Dodaj do ulubionych

..a taki model..? :/

15.11.21, 15:29
Jak dla mnie szambo, ale może czegoś nie dostrzegam..? uncertain
Obserwuj wątek
      • chlodne_dlonie Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 15:40
        primula.alpicola napisała:

        > Wiele par tak żyje, tylko tradycyjnie, w ukryciuwink

        I to właśnie jest fuj dla mnie uncertain
        Przecież to się musi mścić na człowieku..


        > Tu pełna szczerość, tylko nie wiem, może jednak przereklamowana?
            • kkalipso Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 16:27
              Ale to nie jest reanimacja trupa, byłoby gdyby oboje nadal udawali szczęśliwe małżeństwo. A tak zostali przyjaciółmi/współlokatorami i oboje stworzyli nowe związki. Gdyby były mąż wynajął mieszkanie na przeciwko to też byłoby to szambo dla ciebie.
              • chlodne_dlonie Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 17:07
                kkalipso napisała:

                > Ale to nie jest reanimacja trupa, byłoby gdyby oboje nadal udawali szczęśliwe m
                > ałżeństwo. A tak zostali przyjaciółmi/współlokatorami i oboje stworzyli nowe zw
                > iązki.


                Hmm, no ok - dorośli sie na coś umawiają, załóżmy, że następni partnerzy też się w takim układzie odnajdują (wątpliwe dla mnie, ale przyjmijmy wink ). A co z dziećmi w takim związku (rodzinie..?) - jakie wzorce im dają..?

                > Gdyby były mąż wynajął mieszkanie na przeciwko to też byłoby to szambo d
                > la ciebie.

                Gdyby się rozstali, mówiąc o tym dzieciom a jednocześnie mieszkali na tyle blisko by dzieciaki nie odczuwały tej rozłąki, to szafa gra. Opór budzi we mnie trwanie w fikcji 'pełnej rodziny', może nawet głównie z uwagi na dzieci. One głupie nie są a sztuczność wyłapują jak nikt. Niczemu dobremu to imo nie służy.
                • arthwen Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 17:44
                  Wzorce całkiem niezłe - np że można się rozstać spokojnie i dogadać. I że mimo tego, że małżeństwo rodziców nie przetrwało, to dzieci nadal były dla nich obojga bardzo ważne.
                  Zdecydowanie lepsze niż lekko licząc z 30% wzorców z "tradycyjnych" polskich rodzin.
                  • chlodne_dlonie Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 17:58
                    arthwen napisał(a):

                    > Wzorce całkiem niezłe - np że można się rozstać spokojnie i dogadać. I że mimo
                    > tego, że małżeństwo rodziców nie przetrwało, to dzieci nadal były dla nich oboj
                    > ga bardzo ważne.
                    > Zdecydowanie lepsze niż lekko licząc z 30% wzorców z "tradycyjnych" polskich ro
                    > dzin.

                    Ależ oczywiście, że tak - o tym pisałam już powyżej. Niechże się rozstaną, dogadają i żyją swoim życiem, ale w tym przypadku przecież oni TRWAJĄ w tym niby-małżeństwie, pokazując dzieciom, że można być 'mężem i żoną' a jednocześnie mieć 'seks-przyjaciół' na dochodne, do tego nawet we wspólnym mieszkaniu, które pucuje się przed randkami (SIC big_grin)
                    Tego nie jestem w stanie ogarnąć, z uwagi na dzieci właśnie - 'starzy' niechże sobie robią co chcą, ale posiadanie potomstwa imo zobowiązuje do jakiejś odpowiedzialności. Tylko i aż tyle.
                    • arthwen Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 18:16
                      Nadal nie rozumiem gdzie widzisz problem.
                      Oni postawili sprawę jasno - nie są razem (więc mogą mieć seks przyjaciół, inne związku i cokolwiek sobie tam chcą), mimo tego, że formalnie nadal są małżeństwem. Małżeństwo to zwyczajna umowa formalno-prawna. Kwestie których prawo nie reguluje są do dowolnego ustalenia przez małżonków. Oni ustalili sobie tak, wspólnie i zgodnie.
                      • chlodne_dlonie Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 18:29
                        OK, ostatni raz to napiszę, bo już nie potrafię jaśniej - ja jako ja (sic!!) problemu nie widzę w nawet najbardziej dziwacznych układach osób dorosłych. Problemem (wg mnie) jest taki model życia przedstawiany własnym dzieciom jako odpowiedni a może wręcz 'cool' alternatywę małżeństwa/rodziny złożonej z dwojga osób będących ze sobą w związku i wychowujących dzieci.
                        Tyle.
                        • arthwen Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 18:42
                          chlodne_dlonie napisała:

                          > OK, ostatni raz to napiszę, bo już nie potrafię jaśniej - ja jako ja (sic!!) pr
                          > oblemu nie widzę w nawet najbardziej dziwacznych układach osób dorosłych. Probl
                          > emem (wg mnie) jest taki model życia przedstawiany własnym dzieciom jako odpowi
                          > edni a może wręcz 'cool' alternatywę małżeństwa/rodziny złożonej z dwojga osób
                          > będących ze sobą w związku i wychowujących dzieci.
                          > Tyle.

                          A niby dlaczego NIE mieliby przedstawiać takiego modelu życia jako opowiedniego?
                          Nie powinno się oczekiwać, że dzieci nasz model życia będą powielać, to i owszem. Ale żeby musieć się ukrywać z czymś, co u tej konkretnej pary się sprawdza, a jednocześnie jest szczere i nie czyni krzywdy nikomu, bo "co ludzie powiedzą"? Bo do tego sprowadzają się twoje wąty. No jak to tak można przekazywać dzieciom inny model rodziny niż jedna mama, jeden tata i dzieci.
                    • 3-mamuska Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 18:26
                      . Niechże się rozstaną, doga
                      > dają i żyją swoim życiem, ale w tym przypadku przecież oni TRWAJĄ w tym niby-ma
                      > łżeństwie, pokazując dzieciom, że można być 'mężem i żoną' a jednocześnie mieć
                      > 'seks-przyjaciół' na dochodne, do tego nawet we wspólnym mieszkaniu, które pucu
                      > je się przed randkami (SIC big_grin)
                      > Tego nie jestem w stanie ogarnąć, z uwagi na dzieci właśnie - 'starzy' niechże
                      > sobie robią co chcą, ale posiadanie potomstwa imo zobowiązuje do jakiejś odpowi
                      > edzialności. Tylko i aż tyle.
                      >
                      >

                      Alez oni nie udają małżeństwa.
                      Jeśli dla ciebie definicja małżeństwa to wspólne posiłki czy korzystnie z jednej łazienki to masz problem. Smutne musi być to twoje małżeństwo skoro opiera się do siedzenia przy jednym stole i używanie tej samej wanny.
                      Oni nie udają małżeństwa bo ze sobą nie sypiają nie przytulają się, nie udają ze coś ich łączy.



                      Nie jesteś w stanie pojąć tego ze ludzie rozstają się polubownie nie pałając do siebie nienawiścią?
                      Nie udają ze osoba z która uprawiały sex przez 10-15 lat jest dla niech zupełnie obca. Bo sędzia dał rozwód.
                      Bo jako obecnego tak się powinno według ematki postrzegać ex faceta.
                      • chlodne_dlonie Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 18:35
                        3-mamuska napisała:

                        > . Niechże się rozstaną, doga
                        > > dają i żyją swoim życiem, ale w tym przypadku przecież oni TRWAJĄ w tym n
                        > iby-ma
                        > > łżeństwie, pokazując dzieciom, że można być 'mężem i żoną' a jednocześnie
                        > mieć
                        > > 'seks-przyjaciół' na dochodne, do tego nawet we wspólnym mieszkaniu, któr
                        > e pucu
                        > > je się przed randkami (SIC big_grin)
                        > > Tego nie jestem w stanie ogarnąć, z uwagi na dzieci właśnie - 'starzy' ni
                        > echże
                        > > sobie robią co chcą, ale posiadanie potomstwa imo zobowiązuje do jakiejś
                        > odpowi
                        > > edzialności. Tylko i aż tyle.
                        > >
                        > >
                        >
                        > Alez oni nie udają małżeństwa.
                        > Jeśli dla ciebie definicja małżeństwa to wspólne posiłki czy korzystnie z jed
                        > nej łazienki to masz problem. Smutne musi być to twoje małżeństwo skoro opiera
                        > się do siedzenia przy jednym stole i używanie tej samej wanny.


                        Do mnie to napisałaś..?
                        Nie musisz mnie żałować wink ja akurat wychodzę z założenia, że jeżeli małżeństwo (ale i związek nieformalny, wsio rawno ) nie łączy ludzi bliskich sobie pod każdym, w tym emocjonalnym, względzie, to należy się rozstać i dać sobie szansę na szczęśliwsze poukładanie życia.
                        Już to wcześniej napisałam wink
                        • 3-mamuska Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 18:53
                          Do mnie to napisałaś..?
                          Nie musisz mnie żałować wink ja akurat wychodzę z założenia, że jeżeli małżeństwo (ale i związek nieformalny, wsio rawno ) nie łączy ludzi bliskich sobie pod każdym, w tym emocjonalnym, względzie, to należy się rozstać i dać sobie szansę na szczęśliwsze poukładanie życia.
                          Już to wcześniej napisałam wink

                          Ale oni sobie dają sobie szanse ,przecież się spotykają z innymi ludźmi. I jeśli którymś z nich będzie chciało kolejnego ślubu wezmą rozwód.
                          Tak do ciebie bo czepiasz się kuchni i wanny. To zrozum ze wspólna kuchnia i wanna nie muszą oznaczać ze ktoś czuje do siebie jakieś emocje.


                          Oni nie udają emocji rozumiesz? Nie łączą ich emocje nie udają,
                          Łàczy ich tylko powierzchownie użytkowo-mieszkaniowa. Jak w rodzinach wielo pokoleniach jak wspólny wynajm na studiach. Jedynie co mi zgrzyta to mówienie o sobie „małżeństwo” i sprawdzanie sobie partnerów do wspólnego domu. Bo dzieci nie powinny mieć wglądu do życia intymnego rodziców.
                          • ritual2019 Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 19:54
                            3-mamuska napisała:

                            Jedynie co mi zgrzyta to mówienie o sobie „małżeństwo”

                            Przeciez oni sa malzenstwem

                            i sprawdzanie sobie partnerów do wspólnego domu. Bo dzie
                            > ci nie powinny mieć wglądu do życia intymnego rodziców.
                            >

                            Dlaczego nie? Gdyby mieszkali osobno i mieli partnerow to tez dzieci mialaby nie wiedziec? Z jakiego powodu?
                    • ritual2019 Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 18:30
                      chlodne_dlonie napisała:

                      że można być 'mężem i żoną' a jednocześnie mieć 'seks-przyjaciół' na dochodne, do tego nawet we wspólnym mieszkaniu, które pucu
                      > je się przed randkami (SIC big_grin)
                      > Tego nie jestem w stanie ogarnąć,

                      Dokladnie osoby takie jak ty czyli pelne dulszczyzny nie moga tego przezyc. Wlasnie tego ze nie trzeba udawac kochajacego sie malzenstwa...i ten seks z innymi.
                • ritual2019 Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 17:45
                  chlodne_dlonie napisała:

                  A co z dziećmi w takim związku (rodzinie..?) - jakie wzorce im dają..?

                  Szczerosc, brak zaklamania, udawania?

                  >Opór budzi we mnie trw
                  > anie w fikcji 'pełnej rodziny', może nawet głównie z uwagi na dzieci.

                  W tobie moze budzic a te dzieci maja dwoje rodzicow ktorzy o nich dbaja jednoczesnie wiodac swoje zycie bez klamstw.
                • 3-mamuska Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 17:52
                  Opór budzi we mnie trwanie w fikcji 'pełnej rodziny', może nawet głównie z uwagi na dzieci. One głupie nie są a sztuczność wyłapują jak nikt. Niczemu dobremu to imo nie służy.

                  Ale oni raczej niczego nie grają ,skoro ich partnerzy przychodzą do nich.to nie udają małżeństwa przed dziećmi.
                  Nikt nie udaje pełnej rodziny.
                  Zachowują się tak jak mama i tata z dziećmi.
            • ritual2019 Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 17:40
              chlodne_dlonie napisała:

              > ..a fuj dla mnie, bo w takich sytuacjach, gdy 'reanimacja trupa' nic nie dała,
              > należy się rozejść. Po prostu.
              > I dac sobie i drugiej stronie na nowe życie.
              >
              Ale oni sie na to zgadzaja oboje wiec im to odpowiada. Dla ciebie to nie opcja a dla innych owszem i to tobie powinno wystarczyc.
      • chlodne_dlonie Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 17:09
        3-mamuska napisała:

        > Jeśli żadne nie cierpi to ok.
        > Ale chore żeby do domu sprawdzać coraz to nowe dziewczyny czy facetów, jak w ta
        > kim bagnie dzieci wychować. Brrr.
        >

        O to 'bagno' mi właśnie chodzi.
        Jakby go nie perfumować, zawsze szambo wybije.
        • 3-mamuska Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 17:25
          No dorośli jak chcą niech sobie życia jak mi wygodnie. Ale po co w to pakować w to dzieci.

          Choć fragment o tym ze posprzątał całe mieszkanie bo ma przyjęć jego dziewczyna jest hehehe dobry, są faceci którzy w domu nic nie robią a tu taka motywacja. Jakiś maleńki plus w tym jest.

          Nie wiem nie doczytałam czy maja odzielenia sypialnie, nie udają niczego żyją jak dwóch lokatorów to może i dzieci inaczej to przetrwają.
          Tyko po co mówić o sobie jako o małżeństwie?
          W sumie dobrze ze się dobrze dogadują po rozstaniu , bo większość się obrzydza błotem i nienawidzi i uważa ze byle trzeba nienawidzieć bo inaczej jesteś uzależniona od niego czy inne epitety, jak mas zdobyte relacje.
          PENWIE nie ma w nich już żadnych uczcić romantycznych względem siebie.

          Ja znam taki układ na żywo jeden dom razem kupiony, razem wyremontowany, prace zrobione przez ojca dziewczyny. I żadne nie chciało się wyprowadzić, bo po sprzedaży nie będzie ich stać oddzielnie na kupno ,nie dostaną pożyczki za małe zarobki jako samodzielni ludzie.
          A ze maja jedno dziecko które ma pokój u matki na gorze.A do ojca sobie schodzi na dół kiedy chce to trzymają taki układ.

          Tyle ze oni się z nikim nie umawiają ona się tłumaczy dzieckiem, ze młody nie chciał się z nią wynieść , wiec musiałby zostawić dziecko , nie zdobyła się na to mąż powiedział ze się nie wyprowadzi.
          Ale ona widać jest zmęczona sytuacja nie ma własnego życia po 40 żadnych perspektyw poświęciła się dla dziecka, a mam weźmie ze jest bardzo samotna. Niby mówi ze nie potrzebuje faceta. Dzieciak ma 17 lat za chwile wyfrunie z gwiazda ciekawe co będzie dalej.
    • 152kk Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 17:52
      Dla mnie jeszcze byłoby akceptowalne, jeśli by rzeczywiście prowadzili odrębne gospodarstwa domowe - tj. jedno mieszkanie z dwoma kuchniami / aneksami, z dwoma łazienkami itd, osobne sypialnie dla rodziców, osobne dla dzieci, a wspólny tylko wejście i komunikacja. W innym przypadku - nie do przejścia, głównie ze względu na dzieci. Bo moim zdaniem dzieci, żeby prawidłowo się rozwijać muszą mieć jasny układ rodzinny - tj. albo rodzice żyją razem (ale naprawdę - tj. tworzą wspólnotę, a nie tylko są współlokatorami - tu zresztą nie ma znaczenia czy są nie są po ślubie - równie szkodliwe są dla mnie "małżeństwa", które niby są razem, ale się nienawidzą jak brudnych widelców) albo nie żyją - i wtedy zajmują się dziećmi zgodnie z ustaleniami, najlepiej w miarę po równo. Poza tym - na marginesie - nie zniosłabym faceta - nieroba u siebie w domu (sprząta tylko wtedy gdy ma przyjść dziewczyna - wtf???
          • ritual2019 Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 18:45
            hanusinamama napisała:

            > Ale dzieciom to miesza w głowie.

            W jaki sposob miesza w glowie?

            Poza tym predzej czy póniej jedno sie zakocha
            > na tyle, ze postanowi odejść.

            To wtedy sie rozstana i zapewne dzieci sie o tym dowiedza.
            >
            • 3-mamuska Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 19:18
              ritual2019 napisał(a):

              > hanusinamama napisała:
              >
              > > Ale dzieciom to miesza w głowie.
              >
              > W jaki sposob miesza w glowie?

              Ale co miesza? Rodzice się nie przytulają ,nie całując śpią oddzielnie.
              Jedzą razem posiłki i zajmują się domem i dziećmi tyle.

              >
              > Poza tym predzej czy póniej jedno sie zakocha
              > > na tyle, ze postanowi odejść.
              >
              > To wtedy sie rozstana i zapewne dzieci sie o tym dowiedza.
              Ale nie nie kuszą się rozstawać bo nie są razem żeby to zrobić.
              > >
              Przecież o tym pieszą wezmą rozwód jeśli któreś z nich będzie chciało nowego związku.
              Sformalizują wtedy tylko rozwód.
              Mi się wydaje ze jednak to nie nastąpi zbyt szybko bo nie potrzebują nikogo więcej niż do seksu. Bo do życia i jakiś wspólnoty mają siebie.
              W sumie nie wiadomo jak na codzień wyglada ich życie ile faktycznie tego czasu spędzają razem czy dzieła się swoim prywatnymi sprawami.
              Co może właśnie spowolnić chęć posiadania nowej osoby.
              Ale myśle ze prędzej czy później będą żyć inaczej. Zwłaszcza jeśli dzieci podrosną i nie będą ich aż tak potrzebować. Wtedy taki układ przestaje mieć sens.
      • 3-mamuska Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 18:12
        A po co oddzielne kuchnie? Czy łazienki? Wystarczy ze maja oddzielne sypialnie.

        Dla mnie bzdura ze musza dzieci mieć jasny układ i to musi się przekładać na oddzielne talerze/wannę.
        To matka i ojciec nie mogą zjeść wspólnego posiłku bo inaczej dzieci maja namieszane?

        Po rozwodzie nie trzeba się nienawidzić jak to robi zakładam około 90% rozwodników.
        Bo mało kto się rozchodzi uczciwie/bezproblemowo. Najczęściej jest to kochanka/uzależniania mało kto umie przyznać się przed sobą i druga osoba ze uczucie wygasło i dotyczy to obojga. I rozchodzą się bo dochodzą do wniosku ze się nie kochają co nie oznacza z automatu nienawiści.

        Znam ludzi maja bliźniaki i facet śpi przez tydzień , u nich bo musi ich rano odwieść do szkoły.
        Bo matka idzie na wcześniejsze godziny. Wraca za to wcześnie i ich odbiera gotuje dla wszystkich obiad. Facet śpi na kanapie , to samo jak ona pracuje w weekendy w restauracji to do pozna ( typu Andrzejki/sylwester jakieś wesele) to tez śpi u nich bo ona wraca nad ranem i go nie wyrzuci z domu. Jedzą śniadanie on z dziećmi czasem razem jak ona wstanie a czasem ich gdzieś zabiera żeby matka pospala. Tyle ze on wynajmie małe mieszkanie kawalerkę ,bo alimenty wynajm za dużo dla niego.
        Znaczy nie stać go wynająć większe.
        Taki układ wspólne jedzenie nie miesza w głowie dzieciom.

        Ale to tu w UK gdzie dużo Polaków wynajmie w różnych konfiguracjach czasem np. 2 samotne matki wynajmują wspólnie ,bo taniej i dziecki się opiekują wymiennie. Często całe domy na pokoje albo na dole mieszka właściciel, a cała gore wynajmuje.
        Wiec różnie to bywa i różne sytuacje widuje.
        Czasem dwa małżeństwa z dziećmi żeby mieć duży dom, kuchnie i ogród salon.
      • lauren6 Re: ..a taki model..? :/ 15.11.21, 20:04
        Dobrze napisane.

        Dla mnie taki układ to patologia i robienie dzieciom wody z mózgu. Niech sobie mieszkają po sąsiedzku, ale dzieci mają jasny przekaz, że rodzice nie są już razem i prowadzą osobne życie. W takim układzie są świadkami związku-niezwiązku: niby rodzice są razem, ale brak między nimi miłości, czułości, wspólnych planów.

        Osobną kwestią pozostają partnerzy rodziców. Ja nigdy w życiu nie weszłabym do takiego układu, choćby nie wiem jak facet by mi się podobał. Na wakacje też będą jeździć wspólnie ze sobą, dziećmi, kochanką tatusia i kochankiem mamusi?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka