Albo lepiej nie

Przyzwyczailam sie do swoich snow - dziwadel (laryngolog wyprowadzajacy swoje plomienie z kominka na spaxer na smyczy, dwa duchy urzadzajace ostra impreze na cmentarzu), ale dzisiaj obsmialam sie rano jak norka ze sztucznego futra.
Otoz snilo mi siecos w rodzaju filmu dla doroslych, ale w wersji z ciastkami. Jakby gingerbread man ze szreka

. Pan ciastko byl jurny i wydolny, pani ciastko umeczona licznymi porodami (?), bo.mieli juz 12 ciasteczek.
- walkujemy nowe? - spytal maz
Ciastkowa zona miala srednia ochote, ale sie zgodzila. Wyjela tylko zza pazuchy kartke z gotowymi tekstami: tak, jestes wspanialy, cudownie, etc

i w odpowiednim momencie pokazywala malzonkowi pasujace wyznanie

A wam.co sie sni?