Dodaj do ulubionych

Moi rodzice - typowi nosacze

16.05.21, 17:47
Czy ja też taka będę za 30 lat?

Oni to wypisz wymaluj nosacze z memow. Widzę, że w miarę upływu czasu bardzo się zmieniają, jedne rzeczy na korzyść, inne szybuja mocno w dół.
I tak, jeżeli ja im czegoś nie kupię, nie załatwię, nie zrobię to oni palcem nie kiwna.
Odkurzacz się zepsuł miesiąc temu, wyszło podczas rozmowy telefonicznej. Oni nowego nie kupią. Wchodzę na jakieś media markety kupuje nowy z dostawą do domu.
Z sofy wyszły sprężyny, matka ma wszystkie spodnie poharatane na d....zamówiłam chłopa z vanem do wywiezienia starej, zamówiłam nową sofe.
Żyrandol odpadł, kupiłam nowy, znalazłam faceta co przywiesi nowy.
Ojciec tak długo pilowal klocki hamulcowe, ze az sie tarcze starly. Wczwsniej mimo chrobotania nie pojechal do warsztatu.
I tak jest ze wszystkim. Czasami mam wrażenie, że oni są jak dzieci.
Ręce opadają, tak chciałam się pozalic.
Obserwuj wątek
    • nenia1 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 17:52
      A ile mają lat? Chorują czy co? Bo jeśli są w miarę sprawni, w miarę zdrowi, pomijając jakieś drobne dolegliwości, które w sumie chyba ma każdy, to osobiście jestem przeciwnikiem wyręczania w czymkolwiek, wychodząc z założenie, że wszyscy jesteśmy dorośli i nie ma co uszczęśliwiać innych na siłę.
        • nenia1 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:09
          To trudno, nie wyręczaj ich. Wiem, że to trochę trudne podejście bo jesteśmy chowane w klimacie troszczenia się o innych. Może to z jednej strony przynosić jakieś drobne korzyści w postaci dobrego mniemania o sobie tylu "jestem dobrą córką". Ale to są korzyści krótkotrwałe a długofalowo więcej się traci. Jeśli są zdrowi, pracują, ojciec jak piszesz może w lepszej formie niż ty, to pogódź się z tym. Zepsuł im się odkurzacz? Widocznie go nie potrzebują, albo radzą sobie w inny sposób. Inaczej robisz im też krzywdę bo przyzwyczajasz ich do tego, że ktoś za nich wszystko załatwia. I będziesz musiała to stale robić.
          • aqua48 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:29
            nenia1 napisała:

            > robisz im też krzywdę bo przyzwyczajasz ich do tego, że k
            > toś za nich wszystko załatwia. I będziesz musiała to stale robić.

            Ale tak czy inaczej kiedyś będzie musiała. A może dla tych rodziców nadszedł już ten wiek, w którym przestaje się ogarniać rzeczywistość i radzić z nią? Może po prostu warto lekko ukierunkować pomóc w wyborze, zakupie, załatwieniu fachowca itp. zamiast przyzwyczajać do postępującej abnegacji i tumiwisizmu na zasadzie - spadło, to niech leży.
            • nenia1 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 19:59
              aqua48 napisała:

              > A może dla tych rodziców nadszedł ju
              > ż ten wiek, w którym przestaje się ogarniać rzeczywistość i radzić z nią?

              Mówisz, że człowiek ma 65 lat, jest sprawniejszy fizycznie i zdrowszy niż autorka wątku
              do tego pracoholik i nie radzi sobie z rzeczywistością?
              W opisanych wyżej sytuacjach prócz drobnych upierdliwości nie ma sytuacji zagrażających życiu
              lub zdrowiu.

              • aqua48 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 17.05.21, 09:31
                nenia1 napisała:

                > Mówisz, że człowiek ma 65 lat, jest sprawniejszy fizycznie i zdrowszy niż autor
                > ka wątku
                > do tego pracoholik i nie radzi sobie z rzeczywistością?

                Mówię że może i tak być. Moja Mama zawsze radziła sobie świetnie ze wszystkim, sama reperowała, lub wyszukiwała i zamawiała fachowców, zmieniała uszczelki, wymieniała zamki, malowała i robiła remonty itp. A w pewnym momencie zadzwoniła do mnie, że coś (jakaś błahostka) jej się zepsuło, a ona zupełnie NIE WIE co ma zrobić. Musiałam ją uspokoić i poprowadzić telefonicznie żeby przypomniała sobie nazwisko pana który jej to naprawiał, odszukała numer do niego, zadzwoniła i umówiła się na naprawę. Tak to już jest. w życiu. Jednych ta starcza nieporadność dopada wcześniej, drugich później.
                Sama w tym roku kończę 60 i widzę, że wiele spraw które dawniej zrobiłabym ze śpiewem na ustach, np. podczas gotowania obiadu, teraz wymaga ode mnie dużo więcej wysiłku, nerwów i szczegółowszego planowania.
                • nenia1 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 17.05.21, 13:32
                  aqua48 napisała:

                  > Mówię że może i tak być. Moja Mama (...)

                  no więc właśnie, przekładasz własny przypadek na sytuację autorki, ale tu jest inna sytuacja.
                  Jak sama pisze "ojca nigdy dom nie interesował" można więc go uszczęśliwiać na siłę
                  ale tak właściwie po co? Bo sami uważamy, że domem należy się interesować i wszystko powinno być na tip top? Widocznie on tego nie potrzebuje. Rozumiem sytuacją gdyby nagle ktoś się zmienił, bo to często wskazuje na chorobę, albo dzieją się rzeczy, który zagrażają zdrowiu czy bezpieczeństwu. Ale tu? Zepsuł się odkurzacz, to wszystko.
                  • aqua48 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 10:35
                    nenia1 napisała:

                    > "ojca nigdy dom nie interesował" można więc go uszczęśliwiać na
                    > siłę ale tak właściwie po co? Bo sami uważamy, że domem należy się interesować i wsz
                    > ystko powinno być na tip top?

                    Po to choćby żeby rodzice nie zarastali brudem, bo z tego choroby powstają a poza tym potem jest dużo ciężej posprzątać i robi się problem.
                    Oczywiście można też wzruszyć ramionami i powiedzieć nie moje małpy nie mój cyrk, niech robią co chcą. ale autorce chyba nie o takie podejście chodzi
                    • nenia1 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 15:53
                      aqua48 napisała:

                      >
                      > Po to choćby żeby rodzice nie zarastali brudem, bo z tego choroby powstają a po
                      > za tym potem jest dużo ciężej posprzątać i robi się problem.
                      > Oczywiście można też wzruszyć ramionami i powiedzieć nie moje małpy nie mój cyr
                      > k, niech robią co chcą. ale autorce chyba nie o takie podejście chodzi


                      Może uporządkujmy tą dyskusję, bo nie wiem czy my rozmawiamy. O sytuacji autorki czy o twoich hipotetycznych zagrożeniach, które właśnie wymyślasz? Rodzice autorki zarastają brudem, grożą im jakieś poważne choroby wywołane brakiem przykręconego żyrandola ? Nie? To o czym ty piszesz, prócz tego, że starasz się wykazać iż rzekomo namawiam do wzruszenia ramionami gdy starsi rodzice zaczynają chorować z powodu kompletnego zaniedbania higieny?
                      • aqua48 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 16:15
                        nenia1 napisała:

                        > nie wiem czy my rozmawiamy. O sytuacji autork
                        > i czy o twoich hipotetycznych zagrożeniach,

                        Ja tam nie mam żadnych zagrożeń. A rozmawiamy o rodzicach - typowych nosaczach, czy im pomagać czy nie. A także czym może skutkować jedno i drugie.


