżej dokładnie to wytłumaczyli.
            Ta matka o której piszę - bardzo źle robiła, powtarzając małej, "że jest NAJWAŻNIEJSZA", bo pomijając że ojciec ma dwie córki, to porównywanie pozycji żony i córki jest mieszaniem w głowie kilkuletniemu dziecku. Mała próbowała konkurować z macochą - siadała między nimi, próbowała wymusić miejsce w aucie , z przodu koło ojca, dużo tego typu zachowań.... no smutne to było. Powoli to odkręcili, ale matce udało się małej w głowie namieszać.
            • nangaparbat3 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 19:13
              Naprawdę niepotrzebnie przypisujesz źródła tych zachowań szwagierce. Dzieci miewają swoje pomysły, swoje uczucia, przeżywają swoje wewnętrzne konflikty, walczą o uwagę ważnych osób na różne sposoby. Zamiast doszukiwać się wpływu szwagierki, lepiej pamiętać, ze dziecko to dziecko. I teraz, czternastoletnie, też.
              Nawiasem - next przyjaciółki właziła partnerowi na kolana jak tylko przychodziła w odwiedziny córka z pierwszego małżeństwa. Wcale nie ma pewności, kto u Twego brata prowokował te akcje, całkiem możliwe, że bratowa. To są czasem delikatne gesty, dla obserwatora niezauważalne, dla silnie zaaangażowanego emocjonalnie dziecka - owszem.
              Nie wiemy, jak było, dawno było, po co to rozkminiasz po latach?
              • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 20:01
                nangaparbat3 napisała:

                > Naprawdę niepotrzebnie przypisujesz źródła tych zachowań szwagierce. Dzieci mie
                > wają swoje pomysły, swoje uczucia, przeżywają swoje wewnętrzne konflikty, walcz
                > ą o uwagę ważnych osób na różne sposoby.
                I przyznałabym Ci rację, gdyby była szwagierka nie dawała popisów przy mnie.
                Przez pierwsze lata, często u niej bywałam, nie chciałam, żeby czuła że się od nich odsuwam po rozwodzie. Wspierałam, zabierałam małą na atrakcje, żeby szwagierka miała chwilę "dla siebie". Chcę napisać, że byłam na tyle blisko, że widziałam zachowania szwagierki i słyszałam co i jak mówi, nie zważając czy dziecko słyszy.

                > Nawiasem - next przyjaciółki właziła partnerowi na kolana jak tylko przychodził
                > a w odwiedziny córka z pierwszego małżeństwa. Wcale nie ma pewności, kto u Tweg
                > o brata prowokował te akcje, całkiem możliwe, że bratowa. To są czasem delikatn
                > e gesty, dla obserwatora niezauważalne, dla silnie zaaangażowanego emocjonalnie
                > dziecka - owszem.

                to akurat chore, ale tez słyszałam o podobnych przypadkach, chyba nawet tu na forum.

                > Nie wiemy, jak było, dawno było, po co to rozkminiasz po latach?

                Nie rozkminiam. Pisałam o tym, żeby wytłumaczyć dziewczynom pewne zawiłości, żeby przybliżyć sytuację.
    • aragorna71 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 10:21
      Mysle, ze powodem moze byc lojalnosc wobec matki, ktora nie potrafi odpuscic i saczy jad. Moze ojciec tez nie potrafil w corka szczerze porozmawiac a przyjal postawe czas wszystko rozwiaze. Moim zdaniem sympatii juz nie bedzie, chociaz moze jak mloda zalozy rodzine to wiecej zrozumie.
    • 12gram Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:00
      Jak najbardziej dobre relacje sa możliwe, ale nie są gwarantowane. Równie dobrze dziewczyna może dorastając zerwać kontakty z wszystkimi i nie chcieć się kontaktować, przyjąć retorykę matki że musi się czuć pokrzywdzoną ofiarą i nienawidzić ojca, albo odrzucić to nastawienie i jako dorosla mieć z ojcem dobre relacje.
      To zalezy od emocjonalności dziewczyny no i od tego czy ojciec jest człowiekiem dojrzałym który stabilnie i dojrzale rozmawia z dzieckiem i mądrze wspiera w rozwiązywaniu jej młodzieńczych problemów.
      Z znanego mi przypadku gdzie matka mocno judziła przeciw ojcu -dzieci długo były pod jej wpływem i uważały matkę za ofiarę a ojca za ucieleśnienie zła. Ale jak już dorosły, wyszły z domu do innych ludzi, popatrzyły na rodziców z boku, to zbliżając się do 30tki doceniły ojca a odcięły się od matki chcącej im narzucać kogo mają lubić. Trochę to trwało ale matka spadła z piedestału.
      Młoda potrzebuje mądrych i stabilnych emocjonalnie ludzi w swoim otoczeniu. Którzy nie bedą wywierać na nią presji a ktorych relacje będzie mogła obserwować jako fajne, pełne, życzliwe dla niej.

      Nie kieruj się lękami. One prowadza na manowce, człowiek zaczyna się za bardzo starać albo napierać na innych i relacje się stają sztuczne.
      Bądź po prostu fajna ciotka do której młoda zawsze może wpaść i pogadać i nie zostanie od razu oceniana i szufladkowana.



    • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 11:16
      Nie jest ,z tego względu ze ta kobieta to obca osoba , a młoda ma swoje życie swojej sprawy.
      Już zaczyna się relacja rozluźniać, sami do tego doprowadzili ciągając nastolatkę w weekendy, bo to ona ma się dostosować jakby nie mogli posiedzieć trochę w domu.
      Woli być u siebie na swoich warunkach.

      A dlaczego miałby spędzać święta u macochy/obcej kobiety ?
      Będzie mieć matkę i teściowa do odskoczenie.

      Ma więcej swoich spraw jak pozna poważnego chłopaka to dopiero przestanie przychodzić, bo będzie woleć spędzać z nim czas.
      Nie wiem czemu wpadłaś na pomysł latania na niedzielne obiadki ?


      Ogólnie uważam ze relacja się mocno rozluźni najwidoczniej ojciec nie zadbał żeby córka dobrze się tam czuła ma się dostosować do ich trybu życia ,a to każdego może zniechęcić. Bo nie biorą pod uwagę jej potrzeb np. Chęci do odpoczynku po całym aktywnym tygodniu.
      Jeśli relacje są tylko poprawne nie będzie chętnie siedząc czasu u macochy. Bo i po co?

      I nie ma to nic wspólnego z matka. A jak dotrze do niej ze tatuś poleciał do zdziwry to i z nim będzie słabo.

      Takie życie.
    • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:12
      Gdybym ja była na miejscu córki, raczej nigdy macochy w takim układzie bym nie zaakceptowała. To byłaby obca osoba, z którą nic mnie nie łączy (nie, ojciec w moim rozumieniu nie łączyłby mnie z nią ). Obiadki i wyjazdy miałabym raczej gdzieś, zwłaszcza w wieku 14 lat. Podejrzewam, że moja relacja z ojcem znacznie by się ochłodziła. Gdybam, mój ojciec jest z matką do dziś.
          • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:25
            jolie napisała:

            > Owszem, gdybam, ale siebie znam na pewno lepiej od ciebie.

            Jako kilkuletnie dziecko mialabys zupelnie inna perspektywe na nowy zwiazek ojca, takoz jako nastolatka a potem osoba dorosla. Nie wiesz jakby cie takie doswiadczenia uksztaltowaly wiec gdybasz.
            • jolie Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 12:34
              Ciekawe, że pouczasz i również gdybasz, bo napisałam, co myślę nie po twojej linii czyli patchworku jako wiecznej szczęśliwości. Jako kilkuletnie dziecko mogłabym być jeszcze bardziej źle nastawiona do osoby, która zabrała mi rodzica z domu i codzienności. Oczywiście istnieje duże ryzyko, że stłumiłabym te negatywne emocje, żeby zadowolić innych i dostać jakaś nawet szczątkową uwagę od rodzica nie mieszkającego ze mną, owszem.
            • 3-mamuska Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 15:39
              raadhiyah2020 napisała:

              > jolie napisała:
              >
              > > Owszem, gdybam, ale siebie znam na pewno lepiej od ciebie.
              >
              > Jako kilkuletnie dziecko mialabys zupelnie inna perspektywe na nowy zwiazek ojc
              > a, takoz jako nastolatka a potem osoba dorosla. Nie wiesz jakby cie takie dosw
              > iadczenia uksztaltowaly wiec gdybasz.


              No właśnie o ile małe dziecko dostosować się musi i jakoś tak wsiąka w te relacje.

              To nastolatka może zobaczyć zrozumcie przez kogo i dlaczego rozpadł się związek.
              Małe dzieci nie interesuje miłosne życie rodziców nastolatek wchodzącą w pierwsze związki miłości już tak. I zrozumie ze ojciec z macocha skrzywdzili jej matkę.

              Młoda może ogólnie się odsunąć od rodziny bo z jednej strony jęczącą matka z drugiej „puszczalski” tatuś. I zdzirą z nowym bachorkiem któremu ojciec poświęcał więcej czasu a ja ciągali na wyprawy czy miała ochotę czy nie.
              • anna_miau Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 17:56
                3-mamuska napisała:
                >
                >
                > No właśnie o ile małe dziecko dostosować się musi i jakoś tak wsiąka w te rela
                > cje.
                >
                > To nastolatka może zobaczyć zrozumcie przez kogo i dlaczego rozpadł się związek

                Mała od początku wie, bo moja niezrównoważona jednak szwagierka, nie widziała nic niewłaściwego w tym, żeby poinformować niespełna 7 letnią córkę, że tatuś woli się łajdaczyć z inną babą, zamiast spędzac czas z nią. I jeszcze dużo gorszych rzeczy jej mówiła płacząc rzewnie i odstawiając dramę. Kilka razy interweniowałam, stawiałam szwagierkę do pionu, masakra była. A dziecko płakało tylko gdy matka dramy odstawiała.


                > Małe dzieci nie interesuje miłosne życie rodziców nastolatek wchodzącą w pierws
                > ze związki miłości już tak. I zrozumie ze ojciec z macocha skrzywdzili jej matk
                > ę.
                Matka dawno jej to uświadomiła.

                > Młoda może ogólnie się odsunąć od rodziny bo z jednej strony jęczącą matka z dr
                > ugiej „puszczalski” tatuś. I zdzirą z nowym bachorkiem któremu ojciec poświęcał
                > więcej czasu a ja ciągali na wyprawy czy miała ochotę czy nie.
                >
                Siostrę kocha akurat bardzo, przepadają za sobą.
                • annajustyna Re: Relacje w rodzinie 11.09.20, 22:48
                  U nas to eks przedstawił swojej wtedy 6-letniej córkę "koleżankę" (tak ja sam określił. Żeby było bardziej kabaretowo trzymał ją wtedy na kolanach (koleżankę, nie córkę). A że odszedł do innej pani nie ukrywałam, nawet psycholodzy to odradzają. Ale zawsze podkreślałam, że to że pani ukradła tatusia, tylko tatuś podjął decyzję o odejściu.
              • raadhiyah2020 Re: Relacje w rodzinie 12.09.20, 09:51
                3-mamuska napisała:


                > Młoda może ogólnie się odsunąć od rodziny bo z jednej strony jęczącą matka z dr
                > ugiej „puszczalski” tatuś. I zdzirą z nowym bachorkiem któremu ojciec poświęcał
                > więcej czasu a ja ciągali na wyprawy czy miała ochotę czy nie

                Stary cie zdradza?