Dodaj do ulubionych

Wygrałam z gołebiami

28.09.20, 20:32
Nie miałam już do tych ptaszysk siły bo ile można wyskakiwać i przeganaiać jest z balkonu i parapetów.
Poza tym podczas typowej dziennej naszej nieobecności 8-10 godzin potrafiły zbudować gniazdo które potem musiałam sprzątać i wynosić do śmietnika.
Nakupiłam kolców i chociaż teraz balkon i parapet od sypialni wyglądaja jak linia forntu to mam z tym cholerstwem spokoj.
Takimi metalowymi kolcami obkleiliśmy w koło dół balkonu a tymi plastikowymi balustradę i parapet sypialni.
Wyniosły się.

Obserwuj wątek
    • thea19 Re: Wygrałam z gołebiami 28.09.20, 23:04
      u mnie pomógł pies. Kiedyś, w bloku jeszcze, styczeń, zimno i ziemia zmarznieta a tu w doniczce na gołej ziemi siedzi gołębica i pisklaka ma, za późno dojrzałam i sumienia nie miałam wyrzucić w diabły. Dziwna to była rodzina, bo 3 dorosłe i jedno pisklę. Po miesiącu młode wyleciało a te mendy nowe jajko zniosły. Jajko wywaliłam, psu rolety odsłoniłam i już nie wróciły. A ile sprzatania było...
    • milupaa Re: Wygrałam z gołebiami 28.09.20, 23:32
      Uzmysłowilam sobie ze ostatnimi czasy widzę jakoś mniej gołębi w mieście hmm. U mnie pod blokiem kiedyś była plagą z powodu staruszkow i nie tylko, wyrzucajacych im.codziennie o.zgrozo chleb i różne resztki! Tuż pod klatka schodowa. Administracja pisała kartki z zakazem karmienia gołębi. Z czasem resztki zniknęły, chyba do ludzi coś dotarło. Nie cierpię tych ptaszysk, mimo że zwierzęta bardzo lubię, nawet pająki wink Ale ptaków generalnie jakoś nie bardzo.
      Co do balkonu ja zabudowalam szybami i jest extra. Powstała mi suszarnia, składzik i izolacja od wiatru, chłodu i deszczu.
    • escott Re: Wygrałam z gołebiami 28.09.20, 23:38
      A co macie do golębi? To nieprawda, że przenoszą choroby, to zwykły mit. Piękne i mądre ptaki, mają niesamowitą pamięć, rozpoznają twarze, wiążą się w pary na całe życie i potrafią przelecieć pół świata i się nie zgubić. Kolce to wyjątkowo obrzydliwa metoda, gołąb może się nadziać i umierać w męczarniach. No ale delikatna emama, jak rozumiem, nie może przeżyć, że jej sterylny balkon w mieście skala PRZYRODA i w dodatku może być nawet KUPA, olaboga.
      • homohominilupus Re: Wygrałam z gołebiami 29.09.20, 00:30
        escott napisała:

        > A co macie do golębi? To nieprawda, że przenoszą choroby, to zwykły mit. Piękne
        > i mądre ptaki, mają niesamowitą pamięć, rozpoznają twarze, wiążą się w pary na
        > całe życie i potrafią przelecieć pół świata i się nie zgubić. Kolce to wyjątko
        > wo obrzydliwa metoda, gołąb może się nadziać i umierać w męczarniach. No ale de
        > likatna emama, jak rozumiem, nie może przeżyć, że jej sterylny balkon w mieście
        > skala PRZYRODA i w dodatku może być nawet KUPA, olaboga.
        >
        Nie chciałabyś zobaczyć jak potrafią obsrac wszystko wokół.
        Albo żeby cię budziły w sobotę po piątkowej imprezie czy meczacym tygodniu.
        Ale oczywiście umierać w męczarniach na kolcach nie powinny, o tym się z forum dowiedziałam że te kolce to może być śmiertelna pułapka.
        No nic, na razie przeganiam z uporem maniaka i juz ich mniej przylatuje.
        • kropkaa Re: Wygrałam z gołebiami 29.09.20, 07:50
          Pomagają trochę wiatraczki (ale raczej nie jeden, sąsiadka miała kilka). W epoce przed kolcami miałam siatkę w miejscach, które im służyły do siadania. W LM kupiłam, siatka na drzewa owocowe to się nazywało, w kolorze zielonym, nie odznaczala się. U nas starsze osoby karmiły gołąbki chlebem i dopóki nie zmieniły światów, problem był nierozwiązywalny, bo do babci nie docierało, czym to się kończy, a że sama głucha była, to jej nie budziły nad ranem.
      • ewa_2009 Re: Wygrałam z gołebiami 29.09.20, 01:30
        wydaje mi się, że gołębie mają bardzo dobry wzrok - moją siatkę zlewającą się z balkonem wypatrzyły od razu i nie zdarzyło im się w nią wplątać. Nie wiem więc, jak mogą nabijać się na metalowe kolce. Ja założyłam wcześniej plastikowe i nie zrobiły one żadnego wrażenia na ptaszyskach.
        • nenia1 Re: Wygrałam z gołebiami 29.09.20, 08:23
          ewa_2009 napisała:

          > wydaje mi się, że gołębie mają bardzo dobry wzrok - moją siatkę zlewającą się z
          > balkonem wypatrzyły od razu i nie zdarzyło im się w nią wplątać. Nie wiem więc
          > , jak mogą nabijać się na metalowe kolce.

