raczek47
01.10.21, 17:41
Syn zwrócił się z oficjalną prośbą do , tfu, ojca o podniesienie alimentów-napisał dwa listy, tradycyjne, nie otrzymał konkretnej odpowiedzi , za to wylew uwag, porad i pretensji. Odpowiedzi na konkretnie zadane pytanie o podniesienie alimentów od miesiąca takiego i takiego o tyle i tyle-brak. Wysłał maila- to samo, słowotok bez tej konkretnej odpowiedzi , wysłał drugiego- nacisk na spotkanie, na którym po męsku omówią różne kwestie- z sugestią , tu cytat : "Jeżeli Twoja matka w jakikolwiek sposób odradza Ci spotkanie ze mną, to nie musi o tym wiedzieć, bo jesteś pełnoletni, a ja jestem Twoim ojcem."
Czyli odpad próbuje synowi wmówić ,ze ten może mnie oszukiwać, tak jak on sam to robił .Oto rada dla syna , który właśnie wszedł w pełnoletność-jesteś dorosły, a więc możesz okłamywać i oszukiwać osoby, które są ci bliskie, z którymi żyjesz na co dzień .
Przypomnę, że ów...tatuś miał ograniczone prawa rodzicielskie i zniesione kontakty, w trakcie spraw sądowych
o powyższe miał to w pompie, na sprawy nawet nie przyjeżdżał, nie apelował, nie pytał o dzieci, nie interesował się zdrowiem, wydatkami, egzaminami, niczym. Szósty rok mija bez jakiegokolwiek zainteresowania i on nagle naciska na syna na spotkanie, próbując mu wmówić, że to, że ten nie chce to obawa przed moją reakcją i podsuwając pomysł oszukania mnie.
Jestem tak wk...ona, że zaraz coś rozbiję o ścianę albo się wyżyję na niczego nieświadomym kocie, bo jest pod ręką, a ch..j daleko.
Proszę ratować kota .