Dodaj do ulubionych

Pierogowy horror.

    • swiezynka77 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 17:36
      Po jednej próbie darowałam sobie pierogi. Jest mnóstwo miejsc gdzie można kupić pyszne gotowe, są osoby które dorabiają domowymi pierogami, nie muszę tego robić sama.
    • laura.palmer Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 17:38
      Idę na łatwiznę i wkładam kapustę do mikrofalówki na 10 minut, zamiast obgotowywać. I robię to rano, jak jem śniadanie, żeby mi wystygła. A reszta idzie błyskawicznie - ryż podgotowuję 5 minut, mieszam z mięsem, cebulą, jajkiem i przyprawami. Zawijam gołąbki, układam w garnku i gotuję. Nie bawię się w idealnie dokładne zawijanie, bo kapusta i tak mięknie, a farsz z jajkiem nie wypływa, nawet jak zdarzy się jakaś dziura. tongue_out

      Z pierogami jest dużo więcej roboty, bo trzeba wyrabiać i wałkować ciasto i pilnować, żeby żaden pierożek nie był dziurawy.
      • grey_delphinum Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:43
        Całą kapuche? A ile minut i w jakiej mocy?
        • laura.palmer Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:56
          Całą główkę na maksymalną moc (u mnie to 800) i na 10 minut. Jeżeli bardzo stara i twarda to 15 minut.
          • iwles Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:08
            laura.palmer napisała:

            > Całą główkę na maksymalną moc (u mnie to 800) i na 10 minut. Jeżeli bardzo star
            > a i twarda to 15 minut.



            Głąb wcześniej wykrajasz?
            • laura.palmer Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:32
              W necie piszą, żeby wykrawać, ale mi się nigdy nie chce. Ścinam tylko wystający kawałek, żeby się zmieściła.
            • mrs.solis Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:40
              Czasem ciezko wykroic, wiec ja zostawiam, a jak obieram kapuste poprostu nacinam liscie przy glabie i je odzielam.
    • irma223 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 17:44
      Wykrawa się szklanką, a farsz nakładasz łyżeczką do herbaty (kopiatą łyżeczkę) na sam środek. Brzegi sklejasz. I jeszcze po sklejeniu ściskasz. Jeśli podejrzewasz, że może być nie dość szczelne, to jeszcze to miejsce dodatkowo obtaczasz w mące.
    • arwena_11 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 17:58
      Takie coś sobie kup smile

      www.youtube.com/watch?v=5WsOL5osFtE
      • triismegistos Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:11
        Jakie ciasto grube surprised
        • mava Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:48
          no ale takie kupujesz w sklepie! bo to przecież przemysłowa (tasmowa) robota...ktora trafia do sklepu a potem na" twój" talerz...

          Dla domowego uzytku wystarczy foremka, do kupienia w kazdym markecie

          https://www.dybcia.pl/userdata/public/gfx/3a02b50dc589d68f64982e2372246aeb.jpg
          • andaba Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:51
            Nie mam pojęcia jaki jest sens tego czegoś, to się wykrawa tym kółko, kółko zostaje na foremce, nakłada się na to farsz i potem skleja?
            Przecież to chyba strasznie długo schodzi?

            Tak wykrawasz szklanką kółka, nakładasz farsz na wszystkie 30 czy ile tam kółek, potem raz raz sklejasz za koleją.
            • mava Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:58
              >Przecież to chyba strasznie długo schodzi?

              no widzisz...akurat odwrotnie., Dla mnie to niemal tasma. Nie musze zastanawiać sie nad wielkoscia kółka (jak podałam - nie wykrawam kółek) i czy brzegi "sie skleiły".
              Spróbuj.
            • triismegistos Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:24
              Też się tak wykłócałam z mężem jak to kupił, ale ogarnęłam i naprawdę jest szybciej. A i wykrawa się tym lepiej niż szklanką. Tylko faktycznie, trzeba się naumieć. Na początku zawsze dawałam za mało farszu, albo za dużo, albo coś.
              Z 10 pierogów zmarnowalam, ale przekonalam się do tego cuda.
          • mava Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:56
            specjalnie dla autorki postu pokażę obrazek pogladowy pt. "jak działa foremka".
            Choc ja akurat w ogóle nie wycinam nią kółek tylko przykrywam płatem ciasta foremke, później odrywając resztę ciasta, ktora dodaje do następnej porcji rozwałkowywanego ciasta. Wtedy nie ma problemu ze np. krążek ciasta jest za mały tp.
            https://garnkiswiata.pl/public/assets/KH-2189j.jpg
            • andaba Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:03
              Matko, cholery bym dostała.
              Bierzesz foremkę, wykrawasz kółeczko, odkładasz foremkę, bierzesz łyżeczkę, nakładasz farszu, odkładasz łyżeczkę, składasz foremkę, wyjmujesz pieroga, wykrawasz kółeczko...

