25.10.20, 10:29
Dawno nie ogladałam tv, dzis właczyłam zobaczyć jak skomentują to co się dzieje. Zobaczyłam reportaż o księdzu Polaku z Australii, cierpiącym katusze gdyż nie może prowadzic mszy, bo jest zakaz. Oraz zapowiedż materiału o kajaku którym pływał JP2 patron pedofilii, ociec chrzestny HIV w Afryce, człowiek godny zaufrania, bo ile yć kumpel dzieci nie wydymał to on słowa nikomu o tym nie powiedział. Co się k***a stało z tą stacją....?
Obserwuj wątek
          • mid.week Re: DDTvn 25.10.20, 10:49
            tak, dokładnie. Kiedy hiv dopadał kolenych afykańczyków to papcio pomykał tam w swojej białej kiecce celem zniechęcania do używania prezerwatyw.
            • niemaznaczenia Re: DDTvn 25.10.20, 10:53
              Czyli JPII miał ogromny autorytet, biorąc po uwagę to, że znaczną większość mieszkańców Afryki stanowią muzułmanie, chrześcijanie innych wyznań niż KK i wyznawcy tradycyjnych religii.

              Podobnie wygląda sytuacja w krajach byłego ZSRR. Tam też posłusznie słuchali JPII?
              • mid.week Re: DDTvn 25.10.20, 11:01
                Obecnie Kościół katolicki prowadzi, podobnie jak inne kościoły chrześcijańskie, intensywną chrystianizację Afryki. W Angoli w 2010 roku katolicy stanowili około 56,8% ludności, Demokratycznej Republice Konga 47,3%, Gabonie 53,5%, a w Ugandzie 42,2% ludności[115]. Na Madagaskarze, w Tanzanii i Mozambiku katolicy stanowią od 35% do 28,4% ludności, a w Wybrzeżu Kości Słoniowej 21,4% mieszkańców. Mimo to w stolicy Wybrzeża Kości Słoniowej Jamusukro za zaciągnięte przez państwo kredyty, które podwoiły dług narodowy, wybudowano największy kościół chrześcijański na świecie, Bazylikę Matki Boskiej Królowej Pokoju w Jamusukro. Budynek został poświęcony przez Jana Pawła II. Polski papież właśnie w Afryce upatrywał rejon świata, który mógłby się w przyszłości przyczynić do rechrystanizacji Europy Zachodniej (dał temu wyraz między innymi w dziele Pamięć i tożsamość). Na początku XX w. w Afryce żyło 400 000 katolików[116], a w 2014 roku było ich około 215 milionów[19].
                • mava Re: DDTvn 25.10.20, 16:07
                  >Obecnie Kościół katolicki prowadzi, podobnie jak inne kościoły chrześcijańskie, intensywną >chrystianizację Afryki. W Angoli w 2010 roku.....

                  JPII zmarł w w 2005 r a w Afryce ostatni raz byl jeszcze 10 lat wcześniej, czyli w 1995 r.
                  Osobiscie to jestem jak najdalej od koscioła, JPII to dla mnie postać taka bardziej egzotyczna i dostrzegana tylko w sensie agitowania na rzecz wyzwolenia sie Europy wsch. spod komunizmu.
                  Ale nigdy nie słyszałam, żeby agitował na rzecz używania kalendarzyka zamiast prezerwatyw.
                  Przypuszczam że w sieci mozna znaleźć różne opracowania, diametralnie róznie zależy od źródła (którego zreszta nie podajesz).
                • niemaznaczenia Re: DDTvn 25.10.20, 11:15
                  Jakieś statystyki to dowodzące? Bo idąc tą logiką, to Polska powinna być wyludniona przez HIV.

                  Skoro Murzyni tak pilnie słuchali JPII w temacie nieużywania prezerwatyw, to dlaczego już go nie słuchali w temacie uprawiania swobodnego seksu na lewo i prawo?

                  Na szybkość i zasięg rozprzestrzeniania się HIV w Afryce, oprócz fatalnej sytuacji jeśli chodzi o poziom medycyny, główny wpływ miały lokalne zwyczaje i mentalność. Powszechny seks pozamałżeński, zmiana partnerów, niechęć do stosowania prezerwatyw, które wg mężczyzn miały odbierać im potencję i umniejszać ich "walory" w oczach partnerek.

