takasytuacja123
29.04.21, 00:58
Sytuacja do du.py....
Pokłóciłam się z partnerem o bzdurę. Próbowałam zakończyć klotnie, mówię grzecznie”wyluzuj”, „daj już spokój”, „pójdźmy już spać”. Ale nie!!! Nakręcił się jak cholera. I kontynuuje i cały czas gada to samo. I jak zwykle, moja wina.
Klotnie z nim to jakiś kosmos. Powtarza po tysiąc razy tą sama rzecz. Robi rekonstrukcję zdarzeń tej kłótni, jakby mnie podczas niej nie było i od nowa i jeszcze raz. Tak jest za każdym razem. On chyba czeka az przyznam mu racje. Tym razem było tak samo.
W końcu wkurzyłam się i mówię: już to mówiłeś kilka razy, nie jestem debilem, słyszałam i rozumiałam co mówisz, chce isc spać. W odpowiedzi usłyszałam, ze właśnie jestem debilem!!!! Zatkało mnie i pytam: co ty powiedziałeś? Jestem debilem? A on na to, ze tak!
Na taki tekst walnelam tylko spier.dalaj. Nie jestem z siebie dumna. Jest mi wstyd za ten tekst. Ale on mnie obrzydliwie obraził! Po czym wstał i powiedział ze jestem popierdolona menda, coś tam jeszcze jakieś swoje mądrości i wyszedł z domu.
Dodam, ze nie jesteśmy patologia. Nigdy w ten sposób do siebie nie mówiliśmy. Pierwszy raz zostałam tak nazwana i pierwszy raz tak się odezwałam. Dlatego jestem w szoku.
Wygadac się chciałam. Spać nie mogę...