Tak na szybko ... dalej nie jestem na 100% pewna ale chyba nie zostanę z
Tomkiem. Nie po tym co usłyszałam. zadzwoniłam do NIEJ, przepraszała, płakała
i przedstawiła ciut inną wersję niz Tomek, więc ...zaprosiłam JĄ do nas do
domu. Tomek był blady jak ściana. Kazałam przyjść z dzieckiem. I co się
okazało, że ich schadzki odbywały się przy udziale naszych dzieci *jej syna i
naszej Wiki, nie mówię o sexie ale wspólnych spacerach i wypadach w plener.
Wiktoria bardzo wyraźnie mówi ADAŚ (tak ma na imie jej syn), on też (o ok.
rok starszy) bardzo dobrze zna Wikusię. Czarę goryczy przelało moje pytanie a
właściwie Tomka odpowiedź. Spytałam (przy Niej) czy Ją kocha - powiedział, że
TAK !!! Więc powiedziałam, ze rozdział naszego małżeństwa jest zakończony, ze
naprawde chcę żeby sobie ułożyli życie a mnie dali święty spokój. Na co Tomek
powiedział, ze on chce spróbować odbudowac nasz związek. Czy to ma sens ????
Kocha JĄ a chce być ze mną. W imię czego ??? Dla dobra dzieci? Z
LITOŚCI ??!!! bo tak wypada ????!!! Powiedziałam mu na to, że jeżeli
faktycznie nie chciał się z nią związać a obiecywał (powiedział jej, że jest
jego drugą połową. Mało tego - ona kilkakrotnie chciała odejśc a On jej nie
pozwolił) to z Niego jest kawał sk... i zniszczył zarówno ją, jak i naszą
rodzinę. Wykorzystał to, ze przeżywała koszmar swojego małżeństwa i
potrzebowała pomocy. Spytałam jak wogóle może patrzeć w lustro.
Wydaje mi się, że zachowałam się z godnością i honorem, Nie krzyczałam,
histeryzowałam nawet nie wyzwałam Ją od ... Byłam spokojna i opanowana. Wiem,
że to bez sensu ale żal mi Tomka, żal mi Jej i naprawdę chcę, zeby byli
szczęśliwi a ja napewno równiez sobie ułożę życie. Nie chcę rozchodzić się w
gniewie, wyciągać brudy, chcę żeby odszedł z godnością i jeżeli będzie fair
ja nie będę mu utrudniać kontaktów z dziećmi ani skakać do gardła ...
Niestety po Jej wyjsciu Tomek najpierw mi groził, że nikt nigdy nie będzie
ojcem dla naszych dzieci, że nikt się tu nie wprowadzi że On na to nie
pozwoli itd itp (naprawde przykre słowa usłyszałam) a dobił mnie
stwierdzeniem, że On weźmie Wiki a ja Daniela. Podzielił dzieci jak
rzeczy....
Po jakieś godzinie kajał się, przepraszał, błagał o wybaczenie i szanse ...
Nie potrafię go zrozumieć raz jest potulny jak baranek a raz słownie mnie
atakuje ... Dzień wcześniej dałam mu szansę, ustaliłam warunki na które
przystał ale jednocześnie powiedział "Ty byś drugiej
szansy nie miała". Miał do niej zadzwonić przy mnie ... nie zrobił tego ...
nie wiem o co chodzi temu człowiekowi ale ja już naprawde z nim nie chcę
być ... nie kocham Go i nie wiem czy kiedykolwiek będę potrafiła to
zmienić... ale cholera dlaczego jest mi go żal i boję się, ze się stoczy lub
zrobi coś głupiego, naprawdę głupiego .......
Gdyby Tomek powiedział (przy niej), ze jej nie kocha (choćby nawet skłamał)
może miałabym inne nastawienie i cheć na ratowanie naszego małżeństwa ale w
tym przypadku to nie ma sensu. Gdyby przez ten cały rok gdy prowadził
podwójne życie ( słowo romans to w tym przypadku za mało) był
kochającym mężem i ojcem - walczyłabym o Niego. Ale On przez ten cały czas
powoli mnie wyniszczał, kłótnie były na porządku dziennym (preteks do
wyjść),kontrolował mnie, gdy mówiłam, ze chyba byłoby lepiej jakbyśmy się
rozstali - pytał czy już kogos sobie znalazłam (szczyt hipokryzji,
prawda ???) poza tym był chamski do Daniela a ja naprawdę próbowałam
wielokrotnie, rozmawiałam, obiecywał poprawę ale to były puste słowa. Z
perspektywy czasu wydaje mi się, że On chciał żebym to ja zrobiła coś
głupiego, zebym to ja była ta gorsza a On miałby wtedy zielone światło ...
agnieszka
ps. W ramach metamorfozy obciełam włosy na krótko czym tez wyprowadziłam Go z
równowagi bo On zawsze lubił długowłose dziewczyny ... ale mnie się
podoba

)))))