xantostrephomonas
18.06.21, 16:52
Gdy słyszę od koleżanek, że od lat są wierne jednemu fryzjerowi, to mnie skręca z zazdrości.
Co kogoś znajdę, kto mnie sensownie ostrzyże, to na drugiej, trzeciej wizycie jest do bani, mimo ustalania zakresu. Fryzjer zaczyna mieć w zadku moje zdanie i realizuje swoje wizje, które robią że mnie kota w arbuzie, mega przykład czy szalone strzępy.
I tak co kilka wizyt znów szukam kogoś polecanego, znów wychodzę zadowolona....do kolejnej wizyty.
Czemu drogie Bravo, ach czemu tak jest?!?!