                  No i wracam do pytania, co z krajami byłego ZSRR?

                  • mid.week Re: DDTvn 25.10.20, 11:19
                    niemaznaczenia napisał(a):

                    >
                    > Na szybkość i zasięg rozprzestrzeniania się HIV w Afryce, oprócz fatalnej sytua
                    > cji jeśli chodzi o poziom medycyny, główny wpływ miały lokalne zwyczaje i menta
                    > lność. Powszechny seks pozamałżeński, zmiana partnerów, niechęć do stosowania p
                    > rezerwatyw, które wg mężczyzn miały odbierać im potencję i umniejszać ich "walo
                    > ry" w oczach partnerek.
                    >


                    Właśnie dlatego indoktrynacja KK w kierunku rezygnacji z jedynego zabezpieczenia przed ta choroba w afryce powinna byc traktowana jako zbrodnia przeciw ludzkości.
                    • niemaznaczenia Re: DDTvn 25.10.20, 11:27
                      "W Afryce przeprowadzono wiele badań m.in. w Botswanie (w rejonie gdzie 15 mln ludzi jest nosicielami wirusa – 38% w skali zarażonych na świecie), które uświadomiły nam, że główną przyczyną niemożności opanowania AIDS jest kultura akceptująca wielość partnerów seksualnych w tym samym czasie. Model afrykański różni się od modelu w Europie czy Ameryce. Różnica polega na tym, że w krajach naszego kręgu cywilizacyjnego współżyje się z kolejnymi partnerami, ale najczęściej dopiero po zerwaniu z poprzednim, czyli akceptowana jest przynajmniej okresowa wyłączność i wierność. Model ten jest „zmiękczeniem” chrześcijańskiego modelu małżeństwa i wymogu wierności, który on zakłada. Natomiast w Afryce nie istnieje pojęcie wierności małżeńskiej. O tej różnicy trzeba pamiętać, gdy chce się kompetentnie rozmawiać o problemie AIDS.

                      Brak wierności ma swoje historyczne uwarunkowania. Chrześcijaństwo w Afryce nie zapuściło jeszcze silno korzeni, wiele Kościołów lokalnych nie ma nawet 100 lat, a miejscowe zwyczaje są silno ugruntowane. W Afryce mężowie spędzali długie miesiące pasąc bydło z dala od domów, podczas gdy żony zajmowały się uprawą zbóż. W kulturze istniało przyzwolenie na posiadanie kochanek i kochanków. Według zwyczaju mąż na wyjeździe miał kochankę, podobnie i żona kochanka, w czasie jego nieobecności. Gdy wracał do domu pierwszą noc spędzał w domu swego wuja, dając tym samym żonie czas na odesłanie kochanka, który w tym czasie z nią mieszkał. Kontynuując tę tradycję, gdy współcześni mężczyźni jadą handlować do miasta nagminnie korzystają z usług prostytutek, które są zazwyczaj zarażone AIDS, a po powrocie współżyją z własnymi żonami, także je zarażając. Kobiety afrykańskie podobno zdradzają rzadziej niż mężczyźni, jednak gdy mąż umiera na AIDS kobieta w okresie wdowieństwa, zanim nie wybierze kolejnego męża, współżyje z wieloma mężczyznami – potencjalnymi mężami – i wtedy zaraża dużą liczbę swoich kochanków.
                      Skuteczną walkę z AIDS uniemożliwia także kultywowanie pradawnych afrykańskich zwyczajów, takich jak: poligamia, dziedziczenie wdów (kobieta po śmierci męża, także wtedy, gdy zmarł na AIDS, zostaje żoną któregoś z jego braci lub kuzynów), nacinanie skóry przedramienia u wszystkich krewnych na znak posiadania „wspólnej krwi”, albo golenia głów na znak żałoby. Ryty te są zawsze wykonywane jedyną posiadaną przez wspólnotę żyletką (w Europie wiele zarażeń ma miejsce u dentysty lub w pracowni tatuażu). Wszystko to sprawia, że infekcja HIV bardzo szybko zostaje przeniesiona na całą wspólnotę plemienną, w tym na kobiety w ciąży i dzieci.

