Dodaj do ulubionych

Rozwiedziony/a

14.10.20, 11:54
W watku o dziwnej (albo wcale nie dziwnej) wiadomosci od faceta wiele osob wypowiada sie negatywnie o osobach rozwiedzionych. O mezczyznach w szczegolnosci. Autorka tamtego watku tez jest rozwiedziona ale z nia wszystko ok, z nim nie bo to rozwodnik do tego podwojny wiec z gory zaklada sie ze to on jest dziwny. Skad sie to bierze? Czy gdyby nie byl rozwiedziony a poprostu mial za soba dwa zwiazki i rozstania to postrzegany bylby lepiej?
Dlaczego zaklada sie ze malzenstwo jest na cale zycie skoro wiadomo ze bardzo rzadko ludzie tworza ze soba takie zwiazki ktore mozna nazwac dobrymi, zdrowymi? Wiele malzenstw trwa latami, cale zycie ale relacje sa zgnile. Czy to jest lepsze tylko dlatego ze sie nie rozwodza? Inny przyklad to czesto przytanczany argument ze raz rozwod moze sie zdarzyc, ale drugi raz to juz zle swiadczy o takiej osobie. Znowu pytanie dlaczego, skad takie wnioski?
Obserwuj wątek
    • volta2 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:02
      bo małżeństwo to zobowiązanie, rozwodnik więc to osoba która nie dotrzymuje zobowiązań, sorki, więc to z nim/z nią nie tak
      • ixiq111 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:07
        To samo powiesz kobiecie-rozwódce, która odeszła od męża alkoholika-przemocowca?
        • volta2 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:42
          przemocowcowi alkoholikowi dawać zobowiązenie jej nie przeszkadzało, więc nie miałabym z tym problemu, sory, ale pani sobie sama wybrała towarzysza na życie.
          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:13
            volta2 napisała:

            > przemocowcowi alkoholikowi dawać zobowiązenie jej nie przeszkadzało, więc nie
            > miałabym z tym problemu, sory, ale pani sobie sama wybrała towarzysza na życie
            > .

            ??? Mogl sie nim stac w trakcie.
            • annajustyna Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:25
              No to powinna była nieść swój krzyż do końca!
          • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:45
            Wiesz, moja przyjaciółka była przekonana, że wybiera na towarzysza życia faceta heteroseksualnego... I co, miała się nie rozwodzić i znosić jego kolesi na boku?
            • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:53
              Podajecie ekstremalne przyklady - alkoholizm, kryptogej. A to są chyba nawet podstawy do rozwodu kościelnego (kryptogej na pewno).
              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:56
                A zwyczajna zdrada jest ekstremalna? Naprawdę jest wiele powodów. Zresztą nie wiem, w imię czego ludzie mieliby się ze soba męczyć, jak nie są szczęśliwi. Bo otoczenie ma taką opinię?
                • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:02
                  A właściwie o co Ci chodzi? Podałaś przykład ukrywania orientacji, co jest oszustwem wobec drugiej osoby do tego stopnia, że nawet wierzący mogą 'zerwać sakrament' bez konsekwencji, zatem grubo. Zdrada to nie ten sam kaliber, choć też nic miłego. Ale znam żony, którym nie przeszkadza, jeśli o to pytasz.
                  • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:04
                    Jasne, jak komuś nie przeszkadza to ok. Po prostu nie uważam osoby, której przeszkadza za gorszą od tej, której nie przeszkadza.
          • basiastel Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 22:50
            No dobra, zrobiła błąd, i ma tkwić w niszczącym ją związku całe życie? W imię jakiego i wobec kogo zobowiązania? Czegoś tak durnego nigdy nie czytałam.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:13
        volta2 napisała:

        > bo małżeństwo to zobowiązanie, rozwodnik więc to osoba która nie dotrzymuje zob
        > owiązań, sorki, więc to z nim/z nią nie tak


        W takim razie to z dwiema osobami cos jest nie tak. Tyle ze zobowiazania nie sa na cale zycie oraz bez wzgledu na okolicznosci. Najwazniejsze zobowiazaniw to sie ma wobec nieletnich dzieci ale utrzymanie malzenstwa za wszelka cene nim nie jest.
        • aluap1980 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:37
          Małżeństwo z założenia ma właśnie być zobowiązaniem na całe życie. Jak ktoś nie chce zobowiązań na całe życie to nie zawiera małżeństwa.Podczas zawierania małżeństwa nie jest nigdzie powiedziane, że najważniejszym zobowiązaniem jest to wobec dzieci W chwili ślubu przeważnie nawet jeszcze nie ma dzieci. Zobowiązuje się tej drugiej osobie. W przysiędze ślubnej jest mowa o utrzymaniu małżeństwa cyt. "przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe." Wiem to bo dwa razy przysięgałam smile
          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:40
            Zobowiazujesz sie ale nie przysiegasz, to sa dwie rozne rzeczy.
            Inna sprawa ze to sa zalozenia stare, z innej epoki a czasy sie zmienily.
            • volta2 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:52
              przyrzekasz i przysięgasz to równoważne znaczenia
              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:14
                volta2 napisała:

                > przyrzekasz i przysięgasz to równoważne znaczenia

                Zobwiazujesz sie a przysiegasz - to nie to samo
          • prezent_urodzinowy Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:39
            aluap1980 napisał(a):

            > cyt. "przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczę
            > śliwe i trwałe." Wiem to bo dwa razy przysięgałam smile

            Ale to nie to samo, co "i nie opuszczę Cie aż do śmierci". Uczynię wszystko, ok, ale jednak nie ma mowy o wiecznym trwaniu małżeństwa.
            • annajustyna Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:26
              Bo prawo świeckie dopuszcza rozwód.
            • igge Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:40
              No , jest ten mit wiecznej miłości prawdziwej, są ludzie, którzy w to wierzą, ba sama w nim żyję i praktykuję, ale nie, - to mit tylko. I aż.
              Niewiele rzeczy jest raz na zawsze. Nawet jak ktoś chce i dotrzymuje zobowiązań.
              Nawet jak jesteś wierzący i przyrzekasz przed ołtarzem, że i w zdrowiu i w chorobie i bezwarunkowo wręcz i na amen.
              Relacje są w milionach wariantów i zaskakują i zmieniają się i choć rozwodnicy ( seryjni?) mogą zapalać światełko alarmowe - nie skreślałabym ich.
              Moim zdaniem to trochę bzdura, nawet jak jesteś atrakcyjną i przyciągającą płeć przeciwną osobą, że zawsze jest taki mega wybór potencjalnych partnerów, że najlepiej ciach, skreślić na wstępie tych po zakończonych finalnie klęską związkach.
              Czy najlepiej na pewno?
              Czy nie skreślasz wtedy kogoś bez sensu i ze stratą dla siebie?

          • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:54
            Trwałe to dopiero do końca życia? Czy 10 lat to już trwałość? W przysiędze nie ma nic o tym, że to na całe życie.
      • mary_lu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:12
        No ciekawie czuje się rozwódka, której Volta pisze, że jest felerna bo rozwiedziona, za to Volta to wzór kobiety z Sevres 🤣
        • volta2 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:40
          między byciem felerną(nie wiem co to wg ciebie znaczy?) a byciem osobą nie dotrzymującą zobowiązań myślę, że jest spore spektrum możliwości

          jeśli to dla ciebie równoważne znaczenia, to ok, nie dyskutują z tobą, ale proszę, nie uprawiaj manipulacji że to JA tak powiedziałam

          co do uczuć - nie interesują mnie uczucia obcych ludzi, wśród znajomych nie mam rozwodników, kobiety z pracy nie rozmawiają ze mną na osobiste tematy, zakładam, że rozwód do takich należy
          • mary_lu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:49
            Czyli nie miałaś nic złego na myśli, po prostu masz mali znajomych, a nawet z tymi co masz, to nie rozmawiasz. Ale postanowiłaś się wypowiedzieć 🤣
            • volta2 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:51
              czy ty chcesz mnie wpędzic do twojej dyskusji z samą sobą. sory, za stara jestem na takie numery.
              • mary_lu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:01
                Tę starość osiągnęłaś chwaląc swój jedyny słuszny życiowy wzorzec na forum, za każdym razem budząc dość powszechny protest a nawet śmiech, wiec to epatowanie wiekową mądrością to tez mocno na wyrost.
                • volta2 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:07
                  polecam kontynuowanie rozmowy samej ze sobą, nieźle ci idzie
        • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:46
          Jestem rozwódką i nic szczególnego w związku z postem Volty nie czuję. Jej prawo mieć takie poglądy, przecież to nie ma wpływu na moje życie.
        • triismegistos Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 12:07
          Volta pisała kiedyś, że jak się jej opłaci zostanie pedofilką, tak że ten 😉
      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:45
        A jeśli rozwodnik został porzucony, to co? Zresztą gdzie w tym zobowiązaniu konieczność bycia z kimś do końca życia?
      • maliniak665 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:26
        volta2 napisała:

        > bo małżeństwo to zobowiązanie, rozwodnik więc to osoba która nie dotrzymuje zob
        > owiązań, sorki, więc to z nim/z nią nie tak


        straszny bezsens
    • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:12
      Ja nie mam nic przeciwko rozwodom i rozwodnikom, sama jestem rozwiedziona i mam męża rozwodnika. Jednak podwójny rozwód może przywodzić na myśli, że gość dość pochopnie wchodzi w związki małżeńskie i nie traktuje małżeństwa zbyt poważnie.
      Co może być przecież kompletną nieprawdą, wszak nie zawsze facet jest powodem rozwodu.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:16
        Dlaczego pochopnie? Osoba w wieku 40 plus moze miec za soba dwa dlugodystansowe zwiazki wiec nie swiadczy to o pochopnym wchodzeniu w nie. To ponad 20 lat zycia przeciez, dwa zwiazki to ponad 10 lat.
        • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:25
          ritual2019 napisał(a):

          > Dlaczego pochopnie? Osoba w wieku 40 plus moze miec za soba dwa dlugodystansowe
          > zwiazki wiec nie swiadczy to o pochopnym wchodzeniu w nie.

          Dlatego, że małżeństwo z założenia ma być czymś więcej niż tylko związkiem.

          To ponad 20 lat zyc
          > ia przeciez, dwa zwiazki to ponad 10 lat.

          O ile z jednego wskakuje od razu w drugi. To by świadczyło jeszcze gorzej o takiej osobie :p
          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:33
            mona-taran napisała:


            > Dlatego, że małżeństwo z założenia ma być czymś więcej niż tylko związkiem.

            No wlasnie, z zalozenia ma byc ale w praktyce nie jest, to tak nie dziala. Owszem, kiedys tak bylo ale czasy sie zmienily zwlaszcza jesli chodzi o pozycje kobiet dlatego malzenstwo ma inna role niz kiedys.


            > O ile z jednego wskakuje od razu w drugi. To by świadczyło jeszcze gorzej o tak
            > iej osobie :p

            A ile nalezy odczekac zeby nie swiadczylo zle?
            • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:55
              Takie skakanie z jednego MAŁŻEŃSTWA w drugie, od razu, bez dania sobie czasu na poznanie drugiej osoby świadczy jednak o pewnej niestabilności:p
              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:02
                Wiesz, raczej niewiele ludzi rozwodzi sie a po kilku tygodniach zawiera nowe malzenstwo.
                • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:06
                  Bywają i tacy, no ale właśnie, to nie za dobrze o nich świadczy wink
                  • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:12
                    Ale to rzadkosc a nawet jesli to tez nie do konca mozna ich oceniac bo wiele malzenstw rozpada sie zanim nastapi formalny rozwod a w tym czasie mozna byc w innym zwiazku i krotko po rozwodzie zawrzec nowe malzenstwo.
          • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:58
            To Twoje założenie. Moim zdaniem dużo poważniejszym zobowiązaniem jest rodzicielstwo. Nie widzę żadnej różnicy między moim małżeństwem a gdyby ten sam związek trwał tyle samo czasu bez formalizacji.
            • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:08
              Różnice są głównie prawne, przecież nie uczuciowe...
              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:10
                No tak, ale z nich nie wynika nijak, że trzeba tę konstrukcję prawną dźwigać do końca życia.
                • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:12
                  Oczywiście że nie, wszak rozwody istnieją i są dla ludzi.
      • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:41
        Albo sie Pan nie sprawdza w roli męża lub ojca, znam takiego, Bardzo dobry kumpel, uwielbiam go..ale mąz i ojciec z niego gówniany. Kazda kolejna Pani wierzy ze teraz "juz będzie inaczej"...
        • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:59
          To chyba świadczy o tych paniach raczej
          • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:18
            Ja mysle ze ona w trakcie randkowania jest tak samo fajny jak jest dla mnie. Schody sie zaczynaja jak zaczyna sie mieszkać razem, są obowiązki pojawia sie dziecko. Przy czym 2 pierwsze nie mogły wiedzieć....3 to wieloetnia znajoma, wiedziała dobrze czemu sie mu wczesniej małzeństwa posypały, wiedziała jaki pan ma stosunek do dzieci swoich. Nie wiem myslałam,. ze go miłością zmieni?
            • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 09:41
              Dokładnie o czymś takim pisałam. Też znam kilku takich facetów, to fajni ludzie na co dzień. Ale do życia w rodzinie, też na co dzień - nie nadają się.
              Czy to świadczy też o paniach... No trochę może też, ale dla pani to może być pierwszy związek z tego typu panem, a dla pana jest np. 4, więc jednak najbardziej świadczy to o panu smile
    • kyrelime Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:24
      Nie wiem skąd takie wnioski, ale przypomina mi się Ross z serialu Przyjaciele i jego 3 rozwody. Świetny facet, z tendencją do wpadania w pechowe sytuacje smile
      • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:30
        Świetny? Imo irytujący nawet jako wymyślona postać.
        • kyrelime Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:01
          Dla mnie świetny, nikt mnie tak nie bawil w tym serialu jak Ross i jego wpadki 🙂
          • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:41
            Tak ale wyobrazasz sobie być z takim gościem?
            • kyrelime Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:52
              Nie 🙈 Ale jednak zauważam, że te jego rozwody nie były obiektywnie spowodowane jego niewłaściwym stosunkiem do żon. Jeśli więc jakaś kobieta zakocha się w takim facecie, jego sposób bycia i charakter będą jej odpowiadać, to te 3 rozwody niekoniecznie powinny ją zrażać (choć zarzucić oczywiście można, że jakby zbyt pochopnie na kolejne małżeństwa się decydował)
              • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:19
                Z tego co pamietam to jeden był spowodowany tym ze zona odkryła ze jest lesbijką...fakt totalnie bez jego winy. Jednak to tylko film.
                • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:20
                  Nawet więcej niż film -sitcom.
                  • kyrelime Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 20:14
                    No jasne 🙂
              • kk345 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 21:02
                > jednak zauważam, że te jego rozwody nie były obiektywnie spowodowane jego niewłaściwym stosunkiem do żon

                Zważywszy, że jeden rozwód był po ślubie po pijaku w Vegas, a drugi dlatego, że składając przysięgę pomylił imię narzeczonej z byłą dziewczyną, to tylko żona lesbijka broni twojej teorii.
                • kyrelime Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 22:10
                  Haha, no o pochopności wchodzenia w małżeństwo napisałam.
    • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:26
      Nie w tym rzecz, że rozwodnik, tylko właśnie że dwukrotny rozwodnik i to w dość młodym wieku. Widocznie za szybko podejmuje decyzje, nie potrafi ich przemyśleć i szybko okazuje się, że są nieprzemyślane i błędne.
      Nie uważam, że ślub jest na całe życie, żaden związek nie musi być na lata.
      Ale kobiety tolerują takie odpady atomowe, że to glowa boli, a skoro jego dwa razy ktoś się pozbył, to mnie się nie chce sprawdzać dlaczego, ale przekonana jestem, że nie bez powodu.
      • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:28
        >skoro jego dwa razy ktoś się pozbył, to mnie się nie chce sprawdzać dlaczego

        Uważam identycznie.
      • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:38
        Ale skąd wiadomo, że to jego się ktoś pozbył?
        • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:41
          Dokladnie, a moze to maz pozbyl sie zony? Przede wszystkim to ludzie nie sa niczyja wlasnoscia ani rzecza ktorej sie pozbywa.
          • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:45
            Dwukrotnie pozbył się żony, która sam sobie wybrał? Biedactwo. Bardzo dobrze o nim świadczy.
            • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:47
              Co znaczy sam sobie wybral? Te kandydatki na zony nie mialy w tym udzialu? A jesli to zona pozbyla sie meza ktorego sama sobie wybrala? Biedactwo...chociaz nie, czekaj, ona nie wybierala, zostala wybrana, tradycyjnie...
              • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:16
                Nie wiem, co bredzisz, ale tradycyjnie mnie nie zaskakujesz.
                • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:39
                  jolie napisała:

                  > Nie wiem, co bredzisz, ale tradycyjnie mnie nie zaskakujesz.

                  Ty mnie tez nie. Ale wiadomo mentalnosci zmienic sie nie da😀
                  • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:20
                    Twojej na pewno, bo produkujesz się zawsze w tym samym tonie.
                    • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:36
                      jolie napisała:

                      > Twojej na pewno, bo produkujesz się zawsze w tym samym tonie.

                      Zupelnie jak ty.
              • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:42
                Ale siłą go nie brały na męża...
              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:02
                Przecież to proste. Jak facet dwa razy pozbył się żony, którą sobie sam wybrał to jego wina i jest odpadem atomowym. Jak został dwa razy porzucony to na pewno jego wina i jest odpadem atomowym big_grin
            • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:53
              Przecież różnie się życie układa, już nie przesadzajmy. Ja za pierwszego męża wyszłam bardzo młodo i pod presją rodziny. Rozwiodłam się na szczęście szybko, Wyszłam za mąż ponownie i teraz, gdyby mój mąż zaczął mnie zdradzać albo by się rozpił albo np. odkryłabym że jeździ nie do dzieci jak mówi a na męskie weekendy z prostytutkami to bym się rozwiodła drugi raz a do czterdziestki mi jeszcze kilka lat brakuje :p
              • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:20
                Ja odwołałam ślub mimo presji rodziny ? Tez bym była szybko rozwódką jakbym nie odwołała smile
          • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:56
            Może, oczywiście, choć to jednak statystycznie rzadsze. Jeśli dwa razy błędnie ocenił osobę, z którą się związał małżeństwem, to znaczy, że jest kiepski w ocenach. A może ma oczekiwania z kosmosu i zadna żona nie będzie dość dobra. Nie obchodzi mnie to, niech się przekona ktoś, kto ma ochotę, ja nie mam.
            Każdy ma jakieś swoje kryteria. Seryjnych rozwodników zostawiam seryjnym rozwodnikom, dla mnie to nie jest opcja, którą wezmę pod uwagę, tak samo jak nie zwiążę się nigdy z policjantem, choćby był przesympatyczny czyimś zdaniem.
            Jak byłam młoda i bezdzietna, to jakikolwiek rozwodnik też był dla mnie opcją po moim trupie, co w tym złego?
            Jestem na tyle fajna, że mogę i mogłam zawsze przebierać, nie widzę żadnego powodu żeby dawać zielone światło wszystkim potencjalnie fajnym facetom, wybieram sobie zawsze opcję moim zdaniem najlepszą, podwójny rozwodnik, facet poniżej 185cm, policjant, facet z brakami w uzębieniu albo rudy nigdy nie trafi na listę i tyle.
            Facetów jest tylu, że nie ma takiej potrzeby.
            • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:34
              Ja uważam podobnie. Każdy ma kryteria z gatunku 'po moim trupie', z jakiej racji brać, to co się nawinie, to nie wiem. I o ile w moim wieku jeden rozwód u faceta by mnie nie zdziwił, to kilka jak najbardziej. Gdy byłam wolna i młoda, rozwodnik nie wchodził w grę, po co miałabym zawracać sobie nim głowę, skoro startowali do mnie kawalerowie? Młody i wolny też potrafi dobrze bzykać. Nie chciałabym też faceta z małymi/nieletnimi dziećmi. Nie i już. Zresztą ja jak najbardziej rozumiem, że te kryteria mogą działać w dwie strony, ja jako kobieta z dziećmi mogę nie być brana pod uwagę, zwłaszcza jeśli facet chciałby być jeszcze ojcem - ja na pewno nie chcę już mieć więcej dzieci.
              • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:38
                Jasne, każdy ma jakieś kryteria i nic w tym złego.
                Ja jednak jestem daleka od takich krytycznych ocen, że typ beznadziejny i ktoś się go dwa razy pozbył, bo w życiu naprawdę różnie bywa.
                • igge Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:43
                  Dokładnie.
                • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:48
                  Brzytwa Okhama. Fajnych facetów (mężów) rzadko ktoś się pozbywa ot tak, bez ważnych powodów. Są wyjątki, owszem, ale właśnie- to wyjątki.
                  • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:51
                    Ale coś takiego jak obiektywnie fajny mąż nie istnieje. Ludzie mają różne potrzeby, które z resztą nie są stałe...
                    • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:56
                      Tu się chyba różnimy - bo niby masz rację, ale to tak jak z urodą - niewielu odmówi Monice Bellucci. Jak najbardziej są obiektywnie fajni faceci/mężowie.
                      • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:03
                        Ja uważam, że nie ma. Z wierzchu może i tak, ale diabeł tkwi w szczegółach.
                        • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:22
                          >Ja uważam, że nie ma. Z wierzchu może i tak, ale diabeł tkwi w szczegółach.

                          Diabeł jak najbardziej tkwi w szczegółach, owszem. Dziwnym trafem ci faceci, o których ja jako obserwator z zewnątrz mogę powiedzieć, że są w mojej ocenie fajnymi mężami, są w wieloletnich związkach z całkiem zadowolonymi z nich kobietami. Oczywiście można relatywizować wszystko i stwierdzić, że na pewno mają ukryty feler i są impotentami, ale po co? Za stara jestem, żeby nie wiedzieć, że dużo zalet generalnie wkurza i może powodować dysonans.
                          • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:38
                            Istnieje szansa, że gdybyś się związała i zamieszkała z którymś z tych idealnych mężów to.. zmieniła byś zdanie.
                            Uważam też że ciężko jest realnie ocenić jakość małżeństwa nie będąc jednym z małżonków.
                            • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:48
                              Istnieje również taka sama szansa, że byłabym zachwycona.
                              • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:51
                                Oczywiście, tego przecież nie neguję.
                                • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:54
                                  Ale argumentujesz w stronę ukrytej wady, takie mam wrażenie. A życie przecież nie jest sprawiedliwe i są osoby, które dostają bardzo dużo za nic. I takie, które mają pod górkę, choć nic złego nie zrobiły.
                                  • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:59
                                    Absolutnie, o wadach piszesz ty. Ja mam na myśli raczej coś, jak niedopasowanie w pewnych zasadniczych kwestiach. To nie muszą być od razu obiektywnie wady, tylko coś, co w subiektywnym odbiorze sprawia, że facet dla danej kobiety nie jest odpowiedni.
                                    • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:10
                                      Nadal uważam, że są faceci, z którymi całkiem wiele kobiet byłoby szczęśliwych. Tylko takich trzyma się pazurami i nie pozbywa się ich😀.
                      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:07
                        Nie za bardzo. To znaczy można wykreślić pewne ekstrema typu przemoc, alkohol itp. Ale np. jak poczytałam wątek o panikowaniu i meldowaniu się telefonicznym to ja bym z niektórymi tam opisanymi mężami nie była w stanie wytrzymać, bo nie lubię tak symbiotycznych relacji. Ale obiektywnie nie ma w tym nic złego przecież. I są kobiety, którym to pasuje. Bo różnimy się w szczegółach. Tak samo jak wiele razy czytałam na forum, że absolutnie odpada facet z dziećmi i to jeszcze mieszkający z nimi. A dla mnie problemem byłby facet ograniczający ojcostwo do dwóch weekendów w miesiącu i przelania alimentów, a zaangażowany ojciec jak najbardziej na plus. Z policjantem też mogłabym być smile
                        • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:10
                          Można w sumie powiedzieć że istnieje obiektywnie niefajny, ale z obiektywnie fajnym już ciężej wink
                          • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:13
                            O to mi chodziło smile To samo dotyczy kobiet, przecież dla niejednego faceta ja jestem totalnie nieakceptowalna jako partnerka życiowa, a komuś jednak to pasuje
                    • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:20
                      mona-taran napisała:

                      > Ale coś takiego jak obiektywnie fajny mąż nie istnieje.

                      Napisalam wczesniej ze nie ma partnerow uniwesalnych tak jak obiektywnie fajnych mezow czy zon. Ale spotkalam sie wielokrotnie w towarzystwie ze stwierdzaniem osob postronnych o czyims mezu jako 'ty to masz fajnego meza', 'jaki ten twoj maz jest super ', 'szczesciara z ciebie'. Oczywoscie to wychodzi od kobiet, bo facet do drugiego faceta nie skomentuje tak jego zony. Ja kiedys to uslyszam o swoim mezu, i zapytalam ta osobe na jakiej podstawie doszla do takiego wniosku? Jak dobrze zna mojego meza jako meza zeby takie opinie wydawac? Nastapila cisza.
                      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:21
                        Skomentuje tylko trochę innymi słowami big_grin
                      • igge Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 01:40
                        Eewink cisza?
                        Takie teksty to chyba tylko od naprawdę dobrze znających parę przyjaciół można usłyszeć?
                        Ja tam dostaję konkretne odpowiedzi.
                        Bo np wmasuje krem w stopywink czy kołtun rozczesze. Kąpiel z pianką przygotuje.
                        Albo, że kwiaty zrywa. Przyjemnościami obdarowywuje lub i nie zwraca uwagi na Twoje oczywiste wady.
                        No i oczywiste rzeczy typu dom ogarnia, dzieci, plus czuły, troskliwy, pracowity, stara się, stawia żony potrzeby i dzieci na pierwszym miejscu jak wszyscy ok mężowie
                        Takie teksty zresztą są raczej żartobliwe?
                        Ale jakieś ziarno prawdy w nich tkwi.
                        • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 10:46
                          Jedna znajoma tak mojego faceta wychwala, że zaczyna się to podejrzane robić. Szczególnie w połączeniu z tym pisaniem do niego na messengerze big_grin
                          • igge Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 23:44
                            Ja tam jestem mega ufnawink .I w stosunku do swoich przyjaciółek ( generalnie i tak są wspólne) i w stosunku do przyjaciółek pracowych męża, z którymi z rzadka spotykamy się i razem.
                            • igge Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 23:46
                              Jak kopnę w kalendarz fanie wiedzieć, że są fajne, atracyjne kobiety, które się nim "zaopiekują" w trudnych chwilach.
                  • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:05
                    Czy to samo powiesz o kobiecie? Że jak fajna to by jej nie zostawił?
                • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:05
                  Nie użyłam słowa "beznadziejny" i nie oczekuję, że wszyscy powinni być tak radykalni w ocenach smile
                  Dopuszczam możliwość, że jest fantastyczny, ale nie mam ochoty się przekonywać jak bardzo, po co?
      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:01
        Czyli dwukrotnie porzucona kobieta to odpad atomowy???
      • black_halo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 00:01
        m_incubo napisała:

        > Nie w tym rzecz, że rozwodnik, tylko właśnie że dwukrotny rozwodnik i to w dość
        > młodym wieku. Widocznie za szybko podejmuje decyzje, nie potrafi ich przemyśle
        > ć i szybko okazuje się, że są nieprzemyślane i błędne.
        > Nie uważam, że ślub jest na całe życie, żaden związek nie musi być na lata.
        > Ale kobiety tolerują takie odpady atomowe, że to glowa boli, a skoro jego dwa r
        > azy ktoś się pozbył, to mnie się nie chce sprawdzać dlaczego, ale przekonana je
        > stem, że nie bez powodu.
        >
        >
        Blednie zakladasz, ze jesli malzenstwo jest trwale to jest szczesliwe. Tymczasem w zyciu wygrywaja ci, ktorzy szybko realizuja strate i inwestuja gdzie indziej.
        • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 00:18
          ?
          Nigdy czegoś takiego nie zakładałam. Ani przed własnym rozwodem ani po.
          • black_halo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 00:24
            m_incubo napisała:

            > ?
            > Nigdy czegoś takiego nie zakładałam. Ani przed własnym rozwodem ani po.
            >

            To skad w ogole pomysl, ze dwukrotnie rozwiedziony facet jest odpadem atomowym? Moze on sie pozbyl zon bo na przyklad go zdradzaly?
            • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 00:32
              Myślę, że zaraz Ci tu udowodnią, że jak wybiera niewierne kobiety to coś z nim jest nie tak
              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 09:52
                😀
              • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 10:02
                ggrruu napisała:

                > Myślę, że zaraz Ci tu udowodnią, że jak wybiera niewierne kobiety to coś z nim
                > jest nie tak

                Nie udowodnią. Ale rodzi się uzasadnione podejrzenie, że przy wyborze partnerki zwraca uwagę nie na to co trzeba, np walczy o kobiety spoza jego półki, niepasujące, których na dłuższą metę nie jest w stanie przy sobie zatrzymać. Albo jest egoistą, dla którego liczą się tylko jego potrzeby i kobiety szukają pocieszenia w ramionach innego. Albo jest fatalnym kochankiem, bo jak kobiety szukają seksu gdzieindziej, to nie najlepiej świadczy to o jego łóżkowych umiejętnościach. Jak masz sporo życiowego czasu, to próbuj. Może żadna z tych sytuacji nie będzie prawdziwa.
                • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 11:09
                  Czyli jak facet zdradza to dupek, a jak zdradza kobieta to szuka pocieszenia w ramionach innego? big_grin
                  • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 11:22
                    ggrruu napisała:

                    > Czyli jak facet zdradza to dupek, a jak zdradza kobieta to szuka pocieszenia w
                    > ramionach innego? big_grin

                    Jeżeli już tak dopytujesz, to osobiście jestem zdania, że kobieta ciągle wpadająca na zdradzaczy ma też deficyty i popełnia jakiś kardynalny błąd przy wyborze partnera. No chyba, że lubi taką huśtawkę emocjonalną, ale dla mnie małżeństwo to skała, ostoja i my przeciwko całemu światu. To jest wartość, o którą się dba, walczy i pielęgnuje, nawet jaki pierwsze motylki się ulotnią. Dlatego jestem z kimś, kto ma podobne wyobrażenie o trwałym związku.
                    • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 11:40
                      Biorąc pod uwagę statystyki dotyczące zdrady to nie tak trudno trafić.
                    • igge Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 23:54
                      snakelilith napisała:

                      > dla mnie małżeństwo
                      > to skała, ostoja i my przeciwko całemu światu. To jest wartość, o którą się db
                      > a, walczy i pielęgnuje, nawet jaki pierwsze motylki się ulotnią. Dlatego jestem
                      > z kimś, kto ma podobne wyobrażenie o trwałym związku.
                      >

                      Jakoś tak pięknie i krzepiąco i zacnie to ujęłaś Snakesmile
                      Aczkolwiek motylki to motylki - niech zostajątongue_out
                  • igge Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 23:51
                    No co tywink kobieta też dupek. Ewentualnie pojedynczo i wyjątkowo raz i nigdy więcej w życiu - zachowała się jak dupek.
                • black_halo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 14:27
                  snakelilith napisała:

                  > Nie udowodnią. Ale rodzi się uzasadnione podejrzenie, że przy wyborze partnerki
                  > zwraca uwagę nie na to co trzeba, np walczy o kobiety spoza jego półki, niepa
                  > sujące, których na dłuższą metę nie jest w stanie przy sobie zatrzymać.

                  Co to znaczy kobieta spoza polki? Sa jakies polki przypisane do ludzin jak w sklepie? Ty mozesz brac z tej polki, kto inny z tamtej. Czy jak wybiera kobiete z podobno nieswojej polki to czy tak kobieta idzie do oltarza jak bezwolne ciele na postronku i nie ma nic powiedzenia? Facet przyszedl do sklepu, wzial babe nie ze swojej polki i ona nie miala nic do gadania?

                  Czy ktokolwiek ma obowiazek zatrzymywania swojego partnera? Czy ludzie nie maja wolnej woli? Czy nie tak mowi sie kobietom, ktorych maz odszedl, ze jakby sie bardziej staraly, mialy chudsza dupe, lepiej gotowaly, robily w lozku cuda wianki to facet by nie poszedl sobie? Nie uwazasz, ze to krzywdzace? Tak jakby ta druga osoba nie miala wolnej woli i nie mogla okazac sie ostatnia szuja.

                  Albo je
                  > st egoistą, dla którego liczą się tylko jego potrzeby i kobiety szukają pocies
                  > zenia w ramionach innego.

                  A moze ona to borderka, ktora potrzebuje karuzeli emocji co tydzien?

                  Albo jest fatalnym kochankiem, bo jak kobiety szukają
                  > seksu gdzieindziej, to nie najlepiej świadczy to o jego łóżkowych umiejętności
                  > ach. Jak masz sporo życiowego czasu, to próbuj. Może żadna z tych sytuacji nie
                  > będzie prawdziwa.

                  A moze sa zwyczajnie niedopasowani? Tak tez bywa. Moze on jej wcale nie kreci ale wziela go z braku laku ?
                  • jolie Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 14:51
                    Udajesz czy prowokujesz? Nie ma półek? Jasne. A ponieważ lubisz podawać ekstremalne przykłady, to i ja podam - facet z "Chłopaków do wzięcia" marzy i startuje do wykształconej, zaradnej i ślicznej dziewczyny. Tak, tak miłość wszystko zwycięży, na pewno.
                  • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 15:00
                    black_halo napisała:


                    > A moze sa zwyczajnie niedopasowani? Tak tez bywa. Moze on jej wcale nie kreci a
                    > le wziela go z braku laku ?

                    Przecież cały czas o tym piszę. Niedopasowanie jest głównym powodem, dla którego związki oraz małżeństwa się rozpadają. Więc jeżeli zależy ci na trwałości małżeństwa, to otwórz szeroko oczy przed wyborem.
                    • black_halo Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:11
                      snakelilith napisała:

                      > Przecież cały czas o tym piszę. Niedopasowanie jest głównym powodem, dla któreg
                      > o związki oraz małżeństwa się rozpadają. Więc jeżeli zależy ci na trwałości mał
                      > żeństwa, to otwórz szeroko oczy przed wyborem.

                      Jest cale mnostwo niedopasowanych malzenstw gdzie ludzie siegnebia latami, nieraz do konca swoich dni. Niszcza sie, robia na zlosc, pod gorke. I trwaja. Trwaja 40-50-60 lat. I na koniec wystawia sie im laurke takiego cudownego malzenstwa bo przezyli ze soba pol wieku. Niewazne jak beznadziejnego.

                      Dwukrotny rozwodnik to dwukrotny rozwodnik, czasem ludziom nie wychodzi. Lepiej tak niz meczyc sie cale zycie.
                      • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:24
                        black_halo napisała:


                        > Dwukrotny rozwodnik to dwukrotny rozwodnik, czasem ludziom nie wychodzi. Lepiej
                        > tak niz meczyc sie cale zycie.

                        Nie namawiam nikogo do męczenia się w złym małżeństwem, a tylko o dokładne przeanalizowanie własnych wyborów ZANIM wejdzie się w drugie, albo co gorsza trzecie małżeństwo. Jeżeli bowiem się już raz zbankrutowało, to należałoby też się zastanowić, czy potrafimy dobrze gospodarzyć. Mnie jednak szkoda życiowego czasu na dawanie szansy takim partnerom, ale nie przeszkadza mi, że ktoś ma ochotę takowych przygarnąć. Tylko nie powinien się potem skarżyć na ematce produkując wkurzone wątki o kolejnych napotkanych na swojej drodze doopkach.
                        • black_halo Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:38
                          snakelilith napisała:

                          > Nie namawiam nikogo do męczenia się w złym małżeństwem, a tylko o dokładne prze
                          > analizowanie własnych wyborów ZANIM wejdzie się w drugie, albo co gorsza trzec
                          > ie małżeństwo. Jeżeli bowiem się już raz zbankrutowało, to należałoby też się z
                          > astanowić, czy potrafimy dobrze gospodarzyć. Mnie jednak szkoda życiowego czasu
                          > na dawanie szansy takim partnerom, ale nie przeszkadza mi, że ktoś ma ochotę t
                          > akowych przygarnąć. Tylko nie powinien się potem skarżyć na ematce produkując
                          > wkurzone wątki o kolejnych napotkanych na swojej drodze doopkach.

                          Ale to sie troche jakby kloci. Nie popelnia bledow tylko ten, kto nie robi nic. Przeciez sa cale zastepy wiecznych singli, ktorzy nigdy nie weszli w zaden powazniejszy zwiazek bo sie boja. Oraz kolejni, ktorzy po pierwszym rozwodzie zamkneli sie w czterech scianach i uznali, ze caly swiat jest zly. Oraz jeszcze wiecej takich, ktorzy trwaja w beznadziejnych malzenstwach bo nie maja odwagi sie rozwiesc. Ale wychodzi na to, ze na nowy zwiazek najmniej rokuje podwojny rozwodnik. Nie uwazasz, ze to nieco dziecinne myslenie?

                          Szczerze, nie wiem co bym zrobila jakby przyszlo co do czego ale po pierwsze zdaje sobie sprawe, ze gdybym sie dzisiaj rozwiodla to ze wzgledu na wiek ciezko byloby mi znalezc singla bez zobowiazan i wczesniejszych zwiazkow. Zdaje sobie sprawe z tego, ze wieku 35+ mnostwo osob ma za soba conajmniej jeden dlugi, powazny zwiazek, czesto malzenstwo i ze wiekszosc tych zwiazkow (ok. 70% rozpada sie w okolicach 40stki). Takie sa statystyki. Wiec trafienie w Belgii na pana w podobnym wieku bez zadnej przeszlosci jest dosc trudne. W wieku 50+ chyba jeszcze trudniejsze. Wiecej nawet powiem, gdybym trafila na kogos w wieku 40+, kto nie ma na koncie zadnego powaznego zwiazku to zwialabym predzej niz od rozwodnika.
                          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:56
                            Nie tylko w Belgii, tak jest wszedzie bo ludzie wchodza w zwiazki zazwyczaj w wieki 20 kilkuat wiec w wieku 40 kilka maja za soba kilka. Bez znaczenia czy to malzenstwa czy tez nie, zeiazek to zwiazek. Dlatego zdziwilo mnie w tamtym watku ocenianie negatywnie kogos w wieku 44 lat tylko dlatego ze dwa razy sie rozwiodl. To znaczy tylko ze w ciagu 20 paru lat byl dwa razy w powaznym zwiazku. Ja bym raczej obawiala sie takich ktorzy nie byli wlasnie albo byli w bardzo wielu ale bez commitments.
                          • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 12:01
                            black_halo napisała:

                            ejnych napotkanych na swojej drodze doopkach.
                            >
                            > Ale to sie troche jakby kloci. Nie popelnia bledow tylko ten, kto nie robi nic.


                            Albo nie przeczytałaś w ogóle moich wypowiedzi, albo złośliwie insynuujesz mi tu jakieś treści. Nie jestem przeciwko rozwodom, nie ufam tylko w kompetencje związkowe wielokrotnych rozwodników. Nie dowierzam im też, że traktują instytucję małżeństwa tak poważnie jak ja, czyli w razie problemów nie mogę się z ich strony spodziewać ani konsekwencji, ani rozsądnych starań mających na celu uratowanie związku. Raz można zrobić bowiem poważny błąd, ale z błędów należy wyciągać wnioski i modyfikować zachowanie, bo robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów nie świadczy o inteligencji.
                            Możesz uważać to za dziecinne, dla mnie to wyraz pragmatyzmu i dojrzałości życiowej. Unikanie ludzi niepasujących do naszych potrzeb w celu zminimalizowania życiowych dramatów. Życie potrafi dowalić bowiem na wielu płaszczyznach i dobrze wtedy mieć kogoś u boku, kto nas wspiera, a nie jest źródłem dodatkowych katastrof, albo bierze nogi za pas, gdy przestanie być sielankowo. I oczywiście, że w moim wieku potencjalny partner byłby po przejściach, ktoś bez żadnych doświaczeń byłby nawet większym zagrożeniem, ale 2-3 rozwody przed 50 tką, to dla mnie sygnał, że z gościem jest coś mocno nie tak i bardzo dziękuję takiemu za uwagę.
                  • igge Re: Rozwiedziony/a 17.10.20, 00:07
                    No, ostatnio na rodzinnych imieninach u teściowej, ku szokowi reszty zebranych i niezłej salwie śmiechu, SZCZERA do bólu i bardzo leciwa bratowa oznajmiła z rezygnacją, że ona to ślub tylko z powodu wpadki, z teściowej ukochanym bratem ( nie żyje od lat) wzięła. Trochę z braku laku i o żadnej miłości mowy nie byłowink
                    Lekkie poruszenie na drugim końcu stołu i mąż i mocno dorosła córka owocu tej "wpadki" próbowali śmiejąc się nie powtarzać newsa żonie/ matce/ córce cioteczki naszej leciwej szczerej. Bo nie dosłyszała staruszki matki swojej.
                    Akurat zebrało się wszystkim na wspominki pt jak poznali i zakochali się ( lub nie !!!big_grin okazało się w paru wypadkachwink ) w swoich życiowych wieloletnich partnerach/ partnerkach.
                    Zaskakujące różne momenty były choć niby znamy się od dziesięcioleci jak łyse konie w tamtym imieninowym składzie.
                  • sabat4 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:41
                    black_halo napisała:
                    > Co to znaczy kobieta spoza polki? Sa jakies polki przypisane do ludzin jak w sk
                    > lepie? Ty mozesz brac z tej polki, kto inny z tamtej.

                    Jej chodzilo o nierealistyczna samoocene mezczyzny.

                    Tylko to zjawisko jest o wiele bardziej zlozone. Teoria "polek atrakcyjnosci" opiera sie na falszywym zalozeniu, ze wszystkim kobietom podobaja sie te same cechy u mezczyzny. Tymczasem rozrzut jest ogromny - jedne zwracaja uwage przede wszystkim na intelekt, drugie na bicepsy, inne na bogactwo czy status spoleczny, albo na mieszanine tychze cech, tylko w roznym natezeniu.
                    Dochodzi do tego, ze ten sam pan moze byc ze wstretem spuszczony po brzytwie przez kobiete, ktora zwykle ocenia sie jako niezbyt atrakcyjna, a jednoczesnie moze wpasc w oko dziewczynie uznawana powszechnie za pieknosc.
                    Bardziej od tej segregacji "polkowej" przekonuje mnie poszukiwanie wlasnej niszy - ludzie wzajemnie dla siebie atrakcyjni. Niekoniecznie tak odbierani przez innych.
                    • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:50
                      Nie ma ludzi ktorzy byliby partnerami uniwerslanymi co napisalam juz w tym watku wczesniej.
            • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 10:54
              Nie wiem, a czyj to pomysł? Może zapytaj u źródła?
              Ja nie napisałam, że to odpad atomowy.
              Napisałam, że dla mnie drugi czy kolejny rozwód/rozpad długoletniego związku to już wystarczający powód, żeby mi się nie chciało nawet zastanawiać nad jego przyczynami.
              Być może przegapiłam w ten sposób wielu książąt na białym koniu, nie ubolewam z tego powodu w ogóle, bo odpowiadają mi wybory których dokonałam ze zbioru facetów bez rozwodu lub max po jednym.
              Wśród marynarzy, policjantów i żołnierzy też zapewne są rewelacyjni goście, mają żony itp.
              Mnie się nie chce w ogóle sprawdzać, czy wyjdzie mi związek z jakimś fajnym policjantem, bo dla mnie to może być najwyżej kumpel.
              Facetów jest kilka miliardów. Naprawdę, nie trzeba być otwartym na wszystkich, z dowolnych powodów.
              • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 10:57
                I jednak z naciskiem bardziej na ROZWÓD niz koniec konkubinatu.
                Głównie dlatego, że mam swoje konkretne podejście do instytucji małżeństwa i nie, nie jest to wiara w związek do grobowej deski.
    • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:27
      Ja widzę zasadniczą różnicę między końcem związku (nawet wieloletniego) a końcem małżeństwa czyli związku zalegalizowanego prawnie z określonymi przywilejami i obowiązkami. I tak, uważam, że jeden rozwód jak najbardziej może się przytrafić, w wyjątkowych sytuacjach dwa, ale trzy, cztery i więcej rozwodów na koncie świadczy przynajmniej o braku jakiejś dojrzałości, słowności, braku rozsądku w dobiersniu sobie partnerów. Praktyczne względy w tym momencie już pomijam (np. czasami może to być komplikowanie sytuacji spadkowej dzieciom).
      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:00
        Na czym ta różnica polega. Mam za sobą wieloletni konkubinat i trzyletnie małżeństwo. Co było bardziej na serio? W żadnym z tych związków nie było dzieci.
        • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:07
          A chociażby na tym, że jakbyś zginęła nagle w wypadku, a mieliście z mężem wspólnotę majątkową, to on by odziedziczył np. mieszkanie. I na odwrót. A jak dzieci w związku małżeńskim by były, to z automatu za ojca uznany byłby mąż. Mam dalej wymieniać przywileje prawne małżeństwa?
          • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:10
            Znam przepisy. Nie mieliśmy ani dzieci ani wspólnego majątku. Więc jaka różnica w tym konkretnym przypadku?
            • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:23
              To przepisy z pl. U mnie mozna to zalegalizowac inaczej bez slubu. I tez ciekawi mnie ta roznica
              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:25
                Jak żylismy tutaj to doprawdy regulacje prawne Zimbabwe nie mają znaczenia, więc rozmawiamy o polskich. Z tym uznaniem dziecka też nie wiem, co to za problem - normalnie idzie się do urzędu i to załatwia.
            • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:25
              W dyskusji wymagasz od drugiej strony umiejętności jasnowidzenia? Skąd ja mam wiedzieć, jak było u Ciebie? I chyba rozmawiamy ogólnie o zjawisku, a nie o Twoim życiu?
              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:28
                Napisałam o tym, że zobowiązaniem to są dzieci i to uniwersalna kwestia. Naprawdę nie widzę żadnej różnicy między człowiekiem, ktory zdecydował się na rozstanie po 10 latach konkubinatu a po 10 latach małżeństwa. Co nie oznacza, że ta decyzja nie ma innych konsekwencji prawnych. Chodzi mi o samą ocenę takiej osoby.
    • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:35
      Generalnie nie mam nic przeciwko rozwodom, ale sama jestem kimś, kto decyzję o małżeństwie podejmuje bardzo ostrożnie i z bardzo długim namysłem. Taki związek coś dla mnie znaczy i traktuję go z dużym zobowiązaniem. Dlatego podchodzę sceptycznie do ludzi sponatnicznie rzucających się w małżeństwo i równie lekko z niego rezygnujących. O ile byłabym w stanie (teraz w moim wieku 50+, bo wcześniej nie) zaakceptować u kogoś jeden taki spierniczony formlany związek, to ktoś po dwóch rozwodach w moich oczach jest looserem z problemami i kompletnie nie wchodziłby jako partner w grę.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:45
        Nie trzeba wcale wchodzic spontanicznie w zwiazek malzenski zeby po latach stwierdzic ze nie jest juz satysfakcjonujacy i podjac decyzje o rozwodzie ktora wcale nie musi byc lekka. Czy to formalne zwiazki czy nieformalne podjescie mozna miec takie samo, wiekszosc ludzi nie wchodzi w nie z zalozeniem rozstania.
        • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:43
          I tak 2-3 razy...a moze 5.
          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:21
            hanusinamama napisała:

            > I tak 2-3 razy...a moze 5.
            >
            A jakie ma to znaczenie?
            • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:37
              Co ci do tego? Dla ciebie żadne, dla kogoś kluczowe.
              Tak samo dla kogoś może być obojętne, że poznany facet udziela się od roku na portalu, a ty uznajesz max 2 tygodnie, bo dłużej nie ma opcji 😀
              No więc ja uznaję jeden rozwód, dwa - nie ma opcji 😀
              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:03
                m_incubo napisała:

                > Co ci do tego?

                A pytalam ciebie? Nie? Wiec daruj sobie.


                • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 17:18
                  Sorry gwiazdo, ale nie potrzebne mi twoje błogosławieństwo, żeby odpowiadać na dowolne posty na forum, więc przyjmij do wiadomości albo zjeżdżaj.
                  • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 17:51
                    m_incubo napisała:

                    > Sorry gwiazdo, ale nie potrzebne mi twoje błogosławieństwo, żeby odpowiadać na
                    > dowolne posty na forum, więc przyjmij do wiadomości albo zjeżdżaj.
                    >

                    Zjezdzaj to ty ze swoimi mudrosciami nie na temat.
            • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:22
              Dla ciebie żadne...mi zapala się lampka. Nie mowie ze facet jest skreslony...ale jednak bardziej ostrożnie bym do tego podchdoziła.
              Jak miałam 2pare lat to rozwodnik nie wchodził w grę, miałam prawo tak myśleć.
              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:29
                hanusinamama napisała:


                > Jak miałam 2pare lat to rozwodnik nie wchodził w grę, miałam prawo tak myśleć.
                >
                Tyle ze nikt nie odbiera nikomu prawa do tego. To nie jest dyskusja o osobistych preferencjach a o tym skad u ludzi takie negatywne ocenianie osob rozwiedzionych, zwlaszcza mezczyzn i zwlaszcza wiecej niz raz? Dyskusja o tym ze malzesntwa nie juz na cale zycie tak jak kiedys bo zyjemy w innych warunkach okolicznosciach. Od lat nawet w Polsce obserwuje sie wzrost liczby rozwodow i czesto te rozwody sa inicjowane przez kobiety a wiec one tez staja sie rozwodkami czesto wielokrotnymi, jednak nadal ta lampka zapala sie gdy chodzi mezczyzn.
                • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:33
                  No zapala się i nic twoje tupanie nóżką nie da. Tobie może się nie zapalać, ale to nie znaczy że jesteś bardziej oświecona i nowoczesna.
                • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:43
                  >To nie jest dyskusja o osobistych
                  >preferencjach a o tym skad u ludzi
                  >takie negatywne ocenianie osob
                  >rozwiedzionych

                  Ty jesteś jakaś niepelnosprytna?
                  Sama siebie pytasz i sobie odpowiadasz: negatywne/neutralne ocenianie wynika właśnie z osobistych preferencji.
                  Jednemu pasuje, drugiemu absolutnie. Potrafisz to zrozumieć?
      • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:00
        Właśnie tak.
        Nie rozumiem tylko, o co szum. Każdy sobie chyba wybiera partnera, który jemu pasuje, zdziwienie połowy forum że olaboga, jakie to płytkie, jest nie na miejscu.
        Rudego też bym nie chciała, bo nie. Jest wystarczająco wielu nierudych, a co kto o tym myśli, to mnie mało obchodzi.
        • igge Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:21
          Mnie się słusznie czy niesłusznie wydaje, że wielu facetów nie wytrzymałoby ze mną dłużej niż kilka miesięcy i rozwód gotowy.
          Trudny dość możliwe charakter czy oczekiwania za duże od partnera. Czyli byłabym potencjalnie rozwodnikiem, kilkakrotnym rozwodnikiem i co? Czy oznaczałoby to z automatu, że nie da się ze mną stworzyć dobrego, szczęśliwego związku?
          Przypadek sprawił, że trafiłam akurat na faceta, z któremu jest ze mną fajnie i już 30 lat intensywnie razem.
          Gdyby był po rozwodzie czy kilku - nadal byłby świetnym partnerem dla kolejnej pani i tyle w temacie
          • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:12
            Macie jakiś duży problem z tym.
            Ja nie twierdzę, że facet jest do utylizacji, z nikim mu się nie uda i w ogóle odpad atomowy, więc należy od niego uciekać. Nie, ja twierdzę, że JA, JA go nie biorę pod uwagę, a inni mnie kompletnie nie interesują. I śmieszy mnie czyjeś oburzenie, że jak to. No tak to, rudzi faceci też są dla mnie przezroczyści i tyle.
            Do Egiptu na urlop z AI też nigdy nie polecę na wakacje, bo jest to dla mnie opcja skrajnie nieinteresująca, co mnie obchodzi, że inni lubią?
            • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:27
              Podpisuję się. Nigdy nie byłam zainteresowana rozwodnikami i specjalnie się z tym nie kryłam. Kiedy jeszcze randkowałam kilkanaście lat temu, pan na drugim spotkaniu wyjawił, że jest była żona i dziecko kulturalnie podziękowałam pożyczyłam szczęścia i zakończyłam znajomość.
              Gdybym randkowała teraz trudno byłoby znaleźć faceta bez przeszłości i chyba kawaler 40 plus budziłby takie samo przerażenie jak kiedyś rozwodnik, jednak podwójny rozwodnik- jestem cały czas na nie.
            • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:32
              Ja też nie rozumiem tego oburzenia. Każdy robi, jak uważa, strategia bardziej kapryśna w wyborze faceta też ma swoje minusy i koszt. I sama przyznałam, że dopuszczam, że ja mogłabym być przez jakiegoś faceta skreślona na wstępie, bo np. jestem rozwódką z trójką dzieci, co w tym dziwnego?
              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:33
                Nic. Ale gdyby nazwał Cię z tego powodu odpadem atomowym to byłoby dziwne.
                • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:37
                  W którym miejscu ja nazwałam kiilkukrotnego rozwodnika 'odpadem atomowym'? Napisałam, że to opcja po moim trupie. Zresztą kilka innych takich opcji też mam.
                  • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:39
                    Ty akurat nie, ale takie coś padło tu wielokrotnie.
                    • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:53
                      Dla mnie odpadem atomowym jest 40 letni piotruś pan, 40 letni prawiczek, facet po 30 mieszkający z rodzicami itd.
            • igge Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 01:55
              Nie no spoko. Taka jakakolwiek osobista preferencja i wybór to bułka z masłem.
              O gustach się nie dyskutujewink
              Myślałam, że czytam ( niekoniecznie u Ciebie m_incubo), że rozwodnik szczególnie seryjny jest generalnie do utylizacji i nie podlega włączeniu do zbioru hipotetycznych partnerów do wyboru nie tylko Twojego ale generalnie nikogo nie powinien bo będzie problemem.
              Widać nie czytam ze zrozumieniemtongue_out
              • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 09:48
                No raczej pisze się ze swojej perspektywy wink
                Jasne, że nie jest do utylizacji, a już na pewno nie przez wszystkich, zakładam, że facet to nie alkoholik i przemocowiec, a nawet gdyby, to i oni mają żony.
                Mnie chodziło bardziej o to, że gdybyś dajmy na to spotkała gościa po 4 rozwodach, najprawdopodobniej zaczęłabyś podejrzewać, że jednak nie nadaje się on do małżeństwa, a nie jego 4 żony. Chyba? 😀
                Więc dla mnie jest ta granica już po dwóch.
                • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 14:21
                  Tak jak pisałam gdzieś poniżej mój teść jest po czterech rozwodach (4!) Ja mam z nim świetne relacje i bardzo go lubię, ale doskonale rozumiem dlaczego te cztery małżeństwa nie wypaliły, małżeństwo z kimś takim jak on to opcja po moim trupie.
                  Nie przeszkadza to pani nr. 5 urządzać jazd emocjonalnych i płakać o pierścionek. Chłop jest po 70 i powiedział jej głośno i wyraźnie, że nie ma szans, aby kolejny raz się ożenił- jak grochem o ścianę.
                  • bywalec.hoteli Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 14:56
                    A twój mąż po ilu rozwodach? Nie boisz się, że pójdzie w ślady taty? Zwłaszcza, że jak mówiłaś, to rodzina milionerów.
        • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:22
          OJP niektore byty na tym forum sa straszno-smieszne
          • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:06
            No jesteś w czołówce smile
        • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:11
          Szum to byłby gdyby tu jakaś napisała, że poznała faceta ale on jej nie chce, bo jest rozwiedziona. Oj ale by się działo big_grin
          • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:17
            Po rozwodzie poznałam sporo facetów, którzy rezygnowali dowiadując się, że mam dzieci. W ogóle mnie to nie dziwi i nigdy nie miałam pretensji. Cudze dzieci w pakiecie to frajda dla nielicznych, co w tym złego?
            • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:19
              Nic, ale pamiętam reakcję forum jak napisałam, że nie związałabym się z Niemcem big_grin
              • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:34
                ggrruu napisała:

                > Nic, ale pamiętam reakcję forum jak napisałam, że nie związałabym się z Niemcem
                > big_grin
                A czemu akurat nie z Niemcem?big_grin
                • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:37
                  A czemu nie z rudym albo nie z policjantem? big_grin
                  A serio to w ogóle wykluczam związki międzynarodowe. Nie chodzi oczywiście o obywatelstwo tylko o przeszkody językowe i brak pewnych wspólnych kodów kulturowych. Ewentualnie mogłabym rozważyć relację z kimś rosyjskojęzycznym, bo tutaj język znam naprawdę dobrze i może szybko udałoby mi się wejść na poziom wyrażania dokładnie tego, co mam na myśli, też na poziomie emocji. ale to ewentualnie, z wieloma zastrzeżeniami.
                  Natomiast jak to napisałam to się dowiedziałam, że jestem pisówką, faszystką czy co tam jeszcze. Z tego wniosek, że mozna nie chcieć rozwodnika, starsze, dzieciatego, policjanta czy rudego, ale Niemcowi odmówić nie można
                  • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:50
                    Rozumiem, ja jestem w takim międzynarodowym związku ten sam krąg kulturowy, ale brak wspólnych kodów popkulturowychwink
                    Pomimo, że mój mąż mieszkał w Polsce przez ponad 10 lat dalej nie śmieje się ze mną z Misia czy Hydrozagadkisad
                    • black_halo Re: Rozwiedziony/a 17.10.20, 23:46
                      magdallenac napisał(a):

                      > Rozumiem, ja jestem w takim międzynarodowym związku ten sam krąg kulturowy, ale
                      > brak wspólnych kodów popkulturowychwink
                      > Pomimo, że mój mąż mieszkał w Polsce przez ponad 10 lat dalej nie śmieje się ze
                      > mną z Misia czy Hydrozagadkisad

                      Moj nigdy w Polsce nie mieszkal a polskiego sie jednak nauczyl (tak powiedzmy B1), obejrzal 10 sezonow Ranczo (puszczali na Polonii z napisami po angielsku) i wiekszosc polskich komedii, ktore sa na dvd i maja napisy po angielsku. Oraz kilka filmow polskich z okazji roznych festiwalii filmowych. Ja tez belgijska kulture poznalam i nauczylam sie kodow kulturowych. Totalnie do ogarniecia. Na pewno w ciagu 10 lat.
                      • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 14:01
                        No dobrze...wygrałaś. Tyle, że ja nie mówię o nauczeniu się polskiego i oglądaniu polskich filmów.big_grin
                        • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 14:34
                          magdallenac napisał(a):

                          > No dobrze...wygrałaś. Tyle, że ja nie mówię o nauczeniu się polskiego i oglądan
                          > iu polskich filmów.big_grin

                          A o czym mowisz? Moj partner jest Anglikiem, po polsku rozumie moze 5 slow, po polsku nie rozmawiamy, ogladalismy kilka polskich seriali na Netflix, jeden byl naprawde fajny oczywiscie z English audio. Hero czegos co wynienilas to ja nie kojarze a Mis to stary film osadzony w konkretnych realiach zupelnie dzia nieaktualny i szczerze mowiac to ja nie rozumiem jego fenomenu wsrod Polakow. W roznych krajach sa produkacje lokalne, wiele naprawde niezlych ale neutralnych ktore kazdy moze zrozumiec, natomiast w Polsce panuje jakis mit i sentyment do tych specyficznych a brak zrozumienia np przez partnera z innego kraju lub niewyroslego w Polsce traktuje sie jako problem bo on Misia nie rozumie. Serio?
                          • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 15:07
                            Przeczytaj dokładnie tą część wątku to zrozumiesz. Ggrruu napisała dlaczego nie mogłaby żyć z obcokrajowcem i nawiązała do kodów kulturowych. Ja to rozumiem, gdyż pomimo, że mój mąż mówi dobrze po polsku pewnych niuansów nigdy nie zrozumie (dlaczego śmiejemy się, że ktoś ostatnio nazwał klub sportowy Tęcza, o co chodzi z ciastem murzynek, dlaczego wszyscy się śmiali, kiedy na pytanie co robi mój mąż odpowiedziałam mój mąż jest z zawodu dyrektorem, o co chodzi z Kopernik była kobietą) na to wpadła black halo i napisała, że jej mąż mówi po polsku i ogląda polskie filmy- co zupełnie nie miało nic wspólnego z tym podwątkiem. No i ty jak zwykle bardziej brytyjska od samej królowej. Możesz nie doceniać Misia i innych starych filmów, ale to część Twojej tożsamości czy tego chcesz czy nie chcesz big_grin

                            I tak, zawsze będzie mi przykro, że kiedy siedzimy w święta z moją siostrą i jej mężem, mój pomimo dobrej znajomości polskiego nie będzie mógł wychwycić wszystkich niuansów.
                            • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 16:10
                              Ja sie w Polsce wychowalam, ale nie wiem o czym ty piszesz, widac nie dziele z toba a przy okazji z innymi Polakami tego samego kodu kulturowego. A mlode pokolenie tez to rozumie? Jest tego uczone czy wysysa to z mlekiem matki Polki. I pozwol ze to ja jednak zdecyduje co jest czescia mojej tozsamosci. A ty no co, skoro tak ci przykro ze twoj maz nie wychwytuje niuansow to moglas poslubic takiego ktory nie mialby z tym problemu, nadal mozesz. Moze nawet powinnas to wziac pod uwage bo to jemu w tym towarzystwie w swieta musi byc dopiero dziwnie.
                              • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 18:20
                                ritual2019 napisał(a):

                                > Ja sie w Polsce wychowalam, ale nie wiem o czym ty piszesz, widac nie dziele z
                                > toba a przy okazji z innymi Polakami tego samego kodu kulturowego.

                                Ok, nie mam więcej pytań...podejrzewam, że jesteś mniej więcej w moim wieku, (ja 78 rok) i nie kojarzysz Misia, Seksmisji, Rejsu Jestem za to pewna, że zaśmiewasz się z Monty Pythona, Jasia Fasoli, a z mamą zamiast piec murzynka piłyście popołudniową herbatkę zakąszając kanapkami z ogórkiem.
                                • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 18:58
                                  Alez kojarze ale nie wszystko z tego co wymienilas wczesniej. A tem Mis to jak napisalam, gleboka komuna, to czasy moich dziadkow, czesc mlodosci moich rodzicow ale dla mnie to nie byla rzeczywistosc, ja bylanlm dzieckiem, slabo i malo z tego okresu pamietam. Rejs? Widzialam to kiedys, fenomenu zupelnie nie czuje, czasy odlegle, nie moja bajka. Seksmisja to komedia poprostu. Monty Python nie widzialam juz lata, podobnie jak Mr Bean ale ogladam i zasmiewam sie na show Michael McIntyre, Have I Got News For You, Would I Lie To You, Car Share czy chocby swiateczny episode Gavin and Stacey i wiele innych uniwersalnych wlasnie. Nie wyobrazam sobie siedziec w swieta zasmucona bo moj partner Misia nie zrozumie, szczerze to nawet nie przyszloby mi do glowy tego ogladac nawet gdybym mieszkala w Polsce.
                                  I nie wiem co jest doprawdy takiego kultowego w nazwie ciasta murzynek. Ciebie to jakos ekscytuje?
                            • black_halo Re: Rozwiedziony/a 19.10.20, 10:29
                              magdallenac napisał(a):

                              > Przeczytaj dokładnie tą część wątku to zrozumiesz. Ggrruu napisała dlaczego nie
                              > mogłaby żyć z obcokrajowcem i nawiązała do kodów kulturowych. Ja to rozumiem,
                              > gdyż pomimo, że mój mąż mówi dobrze po polsku pewnych niuansów nigdy nie zrozum
                              > ie (dlaczego śmiejemy się, że ktoś ostatnio nazwał klub sportowy Tęcza, o co ch
                              > odzi z ciastem murzynek, dlaczego wszyscy się śmiali, kiedy na pytanie co robi
                              > mój mąż odpowiedziałam mój mąż jest z zawodu dyrektorem, o co chodzi z Kopernik
                              > była kobietą) na to wpadła black halo i napisała, że jej mąż mówi po polsku i
                              > ogląda polskie filmy- co zupełnie nie miało nic wspólnego z tym podwątkiem. No
                              > i ty jak zwykle bardziej brytyjska od samej królowej. Możesz nie doceniać Misia
                              > i innych starych filmów, ale to część Twojej tożsamości czy tego chcesz czy ni
                              > e chcesz big_grin
                              >
                              > I tak, zawsze będzie mi przykro, że kiedy siedzimy w święta z moją siostrą i je
                              > j mężem, mój pomimo dobrej znajomości polskiego nie będzie mógł wychwycić wszys
                              > tkich niuansów.

                              Ale jak czesto uzywasz tych kodow kulturowych? Przyznam szczerze, ze jak siedze u tesciow to tez nie zawsze wiem o kim mowia w kontekscie znanych osobistosci, sportowcow no ale po 13 latach w Belgii ogarniam kto to jest Herman Brusselmanns, Guido Belcanto, Eric Van Looy czy Reggie. Czytam prase, slucham radia i na bierzaco widze jak sie tworza nowe kody. Ogladam tez czasem jakies seriale albo filmy i jak najbardziej podlapalam wiele kodow kulturowych, nawet takich z sasiedniej Holandii. Moj maz ogladal tez polskie filmy i raz dwa zalapal scene z Kilera " You talkn' to me". Wiec jakos tam biegle nie mowi ale jak najbardziej lapie. Ale kurde, przez tyle zwiazku ja nie pamietam, zebym przy swietcznym stole walila cytatami z polskich filmow i zeby te kody kulturowe byly takie wazne. Natomiast widze, ze warto bylo wytlumaczyc, ze bycie czescia mojej rodziny jest zwiazane z jedzeniem ciasta w niedziele, do kawy.
                      • annajustyna Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 14:11
                        Mój partner zna polski, bo miał matkę z Warszawy, a jednak pewne niuanse muszę mu tłumaczyć.
            • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:36
              m_incubo napisała:

              > Po rozwodzie poznałam sporo facetów, którzy rezygnowali dowiadując się, że mam
              > dzieci. W ogóle mnie to nie dziwi i nigdy nie miałam pretensji. Cudze dzieci w
              > pakiecie to frajda dla nielicznych, co w tym złego?
              >

              To nie kwestia tego czy cos w tym zlego, nie kazdy musi lubic, chciec dzieci bez wzgledu na to czy to cudze czy wlasne, to jest kwestia oceniania kogos negatywnie bo jest po rozwodzie albo o zgrozo dwoch. Analogii z dziecmi tu nie ma zadnej.
              • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:40
                Nie. To jest kwestia nie brania go pod uwagę jako własnego partnera. A jako kumpla można go oceniać bardzo pozytywnie.
                Na szczęście nie ma obowiązku akceptowania wszystkich jako potencjalnych partnerów.i oceniania wszystkich pozytywnie, z dowolnego powodu.
                • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:07
                  Nie, to w ogole nie jest kwestia brania albo nie brania kogos jako opcji partneram. Ten watek zupelnie nie jest o tym. Mozesz wiec przestac produkowac watki o swoich preferencjach czy raczej kogo ty bys nie brala pod uwage. Zasmiecasz watek. Zaloz sobie wlasny o sobie.
                  • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 17:21
                    Nie, nie mogę i na pewno nie ty będziesz o tym decydować 😀
                    Wygaś albo zjeżdżaj w podskokach.
                    • ritual2019 [...] 14.10.20, 17:52
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:44
                        Bo ty tak chcesz? Poproś ładniej 😀
    • massinga Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:40
      Jak bylam mloda, niezamezna kobieta, to rozwodnik nie byl brany pod uwage jako potencjalny partner (mezczyzna po dlugim zwiazku nieformalnym, ktory tylko sie roznil od slubu papierkiem, tez nie), bo obawialam sie, ze on popelni podobne bledy przy wyborze partnerki (mnie) i w zwiazku, jak poprzednio. Nie wiem, czy teraz bym tak samo myslala, bo bedac w stalym zwiazku, nie szukam nowego partnera. Przypuszczalnie bedac sama rozwiedziona, mialabym inny poglad.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:49
        Co znaczy ze on by wybieral? A kobieta nie ma w tym udzialu?
        • massinga Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:03
          Jestem odpowiedzialna tylko za moje wybory ale zwiazek to wypadkowa checi i wyborow dwoch osob. A wiec ja wybieram na podstawie okreslonych cech i on tez. Tyle, ze on moze sam siebie oszukiwac i wybierac nie to, co tak naprawde chce popelniajac po raz kolejny blad.
          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:09
            Ty tez mozesz popelniac blad. Ja tylko nie rozumiem tego okreslenia wybierania. Wybierac mozna z jakiegos zbioru czyli minimum 2. W takim przypadku nie ma wybierania, jest poznawanie i decydowanie czy zwiazek z dana osoba jest wystarczajaco satysfakcjonuajcy czy nie
            • massinga Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:18
              Dla mnie mezczyzni to wlasnie zbior i zanim zdecyduje, czy chce poznawac i decydowac, to taka osoba musi spelniac jakies podstawowe kryteria. Ja wybieram.
              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:41
                Owszem, jesli wybierasz w tym samym czasie ze zbioru, czyli poznajesz kilku na raz i wybierasz.
              • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:18
                Dokładnie tak.
    • astomi25 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:45
      Znam mezczyzne, ktory jest potrojnym rozwodnikiem ale jest naprawde super osoba. Mial po prostu potwornego pecha plus przy pierwszym malzenstwie doszla do tego mlodziencza glupota. W zadnym z 3 rozwodow nie byl winny rozpadowi ( no w pierwszym po polowie, bo nie dorosli oboje do malzenstwa)
      Teraz jest od 10 lat w kolejnym zwiazku, slubu nie wzial, bo jak mowi nie chce zapeszac.
      I czy ematka wierzy czy nie, jest to jedna z najwartosciowszych osob jakie nosi ta ziemia 😉
      • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:54
        Być może. Znam wielu fantastycznych facetów, przyjaźnię się z nimi od lat. Są świetnymi kumplami, zabawni, pomocni, dusze towarzystwa. Ale wiem tez, jacy są w związkach, i w ogóle nie dziwią mnie ich rozwody czy kolejne stałe związki kończące się po kilku latach, bycie świetnym facetem absolutnie nie oznacza, że jest się świetnym partnerem.
        Sama jestem rozwódką, więc nie demonizuję rozwodów, to nie w tym rzecz.
        • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:05
          m_incubo napisała:

          Ale wiem tez, jacy są w związkach, i w ogóle nie dziwią mnie ich rozwody czy kolejne stałe związki kończące się po kilku latach, bycie świetnym facetem absolutnie nie oznacza, że je
          > st się świetnym partnerem.

          Skad wiesz? Jestes z nimi w zwiazku? Poza tym nie ma czegos takiego jak bycie uniwersalnym partnerem.
          • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:26
            Tak, z niektórymi kiedyś byłam czy spotykałam się parę razy, niektórzy to mężowie moich kuzynek, niektórzy bliscy kumple od 20 lat.
            Może tak być, że to mnie wszystko przeszkadza, pewnie. Ale jakoś przeszkadza to samo kolejnym żonom, narzeczonym i dziewczynom.
            To nie jest żadna reguła, to tylko obserwacje z mojego podwórka, relax.
            • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:38
              m_incubo napisała:

              > Tak, z niektórymi kiedyś byłam czy spotykałam się parę razy, niektórzy to mężow
              > ie moich kuzynek, niektórzy bliscy kumple od 20 lat.

              Czyli nic o nich nie wiesz jesli chodzi o relacje. Kilka spotkan albo bycie kumplem czy kuzynka nie wystarczy.

              • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:43
                A dwa lata mieszkania z kimś wystarczy czy wciąż dla ciebie za mało? 😂
                No sorry, ale gucio wiesz, jak ja dobrze znam i kogo i ile spotkań mi wystarczy, litości 😀
                • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:11
                  m_incubo napisała:

                  > A dwa lata mieszkania z kimś wystarczy czy wciąż dla ciebie za mało? 😂
                  > No sorry, ale gucio wiesz, jak ja dobrze znam i kogo i ile spotkań mi wystarczy
                  > , litości 😀
                  >
                  >
                  Nie intereusja mnie twoje fanatazje. Najpierw piszesz o kilku spotkaniach a potem o dwoch latach mieszkania. Jak ci ppradzilam wyzej, zaloz sobie wlasny watek.
                  • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 17:23
                    Pisałam, że z niektórymi byłam (w związku).
                    Twoje rady mnie nie w ogóle nie interesują, załóż osobny wątek ze swoimi radami a najlepiej nie reaguj na moje posty, bo zaraz coś ci gdzieś pęknie.
      • kryzys_wieku_sredniego Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:58
        Taaaa, też znam takiego, jest super i to jego super jest przyczyną rozwodów 👍
        • 12gram Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:09
          big_grin
        • astomi25 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:31
          Nie wiem czy do do mnie, ale wierzyc nie musisz.
          Jak pisalam ze jest super, to nie mialam na mysli ze rozrywkowy i dobry kochanek.
          Znam go od 35 lat. Za dobry jest na ten swiat.
          • 12gram Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:34
            tak tak.... i z tej jego dobroci te baby za niego wychodza a potem rzucają w cholerę..
            • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:53
              To się akurat zdarza. Życie nie jest sprawiedliwe i tak jak dobre, fajne dziewczyny nie wiedzieć czemu holują przez życie kompletnych palantów tak fajni, dobrzy faceci potrafią przygarniać różne panie potrzebujące wsparcia. Syndrom ratownika.
              • 12gram Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:07
                Ale syndrom ratownika to nie jest zaleta tylko wada. Bo raz ratuje jedną panią a w małżenstwie to jeszcze kilka innych bo tyle wokoło potrzebujących? .. a potem żony narzekają, że pan żadnemu sąsiadowi nie odmówi pomocy ale w domu już czasu nie ma żarowki wymienić.. Syndrom ratownika się leczy. na terapii. A nie gra całe życie "ja taki dobry tylko one takie niedobre". Uległość, naiwność, nadgorliwość, ślepe "ratownictwo" - to głupota i niedostatki w mózgu, nie dobroć.
                • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:08
                  No mój się wyleczył, bo ja żadnej pomocy nie potrzebuję big_grin
                • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:09
                  Dokładnie. Dla mnie to nic pozytywnego.
                • 12gram Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:10
                  a, i to nie jest kwestia "nie_wiedzieć_czemu". psychologia bardzo dobrze wszystkie takie zachowania już opisała.
                  Znajoma miała teściową w typie "taka dobra kobieta". No teoretycznie dobra, każdemu by nieba przychyliła. Ale od męża pijaka nie odeszła, synów obsługiwała do starości choć to gnojki przemocowe były, itd. Można być "dobrym" ale realnie głupim i współuzaleznionym, unikajacym trudnych decyzji, wypierającym długofalowe skutki własnych czynów.
            • astomi25 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:22
              Nie bede opisywac tutaj jego zycia w szczegolach.
              Ale w skrocie. Pierwsze malzenstwo zawarte b.wczesnie, za wczesnie. Na studiach rozjechaly im sie priorytety malzenstwo nie przetrwalo. Z 1 zona przyjaznia sie do dzis. Zreszta wszyscy sie przyjaznimy, chodzilismy razem do szkoly i bylismy w jednej paczce.
              Druga zona, wydawaloby sie fajna. Poznal ja w duzej firmie, w pierwszej pracy po studiach. Ona dostala propozycje pracy zagranica, chcieli pojechac razem. To byly czasy jeszcze przed wejsciem Polski do Unii, z roznych wzgledow latwiej im bylo wyjechac jako malzenstwo. Ona pojechala pierwsza, bo on musial pozamykac tutaj sprawy mieszkanie, praca, opieka nad babcia. Troche sie przedluzylo (5 zamiast 2-3 miesiecy), zwlaszcza przez babcie. ( zeby bylo smieszniej, babcia jej) Jak do niej dojechal to czul ze cos jest nie tak, po 2 tyg wyszlo ze zwiazala sie z jakims gosciem stamtad. Kochal ja, chcial walczyc o to malzenstwo, ale do tanga trzeba dwojga. Wrocil wiec do Polski.Rozwod przebiegl szybko i sprawnie. Nie mieli dzieci ani wspolnego majatku. Po paru latach poznal zone nr 3. Ukladalo im sie swietnie, zamieszkali razem. Ona zaszla w ciaze i on mimo iz sobie obiecal ze wiecej slubu nie wezmie , zmienil zdanie bo chcial miec prawnie wszystko uregulowane. I bardzo dobrze ze sie tak stalo, bo inaczej musialby potem udowadniac ze jest ojcem swojego dziecka. Dluga historia...Zostal sam z miesiecznym dzieckiem. Zony dlugo nie mogli namierzyc, rozwod ciagnal sie odpowiednio dlugo. Do tego walka o dziecko, bo jej rodzina rozbila wszystko aby mu je odebrac.
              Facet zyje, ma sie teraz swietnie, od 10 lat w szczesliwym zwiazku ( bez slubu). Znam go jak lysego konia. Duzo pomagalismy mu w opiece nad dzieckiem jak bylo male, zreszta do dzis czasem u nas nocuje.
              Ot troche glupoty, mlodosc, niedoswiadczenie, naiwnosc, wiara w drugiego czlowieka a takze splot nieszczesliwych przypadkow. Bo rownie dobrze moglo byc tak, ze z zona nr 2 ulozyloby mu sie ta granica wink albo zona nr 3 nie porzucilaby dziecka ani jego. ( ponoc jakies problemy psychiczne, ale sprawa owiana tajemnica)
              Ale...12 gram. Mysl co chcesz- przeciez nie bede udowadniac ze sie mylisz. Skoro dla ciebie taki facet to odpad atomowy to niech tak zostanie wink
              My go wszyscy bardzo lubimy i od wielu lat stoimy za nim murem ( zreszta jak kazdy za kazdym w naszym niewielkim gronie przyjaciol)
      • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:45
        To ze jest fantastycznyjm cżłowiekiem i kumplem nie znaczy ze jest do dupy mężem. Znam naprawde fajne gościa...który jako mąz nawala właśnie 3 raz.
      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:51
        Kumplujesz się z moim partnerem? big_grin Bo opis bardzo pasuje, choć jeszcze do 10 lat trochę nam zostało.
      • bywalec.hoteli Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:54
        Astomi, I to jest akurat twój aktualny facet? smile
        • astomi25 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:25
          Nie? Skad ten pomysl?
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:56
      Mój znajomy jest już po 3 rozwodach, obecnie ma 4 żonę.
      Cóż można powiedzieć: on był stały, tylko one się zmieniały.
      Przystojny facet.
    • igge Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:14
      Znajomi rozwodnicy w większości mają mocno za uszami i tyle. Ale fakt, nie wszyscy. Dwóch np nie. Choć seryjnych rozwodników raczej nie znam.
      • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:28
        Ja znam trzech i mimo, że bardzo ich lubię jako znajomych, to nie dziwię się tym rozwodom w ogóle. Dziwię się raczej ślubom, ale niektórzy może po prostu lubią brać ślub smile
        • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:39
          Ale do tego slubu trzeba dwojga.
          • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 17:24
            Ale do rozwodu wystarczy jedno.
    • bi_scotti Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:49
      Znam pare osob, plci obojga, ktore tak uczciwie do dlugo-dystansowych relationships sie nie nadaja. Czy owe relationships sa przypieczetowane jako "marriage", czy nie, to nie ma znaczenia - sooner than later, czuja sie trapped i szukaja ucieczki, wcale niekoniecznie w inne ramiona wink Dobrze gdy ktos taki uswiadamia sobie, ze taki wlasnie jest relatywnie wczesnie w zyciu i oszczedza kolejnym partners zlamanacyh serc, zawiedzionych nadzieji, nie wspominajac juz o kosztach rozstan/rozwodow. Gorzej, gdy swiadomosc przychodzi dopiero po 3 czy 4 fiasco. Jeszcze gorzej gdy proby trwaja cale zycie (Liz Taylor? wink). Po mojemu to o kazdym z nas, szczegolnie gdy juz sie matych 30/35 + swiadczy poziom i zakres autorefleksji i samoswiadomosci. Jesli bowiem widac, slychac i czuc, ze dana osoba autorefleksji nie dokonuje, ze po raz kolejny powtarza ten sam schemat, to trudno kogos takiego traktowac jako potencjalnego partnera "na zycie". W pewnym wieku podejscie "przy mnie on(a) sie zmieni" tez jest nie do zaakceptowania. Life.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:44
        Ja bym w to ludzi show business nie wlaczala bo to jednak inny swiat. Przecietni ludzie rzadko zawieraja malzenstwa i rozwodza sie wiecej niz 3-4 razy.
    • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:50
      Jak wiadomo na forum, jestem z potrójnym rozwodnikiem i w niczym mi to nie przeszkadza. Choć może gdybysmy wzięli ślub byłby już po czwartym rozwodzie smile Sama jestem po jednym, a raz uciekłam od faceta na etapie planowania ślubu. Nie widzę specjalnej różnicy między zakończeniem związku nieformalnego a rozwodem. Rozstania uważam za normalne, fajnie jak ludzie potrafią stworzyć wieloletni i udany związek - szczerze podziwiam. Ale samo trwanie z tą samą osobą moim zdaniem o niczym nie świadczy.
    • nenia1 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:54
      Cóż to może działać na takiej samej zasadzie jak ktoś dwa razy założył biznes i dwa razy zbankrutował.
      Oczywiście, że za trzecim razem może wyjść mu super biznes, dwa razy wcześniej miał pecha, ktoś go oszukał czy coś w ten deseń, ale obstawiam, że raczej niewiele osób powierzy mu swoją kasę by złożyć z nim trzecią z kolei firmę.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:45
        Pod warunkiem ze malzenwstwo traktuje sie jak biznes.
        • nenia1 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:51
          W jakimś sensie to jest biznes, dla samej miłości nie trzeba zawierać małżeństwa.
          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:12
            Nie trzeba milosci zeby je zawierac.
            • nenia1 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:21
              Tym bardziej więc biznes.
              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:27
                Do biznesu malzenstwo nie jest potrzebne, zdaje sie prawo przewiduje inne rozwiazania.
                • nenia1 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:36
                  Chyba zbyt dosłownie bierzesz niektóre sformułowania. Czy chcesz czy nie chcesz ludzie kierują się uproszczeniami, tak w biznesie jak i w poważnych decyzjach uczuciowych, jeśli ktoś zawarł dwa nieudane związki małżeńskie, czy (ANALOGICZNIE) dwa razy splajtował w biznesie dla kolejnych potencjalnych partnerów uczuciowych czy biznesowych może to być pewien sygnał i trudno oczekiwać od ludzi takiego samego nastawianie jak do kogoś z zerowym kontem. I nawet jeśli ktoś rozwiódł się bo żony były do niczego, albo miał pecha w biznesie, to nie każdy będzie przeprowadzał śledztwo, a życie uczy, że powtarzalność pewnych zjawisk może wynikać z konkretnych cech danego człowieka.
                  Rozumiem, że dla osób parokrotnie rozwiedzionym, czy związanych z podwójnym rozwodnikiem nie jest to być może miłe stwierdzenie, ale takie są fakty, w związku z powtórzeniem się wzorca (2 rozwody, 2 plajty czy więcej) wzmaga się nieufność u innych. I tyle.
                  • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:55
                    Wszystko zalezy od oczekiwan a te wynikaja z mentalnosci. Takie porownanie mozna zrobic tylko gdy sie malzesntwo traktuje jak biznes, oczywiscie sa osoby ktore tak robia. Jesli jednak w gre wchodza uczucia to mamy inna sytuacje. W zwiazku jest dwoje ludzi wiec to sie jednak rozklada. A jesli chodzi o rozwody to trwanie w malzenstwie nie oznacza sukcesu, plajta moze byc w srodku, skrzetnie ukrywana i w przypadku np smierci jednego z malzonkow wcale nie oznacza ze zwiazek z taka osoba bedzie oznaczac dobry biznes.
                    • nenia1 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 17:05
                      ritual2019 napisał(a):

                      > Wszystko zalezy od oczekiwan a te wynikaja z mentalnosci. Takie porownanie moz
                      > na zrobic tylko gdy sie malzesntwo traktuje jak biznes, oczywiscie sa osoby kto
                      > re tak robia. Jesli jednak w gre wchodza uczucia to mamy inna sytuacje. W zwi
                      > azku jest dwoje ludzi wiec to sie jednak rozklada. A jesli chodzi o rozwody to
                      > trwanie w malzenstwie nie oznacza sukcesu, plajta moze byc w srodku, skrzetnie
                      > ukrywana i w przypadku np smierci jednego z malzonkow wcale nie oznacza ze zwia
                      > zek z taka osoba bedzie oznaczac dobry biznes.

                      o rany... no wszystko być może, można się pocieszać tym, że te udane czytaj trwałe małżeństwa są skisłe w środku co innego odważni rozwodnicy, którzy zrywają z mieszczańską mentalnością, tyle, że po co, skoro
                      są tacy pod prąd, decydowali się na te małżeństwa i to dwukrotnie, przecież ślub też jest wytworem pewnej mentalności.
                      Dorośli ludzie nie potrzebują dla bycia z drugą osobą pana z łańcuchem na szyi, który przyklepie ich związek.
                      Jeśli panu nie wychodzi raz, nie wychodzi drugi raz, a kolejnej kobiecie zaraz po 2 spotkaniu przesyłam mało eleganckie w treści wiadomości to tylko hurra optymiście nie zapali się w głowie lampka.

                      • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 17:10
                        >można się pocieszać tym, że te udane czytaj trwałe małżeństwa są skisłe w środku co innego odważni rozwodnicy, którzy zrywają z mieszczańską mentalnością

                        Idealne podsumowanie. I właśnie - po co tym odważnym i niestereotypowym były małżeństwa? I dziwaczne założenie, że ludzi są masochistami, dlatego kiszą się w długoletniej małżeństwach, w których, ojejku, nie ma już uczucia. I kto tu jest pensjonarką...
                        • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 17:12
                          *ludzie
                          *długoletnich
                        • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:01
                          jolie napisała:

                          > >można się pocieszać tym, że te udane czytaj trwałe małżeństwa są skisłe w
                          > środku co innego odważni rozwodnicy, którzy zrywają z mieszczańską mentalnością
                          >
                          > Idealne podsumowanie. I właśnie - po co tym odważnym i niestereotypowym były ma
                          > łżeństwa? I dziwaczne założenie, że ludzi są masochistami, dlatego kiszą się w
                          > długoletniej małżeństwach, w których, ojejku, nie ma już uczucia. I kto tu jest
                          > pensjonarką...

                          Bo sie kisza i to czesciej niz sie wielu wydaje. Z powodow biznesowych zazwyczaj oraz z mentalnosci. Jeszcze w moim pokoleniu a wiec nie takim starym ta mentalnosc ma sie swietnie.
                          • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:07
                            Dobrze, że Ty wiesz lepiej od samych zainteresowanych. W realu też ich oświecasz?
                            • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:17
                              jolie napisała:

                              > Dobrze, że Ty wiesz lepiej od samych zainteresowanych. W realu też ich oświecas
                              > z?

                              Nie, zostawiam to tobie
                              • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:19
                                Ja z tymi w długoletnich małżeństwach nie mam problemu, a Ty owszem.
                                • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:22
                                  jolie napisała:

                                  > Ja z tymi w długoletnich małżeństwach nie mam problemu, a Ty owszem.

                                  Ty masz za to problem z rozwiedzionymi
                                  • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:27
                                    Jeżeli problemem nazywasz to, że nie chciałam się z takim związać, to tak. Mogłam wybierać.
                                    • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:30
                                      jolie napisała:

                                      > Jeżeli problemem nazywasz to, że nie chciałam się z takim związać, to tak. Mogł
                                      > am wybierać.

                                      Twoje osobiste preferencje nie sa tematem watku. Najwyrazniej nie zrozumialas.
                                      • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:35
                                        Podałam konkretne argumenty, dlaczego nie interesował mnie ktoś taki, a Ty dalej bredzisz, że nie o to chodzi. Chodzi. I widocznie inne kobiety myślą podobnie.
                          • ola5488 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:09
                            ritual2019 napisał(a):

                            > Bo sie kisza i to czesciej niz sie wielu wydaje. Z powodow biznesowych zazwycza
                            > j oraz z mentalnosci. Jeszcze w moim pokoleniu a wiec nie takim starym ta menta
                            > lnosc ma sie swietnie.

                            Ale dlaczego uwierają Cię wybory i decyzje innych ludzi? To ciekawe zjawisko, gdy ludzie deklarujący zadowolenie ze swojego życia i wyborów, usilnie odczuwają dyskomfort, gdy inni wybierają inaczej i mają czelność być ze swoich wyborów zadowoleni big_grin
                            Przekonanie o swoich racjach i życie w zgodzie ze sobą daje ogromny spokój, harmonię. Nijak nie da się tego pogodzić z potrzebą agresywnych apeli i wojującym ,,przekonaniem" innych do swoich racji wink
                            • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:17
                              ola5488 napisała:

                              > Ale dlaczego uwierają Cię wybory i decyzje innych ludzi?

                              A skad cie sie wzielo ze mnie uwieraja? To jest dyskusja, ogolna na tematy ktore dotycza wiekszej czesci spoleczenstwa.
                              • ola5488 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:21
                                ritual2019 napisał(a):

                                > A skad cie sie wzielo ze mnie uwieraja? To jest dyskusja, ogolna na tematy ktor
                                > e dotycza wiekszej czesci spoleczenstwa.

                                Bo reagujesz bardzo emocjonalnie, jakby ta sprawa dotyczyła Cię bezpośrednio.
                                • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:23
                                  ola5488 napisała:


                                  > Bo reagujesz bardzo emocjonalnie, jakby ta sprawa dotyczyła Cię bezpośrednio.

                                  Nie reaguje emocjinalnie, moze to ty jestes nadwrazliwa.
                                  • ola5488 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:23
                                    ritual2019 napisał(a):

                                    >
                                    > Nie reaguje emocjinalnie, moze to ty jestes nadwrazliwa.

                                    może wink
                                • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:38
                                  Myślę, że dotyczy i to próba racjonalizacji.
                      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 17:59
                        nenia1 napisała:


                        > o rany... no wszystko być może, można się pocieszać tym, że te udane czytaj trw
                        > ałe małżeństwa są skisłe w środku

                        Tak jak mozna zalozyc z gory ze zwiazek z rozwiedziona osoba bedzie nieudany.
                        A dorosli ludzie a raczej dojrzali i doswiadczeni, przypominam ze pani tez rozwiedziona nie dziwuja sie ze dostali szczera wiadomosc i nie pytaja forum co o tym mysli bo wiedza doskonale co myslec. Natomiast pani ma jednak jakies watpliwosci wynikajace ze swojego zachowania, pewnie zdaje sobie sprawe ze z jej strony nie wszstko bylo ok i moze jednak ten pan nie zachowal sie tak nieelegancko jak to przedstawila.
      • igge Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 02:16
        Partner, fajny całkiem, koleżanki w Kanadzie. Seria biznesów i seria klęsk w końcu. Śmiała się, że byłaby bogatą kobietą gdyby, cóż, darował sobie kolejne swoje i w zasadzie wspólne trochę pomysły. Ale miał stałą i nielubianą pracę, fakt.
        Wreszcie, przekwalifikował się ( żona utrzymywała go w trakcie dodatkowej nauki) i zupełnie zmienił zawód. I jest dobrze.
        Jeśli ostatnią zmianę zawodową w jego życiu potraktować jako biznes - facet wreszcie realizuje się, jest szczęśliwy, ostatni biznes odniósł sukces.
        Więc jak porównać to do związkówwink - to może ostatnie małżeństwo/ związek najlepsze?smile
        Ma największe szanse się udać?
    • sumire Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:55
      Mój best friend był dwukrotnym rozwodnikiem jako 33-latek, tak że teges.
      Nie powiedziałabym, że dziwny facet, przeciwnie, bardzo fajny. Zdarza się, że ludzie nie dogadują się tak dobrze, jak im się wcześniej wydawało, ot i wszystko. Po prostu akurat z tymi mu nie wyszło.
    • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:14
      Nie oceniam wiążących się z rozwódkami/rozwodnikami, ale kiedy byłam młoda rozwodnik to była opcja- po moim trupie. Jako młoda, ładna, wykształcona i z dobrego domu mogłam przebierać w fajnych facetach, nigdy nie związałabym się z kimś posiadającym bagaż w postaci byłej żony i dzieci, i też nie związałbym się z jakimś życiowym nieudacznikiem, piotrusiem panem czy innym odpadem.

      Teraz gdybym przypadkiem znalazła się na randkowym rynku i sama była rozwódką z dzieckiem, nie miałabym nic przecziwko rozwodnikom i ewentualnym dzieciom (nie więcej niż 2), życiowi nieudacznicy, odpady atomowe nadal wykluczeni.
      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:18
        Ja mam dokładnie odwrotnie. Jako bezdzietna nie miałam nic przeciwko facetowi z dwojgiem dzieci. Teraz jak mamy jeszcze dwoje wspólnych, gdybyśmy się rozstali, to celowałabym raczej w bezdzietnych (byłe żony nie mają dla mnie znaczenia), bo dokładanie kolejnych elementów do patchworka byłoby ponad moje siły. nieudacznicy i odpady jak mnie nie interesowali tak nie interesują ,mnie nadal.
        • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:32
          Ja niespecjalnie lubiłam i lubię dzieci, mamy jedno- jest fajne i udane, ale nie zdecydowałam się na więcej. Myślę, że jestem dobrą mamą dla mojego, nie wiem czy mogłabym być dobrą opiekunką dla cudzego.
          • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:34
            Piszesz, że teraz nie miałabyś nic przeciwko ewentualnym dzieciom... Mnie w sumie dzieci mojego partnera przekonały do macierzyństwa, bo zobaczyłam życie w rodzinie z dziećmi w praktyce
            • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:44
              To są rozważanie czysto hipotetyczne, jeśli znowu bym randkowała mogłabym spotykać się z panem posiadającym dzieci. Chyba jednak nie założyłabym ponownie rodziny i nie zamieszkała wspólnie- chyba. Teraz jestem w fajnym i szczęśliwym związku, więc trudno mi sobie pewne kwestie wyobrazić.
    • mikams75 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:22
      ale w tamtym watku juz mialas wyjasnione - raz mozna popelnic blad. Bywa, ze ktos wzial slub bardzo wczesnie badz w wyniku wpadki, nie byla to przemyslana decyzja. Ale drugi raz w polaczeniu z tekstem z maila to juz pokazuje, ze z gosciem cos jest nie tak.
      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:30
        Ale dlaczego błąd? Moje małżeństwo nie było żadnym błędem, choć się rozstaliśmy. Nie żałuję, że byłam w tym związku, po prostu okazało się, że na dłuższą metę nie jestesmy razem szczęśliwi.
        • mikams75 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:51
          jak zwal, tak zwal, niech Ci bedzie, ze nie blad, ale jesli facet do wieku 40+ zdazyl miec dwie zony, to ja bym byla podejrzliwa. Czeste zmiany (tak, dwa rozwody to nie malo) nie pasuja mi do mojej wizji malzenstwa. Owszem, zdarzaja sie rozne przypadki i do rozwodow dochodzi i to jest ok, ale malzenstwo z zalozenia jest na dobre i na zle (bez lapania za slowka z tym zlem, wiadomo, ze sa tytuacje, gdzie rozwod jest jedynym wyjsciem). Nie wierze, ze facet dwukrotnie trafil na wredne baby. Ten mail dosyc dobrze pokazal jego charakter.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:49
        mikams75 napisała:

        > ale w tamtym watku juz mialas wyjasnione - raz mozna popelnic blad. Bywa, ze kt
        > os wzial slub bardzo wczesnie badz w wyniku wpadki, nie byla to przemyslana dec
        > yzja. Ale drugi raz w polaczeniu z tekstem z maila to juz pokazuje, ze z goscie
        > m cos jest nie tak.

        ??? To ze wzial slub bardzo wczesnie a po jakims czasie rozwod nie wyjasnia niczego. Wlasnie dlatego zalozylam ten watek, bo dziwi mnie takie podjescie ze raz moze sie zdarzyc bo za wczesnie itp ale drugi raz to juz cos nie tak. A niby dlaczego? Poza tym w tamtym watku to dziwnie zachowala sie autorka watku a nie facet..
        • mikams75 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:55
          facet z tamtego watku nie zachowal sie na spotkaniu dziwnie ale sklecil bardzo dziwnego maila. To w jaki sposob sformulowal rozczarowanie w polaczeniu z dwoma rozwodami wskazuje, ze cos z nim jest nie tak.

          A ze drugi raz? Coz, zazwyczaj ludzie sie ucza i nie podejmuja pochopnie decyzji w dojrzalym wieku. Ew. tuz po slubie wylaza z niego kwiatki i kobiety zwiewaja.
          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:18
            mikams75 napisała:

            > facet z tamtego watku nie zachowal sie na spotkaniu dziwnie ale sklecil bardzo
            > dziwnego maila. To w jaki sposob sformulowal rozczarowanie w polaczeniu z dwoma
            > rozwodami wskazuje, ze cos z nim jest nie tak.

            .I wlasnie dlatego zalozylam ten watek. Ten facet napisala wiadomosc ktora byla reakcja na zachowanie autorki watku i nie ma to nic wspolnego z tym ze jest rozwiedziony. Gdyby nie byl rozwiedziony to moglby zachowac sie tak samo. Ale ta wiadomosc byla reakcja na zachowanie autorki watku, a znamy tylko jej wersje wiec ocenianie jego negatywnie zwlaszcza przez pryzmat rozwodow jest dosc osobliwe.

            > A ze drugi raz? Coz, zazwyczaj ludzie sie ucza i nie podejmuja pochopnie decyzj
            > i w dojrzalym wieku. Ew. tuz po slubie wylaza z niego kwiatki i kobiety zwiewaj
            > a.

            A skad wniosek ze pierwsze malzenstwo bylo pochopne? Bo sie nie udalo? To drugie tez bylo pochopne bo sie nie udal¥? Tak, nic nie jest na zawsze, zwiazki czasem sie koncza, to normalne.
            • nenia1 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:40
              ritual2019 napisał(a):

              >
              > .I wlasnie dlatego zalozylam ten watek. Ten facet napisala wiadomosc ktora byl
              > a reakcja na zachowanie autorki watku i nie ma to nic wspolnego z tym ze jest r
              > ozwiedziony. Gdyby nie byl rozwiedziony to moglby zachowac sie tak samo. Ale ta
              > wiadomosc byla reakcja na zachowanie autorki watku, a znamy tylko jej wersje w
              > iec ocenianie jego negatywnie zwlaszcza przez pryzmat rozwodow jest dosc osobli
              > we.
              >
              Nie, wcale nie jest osobliwe, po prostu sumuje się w całość, dopełnia pewnego obrazu.
              Jak jeszcze można by zakładać, że koleś miał pecha i trafił w życiu na "złe kobiety"
              w związku z czym 2 razy się rozwiódł, to fakt jak odniósł się do kolejnej pani pokazuje,
              że problem niekoniecznie jednak leży w tym, że to "złe kobiety były".
              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:59
                A jak niby odniosl sie do niej? Szczerze napisal co mysli o jej zachowaniu? Skad wiadomo jakie sygnaly ona mu dala w trakcie killugodzinnej wizyty i rozmowy? Zreszta sama napisala ze facet nie wykazal inicjatywy, moze oczekiwala ze ja sila wezmie? Tak to jest gdy sie ocenia majac tylko jedna wersje oraz wlasne poglady uwarunkowane mentalnymi kodami
                • nenia1 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 17:31
                  ritual2019 napisał(a):

                  > A jak niby odniosl sie do niej? Szczerze napisal co mysli o jej zachowaniu?

                  On jest tak samo szczery jak dwukrotny rozwodnik odważny. Nie widzisz po prostu niespójności,
                  Skoro jest szczery to powinien być szczery, również zapraszając ją do siebie, zamiast mówić enigmatycznie o kolacji bo przecież "wiadomo o co chodzi" i "wszyscy wiedzą". Podobnie jak odważny, zrywający z dominującą mentalnością 2-krotny rozwodnik może zastanawiać, bo dlaczego wcześniej, w zgodzie z tą mentalnością, brał ślub i to jeszcze dwa razy.
                  • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:21
                    O jakiej ty odwadze piszesz bo nie rozumiem?
                    Przeczytalas co napisala autorka watku? Ona miala ochote na.seks ale on nie wykazal sie wg niej wystarczajaca inicjatywa. Albo troll albo dziwadlo.
                    • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:25
                      Dziwadło? Piszesz o gościu, który najpierw bredził o bolącym kręgosłupie? To miało zbudować nastrój
                      do seksu - autoprezentacja na obolałego emeryta?
                      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:35
                        Nastroj zostal zbudowany poprzez posilek ktory przygotowal, wino ktore kupil i kilkugodzinna przyjemna rozmowe jak to okreslila autorka watku. Do tego nalegal zeby zostala. A ona uznala ze jest spiaca i nie zabrala majtek na zmiane wiec udala sie do domu. Przypominam ze ona to napisala. To byl sobotni wieczor, spodziewala sie zbolalego pana a zostala mile zaskoczona, jednak zachowala sie jak sie zachowala i jest zdziwiona ze on wyrazil rozczarowanie. Tak, dziwadlo.
                        • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:37
                          No tak, pomnik powinna mu wybudować, tak się starał, a ona taka niewdzięczna. Pociesz go.
                          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:42
                            Zalosna jestes jak zwykle.
                        • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:45
                          ritual2019 napisał(a):

                          > Nastroj zostal zbudowany poprzez posilek ktory przygotowal, wino ktore kupil i
                          > kilkugodzinna przyjemna rozmowe jak to okreslila autorka watku. Do tego nalegal
                          > zeby zostala. A ona uznala ze jest spiaca i nie zabrala majtek na zmiane wiec
                          > udala sie do domu. Przypominam ze ona to napisala. To byl sobotni wieczor, spo
                          > dziewala sie zbolalego pana a zostala mile zaskoczona, jednak zachowala sie jak
                          > sie zachowala i jest zdziwiona ze on wyrazil rozczarowanie. Tak, dziwadlo.

                          Ja w ogóle nie myślę, że ona powinna była zostać, wręcz byłam zaskoczona reakcją ematek. Laska zrobiła to na co miala ochotę: może gdyby pan się bardziej postarał to by została, może w trakcie kolacji zauważyła, że pan ma za długie paznokcie i czar prysł. Ze mną było tak: poznałam super faceta, kilka randek dalej wszystko gra, spotkaliśmy się w domu i pan przyjął mnie boso, a jego paznokcie były ohydne. To był koniec, co miałam zrobić? Zmusić się i zostać do rana bo się biedak napracował?
                          • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:48
                            Tak, miałaś, żeby nie był rozczarowany...
                            • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 19:01
                              jolie napisała:

                              > Tak, miałaś, żeby nie był rozczarowany...

                              Haha to jest w ogóle dla mnie niepojęte. Tysiąc rzeczy mogło się zdarzyć- może nawet chciała zostać, ale jej się spać zachciało, może miała wzdęcia, może chciała spać we własnym łóżku...
                              A przygotowywanie się i zabieranie zapasowych majtek w razie gdyby pan oczekiwał kolacji ze śniadaniem jest dla mnie kuriozalne. Ale nie, niektóre ematki będą jazgotać- jesteś dorosła wiedziałaś na co się piszesz, jak śmiałaś zostawić takiego fajnego pana z niebieskimi, spuchniętymi jajami.
                              • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 19:07
                                Dla mnie też kosmos. I dodam jeszcze coś, co już kiedyś pisałam- gdy byłam bardzo młoda, naiwna i głupia to miałam taką dziwną postawę, żeby faceta nie urazić, być milutka i bezproblemowa. To absolutnie nie miało sensu - nigdy nie dostałam tego, czego chciałam. Zmieniło się na plus, gdy zaczęłam wymagać i mieć pewne rzeczy w nosie.
                                • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 19:21
                                  Ja już jestem na takim etapie życia, że nie muszę spełniać niczyich oczekiwań. Życie jest o wiele fajniejsze kiedy w końcu się to zrozumie.
                          • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 19:02
                            Ja kiedyś zrezygnowałam z konsumpcji znajomości po tym, jak po otworzeniu drzwi do mieszkania pana, buchnął mi w twarz smród odchodów- jak się później okazało- fretki, która sobie latała luzem po domu i srała gdzie popadnie... A taki się czyscioszek wydawał 🤮
                        • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:58
                          Ty ciągle nie rozumiesz jednego- nie chodzi o to, że wyraził rozczarowanie, tylko w jakiej formie to zrobił. Mógł je wyrazić na wiele sposobów, wybrał jeden z najgorszych.
                          I tak, wiem, znamy opowieść tylko z jednej strony a może w ogóle tak nie było tylko inaczej.. ale ja nie zwykłam gdybać i wymyślać innej wersji zdarzeń z wątków, bo forum kompletnie traci sens.
                          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 20:04
                            Na jakaich wiele sposobow mozna wyrazic rozczarowanie? Jaka forma bylaby lepsza? Przeciez nie napisal jej nic obrazliwego, nie uzyl wulgarnych obrazliwych zwrotow. Mial sie przestac odzywac? Wtedy byloby gorzej bo nie wiedzialaby o co chodzi. Dojrzali ludzie wyrazaja rozczarowanie jasno tak jak on. A pani niech zrobi z tym co chce. Tyle ze ona nie wie w przeciwienstwie do wiekszosci ematek to ma zrobic bo ona wie co faktycznie mialo miejsce,.
                            • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 20:08
                              W tamtym wątku były pisane przykłady w jaki inny sposób można wyrazić rozczarowanie. Nie trzeba używać wulgarnych zwrotów by kogoś urazić. Nie będę ci znowu tłumaczyć w kolejnym wątku co było nie tak w tym, co ten pan napisał, bo to już zostało wyjaśnione milion razy w poprzednim.
                              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 20:42
                                Jasne, przeciez w ogole nie powinien wyrazac rozczarowania zeby jej nie urazic. Z tym ze on jej nie urazil to ona okazala sie dziwadlem
                                • mikams75 Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 00:29
                                  w tamtym watku dziewczyny podaly wiele sposobow jak mogl wyrazic swoje rozczarowanie i moze Cie to dziwic, ale wiekszosc zalapala co bylo w tym mailu nie tak. Jesli w podobny sposob komunikowal sie ze swoimi bylymi zonami, to jest jasne czemu jest podwojnym rozwodnikiem. Ok, teraz napiszesz, ze nie wiesz o co chodzi i co bylo nie tak i co ma rozwod do tego. Przykro mi, nie potrafie Ci wytlumaczyc lepiej, dziewczyny juz probowaly to zrobic przez dwa watki. Trzeba umiec lapac niuanse. Autorka tamtego watku tez wylapala i stad jej watpliwosci i watek.
    • kornelia_sowa Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:35
      Wiesz, jak słyszę rozwiedziony/rozwiedziona to średnio mnie to rusza.

      Jak słyszę dwukrotnie/trzykrotnie rozwiedziony/-a, to już sobie myślę że jednak ta osoba jakoś nie potrafi stworzyć związku.

      Podaje tu ktoś, że szczęśliwych małżeństw jest niewiele. Statystycznie.

      No więc statystycznie pechowców, którym 3 razy trafia się maz/żona do kitu, też jest niewiele.
      I raczej należy się zastanowić czy to z tą osobą jest coś nie halo może.
      Dotyczy płci obu
      • annajustyna Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:36
        Ale trzykrotny rozwodnik to nie to samo co dwukrotny.
        • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:23
          Tak samo jak dwukrotny to nie to samo co jednokrotny smile
          • annajustyna Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 19:23
            Albo wciąż pozostający w związku małżeńskim.
        • kornelia_sowa Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 22:55
          No nie to samo, ale już się zapala sygnalizacja ostrzegawcza.

      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:38
        To, że ktoś nie jest rozwiedziony nie oznacza, ze nie ma żony czy męża do kitu.
      • magdallenac Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:55
        Mój teść- CZTEROKROTNY rozwodnik. Uwielbiam faceta- świetny teść, ale doskonale rozumiem dlaczego rozwiódł się 4 razy. Jest to opcja po moim trupie.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 16:00
        kornelia_sowa napisała:

        > Jak słyszę dwukrotnie/trzykrotnie rozwiedziony/-a, to już sobie myślę że jednak
        > ta osoba jakoś nie potrafi stworzyć związku.


        Ta osoba czyli ktora? Przeciez zarowna maz jak i zona moze byc po wczesniejszych rozwodach i rozwiesc sie ponownie wiec kto nie potrafi w takim ukladzie stworzyc zwiazku?
        I dlaczego osoba po jednym rozwodzie nie ma jeszcze opinii nie umiejacej stworzyc zwiazku?

        > Podaje tu ktoś, że szczęśliwych małżeństw jest niewiele. Statystycznie.

        A tego statystyki nie podaja.

        • kk345 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 19:58
          Jak ktoś raz wyjedzie z podporządkowanej i rozbije auto, to możliwe, ze się zagapił. Jeśli zrobił to drugi raz- powinien przemyśleć swój styl jazdy. Jeśli po drugim wypadku nadal pcha się na główną bez sprawdzenia sytuacji na drodze, to ja z nim do auta nie wsiądę.
          • igge Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 02:43
            O, to ja właśnie ku oburzeniu osoby, która news mi oznajmiła byłam na niestety tak w sprawie zatrzymania w więzieniu bardzo młodego dobrego kulturalnego faceta z dobrej i mega zamożnej rodziny bo złapany został w aucie po odebraniu mu prawka. To była dla niego i jego rodziny koszmar i tragedia i żal mi jego/ ich też. Byłam w szoku. Ale bardziej w szoku pt jak on taką niesłychaną rzecz śmiał/ mógł zrobić. Po pierwsze nazbierać sobie tych punktów czyli ileś razy lub raz, a przesadnie złamać przepisy i w dodatku po zabraniu prawka wsiąść do auta.Twardo uważam, że jak komuś odbierają prawko za karne punkty - to on naprawdę łamie przepisy i to nie raz i nie dwa razy i kara musi być dotkliwa. Choć zdaje się można mieć zabrane prawko za jedno złamanie reguł, jednokrotnie przekroczoną prędkość, tylko że mega przekroczoną bardzo.
            W każdym razie analogicznie może tutaj zrozumiała bardziej staje się niechęć do osoby po tych rozwodach kilku.
            Czy jest ta niechęć zasadna?
            Swoje decyzje opiera się na doświadczeniach też. W tym na doświadczeniach nieciekawych innych osób.
        • kornelia_sowa Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 22:54
          No jak kazde w małżeństwie jest po wcześniejszych 2 rozwodach, to możliwe że oboje jacyś popaprani i wysoce p-e że to tez popapraja

          Nie wierzę, ze ktoś 3 razy z rzędu ma pecha, a on jest niewiniątkiem. Po prostu.

        • kornelia_sowa Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 22:56
          "I dlaczego osoba po jednym rozwodzie nie ma jeszcze opinii nie umiejacej stworzyc zwiazku?"

          Bo raz to sie można pomylić, byc młodym i naiwnym

          Recydywa zawsze jest wynikiem deficytów albo głupoty
          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 09:49
            Jasne, a jesli sie nie jest mlodym ani naiwnym? D
            Skad to przekonanie ze malzenstwa ktore sie rozpadaja po jakims czasie zostaly zawarte pochopnie itp? Nadal w spoleczenstwie jest mocno zakodowane ze malzenstwo to ma cale zycie, ze rozwod jest be i swiadczy o tym ze albo popelnilo sie blad albo ma jakies wady nie pozwalajace stworzyc zwiazku. To nalecialosci religijno- spoleczno -ekonomiczne jednak to mialo zastosowanie kiedys ale obecnie jest inaczej. Oczywiscie zawierajac zwiazek malzenski nie zaklada sie ram czasowych (zazwyczaj) ani najwyzej sie rozwiode, jednak ludzie zdaja sobie sprawe ze sami nie sa w stanie zagwarantowac trwalosci zwiazki.
            • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 11:08
              ritual2019 napisał(a):

              > Nadal w spoleczenstwie jest mocno zakodowane ze malzenst
              > wo to ma cale zycie, ze rozwod jest be i swiadczy o tym ze albo popelnilo sie b
              > lad albo ma jakies wady nie pozwalajace stworzyc zwiazku. To nalecialosci relig
              > ijno- spoleczno -ekonomiczne jednak to mialo zastosowanie kiedys ale obecnie je
              > st inaczej.


              Nie. To tylko twoja usilna próba wciśnięcia ludzi podejmujących inne decyzje od twoich w kołtuński kąt. Uwalniając się od religijno-spoełczno -ekonomicznych zależności nie traci się automatycznie zdrowego rozsądku. A ten mówi, że nie wierzy się w kompetencje związkowe ludzi, którzy po raz kolejny nie potrafią ułożyć sobie dobrej partnerskiej relacji. Z każdym rozwodem rośnie prawdopodobieństwo, że mają oni poważne psychiczne deficyty, które nie muszą wprawdzie doprwadzić do następnęgo rozwodu, ale mogą stwarzać poważne problemy w nowej relacji, a nie każdy chce się w coś takiego bawić.
              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 14:08
                Powazne psychiczne deficits maja tez osoby w melzenstwach - spojerz w lustro.
            • kornelia_sowa Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 10:15
              A gdzie ja piszę, ze pochopnie?

              ok, zamiast młodym i naiwnym, powinnam napisać "młodym i/lub naiwnym

              Niektórzy mają naprawdę ograniczoną wyobraźnie i są niedojrzali w wieku 50 lat. I zdaje im się, ze codzienne życie, to zawsze będa motyle i ekscytacje. Ich wyobraźnia nie sięga do półki zwanej codzienność, obowiązki, zwłaszcza gdy przychodzą dzieci.


              Nadal w spoleczenstwie jest mocno zakodowane ze malzenstwo to ma cale zycie, ze rozwod jest be i swiadczy o tym ze albo popelnilo sie blad albo ma jakies wady nie pozwalajace stworzyc zwiazku.


              A o czym świadczy?
              Że było dobrze, tylko nudno?

              No, przecież jak ktoś składa przysięgę małżeńską, to chyba pojmuje jej treść i sens.
              Jak ktoś nie wierzy w związki do końca, to po kij sie zeni? Przeciez można życ w konkubinacie.

              No, to skoro sie już zdeklarował "być do końca razem"
              a nie wychodzi (czasem wielokrotnie) to coś nie halo? Prawda?
              Pojmujesz? Bierzesz ślub, orientujesz się, zę nie nadajesz się do małżeństwa i więcej tego nie robisz, a robią?
              Why?
              Widać nadal chcą

              I znów nie wychodzi.

              Czyli co?

              Los się uwziął?

              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 11:17
                kornelia_sowa napisała:


                > Niektórzy mają naprawdę ograniczoną wyobraźnie i są niedojrzali w wieku 50 lat
                > . I zdaje im się, ze codzienne życie, to zawsze będa motyle i ekscytacje. Ich w
                > yobraźnia nie sięga do półki zwanej codzienność, obowiązki, zwłaszcza gdy przyc
                > hodzą dzieci.


                Nie zgodze sie. Ludzie nie rozwodza sie na ogol z powodu obowiazkow czy wychowywania dzieci ani braku motyli w brzuchu. Nawet jesli jedna osoba nie jest zaangazowana wystarczajaco w obowiazki domowe to druga przejmuje ta czesc. Najczesciej sa to kobiety, wiele z nich kieruje sie takim kodem mentalnym ale tez wiele z nich pracuje mniej lub wcale. Mazlenstwo to zwiazek, czesto zawierany z milosci a jak wiadomo to nie trwa wiecznie, oczekiwania sie zmieniaja, uczucia sie ochladzaja, z czasem wygasaja do tego dochodzi szereg roznych czynnikow i brak satysfakcji z bycia w zwiazku. Ludzie wiec podejmuja decyzje o rozstaniu bo wielu nie chce tracic zycia, bo rozwod nie jest juz stygmatyzowany, bo sytaucja kobiet na rynku pracy choc nie doskonala to jednak lepsza niz kilka dekad temu.


                > No, przecież jak ktoś składa przysięgę małżeńską, to chyba pojmuje jej treść i
                > sens.
                > Jak ktoś nie wierzy w związki do końca, to po kij sie zeni? Przeciez można życ
                > w konkubinacie.

                A rozstanie nie bedac malzenstwen jest jakies inne?

                > No, to skoro sie już zdeklarował "być do końca razem"
                > a nie wychodzi

                Wlasnie to nie jest aktualne, zreszta nigdy nie bylo, dlatego ze postrzeganie rozwodow bylo inne czyli nieakceptowane, naganne nie znaczy ze te malzenstwa byly trwale i zdrowe.
              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 11:18
                A gdzie się deklaruje to bycie do końca razem? A ślub to ludzie z różnych powodów biorą, na przykład podatkowych, niekoniecznie ze względu na poryw serca
                • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 12:01
                  ggrruu napisała:

                  > A gdzie się deklaruje to bycie do końca razem? A ślub to ludzie z różnych powod
                  > ów biorą, na przykład podatkowych, niekoniecznie ze względu na poryw serca

                  Ja nic nigdy nie deklarowałam i nie przysięgałam. Uroczystość była cywilna, bez świadków i bez przysięgi do grobowej deski. Tu chodzi o wewnętrzne nastawienie. Nie wymagam by każdy podchodził do małżeństwa jak ja, ale ja dobieram sobie partnerów życiowych do moich potrzeb i kryteriów, i na tej podstawie oceniam potencjalnych kandydatów. Partnerzy z wielokrotnie nieudanym małżeństwem w przeszłości dla mnie nie rokują, bo do mnie nie pasują - charakterem, nastawieniem, podejściem do życiowych zasad. Tylko tyle, ale aż tyle, bo od tego zależy moje szczęście. Wiele więc zależy od tego, czego się w życiu oczekuje, ja należę do osób, które ufają swoim przekonaniom, a nie naiwnym założeniom, że jak się (teraz) kochamy, to przezwyciężymy ( w przyszłości) wszystkie rowy mentalnego niedopasowania pomiędzy nami.
                  • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 12:07
                    I to jest jak najbardziej zrozumiałe. Chodzi mi tylko o to, że to jest indywidualne przekonanie, a nie wynika z samej istoty małżeństwa, bo tam żadnego zobowiązania, że będzie do końca życia nie ma - mówię o małżeństwie jako instytucji prawnej. Przy czym ja nie uważam z definicji związku trwającego za udany, a zakończonego za nieudany.
                    • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 12:24
                      ggrruu napisała:

                      > Przy czym ja nie uważam z definicji związku trwającego za udany, a zako
                      > ńczonego za nieudany.

                      A jak tak. I wcale nie mam na myśli insynuowanego tu przez najmę nieudanego związku utrzymywanego na siłę, nawet wtedy gdy ludzie są już nieszczęśliwi. Dopuszczam rozwód w takich sytuacjach i uważam go nawet za lepsze wyjście. Ale nawet wtedy rozpad małżeństwa uważam za życiową porażkę. Coś poszło bowiem nie tak i należałoby przeanalizować czy nie ma się własnego udziału w tym rozpadzie, choćby był on tylko taki, że wpada się ciągle na podobny, niekorzystny dla nas typ człowieka. A jeżeli ktoś popełnia podobny błąd po raz n-ty, to mam prawo podejrzewać, że nie potrafi z życiowych niepowodzeń wyciągać odpowiednich wniosków i ten deficyt może generalizować się na inne dziedziny życiowe. Co prędzej czy później może skończyć się znowu w jakiejś tam katastrofie.
                      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 12:53
                        Ok, bo to bazuje na tym, że Ty uważasz małżeństwo za coś jakościowo innego od nieformalnego związku. Ja wychodzę z innych założeń dlatego mam inne wnioski. Dla mnie małżeństwo różni się od związku nieformalnego na poziomie prawnym, ale nie realacyjno - emocjonalnym. Dlatego nie widzę różnicy między rozwodem a rozpadem innego związku. I za dość naturalne uważam, że w życiu tych związków ma się kilka. Oczywiście można mieć i jeden, ale to rzadkość
                        • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 13:06
                          ggrruu napisała:

                          > Ok, bo to bazuje na tym, że Ty uważasz małżeństwo za coś jakościowo innego od n
                          > ieformalnego związku.

                          Niekoniecznie. Sama byłam długo w nieformalnym związku, zanim zdecydowałam się na małżeństwo. Małżeństwo to był następny, ale przemyślany dobrze krok. Na emocjonalnym poziomie wiele się nie zmieniło, ale powstało dodatkowe formalne zobowiązanie, które traktuję poważniej.
                          • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 13:15
                            Ja nie potrzebuję formalnych zobowiązań, uważam że to pewna forma wymuszenia przyzwoitości pod rygorem prawnym smile A ja się umiem przyzwoicie zachować i bez tego. Dane słowo traktuję poważnie tak czy inaczej
                      • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 12:59
                        Jak mało kiedy zgadzam się z tym, co pisze Snake, tak teraz zgadzam się w 100 %
                        Mam takie same obserwacje z życia i bardzo podobne podejście.
                    • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 12:58
                      Przy czym ja nie uważam z definicji związku trwającego za udany, a zakończonego za nieudany.

                      Ja tez nie, trwanie malzenstwa nie oznacza udanego zwiazku ze zdrowymi relacjami z automtu, a zakonczenie jest czesto lepsze bo umozliwia swiezy start jesli tego chca.
                      Malzenstwo to ochrona prawna maloznkow oraz dzieci ale w wielu krajach do ochrony prawnej pary nie trzeba malzenstwa a dzieci maja takie same prawa czy to urodzone w melzenstwie czy nie.
                      Jest wiec kwestia mentalna wynikajaca z wplywu religii ktora to wyniosla malzenstwo na poziom sakramentu ktory przerwac moze tylko smierc jednego z malzonkow. Mysle ze to jest wciaz dla wielu czynniki ktory definiuje postrzeganie malzenstwa jako zwiazku na cale zycie a rozwody jako zlamanie przysiegi i atomatycznie obciaza sie za to wina.
                      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 13:08
                        Dodam zeby nie bylo ze ja niewierzaca, slub w urzedzie bralam...nie, nie trzeba byc wierzacym, religijnym zeby postrzegac, miec zakodowane taka wlasnie role malzestwa czyli jako zwiazek na cale zycie a zakonczenie rozwodem jako slabosc charakteru, niedolozenie wystarczajaco staran, zaniedbanie itd czyli grzech. To wlasnie wyniesienie malzenstwa na poziom sakramnetu ma nadal wplyw na postrzeganie go przez wielu ludzi obecnie jako zwiazku na cale zycie.
                        • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 13:18
                          To ma takze ogromny wplyw na postrzeganie zwiazkow partnerskich, jako niewaznych albo niepowaznych nawet w tym watku czesc osob to deklaruje. W niektorych krajach np Polsce partnerzy nie maja praw ani mozliwosci prawnych zabezpieczenia ich. Co ciekawe w watkach o zdradach i potomstwie z tych zdrad wiele zwlaszcza kobiet uwaza mentalnie te dzieci jako niewazne, bez praw (choc w rzeczywostosci je maja) gorsze, powstale w wyniku grzechu, a wiele osob deklarowalo takie posyrzeganie i traktowanie jako przyrodniego rodzenstwa. Predzej wybaczy zdrade rodzicowi niz istnienie przyrodniemu rodzenstwu.
                          • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 13:22
                            A to są dwie różne rzeczy akurat. Czym innym jest związek nieformalny a czym innym jest związek na boku, zakładając, że partnerzy umówili się na wyłączność.
                            • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 14:27
                              ggrruu napisała:

                              > A to są dwie różne rzeczy akurat. Czym innym jest związek nieformalny a czym in
                              > nym jest związek na boku, zakładając, że partnerzy umówili się na wyłączność.

                              Tak ale ja nie o tym a o mechnizmie postrzegania takiego rodzenstwa. Mechanizm taki sam jak w przypadku rozwodow czy zwiazkow partnerskich.
                      • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 13:13
                        ritual2019 napisał(a):

                        >
                        > Jest wiec kwestia mentalna wynikajaca z wplywu religii ktora to wyniosla malzen
                        > stwo na poziom sakramentu ktory przerwac moze tylko smierc jednego z malzonkow.

                        Ja jestem ateistką, od 21 roku życia jestem daleko od indoktrynacji religijnej, nie mam ślubu kościelnego, a mój mąż nie jest nawet ochrzczony, ostatnią religijną osobą w jego rodzinie była protestancka prababcia. Nie mamy więc nic wspólnego z sakramentami. A jednak mamy oboje poważny stosunek do instytucji małżeństwa. Masz jakąś religijną schizę, powinnaś to leczyć.
                        • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 13:16
                          To nie chodzi o religijną schizę a o to, że cała kultura europejska jest bardzo mocno przesiąknięta chrześcijaństwem i chrześcijańską etyką.
                          • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 15:22
                            ggrruu napisała:

                            > To nie chodzi o religijną schizę a o to, że cała kultura europejska jest bardzo
                            > mocno przesiąknięta chrześcijaństwem i chrześcijańską etyką.

                            No i bardzo dobrze. Chrześcijańska etyka nie należy do najgorszych. Potrzeba uczciwości i poszanowania wobec partnera nie muszą być spowodowane tylko kontrolą kościoła.
                            • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 16:38
                              Uczciwość i szacunek nie muszą opierać się na zasadach chrześcijańskich
                              • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 20:24
                                ggrruu napisała:

                                > Uczciwość i szacunek nie muszą opierać się na zasadach chrześcijańskich


                                A kto powiedział, że muszą? Dyskutujesz z własnym ogonem.
                  • jolie Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 12:29
                    >Nie wymagam by każdy podchodził do małżeństwa jak ja, ale ja dobieram sobie partnerów życiowych do moich potrzeb i kryteriów, i na tej podstawie oceniam potencjalnych kandydatów.

                    Dokładnie. I nie rozumiem tych jęków, że nie jest się dostatecznie otwartym na każdego chłopa/jest sie wybrednym.Tak, ja na pewno nie byłam otwarta na każdego, po co miałabym być?Dobierałam do siebie, najbardziej pasującego mi w danych okolicznościach, to, że facet był zainteresowany, nie znaczyło, że ja też z automatu, albo że z mniej lub bardziej błahych powodów mi się nie odwidziało już w trakcie nawiązywania relacji. Był już kiedyś wątek, jakim to skarbem okazuje się facet, którego trzeba poderwać, bo bał się do kobiety zagadać. Cóż, dla mnie na pewno nie byłby to facet marzeń, bo takie cechy współwystępują z innymi, które mnie drażnią u mężczyzny i których nie toleruję. Zatem nie zawracałam sobie takimi w ogóle głowy.
                    • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 12:44
                      jolie napisała:

                      Był już kiedyś wątek, jakim to skarbem okazuj
                      > e się facet, którego trzeba poderwać, bo bał się do kobiety zagadać. Cóż, dla m
                      > nie na pewno nie byłby to facet marzeń, bo takie cechy współwystępują z innymi,
                      > które mnie drażnią u mężczyzny i których nie toleruję. Zatem nie zawracałam so
                      > bie takimi w ogóle głowy.

                      Hm, ja zawsze podchodziłam sceptycznie do podrywających mnie facetów, bo nie wierzę, że potrafią na pierwszy rzut oka ocenić moją wyjątkowość i prawdopodobnie jestem tylko kolejną podrywaną przez nich laską. A tacy faceci mają skłonność do automatyzmów, nawet jak są już zajęci. Cenię sobie więc facetów wstrzęmieźliwych, ostrożnych w wykazywaniu erotycznego entuzjazmu, nawet wymagających, trudniejszych do zdobycia, bo tacy nie lecą na każdy ciut bardziej atrakcyjny damski tyłek. U mnie się sprawdziło.
                      • jolie Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 13:01
                        Ja nie piszę o rasowych podrywaczach z dobrym bajerem. Ale facet, którego ja muszę namawiać na spotkanie/podstępem organizować schadzkę to nie moja bajka. U mnie sprawdziło się, że szczerze zainteresowany facet działa i się nie zraża. Męża mam w sumie dosyć nieśmiałego i sama go wypatrzyłam, ale on doskonale wiedział, co robić, żeby się zbliżyć, potrafił od razu nakreślić romantyczny typ relacji. I okazać, że mnie pożąda.
              • jolie Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 12:15
                >Los się uwziął?

                No ewidentnie. Zresztą padło wyjaśnienie - taki facet (bo o nich dyskusja) jest "za dobry na ten świat"...
                • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 12:54
                  I zazwyczaj znajdują się kolejne (i kolejne) chętne na zrozumienie go, bo standardowo żona nie rozumie. I takie tam.
                  To są wszystko właśnie za dobrzy faceci 😀
                  • kornelia_sowa Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 17:45
                    No, chyba że tak smile
          • igge Re: Rozwiedziony/a 17.10.20, 00:24
            Co najmniej 2 facetów ( i więcej) znałam bardzo dobrze i oni byli po 1 rozwodzie. To świetni ludzie. Jeden niestety już nie żyje był pilotem helikoptera. Wyjątkowy i wyjątkowo przyzwoity, dobry, uczynny człowiek. Rozrywkowy też w pozytywny sposób. Bardzo przystojny. Jego pierwsza żona zachorowała psychicznie zdaje się, mieli dzieci, na pewno nie jego wina, że rozwód.
            Drugiego żona wbrew jego chęciom koniecznie chciała emigrować i zrobiła to. On miał firmę/ firmy, nie chciał startować za morzem od zera.Tam też jakaś choroba była w tle. Mieszka ( ex żona) w Szwecji, mają dobre relacje. Drugi związek faceta bardzo udany i trwały. Dzieci. Ale owdowiał w tragiczny sposób ( raksad )
            Teraz jest w trzecim związku i chyba formalizowania go ślubem nie będzie, ale co za różnica. Trzeci związek trwały i dobry. Ten to już chyba do śmierci.
    • pingus Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 19:41
      Według mnie może to nawet dobrze świadczyć o mężczyźnie, wybiera sobie kobietę i bierze z nią ślub, czyli myśli poważnie pod kątem spraw prawnych. Czy taki jest gorszy od gościa, który co kilka miesięcy wymienia kobietę i robi to bez zobowiązań? Moim zdaniem nie.
      • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 19:49
        pingus napisała:

        > Według mnie może to nawet dobrze świadczyć o mężczyźnie, wybiera sobie kobietę
        > i bierze z nią ślub, czyli myśli poważnie pod kątem spraw prawnych.

        Kobieta to nie samochód, który się wybiera spontanicznie z salonu, kupuje podpisując umowę i gdy nie odpowiada sprzedaje na rynku wtórnym. Dlatego czasem lepiej pożyć ze sobą bez ślubu zanim zdecyduje się na ten formalny krok. Zwykle warto poczekać, aż pierwsze hormony opadną, bo często na początku nie widzi się wszystkiego.
        • pingus Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 13:50
          Tak, tylko że życie nie jest czarno-białe i występują różne okoliczności, biorąc ślub nie zakłada się np. że on/ona cię zdradzi, że wpadnie w alkoholizm, że wspólne życie z jakiś przyczyn stanie się nieznośne. Jak jeszcze nie ma dzieci to co kogo obchodzi, że ma nawet 10 rozwodów.
          • annajustyna Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 14:00
            A ja dzis wlasnie mam pierwsza rocznice rozwodu (tego, co bralam "na raty", bo moja adwokatka nie przyszla do sadu).
          • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 14:10
            Upraszasz sobie. Nieudane małżeństwo może się zdarzyć, ale przy drugim takim powinno się pójść na terapię i przeanalizować dlaczego trafia się ciągle ręką do nocnika, a nie wychodzić za mąż/żenić się po raz trzeci w naiwnej nadziei, że tym razem się uda. I akurat dzieci nie mają nic do rzeczy, bezdzietny wielokrotny rozwodnik jest dla mnie takim samym odpadem jak dzietny.
            • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 14:13
              Powinno sie pojsc na terapie 😀😀😀😀😀😀😀😀😀
              Ty powinnas zdecydowanie.
              • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 14:26
                Dlatego, że żyję w moim partnerem w naszym pierwszym i jedynym do tej pory małżeństwie? Lol. Patologia po przejściach ze spaczoną percepcją rzeczywistości próbuje dawać mi tu dobre rady na temat życiowych wyborów. big_grin
                • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 14:51
                  😀😀😀 zyjesz I co z tego? Patologia to jestes ty, zdecydowanie nie radzisz sobie z agresja, w kazdym poscie nawet na najbardziej lekkie tematy dajesz upust tej zlosci i agresji ktora w sobie dusisz. Poza twoje malzenstwo nie jest do konca tym czym sa malzenstwa wychowujace dzieci, to sa zupelnie inne doswiadczenia o ktorych ty nie masz pojecia.
                  Tak wiec nie dawaj rad innym, bo to nie watek o dawaniu rad, twoje wymundrzanie tez sobie daruj.
                  • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 14:59
                    Pieprzysz jak potłuczona dziewczyno. Jedyną agresywną babą w tym wątku jesteś ty. Wpychasz ludziom jakieś chore motywacje w brzuch i tupiesz histerycznie nóżkami, gdy nie podobają ci się argumenty innych. A prawda jest taka, że rozwód dla każdego zdrowego psychicznie człowieka to życiowa porażka. Bolesne doświadczenie, które czasem jest koniecznością, ale nie jest czymś, co chciałoby się powtarzać po kilka razy. Tylko patologia, taka jak ty, widzi w tym sposób na życie.
                    • black_halo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 14:18
                      snakelilith napisała:

                      > Pieprzysz jak potłuczona dziewczyno. Jedyną agresywną babą w tym wątku jesteś t
                      > y. Wpychasz ludziom jakieś chore motywacje w brzuch i tupiesz histerycznie nóżk
                      > ami, gdy nie podobają ci się argumenty innych. A prawda jest taka, że rozwód dl
                      > a każdego zdrowego psychicznie człowieka to życiowa porażka. Bolesne doświadcze
                      > nie, które czasem jest koniecznością, ale nie jest czymś, co chciałoby się powt
                      > arzać po kilka razy. Tylko patologia, taka jak ty, widzi w tym sposób na życie.
                      >
                      >

                      Poplynelas i to ostro. Rozwod uratowalby zycie wielu osobom i znacznie wieksza porazka jest trwanie w zwiazku, ktory nie rokuje na poprawe. Naprawde uwazasz, ze ludzie co maja za partnerow alkoholikow, hazardzistow, nercyzow, przemocowcow, osoby ze spektrum borderline - dla nich wszystkich rozwod to sukces czy porazka? Przeciez bardzo mloda osoba, ktora czesto wchodzi w zwiazek nie ma zadnego pojecia czym sie kierowac, nie kazdy zostal wyposazony w domu w zasoby, zeby sobie dobrze wybrac. Jesli po kilku latach dojdzie do wniosku, ze zwiazek malzenski, ktory zostal zawarty jednak jest destrukcyjny to co? A co jesli w pierwszym zwiazku partner zdradzal a w drugim byl wysokofunkcjonujacym alkoholikiem i sie dobrze maskowal?
                      Ludzie nie sa idealni i nie ma jakiegos przepisu, ktory mowi, ze jak zrobisz to, to i tamto to na pewno ci sie trafi partner, ktory bedzie materialem na zwiazek do konca zycia. A w praniu tez wychodza rozne rzeczy i dlatego na twoim miejscu nie bylabym taka pewna czy twoje malzenstwo bedzie trwalo az do grobowej deski.
                      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 14:38
                        Mozna uznac ze czesc mlodych ludzi nie ma doswiadczenia ale majac doswiadczenie tez nie jest latwiej bo zazwyczaj na pozniejszym etapie zycia wchodzi sie w zwiazki z osobami ktore maja bagaz, gorzej my tez go mamy wiec pozornie to wcale nie ulatwia. Zreszta zwiazek moze byc calkiem udany przez jakis czas a potem moze sie zmienic pod wplywem roznych czynnikow. To wcale nie musza byc ekstremalne czynniki typu zdrady, uzalezniania czy przemoc to poprostu moze byc ochlodzenie uczuc, rozjechane cele zyciowe czy rozne podejscie do stylu zycia. W wielu zwiazkach po odchowaniu czy wychowaniu dzieci okazuje sie ze ludzie nie maja juz wspolnych spraw, celow, maja inne ktore nie sa kompatybilne. Czesc osob moze z tym zyc calkiem normalnie a dla czesci jest to frustrujace i podejmuje decyzje o rozstaniu.
                      • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 15:09
                        black_halo napisała:


                        >
                        > Poplynelas i to ostro. Rozwod uratowalby zycie wielu osobom i znacznie wieksza
                        > porazka jest trwanie w zwiazku, ktory nie rokuje na poprawe. Naprawde uwazasz,
                        > ze ludzie co maja za partnerow alkoholikow, hazardzistow, nercyzow, przemocowco
                        > w, osoby ze spektrum borderline - dla nich wszystkich rozwod to sukces czy pora
                        > zka?

                        Sama płyniesz w rzece swoich urojeń. Napisałam, że rozwody się zdarzają i nie ma potrzeby gnicia ze sobą do grobowej deski. Czasem są nawet koniecznością. Ale żaden rozwód nie jest sukcesem. Nie jest bowiem sukcesem pozbycie się męża alkoholika, sukcesem byłoby takiego od razu omijać wielkim łukiem, takie rzeczy jak nałogi, skłonność do przemocy i narcyzm nie spadają bowiem z nieba. Albo pomóc mu wyjść z nałogu w czasie, gdy pojawiają się pierwsze symptomy. Ja też nie mam pewności, czy mój mąż nie zachoruje psychicznie, albo fizycznie, ale ponieważ traktuję nasz związek poważnie, nie rzucę go wtedy jak brudną szmatę.
                        • black_halo Re: Rozwiedziony/a 17.10.20, 10:51
                          snakelilith napisała:

                          > Sama płyniesz w rzece swoich urojeń. Napisałam, że rozwody się zdarzają i nie m
                          > a potrzeby gnicia ze sobą do grobowej deski. Czasem są nawet koniecznością. Ale
                          > żaden rozwód nie jest sukcesem.

                          Ale po co tak agresywnie? Nie mam urojen, twoje wypowiedzi na forum sa pelne werbalnej agresji. Do swoich klientow tez tak mowisz?

                          Nie jest bowiem sukcesem pozbycie się męża alk
                          > oholika, sukcesem byłoby takiego od razu omijać wielkim łukiem, takie rzeczy ja
                          > k nałogi, skłonność do przemocy i narcyzm nie spadają bowiem z nieba.

                          Sa ludzie, ktorzy potrafia sie dobrze maskowac a stan zakochania ma do siebie to, ze powoduje zacmienie umyslu. A do tego malo kto w mlodym wieku ma zasoby i kapital wyniesiony z domu, zeby miec dobre rozeznanie co jest wazne a co nie. Ty moze mialas a wiele innych osob nie mialo. Dodaj do tego presje czasu, narzucona glownie na kobiety, ze do pewnego wieku musi wyjsc za maz i urodzic dzieci i masz gotowy przepis jak spieprzyc sobie zycie jeszcze przed trzydziestka.

                          Albo pomó
                          > c mu wyjść z nałogu w czasie, gdy pojawiają się pierwsze symptomy. Ja też nie m
                          > am pewności, czy mój mąż nie zachoruje psychicznie, albo fizycznie, ale poniewa
                          > ż traktuję nasz związek poważnie, nie rzucę go wtedy jak brudną szmatę.

                          Podobno pracujesz z ludzmi i nawet probujesz ich odchudzac wiec musisz chyba wiedziec, ze jak ktos nie chce sie zmienic to sie nie zmieni chocby druga strona stanela na rzesach. Zwlaszcza jak ktos jest uzalezniony albo jest na przyklad narcyzem czy ma borderline. Zreszta druga strona musi jeszcze umiec to rozpoznac a czesto nie umie bo taki schemat przyzwiazania wyniesiony z domu. Gdyby to wszystko bylo takie proste to nie istnialby zawod psychologa a wielomiesieczne terapie nie bylyby nikomu potrzebne.
                          • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 17.10.20, 13:07
                            black_halo napisała:



                            > Ale po co tak agresywnie? Nie mam urojen, twoje wypowiedzi na forum sa pelne we
                            > rbalnej agresji. Do swoich klientow tez tak mowisz?

                            Acha, argumenty się skończyły, więc zaczynają się osobiste wycieczki. Depercjonujesz moją wypowiedź zarzucając mi niby stałą webralną agresję. Ziew, co za dziecinada. Podaj mi może przykłady tej mojej agresji w tym wątku, zanim zaczniesz rzucasz we mnie goownem z nadzieją, że ktoś się przyłączy do twojego hejtu.
                            Od moich klientów się też odwal. Ja też nie wytykam ci męskich incelów, z którymi masz stały kontakt od lat i od których najwyraźniej czerpiesz te swoje mądrości na temat relacji damsko- męskich.
                            A jeżeli ktoś ma takie obawy co do maskujących się wszędzie psychopatów niszczących dla zabawy związki, to powinien jeszcze ostrożniej wybierać swoich partnerów. Chyba, że lubi być ofiarą.
                            • black_halo Re: Rozwiedziony/a 17.10.20, 23:42
                              snakelilith napisała:

                              > Acha, argumenty się skończyły, więc zaczynają się osobiste wycieczki. Depercjon
                              > ujesz moją wypowiedź zarzucając mi niby stałą webralną agresję. Ziew, co za dzi
                              > ecinada. Podaj mi może przykłady tej mojej agresji w tym wątku, zanim zaczniesz
                              > rzucasz we mnie goownem z nadzieją, że ktoś się przyłączy do twojego hejtu.

