Dodaj do ulubionych

Ceny... Jak żyć?

18.03.22, 13:27
Nie znalazłam dziś fileta z kurczaka taniej niż 26 zł/kg. Byłam w kilku miejscach, na luzie wystawiają już cenówki powyżej 30 zł/kg. To jest podwyżka 100 proc. w porównaniu do tego, co było kilka miesięcy temu. Nie wiem, dlaczego to mnie tak ruszyło, bo przeciez wszystko drożeje. Ale z tym kurczakiem odczuję to chyba najbardziej, bo kupuję co drugi, trzeci dzień sad
A good lood ma już 6 zł za gałkę, która zrobiła się jeszcze mniejsza.
Obserwuj wątek
    • milupaa Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:31
      Oszczędnie.
      • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:36
        Zawsze żyłam oszczędnie, ale na jakości jedzenia nie chciałabym tracić uncertain
        • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:41
          Oszczędnie nie znaczy gorzej, znaczy tylko, że trzeba w przygotowanie jedzenia wkładać więcej pracy
          • bistian Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:48
            po_godzinach_1 napisała:

            > Oszczędnie nie znaczy gorzej, znaczy tylko, że trzeba w przygotowanie jedzenia
            > wkładać więcej pracy

            Słuszna uwaga. big_grin
            Płaci się najwięcej, za przygotowanie żywności, sama żywność nie jest aż taka droga.
            Nie pamiętam, żebym kupował filetów z ryby, oprócz tych z morskich i to też niechętnie, bo tam jest więcej lodu, niż ryby.
            Jestem w stanie przygotować każdy filet, podzielić coś większego na części, nie tylko kurczaka. Dlatego, nie płacę dużo.
            • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:51
              No właśnie. Odkąd bardzo zdrożał chleb, jaki kupowaliśmy jemy wyłącznie pieczywo pieczone w domu, niewielkim nakładem sił i środków.
              • feniks_z_popiolu Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:54
                i naprawdę wychodzi taniej domowe pieczywo? Gaz policzony?
                • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:58
                  Policzone wszystko. Piekarnik mam na prąd, chleb piecze się godzinę, bułki 30 minut.
                  • feniks_z_popiolu Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:03
                    No fakt, piekarnik na prąd. Ale on też podrożał sad . Btw masz jakieś proste przepisy na chleb i bułki, nie na zakwasie. bo takie już mam
                    • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:16
                      Bułki maślane

                      0,5 kg mąki pszennej 450
                      1 szklanka ciepłego mleka
                      25 g świeżych drożdży
                      10 dkg masła
                      2 jajka
                      2 łyżki cukru

                      1. Rozczyn - drożdże, łyżeczka cukru, trochę mleka - rozetrzeć i dać wyrosnąć
                      2. Rozczyn i resztę składników wyrobić kulę, zawinąć w folię i dać do wyrastania na 1,5 godziny
                      3. Jeszcze raz zagnieść, utoczyć 16 kulek, ułożyć na blaszce na około 50 minut, posmarować jajkiem.
                      4. Piec w 180 stopniach około 45 minut
                      • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:22
                        po_godzinach_1 napisała:

                        > Bułki maślane
                        >
                        > 0,5 kg mąki pszennej 450
                        > 1 szklanka ciepłego mleka
                        > 25 g świeżych drożdży
                        > 10 dkg masła
                        > 2 jajka
                        > 2 łyżki cukru
                        >
                        > 1. Rozczyn - drożdże, łyżeczka cukru, trochę mleka - rozetrzeć i dać wyrosnąć
                        > 2. Rozczyn i resztę składników wyrobić kulę, zawinąć w folię i dać do wyrastani
                        > a na 1,5 godziny
                        > 3. Jeszcze raz zagnieść, utoczyć 16 kulek, ułożyć na blaszce na około 50 minut
                        > , posmarować jajkiem.
                        > 4. Piec w 180 stopniach około 45 minut

                        Masło rozpuszczone?
                        • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:25
                          tak
                      • feniks_z_popiolu Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:42
                        Dzięki za przepis na bułki, masło rozdrobnione? /rozpuszczone?
                        • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:43
                          feniks_z_popiolu napisał:

                          > Dzięki za przepis na bułki, masło rozdrobnione? /rozpuszczone?

                          roztopione
                      • babcia47 Re: Ceny... Jak żyć? 21.03.22, 06:59
                        Dość długo pieczone.. W piekarni w temperaturze 220-250 st góra 15 minut niezależnie czy korzenne czy razowe
                • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:38
                  feniks_z_popiolu napisał:

                  > i naprawdę wychodzi taniej domowe pieczywo? Gaz policzony?


                  Nie wiem, czy to dlatego, że piekę pieczywo raz na jakiś czas, ale bułeczki pszenne schodzą na pniu, więc nawet jeśli taniej wychodzi, to szybciej jest zjedzone big_grin


                  teraz wypróbuję ten przepis z bułeczkami maślanymi.
                  • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:41
                    iwles napisała:


                    > Nie wiem, czy to dlatego, że piekę pieczywo raz na jakiś czas, ale bułeczki psz
                    > enne schodzą na pniu, więc nawet jeśli taniej wychodzi, to szybciej jest zjedzo
                    > ne big_grin


                    Dużo, tanio i dobre to raczej się nie da...
                    • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:45
                      po_godzinach_1 napisała:

                      > Dużo, tanio i dobre to raczej się nie da...


                      Chodziło mi raczej o to, że rodzina domowych wypieków zjada więcej, niż kupnych, więc tutaj "oszczędność" się wyrównuje.
                      I był to raczej komplement, niż zarzut tongue_out
                      • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:48
                        iwles napisała:


                        > Chodziło mi raczej o to, że rodzina domowych wypieków zjada więcej, niż kupnych
                        > , więc tutaj "oszczędność" się wyrównuje.
                        > I był to raczej komplement, niż zarzut tongue_out


                        Wiem
                        Ja domowe pieczywo podaję na drugi dzień, wtedy nie jest już aż tak pyszne
                        • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:53
                          O, i to jest sposób na oszczędzanie. Gotować niesmacznie, wtedy zjedzą mniej!
                          • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:01
                            little_fish napisała:

                            > O, i to jest sposób na oszczędzanie. Gotować niesmacznie, wtedy zjedzą mniej!


                            no własnie nie!
                            wszystko, co domowej roboty wyjadają do ostatniego okruszka !

                            niesmaczne to są te kupne tongue_out
                            • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:02
                              No bo nie umiesz niesmacznie gotować najwidoczniej. Buły z zakalcem, kotleciki wysuszone, jarzynka przesolona....
                          • 1matka-polka Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:17
                            little_fish napisała:

                            > O, i to jest sposób na oszczędzanie. Gotować niesmacznie, wtedy zjedzą mniej!


                            Dodawac wiecej smalcu. Smalec jest kaloryczny i tani. Ostatnio szykuje sie, zeby zrobic slonine w soli, nacierana papryką z czosnkiem.
                            • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:37
                              Ej, ale to miało być niedobre! Papryka z czosnkiem brzmi smakowicie 😉
                  • feniks_z_popiolu Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:44
                    Iwles a jaki masz przepis na bułki pszenne?
                    • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:49
                      feniks_z_popiolu napisał:

                      > Iwles a jaki masz przepis na bułki pszenne?


                      Robię z tego przepisu. Wychodzi około 10-11 bułeczek:

                      www.przyslijprzepis.pl/przepis/bulki-pszenne-11
                      • feniks_z_popiolu Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:04
                        Dzięki smile
              • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:45
                po_godzinach_1 napisała:

                > No właśnie. Odkąd bardzo zdrożał chleb, jaki kupowaliśmy jemy wyłącznie pieczyw
                > o pieczone w domu, niewielkim nakładem sił i środków.

                Żadne takie "niewielkim nakładem sił". Człowiek utyrany z roboty wróci, przytacha zakupy, obiad zrobi i jeszcze chleb upiecze.
                Później spędzi miło czas z rodziną, posprząta, wyprasuje, poćwiczy, kilka chwil na hobby i jeszcze kilka dla urody. Następnie weźmie prysznic i zrobi śniadanie, bo akurat tyle to wszystko czasu zajmie, że na sen już nie wystarczy.
                • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:59
                  jak zrobisz to wszystko to już nie musisz ćwiczyć. i zobacz ile oszczędzasz czasu smile
                • skumbrie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:59
                  A twoim zdaniem ile trwa zrobienie i upieczenie chleba?
                  • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:20
                    skumbrie napisała:

                    > A twoim zdaniem ile trwa zrobienie i upieczenie chleba?

                    Dla mnie za długo. Wiem bo piekłam.
                    Jak zaczniemy dodawać ten czas na czynności, które niby trwają krotko, które możesz wykonać sama, żeby zaoszczędzić, to okazuje się, że utyrasz się i nie dosypiasz.
                    • skumbrie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:12
                      To może napisz jeszcze, jaki chleb piekłaś, bo można piec pół nocy, a można się uwinąć w 2 godziny, z czego godzina to pieczenie, 45 minut wyrastanie i robienie przez kwadrans.
                      • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:47
                        Ja wiem, że 15 minut wystarczy. I jeszcze sprzątanie smile
                        • skumbrie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:01
                          Myje zmywarka, fakt nie każdy ma. Sprzątanie? No chyba że rozsypujesz mąkę po całym pomieszczeniu, wtedy sprzątanie może potrwać.
            • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:59
              Co z tego, że byłabym w stanie przygotować filet z kurczaka, jeśli nie jest mi potrzebna jego reszta? Bo nie jem, nie lubię..
          • afro.ninja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:07
            Jesli wkładam wiecej pracy w jedzenie, to i na składnikach nie mogę oszczędzać. Co to za problem jeść ziemniaki z jogurtem i kaszę ze smalcem? Nie muszę się trudzić, a na pewno zaoszczędzę.
          • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:41
            Załóżmy, że ktoś organicznie nie cierpi pracy przy jedzeniu?
          • bagietka01 Re: Ceny... Jak żyć? 04.10.25, 04:55
            po_godzinach_1 napisała:

            > Oszczędnie nie znaczy gorzej, znaczy tylko, że trzeba w przygotowanie jedzenia
            > wkładać więcej pracy
            Autorka ma sama hodować kury?
            • pepsi.only Re: Ceny... Jak żyć? 04.10.25, 06:14
              Jak są warunki to owszem, można hodować. Bo czemu by nie?! Jest tu kilka ematek ktore kury mają, i sobie chwalą, ja również.
              A poza tym to stary wątek i odgrzewany kotlet z 22r gdy inflacja szalała.
              • bagietka01 Re: Ceny... Jak żyć? 04.10.25, 11:15
                Tez zauważyłam, ale za próżno.
        • milupaa Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:44
          No to już jak uważasz. Ja np zawsze jadlam mało mięsa a w tej chwili jem jeszcze mniej. Zrezygnowałam niestety w ogóle z ryb, ale bez żalu bo nie przepadam (z ryb jem puszki w sałatkach i pastach). Kupuję produkty najtańsze z półki.
          • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:04
            My niestety kupujemy sporo więcej mięsa niż kiedyś. I tak zostanie bo mamy w domu 6 udomowionych ale drapieżników.
            Ostatnio za mięso płacimy często dwa razy drożej niż wcześniej.
        • lauren6 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:50
          Filety kurczaka za 13 zł/kg to nie było dobrej jakości mięso, tylko syf faszerowany antybiotykami. Pomyśl, że dzięki tej podwyżce masz szansę odstawić syfiaste jedzenie i zacząć jeść zdrowiej.
          • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:53
            Jeszcze w listopadzie płaciłam 15 zł/kg, to była standardowa cena nie w marketach, tylko w mięsnych w moim mieście (Kato). Dziś w tych samych punktach jest 26-31 zł/kg. To nie jakość się zmieniła niestety.
          • bistian Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:54
            lauren6 napisała:

            > Filety kurczaka za 13 zł/kg to nie było dobrej jakości mięso, tylko syf faszero
            > wany antybiotykami. Pomyśl, że dzięki tej podwyżce masz szansę odstawić syfiast
            > e jedzenie i zacząć jeść zdrowiej.

            Czy każdy produkuje w tej cenie? Raczej nie. Trzeba się rozejrzeć.
            Poza tym, faszerowane antybiotykami, raczej nie są kurczaki, tylko króliki i indyki.
          • g.r.uu Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:55
            I myslisz że jak będzie droższy to będzie lepszy?
            • lauren6 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:10
              Odnoszę się do tego, że autorka nie oszczędza na jakości jedzenia. Tęsknota za tanim kurczakiem świadczy o czymś odwrotnym. Za 13 zł/kg nie kupowała kurczaka zagrodowego czy z hodowli ekologicznej.
              • memphis90 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:33
                I myślisz, że teraz za 30zl to kupi zagrodowego ? Nie, kupi tego samego, co wcześniej, ale za 30zl, a nie za 15.
                • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 12:23
                  Ale zagrodowy kosztuje niewiele więcej, 39zł/kg płaciłam ostatnio (za pierś, nogi taniej, ale nie pamiętam, musiałabym sprawdzić, bo mam jeszcze porcję w zamrażalniku).
                  • memphis90 Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 08:58
                    No to za chwile będzie kosztowal więcej, chyba nie myślisz, że eko sreko żywnośc tryskająca tęczą nagle będzie tańsza niż przemysłowa...?
                • mava1 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 21:21
                  >I myślisz, że teraz za 30zl to kupi zagrodowego ?

                  kiedyś kupiłam zagrodowego, żeby ugotować rosół. Zawsze rosół podaję z "wkładką"więc i teraz wrzuciłam kawałek. Mięso było tak twarde/gumowe, że to był pierwszy i ostatni raz kiedy kupiłam zagrodowego.
                  • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:07
                    Na rynku są kury rosołowe, stare i żółte. Rosół z nich jest dobry, ale mięso do jedzenia nie bardzo się nadaje.
        • fogito Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:28
          Kurczaki to ta jakosc niby?
        • arabelax Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:20
          Bez kurczaka co drugi, trzeci dzien, to bedzie akurat lepsza jakosc.
          • fogito Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:59
            Dokladnie. Nie jem kurczakow wcale. Da sie.
            • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:04
              Ale przecież zamiast tego jesz inne rzeczy. Wołowinę albo brokuły. Chyba, że jesz coś, co może ostatnio staniało?
              • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:05
                wołowina chyba nie zdrożała albo mało zdrożała. akurat ostatnio głównie jadam wołowinę.
                • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:19
                  Z tym, że nigdy nie była tania. Jak kogoś stać na wołowinę, to i kurczak z 30 nie stanowi problemu
                  • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:31
                    ale porządnie najada i nie znika tak w gotowaniu jak kurczak.
                    • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:37
                      Możliwe. Wołowinę jadam rzadko, najczęściej na surowo 😁
                      • zwyczajnamatka Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:17
                        W ogóle nie jadam wołowiny. Nie jestem w stanie zjeść krowy tak samo jak sarny.
              • fogito Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:50
                Nie jem miesa. I nie dziwią mnie wyzsze ceny wszystkiego. A plakanie nad kurczakami jest zabawne.
                • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:51
                  A płakanie nad czym nie jest zabawne?
                  • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 01:08
                    ?
                  • fogito Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 09:28
                    Plakanie nad wojną nie jest zabawne. Mniej mięsa to tylko plus w calym tym.bagnie nieszczęść.
                    • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 09:36
                      Ale masz świadomość, że drogi kurczak to tylko pewien "symbol" podwyżek w zasadzie w każdej dziedzinie życia? Gdyby podrożał tylko kurczak, czy tylko mięso to problem byłby niewielki.
                      • fogito Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 09:40
                        Wiem ale ciagle ten kurczak jest symbolem taniego goovnianego miesa dla mnie. Poza tym społeczeństwo tyje wiec mniej shitu w diecie jest na plus.
                        • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 09:54
                          Obawiam się, że zarzucając kurczaka duża część społeczeństwa przerzuci się na kluchy i inne mączne potrawy, a nie warzywa gotowane na parze. Od tego raczej nie schudną
                          • fogito Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 10:50
                            A to juz nie moj problem.
                            • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:04
                              Oczywiście, że nie twój. Ale to ty napisałaś, że mniej kurczaka jest na plus, bo społeczeństwo za grube.
                              • fogito Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:09
                                No bo jest na plus. I jedzenie warzyw jest na plus. Ale za głupotę ludzka nie odpowiadam osobiscie.
                                • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:20
                                  I ceny warzyw też są na plus 😁
                                  Gdyby drożało wyłącznie mięso, to może niektórzy mieliby powód przerzucić się na warzywa. Ale drożeje wszystko. Zatem najprawdopodobniej albo zaczną szukać oszczędności gdzie indziej (żeby na jedzenie starczyło) albo zaczną oszczędzać na jakości, czyli zjedzą jeszcze więcej taniego, promocyjnego kurczaka.
                                  • fogito Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:31
                                    No coz. Mądrzejsi beda szczuplejsi a res:ta bed:ie sie zapychala tanim miesem i kluchami.
                                    • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:46
                                      Mądrzejsi albo bogatsi...
                                      • fogito Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 12:09
                                        Bardziej pracowici przede wszystkim
                                        • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 12:13
                                          Pracowici nie zawsze są bogaci, żeby ich było stać na dobre jakościowo jedzenie
                                          • fogito Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 13:19
                                            No coz nie zgodze sie.
                          • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:18
                            Kiedyś doszłam do wniosku, że może powinnam przejść na dietę mc Donald czy KFC. Po takim daniu typu twister jestem najedzona na dwa dni, więc bilans energetyczny wychodzi nieźle, tak samo mam z kopytkami teściowej, podkradnę kilka dziecku i jestem najedzona, tylko muszą być odsmażane😀
                            • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:58
                              Dieta golonkowo - zeberkowo - boczkowa jest najbardziej racjonalna. Zjada się niewiele, wystarcza na długo, nie zajmuje zbyt wiele czasu. Lew, ważący 250 kg zjada dziennie tyle (wagowo) tyle, ile koza ważącą ok tyle ile człowiek, czyli ok 70 kg i poświęca na to większość aktywnego czasu życia. Ale koza to weganka...
                              • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 12:00
                                koniec świata, zgadzam się z kokosowym smile
                                • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 12:06
                                  Nie przejmuj się, to przejściowe.
    • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:38
      Jak to dobrze, że my nie jadamy kurczaków, bo nie lubimy
      • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:00
        Bo nic innego nie zdrożało...🙈
        Faktycznie zaoszczędzicie.
        • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:17
          Mówię tylko to, że nie jedy kurczaków, nie czepiaj się
    • bistian Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:39
      dekrabifikacja napisał(a):

      > Nie znalazłam dziś fileta z kurczaka taniej niż 26 zł/kg.
      >
      > A good lood ma już 6 zł za gałkę, która zrobiła się jeszcze mniejsza.

      Popatrz, czy gdzieś nie masz kurczaka w całości? Nauczysz się to dzielić, jakby co, pytaj.
      A lody można sobie odpuścić, oni sobie znajdą inne zajęcie.
      Wojna jest, teraz się nie wybrzydza.
      • triss_merigold6 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:43
        No bez przesady, wcześniej uzasadnieniem był covid, a jeszcze wcześniej modne były zmiany klimatu, żeby uzasadnić ciśnięcie tych, którzy chcą żyć trochę powyżej poziomu szamba.
        • bistian Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:51
          triss_merigold6 napisała:

          > No bez przesady, wcześniej uzasadnieniem był covid, a jeszcze wcześniej modne b
          > yły zmiany klimatu, żeby uzasadnić ciśnięcie tych, którzy chcą żyć trochę powyż
          > ej poziomu szamba.

          Triss, weź się ogarnij, bo sama się ustawiasz na poziomie szamba big_grin
          Problemy z klimatem będą dużo większe, niż z obecną wojną. Najwyższy czas, przestać to wypierać, tylko myśleć nad rozwiązaniem problemu
          • triss_merigold6 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:56
            Mam od dawna rozwiązanie problemu: Afryka i Azja przestają się mnożyć bez opamiętania.
            • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:16
              big_grin
              • dyzurny_troll_forum Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:21
                chococaffe napisała:

                > big_grin
                >

                Przypominam, że Europa odpowiada za 13% globalnej emisji CO2 (zdaniem premiera Morawieckiego na szczycie klimatycznym za 9% - może miał na myśli jedynie EU). Tak więc, jeżeli jutro wszyscy w Europie wykonamy rytualne samobójstwo to tak naprawdę będzie to miało minimalny wpływ na cokolwiek.
                • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:24
                  Sprawdź za ile jest odpowiedzialna produkcja dla Europy
            • araceli Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:21
              triss_merigold6 napisała:
              > Mam od dawna rozwiązanie problemu: Afryka i Azja przestają się mnożyć bez opami
              > ętania.

              Ty naprawdę jesteś tak bezdennie głupia? Co ma Afryka do twojego oszalałego konsumpcjonizmu (oprócz oczywistego wyzysku, żebyś miała tanio)?
              • triss_merigold6 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:55
                Zmiany klimatyczne będą ich wypychały z kontynentu. Mój konsumpcjonizm jest bardzo umiarkowany.
          • vivi86 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:01
            Niech pomyślę...może by tak bogaci za żeli od zredukowania własnej floty pojazdów, a nie krzyczeli, że swojego samolotu, że Kowalski do pracy ma iść 40 km z buta bo jego auto szkodzi PLANECIE?

            Może celebryci zamkną się na temat eko jak siedzą na Kostaryce w domu, który stoi na miejscu wyciętych drzew?
          • vivi86 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:02
            Autka używasz? Za granicę jeździsz?
        • vivi86 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:59
          W punkt.
      • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:46
        Jedyną tanią rzeczą w moim dzisiejszym koszyku była porcja rosołowa - całe 1.80 zł wink)
        Nie jem lodów, to dzieciaki. Słońce wyszło, aplikację odświeżyli i leci 25 zł za 2x2 gałeczki. Czyli cztery razy i stówka nie nasza.
        To mój pierwszy raz, gdy naprawdę denerwują mnie ceny.
        • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:49
          Dzieci lubią lody ? Rób im sorbety, wyjdzie dużo, dużo taniej
          www.ofeminin.pl/kuchnia/przepisy/sorbet-przepisy-na-sorbety/qqm7jfh
          • simply_z Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:50
            jagielnik, a nie lody beda zrec gowniarze big_grin
            • lauren6 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:52
              Mrożony jagielnik
              • dyzurny_troll_forum Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:21
                lauren6 napisała:

                > Mrożony jagielnik

                "Pyszny mrożony jagielnik"
                • 1matka-polka Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:26
                  Przepyszny!
                  • borsuczyca.klusek Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:27
                    Byle tylko w koszu nie wylądował jak ostatnio 🙄
            • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:52
              Twoi gówniarze co żrą ?
              • simply_z Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:21
                twoje sorbety
                • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:23
                  Moje ? Raczej nie, moje zjadamy w domu
                  • simply_z Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:41
                    supersmile
            • trut_u Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:55
              Taaaaa... Ogrzewaj się kozą, pierz na tarze i chodź do pracy na piechotę... Kurczak czy lody to tylko jakiś tam wycinek, który dziś akurat autorce dopiekł. Robienie sorbetów nie rozwiąże naszych problemów. Co niby można zrobić z podwyżką kredytu, gazu, paliwa?
              • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:00
                trut_u napisał(a):

                > Taaaaa... Ogrzewaj się kozą, pierz na tarze i chodź do pracy na piechotę... Kur


                Możesz narzekać, zabronione nie jest. Ja wolę szukać własnych rozwiązań
                • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:03
                  No i to w końcu będą właśnie takie rozwiązania.
            • dyzurny_troll_forum Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:22
              simply_z napisała:

              > jagielnik, a nie lody beda zrec gowniarze big_grin

              1 000 000/10
          • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:51
            Taki jest plan, dzięki za link. Choć w przypadku moich bardziej chyba chodzi o dziwne goodloodowe smaki (nawiązujące do batonów na przykład) i zbieranie punktów. Ale cóż, zrobiło się naprawdę absurdalnie drogo, zmienimy hobby.
            • nicknanowyrok Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:53
              Co to są godlodowe smaki?
              • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:57
                To marka lodów w Krakowie, jesteśmy tam na weekendy i młode zbierają punkty. Smaki są, hmm nietypowe wink Zdarzają się np. wasabi, ale dzieci lubią jakieś liony, ptasie mleczko czy irysek z makiem.
                • jolie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:10
                  Przyznam, że nie ogarniam fascynacji smakami Good Looda. Dla mnie są niedobre, nawet śmietankowe czy tam waniliowe, które trudno zepsuć, są za słodkie i coś zostaje na języku (mleko w proszku?). Po chałwowych ostatecznie nabawiłam się wstrętu. Pewnie jestem w mniejszości, sądząc po tych kolejkach przy budkach, moja teściowa kupuje tylko tam. Gałka jest już po 6 zł? Oszaleli.
                  • leosia-wspaniala Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:26
                    Ojezusie, w końcu ktoś, kto nie lubi Good Looda! A ludzie potrafią stać w kolejkach jak za komuny po papier toaletowy, żeby zjeść "naturalne lody" o smaku Monte.
                    • jolie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:26
                      To przybijam piątkę, okropne są.
            • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:53
              Wszyscy wiemy, że idą ciężkie czasy i zamiast marudzić trzeba nauczyć się więcej pracować, choćby robiąc dla dzieci domowe przysmaki
          • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:03
            A ten sorbet to jak? Zamrozić wodę? Bo owoce też kosztują...
            • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:18
              little_fish napisała:

              > A ten sorbet to jak? Zamrozić wodę? Bo owoce też kosztują...

              Otwórz sobie link
              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:24
                Otworzyłam (zresztą i bez tego wiem, z czego robi się sorbet)- owoce też kosztują.
                • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:26
                  Jeśli chcesz darmo, to tylko mirabelki z nasypu
                  • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:27
                    Na szczęście nie jestem wielbicielką lodów...
                    • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:29
                      little_fish napisała:

                      > Na szczęście nie jestem wielbicielką lodów...

                      Czyli nie jesteś dzieckiem Dekrabifikacji
                      • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:34
                        Z pewnością. Ale podwyżki cen też zauważam, niestety.
                        • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:35
                          chyba każdy zauważa
                  • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:44
                    Mirabelki owocują w sierpniu, a nie cały rok.

                    I niekoniecznie z nasypu, niedaleko ode mnie rosną drzewa mirabelkowe, rodzą co roku i co roku te owoce szybciutko znikają.
          • katriel Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:37
            > Dzieci lubią lody ? Rób im sorbety,

            Ale może dzieci lubią lody, a nie sorbety?
            • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:44
              katriel napisała:

              > > Dzieci lubią lody ? Rób im sorbety,
              >
              > Ale może dzieci lubią lody, a nie sorbety?

              Może. To niech matka kupuje im to, co lubią,, nieważne że drogo
              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:39
                Albo niech jedzą, co matka da. Nieważne, że nie lubią....
                Trochę się to jakby mija z ideą jedzenia lodów 😟
                • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:44
                  Wiesz... z jednej strony daleka jestem od tego, żeby twierdzić, że dzieciak ma zjeść co mu dadzą i milczeć. I jak jest sorbet to sorbet a nie ulubione lody.

                  Z drugiej strony, chyba piewrsza ukrainska sytuacja , z którą się bezpośrednio zetknęłam to był 2-3 letni dzieciak , który rozplakał się na widok jedzenia i pytał tysiąc crazy czy może wziąć dwie porcje (czegokolwiek). Po kilkudniowej wędrówce.

                  I rozumiem ból dzieciaka, który nie ma ulubionych lodów, to rozpatrywanie tego jako tragedii przez doroslych jako tragedię już nie bardzo.
                  • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:54
                    Nie, ja nie rozpatruję tego jako tragedii. Głodne dzieci na świecie są cały czas i mam tego świadomość. Ale nie lubię uprawiać sportu pod tytułem "jedz co dają, bo w Afryce dzieci głodują". 😟
                    • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:56
                      Ale odrobina wyciszenia emocji w tym temacie by się przydała.
                      • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:13
                        Ale w sumie w jakim temacie? Przecież nikt nie robi tragedii z faktu, że dziecko nie zje lodów lub zje je rzadziej. Dla mnie ten wątek jest po prostu o tym, że ostatnio ceny koszmarnie poszybowały w górę. Możemy oczywiście oszczędzać i zastępować filety skrzydełkami, ale te podwyżki dotyczą nie tylko żywności. Na wszystkich frontach nie da się oszczędzić. Nie mam prawa się bać, że mi nie wystarczy na ratę kredytu , bo w Ukrainie wojna?
                        Wiem, oni mają 100 razy gorzej, stracili domu, czasem bliskich. Ale mój strach przed utratą dochodów/domu też ma prawo bytu.
                        • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:24
                          Każdy ma prawo się bać, tylko -imho- po pierwszych 'załamaniach" lepiej podejść do tego bardziej konstruktywnie
                          • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:28
                            Przecież podchodzę. Tnę tam gdzie się da, ale w nieskończoność ciąć się nie da.
                            A i strach przed wojną mnie nie omija 😟
                            • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:49
                              Niestety to cięcie w nieskonczonośc pojawiło się w kontekście: lubię tylko piersi, dalej jeździć nie będę (codziennie!), a dziecko sorbetu zamiast konktertnych lodów jeść nie będzie
                              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:55
                                No bo niektóre pewnie nie będzie - ja bym nie jadła, bo sorbetów nie lubię - lód nie jest konieczny, więc wolałabym nie jeść wcale. Dzieciom pewnie bym kupiła póki się da - jedną gałkę zamiast dwóch, może rzadziej, może innej firmy. Z filetem podobnie pewnie - zamiast 3 razy w tygodniu, to dwa. Jeśli gulasz czy inne dania w sosie, to z 400g zamiast z 600 itp. każdy będzie oszczędzał na swój sposób. Jeden zje rzadziej, drugi kupi w dyskoncie//promocji, trzeci zamieni na coś tańszego. Albo będzie ciął gdzie indziej, żeby na filety starczyło.
        • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:09
          Porcja rosołowa ( z kaczki) w tanim Lidlu - 6 zł. Ok 9 zł za kilo.
          Taniej wyszła mi cała kaczka ( 7zł za kilo) obtaniona 50% bo jej ważność za kilka dni kończyła się.
          • lauren6 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:14
            We frisco kg porcji rosołowej z kaczki kosztuje 7,50 zł. Widocznie Lidl nie jest wcale taki tani.
      • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:01
        Ale po co kupować całego kurczaka i go dzielić, jeśli ktoś chce tylko filety? Na czym ma polegać oszczędność?
        • lauren6 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:15
          Pewnie chciał zabłysnąć znajomością kultowego wątku o 7 życiach kurczaka wink
        • jolie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:17
          Słuszna uwaga, też nie za bardzo rozumiem.
        • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:19
          little_fish napisała:

          > Ale po co kupować całego kurczaka i go dzielić, jeśli ktoś chce tylko filety? N
          > a czym ma polegać oszczędność?

          Jeśli ktoś je tylko filety to niech kupuje tylko filety
          • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:26
            Tylko jak wtedy zaoszczędzić wg sposobu bistiana? Autorka chciała kupić filety, on w ramach oszczędności polecił kupno kurczaka, gdzie oszczędność?
            • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:27
              little_fish napisała:

              > Tylko jak wtedy zaoszczędzić wg sposobu bistiana?

              widocznie Bistian je całego kurczaka, bo lubi
              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:28
                Zapewne.
              • bistian Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:48
                po_godzinach_1 napisała:

                > little_fish napisała:
                >
                > > Tylko jak wtedy zaoszczędzić wg sposobu bistiana?
                >
                > widocznie Bistian je całego kurczaka, bo lubi

                Nie było mnie, więc odpowiem spóźniony wink
                Ja umiem złowić rybę, zrobić z tego, co jest potrzebne. Potrafię też oprawić kurczaka, coś większego, również.
                Jeżeli, ktoś chce nóżki, dostanie nóżki, z reszty coś się zrobi, choćby rosół, to nie jest jakaś wielka technologia. big_grin
                Pasztetu jeszcze nie robiłem, tu się przyznaję i głowę posypuję popiołem wink
                • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:57
                  Ja umiem zrobić pasztet, to żadna filozofia. Od oprawiania zwierząt mam męża. Tylko mi chodzi właśnie o to "coś się zrobi"- robienie i jedzenie rzeczy za którymi się nie przepada, a które musieliśmy kupić, żeby coś było tańsze to moim zdaniem bez sensu. No ale to moje zdanie. Wolę rzadziej zjeść tego fileta, którego lubię (lub zjeść mniejszą porcję), niż jeść później rzeczy za którymi nie przepadam.
                  • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:51
                    Możesz tak robić, jeżeli cie stac. Nie wiem, czy tysiące Polaków otrzymujących darmowe zupy z MOPS, Caritas i innych instytucji wybrzydza i je tylko to, co im smakuje. Nie życzę Ci, żebyś musiała spróbować.
                    • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:13
                      Nie tylko Polacy zmuszeni korzystać z Mopsu czy Caritasu...

                      U nas niektórzy z domowników nie przepadają za jakimikolwiek zupami np, a jedzą je dość regularnie bo gotujemy i tyle.
                      W sklepach też odmawiamy sobie niektórych lubianych artykułów spożywczych tylko ze względu na ich cenę.
                      To chyba dość normalne?
                      • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:40
                        No widzisz, a ja staram się rodzinie gotować to co lubią.
                        • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:50
                          Dla mnie gotowanie to co wszyscy lubią jest jakąś abstrakcją, bo każdy lubi coś innego, nawet w 3 osobowej rodzinie, jak nasza. Ja dziś kupiłam sobie wątróbkę, bo w domu jem dziś tylko ja i to późny obiad😀
                        • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:56
                          Ja też, to frajda dla mnie, ale NIE zawsze.

                          Moje dzieci i rodzina zawsze zjedzą to, co matka ugotuje.
                          Bez wyjątku co tam wymyślę.
                          Śmieją się, że ja niekoniecznie zjem ale oni zjedzą, co najwyżej żartują sobie.
                          Jak mega wolą co innego to przecież z lodówki mogą brać co chcą.
                          Nigdy nie byli wybredni czy kapryśni. Chwalą też, szczególnie akurat te tańsze dania właśnie. Miło dla nich gotować.
                    • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:15
                      kokosowy15 napisał(a):

                      > Możesz tak robić, jeżeli cie stac. Nie wiem, czy tysiące Polaków otrzymujących
                      > darmowe zupy z MOPS, Caritas i innych instytucji wybrzydza i je tylko to, co im
                      > smakuje. Nie życzę Ci, żebyś musiała spróbować.


                      Nie przesadzaj. Jak coś nie smakuje, to nie zje. Nie odmawiaj ludziom prawa do odmowy.
                      Jak bezdomny pod sklepem poprosi o kupienie bułki i konkretnej wedliny/sera do bulki, to nie ma prawa? Ja koniecznie muszę kupić najtańsza kaszankę i wymagać wdzięczności?
                      • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:24
                        iwles napisała:


                        > Jak bezdomny pod sklepem poprosi o kupienie bułki i konkretnej wedliny/sera do
                        > bulki, to nie ma prawa?

                        Ma. Mnie kiedyś bezdomny poprosił o kupienie świeżej chałki, wędzonej makreli i sera brie oraz dobrych gruszek.
                        Nie kupiłam, on ma prawo prosić a ja mam prawo odmówić
                        • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:29
                          po_godzinach_1 napisała:



                          > Nie kupiłam, on ma prawo prosić a ja mam prawo odmówić


                          Akurat nie o to kokosowemu chodziło.
                          • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:31
                            Wiem, Kokosowy ma rację - jak człowiek nie ma pieniędzy a jest głodny to nagle wszystko lubi
                            • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:37
                              po_godzinach_1 napisała:

                              > Wiem, Kokosowy ma rację - jak człowiek nie ma pieniędzy a jest głodny to nagle
                              > wszystko lubi


                              Czyli, jak nie zje obiadu z Mopsu, bo akurat tego nie lubi, to znaczy, że to niewdzięczna pinda?
                              • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:12
                                Nie, toniemanic wspólnego z "wdzięcznością". Nie zje - będzie głodny. Mojemu Tacie najbardziej zapadły w pamięć sceny po I W S w Monachium, gdzie rozdawano cienka zupę a głodnych było więcej niż najedzonych.
                                • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:26

                                  Użyłeś słowa "wybrzydzać", czyli wyrażać niezadowolenie, niechęć.
                                  Niezjedzenie czego, czego się nie lubi oznacza wyrażanie niezadowolenia?
                                  Czyli jednak oczekujesz, że ma zjeść, co dają i okazać zadowolenie.
                                  • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:41
                                    Zapewniam cię, że większość nie " wybrzydza", nawet gdy okazują niezadowolenie to i tak jedzą, bo alternatywa jest głód do następnego razu. A darmowego jedzenia jest coraz mniej, z różnych powodów.
                    • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:22
                      kokosowy15 napisał(a):

                      > Możesz tak robić, jeżeli cie stac. Nie wiem, czy tysiące Polaków otrzymujących
                      > darmowe zupy z MOPS, Caritas i innych instytucji wybrzydza i je tylko to, co im
                      > smakuje. Nie życzę Ci, żebyś musiała spróbować.
                    • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:44
                      Jak już nie będzie mnie stać na jedzenie i będę się żywić w MOPSie to pewnie wybrzydzać nie będę. Póki jeszcze ja decyduję, co kupuję i zjadam, to wolę zjeść rzadziej rzecz którą lubię (ten przykładowy filetów, kupiony solo), a na kolejny obiad zamiast skrzydełek kupionych w pakiecie, zjeść po prostu inne tanie danie - np pieczone ziemniaki z ziołami - ale takie, które lubię. I tyle.
                      • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:06
                        My oddajemy często zwierzakom mięso kupione dla siebie. I wtedy jemy te wspomniane pieczone ziemniaki z ziołami na przykład. Albo inną opcję wege. Ludzi łatwo wykarmić wegeteriańsko albo wegańsko.
                        • aamarzena Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:03
                          Tak mi się ten mem przypomnial. Nie wiem, czemu pana małżonka nie śmieszy 🤪
                          • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:12
                            😀

                            Mój mąż😘 czasem sobie pod nosem mruczy, że je gorzej niż nasze koty.
                            Co jest nieprawdą ale rzeczywiście koty od ok 4 lat jedzą naprawdę ok. Wcześniej aż tak dobrze jak trzeba nie jadły. I psy.
                      • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 01:14
                        Nie wiem, czemu kokosowy ma fioła z tym MOPS-e

                        A wielu podrobów nie tknę nawet w MOPS-ie, bardzo mi przykro.
                        • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 01:18
                          Zamiast kupować obrus mam go zapewne utkać na krosnach.
                          • igge Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 11:08
                            😄
            • borsuczyca.klusek Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:32
              little_fish napisała:

              > Tylko jak wtedy zaoszczędzić wg sposobu bistiana? Autorka chciała kupić filety,
              > on w ramach oszczędności polecił kupno kurczaka, gdzie oszczędność?

              Można zrobić ściepe z sąsiadką, która chce tylko udka 🙄
              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:36
                A same udka nie są tańsze niż cały kurczak? Może się sąsiadce nie opłacać. No i zostają jeszcze szyje, korpusy, skrzydełka...
                • borsuczyca.klusek Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:40
                  little_fish napisała:

                  > A same udka nie są tańsze niż cały kurczak? Może się sąsiadce nie opłacać. No i
                  > zostają jeszcze szyje, korpusy, skrzydełka...

                  To można odsprzedać teściowej niech zrobi rosół, pasztet czy co tam się z tego robi 🤷‍♀️
                  • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:44
                    Ale musimy jej sprzedać taniej niż cena kurczaka, bo same te części też są tańsze. I cena fileta wzrasta.
                    • panna.nasturcja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:59
                      Moja koleżanka zrobiła kiedyś eksperyment. Kupiła całego kurczaka, podzieliła na części tak, jak sprzedają w sklepie, ważyła i mnożyła przez cenę za udka, skrzydełka, piersi itd. Porównała z ceną całego na wagę. Wyszło niemal dokładnie to samo, z lekką przewagą tego kupowanego w częściach.
                      Kurczak kupowany w całości jako patent na oszczędzanie to pułapka dla tych, którzy kupują głównie piersi i cena całego kurczak wydaje im się kusząca. Dla tych, którzy kupują różne kawałki ten zabieg nie jest opłacalny.
                      • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:04
                        a myślał ktoś o hodowli gołebi? byle co zjedzą, gołębnik mało miejsca zajmuje a z 8 sztuk młodych rocznie z jednej parki będzie.
        • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:35
          Oszczędność polega na tym, że je się nie tylko to, co się najbardziej chce. Zamiast filetow można czasem zjeść udko, zamiast jesiotra - śledzia, zamiast batatow - pyry z rynku.
          • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:37
            Jak zamiast filetów będę miała zjeść udko, to kupię udko, jest tańsze od filetów. Nadal nie rozumiem idei kupowania całego kurczaka.
            • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:38
              little_fish napisała:

              > Jak zamiast filetów będę miała zjeść udko, to kupię udko, jest tańsze od filetó
              > w. Nadal nie rozumiem idei kupowania całego kurczaka.

              Może spytaj ludzi, którzy kupują całego kurczaka po co to robią
              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:46
                Jak już ktoś zauważył, kupują ci, co lubią.
                Jak ktoś nie lubi, to żaden to dla niego patent na oszczędność. Równie dobrze można powiedzieć, nie kupuj filetów, kup skrzydełka, tańsze są.
                • po_godzinach_1 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:52
                  little_fish napisała:

                  > Jak już ktoś zauważył, kupują ci, co lubią.
                  > Jak ktoś nie lubi, to żaden to dla niego patent na oszczędność. Równie dobrze m
                  > ożna powiedzieć, nie kupuj filetów, kup skrzydełka, tańsze są.
                  chociaż zupełnie nie rozumiem o co sie czepiasz, wyjaśnię - jeśli ktoś je tylko filety, kupi sobie filet, pozostali kupią całego kurczaka i będą z niego mieli 3 obiady - kotlet, rosół i pomidorowa

                  to będzie oszczędność, bo o tym jest watek
                  • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:59
                    Widzę, że nie rozumiesz. Wyobraź sobie że wiem, że można kupić całego kurczaka i jest on tańszy od filetów. 😉
                • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:47
                  Może ci ludzie od kurczaka nie brzydzą się go sprawiać.

                  Nagle gusty ematki stają się nieważne, bo Ukraińcy.
              • nena20 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:50
                Ja kupuję całego kurczaka. Piersi odkładam, gotuję rosół. Z piersi kotlety. Lubię mięso z rosołu, czasem jadam tylko rosół, makaron pełnoziarnisty i gotowane udko. Dzieci też jedzą gotowane mięso. Rosołu gotuję wielki gar, potem porcje zamrażamy, w tygodniu gotuję zupy, albo mam bulion do sosów..polecam.
                • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:55
                  Ja nie jestem w stanie sprawić jakiegokolwiek zwierzęcia.
            • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:52
              Podejrzewam, choć nigdy chyba nie kupiłam całego kurczaka, że może wyjść taniej wykroić sobie z niego piersi i jeszcze w gratisie zostaną inne kawałki😀
              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:00
                Może wyjść taniej. Tylko to nie urządza osób, które nie chcą gratisów. Wiadomo, że taniej wyjdzie kupić pół świni, niż schab w sklepie (w przeliczeniu na porcję schabu).
                • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:17
                  No ale przecież nikt chyba nie je tylko piersi, te gratisy to może być zupa czy jedzenie dla psa.
                  • amast Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:38
                    Eee? Ja jem tylko piersi. Zup nie gotuję, psa nie mam.
                    • kurt.wallander Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:43
                      Ja zupy gotuję, ale na jeden obiad potrzebuje minimum dwa filety, więc musiałabym kupic 2 kurczaki smile
                    • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:43
                      No to musisz kupować piersi, ewentualnie na promocji, chociaż co tam jest to wolę nie myśleć.
                      • amast Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:49
                        Kupuję. Niestety nie na promocji, bo 1. kupuję mięso raz na jakiś czas, wtedy kiedy mi poprzednie z zamrażalnika "wyjdzie", a przy pustym zamrażalniku nie wybrzydza się na ceny, 2. tam gdzie kupuję to chyba w ogóle promocji nie ma, w każdym razie ja jeszcze nie widziałam smile
                        • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:55
                          Mi się zmieniło, kiedyś głównie mięsko, ekosręsko w ostateczności makro, a jak mi otworzyli pod domem dyskonty to się przestawiłam z wygody🙈
                          • amast Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:03
                            Ja mam od pewnego czasu pod oknem Lidla, ale jakoś kompletnie nie potrafię się w nim odnaleźć. Nie że ęą nie bywam w takich miejscach, tylko akurat Lidl jakoś zupełnie do mnie nie przemawia. Nie wiem dlaczego, w końcu sklep jak każdy inny. A jednak nie...
                            • kurt.wallander Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:12
                              Ja mam tak z Biedronką. Lidl często ma rzeczy porozkładane jakoś od czapy, jak bywam często, to się orientuje, ale po dłuższej przerwie, to jak dziecko we mgle normalnie.
                    • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:45
                      Ja też nie mam psa, a większość zup gotuję po prostu na warzywach. Bo tak lubię.
                  • kurt.wallander Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:42
                    Ale komu wystarczą te piersi z jednego kurczaka na obiad? Bo ja potrzebuję minimum dwóch, więc musiałabym kupić dwa kurczaki wink
            • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:10
              Jednego dnia zjesz filet, bo tak będziesz chciała, innego udko, mimo że nie jest to twoja ulubiona potrawa, jeszcze innego skrzydełka i pazurki, mimo że nie lubisz. A cena za to będzie niższa niż za sam filet, a przy promocji nawet niższa niż za udka.
              • borsuczyca.klusek Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:14
                Jak to pazurki 😨

                Te łapki niby?
                • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:54
                  Eksportujemy do Chin pazurki (te łapki), bo to tam przysmak.
                  • kurt.wallander Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:58
                    W Korei też jedzą, przyprawione na pikantnie.
                  • heca7 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:00
                    Nie tylko w Chinach. Uwielbiają je w Malezji, Wietnamie i Tajlandii wink
                    • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:17
                      Ja psiakom kupuję. Wyglądają - horrorek.
                      Są tanie i lekkie i rzadko bywają w sklepie.
              • amast Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:26
                > jeszcze innego skrzydełka i pazurki, mimo że nie lubisz.

                Jak nie lubię to nie zjem. Prędzej się porzygam. Ale to mogę zrobić i bez kupowania rzeczy, których nie lubię. I wtedy to jest oszczędność.
              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:50
                Kompletnie nie rozumiem, dlaczego mam jeść rzeczy, których nie lubię? Wolę danie tanie i z pominięciem tej nieszczęsnej, nielubianej wkładki mięsnej w postaci korpusu, skrzydełek czy pazurków. Czyli zamiast kupić całego kurczaka i zapłacić za niego X złotych i męczyć się z nielubianymi fragmentami, wolę kupić samego fileta za X złotych. Koszt ten sam. Pozostałe obiady bez mięsa
                • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:55
                  W życiu nie kupiłam i nie porcjowałam akurat kurczaka, ale cały pozostały drób tak, no może poza indykiem. Nóżki są dwie, to wiadomo, ale resztę zjadamy w całości, czyli po upieczeniu się kroi ptaka i tyle, dla wszystkich nóżek nie wystarczy jakby nie liczyć, a każdy by chciał (oprócz mnie)😀
                  • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:01
                    Ja porcjuję perliczki, chociaż najczęsciej piekę całe. Ale czasami są takie świezutkie i w dobrej cenie, że żal nie kupić, a na obiady najbliższe mam już coś innego. Poza tym jak kupię np pierś kurczaka dobrej jakości i w ciut większej ilości , to też porcjuję, w tym na 'gulasz")

                    Ale do czego zmierzam - nie trzeba codziennie chodzić po mięso, można rzadziej i sobie jakoś te "zapasy" przygotować. I to rzadziej może zależeć od sklepu, od promocji, jakości itd
                    • afro.ninja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:17
                      Perliczki?! Ja proponuję łapać gołębie.
                      • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:41
                        ???

                        Ja nie muszę w ogóle jeść mięsa. Jem bo niestety lubię, trudno mi odstawić itd.
              • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 12:37
                Czemu miałabym jeść coś czego nie lubię?
                • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 13:26
                  Dla oszczędności. Też tego nie rozumiem.
                  • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 14:22
                    Bo jest tańsze niż to co lubisz, bo tylko na to cie stac? Piszemy przecież o sytuacji hipotetycznej, gdy drożyzna będzie zbyt duża dla twojej sytuacji finansowej. Przypomina mi się scena z "Ziemi Obiecanej" (filmu) , gdy wdowe po fabrykancie ktoy strzelił sobie w łeb spotykamy w kolejce po darmowa zupę.
                    • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 14:39
                      Ale są też tanie rzeczy, które lubię! O to chodzi. Zamiast kupować całego kurczaka, żeby wyciąć z niego filety (może wtedy ciut tańsze) i męczyć się z nielubianą resztą wolę kupić samego fileta, a na pozostałe obiady zjeść szare kluski z kiszoną kapustą albo ziemniaki z kefirem.
                    • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 14:45
                      Jeśli kogoś nie stać na droższe, to idiotyzmem jest kupować zestaw (cały kurczak) w cenie przewyższającej jedną porcję tego co się lubi i mieć tę jedną porcję plus 4 czegoś nielubianego.
                      Kupujesz tę jedną porcję, a pozostałe posiłki planujesz z innych, tańszych poduktów, które też lubisz, bądź w ogóle rezygnujesz z droższych składników i zadowalasz się tańszymi, ale lubianymi. A przynajmniej ja bym tak zrobiła.
                      • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 15:54
                        Oczywiście, są różne filozofie życiowe. Dlatego niektórzy, jak im wpadnie extra parę złotych wola kupić wódkę, bo ja lubią niż wydać na zalewajkę, której nie cierpią.
                        • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 16:30
                          A jaki to RÓŻNE filozofie życiowe są w tym przykładzie? Moim zdaniem jest ta sama - każdy kupuje co lubi. A nie to co jest w "załączniku". To tak jakby ktoś kazał ci kupić zalewajkę w zestawie z wódką, bo taniej wychodzi 😉
                          • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 16:44
                            Właśnie. Jedni wola kupić to co lubią, a inni "w zestawie", bo taniej. Dyskusja raczej jest o tym, co zrobić jeżeli nie będzie cie stac a to, co lubisz.
                            • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 16:53
                              Kupię inne rzeczy, które lubię. A które są tanie. Wielokrotnie już to pisałam. Zamiast skrzydełek czy korpusów z kurczaka zjem ziemniaki, kluski i sezonowe warzywa.
                            • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 18:57
                              kokosowy15 napisał(a):

                              > Właśnie. Jedni wola kupić to co lubią, a inni "w zestawie", bo taniej. Dyskusja
                              > raczej jest o tym, co zrobić jeżeli nie będzie cie stac a to, co lubisz.
                              Przede wszystkim nie kupować zestawów niepotrzebnych poduktów tylko dlatego, że jedną z cześci jest to na czym nam zależy. Bo to, że w zestawie jest taniej nie oznacza, że całościowo wyjdzie taniej, skoro potem nie ma co zrobić z niechcianymi częściami zestawu.
                    • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 17:13

                      Kokosowy, dlaczego uważasz, że smakuje tylko to, co drogie? Błąd logiczny.
                      • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:24
                        To tylko wniosek. Smakuje pierś z kurczaka, najdroższa, nie smakuje cała reszta, tańsza. Smakuje schab że świni, drogi, nie smakują nozki ani podroby, tańsze. Smakuje łosoś, drogi zaa to nie jadamy śledzi. Itd.
                        • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:28
                          No nie smakują mi podroby. Smakują ziemniaki, buraki i kiszona kapusta. Śledzie bardzo lubię. Łososia też. Za schabem nie szaleję. Z czego wysnułeś wniosek o lubieniu wyłącznie drogich rzeczy?
                          • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:47
                            Nie tylko Ty napisałaś na forum o swoich upodobaniach kulinarnych, są też inni których "odrzuca, zbiera się na wymioty, nigdy by nie spróbowali". Łatwiej przyznać się do braku bidetu niż plebejskiego gustu żywnościowego, a do nie bywania na wczasach to już ryzyko wyśmiania.
                            • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:51
                              No ale to, że ktoś pisze, że nigdy nie spróbowałby podrobów, czy odrzuca go od śledzia absolutnie nie oznacza, że lubi wyłącznie drogie rzeczy. Coś ci to wnioskowanie nie idzie!
                            • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:52
                              też mnie zaskoczyło, że tak wiele ludzi brzydzą podroby, nawet składające się z czystego mięsa. jeszcze rozumiem, że brzydzą wegetarian, ale mięsożerców, to naprawdę dziwne.
                              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:58
                                No co ci poradzę 🤷 ale żeby się kokosowy nie doczepił do moich drogich i wysublimowanych gustów kulinarnych - brzydzą mnie też owoce morza. A te, których spróbowałam po prostu mi nie smakują 😁
                                • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:01
                                  Owoce morza uwielbiam, chyba wszystkie, uwielbiam też sushi😃
                                  • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:02
                                    Oj chyba nie tu🙈
                                  • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:04
                                    Sushi też lubię. Ale z rybką 😁. Albo wege.
                              • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:00
                                Z podrobów lubię tylko wątróbkę, flaki to na weselach, ale byłam kilka razy w życiu, a tam flaki były ze 2-3 razy🙂
                                • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:22
                                  O i w mojej lubianej restauracji są kanapki z wołowymi policzkami, jadalne i smaczne😀
                              • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:10
                                Podroby z definicji nie składają się z czystego mięsa. Bo to podroby.
                                • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:45
                                  to polska definicja. generalnie podroby to organy i mięso. przykładowo organy to wątróbka, nerki, grasica. mięso to np język, serce, żołądek, policzki. to normlane mięso, tylko w innym kształcie.
                                  • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:50
                                    Ale nikt nie twierdzi, że to nienormalne mięso ( no żołądek i serce dla mnie dyskusyjne, ale ok), tylko że mi nie smakuje. Za wołowiną np w postaci rolad (śląskich) też nie przepadam.
                                  • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:55
                                    Cóż, skoro sobie wybierasz definicje jak ci pasuje, to co ja mogę na to poradzić.
                                    Dla mnie to nie jest normalne mięso, ma inny smak, inny zapach, inną strukturę. Wolałabym przejść na wegetarianizm niż jeść podroby, bo automatycznie mam odruch wymiotny od samego zapachu, o wzięciu tego do ust nie wspominając.
                                  • nickbezznaczenia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 21:02
                                    Serce i żołądek to nie jest na pewno normalne mięso. Konsystencja jest inna.
                                    • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 21:12
                                      Żołądek to mięsień gładki, więc z pewnością inna konsystencja. Mięsień serca też jest inaczej zbudowany niż mięśnie szkieletowe. Zresztą, i mięśnie szkieletowe różnią się od siebie w zależności od gatunku i części ciała.
                                      • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 21:40
                                        odpowiadam przypadkowej osobie na przypadkowego posta smile
                                        nikogo nie zamierzam namawiać na podoroby. każdy je to co mu smakuje i to co lubi. ja lubię praktycznie każde mięso, byle było dobrze zrobione. uprzedzając nutrie też bym spróbowała. tylko chyba robaki by mnie cofały, ale to też do stestowania, w końcu krewetki uwielbiam.
                                        • nickbezznaczenia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 21:42
                                          Jadam podroby, ale nie każdy rodzaj, bo mi konsystencja nie pasuje.
                                        • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 21:45
                                          Ależ ja jak najbardziej rozumiem, że ktoś może lubić czy wręcz uwielbiać. Ja właśnie mało mięsożerna jestem, może dlatego jestem wybredna 😁 i dlatego, póki sama decyduję o tym, co wkładam do garnka i ust, jak mnie nie będzie stać na mięso które lubię, zjem pierogi zamiast wątróbki 😉
                                        • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:01
                                          bib24 napisała:

                                          > odpowiadam przypadkowej osobie na przypadkowego posta smile
                                          > nikogo nie zamierzam namawiać na podoroby. każdy je to co mu smakuje i to co lu
                                          > bi. ja lubię praktycznie każde mięso, byle było dobrze zrobione. uprzedzając nu
                                          > trie też bym spróbowała. tylko chyba robaki by mnie cofały, ale to też do stest
                                          > owania, w końcu krewetki uwielbiam.

                                          Nie zamierzasz, ależ skąd. Ty tylko się dziwisz, że jak to kogoś podroby brzydzą, skoro są z czystego mięsa.
                                          Mnie nie tyle brzydzą - do ręki mogę wziąć (z zatkanym nosem tongue_out), tylko do ust nie wezmę, bo śmierdzi i jest paskudne w smaku i strukturze/konsystencji. I co jak co, ale jest to odrębna kategoria produktów odzwierzęcych - nie mięso, a podroby własnie.
                                          Przy czym w ogóle mi nie przeszkadza, że inni jedzą, byleby na swój rachunek i nie wymagając ode mnie udzialu w procesie (czyli zakupu, przyrządzenia czy towarzyszenia w jedzeniu).
                                          • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:05
                                            nie chcesz nie żryj. proste jak budowa cepa.
                                            • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:10
                                              Może to być dla ciebie zaskakujące, ale niczego nie "żrę".
                                              Natomiast owszem, podrobów nie jadam i nie zamierzam. Powinnaś się cieszyć, bo skoro takie braki na rynku i ciężko dostać niektóre z tych "frykasów" to każda osoba, która nie jada sprawia, że więcej zostaje dla ciebie.
                                              • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:13
                                                no i dobrze, że nie żresz. smile cieszę się niezmiernie.
                                      • nickbezznaczenia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 21:45
                                        żołądki kurze lubię, a tych większych już nie.
                                        Serca to pomyłka, bo mięso jest jakieś takie gąbczaste po obróbce temperaturą.
                                        Koty jedzą surowe i wtedy jest niby normalnie.
                                        • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 21:50
                                          a próbowałaś gęsie żołądki? dla mnie wygrywają z kurzymi.
                                          • nickbezznaczenia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 21:54
                                            Jakoś nie było okazji ale na pewno spróbuję. smile
                                  • memphis90 Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 09:25
                                    >serce, żołądek, policzki. to normlane >mięso, tylko w innym kształcie.
                                    Powrót do podstawówki. Mięśnie gładkie to coś innego, niż szkieletowe. W Polsce policzki to nie podroby.
                                    • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:06
                                      Policzki wołowe jadłam raz, w restauracji w centrum Warszawy, sama się zdziwiłam, że mnie nie zabiły, bo ja z podrobów to tylko wątróbkę jadam. Restauracja była włoska, a policzki jako smarowidło do bruschettywink
                                      • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:14
                                        ale policzki wołowe to chyba nie podroby?
                                        • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:15
                                          oczywiście że nie. ale sama zobacz ile osób w wątku pisze, że błe, albo na pewno obrzydliwe.
                                          • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:21
                                            Policzki i ozorki to nie podroby. Ale to nie znaczy, że każdy musi je lubić. Ja za wołowiną w ogóle nie przepadam.
                                            • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 12:13
                                              Oczywiście, nie każdy. Podobnie jak ciecierzycy, tofu, humusu, fasoli i innych roślin. Kapusta dla kapustnikow! (bielinków)
                              • memphis90 Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 09:22
                                >tak wiele ludzi brzydzą podroby, nawet >składające się z czystego mięsa.
                                Podroby z definicji nie składają się z żadnego mięsa. Mięso to mięśnie poprzecznie prążkowane, przymocowane do układu kostnego przy pomocy sciegien. Nerki, flaki, móżdżki, wątroby i inne "pyszności" nie mięso.
                                • 1matka-polka Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 09:39
                                  "Podroby z definicji nie składają się z żadnego mięsa"

                                  Juz sie nie rozpedzaj, serca i zoladki, to miesnie.
                            • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:56
                              ????
                        • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:43
                          Jak już tak wymieniasz to ze świni to najlepsza (i chyba najdroższa, nie wiem o ile jest teraz schab?) to jest polędwiczka tongue_out
                        • 1matka-polka Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:46
                          "Smakuje pierś z kurczaka... Smakuje schab że świni, drogi... Smakuje łosoś, drogi zaa to nie jadamy śledzi. Itd."

                          Mam swoja teorie, ludzie lubia "czyste" mieso, w duzych kawalkach, bez kosci, zylek, tluszczu i bez wyraznego smaku.
                        • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:56
                          A mi najbardziej z kurczaka smakują udka takie wygotowane do bulionu, może do tego być puree z takiej wygotowanej marchewki i co teraz? Do tego sałata z jogurtem i ryż😀
                          • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:07
                            ziemniaki zamiast ryżu i pycha.
                        • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:25
                          kokosowy15 napisał(a):

                          > To tylko wniosek. Smakuje pierś z kurczaka, najdroższa, nie smakuje cała reszta
                          > , tańsza. Smakuje schab że świni, drogi, nie smakują nozki


                          Ale te tańsze są dlatego tańsze, że tam jest więcej kości, a mniej mięsa. Przecież schab z kością też jest tańszy od schabu bez kości.
                          • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:51
                            Nie wiem, czy ten argument dotrze...
                            • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 21:11
                              Dla porównania - ile kosztuje mięso z uda kurczaka a ile pierś z kurczaka? Niedawno w jednym z marketów były podudzia z kutczaka (3,50 zł) i z uda kurczaka (3,50 zł). Zdecydowanie mięsa więcej jest na udach, cena jednakowa.
                              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 21:13
                                W moim markecie dziś były filety po 10 zł. Samo mięso...
                              • igge Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 00:08
                                Niedawno????
                                Raczej przed podwyżkami.
            • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 01:16
              Ktoś widział jesiotra w zwykłym sklepie spożywczym? Jesiotr z batatami, ależ ten kokosowy ma wizję życia zamożnych, no no...
              • alicia033 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:10
                taki-sobie-nick napisała:

                > Ktoś widział jesiotra w zwykłym sklepie spożywczym?

                Owszem, w dużych typu Carrefour.
              • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:46
                Dlaczego "zwykłym"? W moim rybnym jesiotr bywa co miesiąc, bataty ca w osiedlowym markecie, kawior także.
                • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:55
                  Gdzie ty masz sklepy rybne poza centrami dużych miast czy bogatymi przedmieściami?
                  Bataty to akurat są w każdym markecie, kawioru nie lubię więc nie jadam, chłop czasem dostaje i tak sobie zalega w lodówce aż zrobię „elegancką” imprezę, ale jakoś miłośników i tak niewielu.
                  • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 11:18
                    Widocznie mieszkam w centrum dużego miasta, bo w promieniu kilometra mam cztery sklepy rybne. Kupuje tam śledzie, mirune nowozelandzka, czasem turbota i pstrąga. Kawioru także nie jadam.
                  • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 11:36
                    Moje miasto, nieduże (jakieś 20 000 z kawałkiem) i są trzy sklepy rybne 🤔
                    • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 12:41
                      Ale sprzedają tam jesiotry? U nas był zachwyt na FB, bo otworzyli rybny, teraz ten rybny to
                      sprzedaje łososia, makrele i inne takie, jako dodatek do warzyw, a miałam nadzieję choć na dobre sery. Moja mama ma w okolicy sklep rybny, ale tam sprzedają łososie po 120 za kg, fakt, że dobre i świeże, makro się nie umywa, no ale ile takich sklepów jest w Polsce?
                      Ja tam mam łownego chłopa, świeżych ryb aż nadto, ma to swoje plusy dodatnie i ujemne😀
                      • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 13:25
                        Nie mam pojęcia, nie jadam jesiotra
                      • g.r.uu Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 12:32
                        U nas jesiotr bywa, ale szybko znika. Można też mniej popularne ryby zamówić, wystarczy zagadać z właścicielem. Inna sprawa że nawet taka zwykła makrela z tego sklepu jest o wiele lepsza od tego co sprzedają w supermarkecie.
                        • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 12:38
                          W supermarketach podobno warto wiedzieć, którego dnia po jaka rybę przyjść. Kiedyś nawet miałam pojecie, teraz już nie. Ceny cenami, ale ości.
                    • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:02
                      Warszawa. Sklepu rybnego nie znam w promieniu kilometrów. W markecie bataty są, jadłam raz.. Jesiotra w dziale rybnym nie widziałam.

                      Kokosowy mógłby czasem wpaść na to, że jego życie nie jest wzorcowe i nie wszyscy tak żyją.
                      • amast Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:08
                        Zapraszamy na Ursynów. Powinno być w zasięgu warszawskich kilometrów smile
                        • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:12
                          Dziękuję za informację, niemniej to godzina jazdy w jedną stronę.
                          • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:12
                            Miałam na myśli KILKA kilometrów.

                            Przypominam, że nie mam samochodu.
                            • amast Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:18
                              > Przypominam, że nie mam samochodu.

                              Nie szkodzi. Jesteśmy nieźle skomunikowani z prawie całą Warszawą. A komunikacja miejska jest bardziej ekologiczna, bardziej ekonomiczna i ogólnie polecana na ciężkie czasy smile
                              • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:22
                                Znakomicie. Ale to trwa. Pardon, obecnie trzy kwadranse w jedną stronę. Co do ekonomiczności - a jak ci się zdaje, czemu nie mam samochodu?
                                • amast Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:26
                                  > Znakomicie. Ale to trwa.

                                  Od wczoraj mieszkasz w tej Warszawie i nie wiedziałaś, że w mieście o powierzchni 500 km2 pokonywanie odległości TRWA? Na szczęście nie trzeba ich pokonywać z buta, bo jak już wspominałam, jesteśmy nieźle skomunikowani z resztą stolicy.
                                  • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:32
                                    Ale czego ty się uczepiłaś jak pijana płotu?

                                    Twoim zdaniem warto zainwestować półtorej godziny celem nabycia jesiotra? Moim nie, i to właśnie chciałam powiedzieć.

                                    W Warszawie mieszkam od urodzenia, ale kiedyś była mniejsza.
                                    • amast Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:37
                                      Ja tylko odpowiadam na twoje stwierdzenie, że w Warszawie w promieniu kilometrów nie znasz sklepu rybnego. W Warszawie sklepy rybne SĄ. Zapewne są też bliżej twojego miejsca zamieszkania (którego nie znam), tylko trzeba się rozejrzeć/zainteresować. Czy warto się do nich fatygować, po jesiotra czy cokolwiek innego, to już sobie każdy sam według własnych potrzeb oceni.
                                      • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:47
                                        Rozejrzałam się. Zainteresowałam się. W promieniu kilku kilometrów od miejsca zamieszkania mam takie lub inne markety, supermarkety i hipermarkety.

                                        Nie mieszkam tu od wczoraj. Sprzedaż ryb znam wyłącznie z w/w sieciówek.

                                        Do sklepów niesieciowych należą: cukiernia, lumpeksy, pasmanteria, sklepy z odzieżą, sklep papierniczy, monopolowe, piekarnia, malutki spożywczy, sklep z przedmiotami typu garnek, suszarka do ubrań, ścierki, mopy etc.




                                      • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:51
                                        Ja nie znam. W promieniu kilku kilometrów. Bywałam na Ursynowie, u nas jest trochę inny, że tak powiem, procentowy podział sklepów. Dużo monopolowych, mało knajp, spożywcze przeważnie sieciowe.
                      • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:16
                        I wzajemnie. Publicznie wyrażane zdziwienie że duża część ludzi mieszka w lokalach niespełniających ematkowych standardów, żyjących za 10 zł dziennie, jedzących pożywienie budzące odruch wymiotny u ciebie także świadczy o tym, że nie znasz realiów życia w Polsce, a niestety nie jesteś wzorcem tego życia.
                        • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:21
                          Nie wyrażałam takiego zdziwienia. NIGDY.

                          Natomiast ty zarzuciłeś mi, że wypisuję [osiem gwiazdek] i mimo iż zapewniłam, że tego nie czynię, dowaliłeś mi zamiast przeprosić za oszczerstwo.
                          • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:23
                            Jeżeli traktujesz nas jak masę i przypisujesz wypowiedzi jednych osób innym osobom, bo ci wszystko jedno, to to d... z ciebie rozmówca.
                            • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:48
                              [i na to kokosowy rzecz jasna nie odpisuje]
                        • igge Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 00:13
                          Cóż są i tacy, co muszą przetrwać za mniej niż 10 dziennie.
                        • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 01:05
                          jedzących pożywienie budzące odruch wymiotny

                          masz na myśli ostrygi?

                          kokosowy, nie kazdy obraca się tylko w środowisku ludzi jedzących ostrygi i jesiotra. Świat nie jest taki bogaty jak ty i twoi znajomi.wink
                  • g.r.uu Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 12:26
                    Na moim zwyczajnym osiedlu - blokowisku jest rybny. Ale fakt, jedyny w całej dzielnicy. Poza tym są skromne stoiska rybne w supermarketach
      • aamarzena Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:10
        Ee, ale co dzielenie całego kurczaka zmieni w kontekście tego, że autorka chce piersi. Cena za calego jest uśredniona. Żeby wykroić piersi dla rodziny 2+2 musisz kupić dwa kurczaki. W tym ma też nóżki, skrzydełka, które są w cenie zbliżonej za kg do tuszki, oraz szyję, skrzydełka, które są tańsze i korpusy i kupry, które zwykle idą w parówki i na karmę dla psów. Ja nie widzę tej oszczędności plus autorka zostaje z częściami, które niekoniecznie spozytkuje, bo może nie lubi, albo nie bardzo wie co z nich zrobić.
        • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:58
          No to wniosek jest taki, że jest bieda/idzie bieda, trzeba jeść to, czego się nie lubi i nie wybrzydzać. W MOPSie nie wybrzydzają.
          • aamarzena Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 00:52
            Jak tanio to kurze łapki widzialam ostatnio po 3,50. Za cenę kg cyckow można narobić tyle galaretki z łapek, że hej. Na tydzień starczy 😛
        • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 03:36
          "Żeby wykroić piersi dla rodziny 2+2 musisz kupić dwa kurczaki."

          😲
          Z jednej piersi wychodzą mi 2 duże i 2 mniejsze kotlety.
          Z 4 piersi miałabym więc 16 kotletów.
          Matkobosko - to miałoby pójść na jeden obiad dla rodziny 2+2?
          • amast Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 04:17
            > Z jednej piersi wychodzą mi 2 duże i 2 mniejsze kotlety.

            Hmmm... Podwójna pierś (czyli na Twoje: 2 piersi) to jakieś 600g. Jak z 300g robisz 2 duże i 2 małe kotlety?
            • strumien_swiadomosci Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:03
              Moja teściowa tak gotuje - z podwójnej piersi, czyli tych 600g robi kotlety dla 4-5 osób dorosłych i dwójki dzieci. Po prostu każdy dostaje małego kotlecika i do tego furę ziemniaków (plus oczywiście surówkę).
              Jest to jakiś patent na oszczędzanie na pewno - mięso "na smak" i tanie zapychacze.
              • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:39
                Tak się porobiło, że teraz mięso to często najtańszy element obiadu, co oczywiście normalne, dobre i zdrowe nie jest.
                • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:28
                  to smutna prawda
              • memphis90 Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 09:35
                Ale ona robi 4 kotlety (2 duże, 2 małe) z jednej piersi. Pojedynczej...
                • pade Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:41
                  memphis90 napisała:

                  > Ale ona robi 4 kotlety (2 duże, 2 małe) z jednej piersi. Pojedynczej...
                  >
                  chyba 4 nuggetsy
            • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:47
              amast napisała:

              > > Z jednej piersi wychodzą mi 2 duże i 2 mniejsze kotlety.
              >
              > Hmmm... Podwójna pierś (czyli na Twoje: 2 piersi) to jakieś 600g. Jak z 300g ro
              > bisz 2 duże i 2 małe kotlety?

              Piersi podwojne, które kupuje, to jakieś 750 gram
              Jedna wiec to okolo 370-380 gram.
              I spoko, wychodzą z tego 2 normalnej wielkości kotlety i dwa małe. Jak będę kiedyś robić, to zrobię zdjęcie i wkleję. Ja nie tłukę kotletów z piersi, tylko przekrajam na plastry.
              • amast Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 12:49
                > Jedna wiec to okolo 370-380 gram.
                > I spoko, wychodzą z tego 2 normalnej wielkości kotlety i dwa małe.

                OK, to może ustalmy ile waży normalny/duży kotlet. Dla mnie (a ja nie jadam dużych porcji) normalny kotlet to jakieś 150-180g. Mały kotlet wielkości nawet 40g to nie jest to, co bym dała ze spokojnym sumieniem dziecku i uznała, że jestem spełnioną matką.

                Aha. I zanim napisałam ten tekst, zajrzałam na strony restauracji, w których bywam i sprawdziłam, czy moje pojęcie gramatury mięsa w daniu obiadowym jest od czapy. Nie jest.
                • grey_delphinum Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 12:57
                  Z jednej piersi wyszedł mi dziś jeden duży kotlet i jeden malutki. Nijak nie widzę opcji, by można było uszczknąć z niej mięsa na jeszcze jeden choćby mały kotlecik.
                  Na naszą czwórkę (w zasadzie 4 dorosłe osoby) mam dziś kotlety z trzech pojedynczych piersi i uważam, że to bardzo ekonomiczne rozwiązanie.
                  Inna sprawa, że ja piersi nie panieruję, tylko piekę na patelni grillowej i nie ma możliwości "oszukać" wielkości jakąś grubą panierką.
                • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 13:09
                  Ja niedawno dostałam szpitalny obiad, sam w smaku dla mnie… trudny, a wybredna nie jestem, ale porcja jak dla mnie na 3 dni, a jeszcze była zupa wcześniej, a szpitale jak wiadomo na jedzeniu oszczędzają. Także dyskusje o tym ile osób się naje piersią są bezsensowne (kotleta schabowego od teściowej nadal pół leży w lodówce, bo dałam synowi do szkoły i tak 1/3 z tej jego połówki wróciła), bo każdy je inaczej. Wystarczy spojrzeć na porcje w restauracjach, mało kto zjada całą.
                  • grey_delphinum Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 13:13
                    Mia, ale wątek tak naprawdę dotyczył wzrostu cen i chodzi o to, że jeżeli ktoś nie je mięsa w homeopatycznych ilościach, to ten wzrost odczuje, bo dobre mięso jest drogie.

                    • grey_delphinum Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 13:15
                      Poza tym jeśli szpitalny obiad (a w zasadzie samo drugie danie), to dla Ciebie porcja na trzy dni, to trudno z Tobą rozmawiać na temat jedzenia, bo w mojej ocenie cierpisz na jakąś formę zaburzenia odżywiania (przepraszam za szczerość).
                      • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 13:32
                        Jem mało i tyle, tak mam od zawsze, ale sama też duża nie jestem. Obiad to było dużo klusek i 3 pulpety, ja zjadam jednego. Były ze mną dwie panie i one też nie zjadły więcej niż połowę.
                    • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 13:26
                      Dobre mięso, przede wszystkim, jest trudno dostępne i dobre mięso powinno być drogie, bo inaczej się nie da. I tu oczywiście zwyczaje żywieniowe wchodzą w grę, jeśli w domu je się dużo mięsa to podwyżki bolą, u nas mam wrażenie, że je się średnio, dla mnie mięso to tylko z wygody, żeby nie gotować oddzielnie, dziecko je mało i facet normalnie. Jak dziecko wejdzie w fazę nastolatka to pewnie będę narzekaćwink
          • grey_delphinum Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 07:32
            iwles napisała:

            > "Żeby wykroić piersi dla rodziny 2+2 musisz kupić dwa kurczaki."
            >
            > 😲
            > Z jednej piersi wychodzą mi 2 duże i 2 mniejsze kotlety.
            > Z 4 piersi miałabym więc 16 kotletów.
            >
            >
            Jesteście krasnoludkami? 😉
            • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 07:59
              Ludzie różnie jedzą, u nas np. ja zjadam jedno udko, syn jedno, mąż dwa, a w innych domach 4 to porcja dla kobietysmile
              Pół piersi to u nas też obiad dla rodziny, a jak duża to jeszcze zostanie mały kotlecik. W tym wszystkim nasze zwyczaje żywieniowe wychodzą bardzo ekonomicznie, bo jemy dwa posiłki i to małe i tu pojawia się zagadka, dlaczego nie jestem chuda (słodyczy nie jadam, dodam dla porządku)😡
              • grey_delphinum Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:20
                mia_mia napisał(a):


                > Pół piersi to u nas też obiad dla rodziny, a jak duża to jeszcze zostanie mały
                > kotlecik.

                Pół kurzego cycka to obiad dla 3-4 osób????

                No my jadamy inaczej - więcej mięsa na osobę, fura surówki i niewielka ilość skrobiowych zapychaczy.
                • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:33
                  Pisałam, ludzie różnie jedzą, mój mąż jest fanem ziemniaków i on rzeczywiście nakłada sobie ich dużo, ja ziemniaki niespecjalnie lubię, więc jadam symbolicznie, jak jest ryż lub kasza to wtedy zjadam więcej, a dziecko póki co je jak dziecko, czyli zwykle mało (on daje czadu jak jest makaron), mięso jest dodatkiem, chociaż panowie lubią, nie powiem, ja fanką nie jestem.
                  Surówki to u nas ja jem najwięcej, a syn nie tyka.
              • skumbrie Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:14
                > i to małe i tu pojawia się zagadka, dlaczego nie jestem chuda (słodyczy nie jadam, dodam dla porządku)😡

                Zwyczajnie jesz za mało i organizm magazynuje wszystkie kalorie, które mu dostarczasz.
                • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:33
                  To nawet prawdopodobne, bo jak patrzyłam co moja mama dostaje w pudełkach w ramach diety 1500 kcal to jej obiad miałam na 2 dni (czasem jak wyjeżdżają rodzice to pudełka trafiają do mnie). Co ciekawe brakuje mi tam warzyw, 3 pomidorki koktajlowe i garść sałaty, 3 kawałeczki brokuła (oni wierni Lewandowskiej)
                  Niestety albo i stety nie jestem w stanie jeść więcej.
              • starczy_tego Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 10:29
                Pół piersi na 3 osoby?? 😂😂😂
                • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 10:36
                  A mnie dziwi to, że mięso to gwóźdź programu, a przecież są takie osoby jak ja, które jeśli jedzą gulasz z kaszą, to mięso omijają. Przysięgam, że jestem prawdziwa.
                  • memphis90 Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 09:38
                    No u mnie podobniesmile Mogłabym zrobić gulasz z jednej piersi- chlop zje moje mięsko, ja zjem jego kaszę, wszyscy zadowoleni...
                • kurt.wallander Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 11:00
                  Może podwójnie panierowane? Ja czasem robię mięso w azjatyckich panierkach, i wtedy ono faktycznie magicznie zwiększa swoją objętość.

                  Jednak często robię też po prostu lekko rozbite filety, zamarynowane w przyprawach i usmażone na patelni grillowej i tu widać, ile faktycznie tego kurczaka jest. Na moją 5-osobową rodzinę dwie piersi (podwójne, bo może niektórzy jeden filet określają mianem piersi) to minimum Wychodzi po 150g-200g na osobę). Do tego musi być dużo innych dodatków.
              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 10:44
                Ludzie mają też różne "składy" rodzin. W mojej jest trzech dorosłych facetów i trzynastolatek płci męskiej, właśnie bardzo intensywnie rosnący... plus ja 😁
                • kurt.wallander Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 11:02
                  Płeć ma trochę znaczenie, ale nie do końca. Każda z moich córek potrafi zjeść na obiad więcej niż mój mąż, jeśli im smakuje (a że jestem głupia i gotuję smacznie, to wciągają aż miło wink
                  • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 11:38
                    Bardzo możliwe, nie mam dużych doświadczeń w żywieniu nastoletnich dziewcząt 😁. Te które u nas czasem jadają jedzą mniej niż moi synowie - ale może im nie smakuje, albo się w gościach krępują 😜
        • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:33
          IMHO nikt nie musi kupować całego kurczaka jak nie chce - ale jeżeli to ważny produkt w kuchni , to pilnować promocji, podjechać od sklepu nawet nie po drodze i kupić więcej na 2-3 obiady (część/wszystko pozamrażać w porcjach).

          Pomijając cenę to jest to też wygoda - bez wychodzenia z domu możesz zdecydować czy chcesz gulasz wołowy, kotlet z kurczaka na najbliższy obiad.
      • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 12:27
        Umiem podzielić, dziękuję bardzo. Po to właśnie kupuję w częściach, żeby tego NIE musieć robić. Ale ja od lat kupuję kurczaka tylko zagrodowego lub w ogóle eko.
    • enigma81 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:52
      Ja właśnie muszę jechać dziś na zakupy i głowię się nad weekendowym menu, żeby nie było za drogo uncertain
      • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:29
        Byłam rano w lidlu i biedronce, kurczaki po kilka zł za kilogram, pomidory malinowe po 19, ogórki ponad 10, sałaty 5-6 za paczkę itd. Mięso jest najtańsze, no pomijając kasze.
        • enigma81 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:34
          Kalafior w Lidlu za 9.50 mnie załamał.
          • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:42
            enigma81 napisała:

            > Kalafior w Lidlu za 9.50 mnie załamał.


            ale na wiosnę ZAWSZE warzywa drożały.
            Czy ktoś pamięta szaleństwo (chyba 2 lata temu) z pietruszką (korzeń)?
            Nie dość, że nie wszędzie była, to jesli już się trafiło, cena była zabójcza - 16-18 zł/kg.
          • borsuczyca.klusek Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:49
            To nie jest dobry moment na kalafiora. W ogóle warzywa są teraz drogie i podłej jakości. Lepiej dojadać jeszcze zapasy ogórków kiszonych i kapusty.
            • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:55
              W Biedronce jest w promocji, wiem, bo kupiłam, ale ja lubię takie sytuacje, bo nie muszę wymyślać co zrobić, los decyduje za mnie😀
              • enigma81 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:58
                mia_mia napisał(a):

                > W Biedronce jest w promocji, wiem, bo kupiłam, ale ja lubię takie sytuacje, bo
                > nie muszę wymyślać co zrobić, los decyduje za mnie😀

                O, dawno w biedrze nie byłam ale już mam powód, żeby dziś zajrzeć smile
              • a_julka Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:13
                mia_mia napisał(a):

                > W Biedronce jest w promocji, wiem, bo kupiłam, ale ja lubię takie sytuacje, bo
                > nie muszę wymyślać co zrobić, los decyduje za mnie😀
                No ja się nabrałam na Bierdonkową "promocję". Cena jest za kg. Zorientowałam się w domu dopiero. Nigdy w życiu nie widziałam świeżych kalafiorów sprzedawanych na wagę, ale okazało się że można.
            • enigma81 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:55
              Zapas kiszonej mam, ale syn wspomniał o kalafiorze bo bardzo lubi i mnie nieco zmroziło, przyznam szczerze.
              • borsuczyca.klusek Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:02
                Niech jeszcze trochę poczeka.
              • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:32
                enigma81 napisała:

                > Zapas kiszonej mam, ale syn wspomniał o kalafiorze bo bardzo lubi i mnie nieco
                > zmroziło, przyznam szczerze.


                ale to pewnie nie jest kalafior polski, tylko jakis sprowadzony. One sa porządnie czyms obsypane.
                Kiedyś kupiłam do pochrupania na surowo, myślałam, że zejdę, tak mnie alergia dopadła.
                Juz chyba lepiej kupić mrozony.
                • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:20
                  Mam mrożony i surowy w lodówce. I wczoraj zupa kalafiorowa też była. Ale też mnie jego cena zaskakuje.
            • feniks_z_popiolu Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:07
              O tej porze roku wspomagam się też mrożonkami warzywnymi i owocowymi. Często są teraz w promocyjnych cenach; chłodnie pozbywają się zapasów przed nowym sezonem
              • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:20
                chłodnie pozbywają się zapasów przed nowym sezonem

                o fajnie - nigdy nie zwracałam uwagi, mrożonka to mrożonka, nie patrzyłam na sezonowość pod tym kątem. Muszę sprawdzić ceny przy okazji
              • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:20
                Nie wiem czy o tej porze roku mrożonki to nie jest najzdrowsze rozwiązanie, mrożenie jest nieszkodliwe, a świeże warzywa teraz to sami wiemy jak do nas trafiają.
                • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:25
                  Ja jestem fanką mrożonek (jednorodnych warzyw lub owoców bez przypraw). Ogromna wygoda, zbierane w sezonie bo to najtańsze. Niemal same zalety.
            • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:07
              My mamy mocny nawyk warzywowy. Właśnie staram się go trochę zminimalizować. Ostatecznie zimą i wiosną warzywa muszą być drogie i tyle. Zdrowe pewnie też nie są.
              Ogórki kiszone ( też niezbyt tanie) i kapusta kiszona to dobry pomysł, nie zawsze są w lodówce.
            • memphis90 Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 09:41
              A latem kalafior nie kosztował 6zl/ szt? Tak mi się kojarzy... 6zl za kalafiora to nadal duzo.
          • daszka_staszka Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:52
            Kalafior to cała zima taki drogi był.
    • nicknanowyrok Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:52
      Samej posprzątać chałupę, to kupisz fileta. A jak nie, to kupisz skrzydełka.
      • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:49
        A jeśli ktoś już wcześniej sprzątał sam?
    • biala_ladecka Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 13:55
      Akurat nad cenami miesa plakac nie bede. 🌱
      • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:14
        Mnie zastanowiła wczoraj cena godziny pracy hydraulika. Podobno takiego, który nie za dużo sobie liczy.
        Zapłaciłam 300 zł za godzinę pracy. Oraz, następnego dnia też 300 zł za półtorej godziny pracy. A jeszcze jest jedna rzecz do zrobienia i wiem już, że kolejne 3 stówki pójdą.
        • iwles Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:19

          Wiesz, przypomniał mi się taki kawał:
          "Przyjechał facet samochodem do mechanika. Ten pooglądał, pomacał, wziął młoteczek, stuknął i samochód został naprawiony.
          - Stówa się należy
          - Panie ! Stówa za stuknięcie młoteczkiem???
          - Nie, za stuknięcie młoteczkiem złotówka. 99 zł za to, że wiedziałem gdzie stuknąć."


          Więc, cóż, zawsze możesz sama nauczyć się hydrauliki.
          • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:29
            Otóż to. Rozbierać półtusze, naprawiać instalację elektryczną i ogarniać przegląd samochodu.
            • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:27
              Kurczaki, elektryka to też do instalacji muszę wezwać i to x dwa.
              Nie żałuję zarobku fachowcowi. Bardziej martwię się czy naprawa go nie przerośnie. Czy będzie umiał zrobić coś na tyle dobrze, że nie będę musiała szukać kolejnego fachowca za chwilę.
              Akurat te hydrauliczne sprawy nie były skomplikowane. No ale sama ich bym nie zrobiła. Cieszę się efektem pracy faceta.
        • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:39
          Płacisz hydraulikowi stawkę godzinową, czy że wykonanie zamówienia? Może na jego prace jest większe zapotrzebowanie niż na pracę urzędnika w ZUS, może ma większe umiejętności, może ciężej i wydajniej pracuje?
          • g.r.uu Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:59
            Na pracę urzędnika w ZUS jest ogromne zapotrzebowanie, bo tam już ludzie nie wyrabiają, a pracy przebywa
          • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:34
            Za wykonanie, oczywiście. I biedak z tym drugim zamówieniem planował uwinąć się w pół godziny max, a wyszło trzy razy dłużej bo cholerną stara śruba od baterii nie dala się za nic odkręcić. Może gdyby wpadł na 20 minut max na wymianę baterii to cena byłaby niższa. Z góry nie znałam ceny. Ani on czasu, który musiał ostatecznie zmarnować na mordowanie się ze śrubką.
      • lauren6 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:15
        ❤
    • barattolina Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:01
      Mamy wojnę. Co z tego, że bomby nie lecą, ale ona się toczy. W UE w innym wymiarze, ale jednak.
      Ceny będą rosnąć, rynki są przecież niestabilne, łańcuchy dostaw pourywane.
      Nawozy drożeją, a Ukraina nie sieje. Do tego czekają nas wydatki na zbrojenia.

      Idą nowe czasy.
      Mamy to szczęście, że dzielni Ukraińcy dali nam czas na reakcję.
      Teraz trzeba się spiąć i zmienić myślenie, żyć inaczej, skromniej oraz zacząć doceniać to co mamy.
      • afro.ninja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:06
        To w Polsce żyło się ponad stan? Ciekawe... Czyli mówimy u już o zwyczajnej biedzie.
        • bistian Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:11
          afro.ninja napisała:

          > To w Polsce żyło się ponad stan? Ciekawe... Czyli mówimy u już o zwyczajnej b
          > iedzie.

          Niektórzy żyli ponad stan, sam się przyznaję big_grin
          Kupuje się drogie jedzenie, bo oszczędza się czas.
          Dużo taniej, jest przygotować coś samemu, ale wtedy, trzeba się zorganizować i przygotować coś dla całej grupy
      • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:11
        Podwyżek cen spowodowanych wojną to jeszcze nie ma, dopiero nadejdą, teraz mamy podwyżki spowodowane polityką rządzących.
        • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:15
          Też tak mi się wydaje.
          • milupaa Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:23
            Otóż to. Cieszmy się ze nam bomby na łeb nie lecą. Za cenę spokoju jestem w stanie nawet lekko nie dojadać. Oby tylko dziecko było najedzone i zdrowe.
      • cegehana Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:57
        Zgadzam się z koleżanką, że te podwyżki teraz to cena za politykę rządzących, socjal i lockdowny na raz. Zmroziło mnie określenie "tarcza antyputinowska". Skutki ekonomiczne wojny dopiero nadejdą.
        • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:01
          Oraz tarcze dla przedsiebiorcow, dopłaty dla rolników i nieściągalność podatków z wielkich korporacji.
    • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:07
      Co jak co, ale mięso jest nadal stosunkowo tanie. To nie powinno być tak, że kilogram mięsa jest tańszy niż kilogram warzyw, a tak jest w wielu sytuacjach.
      A póki co przerzuć się na tańsze piersi czy inne rodzaje mięsa lub zwyczajnie ogranicz spożycie, bo lepiej nie będzie przecież. Chciało się niektórym żyć w pislandzie no to wszyscy mamy pisland🤬
    • aagnes Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:09
      To nie to forum, tu na pandemii, inflacji, wojnie nigdy nic nie traci, wszyscy sa ostro na plusie.
      jak brakuje Ci pieniedzy tzn ze jestes leniwa, szastasz pieniedzmi, nalezy przyjrzec sie wydatkom z lupą w reku (i sławna kawa na miescie - to na pewno Cie pograza). filet z kurczaka to rozrzutnosc, przerzuc sie na korpusy.
      a serio - jest tragicznie, w sklepach kupuje praktycznie tylko to co jest w promocji, a nie to na co mamy ochote, stłe opłaty sa kosmiczne, wakacje z dwoch tygodni musialam okroić do tygodnia. ciuchow nie kupuje sobie od kiedy pracuje zdalnie. ale ja jestem jedynym żywicielem rodziny i i tak uwazam, ze sobie niezle radzę.
      • jolie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:14
        Eeee, no bez przesady. W wątkach o drożyźnie piszą też osoby, które mają kontakt z realem. I faktycznie, żywność zdrożała koszmarnie, co pociąga za sobą np. to, że i obiady w placówkach moich dzieci są droższe. Koszmar.
      • afro.ninja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:00
        100/100
        Tutaj kazda ematka zyskała krocie na pandemii, nakupiła mieszkań przed wzrostem cen i ma już dawno wyrobiony paszport. Taka zaradna i zapobiegliwa.
        • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:03
          jak każda to i tywink
          • afro.ninja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:20
            Ja nawet nie mam bidetu, odpadam w przedbiegach. big_grin
            • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:24
              a przecież KAŻDA ematka ma.. może nie zauważyłaś? Poszukaj dobrze

              p.s. a może warto się wtrzymac z komentarzami o ematkach kiedy samemu jest się ematkąwink
    • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:21
      Rzuciłam okiem na ceny w Lidlu:

      filet z piersi indyka 20 pln/kg
      podudzia kurczaka 6 pln/kg
      mięso z nogi kurczaka bez skóry 10 pln/kg
      • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:48
        Lubię lidla, ale mam za daleko na codzienne zakupy. Choć mięso rzadko tam kupowałam, mam blisko dwie masarnie i jakoś większe zaufanie, że mają świeżo.
        • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:54
          Ale nie trzeba robić zakupów codziennie. Ja często kiedy kupuję mięso (niewygodnie) porcjuję i zamrażam. Raz się namęczę (no ok, nie ja wink ) , ale potem mam opisane "filecik" "nózka" "porcja rosołowa" "gulasz" (czyli mięso w kosteczkę)
        • afro.ninja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:59
          A ja już nie lubię. Ostatnio tam pojechałam, myślałam kupię trochę taniej, wydałam 270 złotych i w sumie nic konkretnego nie kupiłam, bo mięso wykupili. Później porównałam ceny produktów z biedronką i poszłam się z nią przeprosić.
          A w sklepach mięsnych, zawsze będzie drożej, chyba, że jakaś promocja.
          • jolie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:14
            Ja też nie przepadam za Lidlem. Bardzo fajne były tam ubranka dla niemowląt i gdy miałam małe dzieci, bywałam częściej. Tam też kupiłam sobie bardzo wygodne spodnie ciążowe i sukienkę. Teraz przy nastolatkach jestem tam rzadko, z reguły trafiam na stare warzywa, a słodycze są tak słodkie, że niejadalne. Ubrania mają dziwną rozmiarówkę, szyją na kobiety sporo wyższe ode mnie i szersze w ramionach, w bieliźnie (majtkach) zawsze domieszka sztuczności. Chyba tylko żel do mycia rąk w pracy mogłabym tam kupować i chusteczki do okularów, którymi czyszczę telefon.
            • afro.ninja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:23
              Tak, mieli fajną linie eko dla niemowlaków. Dawno nie widzialam linii eko. Makaron, sosy lidlowe.
              Słodycze. Lubię kupowac u nich te droższe piersi z kurczaka. Ale z dojazdem, zupełnie mi się nie opłaca, jak mam biedronkę pod nosem.
            • kurt.wallander Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:54
              Ja Lidla traktuję trochę jak delikatesy, kupuję właściwie tylko wtedy, gdy jest interesujący mnie tydzień tematyczny (azjatycki, włoski, hiszpański), przy okazji biorę jeszcze wspomniane wyżej chusteczki do czyszczenia okularów, czasem chusteczki czyszczące uniwersalne, jakieś warzywa i owoce, jeśli ładne i w dobrej cenie.
              • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:21
                My z lidla nie korzystamy. Z marketów mamy bliżej dwa inne, w tym biedronce, z której też bardzo rzadko korzystamy, mąż nielubi, nie może znaleźć tego co chce tam i wcale wg niego tak tanio tam nie jest.
                Mamy lidla blisko weta, u którego ostatnio często bywamy, czarna seria więc raz po drodze zrobiliśmy zakupy i tych kaczek po 7 zł za kilogram szkoda, że nie kupiliśmy więcej, tylko jedną.
                U nas jeden ptak to mało. I nie mówię o perliczkach czy gołębiach 🙂
          • asia_i_p Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 07:27
            Ja wciąż lubię, za parmezan w płatkach, te malutkie knysze w tygodniu greckim (wchodzą do tostera) i za to, że od pewnego czasu praktycznie zawsze można pogrzebać w jakichś plastycznych.
            • igge Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:24
              Chwilę temu młodzież pojechała specjalnie do lidla po piwo kawowe.
              Przypadkiem je ostatnio wrzuciłam tam do koszyka bo fajny rysunek lisków był. I nazwa Lenistwo chyba. I okazuje się, że kawowe piwo nie w każdym markecie jest, szukali wcześniej i jego cena 9 zł jest uzasadniona.
      • daszka_staszka Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:56
        Ceny poszły mocno w górę od ubiegłych wakacji. Ceny z powodu wojny dopiero pójdą ostro w górę an miesiąc czy dwa
    • biankao Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:50
      Mnie zszokowały ceny w piekarni. Poszłam po słodką bułkę, upatrzyłam rogala francuskiego z malinami - cen 6.50! Jeszcze niedawno takie buły były o połowę tańsze... wyszłam bez rogala.
      • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 14:58
        Tak, o słodkich wypiekach w ogóle już nie mówię. Pączki po 5-6 zł, drożdzówki z serem, takie zwykłe okrągłe, po 4,5 zł. I nie mówię o fancy cukierenkach, tylko o zwykłych sieciówkach. Ale te ceny mnie nie martwią, bo przestało mnie kusić.
      • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:01
        Kup zwykłą bułkę i posmaruj dżemem 😉
        • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:52
          A kiedy nie będzie jej stać na dżem?
          • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:59
            Nazbierać mirabelek i nasmażyć.
            • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:01
              Nie umiem robić konfitur, zresztą tamte mirabelki zagospodarowują sąsiedzi, jeśli można tak to ująć, bo to jednak jest kawałek od nas.

              Ale mirabelki lubię. Szczaw też.
              • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:02
                O, pardon, myślałam, że odpisałaś gdzie indziej.

                Mirabelki owocują w sierpniu. Mamy marzec.
                • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 10:46
                  No to nasmażyć w sierpniu, do słoiczków
                  • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:04
                    Nie umiem. Do sierpnia co jeść...?

                    Mirabelki w moim mieście znam tylko w jednym miejscu, wyjątkowo nieprzyjemnym (tzw. patologia) i bardzo daleko ode mnie.

                    Poza tym patologia pewnie zrywa dla siebie, nie jest głupia.
                    • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:14
                      Patologia na pewno nie zrywa, bo:
                      a) zrywanie wymaga wysiłku
                      b) przygotowanie późniejsze wymaga również wysiłku (umyć i odpestkować), a to tego jakiegoś minimum wiedzy i ogarnięcia, ktorego patologia zapewne nie ma
                      c) patologia dostanie za friko, bo patologii się należy, więc po co ma się wysilać w punktach a i b?
                      • akseinga1975 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:22
                        Mnie bardziej martwia ceny prywatnych uslug medycznych. Realia sa takie, ze z uslug dentysty, ginekologa i wielu innych trzeba korzystac prywatnie. Moja ostatnia wizyta u gina to 300 potem badania hormonow 200, mam corke to samo. Dentysta sama higienizacja 200. Do jakiegokolwiek specjalisty na nfz sa terminy bardzo odlegle.
                        • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:25
                          Nic nie mów. Małżonek musiał ostatnio wdrożyć leczenie. Wizyty (dwie w ciągu tygodnia), badania, leki...
                    • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:24
                      No to jak się nie da zorganizować dżemu, posypać bułkę cukrem. Jak nie stać na cukier, to zjeść samą bułkę. A, zawsze można samemu upiec słodkie bułeczki z serem. Z pewnością taniej niż kupne. 😉
                      • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:27
                        Cukrem? O zgrozo! Do tego już ematka doszła, żeby proponować cukier? [żart]
                      • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:29
                        Sama bułka to nie słodycz, a chleb z cukrem był atrakcją wiele dziesięcioleci temu na biednych wsiach (bez obrazy dla wsi, piszę o zjawisku).

                        Do czego to już ematka doszła, a normalnie nie można było bąbelkowi dać innych słodyczy, niż lubił.
                        • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:30
                          chleb ze śmietaną i cukrem to był ten rarytas.
                          • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:31
                            OK
                          • amast Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:38
                            > chleb ze śmietaną i cukrem to był ten rarytas.

                            U nas był chleb z masłem i cukrem.
                            • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:42
                              różnice regionalne smile
                              • amast Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:45
                                Pewnie bardziej brak dostępu do dobrej wiejskiej śmietany, stąd zadowalanie się erzacem smile
                                • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:48
                                  maslo robi się ze śmietany, więc jak ktoś miał masło to raczej miał też śmietanę.
                                  • amast Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:52
                                    Masło było ze sklepu. Śmietana w sklepie też była, ale z niej masła się zrobić nie dawało i na pewno nie była to taka śmietana jak na wsi (wiem, bo kilka razy w dzieciństwie na wsi byłam i wtedy do urzygu i na zapas piłam mleko prosto od krowy i podkradałam śmietanę). Taki smutny lajf w miastach był wtedy smile
                                    • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:53
                                      Niestety nie wiem, bo nie jestem aż tak wiekowa.
              • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:03
                polecam serię river cottage. to fajny film na temat hodowli zwierząt, warzyw i zbierania jedzenia w szeroko pojętej okolicy,, dzikie owocem, grzyby, ryby. pierwszy sezon mnie powalił.
                • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:05
                  Zwierzęta mam hodować na balkonie?
              • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 00:37
                Też lubię mirabelki i szczaw, jedno i drugie trudne do kupienia nawet w sezonie niestety😉
                • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 10:48
                  No i mi narobiłyście apetytu na szczawiową....🙄
                  • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 10:52
                    Za mną chodzi od kilku lat🥺
                    • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 12:04
                      Co roku robię kilka słoiczków, na zimę wystarcza.
                    • igge Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:09
                      My w zeszłym roku zwiedzaliśmy z babcią skansen w Kłóbce i tam po drodze były całe polany dzikiego szczawiu. Babcia zamiast grzecznie zwiedzać dorwała się do tego szczawiu i po powrocie do domu zadowolona popełniła szczawiową. Zawiedziona była, że nie rzuciliśmy się jakoś na tę, rzadko gotowaną u nas, zupę.
                      Okoliczne lasy mają potencjał szczawiowy. Mirabelkę mam swoją. Czyli możemy szczaw i mirabelki wcinać. Las nas wyżywi.
                  • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 11:10
                    szczaw podobno na nerki niezdrowy
                    • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 11:42
                      Eee, jak się zje raz na dwa lata, to chyba nie zaszkodzi, co?
                      • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 12:34
                        Pewnie nie. Ja sama nie robię, ale pewnie tak raz na rok albo i rzadziej kupuję. Po tym jak koleżanka mnie nastraszyła, że to niezdrowe dla nerek (z opisem jak ja bolały) czułam się , że żyję na krawędzi, gorzej niz mcadonald i james bond w jednym dam dam dam dam big_grin
          • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 12:03
            Możliwości jest wiele. Pod Katedra rozdają darmowa zupę, można zbiera złom, przeszukiwać śmietniki, szczególnie puszki BIO, skorzystać ze społecznej lodówki, zebrać, kraść i w końcu umrzeć z głodu. Widzę to na codzień, z wyjątkiem ostatniego punktu.
            • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 12:31
              Jak się duża część społeczeństwa przerzuci na twoje propozycje, to zupy, złomu i jedzenia w śmietniku nie wystarczy dla wszystkich. Pomijając fakt, że u mnie pod katedrą nic nie dają. Ba, nawet katedry nie mamy....
              • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 13:00
                Cóż, twoja strata. Zgłoś petycję, żeby w ramach budżetu obywatelskiego wybudowano, może się na darmowa zupę załapiesz. A gdy zabraknie - patrz punkt ostatni.
                • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 13:28
                  W życiu nie zagłosuję na budowę obiektów kościelnych, choćby pod nimi mieli rozdawać filety z kurczaka.
                • igge Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:27
                  Co wy z tą zupą. Akurat zupę zrobić można bardzo tanio, jeśli chce się by była tania (i sycąca może być i w dodatku zdrowa)
      • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:04
        A ja w ramach przechodzenia na home made (w zamyśle nawet jeśli tuczące to zdrowsze) widzę gigantyczną różnicę w cenach i wiele rzeczy nie jest praco i czasochłonnych. Ciasteczka maślane, już kiedyś pisałam o nich, kilkadziesiąt sztuk w cenie praktycznie kostki masła, a ja kupowałam dziecku w tej cenie kilka w rzemieślniczej piekarni🙃
        • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:06
          Podasz przepis? smile
          • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:12
            Proszę, tylko uważaj, bo ja nieczuła na słodycze, ale mój mąż i syn potrafią zjeść wszystko w jeden wieczór, a tam gdzieś było napisane, że trwałość do 8 tygodni😂
            www.domowe-wypieki.pl/przepisy/ciasteczka/282-maslane-ciasteczka
            • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:43
              Dzięki smile
              • aagnes Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:44
                Jeszcze jedne ekstra ciasteczka,: kostka masła, kostka białego sera, szklanka mąki, zagnieść, zrobić kule, włożyć do lodówki, z ciasta można zrobić herbatniki z cukrem, z dżemem, robiłam też rogaliki z powidlami. Ciasto udaje francuskie, listkuje się, jest naprawdę pyszne.
      • nimaletko Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:10
        Ja co tydzień bywam w pewnym sklepie mięsnym, w którym sprzedają też pieczywo z pewnej piekarni.
        Parę miesięcy temu kupowałam tam chleb żytni po 5-6 zł, a dwa dni temu weszłam i padłam. Chleb po 10-12 zł (najtańszy malutki: 6 zł) oraz dwaj rekordziści: 20 i 24 zł.
        • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:55
          Chleba za 24 zł jeszcze nie widziałam... uncertain Kto to kupuje sad
          • kurt.wallander Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:58
            U mnie są takie chleby, z tym, że to chyba cena za 1 kg. Biorą ludzie, ale w mojej okolicy mieszka sporo zamożnych osób.
          • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:59
            Do znajomego sklepu przywożą codziennie. 30 zł za czterokilogramowy bochenek.
            • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:22
              Czterokilogramowy to rozumiem, ale nie za zwykły pojedynczy chlebek. Takie widuję już np. za 16 i uważam, że to przesada. Kiedyś na próbę wzięłam połówkę, żeby sprawdzić, czy takie cudo. Nie dość, że połowa to było jakieś 6 kromek + dupka, to chleb był po prostu zwyczajny, ot normalny chleb z ziarnami. Rozumiem problemy małych rzemieślniczych piekarni, zwłaszcza te z prądem i gazem, ale więcej nie kupię, bo nie chcę płacić ponad 1 zł za cienką kromkę chlebka, a właśnie tyle wychodziło.
          • thank_you Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:14
            Cukrzycy.
          • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:28
            Dietetyczka mamy pozwalała jej zjeść 1 góra dwie kromki chleba dziennie. Singiel jedzący tylko tyle pieczywa może chyba i po 24 zł chlebek kupować? Zamrażasz i po kromce dziennie sobie wydzielasz. Cukrzycy też nie powinni chleba jeść albo też minimalnie.
            Gorzej z resztą społeczeństwa.
            Mama się odgraża, że zacznie piec chleb. Ze względu na smak bardziej niż na cenę co prawda.
            • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:56
              Nie jestem na diecie, a jem jedną kromkę dziennie, mój mąż 3, bo je tylko na śniadanie, ale lubi duże śniadania, czyli jemy pieczywo tylko na śniadanie, dziecko je w szkole i na kolację tosta, jednego.
            • thank_you Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:58
              Cukrzycy mogą jesc chleb tylko odpowiedni. Nie ma nic złego w chlebie, Doedukuj dietetyczke.
              • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:16
                A to akurat cukrzykowi znajomemu nie dietetyczka powiedziała tylko młoda i wykształcona pani diabetolog.
                • lauren6 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:38
                  Jeśli pan jest okrągły jak beczka i jada białe pieczywo to nic dziwnego, że diabetolog zaleciła mu ograniczenie pieczywa do 2 kanapek. Indeks glikemiczny zależy od rodzaju mąki, a nie od ilości kromek.
                  • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:43
                    Pan jada od lat razowca tylko. Diabetolog straszyła, że chleb to zło, jest wręcz gorszy od okazjonalnych słodyczy.
                    Okrągły jak beczka nie jest choć specjalnie chudy też nie.
                    • thank_you Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:54
                      Poczytaj sobie jaki indeks i ładunek glikemiczny ma prawdziwy chleb żytni razowy - ktoś wprowadza Cie w błąd.
                    • thank_you Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:56
                      Poza tym są „razowce” i razowce, dobre i prawdziwe chleby są teraz drogie, gdy nie chce mi sie piec, to rzeczywiście kosztują Ok. 25-40 zł/kg
                      • igge Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 00:48
                        Uważasz, że ich wysoka cena jest uzasadniona więc? Bo odzwierciedla jakość?
                        Gdzie kupujesz chleb?
                        • thank_you Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 01:10
                          Nie, nie uważam, ale co mam zrobic, jesli chce jesc zdrowy chleb a wszystko podrożało? Albo kupować albo piec samemu, a ostatnio w ciąży średnio mi sie chciało to drugie. tongue_out
        • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:49
          Mnie się zdarza kupować droższy. Chyba bo kupuję na około - chleb jest bardzo ciężki i chyba wychodzi 30-35 zł za kg . W Hali Mirowskiej, a właściwie na bazarze, jest mały sklepik z mydłem i powidłem i własciciel ma tylko dwa rodzaje chleba. Alez ten chleb jest pyszny. Zz drogich lubię jeszcze croissanty i bagietki z Aromatu.

          Ale mogę zjeść z przyjemnością najtańszą kajzerkę z supermarketu jeżeli jest świeżutka, mogę też w ogóle nie jeść chleba - w sumie wolę ziemniaki. No i czasami sama piekę chleb gryczany - wtedy cena zależy od dodatków , sam sobie jest tani (tyle ile 0,5 kg paczka kaszy gryczanej nie palonej)
          • ja_mamma Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:07
            Poproszę o przepis na chleb gryczany.
            • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:21
              www.kuron.com/recipe/chleb-z-kaszy-gryczanej-niepalonej/

              Ja dodaję różne rzeczy - pestki słonecznika, dyni, drobno pokrojone śliwki suszone - i zawsze czarnuszkę. Moim zdaniem bardzo do tego chleba pasuje. (chyba, że ktos nie lubi).

              Łatwizna

              p.s. przy okazji bezglutenowy jezeli dla kogos to ważne
              p.s. 2 ważne, żeby kasza była niepalona, biała
    • kaki11 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:00
      Fakt ceny szaleją a będzie jeszcze gorzej ... Staram się coraz bardziej patrzyć na promocje kiedy planuję co będziemy jeść, czy co ewentualnie warto kupić na zapas. Planuję jak ogarnąć menu aby chociaż raz w tygodniu było dane z kategorii tańszych, i może trochę mniej kupuję przekąsek (ze zdziwieniem stwierdzam, że to nam nie doskwiera na razie) Ceny rosną niestety nie tylko jedzenia, auto mi nie zacznie mniej palić, a do pracy dojechać muszę i wolę w pół godziny niż w półtorej komunikacją, chemia czy kosmetyki poszły w górę itd. i jakkolwiek nie mamy jakieś złej sytuacji to jednak jest odczuwalne, bo nie mamy też bardzo dużego budżetu.
      Chyba faktycznie pozostaje dostosowywać styl życia (choćby jedzenie) do tego jakie są możliwości finansowe i jakie ceny.
      • bistian Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:28
        kaki11 napisał(a):

        > Chyba faktycznie pozostaje dostosowywać styl życia (choćby jedzenie) do tego ja
        > kie są możliwości finansowe i jakie ceny.

        Ja się przyznam. Lubię żołądki w kapuście, nie zamienię tego na jakieś drogie i modne danie smile
        Jeżeli chodzi o wartość takiego posiłku, nie różni się zasadniczo, od tych najlepszych hotelowych wink
        Ceną bije konkurencję.
        Damy radę!
        • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:30
          Ja to błogosławię los, że lubię bardzo dużo rzeczy big_grin Jedne mniej drugie bardziej, ale generalnie większość lubię
          • kaki11 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:47
            O, tak też mam! Mało jest rzeczy których nie lubię
        • kaki11 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:45
          Chodzi o takie chyba drobiowe z kiszoną kapustą? coś mi świta, że jadłam takie coś w dzieciństwie, ale to było ze 20 lat temu już.
          Też mam takie proste i dość tanie dania które jadam bardzo chętnie latem mogę się żywić ziemniakami z maślanką i jajkiem. A kapustę zasmażaną jak czasem zrobię do obiadu to z samym chlebem mogę zjeść na kolacje-takie trochę przaśne smaki wyrobione przez dzieciństwo na wsi, ale mogę do nich chętnie wracać.
        • skumbrie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:00
          Niestety, żołądki tez poszły w górę. Jeśli je jesz, jakim cudem tego nie zauważyłeś.
          • aamarzena Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:51
            No nie? Zoladki z indyka 15-22 zl/kg, w zależności od sklepu. Za tyle można piersi z kurczaka kupić. Albo schab czy szynkę wieprzowa. Z kurczaka podroby tez pozdozaly, ale rzadko kupuje to nie sledze ich cen.
            Ostatnio przez te ceny podroby są mało dostępne. Pani w ulubionym sklepie, gdzie mają mięso z lokalnych ubojni, powiedziala, że podrobow z indyka nie kupują, bo ceny są takie, że ludzie wezmą co innego i oni z tym zostaną. Jeszcze rok temu podroby z indyka kosztowały do 10zl Za kg.
    • mia_corvere Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 15:14
      Dzisiaj filety w biedrze po 14zł za kg, ale rozumiem, że zależało Ci na mięsie innym niż z biedry.
      W lidlu ostatnio były w promocji po 8.99zł.
      No niestety albo mięso za 30zł za kg albo mięso z marketów albo w ogóle.
    • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:07
      Na marginesie - po przypadkowych sukcesach ogrodniczych w zeszłym roku, teraz już planuję co chcę.

      Pewnie się okaże jak zwykle - szczęście bo przypadek a jak włożę wysiłek to nic się nie uda, ale cóż.

      p.s. pomidory tzw czekoladowe pięknie mi urosły z pestek, bez specjalnych zabiegów poza "o rany, patrz, naprawde chyba jakiś owoc, to może paliki wsadzimy?". Sałata rzymska "z torebki" też bardzo dobra
      • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:12
        oo i jeszcze to co samo mi rosnie na działce a nie przerabiam wszystkiego: winogrona, jabłka, mirabelki, orzechy włoskie (truskawek na tyle mało, że wyrabiamy się z jedzeniem aż za łatwo)
        • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:46
          Moja zmora urodzaju- mirabelki. Kocham to drzewo. Ładne jest. Nie pozwoliłam go wyciąć kiedy zarosło posadzonego kiedyś migdałka. Uwielbiam wąchać i patrzeć w kwietniu jak kwitnie. Lubię wszystkie ptaki, które zlatują się i buszują w gałęziach. Kilka mirabelek zjadam co roku. Jakieś kilka kompotów raz popełniliśmy ale sprzątanie tych hałd owoców z trawy i z piaskownicy jest do kitu. Jeszcze jak dojrzewają i zaczynają spadać na stół jest zabawnie i ok ale potem zawsze mamy klęskę urodzaju...I masę sprzątania zawsze.
          A tak zawsze chciałam mieć owocowe drzewko przed oknem.
    • nocnamagia Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:17
      W biedronce jest promocja 6,99/ kg
      • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:53
        Nie będę biegać po 1 produkt w promocji w różne miejsca w mieście bo po pierwsze nie mam czasu i po drugie przede wszystkim paliwo na dojazdy do tych sklepów będzie droższe niż korzyść z oszczędności.
        I tak nie da się u nas oszczędzić sensownie na energii, prądzie, na paliwie. Na żywności też raczej nie ale będę chyba próbować.
        Mogę swoje przyjemności w rodzaju książek i kosmetyków uciąć i na razie jest to jedyny pomysł.
    • skumbrie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 16:40
      >Ale z tym kurczakiem odczuję to chyba najbardziej, bo kupuję co drugi, trzeci dzień sad
      A good lood ma już 6 zł za gałkę, która zrobiła się jeszcze mniejsza.

      Marudzisz, prawdziwa ematka mięso je rzadko, co najwyżej raz w tygodniu, a nie co drugi, trzeci dzień. A słodycze są niezdrowe.
      Masz szansę być zdrowa, piękna i jak prawdziwa ematka wink
    • vivi86 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:19
      Mój ulubiony sok w szklanej butelce. Było 3 zł, jest po 6.
    • palacinka2020 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:20
      Z kurczaka kupuje piersi, nozki, czasami skrzydelka. Pierwsze na kotlety, pozostale do piekarnika w sosie bbq. Wiecej gotuje w domu. Stalam sie fanka kanalu Joshuy Weismana
    • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:53
      Miesiac temu mowilam o robieniu zapasow. Ale oczywiscie zostalam wysmiana. Niebawem beda braki a nie tylko wysokie ceny
      • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:56
        wyśmiewamy cię bo
        - nie każdego stać na zapasy
        - co będzie jak wojna wejdzie do polski? uciekać z zapasami? może ktoś może mieć albo zapasy albo kasę na ucieczkę
        - większość ludzi nie ma miejsca na gromadzenie poważnych zapasów, nie ma zamrażarek, miejsca gdzie je wstawić
        - wiele osób ma jeszcze zapasy kupione jak się zaczynał covid
        - siedzisz tysiące km od Polski ale panikujesz jakbyś mieszkała w Charkowie
        • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:27
          >wyśmiewamy cię bo
          - nie każdego stać na zapasy


          Czyli co, ci co ich stac tez nie maja robic? uzywaj mozgu i stosuj tylko to co sluszne dla ciebie

          >co będzie jak wojna wejdzie do polski? uciekać z zapasami? może ktoś może mieć albo zapasy albo kasę na ucieczkę


          A co jak nie wejdzie a bedzie destablizacja i braki?
          Tu chodzi o zabezpieczenie na ewentualnosc a nie wszystko

          - większość ludzi nie ma miejsca na gromadzenie poważnych zapasów, nie ma zamrażarek, miejsca gdzie je wstawić

          Rozumiem. Szkoda mi ich ze nie maja jednej wolnej szafy. Pozwolisz zrobic tym co maja miejsce na zapasy czy nalezy wysmiac calosc?


          > wiele osób ma jeszcze zapasy kupione jak się zaczynał covid

          czyli nie maja pojecia o tym na czym polega bycie preppersem: zdradze tajemnice... to sie wymienia caly czas. Bierzesz najstarsze, wsadzasz najnowsze na miejsce. I tak to leci.


          > siedzisz tysiące km od Polski ale panikujesz jakbyś mieszkała w Charkowie


          Pozwole sobie zauwazyc ze moje wybory naleza do mnie. Nie masz pojecia o tutejszych klimacie i zagrozeniach


          Cala twoja wypowiedz jest jakby nieco ograniczonym widzeniem
          • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:31
            twoje wybory są twoje ale narzucasz je nam i obrażasz nas. więc z łaski swojej daj juz spokój.
            • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:40
              >twoje wybory są twoje ale narzucasz je nam i obrażasz nas. więc z łaski swojej daj juz spokój.

              ktos cie tu trzyma? Widzisz koniecznosc wpisywania sie pod moja wypowiedzia? Aluzja do narzucania jest przejawem jakiegos wypierania czy cos.

              Nie chcesz robic zapasow: NIE ROB i nie wchodz w moje wypowiedzi. Proste. Kazdy orze jak moze

              Ja nie czuje przymusu do wchodzenia na watki o wlosingu czy retinolach jak nie chce. Nie odczuwam niczego, zadnych rad jako przymus
              • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:42
                ty naprawdę nie czaisz. żeby robić tyle zapasów co ty trzeba mieć pełno miejsca na trzymanie tego wszystkiego. gdzie ma to trzymać ktoś, kto mieszka na 2 pokojach w 3 osoby w bloku z małą komórką lokatorską? trzeba mieć pełno ziemi, wielki dom i olbrzymią piwnice.
                każdy robi zapasy tyle co może. a jak nie robimy tyle co ty to uważasz, że nie robimy nic.
                • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:49
                  w kolko piszesz to samo.

                  A ja ci mowie po raz kolejny: Nie chcesz czy nie mozesz to nie rob. Gdzie widzisz przymus?

                  >. a jak nie robimy tyle co ty to uważasz, że nie robimy nic.

                  czyli cos robicie. Tez ok.

                  Na wlosingu jest o odzywce z bambusa. Czy ja czuje ze musze ja uzywac by wypisywac do kogos ze nie chce uzywac a mnie zmuszaja?
                  Wrzuc na luz.

                  Rob co mozesz z zapasami w swoim zakresie albo nie rob. Twoj wybor
      • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:57
        Zapas gazu i prądu też miałam zrobić? Paliwa? Drożeje wszystko.
        • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 17:59
          gaz w butelkach a paliwo w wannie.
        • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:29
          >Zapas gazu i prądu też miałam zrobić? Paliwa? Drożeje wszystko.

          tak zapas paliwa do 20 l warto miec na wszelki wypadek


          Ja nie rozumiem dlaczego sprowadzac sytuacje do absurdu. Wolisz zdychac z glodu jakby nie bylo nic w sklepach? Jak lekow nie bedzie wolisz byc chora?
          • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:48
            Leków żadnych nie biorę, więc tu akurat luzik.
            Jak nie będzie towarów w sklepach to i tak zdechnę, jak już zjem to, co mam. To tylko odwlecze proces w czasie. Przy pięcioosobowej rodzinie zapasy szybko się skończą.
            • kurt.wallander Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:40
              little_fish napisała:

              Przy pięcioosobowej rodzinie zapasy szybko się
              > skończą.

              Dokładnie! Naprawdę, mało kto ma możliwości przechowywać zapasy jedzenia na dłużej dla 4-5 osobowej rodziny.
          • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:01
            Ale wiesz, że w blokach tego paliwa nie masz gdzie trzymać? Sorry, w mieszkaniu będziesz karnistry trzymała? Bo ani w piwnicach ani garażach nie wolno.
            • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:26
              W słoikach od ogórków, w szafie😃
            • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:30
              Może w woreczkach za listwami?
      • jolie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:16
        A zrobiłaś zapas stali, aluminium, niklu i drewna? Bo tego na stówę będzie brakować.
        • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:20
          Stali już brakuje.
          • afro.ninja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:26
            Princess wykupiła.
          • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:02
            Ja kupiłam ostatnio sporo drutu stalowego big_grin
      • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:24
        Same zapasy nie są problematyczne, problematyczne jest to, że większość jednak nie ma gdzie ich trzymać.
        • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:27
          I tak jeszcze pomyślałam, że jak zrobię zapasy np. ryżu, to na bank patrząc na te kilogramy ryżu, będę miała ryżowstręt i nie tknę tego przez najbliższy rok.
          • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:30
            >I tak jeszcze pomyślałam, że jak zrobię zapasy np. ryżu, to na bank patrząc na te kilogramy ryżu, będę miała ryżowstręt i nie tknę tego przez najbliższy rok.

            no to przeciez nie robisz zapasy dla Chinczyka tylko dla siebie czyli pod katem swoich upodoban
        • afro.ninja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:30
          Ale to juz nie problem pań dobra rada.

          Ja chyba zrezygnuje z mięsa. To dyskontowe jest bardzo dziwne w smaku, schab, tanie piersi z kuraka.
          Ceny są tak wysokie, ze trzeba zrezygnować z lepszych jakościowo produktów. Na zapas nie kupisz mięsa i świeżych warzyw.
          • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:06
            Leków też nie widzę możliwości wykupienia na zapas.
        • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:31
          Problemem jest też fakt, że na całe życie tych zapasów zrobić się nie da. To jedynie trochę odwlecze problem w czasie, a i tak w końcu przyjdzie się zmierzyć z problemem "filet z kurczaka za 3 dychy". Ten kryzys się dopiero zaczyna, on się nie skończy za miesiąc.
          • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:31
            >Problemem jest też fakt, że na całe życie tych zapasów zrobić się nie da.

            nie da sie. Co nie znaczy ze nie przydaloby sie tym w Charkowie./
            • aamarzena Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 10:03
              I na czym mają tam sobie te zapasy ugotować? Co im da worek ryżu albo 20kg rozmrozonego kurczaka? Pomijając juz fakt, że jak ci bomba w chalupe wleci to zapasy szlag trafi
              • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 10:15
                Zapasy na wojnę to raczej konserwy chyba. Ja czytałam niedawno jakiś artykuł i inwestycje w żarcie są sensowne, bo ryż w ciągu roku podrożeje ze 20%, czego nie da wiele akcji, więc wolnych kilka tysięcy to w żarcie trzeba inwestować a nie dzieła sztuki😀
              • skumbrie Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 11:16
                >Pomijając juz fakt, że jak ci bomba w chalupe wleci to zapasy szlag trafi

                E tam, te za listwami na pewno przeżyją. Razem z wołkiem zbożowym wink
                • aamarzena Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:15
                  A i wołka będzie można zjeść. Ponoć robale mają duzo bialka 🤪
                  • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:27
                    Larwy smażone w głębokim tłuszczu to przysmak.
        • jolie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:32
          Na fali covidowej histerii narobiłam zapasów mąki, ryżu i makaronu. Od tego czasu nie mogę pozbyć się cholernych wołków zbożowych, dziadostwo jest nie do wytępienia, pomimo wyrzucenia tych zapasów. Jak kupię teraz 5 kg mąki, to znowu w to wlezą wołki.
          • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:37
            Też o tym pomyślałam. Że jak narobię zapasów, gdzieś to poupycham, to zaraz mi się coś zalęgnie.
            • jolie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:40
              Odkąd prowadzę swój dom, nie wiedziałam, czym są wołki zbożowe. Już wiem. To chyba gatunek, który przeżyje wybuch atomowy, coś jak karaluch.
          • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:46
            Larwy wołkow zbożowych to przysmak, szczególnie smażone w głębokim tłuszczu.
          • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:33
            >Na fali covidowej histerii narobiłam zapasów mąki, ryżu i makaronu. Od tego czasu nie mogę pozbyć się cholernych wołków zbożowych, dziadostwo jest nie do wytępienia, pomimo wyrzucenia tych zapasów. Jak kupię teraz 5 kg mąki, to znowu w to wlezą wołki.

            Bo nie jestes preppersem i nie znasz podstaw przechowywania. Jak kupujesz make to ja wsadzasz do worka specjalnego i odsysasz powietrze. Nastepnie wsadzasz w drugi worek i do zamrazarki na 48godzin by wymordowac wszelakie potencjalne "formy obcego zycia". A potem trzyma sie to w suchym miejscu,.

            Do makaronu wrzuca sie zawiniete w chusteczke tez odwilzacz spozywczy grade... i tez odciaga powietrze prozniowo

            Boze kto to trzyma cokolwiek w ogole z wolkami zbozowymi... zrob porzadek z tym i wywal
            • jolie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:10
              Wszystko wywaliłam, całe zapasy plus inne rzeczy, w których się zlęgły (mnóstwo kasy w błoto) i wymyłam szafki, mam pułapki na to cholerstwo, ale one gdzieś się przyczaiły w szczelinach. Masakra.
              • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:17
                one nie lubia lisci laurowych i cytrusow. Powsadzaj tu i tam skorke suszona i liscie laurowe. troche potrwa zanim sie wyprowadza
        • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:33
          poza tym co kupisz? ryż? konserwy? makaron? cukier? w mąkę mogą wejść mole. warzywa i mięso się psują. jak masz zamrażarki można tam nawsadzać, ale ile osób ma dodatkowe zamrażarki. te porady princess są po prostu gówno warte i dlatego ludzi wykurzają. trochę jak porada nie stać cię na chleb jedz ciastka.
          • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:39
            Nawet jeżeli masz dodatkowe zamrażarki, to chyba jednak mięso trochę prądu, a co za tym idzie i kasy wyciągnie.
            • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:43
              Biorąc pod uwagę fakt, że straszą przerwami w dostawie prądu, to mrożenie dużej ilości mięsa też może być kłopotliwe. Kto z was ma agregat?
              • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:45
                Nie wiem jak prinessa, ale ja nie mrożę aż tak dużej ilości - tyle, żeby nie latać co chwilę do sklepu i ewnetualnie skorzystać z promocji (co nie oznacza, że w promocji kupuję dwie tony)
                • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:58
                  ale rozmawiamy o tych jej postach, że nie robimy zapasów na kilka miesięcy siedzenia w piwnicy. takie zapasy "kupuje na tydzień" albo "mam gotowe obiady w lodówce" to chyba większość ludzi ma.
                  • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:16
                    Takie mam. Generalnie przeważnie mam jakieś zapasy, bo jak jadę po duże zakupy to po prostu kupuję to, co z pewnością zużyjemy czyli kilka paczek makaronu i ryżu, puszki z pomidorami i innymi warzywami, owocami. Cukier, mąkę. No pewnie parę tygodni byśmy dali radę, ale zapasy na kryzys to to nie są.
                    • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:22
                      Ja nawet na kilka tygodni nie mam. Może powinnam wyrzucić buty i coś poupychać? Albo książki?
                      • kurt.wallander Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:57
                        Ja tez nie mam na kilka tygodni. Normalnie kupujemy na tydzień, przetrwalibyśmy może 2 tygodnie w miarę komfortowo, 3 - biednie. I tyle, na więcej zapasów nie mam miejsca.
                        • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:30
                          Nie mam zapasów z wyjątkiem puszek/ tacek dla zwierząt.
                      • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:35
                        >Ja nawet na kilka tygodni nie mam. Może powinnam wyrzucić buty i coś poupychać? Albo książki?

                        pod lozkiem, za listwami pod szafa, w ogole polecam prepperowskie grupy na ktorych to zaiste niesamowite miejsca ludzie powymyslali.
                        • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:46
                          princesswhitewolf napisała:


                          > pod lozkiem, za listwami pod szafa, w ogole polecam prepperowskie grupy na ktor
                          > ych to zaiste niesamowite miejsca ludzie powymyslali.

                          Pod łóżkiem mam włóczkę smile
                          A co to jest "za listwami pod szafą"?
                          • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:51
                            jedna kobita na forum prepperskim pokazywala zdjecia jak to takie listwy przypodlogowe w szafach odkrecila i zrobila na wklikiwane z plastikiem no itam na plasko poukladala mase maki, makaronu i cukru.

                            Nie namawiam tylko mowie ze ludzie maja niesamowite pomysly
                            • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:52
                              idealne żeby jej tam szczury wlazły.
                              • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:53
                                ...ty masz szczury

                                wez no nie zartuj sobie i nie strasz szczurami


                                Kota sobie kup
                                • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:53
                                  ja nie mam mąki pochowanej w listwach.
                                  • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:54
                                    a ona nie mieszka w domu gdzie sa szczury uncertain zapewne...
                                    • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:55
                                      ale sama musisz przyznać, że chowanie maki w listwach to już odbiega od normalności.
                                      • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:04
                                        >ale sama musisz przyznać, że chowanie maki w listwach to już odbiega od normalności.

                                        opowiadam to jako anegdote jesli nie zauwazylas...
                                      • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:05
                                        tylko nie wiem czy to nie podpada już o wątek o usługach sprzątania. Tylko nie wiem czy to dobrze (oszczędność, zapasy) czy źle (niedokładność)
                                  • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:55
                                    ja nie mam mąki pochowanej w listwach.

                                    big_grin
                            • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:56
                              Chyba rzeczywiście coś takiego było. Ale ja takich nie mam. Od biedy pod komodą coś by się zmieściło, ale wtedy to już chyba mąż by się ze mną rozwiódł smile
                              • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:05
                                ja mam listwy ale na 3cm wiec nic z tego lol
              • skumbrie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:20
                >Biorąc pod uwagę fakt, że straszą przerwami w dostawie prądu, to mrożenie dużej ilości mięsa też może być kłopotliwe. Kto z was ma agregat?

                Zaraz napisze, że należy usmażyć kotlety zalać świeżo stopionym smalcem, a potem zawekować. Problem z brakiem prądu rozwiązany tongue_out
                • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:37
                  no to najlepiej sie nie przygotowywac na nic i niebawem zobaczymy watek:"nie ma tego tamtego i tego w sklepach."
                  • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:39
                    czy ty rozumiesz, ze nie każdy robi tyle zapasów co ty ale to nie znaczy że mamy w domu 1 kromkę chleba i 1 plasterek wędliny?

                    a tak obiektywnie to za normalna to nie jesteś. takie obsesje jak z tymi zapasami to się leczy psychiatrycznie.
                    • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:42
                      zapraszam na forum Urban Preppers na Facebooku. Powiedz im to. Oni maja po 200kg maki. usmieja sie

                      Moja psychika sie nie zajmuj. Swoja kompulsja przezywania co ja napisalam juz tak
                      • amast Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:50
                        > Oni maja po 200kg maki

                        Kurczę, zaczynam podejrzewać, że preppersi to taka pododmiana hoarderów sad
                        • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:51
                          na za normalnych nie wyglądają.
                          • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:52
                            ale tu jedna Pani sie wpisala ze ma 180kg maki. Na tym forum. Wiec ja to pikus przy niej
                        • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:51
                          Kurczę, ja miewam po 3-4 kg jednocześnie i zawsze w ostatniej odkrywam mole. Gdyby mi się zamoliło 200 kg to dopiero byłaby oszczędność wink)
                      • skumbrie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:05
                        Po co ludziom 200 kg mąki...?
                        Zdarzyło mi się mieć kilkanaście (bliżej 10), jak zaszalałam z kilkoma rodzajami do wypieku chleba. Ale 200 kg? Po ch...?
                        • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:07
                          na forum na ktore chodze, to jest wielu preppersow z powodu ze mieszkaja na wyspach znajdujacych sie wokol UK. Takich gdzie jest jeden sklep na cala wyspe itd. Ci ludzie magazynuja duzo roznych rzeczy. Pieka w domach itd
                          Zreszta oni maja caly hardcorowy sprzet bo z powodu pogody im ciagle linie sie zrywaja z pradem itp
                          • skumbrie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:13
                            Też piekę w domu i 200 kg mąki to roczny zapas. Raz do roku są w stanie zrobić zakupy?
                            • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:16
                              >Też piekę w domu i 200 kg mąki to roczny zapas. Raz do roku są w stanie zrobić zakupy?

                              na pewno czesciej chodza na zakupy tylko ze oni kupuja to w hurtowni. taniej. Wszystko kupuja hurtowo

                              Dla mnie sprawa bylaby nie do wykonania bo ja wszystko w worki z odciaganym powietrzem i przemrazaniem "zycia wewnetrznego" i nawet 16kg to masa roboty
                              • skumbrie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:32
                                Zapytałam cię, po co komuś 200 kg, odpisałaś, że rzadko robią zakupy.
                                W kolejnym poście okazuje się, że nie rzadko, tylko jednak hurtowo.
                                Ponawiam pytanie: po co komuś 200 kg? Po co komuś roczny zapas mąki kupionej hurtowo?
                        • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:14
                          aa przepraszam. Ta Pani tutaj to nie 180kg tylko 150kg ma w zapasie. Takze, ja nawet nie cwierc jej potencjalu

                          forum.gazeta.pl/forum/w,567,173301878,173301878,Kryzys_bedzie.html#p173304183
                        • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:09
                          Jak kupowałam mąkę do chleba bezpośrednio w młynie, to bywało, że i 30 kg miałam, bo minimalnie można było kupić około 10 kg, a kupowałam białą, chlebową i razową np.
                          Ale to było za czasów, jak dobrej mąki chlebowej nie można było w sklepie kupić, tylko mieszanki chlebowe się zdarzały, bo jeszcze mało ludzi piekło. I jak trzeba się było nakombinowac, żeby moli nie było to ludzkie pojecie przechodzi (a w młynie po prostu chmara tego była... mąka świeżo zmielona, więc tam niby nie, ale wszędzie dookoła latały, więc łatwo było sobie przywieźć.)
      • cegehana Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:03
        Zapasów piersi z kurczaka?
        • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:37
          jesli chodzi o piersi kurczaka to zre je pies ( ja wegetarianka, on weganin, dzieciak moze cos uszczknie). Mam kilkanascie kg tylko w zamrazarce. Jak gotuje to z 6 kg naraz
          • kurt.wallander Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:44
            Ale zrozumże, że ludzie nie mają takich wielkich zamrażarek, żeby samych piersi z kurczaka trzymać 16 kg. A jak się trafi awaria prądu, to zostaniemy z tymi piersiami, jak Himilsbach z angielskim wink
            • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:47
              alez ja rozumiem ze nie kazdy musi. Nigdzie nie napisalam ze kazdy koniecznie musi miec tony piersi z kurczaka. Gdzie ty to widzisz? Wolnoc Tomku w swoim domku. Ja costam radze, radze tez miec hodowle warzyw i owocow ale nie kazdy ma ogrodek wiec nie kazdy musi sie tym przejmowac

              to chyba oczywiste?
              • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:39
                Cieszę się z Twoich wpisów. Jestem w fazie zaskoczenia cenami i oswajania się z drożyzną oraz oczekiwania na gorszą drożyznę jeszcze.
                Twoje wpisy są zabawne i dają mi dystans.
                Nie zamierzam ulegać strachowi i panice. Co będzie to będzie.
                Będziemy kombinować.
                Damy radę bo nie będzie wyjścia.
                • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:05
                  Prawdziwy prepper nie ulega panice. 😐 Tylko czeka na oferte na dany produkt dlugoterminowy. Przyczaja sie i kupuje duzo jak jest obnizka. I tak po kolei.
                  • cegehana Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:36
                    Nie wyśmiewanie się absolutnie z Twoich zapasów a jeszcze mniej z ogródka, na pewno jest wiele sytuacji w których takie zapasy ułatwiają życie, ale raczej nie należy do nich wojna i inflacja. Jeśli autorka by miała w lodówce zapasy piersi to by jej niewiele pomogło: i tak ceny będą rosły jak zje te zapasy to musi kupic po wyższych cenach bo inflacja potrwa parę i oby tylko parę lat. Nie bardzo ma jak odłożyć forsę którą zaoszczędzi dzieki tym zapasom, bo straci ona na wartości. Tu zamiast zapasów przyda się bardziej wiedza o inwestycjach, umiejętność taniego gotowania itd.
                    • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 10:58
                      Ja tam stawiam na braki a nie wojne na terenie Polski.
                      • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 20.03.22, 11:05
                        Osobiście wolę braki niż wojnę (i braki w pakiecie). Trzeba będzie sobie radzić.
    • no_name33 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:00
      Wszystkie hieny na fali inflacji będą windować ceny. Obojętnie czy muszą, czy nie
      • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:53
        Dlaczego "hieny"? To kapitalistyczny biznes, liczy się zysk. Na kryzysie i wojnie można zarobić więcej niż na pandemii.
      • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:38
        ale to sie samoreguluje przez konkurencje
        • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:36
          Po pierwsze - biznesmeni są chciwi, bo inaczej nie byliby biznesmenami. Po drugie - powszechne są zmowy cenowe, nawet u mnie na rynku nikt nie może sprzedać taniej bo "przypadkiem" może stracić towar.
          • princesswhitewolf Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:29
            A to juz carteling i nielegalne...
            • vivi86 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:39
              Co nie zmienia tego, że się zdarza.
            • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 12:11
              Przekraczanie prędkości także jest nielegalne, a 80% kierowców tak robi. I co?
    • bambzgrozja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 18:34
      Mogę żyć na samych jajach sadzonych.
    • rozwiane_marzenie Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:18
      U mnie filety też po 26zł. Olej 10zł, nawet margaryna do smarowania za którą jeszcze niedawno płaciłam niecałe 3zł jest po 5zł. Już nie wiem, jak dalej będziemy żyć.
    • strumien_swiadomosci Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:22
      Ja ostatnio widziałam w swoim sklepie filet za 26zł/kg i stwierdziłam, że coś drogo i kupię w Biedrze przy okazji big_grin po czym w Biedrze była taka sama cena wink
      Ja jeszcze pod ścianą nie jestem, na razie tylko oglądam promocje, porównuję ceny czy przypominam sobie tanie przepisy, ale daleko mi do optymizmu. I chociaż lubię placki ziemniaczane, obiad z ziemniaków i jajka sadzonego czy gotowaną kapuchę, to czym innym jest jeść takie rzeczy bo ma się na nie ochotę, a czym innym z konieczności.
    • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:27
      Swoją drogą polecam patent na tanie jedzenie: podroby. Są smaczne, tanie i bardzo zdrowe. Żołądki, wątróbka, serca...
      Serca wołowe, beż jednej kości sa po 8 zł za kilo a to czyste mięso.
      • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:33
        Niestety, nie jestem w stanie się przemóc i zjeść podrobów. Wolę wegetariańsko
        • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:37
          to propozycja dla kogoś kto lubi mięso. żołądki drobiowe to mięsień. serce też. tylko tanie.
          to nie organy jak wątróbka czy grasica.
          • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:56
            Można jeszcze zacząć hodowle szczurów, szybko się mnożą, są wszystkożerne. Łowienia miejskich gołębi nie polecam, większość jest chora i ma insekty.
            • asia_i_p Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:30
              Przecież ty jesteś przynajmniej w moim wieku, więc świetnie powinieneś pamiętać jedzenie szczurów, pardon, nutrii. To był szał w latach osiemdziesiątych, babcia kupowała od znajomego, pamiętam, jak porcjowała w kuchni, anatomii mnie uczyli na tych nutriach.
              • mia_mia Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:35
                U nas nie jadło się nutrii, nawet o tym nie słyszałam
              • triss_merigold6 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 08:42
                Zaraz rzygnę, to była jakaś lokalna moda? Nigdy w życiu nie słyszałam o jedzeniu nutrii. Nutrie były na futro.
                • asia_i_p Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:06
                  Nie wiem, czy regionalne - Wrocław. Na pewno się z niej robiło kiełbasy, nie pamiętam, czy na stół trafiała też w innej postaci, ale pamiętam, że miała być chudsza i zdrowsza od wieprzowiny.
                  • triss_merigold6 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:09
                    Pierwszy raz słyszę, żeby jedzono nutrie. Króliki z domowego chowu na działkach, wieprzowina z nielegalnego uboju, dziczyzna od mysliwych - tak, z tego korzystano w latach 80-tych, ale nutrie?!
                    • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 10:53
                      Mięso z nutrii jest bardzo "szlachetne" - nutrie to czyste i wybredne zwierzątka, nie zjedzą byle czego. U mnie w domu też jadano nutrie.
                • ewenny58 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:25
                  w Polsce w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych hodowla nutrii była dosyć popularna
                  skóry wyprawiano na futro a z mięsa pomieszanego chyba z wieprzowym robiło się kiełbasy
                  nawet w sklepie można było kupić pod nazwą "bobrzyki"
                  • chococaffe Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 09:26
                    Pierwszy raz słyszę.
              • jolie Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 10:09
                asia_i_p napisała:

                > Przecież ty jesteś przynajmniej w moim wieku, więc świetnie powinieneś pamiętać
                > jedzenie szczurów, pardon, nutrii. To był szał w latach osiemdziesiątych, babc
                > ia kupowała od znajomego, pamiętam, jak porcjowała w kuchni, anatomii mnie uczy
                > li na tych nutriach.
                >
                Matko, nutria do jedzenia? Mój dziadek to hodował i handlował futrami, ale na stówę tych zwierząt się nie jadło. A babcia potrafiła oprawić wszystko - krowę, świnię, królika, dziczyznę. Dziadkowie też z Dolnego Śląska.
              • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 12:47
                Kiełbasę z nutrii sam robiłem, z dodatkiem koniny. Do tej pory nie jadłem lepszej wędliny (teraz nie jem wcale, tylko pieczone mięso i wędzonki). A szczury rozmnażają się szybciej niż nutrie (King Rat).
                • jolie Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:52
                  Moi dziadkowie na pewno nie jedli nutrii i nie robili z nich kiełbas. Możliwe, że sprzedawali komuś, kto taką kiełbasę robił. Koniny też nie jedzono programowo - dziadek kochał konie i nie było mowy o wyrobach z koni. Ja jeszcze pamiętam dwa konie w gospodarce i teksty dziadka, że nigdy nie odda do rzeźni.
                  • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:35
                    Widocznie dziadek kochał konie a nie kochał nutrii.
          • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 19:57
            Ja lubię mięso, ale do serca tez się nie przemogę. W knajpie pewnie bym zjadła bez proszenia, ale jak mam to w domu obrobić, to dziękuję bardzo. Podroby mnie ogólnie dość brzydzą, a mój wróg od czasów wczesnodziecięcych to flaki - od samego zapachu wykręcają mi się.. flaki uncertain
            • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:01
              widziałaś serce wołowe? to nie te za przeproszeniem maleństwa drobiowe, gdzie aorty włażą między zęby jak się je gryzie. serce wołowe wazy spokojnie 4 kilo - jest olbrzymie. jak pokroisz na plastry to się niczym nie różni od wołowiny z uda. jak pomielisz na kotlety też nie ma żadnej różnicy.
              • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:26
                Sorry, ale nie chcę kroić serca w plastry. Zmielone już bardziej, ale ja wołowiny od wielu lat nie jadam ze względów ekologicznych, jako że hodowle bydła to główne zło przemysłu związanego z żarciem. I bardzo, ale to bardzo lubię krowy, kiedyś miałam swoją u babci na wsi sad Miałabym to samo ze świniami, bo schabu na kotlety tez nie kupujemy, ale niestety syn potrzebuje szybki i kabanosów do życia uncertain Ja dotychczas jechałam tylko na drobiu (filety, nóżki z piekarnika, szybki drobiowe) i rybach (lubię wszystkie poza śledziami). Wolałabym całkiem zrezygnować z mięsa niż kroić te serca uncertain
                • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:27
                  *szynki
                • g.r.uu Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:02
                  A ja właśnie googlam przepis na gulasz z serca, jeszcze muszę znaleźć gdzie to kupić
                  • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:04
                    to jest właśnie niełatwa sprawa smile
                    ale da się.
                    mam nawet miejsce gdzie można kupić jądra, płucka, przeponę czy grasicę wink
                    • aamarzena Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 11:15
                      Ja bym chętnie serce qolowe zjadla, ale nie mogę go znaleźć nigdzie. Przynajmniej u mnie. Może za tydzień wybiorę się się giełdę rolno-spozywcza i obadam sprawę, bo i tak kupuje duzo miesa różnego dla psa, wiec jakbym miała kupić obowiązkowo jakiś duży kawał, to się zużyje.
                      • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 12:03
                        byłam dziś właśnie w celach rozrywkowo spacerowych na bazarach, były serca cielęce, płucka, wątroby i inne też, ale już nie patrzyłam. serce cielęce jest małe (jak człowieka) i drogie. raz kupiłam, zdecydowanie wolę wołowe.
            • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:28
              dekrabifikacja napisał(a):

              > mój wróg od czasów wczesnodziecięcych to flaki - od sam
              > ego zapachu wykręcają mi się.. flaki uncertain

              O tak. Matko, jak to śmierdziało w całym domu jak mama gotowała! I wszyscy goście zachwycali się smakiem.
          • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:00
            Wątróbkę też wymieniłaś w poprzednim wpisie. Mięsień, nie mięsień, nie zjem. Podobnie jak ozorków czy policzków wołowych na przykład.
            • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:04
              nie chcesz nie jedz. a policzki to delikates. a żołądeczki gęsie, mniam. albo ozorek. czy ogon wołowy.
              w sklepach, które mają takie wysublimowane rzeczy schodzą one bardzo szybko.
              • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:23
                Na litość - to ogony też się je? smile
                A te ozorki kojarzą mi się z dzieciństwa. Twarde to było. Albo ja źle pamiętam.
                • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:28
                  Są też szyje indycze, takie długaśne różowe koszmarki. Ale one to chyba tylko na zupę?
                  • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:29
                    szyje indycze są przepyszne. kto nie jadł niech żałuje.
                • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:28
                  ogon wołowy to ma ponad metr długości i pełno mięsa.

                  co wy ludzie, tylko uda i piersi jecie? każde inne jest błe? to jak się zabija krowę to trzeba 80% wyrzucić bo to nie udo? przecież to nieekologiszne marnotrawstwo.

                  nasi przodkowie jak zabili świnię zjadali praktycznie wszystko. łącznie z krwią na kaszankę i mózgiem na jajecznicę. a podroby były dla położnic, bo to największy skarb.
                  • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:35
                    Jakie marnotawstwo, żadna z nas nie kupuje całej krowy, żeby 80 proc. wywalić. Co do podrobów jeszcze - wciąż pojawiają się opinie dietetyków, że w takiej wątrobie czy nerkach jest równie dużo złego co dobrego. I że nie bez powodu są to najtańsze mięsa.
                    • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:37
                      wątroba to najlepsze superfood.

                      rozumiem, że jak nie kupujecie nic poza super czystym mięsem to reszta co? na konserwy dla psów?
                      • dekrabifikacja Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:48
                        Reszta np. dla ciebie. Dla psów na pewno też. No i zawsze resztkę zje jakiś ojciec albo mąż smile)
                        • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:50
                          ostatnio przeglądałam starą francuską książkę kucharską. tam gdzie potrawy mięsne co najmniej 30% przepisów było na podroby, w tym kilka na same mózgi. odzwyczaiłyście się i tyle smile
                        • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:58
                          Mój mąż podrobów z wyjątkiem wątróbki nie tknie. Brzydzą go chyba.
                          Dzieci nawet wątróbki nie ruszają. Jedna próba lata temu była i wymioty po niej.
                          Ja i zwierzaki lubimy bardzo. Serce wołowe jak najbardziej.
                          Aczkolwiek ogona itp to nigdy w życiu w sklepie nie widziałam, a kupuję mięso nie tylko w marketach.
                          • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:59
                            makro. bazary. ostatnio zapytałam o ogon a pani mi wyciągnęła taki metrowej długości smile
                            • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:22
                              Chyba na zawał bym zeszła. A psy ze szczęścia.
                              Trzeba mieć jaja, żeby takie coś kupić.
                              Fakt, my nie robimy zakupów na bazarze, najbliższe są kawałek od nas, za daleko.
                              Ale zapamiętam.

                              Generalnie to mieliśmy plan przejścia na wege odżywianie ale odwlekamy to z lenistwa na wieczne potem, kiedyś, w przyszłości. No i pies czy kot nie będzie nigdy wege.
                      • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:54
                        Resztę niech sobie jedzą co, dla których podroby to rarytasy.
                      • igge Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:54
                        Animonda ma dużo podrobów w swoich puszkach dla zwierzaków i jest to często oceniane jako wada ich produktów. Że za mało mięsa mięśniowego, a za dużo podrobów.
                        • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 22:55
                          jak stado wilków zabija ofiarę to najważniejszy wilk zjada wątrobę i serce, resztę zostawia. smile
                          to tyle jeżeli chodzi o wartość podrobów.
                          • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:01
                            Dobrze, że nie jestem wilkiem 😉
                            • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:01
                              pamiętaj, że wilk to zjada na surowo smile
                              • little_fish Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 10:55
                                Tym bardziej się cieszę...
                                Na surowo mogę carpaccio 😜
                        • aamarzena Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 11:56
                          A jedni oceniają tak, inni inaczej. Moja psica po animondzie się czuje świetnie, a jak dodam jej serca indycze do posiłku z miesa to sraczka murowana. Ale w animondzie z podrobow są serca właśnie, wymiona i inne takie rarytasy.
                          • igge Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 20:33
                            Kupuję serca kurze i indycze. Moje psy i koty uwielbiają. Sraczki nie miewają.
                            Serca nigdy prawie nie są w promocji.
                            • aamarzena Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 22:24
                              Zazdraszczam. Moja sucz wrażliwa, choć zje prawie wszystko, oprócz surowego miesa. Kota za to wybredna, tylko surowe, wydziwia bardzo, z podrobow zje tylko zoladki, miesa z kurczaka się nie czepi, chyba, że cycek zagrodowy 🤣
                              • igge Re: Ceny... Jak żyć? 21.03.22, 03:18
                                🙂
                  • kub-ma Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:42
                    bib24 napisała:

                    > ogon wołowy to ma ponad metr długości i pełno mięsa.

                    No nie wiem. Boję się, że ciągle widziałabym ten machający ogon smile

                    > co wy ludzie, tylko uda i piersi jecie? każde inne jest błe? to jak się zabija
                    > krowę to trzeba 80% wyrzucić bo to nie udo? przecież to nieekologiszne marnotra
                    > wstwo.

                    Oczywiście że marnotrawstwo. Ale ja bardzo bardzo rzadko jem wołowinę, więc się z Tobą trochę droczę smile

                    > nasi przodkowie jak zabili świnię zjadali praktycznie wszystko. łącznie z krwią
                    > na kaszankę i mózgiem na jajecznicę. a podroby były dla położnic, bo to najwię
                    > kszy skarb.

                    A to pamiętam z dzieciństwa. I zapomniałaś o nóżkach świńskich. Moja mama mówiła na nie "spacerówki". No nigdy tego nie tknęłam. Raz się dałam namówić na mózg.
                    Kaszanka jest pyszna.
                    • bib24 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:44
                      nóżki normalnie się kupuje. ostatnio facet przede mną brał świńską głowę. taką z uszami, ryjem, pyskiem, mózgiem. nie sprawdziłam, czy oczy były.

                      a golonka wołowa znika w tempie błyskawicznym, bardzo trudno kupić - trzeba polować.

                      podroby też są drobiowe, żołądki, wątróbki, serca, rabki... nie tylko krowie.
                      • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:47
                        Ostatnio kupiłem cielęca głowę, głównie dla mózgu. Wołowy ogon to supremieso, świńskie nogi są najlepsze do kapuśniaku (wraz z wędzonymi żeberkami), cielęca gicz to luksusowe danie, policzki wołowe robi się długo, ale są znakomite. A przecież jest jeszcze królik, baranina, konina (niestety, trudno dostępna i droga).
                • kokosowy15 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 21:38
                  Każde mięso można źle przyrządzić.
          • taki-sobie-nick Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 23:07
            Yyyy. Na sam widok uciekam na drugi koniec sklepu.
      • triss_merigold6 Re: Ceny... Jak żyć? 18.03.22, 20:00
        Nie jestem w stanie tego tknąć, zapach mnie odrzuca.
      • arthwen Re: Ceny... Jak żyć? 19.03.22, 19:15
        Ani smaczne ani specjalnie zdrowe. Tanie, owszem.
        Nie, dziękuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka