lucerka
29.07.21, 07:46
Chętnie się tam po Wasze rady oraz czytam o różnych spojrzeniach na ten sam problem.
Mam od lat depresję, rodzice to wiedzą i wspierają. Ta depresja objawia się tak, że nie mam po prostu energii na utrzymywanie stosunków z innymi. Skupiłam się na pracy i najbliższej rodzinie.
Moi rodzice kochają mnie i przychylili by mi nieba. Ale zawsze jest tak, że jak przyjezdzam, to mama planuje sobie dzień wokół mnie, pyta dokąd idę (żeby dać dobrą radę) zadaje mnóstwo pytań: a czy chce jedzenie tak albo tak, herbatę z cukrem czy bez, z mlekiem czy bez, pyta się jak się czuje i jak spałam.
A ja się duszę po prostu. To jest taki egzaltowany, histeryczny sposób bycia nastawiony tylko na usługiwanie mnie. Kocham Mamę, jest naprawdę super kobieta z dużą samoświadomością. I nie powiem jej, że się duszę ale czuję się tutaj jak w pułapce.
Ciągle pytanie: kiedy przyjdziesz? No ale na kolację przyjdziesz? Przerasta mnie to. Przez chorobę muszę po prostu naładować baterię w samotności.
Wiem, że nic się z tym nie da już zrobić. Chciałam się tylko wyżalić chyba. Czuje się udręczona.