          a jednak się kaleczą, niektóre nabijają, nie każdy jest zawsze w formie, ptaki też się starzeją, chorują, nie każdy się nabije, ale spora część się pokaleczy, wystarczy przyjrzeć się im nogom, a raczej tym co z nich zostaje, o ile mają szczęście i coś zostanie, bo i bez nóg kuśtykających gołębi widzę coraz więcej.
      • milupaa Re: Wygrałam z gołebiami 29.09.20, 02:04
        Mam to że ich nie lubię. Mogę czegoś nie lubić? Jest ich zdecydowanie za dużo, opanowały miasta świata, srają, głośno gruchoczą, wystarczy. I jeszcze jedną rzecz, gołębie wybijaja wróble! Wróbli jest coraz mniej. Wróble nawet lubię wink Gołębie to szkodniki.
          • mava Re: Wygrałam z gołebiami 29.09.20, 16:04
            to nieprawda. Ich miejsce zajmuja sroki. Drą ryja na okragło....jak tylko pojawi się w poblizu kot lub...cokolwiek. I kradna żarcie z balkonu - nie raz wrąbały mi mięcho wystawione na noc, na balkon, do rozmrożenia, nawet to zawiniete np. w folie.
            Raz jeden na naszym balkonie przysiadł gołab. Jakis osłabiony był, chory? dalismy mu jeść, pic, jakieś sianko wyściełalismy w kartonie. Goląb przezimował u nas na balkonie. Potem przylatywał, z drugim gołębiem, na jesieni/w zimie, wyżerał ziarno z karmnika dla ptaków.
            Kiedy ptaki stały sie uciązliwe (mieszkmy na pietrze bloku), wszystkie, łącznie z gołębiami, przestaliśmy wystawiać karmnik na balkonie. I ptaki przestały przylatywać! bo nie miały po co...
            Jesli do kogos przylatuja na balkon to ktos z budynku musi dokarmiac ptaki na swoim balkoni, parapecie - tak wynika z moich obserwacji. Jak nie ma żarcia to ptaki nie przylatują.
              • mava Re: Wygrałam z gołebiami 29.09.20, 18:34
                >Mogę zapytać jaki cel ma wystawianie na zewnątrz mięsa do rozmrożenia?

                taki sam, jak rozmrażanie w lodówce.
                W lodowce nie ma miejsca - wystrawiam na balkon, w okresie kiedy temperatura nie rózni sie specjalnie od tej lodówkowej.
                Nie wystawiam przy 30 stopniowym upale
            • szmytka1 Re: Wygrałam z gołebiami 29.09.20, 17:20
              Przepraszam, ale brednie, przylatują posiedzieć, pokręcić się, sprawdzić rejony wink U mnie nikt nie karmi, a są. W poprzednim miejscu karmili, ale koło smietnikow i na balkony szczególnie nie zaglądały. No chyba, ze za karmienie uznac, jak w pierwszym roku zamieszkania tutaj zrobiłam na święta 2 blachy ciasta, po poł blaszki zmieściło mi się w lodówie, a resztą na jednej blaszce postawiłam na stoliku na balkonie, pokryte folią aluminiową i na wierzch jeszcze sciereczka. Sciere zrzuciły, folie przedziobały, ciasto zeżarły. No to tak, zapamiętały mi, że parę lat temu je nakarmiłam i przylatują się gnieździć na moim dachu i załomach muru wink Tak, teraz mam już pojemnik na ciasto, nie przedziobią się, jak wystawię tam ciasto wink
              • mava Re: Wygrałam z gołebiami 29.09.20, 18:40
                >Przepraszam, ale brednie, przylatują posiedzieć, pokręcić się, sprawdzić rejony

                przepraszam, ale brednie....
                Jak juz posiedza sprawdzą rejony i zobaczą, że nic nie ma to nie przylatuja bo po co?
                U mnie, po dokarmianiu, przylatywały. Przez kilka miesiecy, moze rok.
                Teraz nie zagladają. Zadne. Ani gołębie, ani małe ptaki np. sikory.
                Nigdzie, takze na pobliskich balkonach nie ma żadnych ptaków.
                Dachy to może co innego...nie mieszkam na dachu, ani na poddaszu.
                • szmytka1 Re: Wygrałam z gołebiami 29.09.20, 18:44
                  a u mnie zareczam ci nikt nie karmi i przylatują, osrają, polecą i za jakiś czas znowu patrolują teren itak oto krążą. Tu mieszkają, to ich terytorium. Mamy dużo ptakow, jaskółki latem, zimą sikorki, gawrony też są, zimą dużo migrujących się zatrzymuje w zaroslach za oknami, ale nic się nie pcha na balkony, tylko te cholerne gołebie srajtuchy
      • szmytka1 Re: Wygrałam z gołebiami 29.09.20, 08:48
        srają mi na balkonie, a ich kupy są trudnousuwalne, niszczą kwiaty doniczkowe na tymże balkonie. Mieszkam na poddaszu i w załomach dachu robią gniazda, badyle zsuwają się po skosach dachu i trafiają do rynien i zatykają je, czego tak łatwo nie naprawisz, bo rynny w doł jest kilka kondygnacji a wszsytko podłączone do kanalizacji. Woda wybija z tej rynny u góry i spływa po elewacji, elewacja już nie najnowsza, więc powstały najpierw zacieki, potem burchle i od tej wilgoci oblazło. Ponadto, nad ranem, skoro świt to ja chcę spać a cholery głośno gruchają i pazurami po metalowym parapecie brzęczą. Marzę o hodowli jakiegoś jastrzębia, co by je zeżerał.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka