Dodaj do ulubionych

burn-out; depresja

29.05.21, 10:25
Zalozylam nowe konto, bo nie chce pisac pod zwyklym nikiem.

Dotarlam do sciany.
Ze 4 miesiace temu pracodawca "zaproponowal" mi nowy job z baaardzo duza odpowiedzialnoscia. Celowo pisze "zaproponowal", bo nie zdazylam powiedziec TAK na propozycje. Po prostu przyszedl dyrektor, wytlumaczyl ze w jego ocenie jestem jedyna osoba, ktora jest w stanie tam pozamiatac i ze bardzo gratuluje. (Oczywioscie rozmowa byla nieco dluzsza: powiedzialam ze mam inne plany na ten rok; w odpowiedzi bylo: to nic, poczekaja)
Dwa dni pozniej juz bylam w nowym miejscu.

Nowe miejsce jest straszne:
- duzo ludzi na burn outach, zwolnieniach, braki staffu
- a jednoczesnie praca z rodzaju: jak cos spada na ciebie dzisiaj to musi byc dzisiaj, bo jak nie to wierchuszka obrywa i dostaje telefon z drugiego konca swiata
- rodzaj pracy tez taki ze mnie kompletnie nie kreci: kupa miliardowych przelewow, ksiegowosci.
- slowem codzienne gaszenie pozarow
- szef bez empatii, wywalil lub zmusil do odejscia juz 1/3 zespolu
- jednym slowem trafilam tam z lapanki aby ugasic pozar.

Od razu powiem, ze trzy lata temu chodzilam na terapie z powodow rowniez zawodowych (nadodpowiedzialnosc, nieumiejetnosc mowienia NIE, stawianie granic). Dowiedzialam sie ze to sie ciagnie z dziecinstwa: rodzice po prostu wytresowali mnie do spelniania oczekiwan innych i dlatego nie potrafie zaakceptowac faktu, ze nie spelniam z roznych powodow.
Mialam wrazenie ze NIE nauczylam sie mowic, ale tutaj nie wyszlo - nie zdazylam i tyle.


Gdzie jestem dzisiaj:
- nie spie w nocy praktycznie w ogole
- po trzech dniach takiego niespania padam jak mucha
- nie mam kontroli absolutnie zadnej nad tym, co w pracy na mnie spada
- szef namieszal w srodku mojego teamu, wiec kilka osob juz chce odchodzic (zapowiedzial ze dorzuca im do srodka toksyczna osobe, ktorej oni nie chca)
- rano wymioty z nerwow
- przestaje panowac nad swoimi emocjami: sa dni kiedy nie wstaje z lozka do 16.00; sa takie kiedy dzien zaczyna sie szlochem i tak jest do poludnia
- swiat jest mi obojetny kompletnie.
- czasami ide wieczorem spac i mam marzenie zeby sie nie budzic

Bylam u lekarza. Przepisal mi xanax. Efekty uboczne i opis na ulotce mnie przerazily.
Dal mi 2 tygodnie zwolnienia. Co z tego, skoro ciagle urywaly sie maile albo telefony.


I teraz gwozdz programu.
Z miesiac temu wymyslilam ze recepta na cala sytuacje jest zmiana pracy. Kompletnie o 180 stopni: zmiana miejsca zamieszkania, otoczenia, ludzi. Job gdzie mnie nie znaja.
Pojawilo sie ogloszenie na pozycje ktora byla moim marzeniem od .... 5 lat. Cala rodzina napalona.
Dwa tygodnie temu wyslalam zgloszenie.

Ale z dzisiejszego punktu widzenia to ja nie jestem w stanie pojsc na interview. To jest stres nie do przeskoczenia.
A polecilo mnie w nowum miejscu kilkoro znajomych, nieswiadomych mojej obecnej sytuacji, ktorych teraz moge wystawic do wiatru z powodow zdrowotnych.

Zeby historia trzymala sie kupy: moje przesuniecie w ciagu 2 dni to przesuniecie wewnatrz organizacji - dlatego byli w stanie zrobic to tak szybko.
Moja aplikacja na stanowisko: poza organizacja.

I duze pytanie; co robic????
Z zyciem, z praca, z moim dream jobem????

Czasami mam wrazenie ze nie dotrwam do nastepnego dnia ....
Obserwuj wątek
      • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:32
        To nie jest troll post.
        Firma nie jest polska.
        To duza organizacja miedzynarodowa, gdzie rzeczywiscie od kilku lat zaczynaja panowac folwarczne zasady zarzadzania.

        Wiem ze powinnam isc na burn out.
        Problem polega na tym, ze za burn out w papierach utyka sie juz na amen. Wtedy juz jedynie dostajesz propozycje stanowisk typu "siedze w kacie" albo jestem goracym kartoflem.
        Mam wsrod kolegow calkiem sporo osob ukaranych za brun out.
          • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:43
            Nie moge ci napisac gdzie pracuje.
            Ale uwierz ze bede miala.
            L4 dostarczam do pracodawcy.
            Prawcodawca ma serwis medyczny, ktory od czasu dostarczenia zwolnienia z napisem burn out regularnie wzywa mnie na kontrole etc.
            • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:45
              grzebaniewmozgu napisała:

              > Nie moge ci napisac gdzie pracuje.
              > Ale uwierz ze bede miala.
              > L4 dostarczam do pracodawcy.
              > Prawcodawca ma serwis medyczny, ktory od czasu dostarczenia zwolnienia z napise
              > m burn out regularnie wzywa mnie na kontrole etc.


              nie wiem jak gdzie indziej ale w PL l4 od psychiatry są wyłączone spoza wszelkich kontroli
              Poza tym- co cię to obchodzi ? Takie traktowanie to kolejny argument, dlaczego nie powinno cię tam byc
            • 35wcieniu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:46
              W Polsce też mamy system medyczny dostarczający zwolnienia do pracodawcy big_grin. Ale jak zmieniasz pracę to nie dają ci na świadectwie pracy adnotacji ze szczegółami choroby. Magia.
        • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:39
          grzebaniewmozgu napisała:

          > To nie jest troll post.
          > Firma nie jest polska.
          > To duza organizacja miedzynarodowa, gdzie rzeczywiscie od kilku lat zaczynaja p
          > anowac folwarczne zasady zarzadzania.
          >
          > Wiem ze powinnam isc na burn out.
          > Problem polega na tym, ze za burn out w papierach utyka sie juz na amen. Wtedy
          > juz jedynie dostajesz propozycje stanowisk typu "siedze w kacie" albo jestem go
          > racym kartoflem.
          > Mam wsrod kolegow calkiem sporo osob ukaranych za brun out.


          ja pitole, życie jest tylko jedno
          jesteś po terapii, wiesz z czym masz problem a mimo to leziesz w to i jeszcze się przejmujesz że w papierach będziesz miała problem
          a ch%^^&j z tym
          nie samą pracą człowiek żyje-zwłaszcza gdy jest ona dla niego źródłem nieszczęście
          rzuć to w diabły
        • marta.graca Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:47
          O co chodzi z tym burn out i skąd pracodawca ma wiedzieć, że to masz? Przecież w l-4 nie wpisuje się, na co jesteś chora, tak samo w aktach osobowych czy świadectwie pracy. A zwolnienie z powodu choroby jest nielegalne.
            • bovirag Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:46
              Moja przyjaciółka miała bardzo podobna sytuację zawodowa. Była na L4, potem zwolniła się sama. Pracodawca NIE MA PRAWA napisać Ci w papierach (jakich w ogóle papierach?) żadnego medycznego powodu odejścia z pracy. Nie ma prawa dać Ci negatywnych referencji. Sprawa działa się w UK, q międzynarodowej firmie.
              • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:59
                Juz pisalam w kilku miejscach.
                To nie jest firma.
                To jest organizacja miedzynarodowa. Ogromna.
                W 140 krajach. Mozesz zmieniac stanowiska do woli, ale caly czas pozostajesz w srodku.
                Razem z cala kartoteka, ktora jest widoczna w kolejnych miejscach pracy, bez wzgledu na to czy to bedzie Waszyngton, Zimbabwwe czy Londyn.
                Widac wszystkie dlugoterminowe zwolnienia, gdzie i ile czasu przesiedzialam, wszystko.
                • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:01
                  grzebaniewmozgu napisała:

                  > Juz pisalam w kilku miejscach.
                  > To nie jest firma.
                  > To jest organizacja miedzynarodowa. Ogromna.
                  > W 140 krajach. Mozesz zmieniac stanowiska do woli, ale caly czas pozostajesz w
                  > srodku.
                  > Razem z cala kartoteka, ktora jest widoczna w kolejnych miejscach pracy, bez wz
                  > gledu na to czy to bedzie Waszyngton, Zimbabwwe czy Londyn.
                  > Widac wszystkie dlugoterminowe zwolnienia, gdzie i ile czasu przesiedzialam, ws
                  > zystko.

                  Możesz też odejść
                  • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:13
                    No może ale nie dziwię się, ze się trzyma tego jobu bo rekrutacja do takiego miejsca nie jest łatwa i szybka. Daje dużo możliwości ale miala pecha ze wdepnęła w szit. Niestety tak bywa w miejscach pożądanych, wielkich organizacjach miedzynarodowych czy korporacjach - tez miałabym coś niefajnego do opowiedzenia o gigantach światowych.
                    • budyniowatowe Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:15
                      bergamotka77 napisała:

                      > No może ale nie dziwię się, ze się trzyma tego jobu bo rekrutacja do takiego mi
                      > ejsca nie jest łatwa i szybka.

                      Jak dla niej podrzedny stolek w korporacji waznieszy niz wlasne zdrowie to cierp cialo co chcialo i sie nie skarz.
                      • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:18
                        Ojej ty to wszystko trywializujesz. To jest bardzo ciekawe życie i wiele możliwości zawodowych o których zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia. Nie jest łatwo zrezygnować z takiej pracy i takiego stylu życia.
                        • pade Re: burn-out; depresja 29.05.21, 20:42
                          Jak widać z opisu to jest gówno a nie życie.
                          Że tak banałem pojadę, życie ma się JEDNO. "Prestiżowe" stanowisko w międzynarodowej korporacji jest nic nie warte, skoro koszt jest tak wysoki. Zdrowia psychicznego, a co za tym idzie fizycznego nie wygrywa się na loterii.
                          A do autorki: może już ktoś niżej to Ci napisał. Byłaś na terapii, a mimo wszystko Twój post brzmi, jakbyś czuła, że zawiodłaś. Nie zawiodłaś. Warunki w jakich pracujesz są nienormalne.
                        • leosia-wspaniala Re: burn-out; depresja 30.05.21, 10:59
                          No. Rzyganie z nerwów, bezsenność, szlochy, psychopatyczny szef - wspaniałe życie. Ta część załogi, która odeszła to z nadmiaru szczęścia big_grin Ale w zamian za to może się chwalić, że pracuje w ONZ (nie wiem, gdzie pracuje tak strzelam) i ma taaaakie możliwości zawodowe.
                          • dramatika Re: burn-out; depresja 30.05.21, 11:49
                            leosia-wspaniala napisał(a):

                            > Ale w zamian za t
                            > o może się chwalić, że pracuje w ONZ (nie wiem, gdzie pracuje tak strzelam) i m
                            > a taaaakie możliwości zawodowe.

                            Jeszcze ją skop, jak leży, a co!

                            Nie odzywałam się, bo początkowo dostała dobre rady (olanie roboty), ale jak czytam te domorosłe analizy psychologiczne, a wręcz znęcanie się nad nią, to mi się flaki wywracają.

                            Praca pożyteczna, sprawiająca przyjemność i poczucie spełnienia to jest naturalna ludzka potrzeba, wręcz elementarna. Często kształtuje naszą tożsamość i to jak postrzegają nas inni i my sami siebie - zwłaszcza gdy wymaga bardzo wysokich kwalifikacji/umiejętności i jest jednocześnie pożyteczna. Jednocześnie mało ludzi ma szansę taką pracę w życiu wykonywać i wielu ludzi nie rozumie tego, że tego typu praca może być cześcią tożsamości, stąd pewnie zdziwienie, że autorka wątku nie może "ot tak" rzucić tego w cholerę, bo "to tylko praca".

                            Większość tutejszych grażyn biznesu chyba w ogóle nie pracowała nigdy jako pracownik najemny, bo zdaje się kompletnie nie ogarniać na czym polega zalezność służbowa i myli ją ze stosunkami rodzinnymi, kiedy można włażącej na głowę teściowej powiedzieć "asertywnie", żeby się oddaliła. Pracownik najemny (nie chodzi mi o rodzaj umowy, tylko faktyczny stosunkek służbowy) ma obowiązek wykonywać polecenia służbowe, natomiast szef ma obowiązek wydawać takie polecenia służbowe, które są po pierwsze możliwe do wykonania, po drugie mozliwe do wykonania w danym, konkretnym czasie. Oczywiście szef nie musi dokładnie wiedzieć na czym polega dana praca i ile zajmuje, ale od tego ma otwór gębowy, żeby się podwałdnego zapytać i chyba po to rekrutacja trwa 2 lata, aby zbadać między innymi (poza kwalifikacjami) to, czy przyszły pracownik będzie godny zaufania, czyli że będzie uczciwy i nie będzie łgał.
                            Winę tutaj ponosi w całości szef, który nie podjął w ogóle rozmowy z autorką wątku, tylko rzucił ją na front przegrywanej wojny, bo "da sobie radę". Oczywiście stanowisko menedżerskie też wymaga decyzyjności, odpowiedzialności itd, ale nawet generał nie da rady w bitwie, o której wiadomo już od poczatku, ze nie da się jej wygrac, bo nie ma kim "walczyć".
                            Ten szef/kierownictwo/zarząd po prostu nie wykonali swojej roboty, są albo kompletnymi dyletantami, albo nie ponoszą w praktyce konsekwencji swojej niekompetencji, bo organizacja jest źle zarządzana. Dobry pracownik, do szefa działu po sprzątaczkę, to skarb w firmie i szef powinien na niego chuchać i dmuchać.
                            Przypuszczam, ze ta organizacja nie działa na zasadach rynkowych, tylko żyje z dotacji publicznych i ostatecznie bardziej przypomina jakiś socjalistyczny kombinat niż przedsiębiorstwo.

                            Co radzić to już napisano, niestety jak trudne by to nie było, to w pierwszej kolejności ważne jest zdrowie.
                            • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:02
                              To nie ma znaczenia czy winny jest szef, czy nie. Autorka ma na niego wpływ zerowy. Miała dwie rozmowy z nim i zignorował jej zdanie. Rozkminianie jak powinien działać niczego nie wnosi.
                              Ona nie zmieni tej organizacji, nie zmieni szefów, współpracowników. Jedyne co może zmienić to swoje podejście.
                              A gdzie Ty tu widzisz znęcanie się to ja nie wiem. Jest wręcz przeciwnie, zrozumienie i troska.
                              Sądzisz, że autorka jest jedyną osobą na forum, która zajmuje się "pomocą innym"? I dlatego nikt jej, oprócz Ciebie nie rozumie? Jeśli tak, to jesteś w błędzie.
                              • dramatika Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:15
                                pade napisała:

                                > Rozkminianie jak powinie
                                > n działać niczego nie wnosi.

                                Owszem wnosi o tyle, że powinna wiedzieć, że nic nie zawiniła i to nie jest zaden problem z asertywnością.


                                > Ona nie zmieni tej organizacji, nie zmieni szefów, współpracowników. Jedyne co
                                > może zmienić to swoje podejście.
                                > A gdzie Ty tu widzisz znęcanie się to ja nie wiem. Jest wręcz przeciwnie, zrozu
                                > mienie i troska.

                                Odnosiłam się do postu, który zacytowałam. To jest czysta agresja i zarzucanie autorce, że jest uzalezniona emocjonalnie od logo - zresztą jest tu wiele postów to zarzucających, choć mniej agresywnych.
                                Kompletnie nie rozumiesz na czym polega to, że praca moze być częścią tożsamości. "Jedyne co może zmienić to swoje podejście" jest radą o to, aby ucięła sobie rękę, bo tylko z tym można porównać rzucenie roboty, z którą człowiek się identyfikuje i która stanowi o tym, jak siebie postrzega. Owszem, tę rękę musi dać sobie uciąć, ale idiotyczne są rady, że musi zmienić swoje podejscie do amputacji kończyn.
                                (na szczęcie porównanie nie jest do końca trafne, bo ta "ręka" tutaj odrośnie po jakimś czasie)

                                > Sądzisz, że autorka jest jedyną osobą na forum, która zajmuje się "pomocą innym
                                > "? I dlatego nikt jej, oprócz Ciebie nie rozumie? Jeśli tak, to jesteś w błędzie.

                                Tak, dokładnie tak uważam. Inaczej nie pisałybyście bzdur.
                                • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:16
                                  Jak w wielu sprawach nie zgadzam się z dramatiką, tu ma całkowitą rację. Przykro się czyta te wszystkie psychologiczne diagnozy, które autorkę mają tylko wdeptać w ziemię.

                                  Nie wszystko jest kwestią nastawienia i nie wszystkie problemy magicznie znikną po przepracowaniu własnych deficytów emocjonalnych. Owszem, generalnie wdupiemanie pomaga w życiu ale zespół, który jest ujowo zarządzany dalej takim pozostanie i na to się nie ma wpływu. Przebyta terapia nie uchroni cię przed szefem z narcystycznym zaburzeniem osobowości.

                                  Wiecie co mówią terapeuci zajmujący się mobingiem? Ratuj się i odejdź z toksycznego teamu. Można kontynuować terapię i nawet z systemem można walczyć ale to nic nie da dopóki się tkwi w toksycznej sytuacji. A walka cię zniszczy. I nie, nie zawsze mobing czy burn-out dotyka osób o delikatnej konstrukcji psychicznej.

                                  Poza tym to, że autorka od 4 miesięcy ma problemy w nowym zespole, NIE naznacza jej do końca życia. Nie wiem dlaczego autorka miałaby rezygnować z pracy w samej organizacji, która oferuje ciekawe możliwości tylko dlatego, że w jednym zespole jest kiepsko. Żeby inne forumki poczuły się lepiej w swoich wyborach życiowych? To jest ogromna instytucja, którą trudno traktować jak monolit - atmosfera pracy zależy przede wszystkim od bezpośredniego szefa i nowy post 10 tys km dalej to nowe otwarcie.

                                  Bzdury typu, że dziecko nie da sobie rady w szkole skoro ma angielski na poziomie A2 pomijam. W kraju, gdzie mieszkam, nauka w szkołach publicznych odbywa się w trzech językach i co chwila dołączają nowe dzieci imigrantów i doskonale się przystosowują, gorzej z rodzicami. A z angielskim to już zupełnie inna bajka.

                                  • beaucouptrop Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:32
                                    Taje bardzo dobrze podsumowalas tą dyskusję. Też mam wrażenie, że niektóre osoby tu piszace leczą swoje frustracje wdeptujac autorkę w ziemię.
                                    》Wiecie co mówią terapeuci zajmujący się mobingiem? Ratuj się i odejdź z toksycznego teamu. Można kontynuować terapię i nawet z systemem można walczyć ale to nic nie da dopóki się tkwi w toksycznej sytuacji.《
                                    To co napisałaś powyżej dało mi dużo do myślenia, bo sama jestem w podobnej do autorki sytuacji.
                                  • wapaha Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:36
                                    taje napisała:

                                    >
                                    > Wiecie co mówią terapeuci zajmujący się mobingiem? Ratuj się i odejdź z toksyc
                                    > znego teamu. Można kontynuować terapię i nawet z systemem można walczyć ale to
                                    > nic nie da dopóki się tkwi w toksycznej sytuacji. A walka cię zniszczy. I nie,
                                    > nie zawsze mobing czy burn-out dotyka osób o delikatnej konstrukcji psychicznej
                                    > .
                                    >
                                    > Poza tym to, że autorka od 4 miesięcy ma problemy w nowym zespole, NIE naznacza
                                    > jej do końca życia. Nie wiem dlaczego autorka miałaby rezygnować z pracy w sam
                                    > ej organizacji, która oferuje ciekawe możliwości tylko dlatego, że w jednym zes
                                    > pole jest kiepsko. Żeby inne forumki poczuły się lepiej w swoich wyborach życio
                                    > wych? To jest ogromna instytucja, którą trudno traktować jak monolit - atmosfer
                                    > a pracy zależy przede wszystkim od bezpośredniego szefa i nowy post 10 tys km d
                                    > alej to nowe otwarcie.

                                    Pominełaś Taje te zdania we wpisie autorki ?
                                    Od razu powiem, ze trzy lata temu chodzilam na terapie z powodow rowniez zawodowych (nadodpowiedzialnosc, nieumiejetnosc mowienia NIE, stawianie granic)


                                    >
                                    > Bzdury typu, że dziecko nie da sobie rady w szkole skoro ma angielski na poziom
                                    > ie A2 pomijam.

                                    A ktoś tak napisałś czy zinterpretowałaś ?


                                    • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:58
                                      >Pominełaś Taje te zdania we wpisie autorki ?
                                      >>Od razu powiem, ze trzy lata temu chodzilam na terapie z powodow rowniez >>zawodowych (nadodpowiedzialnosc, nieumiejetnosc mowienia NIE, stawianie granic)

                                      Tak, czytałam. I nic to nie zmienia. Rzecz w tym, że w sytuacji, którą opisuje autorka - patologiczne zarządzanie, szef, być może, mobber - umiejetność stawiania granic i mówienia NIE nie rozwiąże problemu. Problem leży w instytucji i takie stawianie sprawy jak tu w wątku tylko wzmacnia narrację, że winny zawsze pracownik. Bo taki albo śmaki.

                                      Co mi się szczególnie nie podoba w tej dyskusji, to to, że cokolwiek autorka o sobie napisze na forum jest używane przeciwko niej. Miała terapię - o, oznaka nierozwiązanych problemów. Nie miała terapii - problem nieuświadomiony. Lubi swoją pracę i nie chce odejść z niej odejść - emocjonalne uzależnienie. Chce odejść - ucieka od problemu. Oszaleć można.
                                      >>
                                      >> Bzdury typu, że dziecko nie da sobie rady w szkole skoro ma angielski na poziom
                                      >> ie A2 pomijam.

                                      >A ktoś tak napisałś czy zinterpretowałaś ?

                                      ktoś tak napisał
                                      • wapaha Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:04
                                        taje napisała:


                                        >
                                        > Tak, czytałam. I nic to nie zmienia.

                                        Słucham ? Chyba nie mówisz serio ?...

                                        Rzecz w tym, że w sytuacji, którą opisuje
                                        > autorka - patologiczne zarządzanie, szef, być może, mobber - umiejetność stawi
                                        > ania granic i mówienia NIE nie rozwiąże problemu. Problem leży w instytucji i t
                                        > akie stawianie sprawy jak tu w wątku tylko wzmacnia narrację, że winny zawsze p
                                        > racownik. Bo taki albo śmaki.

                                        Oczywiście, że tak. Autorka instytucji nie zmieni. Jedyne na co ma realny wpływ to to, czy będzie w niej czy poza nią


                                        >
                                        > Co mi się szczególnie nie podoba w tej dyskusji, to to, że cokolwiek autorka o
                                        > sobie napisze na forum jest używane przeciwko niej. Miała terapię - o, oznaka n
                                        > ierozwiązanych problemów. Nie miała terapii - problem nieuświadomiony. Lubi swo
                                        > ją pracę i nie chce odejść z niej odejść - emocjonalne uzależnienie. Chce odejś
                                        > ć - ucieka od problemu. Oszaleć można.

                                        W ogóle tego nie widzę i inaczej odbieram posty. Może dlatego że jestem w dyskusji od początku i wyczuwam klimat . Powiedziałabym wręcz, że spotkała sie z ogromną życzliwoscią i chęcia pomocy

                                        > >>
                                        > >> Bzdury typu, że dziecko nie da sobie rady w szkole skoro ma angielsk
                                        > i na poziom
                                        > >> ie A2 pomijam.
                                        >
                                        > >A ktoś tak napisałś czy zinterpretowałaś ?
                                        >
                                        > ktoś tak napisał

                                        Ktoś ? Dyskusja ma ponad 300 postów. Ktoś-nie wiesz kto i czy w ogóle dokładnie tak napisał- i już stosujesz to jako argument i podsumowanie dyskusji ? Fe
                                        • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:19
                                          >Ktoś ? Dyskusja ma ponad 300 postów. Ktoś-nie wiesz kto i czy w ogóle dokładnie >tak napisał- i już stosujesz to jako argument i podsumowanie dyskusji ? Fe

                                          Agonyaunt o godz. 12.08. Twoja odpowiedź pokazuje niestety ton tej dyskusji - stawiasz tezę (że sobie coś wymyśliłam) i z nią polemizujesz. Nawet fe mi się dostało...



                                          >Rzecz w tym, że w sytuacji, którą opisuje
                                          >> autorka - patologiczne zarządzanie, szef, być może, mobber - umiejetność stawi
                                          > >ania granic i mówienia NIE nie rozwiąże problemu. Problem leży w instytucji i t
                                          > >akie stawianie sprawy jak tu w wątku tylko wzmacnia narrację, że winny zawsze p
                                          > >racownik. Bo taki albo śmaki.

                                          >Oczywiście, że tak. Autorka instytucji nie zmieni. Jedyne na co ma realny wpływ to to, >czy będzie w niej czy poza nią

                                          Tak, ale ona zamierza właśnie zmienić team i wtedy słyszy, że ucieka od problemu i że od organizacji jest uzależniona. Cokolwiek nie napisze, zawsze źle i zawsze jej wina. To jest przemocowa narracja, jakkolwiek pięknie podlana psychologicznym sosem.

                                          • wapaha Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:25
                                            Totalnie inaczej widzę i odbieram tę dyskusję
                                            W zasadzie- dawno juz nie było na forum takiego wątku- w którym tyle osób pochyla się nad autorką, szczerze chcąc wesprzec a nie hejtując

                                            Przepraszam za "fe" jesli cię uraziło.
                                            To że agonyaunt tak napisałą ( poczytaj kontekst ) - w jednej wypowiedzi nadal nie "oddaje tonu" dyskusji..
                                            • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:56
                                              >Przepraszam za "fe" jesli cię uraziło.
                                              >To że agonyaunt tak napisałą ( poczytaj kontekst ) - w jednej wypowiedzi nadal nie "oddaje tonu" dyskusji..

                                              Spoko, przeżyję to fe wink Tu nie o mnie chodzi. Oby autorka z tego coś pozytywnego wyniosła.
                                              O wypowiedzi agonyaunt pisałam tylko w kontekście poziomu języka A2 jako przeszkody w zmianie szkoły - zupełnie się z tym nie zgadzam.
                                      • agonyaunt Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:19
                                        >>A ktoś tak napisałś czy zinterpretowałaś ?
                                        >ktoś tak napisał

                                        O mnie mówicie? No to zinterpretowałaś, bo napisałam, że A2 to za mało żeby się uczyć w tym języku. A2 to są mocne podstawy, ale zdecydowanie za mało do myślenia abstrakcyjnego. Dzieciaki często mają w takich sytuacjach problemy, owszem, to się daje nadrobić, ale trzeba wziąć pod uwagę, że dziecko będzie potrzebować w tym nadrabianiu pomocy. A autorka w tym momencie nie jest w stanie pomóc nawet sama sobie.

                                        Taje, rzuciłam to hasło, bo doświadczenie pokazuje, że to może okazać się problemem już na miejscu. Nie znam dziecka autorki, nie wiem jak szybko będzie w stanie się zaadoptować i wdrożyć w nowy system i język. Ale chyba lepiej wziąć to pod uwagę przed decyzją o przeprowadzce do innego kraju, nie sądzisz?
                                        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:28
                                          agonyaunt napisała:


                                          > O mnie mówicie? No to zinterpretowałaś, bo napisałam, że A2 to za mało żeby się
                                          > uczyć w tym języku.
                                          Wiem. Ale to jest szkola miedzynarodowa. dzieciom FR-jezycznym czy jakim innym oferuje w ciagu pierwszego pol roku zajecia wyrownawcze. Nie jako zajecia dodatkowe, tylko ZAMIAST jakiegos przedmiotu nieco mniej waznego.

                                          ale trzeba wziąć pod uwagę, że dziecko będzie potrzebow
                                          > ać w tym nadrabianiu pomocy. A autorka w tym momencie nie jest w stanie pomóc n
                                          > awet sama sobie.
                                          Dziecko ma tez ojca smile

                                          Ale dzieki na zwrocenie uwagi na ten aspekt - jestem go swiadoma.
                                    • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:19
                                      wapaha napisała:


                                      > Od razu powiem, ze trzy lata temu chodzilam na terapie z powodow rowniez
                                      > zawodowych (nadodpowiedzialnosc, nieumiejetnosc mowienia NIE, stawianie granic)
                                      >


                                      Tutaj mam tez do Was inne pytanie.
                                      Tak macie racje. Terapia srednio pomogla. Tzn. dowiedzialam sie na niej kilku rzeczy o sobie, natomiast NIE NABYLAM umiejetnosci zadnych. Sama wiedza to za malo.
                                      Ale moze opisze najpierw jak wygladala:
                                      bylo to w sumie SZESC spotkania z pania terapeutka w ciagu 2.5 miesiaca. Dowiedzialam sie w trakcie tych spotkan dlaczego dokonuje takich a nie innych wyborow i to wlasciwie tyle. Pani uznala ze uzbrojona w te wiedze bede teraz w stanie stawic czola nowym wyzwaniom (nie zamierzalam wtedy akurat sobie walic na glowe zadnych wyzwan, ale to juz inny temat ... ).
                                      Wlasciwie jedna z kilku rzeczy ktorych sie dowiedzialam to mechanizm fight or flight, ktory jest atawistyczny, a poniewaz nie da sie go zwalczyc, to nie powinnam swoich decyzji nim wywolanych definiowac jako wlasnej porazki. Ale tez nie powinnam jako swiadomego wyboru.

                                      I teraz tak:
                                      czy tak wyglada terapia???

                                      Pytam, bo tym razem naprawde zalezy mi zeby trafic dobrze.
                                      • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:58
                                        grzebaniewmozgu napisała:


                                        > Tutaj mam tez do Was inne pytanie.
                                        > Tak macie racje. Terapia srednio pomogla. Tzn. dowiedzialam sie na niej kilku r
                                        > zeczy o sobie, natomiast NIE NABYLAM umiejetnosci zadnych. Sama wiedza to za m
                                        > alo.
                                        > Ale moze opisze najpierw jak wygladala:
                                        > bylo to w sumie SZESC spotkania z pania terapeutka w ciagu 2.5 miesiaca. Dowie
                                        > dzialam sie w trakcie tych spotkan dlaczego dokonuje takich a nie innych wyboro
                                        > w i to wlasciwie tyle. Pani uznala ze uzbrojona w te wiedze bede teraz w stanie
                                        > stawic czola nowym wyzwaniom (nie zamierzalam wtedy akurat sobie walic na glow
                                        > e zadnych wyzwan, ale to juz inny temat ... ).

                                        >
                                        > I teraz tak:
                                        > czy tak wyglada terapia???
                                        >
                                        > Pytam, bo tym razem naprawde zalezy mi zeby trafic dobrze.

                                        Czyli nie byłaś na terapii, bo 6 spotkań to może załatwić jeden mały problem w terapii CBT. A u Ciebie jest tego więcej.
                                        Mogę Ci polecić fajną młodą terapeutkę z nurtu behawioralnego. On-line oczywiście.
                                  • iuscogens Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:25
                                    Doczytaj co autorka pisała na początku o tym jak organizacja (nie jeden konkretny zespół) traktuje ludzi, którzy lądują na zwolnieniu w przypadku wypalenia zawodowego. Są odstawiani na boczny tor i karani (to sformułowanie autorki). Skoro ona doskonale wie, jakie są metody postępowania w takiej sytuacji to znaczy, że 1) tych ludzi, którzy kończą z depresją/nerwicą w tej robocie jest sporo, nie są to jednostkowe przypadki 2) są to odgórne standardy a nie widzimisię jednego szefa. Przecież z jej postów wyraźnie widać, że to miejsce, które maksymalnie eksploatuje pracownika a potem jak już "dochodzi do ściany" i nie może być taki wydajny to spadòwa. Jestem pewna, że do tego dochodzi jeszcze silny rys misyjny, pomaganie innych itd. więc znacznie łatwiej jest wywierać wpływ.
                                    • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:31
                                      iuscogens napisał:

                                      > Doczytaj co autorka pisała na początku o tym jak organizacja (nie jeden konkret
                                      > ny zespół) traktuje ludzi, którzy lądują na zwolnieniu w przypadku wypalenia za
                                      > wodowego. Są odstawiani na boczny tor i karani (to sformułowanie autorki).

                                      U mnie w dyrekcji!!!
                                      Nie w calej organizacji. mam znajomych, ktorzy przeszli przez burn-out w innych czesciach organizacji. Po terapii wrocili na swoje stanowisko i sa na nim wydajni i spelnieni. Mam tez takich, ktorzy dostali wybor: czujesz sie na silach wracac do tego samego miejsca czy szukasz nowego. U mnie jest tak, ze nie wracasz, odstawiaja cie na bok. Ale to u mnie. To jest jedno miejsce na pewnie z 50.


                                      2) są to odgórne standardy a nie widzimisię jedne
                                      > go szefa.
                                      Nie. Patrz wyzej.

                                      Jestem pewna, że do tego dochodzi jeszcze silny rys misy
                                      > jny, pomaganie innych itd. więc znacznie łatwiej jest wywierać wpływ.

                                      To fajnie ze jestes pewna, ale tak nie jest.
                                      Rys misyjny jest w kilku miejscach tej organizacji. Jerst tez sporo miejsc ktore zajmuja sie sprawami administracyjnymi typu: budynki, HRy, budzet, koordynacja calosci.
                                      Sa takie ktore robia analizy makroekonomiczne albo naukowe. Praca jak kazda inna.
                                      Mozna sobie wybrac do wyboru do koloru i wlasnie o to chodzi, aby wybierac samemu!


                                        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:42
                                          iuscogens napisał:

                                          > No to czemu się tak boisz iść na zwolnienie, bo Coś to zostanie w tych mityczny
                                          > ch papierach?? Parę razy o tym pisałaś przecież.

                                          Przeciez ide. Jutro. No dzis nie pojde. Dzis jest niedziela.
                                          • iuscogens Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:47
                                            To jest to co sama pisałaś o firmie.

                                            "Firma nie jest polska.
                                            To duza organizacja miedzynarodowa, gdzie rzeczywiscie od kilku lat zaczynaja panowac folwarczne zasady zarzadzania.

                                            Wiem ze powinnam isc na burn out.
                                            Problem polega na tym, ze za burn out w papierach utyka sie juz na amen. Wtedy juz jedynie dostajesz propozycje stanowisk typu "siedze w kacie" albo jestem goracym kartoflem.
                                            Mam wsrod kolegow calkiem sporo osob ukaranych za brun out."

                                            Ale skoro jest tak super to powiem szczerze nie wiem na czym polega problem.
                                            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:49
                                              Tak zgadza sie.
                                              Przy czym te folwarczne zasady panuje w mojej czesci tej organizacji. To jest 600 osob.
                                              Nie wiem na razie jak jest gdzie indziej.
                                              Ciezko wiedziec przy 30 tys. zatrudnionych.
                                              Caly czas mam nadzieje, ze jednak jest inaczej.
                                  • alicia033 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:57
                                    taje napisała:

                                    > Przykro się czyta te wszystkie psychologiczne diagnozy, które autorkę mają tylko wdeptać w ziemię.

                                    A konkretnie to gdzie takie posty tu widzisz?
                                    > Wiecie co mówią terapeuci zajmujący się mobingiem? Ratuj się i odejdź z toksycznego teamu.

                                    Czyli dokładnie to samo, co my jej tu radzimy.
                                    > Poza tym to, że autorka od 4 miesięcy ma problemy w nowym zespole, NIE naznacza jej do końca życia.

                                    A ktoś tu tak twierdzi?

                                    Autorka wątku wcale nie musi zmieniać pracodawcy (sama jej radziłam, żeby się spięła i poszła na te rozmowę w sprawie nowego miejsca pracy) ale nie ma się co czarować i pisze to i ona sama i np. beaucouptrop - w innych departamentach tej organizacji różowo też nie jest, problem jest w zarządzaniu na jeszcze wyższym poziomie a jak sama napisałaś - nie da się walczyć, tkwiąc w toksycznej sytuacji.
                                    • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 17:10
                                      alicia033 napisała:

                                      w innych departamentach te
                                      > j organizacji różowo też nie jest, problem jest w zarządzaniu na jeszcze wyższy
                                      > m poziomie a jak sama napisałaś - nie da się walczyć, tkwiąc w toksycznej sytua
                                      > cji.

                                      To teraz byc moze napisze cos co was zaskoczy:
                                      - problem wyciagania na sile w gore na stanowiska menedzerskie dotyczy jedynie kobiet
                                      - facetom dali spokoj
                                      - to sie nazywa rownouprawnienie
                                      • alicia033 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 17:19
                                        grzebaniewmozgu napisała:


                                        > To teraz byc moze napisze cos co was zaskoczy:
                                        > - problem wyciagania na sile w gore na stanowiska menedzerskie dotyczy jedynie kobiet

                                        ani trochę nas nie zaskakuje. To się nazywa parytet, tylko w twojej cudownej organizacji jak widać jest źle prowadzony.
                                      • jedn0raz0w0 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 18:58
                                        Ani trochę mnie to nie zaskakuje. To nawet nie o parytet chodzi tylko o zjawisko znane i opisane - kobietom się odcina dojście do wysokich stanowisk, CHYBA, że faceci na tych stanowiskach tak spierdolili, że nie da się na tym stanowisku być nie zbierać batów i pretensji od wszystkich i być zapamiętanym źle, bo za głębokie bagno żeby z niego szybko wyjść, więc nikt nie chce być twarzą porażki. I wtedy właśnie wypycha się na te stanowiska kobiety, takie właśnie co mają poczucie misji, ambicję i problem z odmawianiem. Oczywiście ubiera się to w bajeczkę o parytetach i równych szansach. Na przykład Marissa Mayer, Theresa May, Ewa Kopacz. Sama mówisz, że jest mowa o wyciąganiu na siłę, czyli o stanowiskach, na które nikt normalny się nie pcha, faceci w tak dużych i ustanilizowanych organizacjach wolą stanowiska w których mogą się skupić na udowadnia II jak są niezbędni, ale tak, żeby zachować pracę i kasę a za bardzo się nie pchać tam, gdzie mogą się poparzyć.
                                    • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 18:40
                                      >Autorka wątku wcale nie musi zmieniać pracodawcy (sama jej radziłam, żeby się >spięła i poszła na te rozmowę w sprawie nowego miejsca pracy) ale nie ma się co >czarować i pisze to i ona sama i np. beaucouptrop - w innych departamentach tej >organizacji różowo też nie jest, problem jest w zarządzaniu na jeszcze wyższym >poziomie a jak sama napisałaś - nie da się walczyć, tkwiąc w toksycznej sytuacji.

                                      Powiem tak - wiem co to za organizacja i domyślam się jak działa. Sama doświadczyłam mobbingu w podobnej instytucji. Posłuchałam terapeuty (specjalisty od mobingu) i zmieniłam zespół, natychmiastowa zmiana komfortu życia.

                                      I z mojej - czysto osobistej - perspektywy uważam, że narracja jaką tu widzę u niektórych - najpierw przepracuj swoje problemy, naucz się stawiać granice a potem myśl o zmianie pracy bo problem jest w Tobie (nawet jak wina nie Twoja) - stygmatyzuje ofiarę. Osoby z zewnątrz myślą: mnie to nie dotknie, ja jestem silna, ofiara jest zbyt wrażliwa, zbyt taka czy owaka, ja to co innego.

                                      Otóż po moim odejściu wielokrotnie pytano mnie o radę czy warto dołączyć do teamu, z którego odeszłam - i za każdym razem potencjalni kandydaci decydowali, że oni jednak sobie dadzą radę. Pewnie myśleli, że może to ja jestem zbyt przewrażliwiona albo nie umiem stawiać granic etc. Być może oni mieli za sobą terapie a ja nie, licho wie. Za każdym razem kończyło się źle - nie policzę ile razy wysłuchiwałam płaczu dorosłych mężczyzn, którzy przychodzili się zwierzać, że już nie dają rady. Ja jak głupia wysłuchuję bo obiecałam sobie, że zawsze będę pomagać osobom, które doświadczyły tego co ja.

                                      Po mnie odeszło co najmniej 5 osób, w tym takie, które bagatelizowały problem, kiedy ja byłam chwilową ofiarą (bo ich to nie dotyczy i "prawda leży pośrodku"). Okazało się, że wysokie umiejętności interpersonalne i odporność na stres etc. nie wystarczą.

                                      Co ciekawe, management nic z tym nie robi, szef mober jak był tak jest. Natomiast, o dziwo, w innych zespołach tej samej organizacji, z tą samą dyrekcją jest zupełnie inaczej. Więc sytuacja nie jest czarno-biała. Fakt, że organizacja jako całość zawodzi (bo w sumie tak to odbieram) nie oznacza, że nie można mieć ciekawej i satysfakcjonującej pracy gdzie indziej w tej samej organizacji. Można.
                                      • jedn0raz0w0 Re: burn-out; depresja 30.05.21, 18:46
                                        e, pieprzenie z tym stygmatyzowaniem To co opisujesz to jedno, fakt, że laska sama mówi, że ma problemy z odmową i poczucie odpowiedzialności - a na taką osobę wszyscy będą zwalać robotę nawet w zdrowych organizacjach, bo skoro robi dobrze i nie narzeka to widocznie jej to pasuje - to drugie. I z tym to ona sobie musi poradzić.
                                      • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 18:59
                                        "I z mojej - czysto osobistej - perspektywy uważam, że narracja jaką tu widzę u niektórych - najpierw przepracuj swoje problemy, naucz się stawiać granice a potem myśl o zmianie pracy bo problem jest w Tobie (nawet jak wina nie Twoja) - stygmatyzuje ofiarę. Osoby z zewnątrz myślą: mnie to nie dotknie, ja jestem silna, ofiara jest zbyt wrażliwa, zbyt taka czy owaka, ja to co innego."

                                        Może odebrałaś nasze posty przez pryzmat swoich doświadczeń i dlatego Ci wyszło, że ktoś obciąża autorkę winą.
                                        Ja na pewno nie. Mam za sobą doświadczenie mobbingu (niestety) i wiem, że to nie była moja wina ale przerabiałam na terapii konkretne triggery po to bym , jesli trafię w przyszłości na kogoś podobnego, miała zasoby by sobie z tym poradzić.
                                        • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 19:18
                                          Ja to doskonale rozumiem i autorka chyba tez rozważa terapię. ALE, czasami terapia nie pomoże, zwłaszcza w starciu z wielką biurokratyczną organizacją i to gdzieś umyka w tej dyskusji. Tak, mam problem z powszechną narracją wedle której, na wszystko masz wpływ poprzez zmianę myślenia/nastawienia. No niestety, rzeczywistość to nie łyżeczka z Matrixa. Świat jest nielogiczny, brutalny i niesprawiedliwy. I czasami będąc ofiarą nie potrzebujesz dogłębnej diagnozy swoich deficytów, tylko trochę empatii i wytyczenia konkretnego planu działania, żeby wyjść z impasu. Ba, czasami doświadczenie bycia ofiarą jest jednostkowym doświadczeniem sytuacyjnym i każdy na Twoim miejscu taką ofiarą byłby.
                                          • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 19:22
                                            "Tak, mam problem z powszechną narracją wedle której, na wszystko masz wpływ poprzez zmianę myślenia/nastawienia"

                                            Ale w tym wątku piszemy coś zupełnie innego.
                                            Np. ja wyraźnie napisałam, że na ludzi z organizacji autorka wpływu nie ma.
                                            Ma tylko na siebie. I aż.

                                            Taje, czy Ty czytałaś cały wątek? Bo mam wrażenie, że wybiórczo.
                                            • taje Re: burn-out; depresja 30.05.21, 19:48
                                              Pade - Czytałam większość, pewnie nie każdy post. Mnie chodzi o to, że zmiana własnych oczekiwań i emocjonalnych uwarunkowań po prostu czasami nie wystarcza. Bo czasami (nie zawsze), obiektywnie, problem nie ma wiele wspólnego z konstrukcją psychiczną jednostki. I przedstawianie tego w ten sposób bywa społecznie szkodliwe - nie ma presji na korpo żeby zmieniła procedury bo w cichości ducha każdy uważa, że prawdziwie silne i emocjonalnie dojrzałe jednostki nie są zagrożone. Błąd.

                                              Ja naprawdę rozumiem o czym mówisz (i na wielu płaszczyznach się z Tobą zgadzam i cenię Twoje rady) ale myślę, że taki sposób mówienia o problemie, jaki - całościowo, nie chodzi o Twoje posty - widzę w wątku, nie jest najwłaściwszy z punktu widzenia ofiary mobingu czy osoby liczącej na zmianę w społecznej percepcji problemu. Zwłaszcza ten drugi (społeczny) aspekt jest dla mnie ważny.
                                • agonyaunt Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:20
                                  >Owszem wnosi o tyle, że powinna wiedzieć, że nic nie zawiniła i to nie jest zaden problem z asertywnością.

                                  Ależ właśnie to jest problem z asertywnością. Nie wina, tylko problem, który należy rozwiązać. Autorka daje sobie wejść na głowę, a potem cierpi - to nie szef jej to robi, tylko ona robi to sobie sama. Szef może sobie być narcyzem, świrem czy psychopatą, tego autorka nie zmieni, zmienić może tylko swoje reakcje na takich ludzi i ich zachowanie, bo to nie jest ostatni raz kiedy spotyka kogoś takiego na swojej drodze. Jeszcze pól biedy gdyby była sama i mogła w nieskończoność uciekać od wariatów, ale ona ma rodzinę, w tym małe dziecko, któremu właśnie (chociaż pewnie nie do końca świadomie) wdrukowuje schematy usłużności wobec innych kosztem własnego zdrowia i spokoju.

                                  To, co się teraz z nią dzieje, to nie wina, tylko skutek. Skutek pracy w toksycznym środowisku, skutek pozwalania innym, żeby wchodzili jej na głowę. Jeśli coś ma się zmienić na dobre, to ucieczka nie wystarczy, trzeba zmienić coś w sobie, inaczej całe jej życie zawsze będzie uzależnione od postawy ludzi z zewnątrz. A na dłuższą metę takie życie jest cholernie męczące.
                                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 14:25
                                    agonyaunt napisała:


                                    > To, co się teraz z nią dzieje, to nie wina, tylko skutek. .... skutek pozwalania innym, żeby wchodzili jej na głowę. Jeśli co
                                    > ś ma się zmienić na dobre, to ucieczka nie wystarczy, trzeba zmienić coś w sobi
                                    > e, inaczej całe jej życie zawsze będzie uzależnione od postawy ludzi z zewnątrz
                                    > . A na dłuższą metę takie życie jest cholernie męczące.

                                    argo, wiem.
                                    Napisalam to w pierwszym poscie: jest to skutek rowniez wychowania w domu rodzinnym takim a nie innym. I nie pisze tego zeby zwalac wine na rodzicow. Pisze dlatego, ze dotychczas nie zdawalam sobie sprawy, ze to ma wplyw na cale zycie przez 40 LAT!!!
                                    • agonyaunt Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:58
                                      >Pisze dlatego, ze dotychczas nie zdawalam sobie sprawy, ze to ma wplyw na cale zycie przez 40 LAT!!!

                                      To teraz nie pozwól, żeby to rządziło kolejnymi 40 i jeszcze spłynęło na kolejne pokolenie. Dasz radę. Pewnie będzie trudno, pewnie będziesz musiała parę rzeczy przewartościować, ale działaj! Zrób to dla siebie. Pomyśl, że potem żaden psychopatyczny dupek nie będzie Ci dyktował co robić, bo każdemu będziesz umiała bez wyrzutów sumienia powiedzieć "ić stond". To jest wolność, o którą warto walczyć.

                                      (Rety, wyszło mi jak zawodowemu pierdupierdu-coachowismile Ale kibicować Ci będę już jak zawodowa ematka! )
                                • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:53
                                  dramatika napisał(a):

                                  > pade napisała:
                                  >
                                  > > Rozkminianie jak powinie
                                  > > n działać niczego nie wnosi.
                                  >
                                  > Owszem wnosi o tyle, że powinna wiedzieć, że nic nie zawiniła i to nie jest zad
                                  > en problem z asertywnością.

                                  O tym, że nie zawiniła pisałam już dawno. Ale nie zmienia to faktu, że ma problem z asertywnością. Jedno nie wyklucza drugiego.
                                  >

                                  > Kompletnie nie rozumiesz na czym polega to, że praca moze być częścią tożsamośc
                                  > i. "Jedyne co może zmienić to swoje podejście" jest radą o to, aby ucięła sobie
                                  > rękę, bo tylko z tym można porównać rzucenie roboty, z którą człowiek się iden
                                  > tyfikuje i która stanowi o tym, jak siebie postrzega. Owszem, tę rękę musi dać
                                  > sobie uciąć, ale idiotyczne są rady, że musi zmienić swoje podejscie do amputac
                                  > ji kończyn.
                                  > (na szczęcie porównanie nie jest do końca trafne, bo ta "ręka" tutaj odrośnie p
                                  > o jakimś czasie)

                                  O rany, a jak autorka zacznie mieć myśli samobójcze, albo zapadnie na ciężką chorobę w wyniku stresu, to to wszystko będzie o kant tyłka potłuc. Rozumiesz? Ona już nie funkcjonuje. TERAZ. I tu i teraz musi podjąć działania w celu ratowania zdrowia.

                                  >
                                  > > Sądzisz, że autorka jest jedyną osobą na forum, która zajmuje się "pomocą
                                  > innym
                                  > > "? I dlatego nikt jej, oprócz Ciebie nie rozumie? Jeśli tak, to jesteś w
                                  > błędzie.
                                  >
                                  > Tak, dokładnie tak uważam. Inaczej nie pisałybyście bzdur.

                                  Nikt tu żadnych bzdur nie napisał. Po prostu niektórzy wiedzą jak wyglądają skutki nadodpowiedzialności, wypalenia zawodowego, albo ich sami doświadczyli i nie życzą tego autorce.
                                  • dramatika Re: burn-out; depresja 30.05.21, 16:00
                                    pade napisała:

                                    > ma probl
                                    > em z asertywnością. Jedno nie wyklucza drugiego.

                                    Daj już spokój, domorosły kołczu. Normalnie bym cię ustawiła do pionu, ale nie uważam, aby bicie piany w takim wątku było na miejscu - jest realna osoba, która realnie cierpi. Dostała jakieś rady, jakoś się wzięła na razie do kupy, end of story.
                              • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:15
                                pade napisała:

                                Pade, szanuje Twoje wypowiedzi, bo wielu osobom na tym forum i na zyciu rodzinnym pomoglas zobaczyc inna perspektywe, ale (i nie, nie probuje sie zamknac w wiezy obronnej):


                                > To nie ma znaczenia czy winny jest szef, czy nie. Autorka ma na niego wpływ zer
                                > owy.
                                ZGODA

                                Miała dwie rozmowy z nim i zignorował jej zdanie.
                                ZGODA


                                > Ona nie zmieni tej organizacji, nie zmieni szefów,
                                ZGODA. Jedyne, czego nie rozumiem, to dlaczego robisz przeniesienie/zalozenie, ze skoro teraz tak trafilam to juz tak bedzie do konca zycia. Jestem tu 16 lat. Praace zmienialam 4 razy. Pierwszy raz tak trafilam i IMHO trafilam tak, poniewaz to praca wybrala mnie. W koncu jesli do jakiegos miejsca ciagna cie wolami, to znaczy ze z miejscem musi byc cos nie tak, nie? Dopoki wybieralam sama, nigdy mi sie cos takiego nie zdarzylo. Przypadek?


                                > A gdzie Ty tu widzisz znęcanie się to ja nie wiem. Jest wręcz przeciwnie, zrozu
                                > mienie i troska.
                                Nigdzie nie pisalam o znecaniu sie. Nie podoba mi sie, ze na podstawie jednego przykladu spisujecie na straty cala organizacje. Tak jakby fakt ze na kilku szefow trafil mi sie jeden psychopata skreslal od razu wszystkich szefow na swiecie.
                                Kolezanka obok napisala, ze u niej jest podobnie. Po szczegolach ktore podalo mam podejrzenia ze pracujemy w tym samym miejscu.
                                Wniosek: wyniesc sie jak najszybciej. Nie patrzac na to, jak to bedzie wygladac w CV czy inne durnoty. Zdrowie jest wazniejsze.

                                • agonyaunt Re: burn-out; depresja 30.05.21, 13:51
                                  > Nie podoba mi sie, ze na podstawie jednego przykladu spisujecie na straty cala organizacje.

                                  Skoro organizacja toleruje szefa, który wykańcza ludzi psychicznie, to coś jest z tą organizacją bardzo nie tak. Burnouty, depresje, samobójstwa - a wy dalej chodzicie do pracy grzecznie robiąc co wam pod nos podłożą. Wiesz jak to wygląda z zewnątrz? Jak sekta. Jeden psychopatyczny szef i cała masa podwładnych, którzy z jakichś powodów nie potrafią się zbuntować. Czemu?
                                • pade Re: burn-out; depresja 30.05.21, 15:40
                                  grzebaniewmozgu napisała:

                                  > > Ona nie zmieni tej organizacji, nie zmieni szefów,
                                  > ZGODA. Jedyne, czego nie rozumiem, to dlaczego robisz przeniesienie/zalozenie,
                                  > ze skoro teraz tak trafilam to juz tak bedzie do konca zycia. Jestem tu 16 lat.

                                  Ja takiego założenia nie poczyniłam. Napisałam, żebyś zrobiła sobie przerwę. Żebyś podleczyła ciało i duszę, i podejmowała decyzje będąc zdrowa. Tylko tyle i aż tyle.

                                  > Praace zmienialam 4 razy. Pierwszy raz tak trafilam i IMHO trafilam tak, ponie
                                  > waz to praca wybrala mnie. W koncu jesli do jakiegos miejsca ciagna cie wolami,
                                  > to znaczy ze z miejscem musi byc cos nie tak, nie? Dopoki wybieralam sama, nig
                                  > dy mi sie cos takiego nie zdarzylo. Przypadek?

                                  W swoim pierwszym czy drugim poście w tym wątku napisałam wyraźnie, że TO NIE TWOJA WINA.
                                  Tyle, że Ty nie jesteś wobec takiego traktowania bezradna. Możesz się zwolnić, możesz próbować gdzie indziej, możesz zrobić przerwę i wrócić gdzie będziesz chciała.
                                  Odnosiłam się w tym wątku głównie do tego, że tu i teraz jesteś wyczerpana i trzeba coś z tym zrobić. Miesiąc przerwy nie postawi Cię na nogi.
                                  >
                                  > > A gdzie Ty tu widzisz znęcanie się to ja nie wiem. Jest wręcz przeciwnie,
                                  > zrozu
                                  > > mienie i troska.
                                  > Nigdzie nie pisalam o znecaniu sie. Nie podoba mi sie, ze na podstawie jednego
                                  > przykladu spisujecie na straty cala organizacje. Tak jakby fakt ze na kilku sze
                                  > fow trafil mi sie jeden psychopata skreslal od razu wszystkich szefow na swieci
                                  > e.
                                  Ja tam się nie znam na dużych organizacjach, ale wydaje mi się, że jest jakiś szef szefów, czy rada nadzorcza. Jest monitoring i są składane raporty. Nikt się do tej pory nie zorientował, że coś jest nie tak, jeśli tyle osób się zwalnia albo cierpi na wypalenie? Jeśli tak, to znaczy, że organizacja jest źle zarządzana i jest szansa na to, że w innych departamentach dzieje się podobnie jak u Ciebie.
                                  A poza wszystkim to o znęcaniu się nad Tobą pisała Dramatika. I moja odpowiedź była do niejsmile

                                  > Kolezanka obok napisala, ze u niej jest podobnie. Po szczegolach ktore podalo m
                                  > am podejrzenia ze pracujemy w tym samym miejscu.
                                  > Wniosek: wyniesc sie jak najszybciej. Nie patrzac na to, jak to bedzie wygladac
                                  > w CV czy inne durnoty. Zdrowie jest wazniejsze.
                                  >
                                  Naprawdę zdrowie jest najważniejsze.
                • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:05
                  Tak to juz wiemy i brzmi fajnie, poza tym gdy wsadza cię na minę. Strasznie mi cię szkoda bo fajna i ogarnięta dziewczyna jesteś a tu taka sytuacja i twoje zdrowie psychiczne się sypie. Masz psychologa? Jak nie to nawet to online ogarnij, mogę Ci polecić fajna psycholożkę kliniczna, robi sesje nawet online, jest z Warszawy. A kiedy rozmowa do tego dream jobu? To w ramach tej organizacji czy cos zupełnie innego?
                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:35
                    Masz psychologa? Jak nie to nawet to online ogarnij, mogę Ci polecić fajna psycholożkę kliniczna, robi sesje nawet online, jest z Warszawy.

                    > poprosze.
                    > psychologa mialam, ale u mnie w tej chwili jest takie oblozenie tych uslug, ze obdzwonilam z 6 miejsc i najblizsze terminy za 2 miesiace. To z powodu Covidu.


                    A kiedy rozmowa do tego dream jobu? To w ramach tej organizacji czy cos zupełnie innego?
                    > tak. w ramach organizacji. Nie wiem, ale jesli w ogole to przed wakacjami. Chociaz zastanawiam sie czy sie nie wycofac. W takim stanie przerowadzka o 10.000 km, zmiana szkoly dziecka, pracy etc. to jakis horror.
                        • pade Re: burn-out; depresja 29.05.21, 20:43
                          grzebaniewmozgu napisała:

                          > Nie. Wolny zawod.
                          > A co to ma do rzeczy.
                          > Nie pieniadze sa naszym problemem, raczej wielka ochota na ciekawe zycie.

                          Jakie??? Przepraszam bardzo, Ty nie masz ciekawego życia. Ty masz przerąbane.
                          • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 20:48
                            pade napisała:


                            >
                            > Jakie??? Przepraszam bardzo, Ty nie masz ciekawego życia. Ty masz przerąbane.

                            ciekawe życie dla potomostwa i męża
                            oni się cieszą
                            czyli znowu oczekiwania..
                            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 21:04
                              wapaha napisała:


                              > > Jakie??? Przepraszam bardzo, Ty nie masz ciekawego życia. Ty masz przerąb
                              > ane.
                              Oczywiscie ze TERAZ nie mam. W koncu od poltora roku siedze zablokowana w jakims abstrakcyjnym kraiku, a teraz mi uswiadomilyscie ze do tego dochodzi jakis mobbing, bullying czy nie wiadomo co.
                              Tylko ze wlasnie resztkami sil probuje je zmienic w ciekawe.

                              Nie - nie potomostwo i maz. Oryginalnie pomysl wyszedl ode mnie. To ja chcialam jechac. Tyle ze po drodze covid, zmiany, transfery i pierdoly.
                          • taje Re: burn-out; depresja 29.05.21, 21:01
                            Nie wiadomo, jakie życie ma mąż i dzieci - jej życie to nie tylko praca, zawsze się bierze pod uwagę też dobrostan rodziny. Tym bardziej trudno trzasnąć drzwiami jak rodzina dobrze się czuje i na dobre osiadła w danym miejscu (typu zakup nieruchomości, fajna szkoła). Ale z uwagi na stan autorki, nawet jak rodzina szczęśliwa tu i teraz, uważam, że warto aplikować na nowe stanowisko 10 tys km dalej. Szkoła to pikuś, dzieci się dostosują, zwłaszcza że pewnie mówimy o szkole międzynarodowej, anglojęzycznej.
                            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 21:10
                              taje napisała:

                              Tym bardziej trudno trzasnąć drzwi
                              > ami jak rodzina dobrze się czuje i na dobre osiadła w danym miejscu (typu zakup
                              > nieruchomości, fajna szkoła).

                              Rodzina w obecnym miejscu czuje sie srednio. Miejsce nam sie opatrzylo po 16 latach, a juz z pewnoscia po ostatnim 1.5 roku przymusowego przyblokowania w tym miejscu.
                              Wczesniej podrozowalismy praktycznie w kazdej wolnej chwili i po calym swiecie. Dzieciaki sa mocno objezdzone i z niejednego chleba piec jadly. Bywalismy w krajach biednych, bogatych, egzotycznych, mniej egzotycznych, bezpiecznych i nieco mniej bezpiecznych.
                              Lockdown to dla nas bylo jak obuchem po glowie - nie sadzilam ze kiedykolwiek dozyje czasow, ze policja bedzie mnie legitymowac podczas zwyklego joggingu. To sie jedynie dolozylo do caloksztaltu stanu psychicznego calej rodziny.

                              zwłaszcza że pewnie mówimy o szkol
                              > e międzynarodowej, anglojęzycznej.
                              Tak, o takiej mowimy.
                              • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 21:12
                                grzebaniewmozgu napisała:

                                >
                                > zwłaszcza że pewnie mówimy o szkol
                                > > e międzynarodowej, anglojęzycznej.
                                > Tak, o takiej mowimy.


                                no to s......j jak najszybciej bo tam lepiej raczej nie będzie..
                        • m_incubo Re: burn-out; depresja 30.05.21, 11:57
                          Twoim problemem jest wmawianie sobie uparcie, że to goofno, które opisujesz, to jest właśnie "ciekawe życie".
                          Nie musiałaś zmieniać nicka, bo wiadomo, kto pisze. Nie da się tobie pomóc na forum, niestety.
                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:39
                    Masz psychologa? Jak nie to nawet to online ogarnij, mogę Ci polecić fajna psycholożkę kliniczna, robi sesje nawet online, jest z Warszawy.

                    > poprosze. Szukalam u siebie. Obdzwonilam z 6 miejsc, ale terminy teraz sa koszmarne - 2 miesiace czekania minimum. Covid tak narozrabial.


                    A kiedy rozmowa do tego dream jobu? To w ramach tej organizacji czy cos zupełnie innego?

                    > Mysle ze przed wakacjami. Jesli w ogole do niej dojdzie, bo w tym stanie to zastanawiam sie czy sie nie wycofac.
                    Tak, w ramach organizacji.
                    Wyjazd na 3-4 lata w piekne miejsce.
                  • triss_merigold6 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 12:27
                    Można. Dziwi mnie to, co pisze o wakatach, bo zwykle do organizacji międzynarodowych na stanowiska, nazwijmy to, biurowe i w cywilizowanych miejscach, jest sporo chętnych, trzeba mieć dobre poparcie krajowe albo aplikować wielokrotnie, żeby w końcu się dostać.
                • budyniowatowe Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:13
                  grzebaniewmozgu napisała:

                  > Juz pisalam w kilku miejscach.
                  > To nie jest firma.
                  > To jest organizacja miedzynarodowa. Ogromna.
                  > W 140 krajach. Mozesz zmieniac stanowiska do woli, ale caly czas pozostajesz w
                  > srodku.
                  > Razem z cala kartoteka, ktora jest widoczna w kolejnych miejscach pracy, bez wz
                  > gledu na to czy to bedzie Waszyngton, Zimbabwwe czy Londyn.
                  > Widac wszystkie dlugoterminowe zwolnienia, gdzie i ile czasu przesiedzialam, ws
                  > zystko.

                  To sie zwolnij, bo chyba dla mafii mie pracujesz.
    • arabelax Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:33
      Idz na l4, uloz w glowie wszystko, odpocznij przede wszystkim. Pozniej szukaj pracy innej, chyba, ze teraz uda Ci zebrac, zeby pojsc na to interview.
      Masz jedno zycie, a to co opisujesz jest po prostu chore.

    • 35wcieniu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 10:37
      Zacznij traktowac pracę jak pracę i przestań marzyc o tych dream jobach.
      Jak nie jesteś w stanie iść na interview to pracować tez nie jesteś w stanie. Najpierw to ogarnij zamiast analizować co by było gdyby.
          • ferra Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:15
            Łyknęłaś manipulację o wybitnych kompetencjach (stara taktyka wsadzania na minę, niewolników marzących o prestiżu i docenieniu + co zwłaszcza u kobiet uruchamia niebezpieczne jeszcze większe zaangażowanie - taki mechanizm psychologiczny).

            Zaprawdę - cmentarze są pełne niezastąpionych ludzi. Żadna organizacja międzynarodowa nie przewróci się z dnia na dzień, nawet jak cały zarząd z radą nadzorczą/programową itd jest odwoływany / tudzież siedzi w pier_dlu. Nie jest Twoim zadaniem chronić tyłki szefom.

            Sama czekam z niecierpliwością, aż kilka takich tworów padnie.

            Sytuacja na świecie jest przedziwna, czyszczenie wielu międzynarodowych bagien trwa - zatem warto uprzytomnić sobie, że nie jesteś od zbawiania firmy, świata czy kogokolwiek innego z wyjątkiem samej siebie.

            Zastanów się - czego się najbardziej boisz? Chyba Cię nie odstrzelą (dosłownie)?
            • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:16
              ferra napisała:


              >
              > Zaprawdę - cmentarze są pełne niezastąpionych ludzi. Żadna organizacja międzyna
              > rodowa nie przewróci się z dnia na dzień, nawet jak cały zarząd z radą nadzorcz
              > ą/programową itd jest odwoływany / tudzież siedzi w pier_dlu. Nie jest Twoim za
              > daniem chronić tyłki szefom.

              Ba. Organizacja nawet nie zauważy i nie przejmie się jej odejściem. Weźmie kogoś innego. Lajf
              Mamy skłonnośc do widzenia siebie jako wyjątkowych i niepowtarzalnych a to iluzja..
              >

            • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:26
              > Łyknęłaś manipulację o wybitnych kompetencjach (stara taktyka wsadzania na minę, niewolników marzących o prestiżu i docenieniu

              Sek w tym, ze ja nie marze o prestizu i docenieniu.
              Rok temu na ocenie rocznej powiedzialam wyraznie: jesli mam wybor miedzy pozycja menedzerska z szybsza sciezka awansu, a pozycja szarego rzuczka ale za to interesujaca mnie tematycznie, wybieram to drugie.
              Nawet jesli to drugie wiaze sie z wolniejsza sciezka awansow. Postawilam sprawe jasno: MOJE zycie prywatne jest istotniejsze niz pieniadze tego swiata. Szef zanotowal, po czym polecil mnie dyrekcji jako osobe z talentem.

              I co?
              • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:28
                grzebaniewmozgu napisała:

                > Nawet jesli to drugie wiaze sie z wolniejsza sciezka awansow. Postawilam sprawe
                > jasno: MOJE zycie prywatne jest istotniejsze niz pieniadze tego swiata. Szef z
                > anotowal, po czym polecil mnie dyrekcji jako osobe z talentem.
                >
                > I co?


                I to, że szef ma cie w dupie a ty nie potrafisz o siebie zadbac
        • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:09
          Triss,
          akurat kto jak kto ale ty powinnas wiedziec, co to jest zawod mianowany.
          Mianowanie po prostu jest. Z reguly do konca zycia zawodowego.
          Tutaj sie nie sklada wypowiedzenia, co najwyzej zmienia czesc organizacji pod ktora jestes podpieta.
          • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:13
            grzebaniewmozgu napisała:

            > Triss,
            > akurat kto jak kto ale ty powinnas wiedziec, co to jest zawod mianowany.
            > Mianowanie po prostu jest. Z reguly do konca zycia zawodowego.
            > Tutaj sie nie sklada wypowiedzenia, co najwyzej zmienia czesc organizacji pod k
            > tora jestes podpieta.


            Nie ma czegoś takiego jak zawód dożywotni
            Myśląc w ten sposób, nigdy nie będziesz zdrowia i szczęśliwa
          • nuclearwinter Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:24
            Piszesz jakbyś była jakimś niewolnikiem, do końca życia uwiązanym na smyczy a twój pracodawca to jakaś mafia. Chyba możesz zmienić zawód i branżę, nawet jeśli się okaże, że tak jak piszesz, w tej już będziesz mieć na wieczność pozamiatane (w co wątpię).
            • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:35
              Dokładnie. Myślę że nakręciłas się prestiżem tej organizacji. To pewnie jakąś WHO czy podobny szit. Zrobiłabym tak na twoim miejscu: zwolnienie na kilka tygodni co najmniej i zero telefonów z pracy. Psycholog na cito, wakacje, medytacje, sport, leki- cokolwiek by wyciszyć głowę. Potem rozmowa do nowego miejsca albo innych miejsc gdy już się uspokoisz. Z tą pracą jest coś mocno nie tak i z twoim podejściem a to nadal tylko praca, nawet najbardziej prestiżowa. Wezmą cię gdzie indziej a nawet jeśli po burnt out dostaniesz spokojna posadkę a nie kierownicze stanowisko- to tylko lepiej. Nakręciłas się na karierę a tymczasem twoje zdrowie i życie są ważniejsze.
              • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:43
                Wezmą cię gdzie indziej a nawet jeśli po burnt out dostaniesz spokojna posadkę a nie kierownicze stanowisko- to tylko lepiej. Nakręciłas się na karierę a tymczasem twoje zdrowie i życie są ważniejsze.

                Berga, nigdy nie nakrecalam sie na kariere i nie krylam sie z tym, ze menedzment mnie nie interesuje. Patrz kilka postow wyzej.
                Natomiast mam jedna wade: dynamiczna osobowosc. Slychac mnie i widac. I z tego powodu wiekszosc twierdzi, ze "sie nadaje".
                Tak, to cos w rodzaju WHO, UN etc.
                Wielki mlyn, gdzie jak szczescie sie do ciebie usmiechnie, to mozesz zwiedzic za pomoca roznych postow pol swiata.
                Do mnie sie usmiechnelo na wyciagniecie reki ... i w najmniej odpowiednim momencie.
                • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:45
                  grzebaniewmozgu napisała:

                  > Natomiast mam jedna wade: dynamiczna osobowosc. Slychac mnie i widac. I z tego
                  > powodu wiekszosc twierdzi, ze "sie nadaje".
                  >

                  Ej, ale to nie wada, ale zaleta smile Warto to przekuć na pracę, w której będziesz się czuła szczęśliwa i miała poczucie sensu.
                  • grzebaniewmozgu Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:49
                    wapaha napisała:

                    Warto to przekuć na pracę, w której będziesz się czuła szczęśliwa i miała poczucie sensu.

                    > Wlasnie temu mialo sluzyc wyslanie aplikacji. Ja naprawde rok temu bylam na 200% przekonana ze to spelnienie moich marzen. Przepiekny kraj, gdzie mozna korzystac z przyrody do woli. No ale dzisiaj jak ogladam fotki gor i kanionow to nawet nie wiem na co patrze w tym stanie.
                    • wapaha Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:53
                      grzebaniewmozgu napisała:


                      >
                      > > Wlasnie temu mialo sluzyc wyslanie aplikacji. Ja naprawde rok temu bylam
                      > na 200% przekonana ze to spelnienie moich marzen. Przepiekny kraj, gdzie mozna
                      > korzystac z przyrody do woli. No ale dzisiaj jak ogladam fotki gor i kanionow t
                      > o nawet nie wiem na co patrze w tym stanie.

                      Zmieniłaś się. To przecież nic złego. Nikt nie mówi , że należy być uwiązanym do marzen, które miało się kiedyś, nikt nie mówi, że trzeba być niewolnikiem dawnych wyborów
                      Ewidentnie widzisz coś się dzieje, coś nie styka
                      Wiem, że sama myśl o jakichkolwiek zmianach cię przeraża ale....tak jak mówię dziecku przed pobraniem krwi : strach ma wielkie oczy . Jesteś przytłoczona poczuciem odpowiedzialności, presji, własnego obrazu samej siebie który mają inni . Twoje ciało daje ci syganły, że trzeba cos z tym zrobić
                      Pomysl o sobie jako o 80 latce ( ludzie współczesnie zyją coraz dlużej więc i ta 90tka bedzie naszym udziałem)- co widzisz ? Jaki obraz ?
                      Serio - szkoda marnować każdej chwili. Sa sprawy ważne i wazniejsze
                      A-i jeszcze takie coś mi się nasunęło
                      Pierwszym obowiazkiem ratownika jest zapewnić sobie bezpieczeństwo
                      Ty nie myślisz o sobie
                • bergamotka77 Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:52
                  No dobrze a jakieś przeniesienie nie wchodzi w grę? Przecież nie ma awansów na siłę. Oni w ciebie wierzą i nie chcesz ich zawieść a potem twoje życie zamienia się w koszmar. Mialam kiedyś rekrutację do UN w Nowym Jorku. Niestety za słabo znałam wtedy angielski a francuski nie wystarczył i odpadlam w drugim etapie. Ale nie przeżywałam za bardzo bo dużo jeździłam wtedy z mężem po świecie i tak naprawdę marzyłam o PL i pracy w Warszawie, blisko rodziny. Życie nomady ma plusy, ale i minusy. Potem była jeszcze super oferta z Francji w jednym z moich zawodów, z moimi językami ale miałam końcówkę ciąży i nie czułam się na siłach wziąć udział w rekrutacji. Ale u nas byłoby to nie do pogodzenia bo ten kraj dobry dla mnie nie był atrakcyjny dla męża z powodów zawodowych itd. Wybrałam życie rodzinne i pracę do niego dostosowałam.
                • ferra Re: burn-out; depresja 29.05.21, 18:13
                  Jesli pracujesz dla któregokolwiek z tych bagien jak WHO, UN, Unicef, UNIDO, ILO, i inne wszelakie tego typu twory- to owszem - jest to inna specyficzna odmiana politycznej mafii. Ludkowie usadowieni poniżej - w hierarchii - odbierają to właśnie tak jak Ty - jako życiowa szansę.

                  W prywatnych wielkich korporacjach do przeprowadzania tzw restrukturyzacji (czystek/zamiatania) zatrudnia się profesjonalistów z zewnątrz/ do ratowania PR - agencje zarzadzania kryzysowego - ktore na zimno robia temat & adieu.

                  Wez długie zwolnienie i pogadaj z terapeutą - tylko z łaski swojej nie idz do kogos - kto na hasło "pracuję dla np. ONZ - przewróci się z wrazenia- taka osoba Ci nie pomoze).
                • leosia-wspaniala Re: burn-out; depresja 30.05.21, 11:19
                  >Wielki mlyn, gdzie jak szczescie sie do ciebie usmiechnie, to mozesz zwiedzic za pomoca roznych postow pol swiata.

                  Żeby zwiedzić pół świata wystarczą pieniądze, nie trzeba pracować w WHO czy innym Unicefie.
          • malia Re: burn-out; depresja 29.05.21, 11:35
            Masz robotę , z której nie możesz się zwolnić? Masz bardzo zaburzone widzenie świata, z każdej pracy można uciec, nawet papież uciekł, chyba że jesteś bardziej niezastąpiona. Ale to wtedy trzeba szybciutko do psychiatry
          • budyniowatowe Re: burn-out; depresja 29.05.21, 13:22
            grzebaniewmozgu napisała:


            > Tutaj sie nie sklada wypowiedzenia, co najwyzej zmienia czesc organizacji pod k
            > tora jestes podpieta.

            Z kazdej roboty mozna zlozyc wymowienie. Albo zacznij olewac i rob tylko 8 godzin i do domu to sami Cie wyrzuca, bo do stolka nawet jak Cie przyspawaja to dalej do roboty ponad miare Cie nie zmusza.
          • m_incubo Re: burn-out; depresja 30.05.21, 12:03
            Nie masz tatuażu na czole i nie jesteś przykuta do tej "organizacji", możesz się zwolnić i nigdy więcej nie mieć z nią nic wspólnego, nieważne, co ci tam zaznaczą w "papierach", ale nie chcesz. No nijak nie jesteś ofiarą, wybacz.