                      Istnieje paradoks „destrukcyjnego zachowywania się ludzi zarażonych”, który sprawia, że AIDS się jeszcze bardziej rozprzestrzenia. Na chłopski rozum, człowiek, który wie, że zaraził się AIDS powinien zaprzestać aktywności seksualnej, aby nie zarażać innych. W większości przypadków dzieje się jednak odwrotnie. Gdy człowiek jest śmiertelnie chory, jego aktywność seksualna wzrasta. Ludzie zarażeni świadomie zakażają innych. Można powiedzieć, że nikt nie chce umierać samotnie. 15% przebadanych uczniów w wieku 12-17 lat zdeklarowało, że gdyby zostali zarażeni wirusem HIV nadal współżyliby seksualnie i nie przejmowaliby się możliwością zarażenia partnera.

                      Chorzy zamiast pójść do lekarza wolą udać się do czarownika. Otrzymują miksturą, na którą składają się np: krew z kury, zmielona skorupka jajka i sproszkowane zioła. Gdy już znajdą się w szpitalu zastanawiają się co spowodowało ich chorobę? Odpowiedź nie jest taka jaką byśmy się spodziewali – „zaraziłem się AIDS w czasie współżycia seksualnego”. O wiele częściej chorzy dochodzą do wniosku, że ich chorobę wywołał urok rzucony przez starca idącego przez wieś, sąsiada, z którym się pokłócili albo inną osobę, której nie lubią, której zazdroszczą, która im czegoś odmówiła… W niektórych regionach Afryki zabija się (zakopuje żywcem) osoby, które osądzi się jako winne rzucenia złego uroku. Filtry lokalnej kultury są silniejsze niż podawana ludziom wiedza medyczna na temat przyczyn zachorowania na AIDS. Trzeba być bardzo naiwnym, aby wierzyć, że ci ludzie będą chcieli używać prezerwatywy.

                      W Afryce jest rozpowszechniona wiara, że seks ma znaczenie magiczne. Jest wtedy traktowany jako rytuał mający zapewnić osiągnięcie określonych celów. Wielu Afrykańczyków wierzy, że seks z dzieckiem albo dziewicą ma właściwości uzdrawiające. W konsekwencji dzieci i młodziutkie dziewczyny są gwałcone, wykorzystywane seksualnie i dodatkowo zarażane HIV. Chorzy przez seks chcą zostać uzdrowieni, politycy zaś uprawiają seks homoseksualny, ponieważ wierzą, że umożliwia zdobycie pieniędzy i władzy. Przy okazji wszyscy szybko zarażają się AIDS.

                      W Afryce jest rozpowszechniona wiara, że seks ma znaczenie magiczne. Jest wtedy traktowany jako rytuał mający zapewnić osiągnięcie określonych celów. Wielu Afrykańczyków wierzy, że seks z dzieckiem albo dziewicą ma właściwości uzdrawiające. W konsekwencji dzieci i młodziutkie dziewczyny są gwałcone, wykorzystywane seksualnie i dodatkowo zarażane HIV. Chorzy przez seks chcą zostać uzdrowieni, politycy zaś uprawiają seks homoseksualny, ponieważ wierzą, że umożliwia zdobycie pieniędzy i władzy. Przy okazji wszyscy szybko zarażają się AIDS.

                      W wielu krajach afrykańskich kobieta nie jest szanowana. Mężczyźni często gwałcą kobiety. W niektórych regionach RPA co czwarta kobieta była zgwałcona przynajmniej raz w życiu. Nie ma takich „porządnych” gwałcicieli, którzy gwałcąc troszczyliby się, aby ich ofiara żyła długo i szczęśliwe i nie zaraziła się od nich HIV."

                      I wszystko to przez JPII big_grin
                      • nuclearwinter Re: DDTvn 25.10.20, 12:58
                        No wiesz, co by nie mówić, jakiś posłuch miał. Może i częściowo ginący w gąszczu plemiennych zabobonów, ale jednak. I mógł ten posłuch wykorzystać, zamiast dowalać do pieca jeszcze zakazem używania prezerwatyw. Z pewnością jakieś życia mógł uratować, gdyby nie jego niezłomność - dołożył po prostu swoją wielką porcję zła do masy zła, i to jest jego bezsporna wina.
                          • ola_dom Re: DDTvn 25.10.20, 16:38
                            arwena_11 napisała:

                            > a dlaczego akurat słuchali o zakazie prezerwatyw a nie o wierności małżeńskiej?

                            Pomyśl. Spróbuj tylko przez chwilę.

                            A potem spróbuj jeszcze pomyśleć, co miała zrobić żona, której mąż się po całej wiosce łajdaczył i wracał do niej poruchać po bożemu - więc bez gumki.
                            Jej też zalecałabyś "wierność małżeńską"?
                            • arwena_11 Re: DDTvn 25.10.20, 16:44
                              A jeszcze jedno - z całą pewnością pan dymający na boku założyłby grzecznie gumkę, bo żona każe.

                              Chyba sama nie wierzysz w co piszesz.
                              • ola_dom Re: DDTvn 25.10.20, 16:46
                                arwena_11 napisała:

                                > Chyba sama nie wierzysz w co piszesz.

                                Ja nie, ale wierzę, że tak wielki autorytet, jakim był i jest KK w tamtych krajach, miałby istotny wpływ na to, żeby używali gumek, gdyby tak im papież zalecił.

                                To nie jest europejska mentalność, tutaj faktycznie raczej by popadali ze śmiechu.
                                • arwena_11 Re: DDTvn 25.10.20, 16:59
                                  Weź przestań. Papiez namawial do wierności i jakoś wtedy nie był dla nich autorytetem. A przy gumkach by był? Gdyby nie dymali na boku gumki nie byłyby potrzebne.
                                  • ola_dom Re: DDTvn 25.10.20, 17:10
                                    arwena_11 napisała:

                                    > Weź przestań. Papiez namawial do wierności i jakoś wtedy nie był dla nich
                                    > autorytetem. A przy gumkach by był? Gdyby nie dymali na boku gumki nie
                                    > byłyby potrzebne.

                                    Arweniu, choćbyś tu pękła, twój papcio zostanie w pamięci i historii jako patron pedofili, epidemii AIDS w Afryce i rzezi w Rwandzie.
                                    Coraz więcej ludzi to widzi; żeby dostrzec, wystarczy choć trochę szerzej otworzyć oczy i umysł.

                                    Bo nawet różne organizacje katolickie i episkopaty w Afryce i Indiach od lat informują i przekonują, że prezerwatywa to mniejsze zło i jest "najskuteczniejszym sposobem uniknięcia AIDS".

                                    Ale papcio nie dał się przekonać i uczynił z walki z prezerwatywami swój pontyfikalny oręż.
                                    Ale kto by się tutaj czy w Watykanie przejmował jakąś dziką Afryką, no przecież...
                                    • satur9 Re: DDTvn 25.10.20, 22:04
                                      No i wreszcie ktoś napisał kilka słów prawdy o Karolu Wojtyle, masowym zbrodniarzu odpowiedzialnym za ok. 800 000 trupów w szacunkach konserwatywnych, prawdopodobnie to wstrętne bydlę ma na rękach jakieś 2 miliony. A teraz wieszajcie sobie tandetne, bazarowe portreciki tego psychotycznego "papcia" nad tapczanem. I posyłajcie bombelki na chrzciny i komunie, pięknie zostana tam zgwałcone.
                                  • ola_dom Re: DDTvn 25.10.20, 17:14
                                    arwena_11 napisała:

                                    > Weź przestań. Papiez namawial do wierności
                                    > Gdyby nie dymali na boku gumki nie byłyby potrzebne.

                                    Rozumiem, że pociąg seksualny jest Ci obcy i raczej wstrętny, ale większość ludzi jednak ma inaczej.
                                    Widzę też, że przekracza to twoje pojmowanie.

                                    A wystarczyłyby gumki bez groźby grzechu piekielnego...
                                    • arwena_11 Re: DDTvn 25.10.20, 17:26
                                      Pociąg seksualny nie jest mi obcy. Podobnie jak wierność małżeńską. Rozumiem że tobie pojęcie wierności jest obce?
                                      Oczekujesz że kośćiół będzie nauczał wbrew swojej nauce?
                                      • ola_dom Re: DDTvn 25.10.20, 17:31
                                        arwena_11 napisała:

                                        > Oczekujesz że kośćiół będzie nauczał wbrew swojej nauce?

                                        Arweniu, wiem, że jesteś zajadła, ale co i ile byś tu nie napisała, nie zmieni to faktu, że bronisz patrona pedofili, AIDS w Afryce i rzezi w Rwandzie.
                                        Gratuluję autorytetów.
                                      • olena.s Re: DDTvn 25.10.20, 18:17
                                        Rilli? Naprawdę gumki to podstawa nauczania kościoła? Ważniejsza od :nie zabijaj", od "miłuj swojego bliźniego"?
                                        For this reason, the 1968 encyclical Humanae Vitae accepted the legitimacy of taking the birth-control pill for a medical, rather than a contraceptive, purpose - to regulate menstrual cycles rather than to prevent pregnancy. In the case of Aids, it can be argued that there is a positive moral obligation on an infected person to don a contraceptive.

                                        'Someone who is infected with the HIV virus, and decides to have sex with an uninfected person, has to protect his partner by using a condom," the Archbishop of Brussels, Cardinal Godfried Danneels, said in January. If that person is promiscous, the act of putting on a condom may be a positive moral act. To Rome, that may smack of moral relativism; but morality is a journey, and it must start somewhere.
                                        • ola_dom Re: DDTvn 25.10.20, 18:43
                                          olena.s napisała:

                                          > Rilli? Naprawdę gumki to podstawa nauczania kościoła? Ważniejsza od :nie zabijaj", od "miłuj swojego bliźniego"?

                                          No, dla JPII wydawało się ważniejsze.
                                          Mimo że:

                                          Słynny południowoafrykański biskup Kevin Dowling z Rustenburga powiedział: "W rzeczywistym świecie (...) Kościół powinien dać ludziom wszystkie opcje: jedną z nich jest użycie prezerwatywy nie jako środka zapobiegającego ciąży, ale by zapobiec zarażeniu się śmiertelnym wirusem".
                                          Za prezerwatywami opowiadali się nie tylko pojedynczy kapłani, ale i całe odłamy Kościoła czy ruchów katolickich. Już w 2004 r. Konferencja Episkopatu Indii, wbrew Watykanowi, rozpoczęła kampanię walki z AIDS, uwzględniającą stosowanie kondomów. CAFOD (Catholic Agency for Overseas Development) od lat systematycznie informuje, że prezerwatywy są najskuteczniejszym sposobem uniknięcia AIDS.


                                          Ale papcio był świętszy i mądrzejszy.
                    • olena.s Re: DDTvn 25.10.20, 11:39
                      Zwłaszcza, że mieli podkładkę. "Nie zabijaj" jest podstawowym przykazaniem. Wyobraźmy sobie, że KK uznałby je wtedy, w latach 80,90 za podstawowe przykazanie także w kontekście seksu/reprodukcji/rodziny w Afryce. Ale nie. Wolał jechać tam ze swoim tępym, sprzecznym z nauka oporem oraz z jak wiadomo niewykonalnymi żądaniami (absolutna wierność i dziewictwo są niewykonalne na masową skalę, nie były także 100 lat temu), kosztem tych wszystkich trupów.
                  • olena.s Re: DDTvn 25.10.20, 11:31
                    Wyjasniłam, mam nadzieję, niżej.

                    Oczywiście, w czarnej Afryce nie mieli chrześcijańskiej obsesji dziewictwa, wartością kobiety była jej płodność, a nie dziewictwo. Tylko co to zmienia? Zapewne, gdyby JP2 i KK raczył przymknąć się na temat prezerwatyw i tak HIV miałby w Afryce piękne pole do popisu. Tylko idiota może jednak się upierać, że JP2 i KK nie miały tu wpływu (przypominam o szpitalach misyjnych, o dyspensoriach katolickich). A czy miał on wpływ 70 procent, czy 25 - jak dla mnie mała róznica. Miał wpływ negatywny, złowrogi i śmiertelny.
                    Emocjonalne i osobiste:
                    Miałam okazję być w Afryce. I chyba nawet szpital nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jak wioska, gdzie w plantacji bananowców były groby WSZYSTKICH młodych dorosłych mieszkańców wsi. Zostały dzieci (niektóre już zakażone przez matki) oraz dziadkowie. Pokolenie rodziców wymarło.
                    I rozmawiałam tam z ludźmi, także z jezuitą spodziewającym się ekskomuniki, który wydał książkę, w której prezerwatywy pokazywał jako jedną z trzech łodzi na morzu hiv (pozostałymi był celibat i wzajemnie wierne pożycie dwóch niezakażonych osób). I rozmawiałam z kobietami, już potwornie wyniszczonymi chorobą.
              • olena.s Re: DDTvn 25.10.20, 11:09
                Oczywiście KK także finansował i propagował narrację o wielkich dziurach w prezerwatywach, przez które wirus sobie fruwa w dowolne strony.
                Więc sorry, ale nie ma to zbyt wiele wspólnego z osobistym autorytetem JPII w Afryce, ani tez z tym, czy dokładnie to, co papież pisał/mówił istniało w swiadomej decyzji jakiegoś gacka z Nairobi, który zastanawiał się nad nabyciem kondoma. Dodam, że chrzenienie zawiadywanego przez JP2 KK doskonale zbiegało się z oszołomskim gadaniem niektórych przywódców afrykańskich. Oni też truli o dziurach w kondomach. A że zalecali przy tym seks z dziewicami, no to przecież wynikające z tego gwałty na 12 latkach absolutnie, ABSOLUTNIE nie obciążają sumienia Papieża-Polaka, prawda?
              • livia.kalina Re: DDTvn 25.10.20, 11:45
                To nie tak, że mia)ł aż taki wpływ na zwyczajnych ludzi. Afryka to ekstremalnie biedny kontynent- tam ludzie umierają z głodu. Miał ogromny wpływ na organizację pomocowe, które blokowały dostaw prezerwatyw i krzewienie wiedzy o bezpiecznej antykoncepcji.
                • olena.s Re: DDTvn 25.10.20, 11:47
                  Oraz lokalnych polityków i przywódców.
                  W Kenii jest coś pod półtora miliona zakazonych. A KK na to tak:
                  2018: Condom use can never be advocated by the Catholic Church, according to the bishops of Kenya at a health conference taking place in Mombasa.

                  During the Oct. meeting (...) “The Church has its doctrines of what it teaches and it is the greatest advocator fighting against AIDS but the use of condoms is not part of the agenda of the Church. The Church is at the front line to see how we can reduce the spread of the disease,” said Bishop Joseph Obanyi Sagwe of Kakamega.

                  “There are very many other proven ways to prevent the spread of AIDS. We will not choose to advocate for approaches that are not moral. When it comes to discordant partners, we also have a counseling approach to guide the couples to live morally,” Obanyi added.
                • ola_dom Re: DDTvn 25.10.20, 11:50
                  livia.kalina napisała:

                  > Miał ogromny wpływ na organizację pomocowe, które blokowały dostaw
                  > prezerwatyw i krzewienie wiedzy o bezpiecznej antykoncepcji.

                  Za to niezmiennie i nieprzejednanie grzmiał o strasznym grzechu antykoncepcji, gdy wielokrotnie i jednoznacznie proszono go o złagodzenie tonu, bo chrześcijanie w Afryce bardzo liczą się z jego głosem i głosem KK, a prezerwatywy mogłyby wyraźnie ograniczyć rozprzestrzenianie HIV.
                  Pozostał niezłomny!
            • olena.s Re: DDTvn 25.10.20, 11:02
              Nie. Wtedy Watykan - ze statusem obserwatora NZ - uzywał wszelkich wpływów, żeby nie dopuścić do projektów zmierzających ku informacji i dystrybucji. Ostro robili to równiez lokalni funkcjonariusze KK w Afryce. W efekcie po pierwsze, wzmozono opór, a po drugie, nie było z czego finansować działań.
    • zlota.ptaszyna Re: DDTvn 25.10.20, 11:47
      Serio?
      Bo ja tez miałam włączone i oglądałam jednym okiem i w kółko jakieś przytyki do sytuacji kobiet - pieski a kobiety, gotowanie a kobiety, wybuch w Bejrucie a kobiety w Polsce
      Chyba inny program oglądałam
      Całe szczęście ze nie było Rusin uffffbo jak by ona pojechała to widzom nic innego by nie pozostało jak isc się rzucić z mostu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka