Dodaj do ulubionych

Pomoc sąsiedzka

22.02.22, 09:30
Pracując w ochronie zdrowia dość często spotykam się z sytuacją, ze samotni pacjenci lub tacy, którzy nie mogą liczyć na pomoc swojej rodziny, żyją i funkcjonują dzięki pomocy sąsiadów. Często jest to pomoc bezinteresowna i naprawdę angażująca: gotowanie obiadów, mycie, wzywanie lekarza do domu , zakupy, sprzątanie, mierzenie ciśnienia kilka razy dziennie itp. Zdarza się, że to opieka wieloletnia. Po śmierci takiej osoby, najczęściej pojawiają się krewni zmarłego i pilnują, żeby ten opiekujący sąsiad niczego nie wyniósł z mieszkania podopiecznego, choćby miałby to być cukier i herbata. A smutek po śmierci jest znacznie większy u opiekującej sie sąsiadki niż u dzieci chorego
Obserwuj wątek
    • hiacynta.bukiet123 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 09:38
      W jakim celu pracownik ochrony zdrowia pojawia się później w mieszkaniu zmarłego? Bo zakładam, że te wojny o rzeczy chorego nie zaczynają się równo z chwilą stwierdzenia zgonu. 🤔
      • ajaksiowa Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 09:46
        Wątek ku ulżeniu sobie?
        • nuka_2 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 10:01
          Watek chyba dlatego ze szczerze podziwiam takich zaangażowanych sąsiadów i ich doceniam. Dzięki nim i moja praca jest łatwiejsza i życie pacjenta bardziej komfortowe i dłuższe.
          Sama chyba aż tak bym się nie zaangażowała w opiekę nad sąsiadem. Nie ma problemu z doraźną pomocą, robiłam zakupy osobom
          na izolacji itp ale nie stałe bym się nie podjęła opieki.
      • nuka_2 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 09:56
        Ja pojawiam się stwierdzić zgon i czasem awantury są już na tym etapie. Najczęściej są później i nie jestem ich świadkiem. Pracując w POZ i opiekując się pacjentami przez wiele lat dość dobrze znamy sytuację rodzinną pacjenta. Na początku sam przychodzi do przychodni, potem pogarsza się pamięc czy mobilność pacjenta. Często na tym etapie prosimy o kontakt do rodziny - dzieci czy dalsi krewni. Cześć krewnych nie chce się zajac pacjentem, wówczas wkracza opieka społeczna albo angażują się sąsiedzi. Sąsiedzi są tez często naszymi pacjentami. Opiekując się przez lata pacjentem niewychodzącym z domu, spotykam tych zaangażowanych sąsiadów na wizytach domowych lub kiedy zgłaszają się po recepty do przychodni.
      • lotka_5 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 20:50
        hiacynta.bukiet123 napisała:

        > W jakim celu pracownik ochrony zdrowia pojawia się później w mieszkaniu zmarłeg
        > o? Bo zakładam, że te wojny o rzeczy chorego nie zaczynają się równo z chwilą s
        > twierdzenia zgonu. 🤔


        Nigdzie się nie pojawia, ale zapewne w mniejszych miastach lub chociażby mając pacjenta od x lat, dany lekarz co nieco kojarzy sytuację. Podopieczni często sami skarżą się lekarzowi nr sytuacji rodzinnej. Jak ktoś lekarza wzywa do chorego to w trakcie wizyty również ta osoba (np sąsiad) jest obecny. Stąd lekarz wie z kim ma do czynienia.
    • lauren6 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 10:08
      Spokojnie, prędzej czy później pojawi się propozycja podpisania dożywocia z uczynną sąsiadką. Jeżeli czasem tak się nie zdarzało to znaczy, że pewnie covid szybciej pozamiatał niż żaba została ugotowana.
      • iwoniaw Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 10:18
        lauren6 napisała:

        > Spokojnie, prędzej czy później pojawi się propozycja podpisania dożywocia z ucz
        > ynną sąsiadką. Jeżeli czasem tak się nie zdarzało to znaczy, że pewnie covid sz
        > ybciej pozamiatał niż żaba została ugotowana.

        I w zasadzie co widzisz nagannego w tym, że ktos przepisuje swój majątek ludziom, którzy się o niego troszczą, przynoszą mu zakupy, umawiają lekarza, podają leki itd?
      • gryzelda71 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 10:23
        15 lat temu za taką pomoc sąsiadka przepisał mieszkanie obcym ludziom. Cóż rodzinie się nie chciało, to i nie musza sie bic o majątek po zapomnianej krewnej.
      • daniela34 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 10:24
        Bez przesady. Uczynne sąsiadki same bywają w wieku emerytalnym, tyle że wczesnym. I stosunkowo rzadko oczekują podpisania umowy dożywocia (choć jak pisze iwonia- nic w tym nagannego nie widzę jeśli faktycznie dobrze i troskliwie zajmują się sąsiadem). Moja ciotka, gdyby oczekiwała dożywocia od każdego sąsiada, którym się zajmowała, to miałaby już pół ulicy domków jednorodzinnych.
        • daniela34 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 10:26
          Cd. bo za szybko- najczęściej taka sąsiedzka opieka jest tam, gdzie są silne więzi w społeczności, ludzie się znają od lat, mieszkają całe życie w tym samym miejscu, ten sąsiad/sąsiadka, którzy dziś wymagają opieki, 40 lat temu zajmowali się ich dziećmi jak była taka potrzeba. Wioska.
          • nuka_2 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 10:50
            Daniela masz rację, taką pomoc obserwuję głównie wśród osób mieszkających w tym samym bloku od kilkudziesięciu lat i pomagają zwłaszcza młode emerytki albo panie 40 plus.
        • tilijka123 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 10:40
          daniela34 napisała:

          > Bez przesady. Uczynne sąsiadki same bywają w wieku emerytalnym, tyle że wczesny
          > m. I stosunkowo rzadko oczekują podpisania umowy dożywocia (choć jak pisze iwon
          > ia- nic w tym nagannego nie widzę jeśli faktycznie dobrze i troskliwie zajmują
          > się sąsiadem). Moja ciotka, gdyby oczekiwała dożywocia od każdego sąsiada, któr
          > ym się zajmowała, to miałaby już pół ulicy domków jednorodzinnych.

          Dokładnie. Wspieram 80-letnią sąsiadkę, której dzieci mieszkają w innych miastach. Zrobię zakupy, zawiozę do lekarza czy do banku jak ma taką potrzebę, wyjmę pieniądze z bankomatu, pogadam, żeby nie czuła się samotna i nie oczekuję niczego w zamian.
          • nuka_2 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 10:50
            Ten wątek jest właśnie po to, żeby podziękować takim osobom jak Ty
            • daniela34 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 11:07
              Moja ciotka przez całe lata była taką osobą- po przejściu na emeryturę nadal sobie dorabiała, była aktywna, jeździła po mieście (komunikacją miejską, rowerem)- załatwiała sąsiadom sprawy, wpadała z zakupami, opiekowała się, a to jednej zmierzyła ciśnienie jednej, a do drugiej wezwała karetkę, jak coś się działo, wpadła do szpitala do trzeciej itd. Dzieci? Dzieci pracują, mieszkają w innym mieście. Zanim dojadą - trochę minie. Zresztą nie zawsze starsi ludzie chcą niepokoić dzieci.
            • lotka_5 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 20:58
              nuka_2 napisała:

              > Ten wątek jest właśnie po to, żeby podziękować takim osobom jak Ty


              Dokładnie. Dzięki takim osobom moja babcia, która mieszka daleko i nie chce slyszec o przeprowadzce lub zmianie mieszkania...od 2 lat nie musiała nawet śmieci wynosić (4 piętro bez windy, po złamaniu biodra kilka lat temu). Warzywa i zakupy dostaje wręcz wiadrami i siatami. Od sąsiadek, od dzieci jej znajomych już nieżyjących, od swoich uczniów (była nauczycielką).
        • asiairma Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 21:11
          I to jest naprawdę piękne. Moja babcia i jej szwagierka mieszkały dom obok domu. Wspierały się całe życie, szybko owdowiały. Babcia bardzo towarzyska, długo pracowała, miała wielu pomocnych sąsiadów co zrobili większe zakupy, pomogli jak coś się w domu zepsuło (my mieszkaliśmy kilkaset kilometrów dalej, odwiedzaliśmy je z 4 razy do roku). Ciocia miała poważną niepełnosprawność i była typem samotniczki, wręcz trochę dzikiej. Babcie jak nie mogła wesprzeć rodzina, wspierali sąsiedzi, ciocię wspierała babcia. Gdy babcia zmarła wiecie co się stało? Przy pierwszej samotnej drodze do kościoła wybiegł jakiś sąsiad i ją odprowadził. Zawsze w drodze powrotnej ktoś się znalazł się, żeby jej pomóc, choć twierdziła, ze da sobie radę. Często ktoś zaglądał i pytał, czy aby czegoś nie potrzebuje i tak grubo ponad 10lat. Przez lata sąsiedzi tak się przyzwyczaili, że jeśli widzą ciocię poza podwórkiem, to tylko z moją babcią, że po śmierci babci miedzy domami dyskutowali "co teraz będzie?". I zadziałali.
          PS Ciocia dałaby sobie rade fizycznie, ale oprócz telefonów, pewnie nie miałaby do kogo ust otworzyć.
      • lotka_5 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 20:54
        lauren6 napisała:

        > Spokojnie, prędzej czy później pojawi się propozycja podpisania dożywocia z ucz
        > ynną sąsiadką. Jeżeli czasem tak się nie zdarzało to znaczy, że pewnie covid sz
        > ybciej pozamiatał niż żaba została ugotowana.


        W sytuacji gdy sąsiedzi mieszkają obok siebie od xdziesięciu lat, ciężko mówić o chęci przytulenia majątku. To jest inne pokolenie niż my. U nas jak widać w twoim komentarzu, bezinteresowna pomoc osoby, którą zna się od 50 lat jest kompletnie niezrozumiała. Tylko kasa kasa kasa
    • marianna211272 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 11:27
      mojej mamie duzo sasiedzi pomogli kiedy rozchorowal sie Tata a potem zmarl.Ja mieszkam we wloszech ze wzgledu na rodzaj pracy bylam w polsce co tydzien na 2 /3 dni ale i tak wielu rzeczy z mama same nie potrafilsmy ogarnac.Sasiad zmontowal specjalistyczne lozko ktore wypozyczylysmy z hospicium ( akurat wiedzial jak bo pracowal w swoim czasie przy produkcji takich lozek) inny pomagal nam przenosic meble zeby ten caly sprzet zmiescic .Potem mame zabralam do siebie ale zupelnie sie nie odnalazla wychudla nie wstawala z lozka kiedy zdecydowalysmy ze wraca po miesiacu w pl byla jak nowa.Mama ma 74 lata narazie radzi sobie niezle ja place co moge przez internet ,nauczylam ja obslugi smarfona wiec recepty ma internetowo czasami leci tylko do mojej kolezanki z dolu jak cos sie jej zablokuje na telefonie. Ja staram sie byc co miesiac u mamy i jakis sue kreci .Jeśli zacznie byc zalezna pewnie ja znowu wezme do siebie ale wiem ze to nie bedzue latwe juz teraz nie chce przyjechac nawet na 2 tyg .A pomoca sasiedzka bylysmy zaskoczone zyczliwoscia innych i mama tez teraz stara sie pomoc komu moze bo pamieta jak ludzie byli zyczliwi kiedy ona potrzebowala
      • marianna211272 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 22:07
        ,
    • panna.nasturcja Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 16:25
      Trochę lekko Ci przychodzi oskarżanie dzieci.
      Mój rodzinny senior pomagał sąsiadom, w ostatnim czasie inni sasiedzi pomagali jemu i ti sąsiad wezwał pogotowie jak było trzeba.
      Nie, nie dlatego, ze my się nie interesujemy.
      Dlatego, ze senior z premedytacją nas okłamywał, ze dobrze się czuje, ze chodzi do sklepu, ze sobie radzi świetnie. Bo nie zamierzał nam robić kłopotu. Nawet pogotowiu nie chciał podać numeru do nas. Inna sprawa, ze jak podał to i tak nikomu nie przeżyło do głowy nas zawiadomić i szukaliśmy seniora z pomocą policji.
      Więcej Ci powiem.
      Jak już sytuacja się uspokoiła to senior mówi przez telefon, ze tyle kłopotu nam narobił, my tłumaczymy, ze jest ok, nie ma sprawy, ale tez napomknęliśmy, ze gdyby powiedział wcześniej, ze źle się czuje byłoby łatwiej pomoc, nie trafilby do szpitala a być może i do domu opieki. A co senior na to? „Przecież ja się dobrze czułem.”
      Nie, senior nie ma demencji, tylko jest uparty jak osioł.
      Dorosłemu człowiekowi ciężko jest pomagać wbrew jego woli.
      • nuka_2 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 19:31
        Tak, wiem ze i tak często bywa, ze senior nie chce obciążać bliskiej rodziny, ukrywa swoje dolegliwości. Czasem też sam wcześniej nie interesował się swoimi bliskimi, był alkoholikiem itp i nie dziwię się ze rodzina się nim nie chce opiekować itp
        Ci opisywani przez mnie seniorzy są trochę w innej sytuacji albo nie mają bliskiej rodziny albo bliscy mieszkają daleko albo nie są zainteresowani opieką (kilkukrotne telefony do nich ze ich krewny sobie sam nie radzi) Przez ponad 20 lat pracy w szpitalu i w przychodni widziałam różne sytuacje, walkę o bliską osobę i idealną opiekę, jak i sytuacje, kiedy nam jako personelowi chciało się płakać nad losem
        pacjenta. Taki przykład pacjentka z czwórka córek, żadna z nich się nie kontaktowała z lekarzem w sprawie leżącej w szpitalu matki, żadna nie odwiedziła w szpitalu (czasy sprzed pandemii), żadna nie odbierała telefonów ze szpitala. Pacjentka po przeprowadzonym leczeniu i 2 tygodniowym pobycie w szpitalu została zawieziona transportem medycznym do swojego mieszkania, gdzie nie została wpuszczona. Nie wpuściła jej wnuczka, która w trakcie pobytu babci w szpitalu przeprowadziła się do tego mieszkania. Pacjentka wróciła transportem medycznym z powrotem do szpitala.
        • panna.nasturcja Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 20:32
          Ale jednak oskarżyłas dzieci w pierwszym wypisie, wiec Ci pokazuje jak to potrafi wygladac z drugiej strony.

          A co do matki nieodwiedzonej w szpitalu. Ja tez mojej nie odwiedzę, nie ma opcji. Owszem, nie zamierzam jej zabierać mieszkania, ani nic, ma pieniądze, niech żyje spokojnie, źle jej nie życzę.
          Ale kogoś, kto zniszczył mi ogromna cześć życia i skrzywdził niewyobrażalnie, w szpitalu odwiedzać nie będę.
          Nie oceniaj, bo zwyczajnie pojęcia nie masz jak jest.
    • klaramara33 Re: Pomoc sąsiedzka 22.02.22, 22:03
      Miło się czyta takie posty. Też kiedyś otrzymałam pomoc od sąsiadówprzy chorobie mojej mamy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka