Dodaj do ulubionych

Rozwiedziony/a

14.10.20, 11:54
W watku o dziwnej (albo wcale nie dziwnej) wiadomosci od faceta wiele osob wypowiada sie negatywnie o osobach rozwiedzionych. O mezczyznach w szczegolnosci. Autorka tamtego watku tez jest rozwiedziona ale z nia wszystko ok, z nim nie bo to rozwodnik do tego podwojny wiec z gory zaklada sie ze to on jest dziwny. Skad sie to bierze? Czy gdyby nie byl rozwiedziony a poprostu mial za soba dwa zwiazki i rozstania to postrzegany bylby lepiej?
Dlaczego zaklada sie ze malzenstwo jest na cale zycie skoro wiadomo ze bardzo rzadko ludzie tworza ze soba takie zwiazki ktore mozna nazwac dobrymi, zdrowymi? Wiele malzenstw trwa latami, cale zycie ale relacje sa zgnile. Czy to jest lepsze tylko dlatego ze sie nie rozwodza? Inny przyklad to czesto przytanczany argument ze raz rozwod moze sie zdarzyc, ale drugi raz to juz zle swiadczy o takiej osobie. Znowu pytanie dlaczego, skad takie wnioski?
Obserwuj wątek
        • volta2 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:42
          przemocowcowi alkoholikowi dawać zobowiązenie jej nie przeszkadzało, więc nie miałabym z tym problemu, sory, ale pani sobie sama wybrała towarzysza na życie.
          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:13
            volta2 napisała:

            > przemocowcowi alkoholikowi dawać zobowiązenie jej nie przeszkadzało, więc nie
            > miałabym z tym problemu, sory, ale pani sobie sama wybrała towarzysza na życie
            > .

            ??? Mogl sie nim stac w trakcie.
          • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:45
            Wiesz, moja przyjaciółka była przekonana, że wybiera na towarzysza życia faceta heteroseksualnego... I co, miała się nie rozwodzić i znosić jego kolesi na boku?
              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:56
                A zwyczajna zdrada jest ekstremalna? Naprawdę jest wiele powodów. Zresztą nie wiem, w imię czego ludzie mieliby się ze soba męczyć, jak nie są szczęśliwi. Bo otoczenie ma taką opinię?
                • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:02
                  A właściwie o co Ci chodzi? Podałaś przykład ukrywania orientacji, co jest oszustwem wobec drugiej osoby do tego stopnia, że nawet wierzący mogą 'zerwać sakrament' bez konsekwencji, zatem grubo. Zdrada to nie ten sam kaliber, choć też nic miłego. Ale znam żony, którym nie przeszkadza, jeśli o to pytasz.
          • basiastel Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 22:50
            No dobra, zrobiła błąd, i ma tkwić w niszczącym ją związku całe życie? W imię jakiego i wobec kogo zobowiązania? Czegoś tak durnego nigdy nie czytałam.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:13
        volta2 napisała:

        > bo małżeństwo to zobowiązanie, rozwodnik więc to osoba która nie dotrzymuje zob
        > owiązań, sorki, więc to z nim/z nią nie tak


        W takim razie to z dwiema osobami cos jest nie tak. Tyle ze zobowiazania nie sa na cale zycie oraz bez wzgledu na okolicznosci. Najwazniejsze zobowiazaniw to sie ma wobec nieletnich dzieci ale utrzymanie malzenstwa za wszelka cene nim nie jest.
        • aluap1980 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:37
          Małżeństwo z założenia ma właśnie być zobowiązaniem na całe życie. Jak ktoś nie chce zobowiązań na całe życie to nie zawiera małżeństwa.Podczas zawierania małżeństwa nie jest nigdzie powiedziane, że najważniejszym zobowiązaniem jest to wobec dzieci W chwili ślubu przeważnie nawet jeszcze nie ma dzieci. Zobowiązuje się tej drugiej osobie. W przysiędze ślubnej jest mowa o utrzymaniu małżeństwa cyt. "przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe." Wiem to bo dwa razy przysięgałam smile
          • prezent_urodzinowy Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:39
            aluap1980 napisał(a):

            > cyt. "przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczę
            > śliwe i trwałe." Wiem to bo dwa razy przysięgałam smile

            Ale to nie to samo, co "i nie opuszczę Cie aż do śmierci". Uczynię wszystko, ok, ale jednak nie ma mowy o wiecznym trwaniu małżeństwa.
            • igge Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:40
              No , jest ten mit wiecznej miłości prawdziwej, są ludzie, którzy w to wierzą, ba sama w nim żyję i praktykuję, ale nie, - to mit tylko. I aż.
              Niewiele rzeczy jest raz na zawsze. Nawet jak ktoś chce i dotrzymuje zobowiązań.
              Nawet jak jesteś wierzący i przyrzekasz przed ołtarzem, że i w zdrowiu i w chorobie i bezwarunkowo wręcz i na amen.
              Relacje są w milionach wariantów i zaskakują i zmieniają się i choć rozwodnicy ( seryjni?) mogą zapalać światełko alarmowe - nie skreślałabym ich.
              Moim zdaniem to trochę bzdura, nawet jak jesteś atrakcyjną i przyciągającą płeć przeciwną osobą, że zawsze jest taki mega wybór potencjalnych partnerów, że najlepiej ciach, skreślić na wstępie tych po zakończonych finalnie klęską związkach.
              Czy najlepiej na pewno?
              Czy nie skreślasz wtedy kogoś bez sensu i ze stratą dla siebie?

        • volta2 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:40
          między byciem felerną(nie wiem co to wg ciebie znaczy?) a byciem osobą nie dotrzymującą zobowiązań myślę, że jest spore spektrum możliwości

          jeśli to dla ciebie równoważne znaczenia, to ok, nie dyskutują z tobą, ale proszę, nie uprawiaj manipulacji że to JA tak powiedziałam

          co do uczuć - nie interesują mnie uczucia obcych ludzi, wśród znajomych nie mam rozwodników, kobiety z pracy nie rozmawiają ze mną na osobiste tematy, zakładam, że rozwód do takich należy
        • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:46
          Jestem rozwódką i nic szczególnego w związku z postem Volty nie czuję. Jej prawo mieć takie poglądy, przecież to nie ma wpływu na moje życie.
      • maliniak665 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:26
        volta2 napisała:

        > bo małżeństwo to zobowiązanie, rozwodnik więc to osoba która nie dotrzymuje zob
        > owiązań, sorki, więc to z nim/z nią nie tak


        straszny bezsens
    • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:12
      Ja nie mam nic przeciwko rozwodom i rozwodnikom, sama jestem rozwiedziona i mam męża rozwodnika. Jednak podwójny rozwód może przywodzić na myśli, że gość dość pochopnie wchodzi w związki małżeńskie i nie traktuje małżeństwa zbyt poważnie.
      Co może być przecież kompletną nieprawdą, wszak nie zawsze facet jest powodem rozwodu.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:16
        Dlaczego pochopnie? Osoba w wieku 40 plus moze miec za soba dwa dlugodystansowe zwiazki wiec nie swiadczy to o pochopnym wchodzeniu w nie. To ponad 20 lat zycia przeciez, dwa zwiazki to ponad 10 lat.
        • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:25
          ritual2019 napisał(a):

          > Dlaczego pochopnie? Osoba w wieku 40 plus moze miec za soba dwa dlugodystansowe
          > zwiazki wiec nie swiadczy to o pochopnym wchodzeniu w nie.

          Dlatego, że małżeństwo z założenia ma być czymś więcej niż tylko związkiem.

          To ponad 20 lat zyc
          > ia przeciez, dwa zwiazki to ponad 10 lat.

          O ile z jednego wskakuje od razu w drugi. To by świadczyło jeszcze gorzej o takiej osobie :p
      • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:41
        Albo sie Pan nie sprawdza w roli męża lub ojca, znam takiego, Bardzo dobry kumpel, uwielbiam go..ale mąz i ojciec z niego gówniany. Kazda kolejna Pani wierzy ze teraz "juz będzie inaczej"...
          • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:18
            Ja mysle ze ona w trakcie randkowania jest tak samo fajny jak jest dla mnie. Schody sie zaczynaja jak zaczyna sie mieszkać razem, są obowiązki pojawia sie dziecko. Przy czym 2 pierwsze nie mogły wiedzieć....3 to wieloetnia znajoma, wiedziała dobrze czemu sie mu wczesniej małzeństwa posypały, wiedziała jaki pan ma stosunek do dzieci swoich. Nie wiem myslałam,. ze go miłością zmieni?
            • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 09:41
              Dokładnie o czymś takim pisałam. Też znam kilku takich facetów, to fajni ludzie na co dzień. Ale do życia w rodzinie, też na co dzień - nie nadają się.
              Czy to świadczy też o paniach... No trochę może też, ale dla pani to może być pierwszy związek z tego typu panem, a dla pana jest np. 4, więc jednak najbardziej świadczy to o panu smile
    • kyrelime Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:24
      Nie wiem skąd takie wnioski, ale przypomina mi się Ross z serialu Przyjaciele i jego 3 rozwody. Świetny facet, z tendencją do wpadania w pechowe sytuacje smile
    • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:26
      Nie w tym rzecz, że rozwodnik, tylko właśnie że dwukrotny rozwodnik i to w dość młodym wieku. Widocznie za szybko podejmuje decyzje, nie potrafi ich przemyśleć i szybko okazuje się, że są nieprzemyślane i błędne.
      Nie uważam, że ślub jest na całe życie, żaden związek nie musi być na lata.
      Ale kobiety tolerują takie odpady atomowe, że to glowa boli, a skoro jego dwa razy ktoś się pozbył, to mnie się nie chce sprawdzać dlaczego, ale przekonana jestem, że nie bez powodu.
          • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 13:56
            Może, oczywiście, choć to jednak statystycznie rzadsze. Jeśli dwa razy błędnie ocenił osobę, z którą się związał małżeństwem, to znaczy, że jest kiepski w ocenach. A może ma oczekiwania z kosmosu i zadna żona nie będzie dość dobra. Nie obchodzi mnie to, niech się przekona ktoś, kto ma ochotę, ja nie mam.
            Każdy ma jakieś swoje kryteria. Seryjnych rozwodników zostawiam seryjnym rozwodnikom, dla mnie to nie jest opcja, którą wezmę pod uwagę, tak samo jak nie zwiążę się nigdy z policjantem, choćby był przesympatyczny czyimś zdaniem.
            Jak byłam młoda i bezdzietna, to jakikolwiek rozwodnik też był dla mnie opcją po moim trupie, co w tym złego?
            Jestem na tyle fajna, że mogę i mogłam zawsze przebierać, nie widzę żadnego powodu żeby dawać zielone światło wszystkim potencjalnie fajnym facetom, wybieram sobie zawsze opcję moim zdaniem najlepszą, podwójny rozwodnik, facet poniżej 185cm, policjant, facet z brakami w uzębieniu albo rudy nigdy nie trafi na listę i tyle.
            Facetów jest tylu, że nie ma takiej potrzeby.
            • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:34
              Ja uważam podobnie. Każdy ma kryteria z gatunku 'po moim trupie', z jakiej racji brać, to co się nawinie, to nie wiem. I o ile w moim wieku jeden rozwód u faceta by mnie nie zdziwił, to kilka jak najbardziej. Gdy byłam wolna i młoda, rozwodnik nie wchodził w grę, po co miałabym zawracać sobie nim głowę, skoro startowali do mnie kawalerowie? Młody i wolny też potrafi dobrze bzykać. Nie chciałabym też faceta z małymi/nieletnimi dziećmi. Nie i już. Zresztą ja jak najbardziej rozumiem, że te kryteria mogą działać w dwie strony, ja jako kobieta z dziećmi mogę nie być brana pod uwagę, zwłaszcza jeśli facet chciałby być jeszcze ojcem - ja na pewno nie chcę już mieć więcej dzieci.
              • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:38
                Jasne, każdy ma jakieś kryteria i nic w tym złego.
                Ja jednak jestem daleka od takich krytycznych ocen, że typ beznadziejny i ktoś się go dwa razy pozbył, bo w życiu naprawdę różnie bywa.
                • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:48
                  Brzytwa Okhama. Fajnych facetów (mężów) rzadko ktoś się pozbywa ot tak, bez ważnych powodów. Są wyjątki, owszem, ale właśnie- to wyjątki.
                    • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:56
                      Tu się chyba różnimy - bo niby masz rację, ale to tak jak z urodą - niewielu odmówi Monice Bellucci. Jak najbardziej są obiektywnie fajni faceci/mężowie.
                        • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:22
                          >Ja uważam, że nie ma. Z wierzchu może i tak, ale diabeł tkwi w szczegółach.

                          Diabeł jak najbardziej tkwi w szczegółach, owszem. Dziwnym trafem ci faceci, o których ja jako obserwator z zewnątrz mogę powiedzieć, że są w mojej ocenie fajnymi mężami, są w wieloletnich związkach z całkiem zadowolonymi z nich kobietami. Oczywiście można relatywizować wszystko i stwierdzić, że na pewno mają ukryty feler i są impotentami, ale po co? Za stara jestem, żeby nie wiedzieć, że dużo zalet generalnie wkurza i może powodować dysonans.
                          • mona-taran Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:38
                            Istnieje szansa, że gdybyś się związała i zamieszkała z którymś z tych idealnych mężów to.. zmieniła byś zdanie.
                            Uważam też że ciężko jest realnie ocenić jakość małżeństwa nie będąc jednym z małżonków.
                      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:07
                        Nie za bardzo. To znaczy można wykreślić pewne ekstrema typu przemoc, alkohol itp. Ale np. jak poczytałam wątek o panikowaniu i meldowaniu się telefonicznym to ja bym z niektórymi tam opisanymi mężami nie była w stanie wytrzymać, bo nie lubię tak symbiotycznych relacji. Ale obiektywnie nie ma w tym nic złego przecież. I są kobiety, którym to pasuje. Bo różnimy się w szczegółach. Tak samo jak wiele razy czytałam na forum, że absolutnie odpada facet z dziećmi i to jeszcze mieszkający z nimi. A dla mnie problemem byłby facet ograniczający ojcostwo do dwóch weekendów w miesiącu i przelania alimentów, a zaangażowany ojciec jak najbardziej na plus. Z policjantem też mogłabym być smile
                    • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:20
                      mona-taran napisała:

                      > Ale coś takiego jak obiektywnie fajny mąż nie istnieje.

                      Napisalam wczesniej ze nie ma partnerow uniwesalnych tak jak obiektywnie fajnych mezow czy zon. Ale spotkalam sie wielokrotnie w towarzystwie ze stwierdzaniem osob postronnych o czyims mezu jako 'ty to masz fajnego meza', 'jaki ten twoj maz jest super ', 'szczesciara z ciebie'. Oczywoscie to wychodzi od kobiet, bo facet do drugiego faceta nie skomentuje tak jego zony. Ja kiedys to uslyszam o swoim mezu, i zapytalam ta osobe na jakiej podstawie doszla do takiego wniosku? Jak dobrze zna mojego meza jako meza zeby takie opinie wydawac? Nastapila cisza.
                      • igge Re: Rozwiedziony/a 15.10.20, 01:40
                        Eewink cisza?
                        Takie teksty to chyba tylko od naprawdę dobrze znających parę przyjaciół można usłyszeć?
                        Ja tam dostaję konkretne odpowiedzi.
                        Bo np wmasuje krem w stopywink czy kołtun rozczesze. Kąpiel z pianką przygotuje.
                        Albo, że kwiaty zrywa. Przyjemnościami obdarowywuje lub i nie zwraca uwagi na Twoje oczywiste wady.
                        No i oczywiste rzeczy typu dom ogarnia, dzieci, plus czuły, troskliwy, pracowity, stara się, stawia żony potrzeby i dzieci na pierwszym miejscu jak wszyscy ok mężowie
                        Takie teksty zresztą są raczej żartobliwe?
                        Ale jakieś ziarno prawdy w nich tkwi.
                          • igge Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 23:44
                            Ja tam jestem mega ufnawink .I w stosunku do swoich przyjaciółek ( generalnie i tak są wspólne) i w stosunku do przyjaciółek pracowych męża, z którymi z rzadka spotykamy się i razem.
                • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:05
                  Nie użyłam słowa "beznadziejny" i nie oczekuję, że wszyscy powinni być tak radykalni w ocenach smile
                  Dopuszczam możliwość, że jest fantastyczny, ale nie mam ochoty się przekonywać jak bardzo, po co?
      • black_halo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 00:01
        m_incubo napisała:

        > Nie w tym rzecz, że rozwodnik, tylko właśnie że dwukrotny rozwodnik i to w dość
        > młodym wieku. Widocznie za szybko podejmuje decyzje, nie potrafi ich przemyśle
        > ć i szybko okazuje się, że są nieprzemyślane i błędne.
        > Nie uważam, że ślub jest na całe życie, żaden związek nie musi być na lata.
        > Ale kobiety tolerują takie odpady atomowe, że to glowa boli, a skoro jego dwa r
        > azy ktoś się pozbył, to mnie się nie chce sprawdzać dlaczego, ale przekonana je
        > stem, że nie bez powodu.
        >
        >
        Blednie zakladasz, ze jesli malzenstwo jest trwale to jest szczesliwe. Tymczasem w zyciu wygrywaja ci, ktorzy szybko realizuja strate i inwestuja gdzie indziej.
          • black_halo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 00:24
            m_incubo napisała:

            > ?
            > Nigdy czegoś takiego nie zakładałam. Ani przed własnym rozwodem ani po.
            >

            To skad w ogole pomysl, ze dwukrotnie rozwiedziony facet jest odpadem atomowym? Moze on sie pozbyl zon bo na przyklad go zdradzaly?
              • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 10:02
                ggrruu napisała:

                > Myślę, że zaraz Ci tu udowodnią, że jak wybiera niewierne kobiety to coś z nim
                > jest nie tak

                Nie udowodnią. Ale rodzi się uzasadnione podejrzenie, że przy wyborze partnerki zwraca uwagę nie na to co trzeba, np walczy o kobiety spoza jego półki, niepasujące, których na dłuższą metę nie jest w stanie przy sobie zatrzymać. Albo jest egoistą, dla którego liczą się tylko jego potrzeby i kobiety szukają pocieszenia w ramionach innego. Albo jest fatalnym kochankiem, bo jak kobiety szukają seksu gdzieindziej, to nie najlepiej świadczy to o jego łóżkowych umiejętnościach. Jak masz sporo życiowego czasu, to próbuj. Może żadna z tych sytuacji nie będzie prawdziwa.
                  • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 11:22
                    ggrruu napisała:

                    > Czyli jak facet zdradza to dupek, a jak zdradza kobieta to szuka pocieszenia w
                    > ramionach innego? big_grin

                    Jeżeli już tak dopytujesz, to osobiście jestem zdania, że kobieta ciągle wpadająca na zdradzaczy ma też deficyty i popełnia jakiś kardynalny błąd przy wyborze partnera. No chyba, że lubi taką huśtawkę emocjonalną, ale dla mnie małżeństwo to skała, ostoja i my przeciwko całemu światu. To jest wartość, o którą się dba, walczy i pielęgnuje, nawet jaki pierwsze motylki się ulotnią. Dlatego jestem z kimś, kto ma podobne wyobrażenie o trwałym związku.
                    • igge Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 23:54
                      snakelilith napisała:

                      > dla mnie małżeństwo
                      > to skała, ostoja i my przeciwko całemu światu. To jest wartość, o którą się db
                      > a, walczy i pielęgnuje, nawet jaki pierwsze motylki się ulotnią. Dlatego jestem
                      > z kimś, kto ma podobne wyobrażenie o trwałym związku.
                      >

                      Jakoś tak pięknie i krzepiąco i zacnie to ujęłaś Snakesmile
                      Aczkolwiek motylki to motylki - niech zostajątongue_out
                • black_halo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 14:27
                  snakelilith napisała:

                  > Nie udowodnią. Ale rodzi się uzasadnione podejrzenie, że przy wyborze partnerki
                  > zwraca uwagę nie na to co trzeba, np walczy o kobiety spoza jego półki, niepa
                  > sujące, których na dłuższą metę nie jest w stanie przy sobie zatrzymać.

                  Co to znaczy kobieta spoza polki? Sa jakies polki przypisane do ludzin jak w sklepie? Ty mozesz brac z tej polki, kto inny z tamtej. Czy jak wybiera kobiete z podobno nieswojej polki to czy tak kobieta idzie do oltarza jak bezwolne ciele na postronku i nie ma nic powiedzenia? Facet przyszedl do sklepu, wzial babe nie ze swojej polki i ona nie miala nic do gadania?

                  Czy ktokolwiek ma obowiazek zatrzymywania swojego partnera? Czy ludzie nie maja wolnej woli? Czy nie tak mowi sie kobietom, ktorych maz odszedl, ze jakby sie bardziej staraly, mialy chudsza dupe, lepiej gotowaly, robily w lozku cuda wianki to facet by nie poszedl sobie? Nie uwazasz, ze to krzywdzace? Tak jakby ta druga osoba nie miala wolnej woli i nie mogla okazac sie ostatnia szuja.

                  Albo je
                  > st egoistą, dla którego liczą się tylko jego potrzeby i kobiety szukają pocies
                  > zenia w ramionach innego.

                  A moze ona to borderka, ktora potrzebuje karuzeli emocji co tydzien?

                  Albo jest fatalnym kochankiem, bo jak kobiety szukają
                  > seksu gdzieindziej, to nie najlepiej świadczy to o jego łóżkowych umiejętności
                  > ach. Jak masz sporo życiowego czasu, to próbuj. Może żadna z tych sytuacji nie
                  > będzie prawdziwa.

                  A moze sa zwyczajnie niedopasowani? Tak tez bywa. Moze on jej wcale nie kreci ale wziela go z braku laku ?
                  • jolie Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 14:51
                    Udajesz czy prowokujesz? Nie ma półek? Jasne. A ponieważ lubisz podawać ekstremalne przykłady, to i ja podam - facet z "Chłopaków do wzięcia" marzy i startuje do wykształconej, zaradnej i ślicznej dziewczyny. Tak, tak miłość wszystko zwycięży, na pewno.
                  • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 15:00
                    black_halo napisała:


                    > A moze sa zwyczajnie niedopasowani? Tak tez bywa. Moze on jej wcale nie kreci a
                    > le wziela go z braku laku ?

                    Przecież cały czas o tym piszę. Niedopasowanie jest głównym powodem, dla którego związki oraz małżeństwa się rozpadają. Więc jeżeli zależy ci na trwałości małżeństwa, to otwórz szeroko oczy przed wyborem.
                    • black_halo Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:11
                      snakelilith napisała:

                      > Przecież cały czas o tym piszę. Niedopasowanie jest głównym powodem, dla któreg
                      > o związki oraz małżeństwa się rozpadają. Więc jeżeli zależy ci na trwałości mał
                      > żeństwa, to otwórz szeroko oczy przed wyborem.

                      Jest cale mnostwo niedopasowanych malzenstw gdzie ludzie siegnebia latami, nieraz do konca swoich dni. Niszcza sie, robia na zlosc, pod gorke. I trwaja. Trwaja 40-50-60 lat. I na koniec wystawia sie im laurke takiego cudownego malzenstwa bo przezyli ze soba pol wieku. Niewazne jak beznadziejnego.

                      Dwukrotny rozwodnik to dwukrotny rozwodnik, czasem ludziom nie wychodzi. Lepiej tak niz meczyc sie cale zycie.
                      • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:24
                        black_halo napisała:


                        > Dwukrotny rozwodnik to dwukrotny rozwodnik, czasem ludziom nie wychodzi. Lepiej
                        > tak niz meczyc sie cale zycie.

                        Nie namawiam nikogo do męczenia się w złym małżeństwem, a tylko o dokładne przeanalizowanie własnych wyborów ZANIM wejdzie się w drugie, albo co gorsza trzecie małżeństwo. Jeżeli bowiem się już raz zbankrutowało, to należałoby też się zastanowić, czy potrafimy dobrze gospodarzyć. Mnie jednak szkoda życiowego czasu na dawanie szansy takim partnerom, ale nie przeszkadza mi, że ktoś ma ochotę takowych przygarnąć. Tylko nie powinien się potem skarżyć na ematce produkując wkurzone wątki o kolejnych napotkanych na swojej drodze doopkach.
                        • black_halo Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:38
                          snakelilith napisała:

                          > Nie namawiam nikogo do męczenia się w złym małżeństwem, a tylko o dokładne prze
                          > analizowanie własnych wyborów ZANIM wejdzie się w drugie, albo co gorsza trzec
                          > ie małżeństwo. Jeżeli bowiem się już raz zbankrutowało, to należałoby też się z
                          > astanowić, czy potrafimy dobrze gospodarzyć. Mnie jednak szkoda życiowego czasu
                          > na dawanie szansy takim partnerom, ale nie przeszkadza mi, że ktoś ma ochotę t
                          > akowych przygarnąć. Tylko nie powinien się potem skarżyć na ematce produkując
                          > wkurzone wątki o kolejnych napotkanych na swojej drodze doopkach.

                          Ale to sie troche jakby kloci. Nie popelnia bledow tylko ten, kto nie robi nic. Przeciez sa cale zastepy wiecznych singli, ktorzy nigdy nie weszli w zaden powazniejszy zwiazek bo sie boja. Oraz kolejni, ktorzy po pierwszym rozwodzie zamkneli sie w czterech scianach i uznali, ze caly swiat jest zly. Oraz jeszcze wiecej takich, ktorzy trwaja w beznadziejnych malzenstwach bo nie maja odwagi sie rozwiesc. Ale wychodzi na to, ze na nowy zwiazek najmniej rokuje podwojny rozwodnik. Nie uwazasz, ze to nieco dziecinne myslenie?

                          Szczerze, nie wiem co bym zrobila jakby przyszlo co do czego ale po pierwsze zdaje sobie sprawe, ze gdybym sie dzisiaj rozwiodla to ze wzgledu na wiek ciezko byloby mi znalezc singla bez zobowiazan i wczesniejszych zwiazkow. Zdaje sobie sprawe z tego, ze wieku 35+ mnostwo osob ma za soba conajmniej jeden dlugi, powazny zwiazek, czesto malzenstwo i ze wiekszosc tych zwiazkow (ok. 70% rozpada sie w okolicach 40stki). Takie sa statystyki. Wiec trafienie w Belgii na pana w podobnym wieku bez zadnej przeszlosci jest dosc trudne. W wieku 50+ chyba jeszcze trudniejsze. Wiecej nawet powiem, gdybym trafila na kogos w wieku 40+, kto nie ma na koncie zadnego powaznego zwiazku to zwialabym predzej niz od rozwodnika.
                          • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:56
                            Nie tylko w Belgii, tak jest wszedzie bo ludzie wchodza w zwiazki zazwyczaj w wieki 20 kilkuat wiec w wieku 40 kilka maja za soba kilka. Bez znaczenia czy to malzenstwa czy tez nie, zeiazek to zwiazek. Dlatego zdziwilo mnie w tamtym watku ocenianie negatywnie kogos w wieku 44 lat tylko dlatego ze dwa razy sie rozwiodl. To znaczy tylko ze w ciagu 20 paru lat byl dwa razy w powaznym zwiazku. Ja bym raczej obawiala sie takich ktorzy nie byli wlasnie albo byli w bardzo wielu ale bez commitments.
                          • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 12:01
                            black_halo napisała:

                            ejnych napotkanych na swojej drodze doopkach.
                            >
                            > Ale to sie troche jakby kloci. Nie popelnia bledow tylko ten, kto nie robi nic.


                            Albo nie przeczytałaś w ogóle moich wypowiedzi, albo złośliwie insynuujesz mi tu jakieś treści. Nie jestem przeciwko rozwodom, nie ufam tylko w kompetencje związkowe wielokrotnych rozwodników. Nie dowierzam im też, że traktują instytucję małżeństwa tak poważnie jak ja, czyli w razie problemów nie mogę się z ich strony spodziewać ani konsekwencji, ani rozsądnych starań mających na celu uratowanie związku. Raz można zrobić bowiem poważny błąd, ale z błędów należy wyciągać wnioski i modyfikować zachowanie, bo robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów nie świadczy o inteligencji.
                            Możesz uważać to za dziecinne, dla mnie to wyraz pragmatyzmu i dojrzałości życiowej. Unikanie ludzi niepasujących do naszych potrzeb w celu zminimalizowania życiowych dramatów. Życie potrafi dowalić bowiem na wielu płaszczyznach i dobrze wtedy mieć kogoś u boku, kto nas wspiera, a nie jest źródłem dodatkowych katastrof, albo bierze nogi za pas, gdy przestanie być sielankowo. I oczywiście, że w moim wieku potencjalny partner byłby po przejściach, ktoś bez żadnych doświaczeń byłby nawet większym zagrożeniem, ale 2-3 rozwody przed 50 tką, to dla mnie sygnał, że z gościem jest coś mocno nie tak i bardzo dziękuję takiemu za uwagę.
                  • igge Re: Rozwiedziony/a 17.10.20, 00:07
                    No, ostatnio na rodzinnych imieninach u teściowej, ku szokowi reszty zebranych i niezłej salwie śmiechu, SZCZERA do bólu i bardzo leciwa bratowa oznajmiła z rezygnacją, że ona to ślub tylko z powodu wpadki, z teściowej ukochanym bratem ( nie żyje od lat) wzięła. Trochę z braku laku i o żadnej miłości mowy nie byłowink
                    Lekkie poruszenie na drugim końcu stołu i mąż i mocno dorosła córka owocu tej "wpadki" próbowali śmiejąc się nie powtarzać newsa żonie/ matce/ córce cioteczki naszej leciwej szczerej. Bo nie dosłyszała staruszki matki swojej.
                    Akurat zebrało się wszystkim na wspominki pt jak poznali i zakochali się ( lub nie !!!big_grin okazało się w paru wypadkachwink ) w swoich życiowych wieloletnich partnerach/ partnerkach.
                    Zaskakujące różne momenty były choć niby znamy się od dziesięcioleci jak łyse konie w tamtym imieninowym składzie.
                  • sabat4 Re: Rozwiedziony/a 18.10.20, 11:41
                    black_halo napisała:
                    > Co to znaczy kobieta spoza polki? Sa jakies polki przypisane do ludzin jak w sk
                    > lepie? Ty mozesz brac z tej polki, kto inny z tamtej.

                    Jej chodzilo o nierealistyczna samoocene mezczyzny.

                    Tylko to zjawisko jest o wiele bardziej zlozone. Teoria "polek atrakcyjnosci" opiera sie na falszywym zalozeniu, ze wszystkim kobietom podobaja sie te same cechy u mezczyzny. Tymczasem rozrzut jest ogromny - jedne zwracaja uwage przede wszystkim na intelekt, drugie na bicepsy, inne na bogactwo czy status spoleczny, albo na mieszanine tychze cech, tylko w roznym natezeniu.
                    Dochodzi do tego, ze ten sam pan moze byc ze wstretem spuszczony po brzytwie przez kobiete, ktora zwykle ocenia sie jako niezbyt atrakcyjna, a jednoczesnie moze wpasc w oko dziewczynie uznawana powszechnie za pieknosc.
                    Bardziej od tej segregacji "polkowej" przekonuje mnie poszukiwanie wlasnej niszy - ludzie wzajemnie dla siebie atrakcyjni. Niekoniecznie tak odbierani przez innych.
            • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 10:54
              Nie wiem, a czyj to pomysł? Może zapytaj u źródła?
              Ja nie napisałam, że to odpad atomowy.
              Napisałam, że dla mnie drugi czy kolejny rozwód/rozpad długoletniego związku to już wystarczający powód, żeby mi się nie chciało nawet zastanawiać nad jego przyczynami.
              Być może przegapiłam w ten sposób wielu książąt na białym koniu, nie ubolewam z tego powodu w ogóle, bo odpowiadają mi wybory których dokonałam ze zbioru facetów bez rozwodu lub max po jednym.
              Wśród marynarzy, policjantów i żołnierzy też zapewne są rewelacyjni goście, mają żony itp.
              Mnie się nie chce w ogóle sprawdzać, czy wyjdzie mi związek z jakimś fajnym policjantem, bo dla mnie to może być najwyżej kumpel.
              Facetów jest kilka miliardów. Naprawdę, nie trzeba być otwartym na wszystkich, z dowolnych powodów.
              • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 16.10.20, 10:57
                I jednak z naciskiem bardziej na ROZWÓD niz koniec konkubinatu.
                Głównie dlatego, że mam swoje konkretne podejście do instytucji małżeństwa i nie, nie jest to wiara w związek do grobowej deski.
    • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:27
      Ja widzę zasadniczą różnicę między końcem związku (nawet wieloletniego) a końcem małżeństwa czyli związku zalegalizowanego prawnie z określonymi przywilejami i obowiązkami. I tak, uważam, że jeden rozwód jak najbardziej może się przytrafić, w wyjątkowych sytuacjach dwa, ale trzy, cztery i więcej rozwodów na koncie świadczy przynajmniej o braku jakiejś dojrzałości, słowności, braku rozsądku w dobiersniu sobie partnerów. Praktyczne względy w tym momencie już pomijam (np. czasami może to być komplikowanie sytuacji spadkowej dzieciom).
      • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:00
        Na czym ta różnica polega. Mam za sobą wieloletni konkubinat i trzyletnie małżeństwo. Co było bardziej na serio? W żadnym z tych związków nie było dzieci.
        • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:07
          A chociażby na tym, że jakbyś zginęła nagle w wypadku, a mieliście z mężem wspólnotę majątkową, to on by odziedziczył np. mieszkanie. I na odwrót. A jak dzieci w związku małżeńskim by były, to z automatu za ojca uznany byłby mąż. Mam dalej wymieniać przywileje prawne małżeństwa?
              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:25
                Jak żylismy tutaj to doprawdy regulacje prawne Zimbabwe nie mają znaczenia, więc rozmawiamy o polskich. Z tym uznaniem dziecka też nie wiem, co to za problem - normalnie idzie się do urzędu i to załatwia.
            • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:25
              W dyskusji wymagasz od drugiej strony umiejętności jasnowidzenia? Skąd ja mam wiedzieć, jak było u Ciebie? I chyba rozmawiamy ogólnie o zjawisku, a nie o Twoim życiu?
              • ggrruu Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:28
                Napisałam o tym, że zobowiązaniem to są dzieci i to uniwersalna kwestia. Naprawdę nie widzę żadnej różnicy między człowiekiem, ktory zdecydował się na rozstanie po 10 latach konkubinatu a po 10 latach małżeństwa. Co nie oznacza, że ta decyzja nie ma innych konsekwencji prawnych. Chodzi mi o samą ocenę takiej osoby.
    • snakelilith Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:35
      Generalnie nie mam nic przeciwko rozwodom, ale sama jestem kimś, kto decyzję o małżeństwie podejmuje bardzo ostrożnie i z bardzo długim namysłem. Taki związek coś dla mnie znaczy i traktuję go z dużym zobowiązaniem. Dlatego podchodzę sceptycznie do ludzi sponatnicznie rzucających się w małżeństwo i równie lekko z niego rezygnujących. O ile byłabym w stanie (teraz w moim wieku 50+, bo wcześniej nie) zaakceptować u kogoś jeden taki spierniczony formlany związek, to ktoś po dwóch rozwodach w moich oczach jest looserem z problemami i kompletnie nie wchodziłby jako partner w grę.
      • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 12:45
        Nie trzeba wcale wchodzic spontanicznie w zwiazek malzenski zeby po latach stwierdzic ze nie jest juz satysfakcjonujacy i podjac decyzje o rozwodzie ktora wcale nie musi byc lekka. Czy to formalne zwiazki czy nieformalne podjescie mozna miec takie samo, wiekszosc ludzi nie wchodzi w nie z zalozeniem rozstania.
            • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:37
              Co ci do tego? Dla ciebie żadne, dla kogoś kluczowe.
              Tak samo dla kogoś może być obojętne, że poznany facet udziela się od roku na portalu, a ty uznajesz max 2 tygodnie, bo dłużej nie ma opcji 😀
              No więc ja uznaję jeden rozwód, dwa - nie ma opcji 😀
            • hanusinamama Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:22
              Dla ciebie żadne...mi zapala się lampka. Nie mowie ze facet jest skreslony...ale jednak bardziej ostrożnie bym do tego podchdoziła.
              Jak miałam 2pare lat to rozwodnik nie wchodził w grę, miałam prawo tak myśleć.
              • ritual2019 Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:29
                hanusinamama napisała:


                > Jak miałam 2pare lat to rozwodnik nie wchodził w grę, miałam prawo tak myśleć.
                >
                Tyle ze nikt nie odbiera nikomu prawa do tego. To nie jest dyskusja o osobistych preferencjach a o tym skad u ludzi takie negatywne ocenianie osob rozwiedzionych, zwlaszcza mezczyzn i zwlaszcza wiecej niz raz? Dyskusja o tym ze malzesntwa nie juz na cale zycie tak jak kiedys bo zyjemy w innych warunkach okolicznosciach. Od lat nawet w Polsce obserwuje sie wzrost liczby rozwodow i czesto te rozwody sa inicjowane przez kobiety a wiec one tez staja sie rozwodkami czesto wielokrotnymi, jednak nadal ta lampka zapala sie gdy chodzi mezczyzn.
                • jolie Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:33
                  No zapala się i nic twoje tupanie nóżką nie da. Tobie może się nie zapalać, ale to nie znaczy że jesteś bardziej oświecona i nowoczesna.
                • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 18:43
                  >To nie jest dyskusja o osobistych
                  >preferencjach a o tym skad u ludzi
                  >takie negatywne ocenianie osob
                  >rozwiedzionych

                  Ty jesteś jakaś niepelnosprytna?
                  Sama siebie pytasz i sobie odpowiadasz: negatywne/neutralne ocenianie wynika właśnie z osobistych preferencji.
                  Jednemu pasuje, drugiemu absolutnie. Potrafisz to zrozumieć?
      • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:00
        Właśnie tak.
        Nie rozumiem tylko, o co szum. Każdy sobie chyba wybiera partnera, który jemu pasuje, zdziwienie połowy forum że olaboga, jakie to płytkie, jest nie na miejscu.
        Rudego też bym nie chciała, bo nie. Jest wystarczająco wielu nierudych, a co kto o tym myśli, to mnie mało obchodzi.
        • igge Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 14:21
          Mnie się słusznie czy niesłusznie wydaje, że wielu facetów nie wytrzymałoby ze mną dłużej niż kilka miesięcy i rozwód gotowy.
          Trudny dość możliwe charakter czy oczekiwania za duże od partnera. Czyli byłabym potencjalnie rozwodnikiem, kilkakrotnym rozwodnikiem i co? Czy oznaczałoby to z automatu, że nie da się ze mną stworzyć dobrego, szczęśliwego związku?
          Przypadek sprawił, że trafiłam akurat na faceta, z któremu jest ze mną fajnie i już 30 lat intensywnie razem.
          Gdyby był po rozwodzie czy kilku - nadal byłby świetnym partnerem dla kolejnej pani i tyle w temacie
          • m_incubo Re: Rozwiedziony/a 14.10.20, 15:12
            Macie jakiś duży problem z tym.
            Ja nie twierdzę, że facet jest do utylizacji, z nikim mu się nie uda i w ogóle odpad atomowy, więc należy od niego uciekać. Nie, ja twierdzę, że JA, JA go nie biorę pod uwagę, a inni mnie kompletnie nie interesują. I śmieszy mnie czyjeś oburzenie, że jak to. No tak to, rudzi faceci też są dla mnie przezroczyści i tyle.
            Do Egiptu na urlop z AI też nigdy nie polecę na wakacje, bo jest to dla mnie opcja skrajnie nieinteresująca, co mnie obchodzi, że inni lubią?