Otóż: mieszkam z dzieckiem 100km od mamy ( mieszka sama). Miałam do niej wpaść na obecny dłuższy weekend. Nie widziałyśmy się długo. Pomyślałam sobie, że nie bo w niedzielę zjadą się do mojej mamy goście, których nie mam ochoty widzieć ( kuzynostwo z dziećmi). Nie mam ochoty spowiadać się jakież to u mnie zmiany, itd. Zmian nie ma żadnych.
A teraz siedzę samiutka z dzieckiem i chce mi się płakać

U mamy jest w odwiedzinach teraz, druga siostra.
A mi jest źle z samotności, z nudy, ze wszystkiego - mogłam mieć to gdzieś i pojechać

Mogłam być tam od wczoraj do niedzieli - i w ten sposób uniknąć widzenia się z resztą rodziny.
Co myślicie ?