                        • nenia1 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 17:14
                          aqua48 napisała:

                          > Ja tam nie mam żadnych zagrożeń. A rozmawiamy o rodzicach - typowych nosaczach,
                          > czy im pomagać czy nie. A także czym może skutkować jedno i drugie.
                          >
                          ja lubię rozmawiać jednak nieco bardziej konkretnie. A z drugiej strony nie lubię tworzyć szablonów bo wolę podchodzić do problemów plastycznie. Jeśli autorka pytania o swoją sytuacją to odnoszę się do jej sytuacji a nie do tysiąca różnych sytuacji bo i tak nie da się dla nich wszystkich stworzyć jednego szablonu według którego powinno się działać. Działanie powinno być określone do sytuacji, nie odwrotnie. Dlatego skoro autorka pisze o zdrowych rodzicach, jak sama twierdzi ojciec jest sprawniejszy i zdrowszy niż ona, i opisuje sytuacje, które były od zawsze, typu zepsuł się odkurzacz czy przez miesiąc nikt nie przykręcił żyrandola, to jest to dla mnie zupełnie inna sytuacja niż z kolei ty opisujesz pisząc "starsi rodzice zaczynają chorować z zaniedbania i brudu w jakim żyją". Więc nieco irytuje mnie sugerowanie, że na tą drugą sytuację sugeruję wzruszenie ramionami, bo nie o tym była mowa.
        • aqua48 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:15
          Ja nie cierpię zepsutych sprzętów w domu i od razu wymieniam, moi Rodzice też tak mieli. Mąż lubił poczekać bo a nuż..naprawi się samo, czy jak. Nauczyłam, że to się wymienia jak najszybciej. Teściowa w ogóle nigdy nie potrafiła wyrzuć nic zepsutego a z wiekiem oczywiście też trzeba jej pomagać w zakupie nowych rzeczy.
        • kurt.wallander Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 20:32
          adriana.la.cerva napisał(a):

          > Oboje po 65.

          O, kurczę, to wcale jeszcze nie tacy starzy. Myślę, że to kwestia osobowości, ponieważ mój ojciec jest niemal 20 lat starszy i jednak, jak się cos popsuje, to kupuje nowe. Natomiast używa wszystkiego tak długo aż już faktycznie całkowicie padnie, ostatnio wywalił odkurzacz made in DDR, kupiony w latach 80-tych.
    • lajtova Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 17:54
      W takich przypadkach jakich opisujesz to nie. Jak coś się zepsuje albo trzeba zrobić to działają szybko. Choć pamiętam jak dwa dni trwały dywagacje żeby kupić jedną powtarzam jedną baterię.
      Bardziej mi działa na nerwy jak mam z nimi jechać np kupować farby i inne rzeczy do remontu. Dla mnie jasne jest że jadę do Leroya i kupuje wszystko w jednym miejscu. Ale nie z moim ojcem. Farby najlepsze u Kowlaskiego, gniazdka to tylko u Nowaka, lampa u Wisniewksiego i tak kolęduje po mieście. A dokładnie to samo w dużo większym wyborze jest w markecie budowlanym.
      Jedyne co to ojciec ma kartę inwalidzką na parking to zawsze się miejsce znajdzie.
        • waleria_s Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:09
          Słuchaj, mamie sypie się zdrowie. W polskich warunkach to oznacza raczej konieczność płacenia ciężkich pieniędzy za prywatne wizyty lekarskie itd. Może chęć kupowania tego najtańszego g... to nie taka faktyczna chęć, a bardziej konieczność i prosta kalkulacja- wydamy na meble, nie będzie na lekarza. Bardzo krytycznie oceniasz rodziców. Choć wiem po sobie, że postawa a po co nam, a na co i postępujące dziadzienie bliskich nie jest miłym doświadczeniem.
          • georgia.guidestones Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:16
            waleria_s napisał(a):

            > Słuchaj, mamie sypie się zdrowie. W polskich warunkach to oznacza raczej koniec
            > zność płacenia ciężkich pieniędzy za prywatne wizyty lekarskie itd. Może chęć k
            > upowania tego najtańszego g... to nie taka faktyczna chęć, a bardziej konieczno
            > ść i prosta kalkulacja- wydamy na meble, nie będzie na lekarza. Bardzo krytyczn
            > ie oceniasz rodziców. Choć wiem po sobie, że postawa a po co nam, a na co i pos
            > tępujące dziadzienie bliskich nie jest miłym doświadczeniem.
            Pazdzierz sie rozpadnie po kilku latach. Uzywane wyjda podobnie cenowo.
          • adriana.la.cerva Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:17
            No nie do końca. Zepsuł jej się ciśnieniomierz z miesiąc temu. Ona to używa że 20 razy dziennie Ale nowego nie kupi. Bo nie. Moja siostra jej przywiozła nowy.

            Pod pretekstem prezentu na Wielkanoc kupiłam im vouchery na szeroki pakiet badań krwi. Niech się sprawdza, przebadaja. Prywatnie nie chodzą do lekarza.
        • lumeria Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:13
          Nie chodzi o jedzenie, ale wyjście z domu. Miałam starszą sąsiadkę, która po miasteczku jeździła przez parę godzin dziennie, zaglądała do wszystkich sklepów przynajmniej raz dziennie, a zwykle więcej. Czasami czułam się inwigilowana, bo ciągle przejeżdżała obok mnie jak szlam gdzies. smile Po prostu taki miała patent na zabicie nudy.
      • fifiriffi Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 08:55
        lajtova napisał(a):


        > Bardziej mi działa na nerwy jak mam z nimi jechać np kupować farby i inne rzecz
        > y do remontu. Dla mnie jasne jest że jadę do Leroya i kupuje wszystko w jednym
        > miejscu. Ale nie z moim ojcem. Farby najlepsze u Kowlaskiego, gniazdka to tylko
        > u Nowaka, lampa u Wisniewksiego i tak kolęduje po mieście. A dokładnie to samo
        > w dużo większym wyborze jest w markecie budowlanym.
        > Jedyne co to ojciec ma kartę inwalidzką na parking to zawsze się miejsce znajdz
        > ie.
        >


        Oooo, to mój tatuś... markety sa złe, tam są goowniane rzeczy, farby na bank jakieś rozlewane, chińskie... to zawsze musi paść to słowo. Wszystko jest chińskie i do bani.. Ale u Kowalskiego, to samo i drożej oznacza , że jest ze sprawdzonego źródła.
        Albo jak szukalam fizjo. I się okazało, że u mnie w mieście bardzo dobre opinie ma chłopak, który pochodzi z naszej miejscowości, to było ,że pfff... co on może umieć...? Lepszego poszukaj.
    • laura.palmer Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 17:55
      Moi właśnie odrzucili ofertę internetu światłowodowego u siebie w domu, bo po co im, przecież mają internet. Nic to, że wolny, im wystarcza. Wszystko fajnie, ale oni oczekują, że w wakacje 2 tygodnie będę się zajmować psami u nich w domu. Byłby szybki internet - przenieślibyśmy się tam. A tak to dupa, bo mąż nie będzie mógł pracować, więc będę jak ten debil kursować tam i z powrotem, bo psy.
      Na internet ich stać, to było "nie bo nie".
        • laura.palmer Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:08
          Powiedziałam. Odpowiedź: "przecież my mamy szybki internet". Ojciec uważa, że skoro on może oglądać netflixa, to internet jest szybki i nie docierają żadne argumenty, nawet mojego męża (programisty) nie słucha. Nie chce im się i tyle, oni są chorzy jak trzeba gdzieś zadzwonić i coś załatwić, a jak to coś wiąże się jeszcze z przeczytaniem umowy to zaprą się i koniec. No chyba, że sami potrzebują.
        • kk345 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 10:43
          Próbuję to przełożyć na moje życie i gdyby mi syn powiedział, że mam dokupić dowolną usługę, mnie osobiście zbędną, żeby mógł z niej korzystać przez dwa tygodnie w moim domu, to śmiechem bym nie zabiła, w końcu to moje dziecko, ale reakcja byłaby na tym poziomie big_grin
          • spanish_fly Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 11:07
            Moi z kolei kupują nowe usługi bardzo chętnie. Zgubią router z kartą sim (tudzież zabiorą go po prostu dzieci brata) - mama kupuje nowy abonament, przy okazji daje sobie wcisnąć jakiś gówniany sprzęt, więc umowa jest na co najmniej dwa lata. Zajmuję się ich papierami od paru miesięcy i jeszcze nie doszłam, który rachunek jest za co.
        • laura.palmer Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:14
          No właśnie nie bardzo. Już wcześniej obiecałam, a sprawa internetu wyszła niedawno i przypadkiem, bo po prostu byłam świadkiem, jak ojciec odrzucił ofertę gdy dzwonił konsultant. Wykręcić się nie mogę, bo nie pracuję, mam niemowlaka w domu, a mama mi przy dziecku sporo pomogła, więc co tu dużo mówić - nie wypada mi teraz odmowić. W te wakacje jakoś przeżyję, ale problem będzie się przecież ciągnął, bo za rok też będą chcieli jechać na wakacje, a internet dalej będzie wolny. No nie dociera, że w dzisiejszych czasach światłowód to standard i nie mają go tylko ci, u których fizycznie nie da się go pociągnąć.
          • aqua48 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:20
            laura.palmer napisała:

            > No właśnie nie bardzo. Już wcześniej obiecałam,

            Ale nie chodzi o to byś odmawiała pomocy tylko żebyś pomagała tak, żeby i Wam było w miarę wygodnie. I tak to trzeba przedstawiać rodzicom, że ten światłowód wydatnie by Wam ułatwił pomoc im.
            Rozumiem natomiast niechęć do tego co rzeczywiście jest starszym ludziom niepotrzebne. Ja np. nie kupię mikrofali, ani zmywarki. Bo wiem że nie będę używać.
            • laura.palmer Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:29
              Będę jeszcze rozmawiać, może zmienią zdanie. Dla nas to byłaby super opcja - dwa tygodnie za miastem, zamiast u nas w centrum w środku lipca i podczas upałów. Jak drugi urlop. smile Niestety znam moich rodziców, jak się zaprą, to nic nie trafia. Zobaczymy.
              • aqua48 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:31
                laura.palmer napisała:

                > Będę jeszcze rozmawiać, może zmienią zdanie. Dla nas to byłaby super opcja

                To rozmawiaj w ten sposób, że dla wnuka byłoby fajnie i moglibyście częściej bywać i że Ty załatwisz wszystkie formalności.
      • heca7 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:54
        Moja matka po pożarze u nas w domu (nie mieliśmy prądu dwa dni i internetu ponad tydzień) zażądała aby moja córka bezwzględnie zamieszkała u niej przez kilka dni. Była oburzona faktem, że córka (lat 19, maturzystka) pojechała na cały dzień do mieszkania swojego chłopaka gdzie miała sucho, ciepło, bez spalenizny i był internet. Bo jak to tak??? Dziewczyna pojechała do chłopaka do domu??? Toż to szmata, nie szanuje się i męża nie znajdzie bo cała Warszawa się dowie iż jeździła do chłopaka do domu! Brak internetu u babci? Przecież wnuczka ma w komórce- świetnie, maturzystka ma przez tydzień siedzieć z komórką w ręku tongue_out Najważniejsze żeby się w mieście nie dowiedzieli, że była u chłopaka big_grin
    • kaki11 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:13
      W sumie to zastanawia mnie z czego wynika taka ich bierność? czy włączył im się na starość jakiś tryb oszczędzania? (np. moja babka tak miała, że ona nic nie potrzebuje już, ona tylko chleb i ziemniaki jak ją ktoś pytał co kupić, a chodzić może w potarganych spodniach) czy to może takie jakieś lenistwo/bierność ich dopadła? albo nie ogarnianie?- to akurat mają moi rodzice, zwłaszcza matka. Tzn jak jej się zepsuje zmywarka, telewizor czy chce kupić nową kanapę to prosi kogoś z nas o pomoc. Totalnie nie jest internetowa i nie zna się, więc my szukamy dobrych sprzętów w jej zakresie cenowym, porównujemy oferty czy np siedzimy z nią i oglądamy dostępne meble, bo po prostu ona sama tego nie ogranie. Podobnie jak ja robię jej opłaty i mam dostęp do jej konta, bo ona nie umie. Tylko, że Twoi rodzice nawet nie wykazują inicjatywy w stylu prośby o pomoc.
      cóż ludzie różnie się starzeją i zmieniają z czasem...
      • adriana.la.cerva Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:22
        Oni byli inni kiedyś. Ale zaczęli dziadowac. Parę miesięcy temu opisałam tu na forum, po którym dostałam mega zjebe od dziewczyn, że oni poblkolowali wszelkie kontakty z innymi. Z rodziną się widzieli kilka lat temu ( No. Ojciec że swoją siostra mimo mieszkania w tym samym miescie). Moja matka u fryzjera nie była pół roku, mogłaby dzieci straszyć. Nie, bo po co.
      • aqua48 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:23
        Bo to fakt, że jeśli chce się teraz kupić nową lodówkę, pralkę, czy kuchenkę to wybór jest taki, że nawet przy ustaleniu priorytetów trzeba robić doktorat z firm, odmian, oraz funkcji których nigdy w życiu nie użyjesz..
      • krokodil123 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 20:15
        Nie chodzi o oszczędzanie a o nicniechcenie. Taki marazm i bierność starego człowieka. Szkoda mi wysiłku i już mu jest obojętnie czy jego kurtka wyszła z mody 10 lat temu czy nie. Ważne że ma kurtkę a szukanie nowej to już jest fanaberia.
        • aqua48 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 17.05.21, 09:41
          krokodil123 napisała:

          > Taki marazm i bierność starego czł
          > owieka. Szkoda mi wysiłku ważne że ma kurtkę a szukanie nowej to już jest fanaberia

          To nie marazm ani bierność, tylko brak energii i..starość. Trzeba się wybrać na zakupy, a więc wyjść z codziennej, bezpiecznej rutyny zajęć, obejść kilka sklepów, rozmawiać z obcą sprzedawczynią, zapewne dużo młodszą i nie znającą priorytetów starszego (wygoda i łatwość wkładania i zapinania) człowieka, a poza tym szybką i nie poświęcającą mu wystarczająco dużo czasu,. Potem dokonać wyboru, co w zalewie rozmaitych rzeczy też nie jest łatwe, a starsi ludzie nie mają zwyczaju zwracać zakupionych rzeczy. A może będzie się chciało siusiu, albo starszy człowiek będzie musiał usiąść i odpocząć, zjeść coś, Albo go coś rozboli. A ludzie chodzą szybko, mówią szybko, czekają na szybką decyzję i to jest bardzo męczące.
          Jeśli się ma 30, 40, 50 lat to tego typu utrudnienia są kosmosem. Dla niektórych starszych ludzi zaczynają być rzeczywistością..
          • konsta-is-me Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 11:09
            No to wtedy mówisz że szukasz łatwego do zapinania i wkładania.
            I pogódź się z tym, że nie wszystko masz pod kontrolą ,bo rzeczywiście jest dużo produktów.
            Młodzi też nie wiedzą wszystkiego o wszystkim i kupują np bo jest modne, albo ma jedną bajerska funkcje.
            I po co obchodzić kilka sklepów, jak wszędzie jest to samo?
            Można wcześniej zrobić wywiad w necie albo wejść na rankingi i porównać .
            • aqua48 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 13:55
              konsta-is-me napisała:

              > I pogódź się z tym, że nie wszystko masz pod kontrolą ,bo rzeczywiście jest duż
              > o produktów.
              > Można wcześniej zrobić wywiad w necie albo wejść na rankingi i porównać .

              Aha. Powiedz to mojej teściowej.. która ma ponad 80 lat ale nie ma żadnego zamiaru pogodzić się z utratą kontroli nad wszystkim. A komputera nie obsługuje, mimo, że ma i niegdyś (w pracy) korzystała dość sprawnie. Teraz na propozycję sprawdzenia czegoś, lub choćby porównania zdjęć na ekranie podchodzi do niego cichaczem na paluszkach i jednym szybkim ruchem wyłącza wszystko smile
    • chatgris01 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 18:22
      Moi dużo starsi, ale prawie wszystko ogarniają i kupują sobie sami, najwyżej raz na ruski rok kupię im coś niedostępnego stacjonarnie przez internet, no i wspieram trochę finansowo, bo nie mają wysokich emerytur.
      Z tym, że oni z przeciwnej opcji, nie dość że wszystko sami, to jeszcze chętnie by wyręczali innych (z wiekiem już mniej, bo siły nie te, no ale podejście).
        • wapaha Re: Moi rodzice - typowi nosacze 16.05.21, 21:03
          adriana.la.cerva napisał(a):

          > Nie aż tak źle nie jest chociaż super też nie mają. W zasadzie to nie mam wgląd
          > u w ich finanse Ale wiem że matka z bratem przepalaja dziennie lekko 2 paczki f
          > ajek.


          z bratem ?
          mieszkają z i utrzymują swego syna ?
            • umi Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 13:25
              Moze im zwyczajnie brakuje, ale nie chca Cie martwic albo uwazaja, ze i tak nic to nie da (brat na garnuszku moze nie budzic sympatii).
              Albo po prostu wiek juz, nie ma sie o co denerwowac. Badania im zrobic i dyskretnei pomagac zostaje. Oni Cie o pomoc nie prosza, nie wisza. Po prostu przestaja sobei radzic i stopniowo wylogowuja sie z zycia. Jesli to nie problemy zdrowotne, to zazalenia najlepiej kierowac do matki natury, niestety.
    • ichi51e Re: Moi rodzice - typowi nosacze 17.05.21, 13:39
      patrząc po tym jak się czepiasz bogu ducha winnych ludzi to tak. raczej skończysz jak oni.
      jak my wszyscy w sumie starość nie radość. Kto spotkał osobę w podeszłym wieku z która przebywanie byli sama przyjemnością...? taaak
      • aqua48 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 10:36
        ichi51e napisała:

        > Kto spotkał osobę w podeszłym wieku
        > z która przebywanie byli sama przyjemnością...?

        Mam taką ciocię. Niestety już tylko jedną.
        Ma niesłychanie dobre podejście do życia i pogodne usposobienie.
      • chatgris01 Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 13:34
        ichi51e napisała:

        > Kto spotkał osobę w podeszłym wieku
        > z która przebywanie byli sama przyjemnością...? taaak
        >

        Moi rodzice. A wcześniej moja babcia (mama mojej Mam, dożyła w dobrej formie 95 lat). To tak pierwsze przykłady z brzegu, bo znam/znałam takich więcej, spoza rodziny też.
    • spanish_fly Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 10:57
      Moi tak samo. I to tak nagle się zaczęło. Trochę chorowali, więc zaczęliśmy pomagać, a teraz niby jest już lepiej, ale bezradność postępuje. Najgorsze, że tata ma działalność, której nie można jeszcze zamknąć, więc różnych spraw jest mnóstwo. Góry papierów, które muszę odgruzować za każdym razem jak siadam tam do pracy, bo ciągle w nich czegoś szukają i nie mogę żadnego trwałego porządku w nich zaprowadzić.
    • celandine Re: Moi rodzice - typowi nosacze 19.05.21, 11:55
      Moja mama ma 65 lat i planowała po pandemii wejść na Kilimandżaro. Mam szczerą nadzieję wybić jej to z głowy, bo na serio się martwię, że podczas jednej z takich podróży gdzieś się pochoruje i będzie kłopot. Tak więc mam odwrotny problem. Owszem, ma już pewne dolegliwości, ale to jeszcze wiek, kiedy człowiek robi plany, może mieć nowe hobby. Może rodzice mają depresję?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka