Rudasek znowu do mnie przychodzi. Pisałam już kiedyś o nim, oswojony jest, ale nie wykastrowany (obsikuje mi taras). Pewnie ktoś go pogłaszcze i nakarmi od czasu do czasu. Szkoda mi go. Dzisiaj spał na mojej kanapie na tarasie. Nie mogę go wziąć, nie lubią się z moim kotem, nie chcę awantur, i jedna znajda (z problemami, chorobami na początku) mi wystarczy. Ładny jest. Jesień i zima się zbliżają