15.01.22, 18:18
...związkowe, macie na koncie? Te po 4 latach po 7?
U mnie pojawił się dopiero po 13 latach ale jak uderzył to z taką siłą że trwał kilka lat.
Obserwuj wątek
    • extereso Re: Kryzysy 15.01.22, 19:05
      Trudniejszy czas jak dzieci były małe, zmęczenie,, konieczność stałej opieki, uwagi i jeszcze wtedy słabe zaplecze finansowe. Ale nic spektakularnego. Innych nie było, w małżeństwie 26 lat.
      • homohominilupus Re: Kryzysy 15.01.22, 20:21
        Extereso, tak ładnie zawsze piszesz o swoim małżeństwie. Milo Cie czytać. Gratulacje i kolejnych takich 26 lat.
        • extereso Re: Kryzysy 15.01.22, 20:23
          😘
      • anilorak174 Re: Kryzysy 15.01.22, 20:24
        Gratuluję stażu.
        • extereso Re: Kryzysy 15.01.22, 20:28
          Dzięki 🌷
    • anilorak174 Re: Kryzysy 15.01.22, 20:24
      Jeden bardzo duży kryzys 10 lat temu, po 8 latach małżeństwa.
    • jammer1974 Re: Kryzysy 15.01.22, 20:26
      Nie. Ale po 15 latach malzenstwa zwiazek wyglada inaczej.
      • sylwianna2018 Re: Kryzysy 15.01.22, 20:35
        Jeden po 18 latach małżenstwa ale za to potężny, bolesny, z wieloma konsekwencjami. Jednak przewalczony, w tym roku 24 rok od ślubu.
        • anilorak174 Re: Kryzysy 15.01.22, 20:36
          Gratulacje.
        • jammer1974 Re: Kryzysy 17.01.22, 22:08
          wielkie gratulacje
    • default Re: Kryzysy 15.01.22, 20:46
      U nas był po 15 latach związku (ślubu nie mieliśmy). Potężny, bolesny, przewrócił życie do góry nogami. Ciągnął się... hmm, w sumie to ze 3 -4 lata, w czasie których już niby było lepiej, potem znowu gorzej. Ale jednak się nie rozstaliśmy, a w 20 rocznicę naszego konkubinatu wzięliśmy ślub.
      W tym roku będzie 33 lata, jak jesteśmy razem.
      • kamkaklamka Re: Kryzysy 15.01.22, 21:03
        O ciekawe i co się działo po przezwyciężeniu tego największego kryzysu, kolejne kilkanaście lat spokoju czy coś wami targało?
        • default Re: Kryzysy 15.01.22, 21:18
          Nie, potem już nic poważnego (odpukac !) się nie wydarzyło. Pewnie, czasem się kłócimy, czasem się na siebie obrażamy, ale to tak zwyczajnie, o pierdoły, krótkie spięcie i po sprawie.
          Może troszkę gorzej było jak się zaczęła pandemia i moja praca zdalna - mężowi jakoś trudno było do tego przywyknąć i wtedy faktycznie kłóciliśmy się częściej. Ale dość szybko oboje przyzwyczailiśmy się do nowego trybu życia i żaden kryzys z tego nie wynikł.
        • simply_z Re: Kryzysy 15.01.22, 21:18
          typowy przechodzony związek.
          • default Re: Kryzysy 15.01.22, 21:42
            Jak to "przechodzony" ?? Co masz na myśli ?
          • igge Re: Kryzysy 16.01.22, 18:16
            Przechodzony to tylko w przypadku kiedy ludzie już się nie kochają i nie czerpią radości z codziennego bycia razem?
      • 3-mamuska Re: Kryzysy 19.01.22, 02:11
        Wow pięknie 🥰
    • g.r.uu Re: Kryzysy 15.01.22, 20:49
      Oczywiście. Jakoś tak po czterech latach, ale się ułożyło
      • czarne-jagody Re: Kryzysy 15.01.22, 21:09
        U nas było ciężko jak urodziła się młodsza córka i potem drugi raz jak mąż miał wypadek. Jesteśmy 25 lat po ślubie.
    • lalla-li Re: Kryzysy 15.01.22, 21:23
      No ale co sie kryje za slowem kryzys? Nagle sie nie lubimy? Zdrada? Klotnie jakiego kalibru to jeszcze normalka czy juz kryzys?
      • joana012 Witam Re: Kryzysy 16.01.22, 18:27
        lalla-li napisał(a):

        > No ale co sie kryje za slowem kryzys? Nagle sie nie lubimy? Zdrada? Klotnie jak
        > iego kalibru to jeszcze normalka czy juz kryzys?

        To brak porozumienia w różnych sprawach, czasem zdrada.
        U mnie totalny brak porozumienia po 13 latach małżeństwa i rozwód po 18 latach. Obecnie jestem w związku 2,5 roku ale widzimy się w weekendy, święta wakacje. Brak codzienności i rutyny to fajna sprawa, na razie mamy 2 małe kłótnie za sobą.
    • trampki_w_kwiatki Re: Kryzysy 16.01.22, 17:00
      U mnie jak pierdyknął kryzys (który miał obiektywne przyczyny typu brak kasy, zdrowie), to się małżeństwo wysypało, bo chłop zaczął się pocieszać w łóżku innej baby. W nowym związku póki co kryzysów brak. Piąty rok nam leci, jakiś taki święty spokój mam, chłop miły i niekłótliwy, kto wie, może się nawet zestarzejemy razem?
    • rich_coconut Re: Kryzysy 16.01.22, 18:06
      Owszem. Nie pamiętam w którym roku małżeństwa to było, ale chyba ok. 7/8 właśnie. Bardzo poważnie rozważałam rozwód. A na terapii dla par wyszło, że mąż ocenia zadowolenie z małżeństwa 7/10... No ja jednak wtedy gorzej... Byłam w szoku że mu w sumie jest nieźle, nawet jeśli nie idealnie... Mnie on natomiast potwornie wkurzał.
    • igge Re: Kryzysy 16.01.22, 18:13
      Nie mamy na koncie. Nigdy nie mieliśmy żadnego kryzysu.

      Jeden około roczny okres wracających dyskusji/ czasem kłótni o 1 ważną dla mnie wtedy rzecz to i owszem.

      Ale to nie był nawet cień kryzysu. Po prostu mieliśmy inne pragnienia/ marzenia dotyczące istotnej kwestii, w której kompromis był niemożliwy.

      Generalnie coś takiego jak praca nad związkiem jest mi/ nam obca. Zawsze było dobrze i nadal tak jest i tyle.
    • aqua48 Re: Kryzysy 16.01.22, 18:14
      Pewnie, że mamy. Staż prawie 40 lat razem, trochę mniej w małżeństwie smile Bywało burzliwie. Po pewnym czasie w perspektywie rozstania człowiekowi zaczyna być szkoda tych dobrych lat i fajnych momentów które już w związku przeżył i tych kryzysów które wspólnie przetrwał.
    • jolie Re: Kryzysy 16.01.22, 18:27
      Pierwszy przyszedł szybko, bo trzy lata po ślubie. Przez moją chorobę. Nie wiem, jak to przetrwaliśmy, chłopcy byli malutcy (średni syn był noworodkiem i niemowlakiem), nie chcę tego pamiętać, wyparłam to i dziwię się, że mąż to wytrzymał i nie odszedł. Drugi po 10 latach, przez złe wyniki badań prenatalnych w mojej trzeciej ciąży. Gdyby trzeci syn urodził się niepełnosprawny, pewnie byśmy się rozstali. Dziś wiem, że każdy związek może się posypać, każdy, nawet najlepszy. A gdy byłam młoda, nie wierzyłam. Dodam jeszcze, że w każdej z tych sytuacji raczej większa "wina" rozpadu leżałaby po mojej stronie, taki mam charakter.
      • igge Re: Kryzysy 17.01.22, 21:18
        Ja gdy byłam młoda to i tak wiedziałam, że każdy związek może się posypać, nawet najlepszy.
        Ale po ponad 30 latach bliskości z kochaną osobą, człowiek jakoś o tym zapomina...
        • kamkaklamka Re: Kryzysy 17.01.22, 22:34
          U mnie co ciekawe nie wywołały kryzysu trudne wydarzenia, poważna choroba, brak pieniędzy, to wzmocniło nasz związek, mój mąż bardzo dobrze się wtedy sprawdził, utwierdził mnie tylko w przekonaniu że można na nim polegać. Zepsuło nas związek coś prozaicznego, otoczenie w które trafił, ludzie którzy na pewnym etapie pojawili się w jego życiu a konkretnie jedna pani.Byliśmy wtedy kilkanaście lat razem więc już jakiś rodzaj rutyny i przewidywalności a pani była nowością więc + 100 do atrakcyjności, nowi koledzy z zupełnie innej bajki i się zaczęło, facet odleciał. Byłam tym zdziwiona i chyba nadal jak tak pomyślę jestem mimo że mamy to już za sobą. Teraz wiem że niestety dekoracje są istotne, okoliczności w jakich się znajdziemy.
          • igge Re: Kryzysy 19.01.22, 01:03
            Masz rację. Tyle wiemy na ile nas sprawdzono.

            I owszem, okoliczności są istotne. Okoliczności towarzyskie, zawodowe, środowisko, nowi ludzie, nowe cele itd - to wszystko ma znaczenie.

            U nas było wiele i bardzo poważnych trudności też autorko, ale czy to one wzmocniły związek? Moim zdaniem nie. Nie miało to znaczenia. Po prostu przeszliśmy przez wszystko razem ale bylibyśmy mocniejsi gdyby tych trudności nie było.
    • arwena_11 Re: Kryzysy 17.01.22, 21:57
      Jeden - po śmierci teścia, 12 lat po ślubie. Mężowi włączył się syndrom opiekuna mamusi. Wpadł na pomysł, że mamusia samotna, biedna, siedzi sama w domu, więc może pojedzie z nami na wakacje. Myślałam, że mnie coś trafi. Stwierdziłam, że jak chce z mamusią pobyć - niech weźmie urlop i pojedzie z nią sam ( np na działkę do moich rodziców czy gdziekolwiek indziej ) - no nie chciał. Bo wtedy musiałby się mamusią zająć. Pogadać z nią, zorganizować czas. A on najchętniej byłby dobrym synkiem moimi rękami. No jednak to nie ze mną.
      Niestety zabrał mamusię na wyjazd w góry z synem. Nie docierało, że spieprzy sobie relację z dzieckiem, że to były ich wyjazdy "męskie", taki czas tylko dla nich. Dotarło rok później, kiedy przeżył szok, jak syn wprost powiedział - że nie chce jechać. Dał się namówić tylko pod warunkiem, że babcia na 100% nie pojedzie. Jakoś udało się to odbudować, chociaż moja mama musiała mojej teściowej wyjaśnić - że jak jej syn wpadnie na taki durny pomysł i zaproponuje wyjazd - to ona ma odmówić, w imię dobrych relacji z wnukiem. W zamian pojechała z moimi rodzicami na kilka tygodni na działkę.
      Niewiele wtedy brakowało abym udusiła męża gołymi rękami. Na szczęście mu minęło, bo zawsze miałam argument - chcesz zapewnić mamusi rozrywkę - jedź z nią sam, ja nie mam nic przeciwko. Nawet znajdę wam fajne miejsce big_grin. Dzieci wyślemy na obóz i ja sobie odpocznę w domu. No jakoś nigdy nie chciał big_grin.
    • e-ness Re: Kryzysy 17.01.22, 22:09
      U nas kryzys trwał od pierwszych dni naszego małżeństwa, do chwili jak mąż nie przejrzał na oczy, nie przecial pępowiny i nie zaczął stawiać potrzeb swoich dzieci ( ja już miałam w zadzie jego osobę) nad potrzeby matki.
      Zbierałam już papiery rozwodowe
      Obecnie jego matka nawet nie zna dokładnego adresu naszego zamieszkania, tak mężowi siw odmieniło😉
    • podaje_haslo_okon Re: Kryzysy 17.01.22, 22:16
      Każdy kryzys w moich związkach kończył związek. Ja się nie nadaję na kryzysowe czasy, zawsze wygrywa święty spokój nad ciągłością związku.
    • gaskama Re: Kryzysy 17.01.22, 22:55
      Jesteśmy razem 31 lat. Jeszcze nie mieliśmy. Ale kto wie, co przyszłość przyniesie.
    • mrs.solis Re: Kryzysy 17.01.22, 23:01
      Do tej pory nie zaliczylismy zadnego kryzysu i mam nadzieje, ze tak zostanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka