www.stylist.co.uk/health/mental-health/hyper-independence-tiktok-signs-experts/606443
Tak mnie zastanowiło...
Naprawdę niezależność, nadmierna, to zuo?
Mam inne doświadczenia - poleganie na sobie i możliwie duża niezależność (także psychiczna) od cudzych zasobów i opinii to świetna opcja.
Fakt - kilka dni temu jedna z forumek zamieściła tu jakiś prawie profesjonalny test psychologiczny i mi w nim wyszło, że innych "lekceważę", co rzekomo też nie jest zdrowe. Jednak mnie z tym dobrze. I nigdy w życiu nie miałam się lepiej. Lekceważenie umieściłam w cudzysłowie, bo realnie to staram się nikogo właśnie nie lekceważyć, raczej rozumieć. Jednak to nie stoi w sprzeczności z dbaniem o siebie i niezależnością, dającą pewną wolność.
Tym niemniej - faktycznie cudze opinie mam w nosie i jeśli mnie dotkną to na moment i szybko jestem w stanie się doskonale zdystansować, również rozważając, czy nie tkwi w nich tzw. ziarno prawdy i jak wykorzystać je dla swojego dobra.
Dlatego nieraz dziwią mnie wypowiedzi, że ktoś tam coś napisał na forum i ktoś inny przez to poczuł się dotknięty. I gdy w takich sytuacjach doradzałam, by sprawę olać - w końcu to forum (niektóre niki zwyczajnie odreagowują frustracje, inne mają dobre intencje, ale np. jedynie wycinkowy obraz sytuacji czy osoby), a nawet w realu cudze opinie to... tylko cudze opinie - zarzucano mi brak wrażliwości...
No to jak to jest?
Jesteście niezależne, czy hiperniezlależne?
I w tym drugim przypadku macie ochotę "się naprawiać", czy może wręcz przeciwnie - jest to dla Was stan idealny.
Bo wg mnie to trudno o lepszy