Dodaj do ulubionych

Kuzyn i wizyta, cz.II

07.02.21, 15:41
kuzyn w rozmowie telefonicznej sugeruje spotkanie, próbuję określić ramowy czas wizyty, bo kuzyn ma z tym problem, co już tu kiedyś opisywałam(lubię gości, ale żeby nie było to w nieskończoność, bo się trochę męczę)

w rozmowie z żoną kuzyna ustalamy, że nie będą nocować(hurra, hurra, nienawidzę gości nocujących), więc przyjadą nieco wcześniej, to wcześniej to okazało się, że godzina 11(sorry, ale to za rano, ja o 3 w nocy chodzę spać)
zasugerowałam, że od 12 będzie ok, skoro NIE NOCUJĄ, liczyłam na lekki poślizg w związku z opadami śniegusmile

przyjechali o 14 i oczywiście o 19 żona oświadczyła, że nie będzie wiozła męża do domu, i że oni tu sobie przenocują(żona zachowywała abstynencję przez całe spotkanie, ja wypiłam z kuzynem piwo do obiadu.

co robi ematka?
kuzyna lubi, żonę kuzyna lubi, ale nie lubi gości nocujących i MIMO TO, proponowała wizytę z noclegiem, ale wtedy czas wizyty określiła wyraźnie - od 18.00 do śniadania, co nie zyskało w rozmowach uznania, stąd wyszła wersja z godziną 12-tą. naprawdę, upewniałam się czy muszą nocować, bo kuzynka wiem że lubi w trakcie spotkań łyknąć piwko czy winko, ja też zresztą.

co zrobić na takie dictum? co robić drogie bravo? jakieś pomysły?
Obserwuj wątek
      • volta2 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 15:51
        neutralny grunt nie wchodzi w grę, niestety
        spotkania i tak są mniej więcej raz na rok(ja u nich a oni u mnie, czyli 2x w roku sie widzimy, ja u nich na herbatce, na 2-3 godzinki i do domciu)
          • bywalec.hoteli Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 08.02.21, 12:32
            Powiem szczerze, że mrozi i mierzi mnie zachowanie co poniektórych osób w dzisiejszych czasach.

            Najpierw wątkodajka robi bliskiej i lubianej rodzinie limit wizyty do 5 godzin między 14 a 19 i jest wielce oburzona, że rodzinie pasuje inna godzina, bo ona musi pospać do 11, potem robi problem z noclegiem, o który poprosili "lubiani i bliscy" goszczeni. Z soboty na niedzielę, gdzie niedziela jest dniem wolnym. To jedna rzecz.
            Ale potem spędza 9 godzin na forum między 15 a 1 w nocy w swoim wątku żaląc się albo chwaląc swoim egotyzmem i produkując 50 wpisów.
            Niektóre rozmówczynie dumnie radzą jej polecić rodzince hotel (a hotele działają obecnie?), Ubera, nielegalny apartament.

            Naprawdę nie rozumiem takiej postawy. To albo jesteśmy rodziną i jesteśmy bliscy i raz na rok jesteśmy dla siebie gościnni i traktujemy gościa zgodnie ze staropolską zasadą "Gość w dom - Bóg w dom" albo traktujemy rodzinę jak film na Netfliksie, który możemy włączyć i wyłączyć o dowolnej porze.

            Nie rozumiem zaś potem marnowania 9 godzin na rozkminiania sprawy na forum.

            Zapewne rodzinie i rozmowie z nią poświęciła mniej czasu przez całe odwiedziny niż niekończącej debacie z randomami na forum. Piętnuję i krytykuję taką postawę. Tu należy się wstydzić, bo to nie jest polska gościnność, zwłaszcza jeśli się potem marnuje kupę czasu na płonne dyskusje. To już by zrobiła im razem albo razem łóżko i rano śniadanie.
    • mikams75 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 15:57
      zalezy jak czesto, jak raz na rok, to bym sie przemeczyla, trudno. Teraz troche trudno o wymowki ale jakby mnie bardzo tym wkurzyli, to bym w ramach nauki na przyszlosc rano po prostu wyszla oznajmiajac juz wieczorem, ze prosisz o wczesniejsze ustalenia i nie zmienianie planow, bo ty rano jestes umowiona/masz kurs malartwa w plenerze/inne. Ba, wieczorem tez mozesz wybyc na drinka do kolezanki mowiac, ze od miesiaca bylas zaprroszona na urodziny i nie wypada zmieniac planow. Moze zrozumieja, ze trzeba sie liczyc z czasem innych.
      • volta2 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 15:59
        oj, już nie raz tak było, że po śniadaniu im oświadczałam, że za chwlię jedziemy na wczesny obiad do teściów, inaczej by jeszcze trwali na posterunku do następnego obiadu(obiad w sobotę i obiad w niedzielę)

        jak piszę, mają problem z wyczuciem kiedy należy się zjawić i kiedy zawinąć, reszta bez zastrzeżeń, stąd jednak utrzymauję kontakty.
        • fitfood1664 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:04
          nie mają żadnego problemu z wyczuciem, tylko z szanowaniem ciebie i twojego zdania, oni twoje zdanie mają po prostu w doopie i przymuszają cię byś akceptowała co sobie ustalili za twoimi plecami
          jak postąpić? jeśli coś do twojego życia wnoszą pozytywnego to męcz się
          • volta2 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:07
            o, widzisz, mój ojciec mi tłumaczy, że to taka próba ustawienia mnie w narożniku, próba wymuszenia i pokazania, kto tu rządzi, ewentualnie próba potrzeby potwierdzenia, jak bardzo jest się lubianym.

            i ja ich rzeczywiście lubię, i chętnie widywalabym sie z nimi częściej, gdyby nie te problemy że oni od razu widzą to jako pobyt 24 godzinny, na co ja już ochoty nie mam żadnej (ani u nich ani u siebie)
            • fitfood1664 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:17
              miewam takie problemy czasami, ktoś zaproszony w pojedynkę pojawia się stadnie i liczba osób rośnie z 1 do 5, co przy poczęstunku może okazać się 'drobnym' problemem, rozwiązanie, przewidziany poczęstunek podzielony na 5 big_grin no, ok, jeszcze jakieś drobiazgi zalegające w lodówce...
              ktoś zaproszony na 12h zjawia się notorycznie o 15h, raz gość się zdziwił, bo jak wszedł to akurat kończyliśmy deser tongue_out
              na chama działa tylko chamstwo, niestety
        • mikams75 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:04
          jesli ich generalnie lubisz a widujecie sie rzadko, to moze po prostu trzeba zaakceptowac fakt, ze oni tacy sa i mowic wprost - mam czas do tej godziny i tego pilnowac. Bez drobnych sugestii czy podjazdow, bo to do nich nie dociera. I o ustalone godzinie mowic - no szkoda, ale musimy zakonczyc wizyte i zaczac sie samej zbierac do wyjscia. Tylko musisz sobie pomyslec, co jest bardziej wiarygodne - wieczorne wyjscie czy z samego rana kolejnego dnia.
          • volta2 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:09
            ale ja już nawet próbowałam to zaakceptować i stąd wyszła ode mnie propozycja noclegu połączonego z wieczornym przyjazdem, no to też nie chcieli, naiwniara ze mnie, że uwierzyłam jak się ktoś o 11 chce zameldować pod drzwiami to z zamiarem nienocowania jednaksmile
        • mikams75 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:06
          nie wiem czy masz dzieci w pasujacym wieku... bo domyslam sie, ze ten pokoj na nocowanie dla gosci masz. Niech dzieci zaprosza swoich gosci (niekoniecznie z nocowanem, wystarczy sie np. sie w tym pokoju rozloza z jakimis grami) i wowczas mowisz, no niestety ale pokoj jest zajety.
        • budyniowatowe Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 19:29
          volta2 napisała:

          > oj, już nie raz tak było, że po śniadaniu im oświadczałam, że za chwlię jedziem
          > y na wczesny obiad do teściów, inaczej by jeszcze trwali na posterunku do nastę
          > pnego obiadu(obiad w sobotę i obiad w niedzielę)
          >

          Następnym razem zaproś na niedzielna popołudniowa kawę i nie serwuj alkoholu.

            • stasi1 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 08.02.21, 10:59
              Skoro pracują na zmiany to przecież i tak czasami mają wolną niedzielę. Tak samo jak mają wolną sobotę.
              Ja czasami nocuje u znajomych(kolega znany od podstawówki, ją znam od zaczęcia pracy, trochę wcześniej niż oni się poznali). Najczęściej wpadam aby wypić wino(z nim przyjeżdżam i z jakimś ciastem, albo lodami), raz na dwa , trzy miesiącem. Wieczorem najwcześniej o 18, najpóźniej o 20. rano wstaje wcześniej niż inni i do pracy. Chociaż ostatnio nie jechałem do pracy trochę zasiedziałem i kolega rowerem musiał jechac bo mu autem zastawiłem wyjazd z garażu.
              Ale w dawnym czasie pamiętam że byłem u znajomych, też kolega z podstawówki ale u niego nigdy nie byłem w domu ją pewnie gdzieś razem poznaliśmy i chyba trochę u nich się zasiedziałem. Nie to że liczyłem na nocowanie, w końcu to było tylko 6 km. Ale strasznie długo siedziałem i nie zauważyłem że się niecierpliwią. Później do mnie to doszło
      • szpil1 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:47
        aqua48 napisała:

        > Ematka asertywnie odpowiada że sorry, ale uprzedzała, że nie ma opcji nocowania
        > .

        Dokładnie tak. Przecież oni tak się zachowują, bo wiedzą, że ulegniesz. Mozesz dodać, ze masz plany na nastepny poranek. I tyle, zadnego więcej tłumaczenia, i broń Boże przejmowania się ewentualnym fochem.
    • arwena_11 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:03
      Nie, nie, nie - żadnego nocowania. Jedyne nocowania jakie przewiduję - to na działce. W domu, tylko ewentualnie jak mam spotkanie z przyjaciółkami i byśmy się zasiedziały do 3 nad ranem. Ale moje przyjaciółki mają tak jak ja - czyli lubią spać we własnych łóżkach. No i mamy mężów, którzy po nas przyjadą o każdej porze smile

      W twojej sytuacji - w zależności od odległości do kuzynów - albo Uber albo hotel
    • lumeria Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:20
      Co jest takiego problematycznego z przenocowaniem ich?

      O tej 19 zaścieliłabym łózko (a raczej miała zaścielone), dala czyste rzeczniki i ewakuowała się (najlepiej mąż tez) do swojego pokoju i do swoich zajęć. Nie bawiłabym się w żadne siedzenie razem, podkarmianie, zabawianie.

        • lumeria Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:41
          Wiec ten raz do roku planujesz sobie jak rozegrasz rano. Robisz np. kawę i wracasz poleżeć w łóżku z książką. Albo jedziecie z mężem gdzieś.

          Wygląda na to, ze ty chcesz spotkania parę godzin, a oni chcą wymusić dłuższe posiedzenie z wami. Wiec po prostu musisz miec inne plany na ten dzien-dwa, i jasno zakomunikować kuzynom - mamy czas tylko od-do, a jak zostaniecie na noc, to niestety nie bedziemy mogli z wami siedziec, bo mamy rozne sprawy do załatwienia.

          Sympatyczne to nie będzie, i pewnie odwiedzie kuzynów od odwiedzania was, może tez nadpsuć relacje.

        • fitfood1664 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:46
          usłyszałam kiedyś z ust mądrej osoby że natrętnych gości wypłukuje się herbatą
          o ustalonej godzinie przestajesz proponować cokolwiek poza ww "może herbatki byście się napili?" big_grin ponoć sprawdzone i skuteczne
    • cku Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:25
      Nie znoszę nocujacych gosci. U mnie mozliwe to jest tylko w sytuacjach losowych (kiedys co tydzień nocowala u nas osoba z rodziny, która przyjezdzala na chemię do sąsiadującego z nami szpitala).
      Z osobami, które celowo się zasiaduja spitykam sie tylko na miescie lub u nich.
      W waszej sytuacji to zalezy jak bardzo by mnie wpienili. Oświadczyłabym ze nocowanie wykluczone bo zaraz wychodzimy na dawno umówione spotkanie i rzeczywiscie bysmy zaczeli sie zbierac. Jalby nie zrozumieli to powiedziałabym bardziej bezposrednio.
    • ga-ti Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:25
      Nie pojmuję problemu. Po za tym, że umawiali się bez noclegu i zmienili zdanie, ale to nie pierwszy raz, więc powinnaś być przyzwyczajona wink
      Nie pojmuję problemu z przenocowaniem bliskich mi ludzi, ludzi, których lubię, no chyba, że mam mieszkanko kilkanaście metrów kwadratowych, ale w innych warunkach nie pojmuję.
      Owszem, no trzeba powlec czystą pościel, później trzeba ją wyprać, po jednej nocy, trzeba podać śniadanie, ale bez przesady, raz w roku to jakaś wielka męczarnia?
      • volta2 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:29
        Wiesz, jak komuś zależy tylko na noclegu to się rano zbiera a tu by było oczekiwanie gościny od nowa. Nocowała u mnie kuzynka regularnie studiująca i 8 rano znikała. I to było bardzo ok. Nie miałam z tym problemu.
        • aqua48 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:42
          volta2 napisała:

          > Wiesz, jak komuś zależy tylko na noclegu to się rano zbiera a tu by było oczeki
          > wanie gościny od nowa.

          To przenocuj, ale zapowiedz, że wcześnie rano muszą się ewakuować, bo macie już plany, w których nie uwzględniłaś, że będą u was w domu, ponieważ mieli wracać poprzedniego dnia wieczorem do siebie. I zrób gościom pobudkę o 5.00-5.30. małe śniadanie i sorry ale musicie już wyjść, bo i my zaraz po Was wybywamy...
      • daniela34 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:33
        W tym też nie widzę problemu, ale z tego co rozumiem, rano też może być problem z wyprawieniem gości w drogę.
        Mam takich w rodzinie. Przyjeżdżali 1.11 na groby rodzinne. Ok. Obiad, deser, kawa, herbata, kolacja, upps, pociąg odjechał/zle warunki na drodze (do pewnego momentu nie mieli samochodu). Ok. Pościel, nocowanie. Dobra. Rano śniadanie, kawa, siedzą, herbata, ciasto, obiad. Aaaa, już późno, ciemno i wilki latają...nastepny nocleg. I tak z jednego popołudnia robiły się dwa noclegi.
      • cosmetic.wipes Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 17:53
        ga-ti napisała:

        > Nie pojmuję problemu.

        Ludzie są różni. Tobie może nie przeszkadzać nocujący gość, ale innym przeszkadza.
        Plątanie się po chacie ludzi niebędących mieszkańcami to dla mnie koszmar.
      • m_incubo Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 23:51
        No właśnie na szczęście nie trzeba.
        Ja nie mam problemów z nocowaniem, nocują u nas znajomi czy rodzina czasami, my u nich.
        Ale zaczynam mieć problem z nocowaniem, gdy wyraźnie mówię, że nie ma takiej opcji, a ktoś udaje greka. W sumie właściwie to wtedy ten ktoś ma problem z nocowaniem, bo u mnie nocował nie będzie, nawet jak wypił 4 piwa, a nie jedno.
        Lubię gości. Nie znoszę i nie toleruję lekceważenia.
    • mimfa Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:38
      Jakieś takie wstrętne się wydajecie. Potomkinie furmanów co to jak się kilku metrów dochrapią to bronią jak twierdzy ? Raz na rok nie móc rodziny przenocować, bo „ ja lubię rano do 10 leżeć a nie żeby mi się obcy ( których niby lubię) po domu szwendali ? Dziwne.
        • mimfa Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:53
          No bardzo zabawne te twoje słowa. Pewnie Ci się wydaje, że mi dopiekłaś. Niech będzie. Nigdzie się nie wciskam, ale nie robię afery z przenocowania członków rodziny raz na rok.
          • fitfood1664 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 18:41
            jaki cel miało użycie przez ciebie określenia potomkinie furmanów?? dowcip? Czy żeby poniżyć?
            nie robisz afery ale nie rozumiesz że komuś to może nie odpowiadać, takie wciskanie się na chama mimo uprzednich ustaleń, żyjemy w XXI, obyczaje się nieco zmieniły wraz z postępem
            ty sobie możesz nocować kogo chcesz i kiedy chcesz, ktoś inny może nie chcieć
      • kubek0802 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:52
        No ja jestem wstrętna. Nie wykluczam nawet pewnego defektu psychicznego. Na myśl o takich nocowankach mnie trzęsie dopuszczam opcję że nocuje moja mama lub męża w związku z jakimiś istotnymi okolicznościami. Nie ma to nic wspólnego z metrazem.

    • kanna Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:50
      Kluczowe jest to, że kuzynka nie piła - czyli dawała sobie szansę na pojechanie.
      Ta informacja puszczona o 19 była sonda zwiadowczą, nie torpedą. Sprawdzała Twoją reakcje.
      Skoro nie zaprotestowałaś ostro, to dałaś jej do zrozumienia, że nocowanie jest ok.
    • lea_233 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:57
      Skoro ich lubię to przygotowuję im miejsce do spania ale daję lekko odczuć, że nie podoba mi się to bo inna była umowa. Na drugi raz wyraźnie zaznaczam, że nocleg nie wchodzi w grę bo cośtam. Nie cierpię nocowania u kogoś a nie u mnie
    • tereso Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 16:58
      Ja chyba powiedziałabym "ustalaliśmy że bez noclegu ale ok tyle że od taka już jestem zajęta "- jeśli chcieli przedłużyć to już wiedzą że nici z tego, rano już dopilnowałabym, żeby wyjechali. W ogóle kuzyn wypił piwo, luz, ale zobacz - znowu alkohol w wątku u Ciebie 😁
      • tereso Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 17:05
        Przepraszam Volta nie napisałam tego co faktycznie mi przyszło do głowy, bo stwierdziłam że jednak to Ci nic nie da, więc i tę uwagę powinnam była odpuścić, bez kontekstu jest zwykłym czepianiem się.
      • volta2 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 17:39
        a co by miała mi dać twoja uwaga dotycząca piwa do obiadu?
        w moim domu jest czymś normalnym częstowanie alkoholem zaproszonych gości, i raczej nie zachowujemy się jak barbarzyńcy, bo w gościach u kogoś też nim jesteśmy częstowani.
        a to kto pije jest normalnym tematem rozmów, bo trzeba wiedzieć, co robią kierowcy i komu nie polewać. stąd zachowanie kuzynki w tym kontekście niosło mi jakąś informcję (gdy odmówiła kurtuazyjnej szklaneczki)
    • novembre Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 17:05
      Słuchajcie, bardzo was lubię, świetnie mi się z wami spędza czas i super, że przyjechaliście, ale nie umawialiśmy się na nocleg i nie jestem na to przygotowana. Proszę trzymajmy się ustaleń, bo czuję teraz się bardzo niekomfortowo, a chciałabym mieć z wami dobre relacje. Zrobię wam kanapki na drogę, Zosiu, tu jest twoja torebka, mężu podaj Zosi płaszczyk.
      big_grin
      To tyle teorii. Ale co ja bym zrobiła, nie wiem. To znaczy wiem, bo miałam parę takich sytuacji (które tu opisałam i zostałam zjechana do imentu):
      1. Luźna znajoma, która nie zna granic czasowych, popołudniowa herbata kończy się o jedenastej dnia następnego. Rozluźniłam kontakty, chociaż z żalem, bo ona w sumie nieszkodliwa poza tym.
      2. Szwagier z małżonką, którego wręcz nie trawię, potrafili uzgodnić wizytę z moim 7letnim wtedy synem i przejechać 200 km, żeby się spotkać. Cóż, przyjechali wieczorem, pobawili się z bratankiem, przenocowali, a o ósmej rano usłyszeli, że wyjeżdżamy (mąż z synem na ferie, o czym wiedzieli wcześniej! pakowanie, pranie, a oni się w gości wpraszają). O dziewiątej rano zrobili w tył zwrot i poszli na busa do domu. I niczego ich to nie nauczyło.
      Oba przypadki powyżej bezdzietne i nie wiem, to jakaś cecha wspólna? Mój chrzestny, też bezdzietny, taki sam, też dzwonił do mamy (swojej siostry) że właśnie przejeżdżają obok i wpadną na obiad, bez zapowiedzi, bez pytania, czy to w ogóle komuś pasuje, takie bezrefleksyjne.
      No nie wiem, cierp w cichości albo próbuj asertywnie ale grzecznie. I nie wychodź, u siebie w domu jesteś. Żona kuzyna nie piła, a jutro wcale nie będzie mniej śniegu niż dzisiaj. Skoro nie np. lubi jeździć po ciemku, niech o tym pamięta na drugi raz, wstając wcześniej od stołu itd. Generalnie nie daj się wpędzić w rolę ofiary i aby tylko nie urazić kuzyna, bo oni się Tobą raczej nie przejmują. Z całą do nich sympatią.

      I napisz, co zrobiłaś. Przenocowałaś ich?
      • lumeria Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 17:10
        >1. Luźna znajoma, która nie zna granic czasowych, popołudniowa herbata kończy się o jedenastej dnia następnego.

        Nie rozumiem dlaczego o np. 20tej nie wstaniesz, wręczysz jej płaszcza ze słowami "to my się już pożegnamy" i za łokieć z zaprowadzisz do drzwi?
          • lumeria Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 17:49
            >Zapewne ponieważ stawia to gospodarza w bardzo niezręcznej, nieprzyjemnej sytuacji.

            Jako mloda kobieta bylam zaproszona do starszego małżeństwa. Po jakimś czasie mąż poszedł się położyć tłumacząc zdrowiem, ale z kobietą bardzo sympatycznie sobie rozmawiałyśmy, wiec zasiedziałam sie dosyć długo. Następnym razem jak sie spotkałyśmy to malo co pod ziemie sie zapadłam, jak mi powiedziała, ze to dla nich bylo okropnie dlugo i ze nie chcą sie spotykać. Na moje wytłumaczenie powiem, ze byłam po studiach, kiedy często ze znajomymi siedzieliśmy gadając późno w noc...

            Ale od tego czasu nauczyłam się, ze gościom trzeba sygnalizować, ze wizyta dobiega końca. Nie podawać więcej jedzenia i picia, pozwolić, by rozmowa przestała sie kleić, wreszcie zaczynać gadkę pożegnalna (no fajnie bylo, kiedy przyjdziecie znowu?). A jeśli to nie dociera, to bardziej wprost...
            • novembre Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 08.02.21, 16:24
              Jak ktoś przychodzi na 16 na herbatę i na ciasto, to serio nie zorientuje się, że 23 to już czas najwyższy dawno minął, żeby sobie poszedł? No to z tym kimś jest coś nie halo.
              I nie, nie powiedziałam jej nic (to typ, który gdy cokolwiek się jej odmawia, robi oczy spaniela i ojoj, a tak mi tu dobrze, a do domu daleko, a ciemno, a zimno, a mam nawet szczoteczkę, patrz!). Więc łatwiej było mi ograniczyć z nią kontakt, niż stawać w sytuacji wypraszania gościa. Chociaż sama bym chciała potrafić w praktyce mówić to, co napisałam w poście wyżej, i czuć się z tym komfortowo.
    • australijka Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 17:33
      Tak trochę nie na temat ale ilekroć sobie przypomnę zawsze się śmieję.
      Przeprowadziliśmy się nad morze i nagle w sezonie letnim nawiedzali nas pociotkowie, znajomi, koledzy z wojska, koleżanki z leżanki i kto tylko.
      No fajnie, fajnie, ja dumna jak paw, bo i dom i ogród duże i ładne a i tak trochę tym wrednym gula urosła a ci fajni zostali wpisani jako goście, którzy zawsze mile widziani choć niekoniecznie na cały urlop z wiktem , opierunkiem i opieką nad nieletnimi dziećmi.
      I zapowiedziała się wyjatkowo wredna para. Znajomi z okresu wczesnojurajskiego, wielkie ę ą i co to nie ja. I w rozmowie telefonicznej wciąż pytania czy w tej wsi to da sie przenocować na poziomie, bo oni nienawykli do spania w wiejskiej izbie i defekowania w sławojce. I ile bym nie tłumaczyła to oni swoje. A czy mam łazienkę a czy jakiś pokój do spania, a wodę bieżącą.
      I tak mnie wk....li, że umówiliśmy się na stacji benzynowej w pobliskim miasteczku, kazałam jechać za sobą i zaparkowałam przed najgorszą we wsi ruiną. Wysiadłam i z szerokim uśmiechem zaprezentowałam posiadłość. Miałam oczywiście za chwilę roześmiać się i pojechać do własnego domu z gośćmi ale ..... przypomnieli sobie, że coś tam i przyjadą póżniej. I to by było na tyle. Nie przyjechali, nie zadzwonili. Nie wiem co mi wtedy odbiło.Chyba ta wyższośc osób kiszących się w blokowym mieszkanku ale w Warszawie. Ale chyba sie nie wstydze.
      • arwena_11 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 18:15
        Za Chiny Ludowe nie zrozumiem tekstu typu "zapowiedzieli się". Co to jest - ktoś mówi "Jolka słuchaj to ja przyjadę do ciebie tydzień"? a ty przyjmujesz to grzecznie? No chyba kogoś Bóg opuścił. Ja po takim tekście powiedziałabym "sorry, ale właśnie wyjeżdżam na czas nieokreślony",
        • volta2 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 18:19
          ale może właśnie chcesz się zobaczyć z jolką i cieszy cię to spotkanie? mnie nie przeszkadza, że ktoś dzwoni i mówi, że chciałby mnie zobaczyć, albo że będzie w wawie i wpadnie. więc się zgadzasz, oczekujesz kultury a tu pojawiają się kwiatki...

          ja jak się gdzieś dalej wybieram(do lekarza, czy coś muszę załatwić), to patrzę, kogo przy tej okazji odwiedzić, ten ktoś nie wie przecież, że będę blisko w poniedziałek o 14 i sam z siebie na zaproszenie nie wpadnie. więc się zapowiadam, jak komuś nie pasuje, to mówi, że będzie w pracy, w polu czy w kosmosie i z drzwiami nie wchodzę wtedy, normalnie przyjmuję odmowę. ale wpadam na kawę i pogaduchy godzina, dwie i do domu.
          • arwena_11 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 18:23
            No ale ja nie mówię o tym - "Arwena tu Jolka będę niedaleko ciebie w środę ok 12, bo mam niedaleko wizytę u lekarza - jak masz czas to się może spotkamy się na kawę". To jest ok i jak mam czas - bardzo chętnie się spotykam (
            Ale tekst typu - "Arwena przyjeżdżamy 10 lipca do ciebie na tydzień" - jest nie do przyjęcia.
    • iwles Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 18:30

      A jak daleko mieszkają od ciebie?
      Bo może planowali wracać, tylko pogoda się pogorszyła, z kuzynki słaby kierowca i bala się jechać w daleka droge późnym wieczorem? I dlatego spytała, czy mogą przenocowac?
        • mala_truskawka Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 18:51
          Napisz wreszcie jak się to skończyło. Ja bym się trochę zaniepokoiła jednak, że żona kuzyna nagle odmówiła jazdy, choć ewidentnie wzięła na siebie rolę kierowcy od początku. Chyba jestem panikarą, bo od razu by mi przeszło przez myśl, że ona się źle czuje i nie jest w stanie jechać, a po ich wyjściu obgryzałabym paznokcie z niepokoju, że coś się może w tej drodze złego wydarzyć.
      • volta2 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 18:43
        błagam, przy tym poziomie zażyłości oni doskonale wiedzą, że mają gdzie przespać(akurat byłam w domu sama, i wszystkie pokoje stały puste, może też dlatego wybrali taki termin wizyty?)
        • smoczekrocze Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 19:48
          Ale to, że masz wolne pokoje nie ma żadnego znaczenia, mogłabyś mieszkasz sama w zamku i również nie móc przenocować gości. Możesz mieć plany, możesz obiecać facetowi, że robicie maraton filmowy o określonej godzinie, umówić się z dzieckiem na wieczorne planszówki, z koleżanką na ploty przez telefon. Nie musisz się przed nikim tłumaczyć i nie jesteś w żaden sposób zobowiązana do zapewniania komuś noclegu.
          • volta2 Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 19:53
            ja to wiem, tylko w tamtym momencie oni doskonale wiedzieli że ja mogę ich przenocować, tylko nie chcę. i teraz ich patent opierał się na tym, co zrobić żebym zrobiła coś, czego nie chcę a mogę.


            zaczyna mi świtać, dlaczego żalą mi się na wspólnego kuzyna, że ich nie zaprasza i się odciął. może u niego też chcieli nocować albo nie wiedzieli kiedy wyjść? łatwiej wtedy w ogóle nie zapraszać niż szukać wymówek typu planszówka czy obiad u teściowej
    • escott Re: Kuzyn i wizyta, cz.II 07.02.21, 18:55
      Dla mnie nocowanie nie jest problemem, ale siedzenie w dzień - tak smile Przy gościach lubię się zrelaksować, sama móc napić alkoholu, a też mam nocny tryb życia. Ja bym się upierała przy opcji 18-rano, po prostu. Na 12 to mogę tylko jak jest zaplanowana jakaś wspólna rozrywka w plenerze. No jak ktoś się zasiedzi i mówi, że chce u mnie przenocować, a macie takie obyczaje, że to się zdarza, to raczej nie ma już wyjścia. Łatwo mi to powiedzieć, bo dla mnie to nie problem. Myślę, że gdybym miała z tym taki problem, to spróbowałabym zrozumieć, z czym dokładnie i ewentualnie po prostu rozwiązać go... To znaczy co jest takiego złego w tym, że ktoś u mnie śpi, czy mnie to krępuje, bo nie mam jak w nocy dostać się do łazienki, czy co.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka