Dodaj do ulubionych

Matka kościółkowa

18.09.20, 16:36
Można zwariować. Nie da się pogadać bo w kółko o modlitwie i kościele. Oczywiście radiomaryjna. Można się popłakać. Jeździć mi się nie chce do niej, bo zawsze się pokłóci na temat, na który najczęściej pojęcia nie ma. Próbuje mnie nawracać, ciągle krąży wokół tematu. A ja nerwowa jestem. Uważacie, że powiedzenie dorosłej corce, że jest czarną owcą w rodzinie to mocna obelga? A potem płacze i mówi że chcemy żeby umarła
🙄🙄🙄 .
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 16:43
      A może przywieź jej coś do czytania katolickiego, ale nie radiomaryjnego? Albo taki ładny album mozna dostać - tytuł chyba sakralne budownictwo drewniane w Polsce.
      Chodzi mi o to, żeby w jakichś dla Ciebie dopuszczalnych granicach okazać akceptację tego, że dla niej to sprawy najważniejsze na świecie?
      Przecież ona uważa, że czeka Cię wieczne potępienie - trudno się dziwić, że nie panuje nad emocjami.
    • heca7 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 16:48
      O, mamy tą samą matkę? wink Moja też stała się kilka lat temu wybitnie kościółkowa. A wcześniej, całe moje życie do kościoła chodziła dwa razy w roku. Na Boże Narodzenie i w Wielkanoc. I to był cały rytuał bo w BN zawsze była w futrze z lisów wink A jak ja miałam bierzmowanie to ona właśnie uskuteczniała swoją świętą, nietykalną drzemkę. Po latach mimo korona wirusa stawiła się w kościele na bierzmowaniu wnuka tongue_out Zanosi kwiaty do kapliczki, ciągle opowiada o Bogu. Jak córka miała problem z piersią (zapalenie sutka) to stwierdziła, że to znak od Boga bo nie chodzimy do kościoła big_grin Oczywiście głosuje na PiS i jak kupowała telewizor to spytała sprzedawcę w MM czy on nie jest wyprodukowany w Niemczech bo ona nie chce nic od Niemca big_grin No i uwielbia TVP. A obecnie jej ulubieńcem jest Jarek Jakimowicz. Popsułam jej więc trochę humor mówiąc, że z pierwszą żoną się rozwiódł a drugiego syna ma nieślubnego tongue_out Nie po katolicku.
      Mojej córce powiedziała żeby nie daj boże nie jechała za granicę na studia bo "nie znajdzie sobie męża i zostanie starą panną".
      • damartyn Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 16:54
        A dajcie spokój. Mają swój świat i się nie zmienią. Zaakceptujecie je takie jakie są. Przyjdzie czas , ze bardzo będziecie za nimi tęsknić. I nawet dalibyście rade słuchać Radia Maryja , byleby tylko były.
        • larix_decidua77 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:03
          damartyn napisał(a):

          > A dajcie spokój. Mają swój świat i się nie zmienią. Zaakceptujecie je takie jak
          > ie są. Przyjdzie czas , ze bardzo będziecie za nimi tęsknić. I nawet dalibyście
          > rade słuchać Radia Maryja , byleby tylko były.
          Masz oczywiście, w pewnym sensie rację. Ale ciągle doprowadza do kłótni, po których "umiera", płacze i rośnie jej ciśnienie.
        • panna.nasturcja Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:45
          damartyn napisał(a):

          >Przyjdzie czas , ze bardzo będziecie za nimi tęsknić. I nawet dalibyście
          > rade słuchać Radia Maryja , byleby tylko były.

          Nie każdy będzie tęsknić za zmarłym rodzicem.
          Niektórzy odetchną.
          I nie ma to nic wspólnego z rodzajem słuchanego radia.
          • damartyn Re: Matka kościółkowa 19.09.20, 08:14
            panna.nasturcja napisał(a):

            > damartyn napisał(a):
            >
            > >Przyjdzie czas , ze bardzo będziecie za nimi tęsknić. I nawet dalibyście
            > > rade słuchać Radia Maryja , byleby tylko były.
            >
            > Nie każdy będzie tęsknić za zmarłym rodzicem.
            > Niektórzy odetchną.
            > I nie ma to nic wspólnego z rodzajem słuchanego radia.
            Zawsze są wyjątki ale czy to zmieni fakt ze w znakomitej większości mamy fantastycznych rodziców i sami staramy się takimi być? Przykro mi jeśli masz inne doświadczenia. Założycielka wątku mimo różnic poglądowych z mama tez podkreśla ze mama ja kocha o ona ją i na pewno ,gdyby coś ,będzie za nia tęsknić .
            • nangaparbat3 Re: Matka kościółkowa 19.09.20, 15:35
              Nie sądzę, zebyśmy mieli fantastycznych rodziców, ani żebyśmy w większości takimi byli. Do rodziców ma się mnóstwo pretensji, a dzieci mają do nas. Ale z tym wszystkimi ludzie się kochają, kłócą , sprzeczają, obrażają na siebie, wściekają - i kochają, tęsknią, wspierają. Moim zdaniem zbyt latwo rzucane są tu na forum rady - unikanie, ograniczanie, zrywanie kontaktu. Jednak jeśli do niego dochodzi, to sprawa pewnie jest zawalona od paru pokoleń i trudno winić kogoś, kto to robi. No i pamiętaj, że jest wiele osób naprawdę przez rodziców krzywdzonych, odrzuconych, bardzo głęboko i nieodwracalnie zranionych - dla nich opowieści o "fatastycznych" rodzicach mogą brzmieć groteskowo.
        • morgen_stern Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:13
          Ale to nie jest kwestia tylko i wyłącznie słuchania RM. Matka, która mówi o wnukach do córki "na pedałów ich wychowasz" jest po prostu bezduszna i podła. Jestem w stanie wybaczyć starym rodzicom bardzo wiele (i wybaczyłam, a miałam co), ale do tego potrzebna jest ich dobra wola, a nie zaciekłość, podłość, fanatyzm.
          • eliksir_czarodziejski Re: Matka kościółkowa 19.09.20, 08:08
            morgen_stern napisała:

            > Ale to nie jest kwestia tylko i wyłącznie słuchania RM. Matka, która mówi o wnu
            > kach do córki "na pedałów ich wychowasz" jest po prostu bezduszna i podła. Jest
            > em w stanie wybaczyć starym rodzicom bardzo wiele (i wybaczyłam, a miałam co),
            > ale do tego potrzebna jest ich dobra wola, a nie zaciekłość, podłość, fanatyzm.
            >
            Otóż to...
            • tiszantul Re: Matka kościółkowa 19.09.20, 13:05
              Wyrażenie brutalne, ale fakty też są brutalne. Rodzice, którzy chcieliby mieć homoseksualne dziecko to margines statystyczny. Ciekawe natomiast, jaki byłby odsetek rodziców, którym rzeczywiście wszystko jedno, czy dziecko będzie homo czy hetero. Przypuszczam, że niższy niż w ambitnych deklaracjach, i to sporo
              • tiszantul Re: Matka kościółkowa 19.09.20, 13:09
                Warto też zauważyć, ze nawet jeśli komuś jest obojętne, czy jego dziecko jest homo czy hetero, to nie może tego samego powiedzieć o własnych rodzicach - że ich orientacja jest mu obojętna. Tym samym jego łaskawość jest zaskakująco wybiórcza, czy też zakrawa na hipokryzję
                • rosapulchra-0 Re: Matka kościółkowa 19.09.20, 14:07
                  Mam tisza na szaro, wiec odpowiem tutaj.
                  Mam homoseksualną córkę, która żyje w związku z inną dziewczyną. Mieszkają razem, obie pracują I bardzo się kochają.
                  Żaden rodzic nie ma wpływu na orientację seksualną swoich dzieci.
                  Moja matka jest Świadkiem Jehowy. W jej religii uczą, że można modlitwami, wstrzemięźliwością i rozmowami z braćmi w zborze nawrócić geja na hetero. Serio. Świadkowie wierzą, ze można z homoseksualizmu wyleczyć.
                  I najlepsze. Moja mama obecnie jest w UK u jej homoseksualnej wnuczki. Nie, nie, nie nawraca mojej córki, jakby kto pytał.
              • rosapulchra-0 Re: Matka kościółkowa 20.09.20, 05:26
                To do mnie?
                Odpowiem zatem. Gdy się dowiedziała, że córka jest homoseksualna, to i owszem, chciała nawracać, ale
                - my mieszkamy w UK, a ona w Polsce
                - odbyłam z moją matką poważną rozmowę, w której jej wyjaśniłam, że nie ma możliwości zmiany orientacji seksualnej, jak to twierdzą jej bracia ze zboru
                - wnuczka powiedziała babci, że bycie osobą homoseksualną, to jak trafienie miliona w totka, bo tak rzadko się zdarza i niech się babcia cieszy, że ma taką niezwykłą wnuczkę wink
                  • nangaparbat3 Re: Matka kościółkowa 20.09.20, 12:24
                    No więc właśnie, akceptacja owocuje akceptacją, ludzie naprawdę przejmują wzajemnie swoje postawy w takim bliski, rodzinnym, związanym z pozytywnymi emocjami kontakcie. Ale oczywiście w obie strony - wyśmiewanie czy lekceważenie przekonań i potrzeb mamy tudzież jej nawracanie owocuje religijną agresją. I nie ma znaczenia, kto zaczął, znaczenie ma tylko, kto to błędne koło zechce przerwać.
      • larix_decidua77 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:02
        No moja była wierząca zawsze. Ja w sumie też jestem wierząca ale kościół katolicki jest dla mnie po pierwsze bardzo mijający się z prawdą a po drugie zamieszany w afery pedofilskie i polityczne. Moja mama jest generalnie dobrym człowiekiem i bardzo mnie kocha, dlatego jeżdżę, chociaż rzadko, częściej wpada mama. Zrobilaby dla mnie absolutnie wszystko. Jednocześnie truje mi wiecznie dupę i szantażuje swoją śmiercią. Może nie dosłownie, nie twierdzi że przeze mnie umrze ale gdzieś zawsze przemyci swoje słabe zdrowie. Oczywiście głosuje na PiS i obawia się LGBT ( wątpię żeby umiała rozwinąć skrót). Absolutnie nic nie wolno powiedzieć na kościół, księży, radio Maryja, no i na latających do kościoła pociotków. O nieutrzymywanie kontaktów z ww pociotkami też ma pretensje.
        • nangaparbat3 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:18
          Absolutnie nic nie wolno powiedzieć na kościół, księży, radio Maryja, no i na latających do kościoła pociotków.
          Mamy taką odnogę rodziny, widujemy się całkiem często, kontakt telefoniczny na bieżąco. Na w/w tematy się nie wypowiadamy.
        • damartyn Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:49
          Moja mama jest generalnie dobrym człowie
          > kiem i bardzo mnie kocha, dlatego jeżdżę, chociaż rzadko, częściej wpada mama.
          > Zrobilaby dla mnie absolutnie wszystko.

          I tego się trzymaj😉. Wiem , ze język świerzbi ale to jest walka z wiatrakami.
          Ciesz się wspólnymi chwilami👍
            • lumeria Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:08
              To tez sposob - mozna mowic "jak uwazasz", "jak tak to widzisz, to niech ci bedzie" i tym podobne. Pozwolic jej miec ten jej swiatopoglad i nie starac sie go zmienic.

              A czasami "nie zgadzam sie z tym, ale szanuje twoje poglady"

              Ale jak cos juz ostro pojedzie, to mozesz powiedziec - widze, ze zmeczylo cie nasze towarzystwo i nam docinasz, idziemy do domu, odpocznij.
                • igge Re: Matka kościółkowa 19.09.20, 22:18
                  Ma prawo😊
                  My mamy taką znajomą babcię i nasi znajomi życzliwie o niej mówią, że ""xyz ma poglądy i je MANIFESTUJE"
                  Np na Rydzyka nie wolno mówić Rydzyk tylko " szanowny ksiądz profesor Rydzyk" czy jakoś tak, w tym klimacie. Babcia poprawia kategorycznie i z szacunkiem jeśli powie się inaczej😉
                  • morekac Re: Matka kościółkowa 20.09.20, 07:07
                    >Np na Rydzyka nie wolno mówić Rydzyk tylko " szanowny ksiądz profesor Rydzyk" czy jakoś tak, w tym klimacie. Babcia poprawia kategorycznie i z szacunkiem jeśli powie się inaczej

                    Czyli pan dyrektor to też będzie lżenie tego człowieka?
    • leann32 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:07
      Moja babka miala prawdziwy oltarz w pokoju, sam krzyz z Jezusem mial wielkosc sporej szafy. Jak w kaplicy. Do tego trzeba bylo ja tez utrzymywac bo 100% renty i skromnej emerytury szklo do nijakiego Tadeusza R. zeby mial na kolejne bentleye. Z perspektywy czasu napisze tylko tyle ze to nieuleczalne.
        • aqua48 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:46
          Nie obrażaj się, Nadajecie na zupełnie różnych rejestrach. Nie zmienisz mamy, możesz jedynie zmienić swoje nastawienie do niej. Pomyśl że religia i rytuały wypełniają jej wolny czas, zastępują przyjaciół, dają jakieś ukojenie, nadzieję. Że o swoim zdrowiu myśli i mówi bo się zwyczajnie po ludzku boi. Zniedołężnienia, zależności, śmierci. Że coraz mniej i słabiej kontroluje rzeczywistość, która jej się wymyka. Dlatego kłóci się z Tobą o sprawy o których nie ma pojęcia. Bo chciałaby to pojęcie mieć i głupio jej przyznać że nie ogarnia.
          Nie poruszaj drażliwych tematów, mów że kochasz, doceniaj, przytulaj, kup od czasu do czasu ładny drobiazg, zmieniaj temat rozmowy na neutralny kiedy widzisz że brniecie w ślepy zaułek I wreszcie ciesz się tym, że jeszcze masz Mamę. Mojej nie ma od 15 lat.
          • larix_decidua77 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:52
            Ja nic w ogóle nie mam do jej wiary i obrządków. Po prostu jak wejdzie na temat to jakby diabeł w nią wstępował. Najczęściej staram się łagodzić ale czasem krew mnie zalewa. Doczepia się do dzieci, gada kocopały w stylu " na pedałów ich wychowasz" i wtedy mnie już trafia.
            • daniela34 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:57
              larix_decidua77 napisał(a):

              >gada kocopały w stylu " na pedałów ic
              > h wychowasz" i wtedy mnie już trafia.

              Najserdeczniej współczuję. Właśnie takie absurdalne kocopały są najbardziej wnerwiające
            • aqua48 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:03
              larix_decidua77 napisał(a):

              > Najczęściej staram się łagodzić ale czasem k
              > rew mnie zalewa. Doczepia się do dzieci, gada kocopały w stylu " na pedałów ic
              > h wychowasz" i wtedy mnie już trafia.

              Nakręcacie się nawzajem. Ty kiedy usłyszysz coś podobnego odkładaj telefon mówiąc że widzisz, że musicie kończyć. I nie wracaj do tematu przy kolejnej rozmowie, ale gdy jeszcze raz zacznie znowu odłóż.
            • snajper55 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:53
              larix_decidua77 napisał(a):

              > Ja nic w ogóle nie mam do jej wiary i obrządków. Po prostu jak wejdzie na temat
              > to jakby diabeł w nią wstępował. Najczęściej staram się łagodzić ale czasem k
              > rew mnie zalewa. Doczepia się do dzieci, gada kocopały w stylu " na pedałów ic
              > h wychowasz" i wtedy mnie już trafia.

              Odpowiadaj "Pedał też istota boża." albo "Jeśli taka będzie wola Boga..." Postawa fatalistyczna w takich przypadkach bywa bardzo pomocna.

              Przekonywanie "maryjnych" że wszystko co się dzieje jest zgodne w wolą Najwyższego, że człowiek musi być jej posłusznym, czasem pozwala dojść do porozumienia.

              S.
      • larix_decidua77 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:43
        No więc nie jeżdżę jakoś namiętnie. Ale jest sama i muszę kontrolnie dzwonić. Po pierwsze z powodu zdrowia a po drugie, wiem że jak każdy potrzebuje pogadać. I tak co któryś raz mnie i siebie doprowadzi do białej gorączki. Wiem, że ciężko tu o radę ale może jakaś grupa wsparcia się utworzy na moment😁
        • aqua48 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:49
          Słuchaj, i co jakiś czas potakuj smile Tak, tak, oczywiście, masz rację, możesz rzucać też od czasu do czasu wtręty niewiele znaczące - to nie takie proste/spróbuję/teraz nie/na pewno się zastanowię/pomyślę.
          • larix_decidua77 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:55
            Może faktycznie muszę ją zacząć traktować jakby była niespełna rozumu. Być ponadto. Wiem że jej nie zmienię ale czasem próbuję dotrzeć, sprawić że zrozumie mój punkt widzenia. To pewnie niemożliwe.
            • lumeria Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:03
              Nie musisz "byc ponadto" tylko jak ktos mentalnie chory (a obsesja religijna w to sie wlicza) odjezdza z peronem i semaforami, to stoi sie w miejscu i obserwuje.

              Mozna nazywac co sie dzieje w glowie "o mama krzyczy" "o usta jej sie trzesa, zaraz sie rozplacze".

              Nie ma co sie dac wkrecac i uczestniczyc w deluzji - nawet starajac sie kontrowac. Zaakceptuj, ze tak ma, i tak bedzie reagowala... obserwuj.
            • aqua48 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:06
              larix_decidua77 napisał(a):

              > Może faktycznie muszę ją zacząć traktować jakby była niespełna rozumu. Być pona
              > dto.

              Nie musisz być ponadto, masz prawo do ustanowienia swoich nieprzekraczalnych granic.

              > czasem próbuję dotrzeć, sprawić że zrozumie mó
              > j punkt widzenia. To pewnie niemożliwe.

              To niemożliwe, ale mama może nauczyć się, nie poruszać z Tobą drażliwych tematów, nie nakręcać się, nie mieć do Ciebie pretensji, że żyjesz po swojemu. Działa łagodnie, grzecznie, ale stanowczo.
              • larix_decidua77 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:10
                No właśnie nie da się. Albo jestem ponadto albo szanuję granice. Nie ma szans że coś do niej dotrze. Uważa że jest moją matką i może mówić co chce. Obrażanie się na siebie jest między nami nie do wyobrażenia jakby.
                • aqua48 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:19
                  larix_decidua77 napisał(a):

                  > No właśnie nie da się. Albo jestem ponadto albo szanuję granice.

                  TY wytyczasz granice kończąc temat i odkładając telefon.

                  > Uważa że jest moją matką i może mówić co chce.

                  Ale TY możesz powiedzieć - mamo sprawiasz mi przykrość/nie będę rozmawiać na ten temat, bo się pokłócimy/widzę że się denerwujesz, muszę kończyć, pa, całuję.
                  Najważniejsze żebyś była konsekwentna. Nie wracała do tematu, nie tłumaczyła. Odmawiaj rozmowy kiedy mama wchodzi w tematy religijne na zasadzie wskazówek jak masz żyć..

                • lumeria Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:30
                  >Obrażanie się na siebie jest między nami nie do wyobrażenia jakby.

                  Nie doradzamy, byś się na matkę obrażała czy karała ja fochem.

                  Radzimy, bys wdrozyla naturalne konsekwencje jej zachowania. Gada lub robi swinstwa - odkladasz sluchawke albo wychodzisz. Mowi cos za duzo, mowisz, ze ci przykro i tak nie bedziesz rozmawiala - koniec kontaktu.

                  Tak jak z dzieckiem. Ustalasz granice i jesli ona ich nie szanuje, to sie ewakuujesz. Naprawde masz do tego prawo.
            • asqe Re: Matka kościółkowa 19.09.20, 14:59
              My się tak z mamą dogadałyśmy w sprawie wiary - ja nie mam tej łaski, wiec ona się za mnie modliła, czasem (rzadko) o tym wspomniała a ja dziękowałam (za to, ze jestem w jej myślach). Mama była bardzo wierząca, ale bardziej otwarta na ‘inność’ niż mama autorki wątku. Nie miała specjalnego problemu, zeby zaakceptować syna geja i zapraszać jego chłopaka na wspólne obiady smile
        • mgla_jedwabna Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:26
          "Wiem, że jak każdy potrzebuję pogadać". I spełniasz potrzeby emocjonalne mamusi ze szkodą dla siebie. Niech sobie mamusia pogada z kim innym, skoro z tobą nie potrafi w cywilizowany sposób. Nie masz obowiązku być wiaderkiem na jej wyplujki.
    • fitfood1664 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 17:59
      A nie możesz po prostu przestać traktować ją poważnie? Zjadź neutralne tematy, jakieś ciekawostki, dowcipy, plotki... wink
      Ja słyszę regularnie aluzje, że jakby moje dziecko było chrzczone to by już praktycznie na pewno wyzdrowiało.
    • mgla_jedwabna Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:15
      Nie jeździć, kontakty ograniczyć do telefonu raz w miesiącu, na wszelkie próby szantażu emocjonalnego odpowiadać krótko w tonie: skoro jestem taka zła, to cię od siebie uwolnię.

      Matka się nie zmieni, bo we własnym przekonaniu jej postępowanie i mentalność są słuszne aż do nieskończoności. Gdyby jakiś ksiądz powiedział jej, że ma cię zamordować we śnie dla zbawienia twej duszy (zanim popadniesz w większy grzech), zrobiłaby to z zimną krwią. Pamiętaj o tym zawsze, gdy masz z nią do czynienia.
      • aqua48 Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:20
        mgla_jedwabna napisała:

        > Gdyby jakiś ksiądz powiedział jej, że ma cię z
        > amordować we śnie dla zbawienia twej duszy (zanim popadniesz w większy grzech),
        > zrobiłaby to z zimną krwią.


        Bzdury pleciesz.
        • mgla_jedwabna Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:31
          Nie. Takie osoby są zdolne do krzywdzenia innych osób z pobudek religijnych. To jest ta sama mentalność, ktora podpalała stosy inkwizycji i która obecnie molestowanym dzieciom nakazuje wybaczanie oprawcom oraz zagania je do instytucji odpowiedzialnej za te zbrodnie. Pamiętasz reportaż o dziewczynie wykorzystywanej przez księdza, która popełniła samobójstwo, a rodzice uważali, ze ma depresję, bo do kościoła nie chodzi?
        • mgla_jedwabna Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 18:35
          Kocha cię w skrzywiony sposób, ponieważ wierzy, ze gdy cię krzywdzi (agresją slowną, naruszaniem granic prywatności), robi to dla twojego dobra. Dla twojego zbawienia. Gdyby jej ktoś "wytlumaczył" konieczność rozszerzenia działań na sferę materialną/fizyczną, nadal kochałaby cię nad życie i z tej miłości np. spaliłaby ci niektóre książki. Dla twojego dobra oczywiście.
        • anorektycznazdzira Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 19:00
          Przekonałam się na przykładzie swoje matki, że ile by nie gadała że się kocha i jaka rodzina jest ważna, to kościółek i probsy na górze są ważniejsze. I nie dziwota, przypominam, że szamani katoliccy pamiętają powtarzać w kółko, że tylko kiedy kościół jest na pierwszym miejscu wszystko jest na właściwym miejscu.
          Oczywiście Mgła przesadziła grubo z tym morderstwem z zimną krwią, ale olania, wystawienia do wiatru, zostawienia w jakimś życiowym szambie bo mamunia jest zajęta możesz się spodziewać. Mnie się to zdarzyło i niestety nie jestem w stanie zapomnieć.
          Ogólnie mam takie zdanie, że jest zaburzenie i problemy z głową, prawdopodobnie wynikające z lęków zarówno tych przed życiem jak i tych przed śmiercią. Nie teges z głową- ale jak będziesz chciała leczyć, to jak to, jak to, jest wolność wyznania, religii, nie wolno ingerować. I taki koniec historii: nie ingerujesz, a mamunia odp***la dalej.
          • nangaparbat3 Re: Matka kościółkowa 19.09.20, 18:16
            Ale to chyba znak czasów, moja babcia była kościółkowa, zaczynała dzień od porannej mszy, nie przypominam sobie żadnych takich akcji z jej strony. Mój ojciec był najstarszy, marzyła, by został księdzem, wstąpił do partii i został ateistą - nie przypominam sobie rodzinnych starć, na odwrót. Jeden z braci ojca, ksiądz, odwiedzał nas czasem, czasem my jego - był wówczas wujkiem, bratem, szwagrem, nie próbował nas nawracać, nawet najdelikatniej, nawet aluzjami.
            Strasznie się radykalizujemy teraz, boję się tego.
        • tt-tka Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 19:11
          larix_decidua77 napisał(a):

          > Nie no, bez przesady. Moja mama mnie kocha nad życie. Moje dzieci też. Po prost
          > u ma mentalność starej wiejskiej baby.


          Krzywdzace dla tych bab sformulowanie sad
          Moja babcia, stara wiejska baba, w pelni akceptowala niewierzaca synowa i bezbozne wnuczki, a tez np to, ze jej najmlodszy syn zamiast do seminarium poszedl do szkoly oficerskiej w Szczytnie - wlasnie dlatego, ze kochala nas wszystkich.
      • nangaparbat3 Re: Matka kościółkowa 19.09.20, 15:50
        mgla_jedwabna napisała:

        Gdyby jakiś ksiądz powiedział jej, że ma cię z
        > amordować we śnie dla zbawienia twej duszy (zanim popadniesz w większy grzech),
        > zrobiłaby to z zimną krwią. Pamiętaj o tym zawsze, gdy masz z nią do czynienia
        > .
        A po co tak się nakręcać?
    • krwawy.lolo Re: Matka kościółkowa 18.09.20, 19:31
      Posiadam matkę podobnie opętaną. Opętało ją stosunkowo późno, tak sporo po sześćdziesiątce. Ale moja jedynie okazjonalnie obdarowuje mnie jakimś papierowym katospamem w postaci pobożnych xsiąg, albo błagonadiożnych (nie wiem, czy Morawieckiego, czy o Morawieckim - wypierdoliłem na parkingu przy Ałchanie). Niemniej przy mnie się mityguje i odstępuje od ewangelizacji.