                              Aha, czyli jak kali wytknac agresje to dobrze, jak kalemu wytknac agresje to bardzo zle i personalna wycieczka.

                              > Od moich klientów się też odwal. Ja też nie wytykam ci męskich incelów, z który
                              > mi masz stały kontakt od lat i od których najwyraźniej czerpiesz te swoje mądro
                              > ści na temat relacji damsko- męskich.

                              No wcale, wcale tego nie zrobilas w tej wypowiedzi. Nie komentuje twoich klientow a jedynie twoje zachowanie wobec nich. Natomiast ty nie odnioslas sie merytorycznie do niczego co napisalam.

                              > A jeżeli ktoś ma takie obawy co do maskujących się wszędzie psychopatów niszczą
                              > cych dla zabawy związki, to powinien jeszcze ostrożniej wybierać swoich partner
                              > ów. Chyba, że lubi być ofiarą.

                              Pilas? Nie pisz na forum.

                              Piszesz na forum? Nie pij!
                              • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 10:56
                                Snake wcale nie ma idealnego malzenstwa, bo nie ma dzieci. Z powodow egoistycznych. Nie bedzie matka, babcia, a brak kontynuacji rodu to nie jest idealne malzenstwo, tym bardziej, ze loslegen byl egoizm i wygodnictwo.
                                • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 10:57
                                  *powodem byl
                                  • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 10:58
                                    To juz wole dzieciatego rozwodnika niz bezdzietna i agresywna starsza pania.
                                • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:00
                                  Bardzo dobrze że ludzie którzy nie chcą mieć dzieci ich nie mają. To jest idealne życie
                                  • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:14
                                    Nie, to jest egoizm, ktory doprowadza do wymierania naszej europejskiej kultury. Chociaz z jednym sie zgodze: dobrze, ze agresywna, egoistyczna, chamska "wezowata" nie ma dzieci; ale byc moze jej maz bylby dobrym ojcem ? W kazdyn badz razie wg mnie nie ma mowy o idealnym zwiazku/przyjazni itp., gdy panuje egoizm.
                                    • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:15
                                      *kazdym
                                    • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:22
                                      Nie zawsze jest to egoizm ale nawet jesli tak jest to ludzie maja prawo byc egoistami zwlaszcza w tej kwestii. Lepiej zeby potomstwo mialy osoby ktore tego chca. Istnieje jednak presja spoleczna i to jest bardzo nie fair.
                                      • igge Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 21:57
                                        Nie widzę egoizmu.
                                        Nie znam małżeństw bezdzietnych. Chyba.
                                        Nie znam/ nie znałam też długoletnich o pokaźnym stażu nieszczęśliwych małżeństw.
                                        Nie oczekuję, że moje dorosłe dzieci na pewno obdarzą nas wnukami, ich decyzja czy chcą się rozmnażać i tyle.
                                    • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:59
                                      Egoizm? A z jakiego powodu ma się dzieci? Ja z czysto egoistycznych. Bo chciałam. Nie zdecydowałam się na dzieci dla europejskiej kultury
                                  • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:19
                                    Zgadzam sie ale faktem jest ze zwiazki bez dzieci sa inne, latwiejsze zwlaszcza jesli oboje nie chca dzieci.
                                    • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 12:00
                                      Inne na pewno ale niekoniecznie łatwiejsze.
                                      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 12:06
                                        ggrruu napisała:

                                        > Inne na pewno ale niekoniecznie łatwiejsze.

                                        Jesli oboje w zwiazku nie chca to latwiejsze bo nie ma wielu obowiazkow oraz problemow z dziecmi zwiazanych.
                                        • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 12:08
                                          Łatwość związku zależy od wielu kwestii. Nie uważam że rodzicielstwo jest szczególnie trudne
                                          • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 12:47
                                            Tez nie uwazam, ze rodzicielstwo jest szczegolnie trudne, als oducza egoizmu. Dlugoletnie zwiazki bez dzieci, gdzie srednia wieku 50+ i juz po ptakach,nie sa wg mnie latwiejsze niz zwiazki 50+ dzieciatych gdy dzieci juz sa w tym wieku dorosle lub prawie dorosle. Czesto tez jest tak, ze jeden z partnerow nagle uechce miec dzieci i co wtedy? Pan 50+ moze to jeszcze urzeczywistnic z mlodsza kobieta. Wsrod znajomych obserwuje taka sytuacje: bezdzietne dlugoletnie, rzekomo idealne malzenstwo , brak dzieci z pobudek egoistycznych. Nagle rozwod, bo pan 52l. zrobil dziecko mlodszej. I teraz pan lata z dzieciakiem po znajomych i opowiada, jakim jest szczesliwym tata, a ex(52l., wiec zero szans na dziecko) lata po znajomych i opowiada jakim wujem jest ex.
                                            • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 12:51
                                              I jeszcze teraz 52-letni swiezy tatus opowiada wszystkim, ze to ona, jego ex nie chciala dziecka, bo jest egoistka. On zawsze chcial, ale ona go zdominowala,itp.itd. i on tak cierpial, ze musial ja zdradzac. Wiec roznie to jest w tych bezdzietnych malzenstwach, na pewno nie jest idealnie.
                                              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 13:34
                                                W niektórych jest idealnie w niektórych nie, podobnie jak w tych z dziećmi
                                            • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 13:08
                                              szalona-matematyczka napisała:

                                              > Wsrod znajomych obserwuje taka sytuacje: bezdzietne dlugoletnie, rzekomo i
                                              > dealne malzenstwo , brak dzieci z pobudek egoistycznych. Nagle rozwod, bo pan 5
                                              > 2l. zrobil dziecko mlodszej.

                                              Wypadki chodzą po ludziach. Partnerzy odchodzą, bo po wielu latach zmieniły im się priorytety życiowe, niektórzy przenoszą się nawet od razu na łono Abrahama. Bywa. Na wszystko się nie przygotujesz. Dlatego jestem za starannym wyborem pasującego do nas partnera, ale nie propaguję całkowitej wstrzęmięźliwości ze względu na brak 100% pewności. Jeżeli mojemu mężowi odwali, zrobi kiedyś dziecko innej i dla niej mnie opuści, to będzie mój pierwszy rozwód. Wiele młodszych i dzieciatych ematek ma go już za sobą, więc pocałuj mnie serdecznie w odwłok hejterko.
                                              • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 15:08
                                                Snake, masz ogromny problem mentalny. Zycie to nie konkurs. Uwazasz, ze bylabys lepsza bo mialabys ten rozwod pozniej niz mlodsze kolezanki?😵😵😵😵 Dziwne myslenie. Mysle , ze mlodsze rozwodki maja lepiej, bo szybciej znajda nastepmego faceta niz jakas starsza, agresywna wezowa.
                                                • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 15:23
                                                  szalona-matematyczka napisała:

                                                  > Snake, masz ogromny problem mentalny. Zycie to nie konkurs. Uwazasz, ze bylabys
                                                  > lepsza bo mialabys ten rozwod pozniej niz mlodsze kolezanki?

                                                  To ty masz najwyraźniej jakiś problem z konkursami na udane życie, bo od dawna próbujesz mówić mi, że moje życie bez dzieci jest bezwartościowe. Nie potrafisz zrozumieć biedna kobieto, że twoje priorytety nie są moimi.
                                                  • igge Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 21:59
                                                    Życie bez dzieci jest bezwartościowe? Serio? Serio ktokolwiek tak myśli?
                                                  • igge Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 22:04
                                                    I facet musi koniecznie ( bo może mieć rzeczywiście dużo dłużej niż kobieta, mój mąż tak, ja już nie mogę mieć więcej dzieci np) chcieć w jakimś momencie mieć dzieci? Czy kobieta?
                                                    Myślę, że mój mąż spokojnie mógłby przeżyć całe życie bezdzietny i szczęśliwy. Ja raczej też.
                                                    Choć uwielbiamy nasze dzieci, a ja nawet pragnęłam kiedyś mieć ich więcej.
                                                    Nasze życie byłoby identycznie równie wartościowe co teraz.
                                            • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 13:20
                                              Rodzicielstwo nie oducza egouizmu, w przypadku osob ktore maja dzieci bo presja rodziny, spoleczna, bo moze by zalowaly itp raczej ten egoizm wzmaga poprzez frustracje jaka przychodzi w trakcie wychowyqania potomstwa.
                                            • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 13:26
                                              Dlugoletnie zwiazki bez dzieci, gdzie srednia wieku 50+ i juz po ptakach,nie sa wg mnie latwiejsze niz zwiazki 50+ dzieciatych gdy dzieci juz sa w tym wieku dorosle lub prawie dorosle.

                                              A skad mozesz to wiedzic skoro zadnego z powyzszych nawet nie doswiadczylas a doswiadczenia innych sa raczej odrowtne niz wnioski do jakich doszlas. Dla przykladu chociaz to nie jest watek o personalnych doswiadczeniach ja jestem w zwiazku z mezczyzna ktory ma dorosle (30plus) dzieci niebilogiczne a moje to 18 i 13. Byloby o wiele latwiej gdyby moje byly juz 20 plus a jeszcze latwiej gdybysmy dzieci nie mieli. W otoczeniu widze podobne przypadki a wiele par doswiadcza powaznyxh problemow z powodu dzieci , nie nie swoich a wlasnie w wieku 40plus z wlasnymi dziecmi z poprzednich zwiazkow.
                                              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 13:36
                                                U nas najmłodsze 1,5roku, najstarsze 18 i problemów szczególnych nie ma. To tak a propos osobistych doświadczeń
                                                • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 14:27
                                                  ggrruu napisała:

                                                  > U nas najmłodsze 1,5roku, najstarsze 18 i problemów szczególnych nie ma. To tak
                                                  > a propos osobistych doświadczeń

                                                  Wiesz u nas 18 i 13 i szczegolnych ani duzych problemow nie ma ale jednak proces wychowania jest chalenging i zycie jest ogolnie duzo latwiejsze bez dzieci w tym zwiazki.
                                            • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 13:30
                                              Zdecydowanie lepiej jest nagle zechcieć dziecka jak się go nie ma, niż uznać, że się go nie chce, jak ono już jest... Dziecko nie oducza egoizmu, są rodzice niesamowicie egoistyczni i egocentryczni. Po prostu rodzicielstwo skrajnych egoistów jest inne niż ludzi, którzy mają zdrowe proporcje
                                          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 13:21
                                            ggrruu napisała:

                                            > Łatwość związku zależy od wielu kwestii. Nie uważam że rodzicielstwo jest szcze
                                            > gólnie trudne

                                            Ogolnie jednak rodzicielstwo dodaje chalnages ktorych nie ma w zwiazkach bezdzietnhch oczywiscie pod warunkiem ze oboje dzieci nie chca.
                                            • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 13:36
                                              ritual2019 napisał(a):

                                              > Ogolnie jednak rodzicielstwo dodaje chalnages ktorych nie ma w zwiazkach bezdzi
                                              > etnhch oczywiscie pod warunkiem ze oboje dzieci nie chca.

                                              Jeżeli dzieci są aż takim wyzwaniem dla małżeństwa, to może błędem jest zawieranie go przez ludzi planujących dzieci? Może powinni najpierw sprawdzić jak układa im się współżycie w obliczu tego challenge? Dziś nie ma w cywilizownym świecie potrzeby zawierania formalnego związku dla dzieci, te ze związków nieformalnych mają bowiem takie same prawa i nikogo nie przyprawiają już dawno o moralne palpitacje. W końcu jesteś tak ogromną przeciwniczką religijnej spuścizny, dlaczego więc rozwody traktujesz jako nowoczesność, w przypadku zawierania małżeństw stosujesz jednak ciągle konserwatywne kryteria takie jak "formalne zabezpieczenie dla dzieci"? Coś to niekonsekwentne jest....
                                              • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 15:12
                                                To zadna tajemnica, ze maalzenstwo lepiej zabezpiecza dzieci (i wspolmalzonka). Ze juz nie wspomne o tym, ze nie trzeba biegac do USC i uznawac dzieci, ze daje mozliwosc, ze wszyscy w rodzinie maja jedno nazwisko, i wiele innych praktycznych udogodnien.
                                                • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 15:38
                                                  szalona-matematyczka napisała:

                                                  > ze wszyscy w rodzinie maja jedno nazwisko,


                                                  Taaa, szczególnie w patchworkowych rodzinach po 2 rozwodach. big_grin
                                                  • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 15:41
                                                    No a nie? Potem mamy dwie wdowy Gosiewskie big_grin
                                                  • annajustyna Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 16:49
                                                    Ojej 🙈
                                                  • igge Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 22:20
                                                    Znam takie przypadki z bliska.
                                                  • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 17:14
                                                    W patchworkowych rodzinach tez sie zdarza.
                                                  • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 19:20
                                                    A czemu nie? Jak pan wszystkie panie i dzieci pieczętuje swoim nazwiskiem to może tak być smile
                                                • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 15:40
                                                  W polskich realiach dzieci w małżeństwie i ze związków nieformalnych są tak samo zabezpieczone.uznanie dziecka nie wymaga biegania po urzędach - idzie się raz przy rejestracji dziecka. Naprawdę to już nie te czasy że brak ślubu jest jakimkolwiek problemem
                                                • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 16:13
                                                  😀😀😀 wiesz w wielu krajach brak slubu nie jest przeszkoda w zabezpieczeniu partnerow a dzieci maja takie same prawa nawet w takim mentalnym skansenie jak Polska. Rozne nazwiska tez nie sa juz od dawna problemem bo zawierajac malzenstwo nie trzeba zmieniac nazwiska, dzieci moga miec podwojne itp i sporo osob takie opcje wybiera.
                                                  • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 17:13
                                                    Ale wiekszosc ludzi chce miec takie samo nazwisko w rodzinie. Przyklad p. Gosiewskich tez o tym dowodzi. Dla mnie to biurokracja latanie i uznawanie dziecka. Za kazdym razem po czy przed porodem. Nie lubie urzedasow.W malzenstwie tego nie trzeba. W przypadku rozwodu czy smierci taka malzonka.(ale i malzonek) ma prawo do alimentow na siebie czy renty - wtedy korzysta cala rodzina, tez dzieci, gdyz i te pieniadze wydaje sie na wychowanie dzieci. Wiec posrednio i dzieci korzystaja z tego, ze rodzice byli w zwiazku malzenskim. Zawsze lepiej miec wiecej € niz mniej.
                                                  • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 17:32
                                                    To wszystko zaleze od kraju i w wielu mozna to zalatwoc bez zawierania malzenstwa. Wiekszosc ludzi nie zawiera tez malzesntw ze wzgledu na nazwisko. A przecietna para nie ma 17 dzieci zeby musiala czesto rejestrowac narodziny.
                                                  • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 19:03
                                                    Ale narodziny i tak trzeba rejestrować smile
                                                  • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 19:02
                                                    Dziecko i tak trzeba zarejestrowac więc jest kontakt z urzedasem. Uznanie ojcostwa robi swoje na tej samej wizycie w urzędzie.co do alimentów to jest miecz obosieczny - owszem, nie dostanę ich w przypadku rozstania ale też nie będę musiała ich płacić. Co do nazwiska jak dla kogoś to ważne to bierze ślub, ale nie dla każdego to istotne. Co więcej, nie każdy przy ślubie chce zmieniać
                                                • igge Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 22:18
                                                  My mamy inne nazwiska. W małżeństwie. Identycznie jak przyjaciół rodzina trwała z dziećmi i bez formalnej pieczątki w USC czy/ i kościele.
                                                  Szkoda, że dzieci nie mogą same wybierać nazwiska, było dla nas obojętne przy ślubie, którego z nas nazwisko będą ewentualne i nieplanowane w tamtym czasie, dzieci kiedyś nosić.
                                                  Teściowa wkurzyła się lekko, leciuteńko, że nie zmieniam nazwiska.
                                                  Nie widzę u przyjaciół absolutnie żadnych różnic spowodowanych brakiem sformalizowania związku. Są zabezpieczeni w każdy sposób, możliwe, że trochę zachodu extra to kosztowało.
                                                  Ich dzieci ślub w USC wzięły i to szybko, tak chciały i tyle.
                                                  • igge Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 22:23
                                                    Dla gorliwych szczerych katolików to inna bajka, rzecz jasna.
                                                  • annajustyna Re: Rozwiedziony/a 19.10.20, 03:54
                                                    Nawet jak zabezpieczeni testamentowi, to inna broszka, gdy chodzi o wysokość podatku od spadku w USC. Ale to przyjaciół sprawa.
                                                  • szalona-matematyczka Re: Rozwiedziony/a 19.10.20, 10:12
                                                    Wlasnie, podatek jest inny gdy spadek dla zony. Partnerka (nawet taka, z ktora zyles 50 lat i narobiles 50 dzieci) placi o wiele wiekszy podatek od spadku. To moga byc naprawde duze sumy, gdy dziedziczy sie domy czy firmy. A urzedasy sie ciesza.
                                                  • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 19.10.20, 10:20
                                                    Nie wszedzie jest inny, u mnie tego podatku nie ma takze w przypadku partnerow. Poza tym to sa szczegoly ktore zawsze da sie odejsc. A zawieranie malzenstwa tylko z takich powodow jest niedorzecznoscia.
    • kk345 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 19:54
      Pan jest już po dwóch rozwodach, tuż po drugim zaczyna się umawiać z kolejną panią... Dla mnie nie brzmi jak wymarzony partner.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 20:43
        A co jest zlego w radnkowaniu po rozwodzie? Przeciez jest wolny.
        • kk345 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 21:22
          Po każdym dłuższym związku higienicznie jest dać sobie trochę czasu na pobycie samemu ze sobą, poukładanie myśli i odczuć, to podstawowa rada każdego ogarniętego psychologa. Tu pan od razu gna w świat w poszukiwaniu nowej pani- albo podnosi sobie samoocenę nic nie znaczącym bzykaniem (na co wskazuje jego żałosny foch) albo natychmiast szuka nowej pani do związku. Obie wersje równie słabe tuż po jego rozwodzie, szczególnie dla pani, no ale może są takie, co lubią takie huśtawki...
          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 09:57
            Rady psychology sa tylko radami, dla jednego sie sprawdza dla innego nie. Poza tym ile to jest troche czasu? Ile troche jest ok zeby wolno bylo zaczac randkowac?
            Przypominam ze rozwod nie dzieje sie z dnia na dzien. To nie jest tak ze para dzis jest super, wszystko gra a za tydzien juz sa po rozwodzie. Rozwod to jest czesto formalizacja rozpadu zwiazku ktory zaczal sie duzo wczesniej, czesto lata.
            • kk345 Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 16:25
              Ja wiem, ze mówisz z doświadczenia własnego i obecnego partnera, ale nie, dwukrotny rozwodnik zaczynający świeżo po rozwodzie znów randkować (i to z fochami) nie rokuje absolutnie i żadne twoje zaklinanie tego nie zmieni. A kolejne argumenty nie świadczą o twojej nowoczesności i otwartości, tylko raczej o desperacji i niskich oczekiwaniach...
              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 16:50
                Wiesz o moim doswiadczeniu i mojego partnera masz zerowe pojecie poza tym to nie jest watek o personalnych doswiadczeniach. Ty tego nie rozumiesz podobnie jak kilka innych osob wiec dla mnie dalsza dyskusja nie ma sensu. EOT.
              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 23:12
                Z tego wszystkiego najbardziej nierokujące to są fochy, bo to jest rzecz tak upierdliwa w codziennym życiu, że nie da się tego znieść. Przy czym fochy kawalera nie są ani odrobinę lepsze. A co do nierokowania... Mój związek składa się z rozwódki randkującej świeżo po rozwodzie i trzykrotnego rozwodnika. I jakoś od kilku ładnych lat trwa, dorobiliśmy się dwóch córek i nie jest źle. Przy czym absolutnie nie uważam, że ktoś nie może mieć takiego kryterium, że się nie spotyka z osobami po więcej niż jednym rozwodzie, bo kryteria można mieć dowolne... I oczywiście jestem w stanie wskazać co najmniej 10 wad mojego partnera, które mogą spowodować, że ktoś nie chce z nim być. Tak samo, jak moich wad. A jednak w tym konkretnym układzie to działa. Choć jak kolejny raz na moim biurku znajdę butelkę z jego niedopitym napojem to nie ręczę za siebie wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka