mariarikka
07.03.21, 13:25
Tu gdzie mieszkam trzeba nosic maski nawet na ulicy, jedynym wyjatkiem sa ludzie uprawiajacy sport: bieganie, rower.
Dzisiaj widzialam czlowiek jechal po sciezce rowerowej bez maski a chodnkiem idacy inny czlowiek zaczal agresywnie wrzeszczec " ej ty, maske zaloz" do tego na rowerze. Ale naprawde chamskim agresywnym tonem.
O co chodzi takim ludziom? Nie wierze, ze chodzi mu o zdrowie, bo rowerzysta byl na sciezce rowerowej i w odleglosci od pieszego, wiec zero mozliwosci zakazenia. Czy chodzi tylko o pretekst zeby sie na kogos wydrzec bezinteresownie, albo wpedzic w nieuzasadnione poczucie winy? Czy jakas paranoja?
Ten rowerzysta nawet prawa nie zlamal (wolno jezdzic bez maski), a ten dracy sie nawet nie byl policjantem...
Chore to dla mnie i troche obrzydliwe zachowanie.