              • triismegistos Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:26
                Uwierz andabo, też dostałam z tym cholery na początku, a teraz kocham i życia sobie nie wyobrażam. A ulepiłam tymi ręcami tysiące pierogów wcześniej.
              • mava Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:28
                jak wspomniałam, ja narzucam rozwałkowany plat ciasta na foremke, jak na zdjeciu nizej, z tym, że na pojedyńcza foremke.

                https://i.ytimg.com/vi/77miK_pnKKM/maxresdefault.jpg

                Potem nakladam farsz we wgłębienie i zaciskam. Nie wykrawam kółeczek. Nie przejmuje sie farszem (czy dostanie sie miedzy brzegi) Nie martwie sie sklejaniem brzegów - żeby było wystarczająco mocno czy ladnie.
                Jakbym miała zrobić 100 pierogow to może bym się zastanowila nad pierogarką (jednak..., ktora skleja kilka pierogów naraz) a nie jaką szklanke wybrać do wykrawania.....
                Jadnak na co dzień nie robie wiecej niz 15-20 pierogow wiec nie ma żadnego problemu.
                Powtarzam, spróbuj
          • mrs.solis Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:45
            Foremke mialam no i chyba nie zaskocze nikogo jak powiem, ze u mnie nie zadzialala 😂 Foremka wyladowala w smieciach.
            • mava Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 20:33
              no cóż ci odpowiedziec...chyba faktycznie masz dwie lewe rączki...
              ps. mieszkanie tez wymalowałam sama...4 pokoje + inne pomieszczenia i majac 3 facetów obok (2 synow + malzonek). Mąz pracował (ja miałam urlop), jeden syn zrezygnował z zaoferowanej pomocy po jednym dniu malowania, drugi nawet jej nie zaproponowal. A ja miałam dosyc syfu na scianach wiec kupilam farby, drabina była w piwnicy...
    • hosta_73 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:03
      Pierogi zrobiłam tylko raz. Póki były ciepłe dało się je zjeść. Im bardziej stygły tym bardziej robiły się twarde.
      W zasadzie to żadnych klusek nie robię. Kilka razy robiłam leniwe z jakiejś książki kucharskiej, bardzo dobre, delikatne. Ale jakoś za dużo czasu mi to zajmuje, uwalone wszystko mąka, ja zmęczona więc stwierdziłam, że nie warto 🤪.
    • hosta_73 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:06
      Macie dobry przepis na knedle ze śliwkami?

      Pierogi da się kupić smaczne mrożone ale na dobre knedle nie udało mi się trafić. I tych mi czasem brakuje i może bym nawet spróbowała zrobić 😱
    • triismegistos Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:06
      Nie umiem w ciasta. Małżonek do dzisiaj wspomina mój makowiec big_grin A, i naleśniki nigdy w życiu mi nie wyszły. Jak czujesz przymus lepienia kup sobie pierożnicę. Albo ogarnij naprawdę dobre pierogi, nie wierzę, że w Twoim mieście się nie da.
    • mrs.solis Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:12
      Odkad kapuste na golabki gotuje w mikrofali to i czas ich przygotowania zdecydowanie sie skrocil plus odpada wylawianie tej glowy z gara z wrzatkiem co jest niezmiernym ulatwieniem.
      • gryfna-frelka Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:49
        SProbuj zrobic z kiszonych lisci kapusty (kiszone cale glowki), nie trzeba nic gotowac, po prostu wyjac z woreczka i zawijac farsz. smile Tip : kiszone glowki kapusty wystepuja w sklepach niemieckich, rosyjskich (i ogolnie wschodnich), rumunskich etc., moze znajdziesz u siebie.
    • triismegistos Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:18
      Oo, to tak jak ja. Czasem robię (tak raz na pięć lat) i chodzę w aureoli bohaterstwa.
    • morekac Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:22
      Ja gołąbki wyłudzam od tatusia. I pasztet.
    • mava Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 18:41
      ja nie jestem wybitną kucharką, w ogole nie lubie gotować, gotuje bo muszę ale nie rozumiem tych twoich problemow, jako też "niezbyt wybitnej kucharki", przynajmniej w kwestii pierogów.
      Ja nauczyłam sie ograniczać do minimum pracę przy gotowaniu. I tak - pierogi:
      - ciasto robię wyłącznie w robocie. Włączam robot na 3 x 1 minuta ( bo dłużej jednorazowo nie powinien pracowac). Wrzucam najpierw skladniki wg przepisu (zadnej goracej wody!) a potem naciskam włącznik robota. I juz. Ciasto jest mięciutkie, elastyczne, wygniecione raczkami robota. Gotowe ciasto odstawiam w misce przykrytej talerzem (żadnych wilgotnych ściereczek tp) na godzinę, kilka godzin, do jutra - kiedy akurat zacznę lepic pierogi..
      -Odrywam kawałeczek ciasta, taki na 1-2 pierogi i rozwałkowuje (silikonowym, najlepszy) wałkiem.
      -Nakladam rozwałkowane ciasto na foremke do lepienia pierogów (obsypana mąka, oczywiscie), do wgłębienia foremki wkladam farsz (wgłębienie = brak farszu na brzegach) a potem zaciskam foremke.
      I już, pieróg gotowy!
      No naprawdę...prościej chyba sie nie da? co tu ma sie zepsuć?
      Jakbym miała obcinac nozyczkami ciasto albo lepić każdy pierog "palcyma" to chyba bym się pochlastała....
      No...mnie ciasta (słodycze) nie wychodza. Opadaja, zakalec sie robi itp wiec po kilku probach zrezygnowałam. Z tym, ze z ciastami to nie jest tak prosto, ważne jest wiele innych czynnikow i sam piekarnik. Oczywiście, piaskowe (i podobne) wychodzą bo tam też nie ma sie co zepsuc ale ja nie przepadam za piaskowymi.
      • mrs.solis Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:52
        Pierwsze ciasto robilam recznie i wyrobilam. Zostawilam do odpoczecia pod wilgotna scierka i zrobila sie z niego guma, ktorej nie dalam rady rozwalkowac bo sie zbiegala. Drugie ciasto wyrobilam robotem zostawilam do odpoczecia wg. przepisu pod sucha sciereczka i ciasto mi obeschlo. Musialam pozniej moczyc rece w wodzie zeby na nowo wyrabiac kulke po kulce , ktore pozniej rozwalkowywalam kazda z osobna.
        • mava Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 20:26
          ciasto wyrobione w robocie wkladam do szklanej miski, przykrywam talerzem (odpowiedniej, do miski, wielkosci) i wstawiam do lodówki.
          Nic nie obsycha.
          Nie znam przepisu, który zaleca zostawienie ciasta "pod sucha sciereczka".
          Moze zastanow się nad przepisami, z ktorych korzystasz? a nie swoimi umiejetnosciami
          A jeśli masz problem z rozwałkowaniem ciasta to może kup maszynke do rozwałkowywania? choc akurat ja jej nie lubie bo plat ciasta trzeba tam wałkować kilka razy zanim wyjdzie ten ostateczny. Najpierw wałkujemy "na grubo', potem "na cieniej" a za ktoryms razem wychodzi ten właściwy. Szybciej wałkiem...
          No ale dla totalnych abnegatów moze i jest to sposob?
          ps. kazde ciasto na stolnicy sie "zbiega". Trzeba podsypywac mąką i wałkować niewielkie partie na raz
    • kandyzowana3x Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:03
      nie mam smile jestem cholernie zawzieta i bede 1000x probowac, az sie naucze smile ile przy tym ciast, chlebow, czy potraw wywalilam nie zlicze, ale chyba jeszcze nie odpuscilam zadnej
    • wapaha Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:10
      Pierogi to jedyna rzecz, której nie potrafię robić - a raczej nie mam do niej cierpliwosci. TO babranie się z ciaste, lepienie, sklejanie, gotowanie, odcedzanie brrrrrr. Nie lubię. Robię dobry farsz, mężowi dobrze idzie robienie ciasta i lepienie, traktuje to jako warsztaty terapii zajęciowej hehe wink
      Poza tym czuję sie bezpieczna bo mam pierogową teściową i trzy pierogarnie na pobliskim ryneczku
      • mrs.solis Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:54
        👍
    • chatgris01 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:22
      Pierogi mi wychodzą, ale w moim wykonaniu to strata czasu i energii, a trenować (bo to kwestia wprawy) mi się zwyczajnie nie chce.
      Nie czytałam jeszcze wątku, więc może się powtórzę, ale podpowiem-farsz do pierogów świetnie nadaje się też do naleśników, a o ileż mniej babrania.
    • kotejka Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:29
      moje pierogi sa boskie - nie chwalac sie
      mialam dlugo traume pierogowa
      moja babcia pochodzila z dobrej rodziny, gdzie wszystkie panny, a bylo ich 5 byly wyksztalcone, prqcowite i gospodarne
      jako najstarsza wnuczka babci, bylam przyuczana do wszelkich prac
      i babcia z ciociami zalamywaly rece, bo w moich szescioletnich lapach kazdy pierog wygladal jak worek z psia kupa
      a ja tak strasznie chcialam umiec jak one
      i w sumie teraz umiem
      jakbym miala powiedziec jak to nie wiem
      babcinym sposobem
      wez troche maki i troche wody
      a soli do smaku
      i wyrabiaj ile ciasto wezmie
      do momentu az bedzie wystarczajace i jeszcze oleju zeby bylo elastyczne i lsnice
      i wiem, ktory moment i jaka ilosc jest optymalna, ale wyltumaczyc ni cholery bym nie umiala
      podobnie z farszem
      ale zawsze sa pyszne
      jak zaczynam robic to w setki idzie
      do tego dobry serial i niech mi nikt nie przeszkadza
      najgorzej, ze nie ma tego gdzie trzymac, a nie schlodzone zaczynaja traca forme
      najlepiej robic w mrozie
      wywalam na taras smile
    • bywalec.hoteli Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:31
      Nie masz Ukrainki w sąsiedztwie? Byś jej zapłaciła za zrobienie pierogów.
      BTW, jak można nie potrafić zrobić pierogów??
      • mrs.solis Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 19:58
        No jak widac mozna, ale za to potrafie malowac sciany w domu i robie to jak profesjonalista.
        • bywalec.hoteli Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 08:06
          mrs.solis napisała:

          > No jak widac mozna, ale za to potrafie malowac sciany w domu i robie to jak pro
          > fesjonalista.

          Może bardziej męskie masz talenta? smile Choć malowanie ścian w domu to prosta sprawa dla obu płci. A gładziować nierówne ściany umiesz? smile Samochód w garażu naprawiasz?

          A mąż nieuzdolniony kulinarnie?

          Ja jak robię pizzę, to wiem prostą zasadę: lepi się do rąk? dodaj mąki. Nie jest sprężyste? dodaj wody.
          Tu to nie wystarczy?

          Life. Cheers!
          • iwles Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 08:09

            Wujek dobra rada, ktory w zyciu pierogow nie robil 😃
          • mrs.solis Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 15:19
            Gladziowac tez potrafie, a samochodu sama nie naprawialam, ale czynnie pomagalam. Maz na szczescie jest uzdolniony kulinarnie szczegolnie jesli chodzi w szelkie ciasta, ale pracuje i nie ma czasu na lepienie pierogow.
            • bywalec.hoteli Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 17:43
              ważne, ze się uzupełniacie smile
    • fabryka.lodow.napatyku Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 20:35
      posluchaj mnie uwaznie. a przede wszystkim obejrzyj filmik, ktory zamiescilam ponizej.
      Przez cale zycie nienawidzilam robienia pierogow, babrania sie w mace, zrobilam je 2 razy w zyciu.
      a pozniej zaczelam robic dokladnie tak jak na tym filmiku. Ciasto robie w malakserze, jesli nie masz to sobie kup, przydaje sie do kazdego innego ciasta, walkuje pojedyncze krazki, ale owalne, bardzo latwo sie wtedy skleja pierogi. z tego przepisu nie trzeba podsypywac niczego maka. pierogi zaczelam robic jakies 3 tyg temu i robilam juz kilka razy, moglabym je kleic codziennie, sluchawki na uszy i kleimy

      • palacinka2020 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 21:29
        Walkujesz kazde kolko oddzielnie? To ja leniwa jestem, kroje plat ciasta na kwadraty...
        • iwles Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 00:15
          No ja tez kazde kółko oddzielnie. Nie dość, że szybko idzie, łatwiej się wałkuje, nie zostają "spady", jak po wycięciu szklanką z dużego placka, to robota jest czysta, ja nie podsypuję wcale mąką 😃
      • mrs.solis Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 00:35
        Drugie ciasto wlasnie zrobilam z tego filmiku tylko po odpoczywaniu troche mi obeschlo i faktycznie jej sposob walkowania najbardziej przypadl mi do gustu.
        • iwles Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 01:18

          Ja nie zostawiam ciasta do odpoczywania.
    • ga-ti Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 20:45
      U nas pierogi robi mój mąż, to znaczy oczywiście mu pomagamy, bo by nas śniadanie dnia następnego spotkało, a nie kolacja wigilijna, ale to on wyrabia, wałkuje i wycina, my siedzimy, napełniamy i kleimy. Ja robię farsze.
      Nie znoszę robić ciasta (jakiegokolwiek) na stolnicy, zawsze coś mi ucieknie, wyleje się ze stożka z dołkiem, rozsypie, nie sklei albo zaklei na amen.
      Cista kruche wyrabiam w misce (nawet gdy w przepisie jest posiekać nożem na stolnicy). Drożdżowe w misce, choć od kilku lat drożdżowe wyrabia mi syn albo mąż, ja nie mam siły.
      Ciasta piekę i mi wychodzą. Ale wszelkie makarony, kopytka, kluski, pierogi, pokonują mnie.

      Lepiej skleisz brzegi jak posmarujesz je wodą (woda w kubeczku i palec własny), moja córka dociska widelcem, ja robię brzeg na zakładki. Mamy jako miarkę do wykrawania plastikową pokrywkę od kakao w plastikowym słoiku. A farsz nakładamy wypróbowaną łyżeczką wink
      Poszukaj w okolicy smacznej garmażerii albo kogoś,kto robi domowe jedzenie i zrobi Ci te pierogi, może nawet zrobi z Twojego farszu (na mojej lokalnej grupie facebookowej pełno takich ogłoszeń).
    • rewolucja.pa Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 20:51
      Od kiedy robię z przepisu Olgi Smile, wychodzą zawsze. A robiłam je na trzech kontynentach, z mąk różniastych i dziwnych.
      Od jakiegoś czasu mam maszynkę do makaronu i robota typu thermomix i muszę przyznać, że przy ich pomocy mogłabym robić pierogi zawodowo. Jedno zakręci ciasto z wrzątkiem, drugie (tu już przy mojej pomocy) wyda na świat idealnie równe paski do wycinania... plus szczęka pierogowa, no już się nie mogę doczekać następnego pierogowania.
      Kieliszek wina (dla kucharki, nie do ciasta...) podczas dłuższych przygód kulinarnych też pomaga wink
    • yuka12 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 20:52
      Mnie pierogi nawet wychodzą, ale uważam, że wymagają za dużo pracy i sprzątania.
      Moją piętą Achillesową jest zdobienie ciast bitą śmietaną czy kremem. Próbowałsm też masą cukrową czy marcepanem. No nie wychodzi mi i już 🙁.
      • chatgris01 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 20:52
        yuka12 napisała:

        > Mnie pierogi nawet wychodzą, ale uważam, że wymagają za dużo pracy i sprzątania
        > .

        O to to.
        • mus_tang1 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 22:11
          Cóż, to prawda. Ja w ogóle nie lubię gotować. I nie jestem smakoszem. Tylko niektóre rzeczy naprawdę lubię.
          pierogi kocham i robię dla siebie smile

          Naleśniki, ja robię tyle samo płynu i mąki. Mleko i woda pół na pół mniej więcej, parę jajek, sól, cukier waniliowy.
          A tajemnicą jest bardzo mocno nagrzana patelnia. I mało tłuszczu.

          A budyń, który potem robi się rzadki - to błąd polega na tym, że mleko musi się porzadnie zagotować - kipieć. Po zagotowaniu zestawić z "ognia" i mieszając wlewać wąską strużką.

          Gołąbki robię rzadko, za to z dwóch kapust. Czasem z włoskiej, jest szybciej.
    • palacinka2020 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 21:26
      W tym roku mialam jakies 10-te podejscie do pierogow i w koncu wyszly, stad moje rady oparte na wielu bledach:

      1. dac duzo cieplej wody lub goracego mleka. Dlugo wyrabiac. Tak, na poczatku przykleja sie do palcow, potem dalej sie przykleja, potem masz ochote rzucic tym o sciane (ale nie dajesz rady odkleic od reki) az nagle po 10 czy 15 minutach przestaje, ciasto staje sie elastyczne.

      2. Jesli ciasto jest twarde= mialo za mialo wody. Dolac duzo cieplej wody, i wyrabiac dalej.

      3. Mozna dodac jajko i roztopione maslo. Moim zdaniem podnosi to walory smakowe samego ciasta, nie jest niezbedne.

      4. Nie radze przepisow z olejem, gdyz ciasto z olejem za bardzo sie klei, przykleja do blatu, nie jest elastyczne. Trzeba miec wprawe z takim ciastem.

      Co do klejenia to nie pomoge, jako ze bylam szkolona przez babcie od 3 roku zycia do klejenia pierogow i nakladania farszu lyzeczka. Nie musialam sie tego "uczyc", klejenie pierogow jest dla mnie rownie oczywiste jak oddychanie.
      • mus_tang1 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 22:22
        Jak się przykleja to lejesz trochę oleju na blat i gnieciesz dalej.
        Oleju nie można za dużo.. Ale na kg mąki 6łyzek jest ok..
        Czy dasz masło czy olej wsio ryba.
        Ja się nauczyłam od teściowej, robi przepyszne pierogi że wszystkim z czym się da. Ja teraz robię takie same.
        Za którymś razem wychodzi i potem robi się oko, dążąc do pożądanej konsystencji. Lubię jak ciasto jest mięciutkie i farszu nie za dużo.
        Do gotowania do wody też daję że dwie łyżki oleju, żeby się nie kleiły.
        Podczas wałkowania posypać blat mąką. Na początek małe ilości, żeby się nie zniechęcić.
      • mava Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 22:28
        >dac duzo cieplej wody lub goracego mleka. Dlugo wyrabiac


        moja rada - kup robota...SAM wyrabia i bez goracej wody (nigdy nie uzywam) oraz w ciagu 2-3 minut.
        • palacinka2020 Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 11:51
          Alez wyrabianie ciasta to najwieksza zabawa.
      • mikams75 Re: Pierogowy horror. 18.12.20, 01:15
        jajko w ciescie zmniejsza ryzyko, ze sie pierogi rozwala w gotowaniu.
    • kurt.wallander Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 21:30
      Wszelkie ciasta, które trzeba porządnie wyrobić pozostawiam mężowi. Dotyczy to m.in. pierogów i ciast drożdżowych. I mam problem z głowy.
    • mus_tang1 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 21:55
      Ciasto się kurczy przy wałkowaniu, jeśli nie zostawisz po wygnieceniu na odpoczynek w folii na pół godz.
      Proste ciasto, mąka, na 1kg ok. 0,5 litra prawie wrzątku, 5-6 łyżek oleju.
      CIASTO ma być miękkie i elastyczne. Wtedy też dobrze się wałkuje.
      Jeśli jest twarde, dodaj po łyżce wody. I próbuj aż będzie miękkie.
      Ja robię na oko. Czasem wody więcej, czasem mniej, zależy od mąki też. Jak się klei, a plastycznosc ok, to na blat trochę oleju i wygniatasz dalej. Walkuj sobie trochę grubej, wtedy łatwiej sklecić, bo jest trochę więcej ciasta pod palcami..
      Może być wrocławska, poznańska.
      Krupczatka tylko do ciasta kruchego, polkruchego.
      Włącz sobie YouTube np uwaga babcia gotuje, albo Ania gotuje - blog.
      A poza tym trening czyni mistrza smile
      Na święta mam zrobione 180 pierogów i 80 uszek. Często robię farsz jednego dnia, a lepię następnego.

      • mava Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 22:50
        >Na święta mam zrobione 180 pierogów i 80 uszek.

        mnie natomiast martwi jedna rzecz - nijak nie udaje mi sie odgrzewanie zamrozonych pierogów. Czyli guzik z wczesniejszego przygotowywania...
        jakis bład musze robić....
        Ja gotuje pierogi, zamrażam pojedynczo (potem wrzucam do wspolnego wora) i następnie, chcac skonsumować, wyjmuje zamrożone pierogi, wrzucam takie (zamrozone) na wrzątek a po wyplynięciu wyjmuje. No jednak bleee.... jakies takie rozmemłane są...by nie powiedzieć - miękiszony...
        co powoduje, ze zawsze przyrzadzam "na świezo', co akurat przed świetami jest nieco upierdliwie-obligujaco....
        Czy powinnam te zamrożone najpierw rozmorozic?
        a może zamrażac surowe?
        • fabryka.lodow.napatyku Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 22:56
          no oczywiscie ze surowe!
        • mysiulek08 Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 23:55
          zdecydowanie surowe, rozlozone na tacy tak zeby sie nie stykaly, potem do woreczka, zamrozone na wrzatek
          • mava Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 00:31
            ale że co? te surowe na wrzątek na i 2-3 minuty po wyplynieciu?
            Bo niedawno usłyszałam od wiekowej pani, że ona gotuje, potem zamraża a do konsumpcji odmraża całkowicie i dopiero potem na wrzątek.
            Musze poprobować z tym mrozeniem..bo jednak wizja pierogow w zamrażalniku, ktore mozna wyjąc w dowolnym momencie, jest kusząca. To nigdy mi sie nie udawało
            • mysiulek08 Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 01:07
              tak, takie surowe zamrozone na wrzatek (ale woda nie moze gulgotac jak wkladasz pierogi) i jak zwykle, wyplyna to juz dobre

              tak mrozila babcia, mama, ciotki i ja tez mroze, tylko ciasto nie moze byc cienkie jak bibulka smile
            • mus_tang1 Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 09:07
              Pewnie za długo gotujesz, wrzucasz, średni ogień, wyplyną, minuta i wyciągasz. Ja mrożę ugotowane..
              Ciasto wałkuję dość grubo, wtedy kształt lepiej trzymają. No i falbanka musi być smile Moje pierogi są płaskie - specjalnie, nadmiar ciasta się faluje na pierogu, dzięki temu, że ciasto grubsze i elastyczne.
            • laura.palmer Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 10:48
              Dokładnie tak, surowe (zamrożone) na wrzątek. Ja też mrożę jak mysiulek - surowe pierogi obok siebie na tacce do lodu oraz na talerzach (ile się zmieści jednorazowo w zamrażarce), jak podmarzną na tyle, żeby się nie kleiły pakuję do woreczków, a na tacce kładę kolejną porcję.
            • mikams75 Re: Pierogowy horror. 18.12.20, 01:12
              ja mroze gotowane, ale krotko gotowane. Nie mam miejsca w zamrazalniku, zeby tak je poozkladane zamrazac, wiec jak ugotowane wystygna i troche obeschna to smaruje olejem i pakuje w woreczki. Przy rozmrazaniu odklejaja sie od siebie latwo. Ale i tak staram sie ukladac w woreczkach na plasko i ukladac jeden woreczek na drugim.
    • ajriszka Re: Pierogowy horror. 16.12.20, 22:37
      U mnie - pierogi. To samo smile
      Zrezygnowałam z nauki jakieś 4 lata temu. A uczyłam się około 8 lat. I zawsze, a to zawsze ciasto nie było takie jak na youtubowych filmikach. A kombinowałam przeróżnie - aby było idealne: nie dodawałam białek plus woda bardzo ciepła...i nic z tego nie wychodziło oprócz uświnionej kuchni smile
    • mysiulek08 Re: Pierogowy horror. 17.12.20, 00:01
      jak juz robie, a robie raz w roku 😀 to maka, wrzatek, szczypta soli, olej ze dwie lyzki, wyrabia robot ( robie niewiele, pol kg maki to maks), sprawdzam czy ciasto jest w dobrej konsystencji, przykrywam mise sciereczka i zabieram sie do walkowania gdzies tak po godzinie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka