Dodaj do ulubionych

Ale dalam ciala...

05.04.22, 13:20
Mialam odebrac w domu kosztowna przesylke, rownoczesnie zamowilam na pol godziny pozniej kuriera z jedzeniem. Liczylam ze rozmienie kase a kurierowi dam napiwek. Niestety jedzenie przyszlo szybciej... Wstyd mi bylo jak no, nic mu nie dalam, bo nie mialam jak... 🤦‍♀️ Niech ktos powie, ze tez tak mial 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 13:25
      jesteś z tym jedyna.
      • annanichtvergessen Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 13:27
        😂 to moj pierwszy raz i przezywam...🤦‍♀️😂
        • profes79 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 13:36
          Jesteś jedyną osobą która daje napiwek kurierowi od żarcia, który jest osobno opłacany wink
          • kruszysia Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 13:42
            To ja jestem druga, która daje napiwek kurierowi przywożącemu jedzenie - w Wiedniu oni są bardzo nisko opłacani i w większości nie ubezpieczeni.
            • annanichtvergessen Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 13:45
              No wlasnie. Poczulam sie jak 🙄
          • koko8 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 14:33
            profes79 napisał:
            > Jesteś jedyną osobą która daje napiwek kurierowi od żarcia, który jest osobno o
            > płacany wink
            >
            Nie jest. Też daję napiwki dostarczycielom jedzenia.
            • la_mujer75 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:18
              Ja też.
          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 14:47
            Trzecia, daję bardzo hojne napiwki kurierom od żarcia i kelnerom.
            • mashcaron Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 14:57
              Czwarta. Zwłaszcza kelnerom, bo
              wiem z autopsji jaka to goowniana robota, doceniam :p
              • marta.graca Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 18:17
                Idąc tym tropem, trzeba by dawać panom od wywożenia śmieci, parkingowym, sprzątaczkom itd. smile komu jeszcze?
                • mashcaron Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 21:19
                  Panów od wywozu śmieci w zasadzie w ogóle nie widuje, musiałabym się na nich czaić cały dzień,bo nie mają stałych pór:p
                  Z usług parkingowych i sprzątaczek nie korzystam :p
                • pruszynkaaa Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 02:08
                  A panom od śmieci to ja akurat daje - raz w roku przed świętami bo robią dobrą robotę - zawsze wszystko łądnie wywiezione, ogarniete, nie ma latajacych smieci czy porozwalanych koszy - przyklejam kopertę z cash i tyle smile
              • hosta_73 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:29
                "Zwłaszcza kelnerom, bo
                wiem z autopsji jaka to goowniana robota, doceniam :p"

                Ja tak samo.
          • komorka25 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 17:24
            Ja też daję.
          • afro.ninja Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 14:38
            Ja nie daję.
    • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 13:39
      nie nie miał. Napiwek daje w aplikacji. Nie cierpię południowej manii napiwkowania...
    • iwles Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 13:40

      Trzeba było mu chociaż sałatkę dać.
      • annanichtvergessen Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 13:47
        Chyba zeby nia we mnie rzucil... Bo salatke wlasnie zamowilam. 😂
    • saszanasza Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 13:46
      Nie daję napiwków kurierom.
      • annanichtvergessen Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 13:50
        Tu w Wiedniu sie daje, bo maja bardzo male pensje i zyja z tego. Ten przyszedl przed czasem i nie dostal nic... Ale nie dam gosciowi 100 i powiem: z tego 2 euro dla Pana. 🤦‍♀️ Za jedzenie placilam karta.
        • droch Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 14:11
          Ten przyszedl przed czasem i nie dostal nic

          Następnym razem przyjdzie punktualnie i dostanie napiwek.
        • leosia-wspaniala Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 14:24
          Myślałam, że Austria jest bardziej cywilizowana... W sumie świetny pomysł na biznes. Płacić pracownikom małą pensję, nich ich utrzymują klienci.
          • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 15:05
            niestety nie - tu są wręcz tureckie zasady jeśli chodzi o napiwki. Ciec bierze, kelner bierze, dostarczyciel koszul bierze, za dostawę jedzeni płacisz, kierowca autobusu szkolnego również nie pogardzi...
            • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 15:08
              a manager domu - jak ci się np zmywarka czy AC zepsuje - również pare groszy za wizytę przytuli - przy czym ta wizyta ogranicza się do wizji lokalnej i wezwania odpowiedniego speca. Który również bierze. Jest to dodatkowo dziwne ze wszystkie inne transakcje załatwiasz bezgotówkowo - przychodzi rachunek i opłacasz. Ostatnio zamawiałam kwiaty - w kartonie z doniczkami razem rachunek "do uregulowano w ciągu 28 dni"
        • mamkotanagoracymdachu Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 14:25
          Nie moglas zapytać go czy ma rozmienić stówę?
          • annanichtvergessen Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:43
            Moglam, ale nie nic by nie dalo. Bo przez aplikacje meldujesz czy gotowka a jak tak, czy przypadkiem nie wieksze banknoty tj.50-100 eur. Dla dwoch euro tylko bym problem jego poglebila.
        • majenkir Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:46
          annanichtvergessen napisał(a):

          >Ten przyszedl przed czasem i nie dostal nic... Ale nie dam gosciowi 100 i powiem: z tego 2 euro dla Pana.


          Venmo? Apple pay?
      • srubokretka Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 18:11
        > srubokretka, nie dokarmiać!

        O! Od dawna trolem mnie nazywasz? znamy sie od nastu lat, a dopiero teraz zauwaylam, ze masz o mnie taka opinie. Zycie cie chyba nie rozpieszcza?
        • latarnia_umarlych Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:49
          srubokretka napisał:

          > > srubokretka, nie dokarmiać!
          >
          > O! Od dawna trolem mnie nazywasz? znamy sie od nastu lat, a dopiero teraz zauwa
          > ylam, ze masz o mnie taka opinie. Zycie cie chyba nie rozpieszcza?

          A jaką ma mieć? Nikt normalny cię nie lubi. Zapracowałaś.
    • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 14:15
      Tu gdzie mieszkam instytucja napiwku jest święta. Ostatnio dziecko zamówiło z koleżankami pizzę do domu i okazało się, że zostawiły dostawcy tylko 10%. Podjechałam później do pizzerii i dołożyłam z nawiązką brakującą różnicę.
      • kanna Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 14:51
        Ciekawe. gdzie mieszkasz?
        • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 15:03
          USA.
        • nanuk24.0 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 15:07
          USA. Minimum 20% należy dać. Można więcej, ale nie powinno się mniej.
          • kurt.wallander Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 15:39
            A jak się nie da, to wrócą i zaciukają, czy po prostu już nigdy nie przyjmą zamówienia z danego adresu?
            • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:21
              dostarczyciel nie ma wpływu ma to komu zawozi
            • droch Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:22
              Nie wiem, jak w dowozie, ale w lokalach zdarza się doprowadzenie winowajcy przed oblicze managera...
              • kurt.wallander Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:22
                nieźle...
              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:29
                Dokładnie tak się może zdarzyć. Manager może zadzwonić, albo dorwać osobę przy wyjściu z restauracji i dopytać co takiego się wydarzyło.
            • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:28
              Trudno wytłumaczyć komuś, kto nie mieszka w USA, na czym tutaj polega kultura napiwku w restauracjach. Nie zostawienie napiwku, lub zostawienie np. 10% jest równoznaczne z tym, że nie tylko serwis był kompletną porażką, ale całe Twoje doświadczenie w tej restauracji było tak beznadziejne, że na pewno już nie wrócisz. Jeśli była to restauracja fine dining, lub jakaś z wyższej półki możesz się spodziewać telefonu od managera, z prośbą o to, abyś dała im znać co takiego się wydarzyło i czy mogą coś zrobić, abyś zdecydowała się tam wrócić i dać im jeszcze jedną szansę. Przez moje, prawie 10 lat tutaj nie słyszałam, aby ktoś napiwku nie zostawił.
              • ajaksiowa Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:38
                Opodatkowane te napiwki?
                • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:44
                  Zależy. Jeśli im zostawisz gotówkę to pewnie nie, jeśli zostawiasz na karcie, to na pewno.
                  • arwena_11 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:53
                    Pamiętam jak w latach 90 weszła do nas Pizza Hut. Po maturze zatrudniłam się jako kelnerka. Któregoś razu pomagałam menagerowi z papierami. Dla niego to była czarna magia. Oni działali na jakimś amerykańskim programie, gdzie do zamówienia automatem doliczany był tip. Jak sobie przeliczyłam, ile bym dostała - to aż za głowę się złapałam. Ok 100% więcej niż normalnie miałam. A i tak miałam chyba zawsze największe napiwki na zmianie.
                    Odeszłam stamtąd jak przyszedł nowy menager i wprowadził zasadę, że zbieramy wszystkie napiwki do jednej puszki i dzielimy na wszystkich na zmianie. Jak sobie raz przeliczyłam, że przy takim podziale miałabym 40% tego co zwykle miałam - to podziękowałam za pracę big_grin
                  • mmoni Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 01:38
                    W USA restaurator ma obowiązek odliczyć kelnerowi na konto podatku minimum 8% z paragonów z jego rewiru (chyba że sam za nich ten podatek zapłaci), właśnie dlatego, ze ustawodawca zakłada, że mają co najmniej 2 x tyle z napiwków. Do tego w wielu stanach mają prawo płacić kelnerom poniżej pracy minimalnej. Dlatego kelner, który nie dostanie napiwku, nie tylko nie wychodzi na zero, ale jest stratny. Nie cierpię tej kultury napiwkomanii i wolałabym, aby personel pracujący w usługach miał płaconą przynajmniej płacę minimalną razem z ubezpieczeniem emerytalnym i zdrowotnym, ale tak tam jest.
                • nanuk24.0 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 18:02
                  ajaksiowa napisała:

                  > Opodatkowane te napiwki?

                  Opodatkowane, bo to ich wynagrodzenie. Ale jak klient zapłaci gotówką, to te pieniądze nie są zarejestrowane
                  >
              • amast Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 19:31
                > możesz się spodziewać telefonu od managera, z prośbą o to, abyś dała im znać co takiego się wydarzyło i czy mogą coś zrobić, abyś zdecydowała się tam wrócić i dać im jeszcze jedną szansę

                Po czymś takim to bym na pewno tam nie wróciła. Dlaczego są tacy upierdliwi?
              • magazynka Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 01:48
                Instytucja napiwku jest chora. Obsługa powinna dostawać właściwą pensję i ich praca jest już opłacona.
                • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 01:52
                  Wpadnij do USA i to wyjaśnij 330 milionom ludzi.
                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 02:08
                  Praca bedzie oplacona ale jej jakosc wykonania bedzie od kogo zalezec? Od nich?
                  I czym sie to konczy widac wyraznie w europie...zwlaszcza tam gdzie sie napiwkow nie daje. Obsluga i serwisy? co to jest.?

                  Napiwki so dobrym stymulatorem - wszyscy to wiedza i dajacy i bioracy. I ja to popieram. Restaracje sa szczegolnyym miejscem. Restauracji placisz za jedzenie i miejsce a kelnerowi za obsluge.
                  Co ciekawe ze Polacy sie tak strasznie buntuja i krytykuja a np w szpitalu kazdemu daja. Nazywaja to to "drobnymi prezentami" ale to przeciez nic innego jak napiwek? A do tego czesto dawany z gory smile
                  • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 14:07
                    >I czym sie to konczy widac wyraznie w >europie...
                    Tak, tak, my tu w Europie co dzień szlochamy, że nie mieszkamy w juesej.

                    >Napiwki so dobrym stymulatorem - >wszyscy to wiedza i dajacy i bioracy
                    Jakim " dobrym stymulatorem", skoro 20% się należy i już...?

                    >Restauracji placisz za jedzenie i miejsce >a kelnerowi za obsluge.
                    Od płacenia kelnerowi jest restauracja, która go zatrudnia. A może mam osobno płacić restauracji za stolik, kucharzowi za gotowanie i osobno dostawcy marchwi,że dostarczył marchew?

                    >Co ciekawe ze Polacy sie tak strasznie >buntuja i krytykuja
                    Ja bym proponowała, żeby rezydenci zza oceanu jednak nie wypowiadali się autoryatywnie nt warunków w Pl, albowiem g... wiedzą.
                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:20
                      memphis90 napisała:

                      > >I czym sie to konczy widac wyraznie w >europie...
                      > Tak, tak, my tu w Europie co dzień szlochamy, że nie mieszkamy w juesej.

                      A dlaczego mielibyscie? Mieszkacie tam gdzie wam pasuje i tolerujecie swoje uklady i zwyczaje.

                      > >Napiwki so dobrym stymulatorem - >wszyscy to wiedza i dajacy i bioracy
                      > Jakim " dobrym stymulatorem", skoro 20% się należy i już...?

                      Nic sie nie NALEZY. Taki jest zwyczaj ze sie zostawia ale nikt cie nie zmusza. Mozesz zostawic mniej albo nic.
                      Napiwkiem oznamujesz jak jestes zadowolony z restaraccji i serwisu. Kelner nadstawia swoja klate za reszte personelu i sie nimi napiwkami dzieli. Ale jak jedzenie nie smakuje to on bierze to na siebie i idze do kuchni aby zrobili jeszcze raz.

                      > >Restauracji placisz za jedzenie i miejsce >a kelnerowi za obsluge.
                      > Od płacenia kelnerowi jest restauracja, która go zatrudnia. A może mam osobno p
                      > łacić restauracji za stolik, kucharzowi za gotowanie i osobno dostawcy marchwi,
                      > że dostarczył marchew?
                      >
                      To takie jest Twoje zdanie - i wtedy kelener ma "Czy sie stoi czy sie lezy.." A tu zarobi ty ile sobie na to zarobi czy zasluzy.
                      Nie rozumiesz ze to co sie dzieje w kuch i budynku to problem i sprawa wlascicilea - oni daj napiwki tym co dostarczja im marchew jak uwazja to za sluszne i jak dostana marchew super jakosci i na czas.
                      A kelner sie dzilei z kucharzem bo jak ten bobrz eugotuje to napiwek lepszy a jak speirniczy to musi to zrobic jeszcze raz..

                      > >Co ciekawe ze Polacy sie tak strasznie >buntuja i krytykuja
                      > Ja bym proponowała, żeby rezydenci zza oceanu jednak nie wypowiadali się autory
                      > atywnie nt warunków w Pl, albowiem g... wiedzą.
                      >
                      Rezydenci wiedz bo po pierwsze tam dlugo mieszkali a po drugiee wracaja czesto i nie na tydzien i z tych serwisow korzystaja wiec wiedza jak to pracuje i czuja to na wlasnej skorze.
                      W odroznieniu od Turystow internetowych" co to sie wypowiadaja nie majac doswiadczenia
                      • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:03
                        >Nie rozumiesz ze to co sie dzieje w kuch i budynku to problem i sprawa wlascicilea -
                        Obsługa kelnerska też jest sprawą właściciela, nie klienta.
                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:26
                          O nie.Kelner lacznik - i to czesto jedyna a zawsze najwazniejszy, pomiedzy klientem a wlascicielem.
                          Zrozum ze Klener z punktu widzenia wlascicela to odpowiednik sprzedawcy w przedsiebiorstwie. wlascicle i kochar i cal obsluga za drzwiami moze stwac na glowie aby zrobic najlepsze dania pod sloncem ale kimeski kelner wszytko skochmali ludzie tm nie przyjda.
                          Wiesz ze my czesciej chodzimy do restaracji ktore maja jedzenie OK ale super obsluge niz to tych gdzie dobre karmia ale tam sie nie czujesz dobrze potraktowany.
                          My potrafimy w dommu zrobic w wiekossci prxypadkow zdrowsze i smaczniejsze i tansze jedzenie niz w restaracji wiec celem wyjscia jest aby byc obsluzonym a nie tylko nakarmionym.
                          • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:26
                            >Zrozum ze Klener z punktu widzenia wlascicela to odpowiednik sprzedawcy w >przedsiebiorstwie.
                            Doskonałe porównanie. Sprzedawcy płacę za towar tyle, ile jest w cenniku. Nie płacę dodatkowo sprzedawcy za sam fakt sprzedawania towaru.
                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:53
                              Durnejsza niz nrmy przediwduja... Rozrozniasz spredaawce za lada i tego przemyslowego? Zaloze sie ze nie bo jak mozna majac umysl 15 latka
                              • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 08:32
                                O, widzę, że coraz bardziej się złościsz... big_grin Kelner jest tym "sprzedawcą przemysłowym", tak? Sprzedającym talerz zupy klientowi detalicznemu?

                                Luzik, Twoje inwektywy świadczą wyłącznie o Tobie.
                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:23
                                  A nie jest? Oj czas na nauke bo widac ze myslenia i rozumowani tu wyraznie brakuje.
                                  • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:28
                                    Tak, też zauważyłam, że masz z tym duży problem.
                                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:35
                                      No bo zal patrzec na to ze tak powiem "glupie" pokolenie.. I czesc winy spada na nas bo robilismy najlepiej jak potrafilismy i robilismy pewne zalozenia ze im bedzie im latwwiej tym bedzie lepiej a tu sie okazuje ze robota spartolona, produkt felerny i trza robic co sie da aby przynajmniej probowac to skorygowac... Tak ze dzialania intencje naszego pokolenia moze nie sa zawsze najtrafniejsze ale intencje na pewno dobre
                  • pyza-wedrowniczka Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 14:59
                    Napiwek dawany z góry to się łapówka nazywa big_grin
                  • droch Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:22
                    Napiwki so dobrym stymulatorem - wszyscy to wiedza i dajacy i bioracy.

                    Byłby, gdyby był dobrowolny, a nie traktowany jako stały dodatek do wynagrodzenia kelnera.
                    Dlaczego klient nie zrzuca się osobno np. na elektryka świadczącego usługi dla lokalu?
                    • nanuk24.0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:51
                      droch napisał:

                      >
                      > Byłby, gdyby był dobrowolny, a nie traktowany jako stały dodatek do wyna
                      > grodzenia kelnera.

                      Ależ napiwek jest dobrowolny. Nikt cię nie zmusza, kary nie dostaniesz i nikt raportu na policji nie złoży. Pierwszy raz słysze, żeby ktokolwiek z restauracji dzwonił do klienta w sprawie niezapłaconego napiwku 😉
                      Ja nie daję napiwku lub bardzo malutki, jeżeli jestem bardzo niezadowolona z usługi. Trafiło mi się tak dwa razy ( a mieszkam tu ponad 20 lat). Informuje kelnerkę/a dlaczego nie dostanie i tyle. Właściciele/menagerowie nie kontrolują, ile kto gotówki dostaje.
                      Szczerze mówiąc, wole taka formę płatności. Zapłacić mniej za obiad i uczciwie z własnej kieszeni opłacić dobry serwis.
                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:07
                      Dlatego ze elektryk swiadczy uslugi dla lokalu a nie dla klienta
                      Tak trudno to pojac?
                      • droch Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 23:08
                        Dlatego ze elektryk swiadczy uslugi dla lokalu a nie dla klienta

                        Nie bardzo rozumiem - korzystam ze światła lampki przy stoliku, czy lokal korzysta?
                        • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 04:56
                          ty naprawdę liczysz na rzeczową i logiczną dyskusję z dziadziem maszynką?
                          • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 08:33
                            Liczymy na fun big_grin Mamy już amerykańskiego kelnera przemysłowego...
                  • leosia-wspaniala Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:27
                    >Praca bedzie oplacona ale jej jakosc wykonania bedzie od kogo zalezec? Od nich?

                    A od kogo zależy jakość pracy w zawodach beznapiwkowych? Np. pracowników infolinii, kasjerek, piekarzy, kierowców autobusu?

                    >Napiwki so dobrym stymulatorem - wszyscy to wiedza i dajacy i bioracy.

                    Jeśli są czymś oczywistym, co "się należy" to nie są.

                    >Co ciekawe ze Polacy sie tak strasznie buntuja i krytykuja a np w szpitalu kazdemu daja.

                    Wyjechałeś z Polski w 1991?
                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:26
                      leosia-wspaniala napisał(a):

                      > >Praca bedzie oplacona ale jej jakosc wykonania bedzie od kogo zalezec? Od
                      > nich?
                      >
                      > A od kogo zależy jakość pracy w zawodach beznapiwkowych? Np. pracowników infoli
                      > nii, kasjerek, piekarzy, kierowców autobusu?

                      Po pierwsze to model biznesu.
                      Po drugie napiwki daje sie tam gdzie se placi samemu za serwis.
                      Po trzecie tam gdzie jakosc serwisu zalezy od widzimisie serwisanta.
                      Po czwaerte - napiswki sa zwyczajawe ale nie sa prawnie obowiazkowe.

                      > >Napiwki so dobrym stymulatorem - wszyscy to wiedza i dajacy i bioracy.
                      >
                      > Jeśli są czymś oczywistym, co "się należy" to nie są.
                      >

                      A to ni ejest "co sie nalezy" Za kiepski serwis dostanie zero albo grosze...
                      A mnie sie to kilka razy zdarzylo i to pracuje lpeiej niz reklamacje czy pretensje..


                      > >Co ciekawe ze Polacy sie tak strasznie buntuja i krytykuja a np w szpitalu
                      > kazdemu daja.
                      >
                      > Wyjechałeś z Polski w 1991?

                      Wyjechalem nawet przed 91.. Ale wracam i w szpitalach bywalem i wiem.
                      Roznie to bywa - wielu lekarzy odmawia ale salowe i pielgniarki juz rzadziej jesli wogole.. A im place wcale nie min krajowa
                  • kamin Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:28
                    Co i komu dają Polacy w szpitalach?
                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:32
                      Butelki , Czekoladki, koperty (z zalacznikiem - kartka z zyczeniami "dobrego dnia" ) etc
                      • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:12
                        koperty z załącznikiem nazywają się łapówka, są nielegalne i już od dawna raczej wyrugowanie, twoja wiedza o Polsce pochodzi chyba z czasów Reagana.
                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:06
                          O tak ? Co ty powiesz. To Regan w Polsce nawet 2 lata temu jeszcze zyl i mial sie dobrze? LOL
                          No tak teraz to sie robi inaczej najczesciej - idzie sie do lekarza po nic - prywatnie i placi sie 350 za "konsultacje" .. I tak sie chodzi co 3 czy 6 miesiecy a potem lekarz poza kolejka i kiedy ma dyzur kaze sie zglosiec na SOR i zatrzymuje w szpitalu oraz przepisuje badania ktore mozna by zrobicc w laboratorium poza ..
              • podaje_haslo_okon Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 18:48
                Z czystej ciekawości - skąd manager restauracji bierze numery telefonow klientów?
                • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 18:58
                  W wielu, a po pandemii większości restauracji musisz mieć rezerwację, więc podajesz numer telefonu i mail.
                  • podaje_haslo_okon Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 19:10
                    O matko. I nie da się tak po prostu wejść po pracy do knajpy i coś zjeść? Albo w czasie lunchu? Zginęłabym z głodu w tej Ameryce surprised
                    • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 19:28
                      Lunch się rządzi innymi prawami, chociaż prawda jest taka, że aby zdobyć stolik w fajnej knajpie bez rezerwacji, nawet w czasie lunchu trzeba mieć dużo szczęścia.
                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:31
                      Nie zginelabys.... Czy amerykanie wygladaj ana takich co gloduja?
                      Mozna wejsc z ulicy - zalezy gdzie i w jaich godzinach.
                      Tylko w godzinach szczytu czasami czeka nie wiadomo jak dlugo - az obsluza tych z rezerwacjami.
                      Albo sie przychodzi i ci mowia ze bedzie 30 minut czekania - jak chcesz to siedz albo daj nam numer telefonu i wyslemy Ci SMSa jak stolik bedzzie gotowy.
              • majenkir Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:13
                Magdaleno, jak Twoja córcia podrośnie, to niech się zatrudni na polu golfowym jako cart girl🤑🤑🤑
                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:37
                  A zanim to zrobi to nalezy ja nauczyc relacji z klientami wyslac do znajomych aby ja w restaracji jako kelenerke zatrudnili i traktowali normalnie.
                  A jak sie juz nauczy to bedzie wtedy dostawac super napiwki na polu golfowym. smile
                  • mid.week Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:39
                    engine8 napisał(a):


                    > A jak sie juz nauczy to bedzie wtedy dostawac super napiwki na polu golfowym. :
                    > )


                    prawdziwy american dream
                    • majenkir Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:43
                      mid.week napisała:
                      > prawdziwy american dream



                      Nie musisz być złośliwa. Moja córka przez całe studia to robiła, w dobre dni przynosiła $500 dziennie z samych napiwków (bo pensja to faktycznie były grosze).
                • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:55
                  majenkir napisała:

                  > Magdaleno, jak Twoja córcia podrośnie, to niech się zatrudni na polu golfowym j
                  > ako cart girl🤑🤑🤑
                  >
                  Ona zaczyna już w te wakacje, będzie przez 2 tygodnie pracować jako busser😀 Cart girl to wyższa szkoła jazdy- dla starszej młodzieży😊
            • nanuk24.0 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 17:47
              Żeby do takich sytuacji nie dochodziło, ze klient nie da, w niektórych restauracjach już z góry naliczają napiwek na rachunku.
              • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 14:10
                A ja się zdziwiłam we Włoszech, bo wiedziałam, że tam jest z góry doliczane coperto za obsługę. Jest, to jest, nie będę się kopać z koniem, szanuję zwyczaj. Ale przy płaceniu okazało się, że coperto to jedno, a napiwek należy się i tak. No i to już mnie nieco zbulwersowalo...
            • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 23:10
              Nie, ale mogą miec problemy w pracy - jesli ktos dal tylko 10% napiwku, to znaczy ze serwis byl fatalny. Plus, rzecz jasna, twoje kolejne zamowienie dojedzie zimne po 1.5h, bo najpierw procesowane beda te z normalnymi napiwkami.
              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 23:12
                Uff czekałam na wsparcie kogoś z mojej strony oceanu, kto cieszy się na forum większą popularnością niż Engine.😂 Potrzebuję kilku silniejszych graczy w mojej drużynie!
                • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 23:58
                  Team #Magdallenac! wink
              • droch Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 23:16
                Plus, rzecz jasna, twoje kolejne zamowienie dojedzie zimne po 1.5h, bo najpierw procesowane beda te z normalnymi napiwkami.

                I to działa w dobie możliwości oceniania lokali w mediach społecznościowych? Co odpisze właściciel na paszkwil od niezadowolonego klienta, że "należało się, łobuzowi temu, bo 3 lata temu zostawił był 11% napiwku, a u nas absolutne minimum to 13%"?
                • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 00:04
                  Gdyby ktos napisal, ze dal 10% napiwku bo mial smarka w salatce - pelne zrozumienie, przeprosiny szefa, zaproszenie na darmowy obiad etc.

                  Gdyby ktos dal 10% bo on to nie ma wiecej a w ogole to napiwki sa zue - no coz, zostaloby mu doradzone jedzenie w domu ew. w fast-foodzie. Zostałby objechany przez osoby, ktore przeczytalyby wyjasnienie. Wynika to tez z tego, ze tu praktycznie kazdy mial w młodości epizod kelnerowania/dowozenia pizzy/opieki nad dziecmi itp, wiec pod tym wzgledem istnieje mocna solidarnosc spoleczna.

                  Wyjście z knajpy bez napiwku (bez powodu) porownalabym do hmm... zostawienia niespuszczonej wody po numerze 2? Gdzies tam podobno sa ludzie, ktorzy tak robia, ale najlepiej ich omijać szerokim łukiem wink
                  • droch Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 00:35
                    Nie, nie, to zupełnie nie na temat.
                    Moja sytuacja bazuje na twojej historii, tj, koleś dostał dzisiaj za karę posiłek przyrządzony byle jak, bo kiedyś-tam zapłacił za niski napiwek. No więc teraz wystawia lokalowi niską ocenę ze 100% prawdziwym komentarzem, tj. że krem kukurydziany był zimny, frytki kapciowate, a ryba dla odmiany wpół surowa i knajpę należy omijać szerokim łukiem. Pytanie brzmi, co zrobi właściciel? Powoła się na dawną sytuację?
                    Mam wrażenie, że mimo wszystko, to byłby strzał z samopału prosto w łeb...
                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 00:41
                      Super pytanie - co zrobi wlasciciel?
                      Powinien wywalic kelnera i zatrudnic lepszego bo ten nigdy nie powinien dopuscic do sytuacji ze klient byl niezadowolny i wyszedl bo kelner to olal.
                      Nie zapytaal klienta i nie zareagowal i za to powinien wylecic na przyslowiowy pysk.
                      Na komentarz powinie odwiedziec przepraszjac oraz zapraszajac klienta oraz oferujac darmowy obiad...
                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 00:47
                        Świat się kończy, ale jakby trochę się zgadzam z Enginem. Kelner po zaserwowaniu tego syfiastego posiłku i zorientowaniu się, że klient jest zdegustowany powinien poinformować managera, a ten powinien zrobić wszystko, aby gość wyszedł zadowolony.
                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 01:17
                          No coz , podejrzewam ze ty na temat tego biznesu wiesz wiecej niz wieksozsci tutaj sie wydaje smile
              • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:06
                Czyli wbrew temu, co mówi Engine napiwek nie wymusza lepszego serwisu, tylko wręcz przeciwnie... Raz dasz niższy, bo np. niżej ocenisz "serwis" i zamiast poprawki usługi na przyszłość będzie równia pochyła w dól...?
                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:38
                  Bledne rozumowanie i bledna logika.. m in dlatego ze napiwek dajesz po serwisie wiec nie wiesz jak twoj serwis bedzie w koncu oceniony..
                  Widac ze jestes niedjrzala zyciowo osoba.

                  Widzisz w Twoim rozumowaniu wyglada ze choodzisz do tej samej restauracji i dajesz dobre napiwki a raz cie sie nie podobali dajesz nizszy wiec nastpenym razem serows jes to dupy i ty dajesz jeszcze nizszy?

                  Tak by bylo w Twojej logice i eurpejskim kelnerowaniu gdzzi kelner bez slowa donosi talerz i go nie ma.

                  Jak ja ide tutaj to to czesto do tej samej to wiem czego oczekwac i kelner ma ze mna kontakt a wiec jak soc jest nie tak to reakcja zwykle natuchmiastowa....i nie dochodzi do sytuacji ze obnizam napiwek ku zaskoczeniu klenera. Ja tego nie potrzebuje robic.
                  A jesli be sie zdarzyli to mam jeszcze managera i wlasciciela pod reka ktory przzyjda namoje zadanie i oni zwykle altwiaj takie rzczy szybko - jak ciecie zyletka.
                  A jak nie robie nic i po prostu wychdze niezadowolny i nikt o to nie dba to wiem ze tu nie wroce i po zabawie.
                  • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:41
                    > i nie dochodzi do sytuacji ze obnizam napiwek ku zaskoczeniu klenera.

                    Tak się tylko upewnię: ten dobrowolny napiwek, tak? Obniżasz, tak? Ku zaskoczeniu, tak?
                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:51
                      Pytania typwe dla 15 latka.

                      Nie wiem czego sie chcesz upewnic.
                      Moja odowiedz jest NIE WIEM jak sie zachowam w dokladej i kazdej sytuacji.

                      Napiwerk jest dobrowolny
                      Moge go obnizyc
                      A to czy to jest zaskoczeniem dla kelnera to nie wiem - powinno byc poniewaz zakladam ze kelener chcial zrobic najlepiej jak potrafil bo kiedy by sie spodziewal nizszego tzn ze celowo by mnie olewal?
                      • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:54
                        > Napiwerk jest dobrowolny
                        > Moge go obnizyc

                        Aha.
                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:47
                    Dam ci przyklad.
                    -Czekasz na jedzenie dlugo - bo kuchasz sie gramolil albo czasami do tego jest chlodne a wiec stalo i czekalo kelner sie zagapil.

                    Przychodzi kelner po podaniu i pytasa to mowisz ze to chyba czeklao zbyt dlugo i jest chlodne... A wiec kelner zabierze i pewnie jak sie da to wsadzi do mikrtfali albo przperosi, poda lampke wina i pooprsi baym poczek az zrobia od nowa..
                    I teraz jak to wina kelnera to musi sie jakos "rozliczyc" i z kuchnia i barem za drink i managerem etc

                    Albo dostajesz jedzeni szybko i klener si epo przxyniesieniu nie pojawil wiec to "meczysz"
                    I jak przychdzi z rachunkiem to pyta jak smakowalo wiec mowisz ze nie za bardzo w czym byl problem - grzecznie bez obrazania w koncy wszyscy sa ludzmi, I wtedy alno jestes olany... OK zjadles. Powie ci co najwyzej "sorry" No to masz jeszcze napiwek jako narzedzie aby kelnerowi uswiadomic jedo role..
                    Ale jak kelner podskoczy przeprosi i powie ze w takim razie nie liczymy za to albo zawola manager tzn ze jak kazdy z nas - zorbil blad i chca go naprawic... A wiec pomimo ze rachunek bedzi eo poler nizszy to i tak dpostanie napiwek jak za orginalny...
                    • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:53
                      > i tak dpostanie napiwek jak za orginalny.

                      Czyli jaki? Bo wiesz, u nas "dobrowolny" oznacza, że JA decyduję ile dam napiwku (i nigdy nie jest to dokładnie x%, bo po prostu daję jakąś okrągłą kwotę w papierkach), a nie kelner oczekuje kwoty XXX i jest zaskoczony, że dostał inną. To jak w Stanach definiujecie "dobrowolny"?
                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:29
                        Tu dokladnie tak samo...
                        Ja pier. .orka na ugorze....
                        Jak place gotwka to zostawiam nie gorsze ale jaks zaokrglona kwote .

                        Wy to macie tak wszedzie. Jak na drodz enapisane ze predkosc 50 km'h to znaczy ze nie wolno lechac szybciej.
                        Jak u nas sie widzi 50mph to znaczy ze jechanie wolniej robi z ciebie zawalidroge

                        A gdybysmy jeszcze podyskutowali kto i jak te predkoscu istala
                        Ale to nie na wasze mozgi
                        • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:35
                          >Ale to nie na wasze mozgi
                          Nie no, dawaj, dawaj, jeszcze kilka takich krużganków i postawimy sobie każda po zamku jak Pieskowej Skale...
                  • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:32
                    >Bledne rozumowanie i bledna logika..
                    No ale chyba nie moje rozumowanie...?
                    "jesli ktos dal tylko 10% napiwku, to znaczy ze serwis byl fatalny. Plus, rzecz jasna, twoje kolejne zamowienie dojedzie zimne po 1.5h, bo najpierw procesowane beda te z normalnymi napiwkami."

                    >Widac ze jestes niedjrzala zyciowo osoba.
                    Oj tak, codzien nad tym ubolewam. Bardzo.

                    >Widzisz w Twoim rozumowaniu wyglada ze choodzisz do tej samej restauracji
                    Nie, ja tu nie przeprowadzam żadnego "rozumowania:, ja się odnoszę się do bardzo konkretnego wpisu, w którym napisano bardzo konkretną rzecz, a mianowicie, że rzecz jasna, twoje kolejne zamowienie dojedzie zimne po 1.5h, .
      • gryfna-frelka Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 18:50
        Tak z ciekawosci, czy oprocz napiwku nalezy tez zaplacic podatek ktory pewnie nie jest zawarty w cenie posilkow?
        Jesli tak to jedzac za 30$ placi sie de facto 40pare?
        • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 19:19
          Masz tutaj jakiś mój rachunek z weekendu, który mi się zapodział w torebce- wszystko rozpisane.
          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 19:22
            Oczywiście w każdym stanie jest inaczej.
          • metro_mh Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 21:41
            Dlaczego jadasz pierogi r(tfu)skie?
            A nie ukraińskie? Amerykanie nie wiedzą co się dzieje?
            • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 14:12
              13 $ za pierogi ruskie 😆😆😆
              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 14:13
                Było ich 5 😄
                • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:09
                  Oglądałam ostatnio amerykanski program kulinarny i tam babka zrobiła "polish pierogi". Już się nie czepiam, że wypchała je frytkami i kiełbasą (bo takie bylo założenie programu), ale zrobiła ciasto... na śmietanie! Zgroza ! Szok! Sprzeciw i wewentrzna emigracja! Ja wiem, że są jakieś newage'owe rewolucyjne ruchy, które kładą w ciasto jajko, ale śmietana???
                • majenkir Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:17
                  magdallenac napisała:
                  Było ich 5 😄


                  Właśnie chciałam pytać co tak tanio. 5 pierogów to appetizer chyba? 😂
          • droch Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:25
            O... ale tam ceny poszybowały... kiedyś Ameryka kojarzyła się z miejscem do zamieszkania tańszym od Europy.
        • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 02:00
          Oczywiście ze opodatkowane, ich podstawowa pensja to jakiś śmiech na sali (na zasadzie ze gdy minimalna wynosiła 7.25 to minimalna dla kelnerów to było $2 czy jakoś tak).
          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 02:05
            Zależy gdzie u nas około $15, w tych wszystkich Luizjanach i Florydach to właśnie kilka dolców.
          • amast Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 14:15
            > gdy minimalna wynosiła 7.25 to minimalna dla kelnerów to było $2 czy jakoś tak

            A to podobno Polacy januszują...
      • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 09:52
        magdallenac napisała:

        > Tu gdzie mieszkam instytucja napiwku jest święta. Ostatnio dziecko zamówiło z k
        > oleżankami pizzę do domu i okazało się, że zostawiły dostawcy tylko 10%. Podjec
        > hałam później do pizzerii i dołożyłam z nawiązką brakującą różnicę.



        jak to TYLKO 10%?
        Inflacja dotyka też % ?
        Zawsze słyszałam, że 10 w zupełności wystarczy...
        • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 14:15
          Mid week, piszę o Ameryce😄. 10 % napiwek jest oznaką, że coś tam w serwisie, w dowozie poszło grubo nie tak i klient jest niezadowolony.
          • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 14:52
            dziwny kraj. Pewnie by mnie aresztowali po pierwszej kolacji.
            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:38
              Nikt by cie nie aresztowal.... Najwyzej jak by cie tam zobaczyli nastepenym razem to by ci kelener do zupy naplul.
            • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:03
              mid.week napisała:

              > dziwny kraj. Pewnie by mnie aresztowali po pierwszej kolacji.

              Nikt by Cię nie aresztował.Gdybyś wróciła do tego lokalu, zostałabyś zapamiętana, jako ta, która nie daje napiwków, dostałabyś najgorszy stolik w restauracji i wszyscy by się na Ciebie dziwnie patrzyli. 😄
              • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:16
                magdallenac napisała:

                > mid.week napisała:
                >
                > > dziwny kraj. Pewnie by mnie aresztowali po pierwszej kolacji.
                >
                > Nikt by Cię nie aresztował.Gdybyś wróciła do tego lokalu, zostałabyś zapamiętan
                > a, jako ta, która nie daje napiwków, dostałabyś najgorszy stolik w restauracji
                > i wszyscy by się na Ciebie dziwnie patrzyli. 😄


                To zaczyna wychodzic na to, że branża restauracyjna stymuluje klientów do lepszego zachowania i większej szczodrości, a nie napiwki kelnerów do lepszej pracy. Nie dasz - na plujemy ci do zupy, posadzimy w kącie. Dasz - dostaniesz obiad bez gluta a w niedziele obsłużymy bez kolejki. Jak łapówki w szpitalach za PRL.
                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:37
                  Ktos niedojrzaly , z wykrecona mentalnoscia i brakiem zdrowego rozsadku moglby dojsc do takich wnioskow.
                  Ale tak nie jest i to pracuje dobrze i wszyscy (oprocz leniuchow ) sa z tego zadowoleni
                  • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:48
                    Nie wiem gdzie jest wykręcona mentalność. Wprost piszecie oboje, że brak napiwków jest zapamiętywany i rzutuje na dalszą obsługę.
                    • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:51
                      Brak napiwku jest tak dziwny, niebywały i niespotykany, że gdybyś została zapamiętana, to na pewno miałoby to wpływ na Twoją kolejną wizytę w knajpie.
                      • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:58
                        No właśnie. Rzutowalby. Więc każdy kto nie chce ryzykować nasmarkaniem, posadzeniem przy stole o którym wszyscy klienci wiedzą że to TEN stół, albo informowaniem o braku miejsca przy rezerwacji będzie dawał napiwki. To mafijne wymuszanie a nie żadna zachęta do świadczenia lepszej jakości serwisu.
          • 35wcieniu Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:19
            Ale oni to mają jakoś zaznaczone w menu czy gdzieś w widocznym miejscu?
            Po przeczytaniu tego wątku moją pierwszą myślą było że nigdy tam nie pojadę bo nie będę wiedziała jak się zachować. big_grin
            Taki przeciętny nienauczony tej "kultury napiwku" człowiek ma szansę tam na miejscu się zorientować że to tak działa?
            • kamin Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:31
              Musi obejrzeć Przyjaciół - odcinek w którym Ross i Rachel poszli z jej ojcem do restauracji.
            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:46
              Nie, nie ma w menu. To sa rzeczy ktre wszyscy wiedza ...
              I wiadomo ze np Kanadyjczycy placa zostawija mniej, europejczycy czesto nic etc.... To nie przestepstwo.
              Ale czesto jak dostaniesz rachunek to na nim jest wyliczona dla ciebie kwota 10%, 15% 20% i 25% a wiec to delikatna "sugestia"
              Jak odwiedzasz restaracje czesto i cie zapamietaja to serwis czesto bedzie "wlasciwie dopasowany"
              W weekend poszlismy to restaracji nad ocenem gdzie dosc czesto chodzimy restauracji. I sie okazalo ze kolejka dluga... Podszedlem do hostesy i mowie ze chcemy zjesc - poprosila o # telefonu, powiedziala "O welcome Mr. XY - your table will be ready in 10 minutes". Pewnie mieli kolejke z ludzi czekajacych na wieksze stoliki a nam wystarczyl na 2.. smile
              • droch Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:10
                Podszedlem do hostesy i mowie ze chcemy zjesc - poprosila o # telefonu, powiedziala "O welcome Mr. XY - your table will be ready in 10 minutes"

                Władować w napiwki (przykładowo) 2 tysiące baksów, żeby raz zostać przepuszczonym bez kolejki? No nie, nie urzekła mnie ta historia big_grin
                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:18
                  Tak glupia czy naiwna.....??
                  Nie, po numerze widziala moje nazwisko i widziala jedynie ze czesto bywamy i nie wiem czy nas zaznaczyli za napiwki.... nie sadze. Ale tam nie przesadzamy - dostaja swoje 20-25%
                  Wiem ze tam jestesmy zawsze zadowoleni, znamy kelenerow po imieniu a i oni sa zadowolenie wiec znalazla nam stoli szybko.. Nic wiecej.
                  Ni eorobuj sie doszukiwac wiecje niz naprawde nalezy.
                  • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 11:32
                    > po numerze widziala moje nazwisko i widziala jedynie ze czesto bywamy
                    > znamy kelenerow po imieniu

                    W restauracjach, w których znam kelnerów po imieniu, to jak tylko otwieram drzwi, kelner już mówi "dzień dobry pani amast, zapraszam do pani ulubionego stolika", nie musi sprawdzać po numerze telefonu kim jestem i że jestem stałym klientem. I nigdy, przenigdy nikt ode mnie nie wymuszał tam napiwków 25%, za to zawsze dostaję upust dla stałych klientów.
                • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:20
                  Droch, dlatego piszę już któryś raz, że dla Europejczyka jest to bardzo trudne do zrozumienia. Tutaj nawet się mówi- if you can't tip out, you shouldn't eat out.
                  • droch Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:57
                    if you can't tip out, you shouldn't eat out.

                    Ale ja to przyjmuję to wiadomości, ale mam, jakby to powiedzieć, dystans do nabożnego stosunku Amerykanów do napiwków. Z zewnątrz to tak wygląda, że "kumaci i decyzyjni w branży" postanowili jeszcze bardziej zmonetynować zwyczaj i stopniowo ponoszą pułap procentowy napiwku, który wypada dać, żeby nie być posądzonym od sknerstwo. A skutek jest taki, jak wcześniej opisany - kelner zarabia więcej niż szef kuchni. Dla mnie to mocno osobliwe... z kontynentalnego punktu widzenia, rzecz jasna.
                    A zacytowane przez Ciebie hasło brzmi jak przedwojenne "Cukier krzepi", wymyślone na potrzeby kampanii wspierającej sprzedaż cukru.
                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 00:36
                      Bo masz w mentalnosci to jaki kto ma dyplom a nie jak przydatne zdolnosci.
                      W zakladzie przeciez doby sprzedawca zarabia wiecje niz inzynier?
                      • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 09:51
                        Dobry sprzedawca zarabia więcej niż dobry inżynier? No nie wiek w sumie
                        • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 09:51
                          *wiem
                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:24
                            Ja zas wiem
                    • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:44
                      droch napisał:

                      > if you can't tip out, you shouldn't eat out.
                      >

                      > A zacytowane przez Ciebie hasło brzmi jak przedwojenne "Cukier krzepi", wymyślo
                      > ne na potrzeby kampanii wspierającej sprzedaż cukru.


                      Mnie sie to haslo kojarzy z usankcjonowaniem ogromnych podzialow spolecznych.
                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:54
                        Viva socjalizm viva komuna
                        • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:48
                          engine8 napisał(a):

                          > Viva socjalizm viva komuna

                          Ehe drama engine
                          Serio nie znasz nic innego poza komuna i dziadoskim kapitalizmem?
                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:06
                            Znam i dlatego mogo porownac. A ty znasz?
                            • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 09:41
                              Jasne, ze znam. A ty jak na razie "porownujesz" ekstremum ktorego bronisz wlasna piersia, z innym (nieistniejacym juz) ekstremum, bo tylko tak twoje ekstremum wydaje sie troche mniej idiotyczne.
                        • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 09:52
                          Ale jaki to ma związek z socjalizmem albo komuna? To chyba u was skoro kelner ma zarabiać więcej niż kucharz bo się narobi.0
                          • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 10:04
                            A bo engine jest oldskulowym gosciem i gdy slyszy "podzialy spoleczne sa na nowo patologia", to widzi wujka stalina.

                            Ale wierze ze nawet jesli przyszedl na to forum krzewic kruzganek o prawdziwym zyciu znanym tylko jemu, to wyjdzie stad z dwoma lub trzema watpliwosciami odnosnie swoich swietych przekonan.
                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:30
                              No bo nie moge pojac ani sie nadziwic jak to pokolenie podchodzi pretensjonalnie do zycia?
                              I to nie tylko Ty i Wy n- moje dzieci podobnie...
                              Pracowac?
                              No nie, a jak to juz musze za duza kase. My chcemy wszytko ale nie bedziemy na to tyrac.. Bo przeciez nam sie wszytko nalezy.
                              • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:36
                                engine8 napisał(a):

                                > No bo nie moge pojac ani sie nadziwic jak to pokolenie podchodzi pretensjonalni
                                > e do zycia?
                                > I to nie tylko Ty i Wy n- moje dzieci podobnie...
                                > Pracowac?
                                > No nie, a jak to juz musze za duza kase. My chcemy wszytko ale nie bedziem
                                > y na to tyrac.. Bo przeciez nam sie wszytko nalezy.


                                Uh, a co ty wiesz o moim podejsciu do pracy? Akurat mam raczej dokladnie takie jak ty (moze z roznica urlopu, moj urlop jest prawie swiety)co wogole nie znaczy, ze moglabym uznac amerykanski system za zadowalajacy i sprawiedliwy.
                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:47
                                  Nie Twoim osobiscie ale ogolnie o podejsciu generacji pokolen mlodszych zwlaszcza millenials.
                              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:41
                                engine8 napisał(a):

                                >
                                > I to nie tylko Ty i Wy n- moje dzieci podobnie...
                                > Pracowac?
                                > No nie, a jak to juz musze za duza kase.

                                Engine przecież Ty jako ojciec powinieneś się cieszyć, że twoje córki mają łatwiej od ciebie, że mają szansę mniej pracować, więcej zarobić i osiągnąć ten life&work balance. Bardzo dobrze, że ludziom w Ameryce zmienia się mentalność i nie chcą już pracować po 60 godzin tygodniowo i wierzyć w to, że jest to normalne. Powiedz uczciwie, chciałbyś, żeby Twoje córki trzaskały niepłatne nadgodziny z pensją $60K i bały się zachodzić w ciąże, bo przysługiwałby im 2 tygodniowy macierzyński?
                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:55
                                  No nie , dzieci maj latwo bo wiedza ze maja poduszke w postaci rodzicow i to w duzym stopniu ich uspraawiedliwia.
                                  I akurat moje dziec i jeszcze pracuja i powazniepodchdza do zycia - ze na wszytko trzeba sobie zapracowac. Ba, ja nie ptrafie im nawet na sile niczego wcisnac....
                                  Hey chcesz nowe auto? Nope..
                                  Chcesz wiekszy dom - doloze.. Nope.
                                  Kupic wnuczce nwy rower? Nope..
                                  My na to pracujemy i nas na to stac a jak nie to znaczy ze nie potrzebujemy...

                                  Ale to nie moje dzieci -cale pokolenie zostalo wychowane z mentalnosci ze nie ma problemow, wszytko jest, Co z ttego ze komus sienie chce ciezko pracowac - tez mu sie godne zycie nalezy a ten co haruje moze sie podzielic...
                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:27
                            Socjaalizm to urownilowka
                            W komunizmie wlasciciciel prywaty to wrog narodu bo pracownika wykorzystuje i zyje z jego potu a placi malo. Powinien palcic jemu wiecej niz sobie bo w koncy kto pracuje?
                            Takie macie podejscie.
                            Nikt kelnera na sile nie zmusza do pracy? Oferuje si emu mozliwosci i mize wybrac albo nie - jak si enie nadaje do pracy z klientami to moze byc ogrodnikiem? Kosic ogrodki? Myc talerze w restauracji?
                            • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:34
                              acha i taki system my tu mamy w pl? urawniłowkę? 😳😳😳 kelner zarabia tyle co kucharz? co właściciel? chyba sobie zartujesz.

                              Kurczę to chyba czegoś nie wiem bo prezes w firmie 6mln bonusa przygarnął. Gdzie moje miliony? 🥲
                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:45
                                Nie wiem czy taki macie ale do takiego tesknicie zeby kelenr "godnie zarabial i nie musila si eplaszczyc przed klientem"
                                A ja mowie ze ja moge i mam prawo oferowac warunki pracy jakie mi sie podobaja i nikt tego nie musi akceptowac.

                                Widzisz u was co ja obserwuje to to ze adoptujecie szybko amerykanskie ukadly i zasady tylke ze wybieracie wersje najtansz ei najgorsze i dokladacie waszego Polskiego sosu i z tego wychodzi straszny bigos..
                                Jak jak porownuje warunki pracy jakie mnie oferowano tutaj i jak mnie traktowano w pracy a jak sie traktuje ludzi w Polsce to sie rzeczywoscie noz w kieszeni otwierz ze tak mozna ludzi traktowac i czesto ponizac. A dlaczego tak robia? A dlatego ze maj takie charakteery i ze moga... Nie bez podstaw jest tu powoedzenie ze najwieksz przysluga jako dpstanie od polskiego pracodawcy to to ze cie do pracy nie przyjmie.. I sam to na wlasnej skorze sprawdzilem
                                Oczywiscie nie wszyscy - to dla tych co tu zatrudniaja Polakow
                                • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:47
                                  raczej bym powiedziała ze jakieś amerykańskie doświadczenia są w EU raczej ciekawostka zoologiczna i nikogo (zupełnie nikogo) nie obchodzą.
                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:57
                                    Mozesz byc bardziej precyzyjna bo nie pojmuje?
                                    • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:53
                                      czego nie rozumiesz? ze amerykański zwyczaj np dawania 10%20% napiwku jest ciekawostka podobnie jak "kozy maja źrenice prostokątne" i dokładnie tyle to wszystkich obchodzi? dla większości ludzi Ameryki równie dobrze mogłyby być na innej planecie.
                                      • majenkir Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:59

                                        > "kozy maja źrenice prostokątne"



                                        🤯 i ja się o tym dzisiaj dowiaduję?!
                                        • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:00
                                          tak wink dzięki temu widza przestrzeń zupełnie inaczej
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:04
                                            Ach to czemu to forum sienie nazywa kozim?
                                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:03
                                        Really? A to dlaczego ? nie podejrzewam ze dlatego ze was nie stac tu przyjechac?
                                        • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:26
                                          a ty się wybierasz do Azji? no właśnie...
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 00:50
                                            Ja w Azji akurat spedzilem lata i na razie sie nie wybieram
                    • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 09:50
                      Amerykanie maja dużo dziwnych zwyczajów. Np cały obrządek na około pierścionka zaręczynowego i równowartość ilu pensji musi ten diament (koniecznie THE ROCK!) stanowić. No dziwne ale jak człowiek wpadnie między wrony…
                      • mid.week Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 10:11
                        ichi51e napisała:

                        > Amerykanie maja dużo dziwnych zwyczajów. Np cały obrządek na około pierścionka
                        > zaręczynowego i równowartość ilu pensji musi ten diament (koniecznie THE ROCK!)
                        > stanowić. No dziwne ale jak człowiek wpadnie między wrony…
                        >


                        Oho brzmi ciekawie!
                        Dawajcie o pierścionkach zaręczynowych big_grin
                        • majenkir Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:22

                          > Oho brzmi ciekawie!
                          > Dawajcie o pierścionkach zaręczynowych big_grin



                          Moja córka czeka! Pochwalę się jak dostanie 😂😂
                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:31
                            No wlasnie. Tu dziewczyny dostaja pierscionki mniej wecej na rok prze slubem? i co jak sie ktores rozmysli?
                            Oddaje piersionek czy zatrzymuje? Moze to trzeba spisac w umowie?
                            Bo jak dziewczyna dostaje to kto wie czy to nowy czy z recyklingu?
                            • majenkir Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:37
                              engine8 napisał(a):
                              > i co jak sie ktores rozmysli?



                              Jak on się rozmyśli/zdradzi, to pierścionek zatrzymuje ona.
                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:32
                        I powiedz ze te - praktycznie wszystkie, amerykanskie zwyczaje weselne (sesje fotgraficzne, pierscionki, limuzyny, prowadzenie do slubu, sluby w ogrodach, druhny w tych samych sukniach, pietrowe torty, etc etc nie sa w Polsce adoptowane?
                        • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:38
                          Nie, w Polsce można adoptować wyłącznie dziecko.
                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:48
                            Ot i juz wszystko wiemy o Polsce i Polakach..
                            Mnie to po kilku latach niebytu w Pilsce zaczyna sie chciec jechac. I jedziemy.
                            A po przybyciu po 2 tygodniach mam juz strasznei wszytkiego dosc i ogromne parcie do powrotu do domu tam gdzie ludzi mili dla siebie i to wszedzie - i w urzedzie i w restaracji i nawet Policjan na drodze jak da madat to ztczy "dobrego dnia" smile , gdzie jest cisza i spkoj oraz zawsze swieci slonce .
                            W polsce wszedzi czuc stress a tu spokoj... Ah o wygodzie tu a niewygodzie tam lozek i lazienek wspomnialem? smile
                            • amast Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 00:15
                              > nawet Policjan na drodze jak da madat to ztczy "dobrego dnia"

                              Chyba że akurat zastrzeli/udusi.
                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 00:51
                                Nie wazen, tez grzeczni bedzie zyczyl dobrego dnia... Nasi moze sa twarde chlopy ale nie chamiska smile I jak cos robia to robia a nie ja te europejskie D a nie policjanci.
                                • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 10:27
                                  engine8 napisał(a):

                                  > nawet Policjant na drodze jak da madat to zyczy "dobrego dnia"

                                  Chyba że akurat zastrzeli/udusi.

                                  > Nie wazne, tez grzecznie bedzie zyczyl dobrego dnia... Nasi moze sa twarde chlo
                                  > py ale nie chamiska smile I jak cos robia to robia a nie jak te europejskie D a ni
                                  > e policjanci.

                                  O lal, az nie wiem ktora czesc tej durnej wypowiedzi skomentowac. Piszesz jak oczadzialy bezdomny, z ktoregos przykladu « samodzielnego myslenia » wczesniej podanego.
                          • mid.week Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:21
                            memphis90 napisała:

                            > Nie, w Polsce można adoptować wyłącznie dziecko.
                            >

                            ewentualnie kota!
                        • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:50
                          eeee? Mówisz chyba o angielskich zwyczajach weselnych?
                      • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:37
                        Dla mnie najdziwniejsze jest to, że jak Ci się zepsuje auto na środku jezdni - płomienie, dym spod maski, Ty w panice wyciągasz dzieci na pobocze, wreszcie wszystko malowniczo wybucha (zauważmy - auta w USA wybuchają od wszystkiego) - to wszyscy za Tobą wieszają się na klaksonach i trąbią, trąbią, trąbią - jakby od tego trąbienia płonący wrak miał zniknąć sam z siebie...
                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:42
                          A skad takie historyjke wzielas? Flimy jakies ogladsz pewnie?
                          A moze stad Twoje pojecie o ameryce?

                          Bo mnie sie ostatnio zepsulo - ale nie zapalilo ani nie wybuchlo - zdechlo i trzeba bylo zjecha cna pobocze i wszyscy sie zatrzymywali pytajac czy nie potrzebujemy pomocy albo cos do picia.
                          Mowie ze nie - czekamy na holowanie. A jedna dziewczyna pyta czy nie jestesmy moze glodni bo to zwykle trwa a oni wlasnie kupili sobie jedznie - kanapki na wynos, i moga sie podzielic..
                          To jest Ameryka jak ja widze.
                          • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 16:20
                            >A skad takie historyjke wzielas? Flimy jakies ogladsz pewnie?
                            Z każdego jednego filmu, w którym udzial bierze jakikolwiek samochód... Rozumiem, że jak Amerykanin ogląda taki film, to mu się oczy rozszerzają ze zdumienia "ooooo, ale przecież u nas w ogóle tak nie jest, auta nawet klaksonów nie mają...???"

                            >To jest Ameryka jak ja widze.
                            Tak, tak, wiemy. Ostatnio przekonywałeś nas, że w ogóle nigdzie nie ma slumsów ani bezdomnych - wystarczy nie chodzić tam, gdzie doskonale wiesz, że slumsy i bezdomni rezydują.

                            Nie bądź bezpieczny - ematka pamięta...
                            Wytniesz swój wpis - pojawi się nowy.
                            Zrobione będą screeny z tej rozmowy.
                            Już lepszy dla Ciebie ten zbór samcowy
                            Niż od ematki nadwichnięta ręka.
                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 15:12
                    magdallenac napisała:

                    > Droch, dlatego piszę już któryś raz, że dla Europejczyka jest to bardzo trudne
                    > do zrozumienia.

                    Bo to nie jest do zrozumienia, to jest część niekwestionowanej wiary że tak musi być bo tak zawsze coś na zasadzie „praca opiekuńcza to nie jest praca, wynagrodzeniem jest uśmiech wdzięczności podopiecznego”. Na logikę tego się nie da w żaden sposób rozebrać. Kelner nie ma wobec prawa obowiązku się dzielić napiwkiem z resztą załogi, tu są różne ustalenia w różnych stanach i różnych knajpach. W związku z tym jeśli rachunek wynosi stówę a tip 30, to się sprowadza do tego, że z całego kosztu wizyty, na który składają się: produkty, ich selekcja i zakup (w tym wiedza osoby która wybiera te wina, których kelner ma się potem nauczyć, czy tam osoby, która kupuje świeże ryby na sushi), opracowanie menu, wydrukowanie go, wynajem wnętrza, zaprojektowanie i wystrój wnętrza, zaplecze, rachunki za benzynę, wodę, gaz, prąc, tv, telefon, sprzątanie sali, kuchni i łazienki, zakup talerzy sztućców, obrusów, serwetek, kieliszków, szklanek, filiżanek, przypraw, praca szefa kuchni, kucharzy, busserów, hosstess, osób na zmywaku, sprzątających, managerów, kierowców, serwisantów sprzętu, utrzymanie jakichś fur którymi się jeździ po produkty, księgowość i praca kelnerów, które mają za zadanie przynieść to jedzenie do stolika i zapytać, czy smakowało, to w tym układzie ci ostatni mogą dostać ponad 25% całej kwoty a na całą resztę musi wystarczyć niecałe 75%.
                    Przy czym nie tylko oni żyją z napiwków, bo w hotelach to i taki koleś który weźmie gościowi walizkę do windy dostanie napiwek i sprzątaczka, ale jak się policzy ile on się napracuje a ile ona i ile w proporcji do tej pracy za to zwyczajowo dostają to, no, po prostu widać, że to jest ekonomia silniejszego. Do tego doszły od paru la5 te terminale Square, gdzie się wyświetla pytanie o napiwek i proponowane kwoty, duźą czcionką (tak żeby wszyscy w kolejce widzieli ile dajesz tongue_out), one są stosowane we wszystkich food truckach, gdzie zazwyczaj i tak jakiś słoiczek na tipy był, choć tam zaprawdę nikt nie podchodzi pytać czy smakowało ani nie proponuje wymiany jeśli ńie lub doboru win, ale te terminale wjechały też na różne green markets, gdzie to już jest rozmyte, bo w jednej budzie sá domowe świeże wypieki a w drugiej marchew, to jest kwestia czasu kiedy we wszystkich warzywniakach w związku z tym też napiwki będą zwyczajowe i święte. I wbrew temu co ktoś tam pisze, nie jest tak, że wszyscy Amerykanie uważają że jest to fantastyczne i naturalne rozwiązanie, tylko dzikim Europejczykom to nie pasuje.
                    • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 15:13
                      trochę słabo ten zrzut widać, więc jeśli nieczytelny: na hasło „square terminal tipping culture” połowa wyników jest na temat tego, że one wkręcają ludzi w guilt tipping.
                    • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 18:43
                      No ale zobacz jak to idzie pokoleniowo- pokolenie mojego teścia, uważa, że 20% to bardzo dobry napiwek i zostawia napiwki tylko w restauracjach z pełnym serwisem.
                      Moje pokolenie- 30% to standard, jestem absolutnie przeciwko napiwkom na squarach- kupuję miód na placu, babka mi podaje Square, a tam wybór 15%, 20%, 25% napiwku za obsługę, wywołuje to mój wkurw, poczucie winy, niesprawiedliwości, ale zostawiam najniższy, bo ja jestem follower i głupio mi nie zostawić. Dla mojego dziecka będzie to pewnie całkiem normalne i oczywiste, że babce na placu trzeba zostawić napiwek i tak się rodzi zwyczaj...
                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:06
                        No nie przesadzasz czsami z tym 30% jako std?..... Moze w Twoim srodowisku a le reszta to ciagle 20% posuwajcy sie wolno w strone 25%.
                        • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:13
                          Średnia wychodzi około 25%, ale niektóre restauracje sugerują kwotę na czeku- to te restauracje, które obliczają Ci i drukują na dole Twojego rachunku sugestię tipa, zaczynają od 20%, a kończą na 30%. Kiedy tu przyjechałam było analogicznie- 15, 20, 25%. W ogóle, to te wydrukowane sugestie uważam za buractwo Podejrzewam, że w Kalifornii i Nowy Jorku jest jeszcze wyżej.
                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:20
                            sugerowac to kazdy sobie moze ile chce....
                            • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:24
                              No ja właśnie uważam, że nie, bo to tworzy zwyczaj i wywiera presję na takich jak ja (czyli tych, którzy się będą czuli winni/bądź nieswojo, że tego tipa nie zostawili). Do białej gorączki doprowadzają mnie terminale Square, gdzie płacę za coś na szybko, np. marchew na placu, a tam sugestia tipa- i to nie 10%, a 15, 20, 25%.
                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:36
                                No wiec jak tacy jak ty czuja sie winni i placa to nie ma w tym nic zlego.. Jakbys nie miala to bys nie zostawila ? Ciesz sie ze mozesz smile
                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:21
                            Nie sadze ze u nas jest wyzej bo nie pamietam abym widzial 30% sugestie..
                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:18
                        Ja w takich wypadkach ignoruje napiwek.
                        Ale kiedy ide kupic lody i chopak sie nameczy aby wyskrobac mi taki smak jaki chce i wlozy niekoniecznie min ale dolozy ile wlezie... i do tego jest mily to dostaje...
                        Ale leniuchom co uskrobia polowe i zmeczeni odpuszczaja wypelniac nawet nie min to nie dostaja nic. Trza sie uczyc
                      • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:16
                        no, to właśnie mówię, przecież piszesz ze jesteś w Stanach prawie 10 lat - czyli mniej więcej od wtedy kiedy te terminale z oczojebnyi napiwkami weszły do użytku. A jeśli babce od miodu na placu dasz 15 no to wiadomo, ze w knajpie z wypas obsługa dasz więcej. W ten sposób ten standard dotyczący kwot się tworzy, szczerze to od czasów De Beers to jest najlepsza kampania zmieniająca powszechne standardy.
                        • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:22
                          Nie wiem skąd jesteś, ale u mnie stały się powszechne i bardzo widoczne dopiero kilka lat temu. Wcześniej zupełnie nie rzucały mi się w oczy.
                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:08
                          Co nazywasz "powszechnym standardem"?
                          Np powszechnym standardem w USA jus podawanie ceny produktow przemyslowych bez podatkow a podatek dolicza sie dopiero przy kasie.. Europe to oburza a nas nie. My wiemy ze to sie bierze stad ze kazdy stan, kazde County czy parafia, i czasami kazde miasto ma swoje podatki.. i czesto jest tak ze po jednej sronie ulicy pdatki sa 7% a po drugiej (bo to inne miasto) 10.5%..
                          A te podatki nie sa na zawsze wiec jedne dochodza inne znikaja i to moze sie wahac i sklepom trudno bylo nadazac ze zianami cen na metkach i polkach.
                          I nikogo to nie trapi. Mala niewygoda dla klienta ale gdyby sklep musial to robic to musialby zatrudniac ekstra pracownikow i produkt bylby drozszy.
                          My wiemy i potrafimy sobie przewidziec ze jak koszula kosztuje$50 to przy kasie zaplacisz ok $55... Ale za jakblka nie ma podatkow wiec zywnosc tyle samo.
                          Ale sa sytuacje kiedy produkt spozywczy ma 2 ceny - jak go wynosisz to kupujesz produkt spozywczy bez podatku ale jak konsumujesz to juz co innego i placisz podatek.
                          W Europi to nie do pomyslenia... Na pzor poniewaz ja kiedys kupowalem produkt i na kasie mi wybito wysza cene niz na polce i tam pracownik sprawdzil i mi powiedziano ze to nie ich wina ze ktos przesunal cene i place tyle iler komuter pokazue albo wynocha.
                          A unas to inaczej. Pare dnie temu kupowalem koszule i lezala na kupce pod napisem "30% off" a wiec aktrkcyjna cena. W kasie bija mi normalna cene. Mowie ze przeciez wzialem ja z kupki przeceny. A pracownik mowi - ze pewnie ktos wzial i tam ja rzucil bo ten produkt nie jest przeceniony ale skoro go tam znalazlem to prosze bardzo - masz 30% off
                          Tk ze kazdy kraj i spolecznosc ma swoje snandardy i porownujac pakiet amwerykanskich i europejskich - wole amerykanskie bo te bardzije skierowane w strone ludzi, aufania i wygody klientow
                          • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:46
                            A jakie ma znaczenie, że w mieście X cena chleba jest inna, niż w mieście Y? U nas w Europie cena chleba w żabce jest inna niż w Netto, a skoro sklep daje radę doliczyć podatek do każdego produktu przy kasie, to daje też radę doliczyć go podczas metkowania. Nasi europejscy pracownicy radzą też sobie z przemetkowaniem towaru, kiedy cena się zmienia. Choć jak ostatnio rząd obniżył VAT i sklepy musiały zmienić ceny, to normalnie przez dobry tydzień panował chaos, ludzie bili się bagietkami, pod sklepami maszerowały pikiety w obronie metkujących pracowników, którzy omdlali leżeli na zapleczach. Ale my zacofani jesteśmy...

                            >My wiemy i potrafimy sobie przewidziec ze jak koszula kosztuje$50 to przy kasie >zaplacisz ok $55...
                            Podziwiam, ja bym nie dała rady zapamiętać ile wynosi podatek na koszule, a ile na skarpety na jakiejś konkretnej ulicy i czy się ten podatek znów podstępnie nie zmienił od wczoraj...
                            • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:50
                              > Choć jak ostatnio rząd obniżył VAT i sklepy musiały zmienić ceny, to normalnie przez dobry tydzień panował chaos, ludzie bili się bagietkami, pod sklepami maszerowały pikiety w obronie metkujących pracowników, którzy omdlali leżeli na zapleczach.

                              Że też podkusiło mnie akurat w tym momencie pić wieczorną herbatę... Na szczęście miałam pod ręką chusteczki i laptop chyba przeżyje wink
                            • droch Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:58
                              Podziwiam, ja bym nie dała rady zapamiętać ile wynosi podatek na koszule, a ile na skarpety na jakiejś konkretnej ulicy i czy się ten podatek znów podstępnie nie zmienił od wczoraj...

                              Masz mój mocny głos w konkursie na ripostę roku big_grin
                              • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:27
                                https://media.giphy.com/media/l1IXWdJc2J8q18b3a/giphy.gif
                              • majenkir Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:27
                                Dobrze, że u mnie skarpety, a nawet koszule, sa nieopodatkowane 😅
                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:28
                                  Nie sa? To gdzie ty mieszkasz?
                                  Bo w Polsce z ddefinicja sa opdatkowane 21 czy 23% VAT-em?
                                  • majenkir Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:46
                                    W Massachusetts. Mógłbyś w końcu zapamiętać. W końcu nie jest nas tu tak dużo.
                                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:57
                                      A to wy tam nie macie podatkow? T z czego elity lewackie zyja?

                                      A tak na marginesie to nigdy nie wiem czy potrafie poprawnie napisac nazwe tego stanu.... A juz z wymowa miejscowsci to tragedia..
                                      Kiedys w nicy jechalem z bostonu do Worcester. A GPSow wtedy nie bylo. I sie pogubilem wiec zjechalem na staje aby zaytac...
                                      I ytam jak dojechach do "Worsester" - patrza nnamnie jakbym z ksiezyca spadlo... Nie zaskakuja..... wiec prouje jeszcze na 3 inne sposoby t wymowic - ni cholery...
                                      Az w koncu jedden pyta A moze ty pytasz o "Wuster" ??
                                      Moze . W zyciu bym tego tak nie wymowil ..A to w ta strone
                                      Tak jak z Connecticut.. to sie wymawia jak " Kenerikiet"?
                                      • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 16:24
                                        >Tak jak z Connecticut.. to sie wymawia jak " Kenerikiet"?
                                        Ty teraz na poważnie...?
                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:08
                                  www.tax-rates.org/massachusetts/sales-tax

                                  A tu wyglada ze sa?
                                  • majenkir Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:02
                                    To przeczytaj jeszcze raz
                                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 00:52
                                      Ja dwa razy tego samego nie czytam
                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:55
                              Bo europa jest 20 lat do tylu z punktu widzenia kapitalizmu
                              • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 09:56
                                Cóż ćwiczymy id średniowiecza i ciagle nic big_grin
                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:34
                                  Jak to nic? Wresz przeciwnie - wszytko. Jedynie z 20 letnim poslizgiem smile
                                  Z wyjatkiem charakterow ludzkich - zwlaszcza ukladow miedzyludzkich bo te rzeczywoscie pozostaly w sredniowieczu.
                            • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:09
                              żadnego, on dopisuje jakieś ideolo. Dla sklepu nie ma problemu se wydrukować inne ceny niż ma sklep za miedzą i zmieniać je co tydzień, przecież i tak zmieniają, bo są promocje czy nowy asortyment. Natomiast dla ogólnokrajowych sieci czy producentów to ma znaczenie marketingowe, bo faktycznie mogą w TV puścić na cały kraj reklamę, że przed świętami u nich można kupić coś tam za $49,99, a realnie w każdym mieście ta cena realnie będzie wyższa, tylko w każdym o inną kwotę. Ma to tez znaczenie w sklepach online, bo inny podatek płacisz jeśli kupujesz ze sklepu w Twoim stanie a inny jeśli ze sklepu poza nim (na tej różnicy miedzy innymi Amazon się dorobił i wykosił masę lokalnych sklepów). Ale ten zwyczaj niepokazywania faktycznej ceny był przed epoką e-zakupów.
        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:34
          10% to bylo 30 lat temu.. potem uroslo do 15% a obecnie 20% z zacheta do 25%... smile
          • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:38
            Ale jak uroslo? I skąd zachęta? Gubernator ogłasza stawki na kolejny rok, wiszą informacje na drzwiach restauracji, prasa codzienna informuje czy jeszcze coś innego? Skąd u licha mam wiedzieć że za miesiąc mam dać 30%?
            • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:47
              😂😂Ja poważnie nie wiem jak wyjaśnić tę kulturę napiwków w USA. Kiedy mieszkałam w Polsce też nie rozumiałam. Teraz grzecznie zostawiam hojny napiwek zgodnie z zasadą- kiedy wlazłaś między wrony, musisz krakać jak i one.🤷🏻‍♀️
              • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:53
                No ale skądś wiesz ile dać - skąd?

                Dziwne ze rosna procenty. Przecież jedzenie drożeje więc te 10% od zamówienia kwotowo też się zwiększyło. Czy jedzenie w USA drożeje dużo wolniej niż inne produkty?
                • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:07
                  Dla ułatwienia niektóre restauracje podają ci wyliczoną kwotę od Twojego rachunku. Wygląda to tak:

                  30%- suma X
                  25%- suma Y
                  20%- suma Z

                  Czyli sugeruje się, że 20% to ta najniższa suma, Ty oczywiście możesz dać 10%- dla kelnera będzie to znak, że coś koncertowo spieprzył przy Twoim stoliku.
                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:09
                  Z internetu, Fb znajomych, z rachunku..
                  Ja czasmi daje 15 a czasami 25% a nawet wiecej...
                  • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:43
                    engine8 napisał(a):

                    > Z internetu, Fb znajomych, z rachunku..
                    > Ja czasmi daje 15 a czasami 25% a nawet wiecej...

                    Można założyć, że lokalni celebryci robią trendy? Jakiś bogaty i popularny Ted daje 30%, ludzie z którymi je akurat kolację też dadzą 30% no bo obciach dać mniej. Kelner przekazuje innym " ej słuchajcie, Ted, TEN Ted, dał mi 30% ale goooość" no i pozamiatane. Aspirujesz do śmietanki, nie chcesz być plebs to dajesz 30% napiwku.
                    Podobnie u nas działa stawka z kopetami księdza. Z jednej strony chcesz być gość i dać co najmniej tyle ile Nowak, który ma 150hektarow i 3 traktory, z drugiej na pewno więcej niż ta kretynka Jadźka. Poza tym jak dasz pusta kopertę to ksiądz to rozniesie po wsi, nie dość że wstyd to i zbawienia nie będzie.
                    • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:47
                      Mid week ja też daję 30%, mam nadzieję, że nie masz na mój temat takiego samego zdania jak o Enginie😂
                      • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:49
                        Nie znam engina i nie mam o nim zdania, a o tobie jak najlepsze! Tylko o napiwkach wręcz przeciwne 😁
                        • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:51
                          Uff😊😊
                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 05:37
                          A moze Magda wieczorami dorabia sobie i pracuje jako kelnerka i wie jak to trudna to praca i dlatego zostawi ludziom po fachu dobre napiwki? A nawet slyszalem ze to jest w zasadzie typowe i normalne smile smile smile
                          • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 15:19
                            och już nie pierdolmy z tą trudną pracą, bo nie ma zależności trudna praca -> wyższe zarobki. Już tu nie chcę wyjeżdżać z wyświechtanym argumentem pielęgniarek, które latają jak z piórem bardziej niż kelnerki, tylko zamiast spamiętywać kartę win to muszą spamiętywać koktaile które ratują życie ale jak się jebną to zabijają, ale, no, bitch please.
                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 17:34
                              Tys albo bardzo mloda albo bardzo niedoswiadczona albo po prostu lewacka.
                              • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 17:47
                                nice try.
                    • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 18:37
                      > Można założyć, że lokalni celebryci robią trendy? Jakiś bogaty i popularny Ted daje 30%, ludzie z którymi je akurat kolację też dadzą 30% no bo obciach dać mniej. Kelner przekazuje innym " ej słuchajcie, Ted, TEN Ted, dał mi 30% ale goooość" no i pozamiatane.

                      nie, to jest o wiele banalniejsze, wysokość napiwków wzrosła (a i ilość miejsc w których się je przyjmuje również) kiedy weszły terminale square. Square sobie pobiera jakiś procent od każdej transakcji, więc w ich interesie jest, żeby klient ich klienta zapłacił jak najwięcej, zatem stosują psychologiczne sztuczki które z jednej strony podpowiadają ile ten napiwek może wynosić, z drugiej podpowiadają to tak, żeby ci nawet nie przyszło do głowy nie dać lub dać najniższy (czyli wyświetlacz z widocznymi z kilometra opcjami). I to jest tak skalkulowane jak karty win - najmniej się zawsze opłaca kupić drugie od końca pod względem taniości, bo ono ma największą marżę (mało kto chce wyjść na czipasa i zamówić najtańsze w karcie, ale drugie od końca to już nie brzmi tak dramatycznie, więc to jest popularny wybór).
                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 18:45
                        Nienawidzę Squara i tej właśnie manipulacji o której piszesz.
                        • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:27
                          ale przecież cały ten "rytuał" jest manipulacją. To, ze podajesz kwote przy kelnerze, to że w ogóle mu przyjdzie do łba cię przepytywać dlaczego tak mało - przecież, przy załozeniu że napiwek jest niby dobrowolny, takie pytanie to szczyt bezczelności. To wszystko jest silna presją i manipulacją.
                          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:33
                            W USA kelner nie wie ile mu zostawiłaś dopóki nie wyjdziesz z restauracji. Kartę podajesz kelnerowi, on drukuje Twój rachunek, a Ty ręcznie wpisujesz kwotę napiwku i zamykasz książeczkę. W porządnej restauracji nikt nie zgarnie tej książeczki z Twojego stolika dopóki tam siedzisz. Pytać też nikt nie będzie dlaczego tak mało, ale dla wszystkich Amerykanów zostawienie 10 % napiwku jest znakiem, że coś poszło nie tak i byłaś bardzo z całego doświadczenia niezadowolona. Nie będą Cię ścigać dlatego, żeby Cię upomnieć, że zostawiłaś takiego kiepskiego tipa, ale mogą przy kolejnej rezerwacji zapytać, czy masz jakieś uwagi co do ostatniej wizyty.
                            • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:40
                              > ale mogą przy kolejnej rezerwacji zapytać, czy masz jakieś uwagi co do ostatniej wizyty

                              Jak niby taka rozmowa przebiega?
                              - dzień dobry, chcę zarezerwować stolik
                              - czy była pani zadowolona z poprzedniej wizyty?
                              - tak
                              i co się dzieje dalej?
                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:51
                                Zwykle nikt tego nie robi..
                                A jesli to wyobrazam sobie tez

                                Jesli si epofatygowali zadzwonic tzn ze im zalezy i jak powiesz ze byles niezadowolony to zapyta dlaczego i wtedy praktycznie gwarantowane jest ze powie"
                                - Przepraszamy, Prosze dac nam szanse sie poprawic. Zapraszamy ponownie na nasz koszt. Prosze sie powolac na mnie....
                                Po przyjsciu kiedy cie rozpznaja tak czy inaczej nie dziwilbym sie kiedy kelner przyniesie dwie lampki szampana - "To od managera czy wlasciciela i obiad na nasz koszt"
                                • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:57
                                  > jak powiesz ze byles niezadowolony to

                                  Ale ja byłam zadowolona! I co wtedy?
                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:05
                                    No to wtedy nic... Odlozy sluchawke... A poniewaz ma informacje o tobie wiec nastepnym razem jak sie pojawisz to mozesz zostac namierzona ...
                                    Jak jestes tranzytowym turysta to jedynie bedziesz miec chandre jesli masz w sobie odrobine czlowieczenstwa a jak lokalnym to juz raczej bym tej restauracji unikal.
                                    • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:17
                                      engine8 napisał(a):

                                      > No to wtedy nic... Odlozy sluchawke... A poniewaz ma informacje o tobie wiec na
                                      > stepnym razem jak sie pojawisz to mozesz zostac namierzona ...
                                      > Jak jestes tranzytowym turysta to jedynie bedziesz miec chandre jesli masz w so
                                      > bie odrobine czlowieczenstwa a jak lokalnym to juz raczej bym tej restauracji
                                      > unikal.


                                      i nadal płacenie jest dobrowolne? czy wy sie czytacie?
                                      • sasanka4321 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:20
                                        mid.week napisała:

                                        > czy wy sie czytacie?


                                        tez sobie to pytanie caly czas zadaje 🤣
                                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:12
                                          Macie wiec ogroniczne rozumowanie. Boodpwiedz jest i ta i nie.... dobrowlne ale wskazane.. Tak trudno to pojac?
                                          Czy ksiadz cie wyrzuci z kosciola jak nie zdejmiesz czapki?
                                          Kto wie moze u Was tak ale u nas nie - bedziesz jedynie miec na sobie wzrok setki ludzi.
                                          • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:14
                                            > Czy ksiadz cie wyrzuci z kosciola jak nie zdejmiesz czapki?

                                            Zapomniałeś, że jesteś na kobiecym forum. Kobiety w kościele wręcz powinny mieć zakryte głowy smile
                                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:30
                                              o ja cie... Wlasnie sobie to uswiadmilem i zaswiecilo sie swiatelko oraz zrozumialem dlaczego my tu prowadzimy taka zmudna i tak nielogiczna a wrecz prymitywna dyskusje..
                                              • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:34
                                                Tak, ta dyskusja jest prymitywna, tylko nie zrozumiałeś dlaczego...
                                              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:37
                                                Przepraszam bardzo ja jestem kobietą, a do tego lewakiem. Nieporozumienie wynika z niezrozumienia realiów. LUDZIE kolejny raz piszę- dla Europejczyka USA to inna planeta. Mówię to ja- świeża Amerykanka.
                                                • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:38
                                                  > LUDZIE kolejny raz piszę- dla Europejczyka USA to inna planeta.

                                                  Ależ my to wiemy. Tylko nieodmiennie zadziwia nas, że AŻ TAK wink
                                                • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:51
                                                  Nie no, ja Cię podziwiam. Ja bym nie mogła zapamiętać wysokości podatków na każdy jeden produkt w dowolnym sklepie, w dodatku pozostających w ścisłej zależności od stanu, miasta, ulicy i nawet sposobu konsumpcji, w dodatku zmieniających się jak w kalejdoskopie praktycznie codziennie, tak że obsługa nie nadążyłaby z przemetkowywaniem na bieżąco - a Engine twierdzi, że tak wlaśnie tam macie i że to przeliczanie w głowie to jest bardzo wygodne dla klienta. Pełen respect! big_grin big_grin big_grin
                                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:58
                                                  A ty masz pojecie jak ameryka pracuje ale ty ameryki "nie czujesz" i nie traktujesz jako "swojego" - bliskiego sercu, kraju. Maz cie tu przyciagnal i nie mozesz sie doczeka kiedy wrocisz na swoje ziemie..
                                                  I nic w tym zlego tylko ze Ty patrzysz na wszytko krytycznie aby latwej bylo stad wyjechac.
                                                  Ja tu zapuscilme korzenie i to jest moj kraj.. i ja patrze z nastawieniem pozytywnym.
                                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:11
                                                    Nie to nie tak, znowu nieporozumienie. Ja USA kocham, lubię ludzi, lubię tu żyć, pewnych rzeczy nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem (społeczeństwo kastowe, wzrost nierówności dochodów, brak mobilności społecznej, wadliwy system ochrony zdrowia), tak samo w Polsce- kocham Polskę, ale jest wiele rzeczy z którymi się nie zgadzam i które będzie mi cieżko zaakceptować, jeśli będę tam przebywać. Ja nie zapuściłam tutaj korzeni, ale tak samo nie zapuściłam ich w Polsce, a kiedy ktoś pyta mnie gdzie jest mój dom, to zdecydowanie odpowiadam, że i w Polsce i w USA. Można i tak.🤷🏻‍♀️
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:13
                                                    Tzn co jest wadliwego w systemie ochrony zdrowia vs w Twoim postepowaniu?
                                                    Ja uwazam ze system oferuje ci cala game i wszytko co mozliwe a ty sobie wybierasz wazac potrzeby vs mozliwosci czy checi placenia.
                                                    Rozumiem ze dla np prywatnych i majacych niezle dochody to ubezpieczenia sa drogie ale ciagle to Twoj wybor. I wybierasz niekoniecznie ze ci enie stac ale preferujesz wydac na co innego.. W Polsce ci z urzedu scigaja chyba ponad 10% dochdow i co dostajesz za to ? Niewiele. i jak policzysz ile Polak wydaje rocznie na leczenie to sie okazuje ze my mamy calkiem niezly bargain.
                                                    No ja mowie ze Tutaj jest moj Dom. Ale mieszkam tu o wiel dluzej i przyjechalem z nastawieniem ze tu zostaje i tu bedzie moj dom.
                                                    Ja przez 3o lat mialem ubezpieczenia poprzez zaklad- do niczego sie przyczepic, Potem Obama care a w koncu Medicare i wszytki uwazam ze o niebo lpesze niz w Polsce czu Europie.
                                                    A to ze nie wszyscy maja dostep i nie wszystkich stac i nie wszyscy kupuja to co moze buc im potrzebne to juz nie moj a ich problem?
                                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:19
                                                    engine8 napisał(a):

                                                    > Tzn co jest wadliwego w systemie ochrony zdrowia vs w Twoim postepowaniu?

                                                    O nie, ja już się nie wdaję w kolejną awanturę. Pas na dzisiaj.😄
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:28
                                                    LOL Ja wiec ze majac prywatna inicjatywe Obamacare robi sie drogie jak cholera. Ale to kara za poparcie dla Obamy smile
                                                    Ja to mialem Obamacare za prawie darmo - chyba $260 na miesiac na rodzine full wypas z zero deductable i chyba $1k out of pocket na rok.. Ale ja sobie regulowalem wtedy docchody aby byc dokladnie tam gdzie chcialem byc.. cdzieki temu ze wymaganiem byly zarobki a nie posiadanie.
                                                    I widzialem ze za taki wypas to ktos kto mial $200k/rok zarobkow placilby chyba $5k na miesiac.
                                                    Ale zanim bylo Obamacare to mozna bylo kupic porzadny prywatnych za ulamek tego.. Obecnie dobrze jest byc biednym - kulkow si enie lubi a prywata to przeciez kulaki
                                                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 03:46
                                                    > Ale ja sobie regulowalem wtedy docchody aby byc dokladnie tam gdzie chcialem byc..

                                                    znaczy oszukiwałeś najlepszy dla ludzi system na tej planecie?
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 05:23
                                                    Absolutnie zadnego oszukanstwa - wszystko w 100% legalnie.
                                                    U nas sie oszukiwac po prostu nie oplaca. System daje duzo mozliwosci manewrowania ale jak cie zlapia na oszukiwaniu to masz przerabane.

                                                  • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:29
                                                    engine8 napisał(a):

                                                    > LOL Ja wiec ze majac prywatna inicjatywe Obamacare robi sie drogie jak chol
                                                    > era. Ale to kara za poparcie dla Obamy smile
                                                    > Ja to mialem Obamacare za prawie darmo - chyba $260 na miesiac na rodzine full
                                                    > wypas z zero deductable i chyba $1k out of pocket na rok.. Ale ja sobie regulow
                                                    > alem wtedy docchody
                                                    aby byc dokladnie tam gdzie chcialem byc.. cdzieki temu ze
                                                    > wymaganiem byly zarobki a nie posiadanie.
                                                    > I widzialem ze za taki wypas to ktos kto mial $200k/rok zarobkow placilby chyba
                                                    > $5k na miesiac.

                                                    Ale to u nas są zlodzieje i oszukancy🤭🤭
                                                    Przypomnę-Obamacare to program dla osób, ktore ze względów finansowych nie mogły mieć ubezpieczenia zdrowotnego.
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 01:55
                                                    Nie "przypominaj" Obamacare bo nie masz racji ..
                                                    Obamacare jest to program dostepny dla praktycznie kazdego kto chce i to tylko dla ludzi ktorzy maja "wystarczjaco duze" dochody aby sie na niego kwalifikowac.
                                                    Granica kwalifikacyjan jest 150% pozimu ubostwa - ok $13.5k rocznie na osobe i ok $28k na dwie osoby..
                                                    Oplaty/koszty zas beda zelezec od ich zarobkow. Ci malo zarabijacy dostana wieksze refundaccje rzadowe a ci bogatsi mniejsze albo rzadne.
                                                    A wiec ktos na granicy ubostwa zaplaci np $250/mies na 2 osoby a taki co zarabia 3x tyle to juz $3k czy wiecje za ta samo opcje tegho samego ubezpieczenia (strzelam ale ceny rosna bardzo szybki o nieliniowo)
                                                    Ubezpieczenia przedstawiaj pakiety spelniace min wymagan rzadowych co do "jakosci" ale moga sobie wystawiac swoje - wysokie, ceny. A rzad podpisuje umowe ze im zwroca zaleznie od dochdow pacjenta - a pacjent pokryje reszte w zaleznosci jaki pakiet sobie wybierze.

                                                    Ubepieczenia zwykle oferuja kilka opcji i maja rozne ceny m.in. dlatego ze sa bardziej znane i renoowane, ze maja wieksza partycypacje lekarzy i osrodkow czy tez dorzucaj dodatkowe rzeczy nie wymagane przez rzad albo "bo tak chca" .... Niektorzy niestety oferuja wiecej ale winduja swoje ceny i w ten sposob wybieraj sobie ludzi roznych grup zarobkowych - tzn bogatych bo nie chca biedoty - tzn to jest nie nioficjalne ale to widac.

                                                    No wiec wpisujesz te przewidywane zarobki i masz ceny i ubezpieczenia do wyboru.
                                                    Wybierasz wiec opcje i masz swoje miesieczne oplaty oraz ubezpieczenie przez rok za konkretna cene. Ale na koncu roku sie rozliczasz.
                                                    I teraz jest "ugly part" - kandydaci wpisuja swoje PRZEWIDYWANE dochody w danym roku i od tego zalezy ile beda placic .
                                                    Jak w rozliczeniu podatkowym za rok wykazesz wiekszy zarobki niz przewidziales (czyli nie placiles wystarczajco) - to doplacasz za ubezpieczenie wgo tego ile zarobiles, jak mniejsze to oni ci zwracja...
                                                    I moze sie okazac ze doplacasz bo masz ruchome zarobki. Ai le to juz zalezy od tego jak dobrxe przewidzialas i to moze byuc bardzo duzo bo ceny rosna nieliniowo... A wiec to wymaga dosc dokladnego planowania i ryzyka..
                                                    A bron boze jak zarobisz za malo aby sie kwalifikowac to wtedy musisz zwrocic riznice tego co ci rzad doplacal do Obamacare minus co by placil zaMedicaid.
                                                    Tak ze to jest ladnie sprzedawane ale bardzo ryzykowne finasowo jak ktos ma nieprzewidywane zarobki.

                                                    Akurat w moim wypadku bylo tak ze ja przez lata wogole nie pracowalem z wlasnje woli - zarobile wystarczjaco na dlugo przsed kwalifikowaniem si ena ubezpieczenie emrytalne Medicare, a wiec nie mailem zadnych dochodow a musialem miec ubezpieczenie i bez oficjalnych dochdow bym sie nie kwalifikowal na Obamcare ale na MedicAid - fuj.
                                                    Ale mialem oszczednosci na funduszach emerytalnych ktore byly odkladane przed podatkami i wtedy przy wybieraniu to sie liczy jako zarobek i wtedy placi sie podatki. Moglem wiec wybierac z tego konta dokladnie tyle aby sie kwalifikowac na najlepsze ubezpieczenie z listy Obamacare za min ceny. Po prostu wykorzystalem opcje prawne i legalne.
                                                  • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 16:27
                                                    >Ja uwazam ze system oferuje ci cala game i wszytko co mozliwe a ty sobie >wybierasz wazac potrzeby vs mozliwosci czy checi placenia.

                                                    "tylko w ciągu jednego roku, 2019, ze względu na niemożność opłacenia rachunków za leczenie zbankrutowało ponad pół miliona rodzin – i nie był to wyjątek, tak jest w zasadzie co roku. W tym samym roku 8,3 proc. społeczeństwa nie otrzymało potrzebnej pomocy medycznej, bo nie było w stanie za nią zapłacić. Ponad 37 milionów ludzi nie ma żadnego ubezpieczenia, a kolejne 41 milionów ma niewystarczający dostęp do opieki zdrowotnej, między innymi dlatego, że firmy zatrudniające poniżej pięćdziesięciu pracowników nie muszą ich ubezpieczać. "
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 22:47
                                                    Ilez mozna tlumaczyc ze jak sobie nie kupisz ubezpieczenia to go nie masz i dostanie jedynie pomoc dorazna za darmo
                                                    Ubezpieczenia - jak wszytko inne, kosztuje i masz wybor co i za ile kupic.
                                                    Powoedz mi dlaczego ludzie maj po 3 samochody na glwe a aani jednego ubezpieczenia?

                                                    A jak sobie kuis za $1 to tez przaktycznie jej nie masz bo tabletka asiryny kosztuje wiecej.
                                                    A ci co zbankrutowwali to dlatego - ze ni emieli wystrczjacego ubez;iecenia - ktrego sobie ni ekupili z wlasnje woli a do tego mieli "assetts" ktore mogliby stracic za niezaplacenie rachunkow wiec wybrali opcje bankructwa - czyli odmowili placenia swoch rachunkow.
                                                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 23:06
                                                    engine8 napisał(a):

                                                    > Powoedz mi dlaczego ludzie maj po 3 samochody na glwe a aani jednego ubezpiecze
                                                    > nia?

                                                    Normalni ludzie nie maja po trzech samochodów na głowę bo po chuj, Jedyne osoby mające po trzy samochody na głowę to albo milionerzy kolekcjonerzy, oni raczej maja ubezpieczenie, albo tacy dla których to jest narzędzie pracy bo mają jakiś specyficzny biznes lub jedna fura jest nie icgvtylko służbowa, albo sa zbyt biedni żeby kupić jeden porządny samochód (wiec kupują za grosze jakiś junk który pociągnie pare miesięcy, nie maja kasy na naprawę wiec okazyjnie kupują następny junk itd), oni niekoniecznie maja kasę na ubezpieczenie.
                                                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 23:10
                                                    > A ci co zbankrutowwali to dlatego - ze ni emieli wystrczjacego ubez;iecenia - ktrego sobie ni ekupili z wlasnje woli

                                                    A skąd, nawet twój medicare pokrywa do 80%, czyli jak twoje leczenie kosztuje milion to wciąż musisz wyskoczyć z 200K.
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 23:50
                                                    Bzdury.
                                                    To jedyni ewersja rzdowam MEdicare tak ma. Masz do wybory alobo wesje rzdowa albo dziesiatki opcji wersji prywatnych - Twoj wybor. A mozesz to zmienic raz w roku jak sie sie nie podoba albo zmieni cisie ptrzeby albo pogaldy. Ta sam skladka miesieczna.
                                                    Moja wersja Medicare pokrywa 100% i co najwyzej mam jakis jednorazowy co-pay za niektore serwisy... I kupujac ubezpieczenie mozesz sobie wybrac opcje bez limitu ale jha wybralem opcje gdzie mam max w roku $2900. Kiedy wydam na rzeczy medyczne wiecej niz $2900 =- reszta jest juz w 100% pokryta.
                              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:57
                                No nic się więcej wtedy nie dzieje, ale jeśli po raz kolejny ten gość nie zostawi napiwku, to dostanie łatkę, co nie ma znaczenia jeśli to jakaś turystyczna miejscowość. Jeśli to restauracja w jakiejś małej miejscowości, to dostać łatkę stiffera, albo flea.😄 Wrzuć sobie w Google- is it ok if I don't tip.
                                • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:03
                                  > Jeśli to restauracja w jakiejś małej miejscowości, to dostać łatkę stiffera, albo flea.

                                  Rozumiem. Jakieś to takie... szemrane.
                            • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:13
                              Nie będą Cię ścigać dlatego, żeby Cię upomnieć, że zostawiłaś takiego kiepskiego tipa, ale mogą przy kolejnej rezerwacji zapytać, czy masz jakieś uwagi co do ostatniej wizyty.

                              Przesłuchają mnie dopiero następnym razem, to fantastycznie tongue_out
                            • 35wcieniu Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:42
                              W USA kelner nie wie ile mu zostawiłaś dopóki nie wyjdziesz z restauracji. Kartę podajesz kelnerowi, on drukuje Twój rachunek, a Ty ręcznie wpisujesz kwotę napiwku i zamykasz książeczkę. W porządnej restauracji nikt nie zgarnie tej książeczki z Twojego stolika dopóki tam siedzisz.

                              Czytam to 6 raz i nie kumam. Jak nie wie ile dostal napiwku to skąd wie ile z karty ściągnąć?
                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:15
                                K to sie naucz jak karty pracuja i nie zawracja D.
                                Wy macie chyba po 15 lat?
                                Kelner jedynie blokuje na karcie kwote rachunku a wieczorem ktos robi "processing i wtedy zalicza kwote plus napiwek..
                                Ja po zaplaceniu rachunku - kwota plus napiwek od razu dostaje wiadomosc z banku ze sciganieto czy zablokowano kwote rachunku a na drugi dzien to sie zniena na kwote plus napiwek
                                • natalia.nat Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:45
                                  engine8 napisał(a):

                                  > Kelner jedynie blokuje na karcie kwote rachunku a wieczorem ktos robi "processi
                                  > ng i wtedy zalicza kwote plus napiwek..

                                  A my jesteśmy zacofani i u nas klient od razu w restauracji dostaje potwierdzenie z karty na pełną kwotę, nie ma później niespodzianki, możliwości przekrętu i nie trzeba się już tematem interesować.

                                  > Ja po zaplaceniu rachunku - kwota plus napiwek od razu dostaje wiadomosc z bank
                                  > u ze sciganieto czy zablokowano kwote rachunku a na drugi dzien to sie zniena n
                                  > a kwote plus napiwek

                                  Cuda Panie, w tej Ameryce.
                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:45
                            Znow ocena sytuacji wynikajaca z niewiedzy Polskiej. Tu kelner nie stoi nad toba.
                            Kelner przynosci rachunek - albo gholy albo w "ksiazeczce" na tacy i zostawia na stole.
                            Ty sprawdzasz i kladziesz karte znow na tacy albo ja "wkladasz do kieszonki ksoazeczki - tak ze widac.
                            Kelner jak zauwazy ze karta gotowa to delikatnie zabiera tacke z rachunkiem i tacka - idzie sobie gdzies do teerminalu tam drukuje rachunek i wydruk z karty na ktorym jest miejsce na napiwek i wraca z tym i twoja karta...
                            Karte i kopie rachunku chowasz do kieszeni, na wydruku karty dopisujesz napiwek, podpisujesz, zostawiasz to na tacy i wychodzisz.
                            I nawet kiedy kelner zauwayz ze nie zostawiles napiwku i cie widzi na parkingu to nie biegnie za Tobai zadnych scen ... Trudno... Moze sie dziwic albo zloscic. Napiwek jest w koncu dobrowolny.
                            • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:54
                              > Kelner jak zauwazy ze karta gotowa to delikatnie zabiera tacke z rachunkiem i tacka - idzie sobie gdzies do teerminalu

                              Tak to tylko w Ameryce... W Europie nie do pomyślenia, że "kelner idzie sobie gdzieś do terminalu". U nas nikt poza posiadaczem nie dotyka się do karty, a co dopiero gdzieś sobie z nią idzie.

                              > Napiwek jest w koncu dobrowolny.

                              No ale przecież cały wątek jest o tym, że w Stanach nie jest dobrowolny. Jak się nie zostawi przepisowych 20% to albo naplują do dania, albo będą wydzwaniać, albo karnie dostaniesz jedzenie za 1,5h. To może ustalcie w końcu jedną wersję, jak to w tych Stanach jest z napiwkami...
                              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:59
                                Sorry ja się poddaję 😄Jest dokładnie tak, jak piszę ja, Engine, Fragile
                                • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:15
                                  magdallenac napisała:

                                  > Sorry ja się poddaję 😄Jest dokładnie tak, jak piszę ja, Engine, Fragile


                                  no ale to też wy z enginem pisaliscie, że niepłacący napiwek moze liczyc na najgorszy stolik, brak rezerwacji, naplucie do zupy i pytania czemu tak mało napiwku wręczył (nieważne czy w chwili płacenia czy tylko następnym razem)
                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:20
                                    No tak jeśli uporczywie wracasz do tej samej restauracji i wszyscy wiedzą, że nie zostawiasz napiwków dlatego, że nie popierasz tipping culture, to w plucie do zupy nie wierzę, ale brak stolika bez rezerwacji, czy gorszy stolik jak najbardziej.
                                    • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:24
                                      magdallenac napisała:

                                      > No tak jeśli uporczywie wracasz do tej samej restauracji i wszyscy wiedzą, że n
                                      > ie zostawiasz napiwków dlatego, że nie popierasz tipping culture, to w plucie d
                                      > o zupy nie wierzę, ale brak stolika bez rezerwacji, czy gorszy stolik jak najba
                                      > rdziej.


                                      ale nadal to dobrowolne?
                                      • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:29
                                        mid.week napisała:

                                        >
                                        >
                                        > ale nadal to dobrowolne?

                                        no, tak, jak co łaska za posługę kapłańską. Ta sama zasada. Przyjdzie komuś w Polsce do głowy tej co łaski nie dać?
                                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:17
                                        Tak - prawnie i legalnie to w 100% dobrowolne.
                                        Jak ja sie ciesz ze nie obcuje na codzien z takim upierdliwymi charakterami
                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:16
                                    Daj sobie siana..
                                • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:35
                                  Tyle, że Engine to pisze tonem "król życia z juesej kaganiec oświaty niesie pacholętom z kraju bloku wschodniego". A my tu mamy zamierać z niedowierzania: ooo, naprawdę przynosi rachunek w książeczce...?

                                  Tymczasem akurat w kontekście płatności, to w Europie (i Polsce) już śmigały płatności bezgotówkowe, podczas gdy USA nieufnie obwąchiwało karty płatnicze ... W wielu dziedzinach Amerykanie przodują, ale nikt nie ma wątpliwości, ze system płatniczy (aaaa, czeki!!!) jest jednym z najbardziej zacofanych. A teraz Engine probuje nasz pouczać o tym, że kartę płatniczą należy oddawać obcym osobom, żeby ją sobie zabierały na zaplecze... Coś, co u Europejczyka powoduje opad szczęki z niedowierzania nie dlatego, że Europejczyk karty nie widział, tylko dlatego, że można postępowac tak ryzykownie...
                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:38
                                    memphis90 napisała:

                                    A teraz Engin
                                    > e probuje nasz pouczać o tym, że kartę płatniczą należy oddawać obcym osobom, ż
                                    > eby ją sobie zabierały na zaplecze... Coś, co u Europejczyka powoduje opad szcz
                                    > ęki z niedowierzania nie dlatego, że Europejczyk karty nie widział, tylko dlate
                                    > go, że można postępowac tak ryzykownie...
                                    >

                                    Można się przyzwyczaić, mnie zajęło to dwa lata, ale moja siostra za każdym razem, kiedy tu jest i zabierają jej kartę, zaczyna się wachlować, bo jej się ciśnienie z nerwów podnosi.
                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:22
                                    Powiem ci jedno ze Afryce i chinach ludzie nigdy nie mieli telefonow stacjonarnych i mieli komorki wczesniej niz ja. . Znaczy sie Afryka i Chuiny byly technologicznie do przudu? Nie, Ja sobie kupilem komorke wtedy jak zaczalem widzeic ze stacjonarny mi nie wystarcza.. Ty bo ni emailes innej opcji... I kiedy ja kupujac komorke uzywale ja do dzwonienia to Ty tylko do SMsow bo dzwonienie bylo za drogie..

                                    Dlatego wczesniej Poilskja i europa zaadoptowal nowe technologie placenia bo starych technologii nie mieli. U nas byly i sa czeki oraz placilismy kartami ktore przesywano i drukowano numery. Taki byl od dawna system i nie oplacalo sie wymieac na nowy tylko dlatego ze byl mozliwy. Zrobiono to kiedy to mialo sens...
                                    Tak trudno to wykumac??
                                    Niektrym jak widac bardzzo ciezko przychodzi mylenie
                                    • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:55
                                      >a sobie kupilem komorke wtedy jak zaczalem widzeic ze stacjonarny mi nie >wystarcza.. Ty bo ni emailes innej opcji...
                                      Co Ty teraz chromolisz...? big_grin big_grin big_grin

                                      >I kiedy ja kupujac komorke uzywale ja do dzwonienia to Ty tylko do SMsow bo >dzwonienie bylo za drogie..
                                      Z jakiej planety nadajesz...?

                                      >Dlatego wczesniej Poilskja i europa zaadoptowal nowe technologie placenia bo starych technologii nie mieli.
                                      Mhm, płaciliśmy owcami i belami płótna. Ale pisz, pisz dalej, brakuje mi skrzydła na Pieskowej Skale II.
                                      • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:57
                                        Do pierwszego w życiu kredytu studenckiego dostałam książeczkę czekową. Strasznie to było upierdliwe.
                                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:03
                                        Ja pracowalem z komorkami i uzywalem takowych w 1982 roku. Wprawdzie byly na stale zamontowane w samochodach ale uzywalem.. a w domu maile telfon stacjonarny
                                        Ciebie jeszcze nie bylo albo komorka kojarzyl sie tobie z czym zupelnie innym
                                        A jak do Plski przywizlem w 1991 roku 2 komputeery PC to to bylo dopiero technika i prezenty. A ja je wzialem z tych co zaklad wyrzucal na smietnik.
                                        • amast Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:07
                                          > A jak do Plski przywizlem w 1991 roku 2 komputeery PC to to bylo dopiero technika i prezenty. A ja je wzialem z tych co zaklad wyrzucal na smietnik.

                                          Straszna bieda. Mi rodzice kupili zupełnie nowy komputer kilka lat wcześniej, niż ty wygrzebałeś jakieś stare na amerykańskim śmietniku. Jednak ten PRL nie był taki zły jak myślałam...
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:15
                                            Kiedy Ci rodzice kupili i jaki ? Bo nie mow ze Amiga to byl komputer?
                                            Ja komputer - orginalny IBM PC w domu mialem w 1982...
                                            • amast Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:16
                                              Nigdy nie miałam Amigi.
                                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:28
                                                A moze PDP-11?
                                      • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:42
                                        memphis90 napisała:

                                        > Mhm, płaciliśmy owcami i belami płótna.

                                        😀
                                        mepfis ty masz powrot wielkiej formy😎
                                        ten watek jest genialny
                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:02
                                A jest tak poniewaz w europie system nie jest oparty na zaufaniu ale na jego braku awiec kazdy jest podejrzany ze kiedy bedzie miec okazje to oszuka - i uzyje karty niewlasciwie a wiec ni emozna nikomu jej dac dotknac.
                                Tu sie ludziom - slusznie czy nie , ufa.
                                I zdarza sie oczywoscie ze taki kelner zeskanuje karte na lewym skanerzy i sprzeda numery i masz na karcie nie Twoje kwoty. Ale za kart stoi Bamk rowniez skierowany na obsluge klienta i on sie tym zajmuje. Nawet sami zauwaza to do ciebie dzwonia z pytanie czy to ty placilas i oni cie jeszcze przperaszjaz za to..


                                Napiwek w Stanach jest absolutnie dobrowolny. Chyba ze nie jest i wtedy jes od razu powedzinae ze masz doliczone 18% jako serwis charge. Nikt ci krzywdy nie zrobi jak nie dasz - masz do tego prawo i nie musisz miec poodu aby nie dac.
                                Ale wiesz ze nie dajc praktycznie zabrals to klenerowi. Co restaracja robi to oczekuje od ciebie napiwku ale daje ci opcje ile dac.
                                Ale jest to mocno ugruntowany zwyczaj - taki jak zdejmowanie czapki w kosciele.
                                • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:09
                                  engine8 napisał(a):


                                  > Ale jest to mocno ugruntowany zwyczaj - taki jak zdejmowanie czapki w kosciele.
                                  >

                                  To jest dobra analogia. Nie zdejmiesz tej czapki nic się nie stanie- wszyscy będą na ciebie dziwnie patrzeć, pomyślą żeś może chory. Przyjdziesz następnym razem i znowu nie zdejmiesz, zostaniesz bezbożnikiem w oczach innych na zawsze😄
                                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:12
                                    tak. Ale nikt nie wysila się, żeby ten zwyczaj z czapką logicznie uzasadniać, bo się nie da i już.
                                  • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:27
                                    magdallenac napisała:

                                    > engine8 napisał(a):
                                    >
                                    >
                                    > > Ale jest to mocno ugruntowany zwyczaj - taki jak zdejmowanie czapki w kos
                                    > ciele.
                                    > >
                                    >
                                    > To jest dobra analogia. Nie zdejmiesz tej czapki nic się nie stanie- wszyscy bę
                                    > dą na ciebie dziwnie patrzeć, pomyślą żeś może chory. Przyjdziesz następnym raz
                                    > em i znowu nie zdejmiesz, zostaniesz bezbożnikiem w oczach innych na zawsze😄


                                    I cała wieś hurem:
                                    zdejmowanie czapki w kościele jest absolutnie DOBROWOLNE
                                  • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:38
                                    Dobra analogia do samego konca, bo caly system jest jakby patologiczny😛
                                • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:48
                                  Zaufaniu big_grin big_grin big_grin
                                  "Fakt, że Amerykanie oswoili się z kartami, to duży krok naprzód, ale też duży problem. Polega on na tym, że lwia część kart płatniczych to plastik zaopatrzony w pasek magnetyczny, a nie w chip. A taki instrument jest wysoce podatny na fraudy. Wskutek tego „(…) kraj jest coraz bardziej atrakcyjnym celem dla fałszerzy kart wykorzystujących skradzione z nich dane” – napisał Fed w „Payments Study”.

                                  Choć w 2015 roku w USA dokonano już 1,5 mld transakcji kartami płatniczymi z chipem (trzy lata wcześniej zaledwie 41 mln), to i tak stanowiło to zaledwie 2 proc. transakcji dokonanych tam kartami płatniczymi.
                                  Dla porównania w Europie udział kart z chipem wynosi 97 proc. Powód jest prosty – sprzedawcy w sklepach nie chcą wymieniać terminali na nowsze, które „czytałyby” także chipy. USA dzięki dużej liczbie przestarzałych terminali płatniczych są ulubionym „rynkiem” ataków cyberprzestępców na terminale płatnicze. "

                                  Super na tym wychodzicie, nie ma co...
                                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:18
                                    No ale to nie jest tak, że w Europie wszyscy byli bardzo do przodu z systemami płatniczymi a Ameryka ich z wywieszonym językiem goni, tylko jak jakiś system się upgraduje, to w pierwszej kolejniści on wchodzi tam, gdzie go wcześniej w ogóle nie było lub kulał, a nie tam, gdzie już powszechnie działa coś w podobie. Analogicznie było z telefonami komórkowymi - w Polsce się przyjęły i upowszechniły dużo szybciej niż w Stanach, bo w Stanach każdy w domu miał telefon, niektórzy dwa albo telefon i faks, na każdym rogu każdej ulicy stała budka telefoniczna, do tego przed erą komórek zdążyły wejść pagery. Przez dłuższy czas gdy w Stanach komórki to się widziało głównie na Wall Street, w Polsce już prawie każdy już miał komórkę, cholernie drogą więc dzwonił jak idiota tym systemem „dwie pierwsze sekundy za darmo” (w którym filmie ten motyw ostatnio wyciągnęli? Rojst?), bo zwyczajnie wciąż czekał aż mu zwyczajny telefon założą, o który podanie złożył dekadę wcześniej.
                                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:31
                                      Wreszcie ktos cos pojmuje....
                                      • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:59
                                        Nie, oboje walicie głupoty, aż głowa mała... Darmowe sekundy to były juz po roku 2000 i z darmowych sekund korzystała młodzież licealna - oczywiście spłukana i oszczędzająca na czym się dało. Natomiast w roku 2000 (i gruuuubo przed nim) ludzie mieli telefony stacjonarne, zaręczam...
                                        • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:01
                                          Telefon stacjonarny miała też moja rodzina na dolnośląskie wsi. Wrocław to cały był "zatelefonowany", nie znałam w tamtym czasie nikogo bez. Możliwe że był problem w Polsce B, tam wszystko później docieralo
                                          • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:29
                                            Ale w takich miejscach, to z kolei zasięgu na komórki nie było...
                                        • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:40
                                          memphis90 napisała:

                                          > Nie, oboje walicie głupoty, aż głowa mała...

                                          to, że czegoś nie pamiętasz, nie znaczy, że nie istniało.

                                          > Darmowe sekundy to były juz po ro
                                          > ku 2000

                                          Przed. Jak tylko weszły sieci Era i Plus, to był 1996 albo 1997.

                                          > Natomiast w roku 2000 (i gruuuubo przed nim
                                          > ) ludzie mieli telefony stacjonarne, zaręczam...
                                          >
                                          A ja piszę ze nie? Były, tylko za mało w stosunku do zapotrzebowania, wiele osób cały czas czekało na nie w kolejce, a jak już się doczekały to akurat telekomuna wprowadziła płatne impulsy (czyli płaciło się nie za połączenie tylko za każdą minutę). A w 1992 (kiedy weszły pierwsze cegły) to w ogóle to był wciąż czas kolejek do budek telefonicznych oraz "numerów grzecznościowych" (czyli sąsiadów), bo jak błyskotliwie zauważyłaś, niektórzy już te telefony mieli. Ale wielu wciąż nie miało, dlatego komórki się w Polsce tak szybko zaadaptowały, i to jest normalne zjawisko, że nowe technologie adaptują się tam, gdzie jest największe zapotrzebowanie, bo nie ma dobrze działającej, starszej infrastruktury. W Stanach zwyczajnie dla masy osób komórka to nie była wreszcie szansa żeby telefon mieć, tylko drogi (płaciło się na początku za każdą minutę połączenia, tez przychodzącego) serwis, który w zasadzie duplikuje to, co już dobrze działa, jest powszechnie dostępne i tanie. Kiedy w Polsce stały pierwsze kilometrowe kolejki do Ery ludzie czekający na otwarcie nowej Ikei żeby wygrać sofę, w Stanach mieli je głównie ci, dla których to było narzędzie pracy.
                                          • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:47
                                            zresztą teraz to zjawisko szybkiego rozwoju jakiejś technologii tam, gdzie wcześniej było zacofanie, znów zachodzi, czyli krypciami wykorzystywane do płatności i przelewów, a nie tylko jako lokata. Stolica krypciaków jest Miami, bo wcześniej jakikolwiek przelew kasy do Ameryki Południowej to była wielka i najeżona niebezpieczeństwami przygoda, a masa mieszkańców Miami ma rodziny lub biznesy w Południowej Ameryce więc akurat tam się najszybciej to upowszechniło.
                                          • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:50
                                            zjadło mi: * Kiedy w Polsce stały pierwsze kilometrowe kolejki do Ery niczym ludzie czekający na otwarcie nowej Ikei
                                          • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:59
                                            W Polsce telefony komórkowe przyjęły się tak szybko też z powodu momentu historycznego. Komórka była symbolem luksusu. Nowa technologia, odzwierciedlała przynależność do lepszego świata. Wychodziliśmy z cienia po PRL, byliśmy zlaknieni wszystkiego co nowe, co odcina nas od naszych kompleksów tego gorszego społeczeństwa Europy. W tym samym czasie po zmianach ustrojowych wielu się dorobiło, wielu zaczęło lepiej zarabiać. To był czas konsumenckiego szału
                                          • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 08:53
                                            >Były, tylko za mało w stosunku do zapotrzebowania, wiele osób cały czas czekało na >nie w kolejce,
                                            W 2000 roku???
                                        • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:28
                                          Moi dziadkowie mieli telefon w latach 80 big_grin wieś Sompolno jak ktoś chce może sobie znaleźć.
                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:25
                                    Bo wy jestescei zlodziejami i odpoczatku nalezalo sie przed wami zabezpieczyc....
                                    A u nas nie bylo takiej potrzeby.
                                    U nas tez karty platnicze sa raczej rzdkosci w prownaiu z kredytowymi.. A tak jak ukradna kase to niem oja ale banku.. i w intresie banku a ni emoim sie jest zabezpieczac.
                                    Kapisz?
                                    • natalia.nat Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:04
                                      engine8 napisał(a):

                                      > Bo wy jestescei zlodziejami i odpoczatku nalezalo sie przed wami zabezpieczyc..

                                      Jesteśmy dokładnie takimi samymi złodziejami jak i ty. A przestępstwa związane z kartami płatniczymi są wszędzie.

                                      > U nas tez karty platnicze sa raczej rzdkosci w prownaiu z kredytowymi.. A tak j
                                      > ak ukradna kase to niem oja ale banku.. i w intresie banku a ni emoim sie jest
                                      > zabezpieczac.
                                      > Kapisz?

                                      U nas też jest szereg zabezpieczeń bankowych przed oszustwami i kradzieżami, włącznie z pełnym zwrotem środków, ale każdy woli spać spokojni bez kłopotów i dlatego karty z rąk nie wypuszcza. To się nazywa dmuchać na zimne.
                                    • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:20
                                      engine8 napisał(a):

                                      > Bo wy jestescei zlodziejami i odpoczatku nalezalo sie przed wami zabezpieczyc..

                                      Tego to już nawet nie skomentuję

                                      > A u nas nie bylo takiej potrzeby.
                                      > U nas tez karty platnicze sa raczej rzdkosci w prownaiu z kredytowymi.. A tak j
                                      > ak ukradna kase to niem oja ale banku.. i w intresie banku a ni emoim sie jest
                                      > zabezpieczac.
                                      > Kapisz?

                                      Nawet nie odrozniasz rodzajów kart...platnicze to są wszystkie, zarówno kk, jak i debetowe. Chyba chodziło Ci o debetowe...
                                      • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:31
                                        Ale na debetowej tez odpowiadasz tylko zamtransakcje z użyciem PINu wiec musi mu chodzić o coś innego…
                                        • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:34
                                          Chodzi mu, ze na karcie kredytowej są nie Twoje środki, tylko banku.

                                          Kwestie odpowiedzialności posiadacza i banku są jednakowe dla różnych rodzajów kart.
                                        • droch Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 23:55
                                          Ale na debetowej tez odpowiadasz tylko zamtransakcje z użyciem PINu(…)

                                          A skąd taki pomysł? Odpowiadasz za wszystkie transakcje z poprawną autoryzacją.
                                  • droch Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:50
                                    Polega on na tym, że lwia część kart płatniczych to plastik zaopatrzony w pasek magnetyczny, a nie w chip.

                                    A drugi problem to CVV2/CVC2 - znajomość numeru karty plus tego kodu otwiera wiele przyjemnych możliwości fraudów...
                                    • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:00
                                      No, ale to my jesteśmy złodziejami big_grin big_grin big_grin

                                      Dopiero kwiecień, a tu silny pretendent do wątku roku, choć trudno będzie przebić kiełbasy z mąki w listwach.
                                      • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:03
                                        memphis90 napisała:

                                        > No, ale to my jesteśmy złodziejami big_grin big_grin big_grin
                                        >
                                        > Dopiero kwiecień, a tu silny pretendent do wątku roku, choć trudno będzie przeb
                                        > ić kiełbasy z mąki w listwach.
                                        >

                                        Uczestnictwo w konkursie na wątek roku jest całkowicie dobrowolne ale #watekroku2022 😋
                                        • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:55
                                          Absolutnie się nie zgadzam na nominowanie wątku ze mną w roli głównej do wątku roku!!😩😩😩
                                          • mid.week Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 08:16
                                            magdallenac napisała:

                                            > Absolutnie się nie zgadzam na nominowanie wątku ze mną w roli głównej do wątku
                                            > roku!!😩😩😩

                                            Oczywiście masz prawo nie chcieć być w wątku roku ale weź pod uwagę, że to taki zwyczaj, wypada brać udział, innym forumkom będzie przykro. Musisz wyjaśnić powody niechęci, bo to niepokojące, czyżby forum nie działało poprawnie? Coś robimy źle? Jesteśmy aż tak złymi forumowiczkami? Koniecznie nam napisz, co z nami nie tak. Bo jeśli wszystko ok, a mimo to nadal odmawiasz, to nikt z tobą nie będzie już dyskutował, przydzielimy Ci najnudniejszy wątek w kącie forum i tylko tam będziesz mogła pisać, my w pozostałych sobie pokomentujemy jakie z ciebie dziwne chamidło. Ale presji nie ma smile
                                            • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 14:26
                                              Ja lubię fejm pochodzący z sytuacji typu- wyszła na lód i ocaliła stado kotków i piesków, które się topiły, a nie fejm- kolega naśmiewał się z fryzury żony, to trzeba było wyleźć na scenę i wytrzaskać go po pysku.😉
                                              Zresztą rok jest jeszcze młody i mam nadzieję, że Bergamotka i Hrabina wrócą do formy i stracą ten wątek z piedestału małym paluszkiem.
                                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:39
                                                Poczekaj , zaczniemy ubezpieczeniach ( na tych sie znam) i juz slysze o zwyczjach weslenych (tu pojecie nie mam)
                                                Ty jako ekspert bedziesz miec wejscia tylko od czasu do czasu -vjak na figure wysokiej klasy przystalo, a ja bede tu trzody pilnowal i podkladal go ogniska zeby ogien buchal rowno.
                                                Chyba ze mnie zbanuja. Co tez zle nie bedzie. smile
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:35
                                            Ty tu sluzysz za eksperta od napiwkow ktorego nawet ja respektuje smile
                                    • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 09:47
                                      droch napisał:

                                      > A drugi problem to CVV2/CVC2 - znajomość numeru karty plus tego kodu otwiera wi
                                      > ele przyjemnych możliwości fraudów...

                                      U nas już niewiele takich możliwości, bo prawie wszędzie 3D-Secure 2.0, więc dodatkowo-prócz znajomości numeru karty i CVC2- musisz potwierdzić kodem z sms lub w aplikacji mobilnej. Nie wiem natomiast, jak z wdrożeniem 3D-Secure stoją Stany.
                                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 23:54
                                        W stanach tym sie przejmuja banki...
                                        Nawet nie wiem czy takie cos jest - chyba nie a przynajmnije nikt tego nie promuje.
                                        Jak zaiferuja to rozwaze.
                              • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:03
                                > Tak to tylko w Ameryce... W Europie nie do pomyślenia, że "kelner idzie sobie gdzieś do terminalu". U nas nikt poza posiadaczem nie dotyka się do karty, a co dopiero gdzieś sobie z nią idzie.

                                Nie wiem od kiedy jesteś użytkowniczką karty, szczerze to nie pamiętam jak to w Europie wygląda teraz bo w pandemii raczej trudno było chodzić do knajp ale wcześniej oczywiście, że europejscy kelnerzy też zabierali kartę.
                                • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:10
                                  > Nie wiem od kiedy jesteś użytkowniczką karty

                                  Od 1994 roku. "Wcześniej" faktycznie zabierali. Od co najmniej 20 lat tego się w zasadzie nie praktykuje. Z powodu potężnej fali skimmingu w późnych latach 90.
                                  • kura17 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:23
                                    > Od 1994 roku. "Wcześniej" faktycznie zabierali. Od co najmniej 20 lat tego się
                                    > w zasadzie nie praktykuje.

                                    ja sie w niemczech dosc czesto z tym spotykam w restauracjach (przed pandemia).
                                    • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:28
                                      Nigdy nie byłam w Niemczech, to nie wiem, może macie taki amerykański styl smile
                                      Ale w innych zakątkach Europy i Azji (w Ameryce żadnej też nie byłam i po tym wątku chyba jeszcze bardziej nie mam ochoty być niż wcześniej) zawsze trzymam kartę przy sobie. I nikt nie próbuje mi jej zabierać.
                                • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:49
                                  Mam kartę płatniczą od 20 lat. Nigdy nie oddawałam karty kelnerom i nigdy kelnerzy z nią nie odchodzili na zaplecze.
                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:03
                                    Ja też od 20 kilku lat, przez ostatnie 9 cały czas mi ją zabierają i gdzieś z nią łażą😄.
                                    • pyza-wedrowniczka Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:28
                                      U mnie w Polsce na szczęście mamy takie nowoczesne wynalazki jak terminale bezprzewodowe, z którymi kelner podchodzi do stolika. I takie są super, że mogę od razu całą kwotę wpisać i nic nei trzeba o północy poprawiać.
                                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:33
                                        Przed zlodziejami i kancirzami i oszukancaami jakos musza sie chronic?
                                        • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:17
                                          🤦‍♀️🤦‍♀️
                                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:34
                                        U Ciebie w Polsce, jest też u mnie w Polsce, bywam tam kilka miesięcy w roku. Nie wiem skąd Twój napastliwy ton, przecież nie ja te reguły ustalam.
                                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:20
                                    Wcześniej tak robili. Możliwe, że od 20 lat nie.
                              • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:37
                                >Tak to tylko w Ameryce... W Europie nie do pomyślenia, że "kelner idzie sobie gdzieś >do terminalu"
                                Bo my jesteśmy zacofani - to ocena sytuacji wynikająca z niewiedzy Polskiej. Po prostu.
                            • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:26
                              >now ocena sytuacji wynikajaca z niewiedzy Polskiej. Tu kelner nie stoi nad toba.
                              >Kelner przynosci rachunek - albo gholy albo w "ksiazeczce" na tacy i zostawia na >stole.
                              Ale naprawdę? Nie wierzę... Możesz wkleić jakiś filmik na jutuba albo coś...? My tu w Polsce nigdy nie widzieliśmy takiej książeczki z rachunkiem... Gruba ona jest, ta książeczka? Obrazki są? Można pokolorować sobie...? I kelner przynosi...? Cuda, panie, cuda...

                              >Kelner jak zauwazy ze karta gotowa to delikatnie zabiera tacke z rachunkiem
                              W sensie kelner zabiera cudzą kartę i gdzieś z nią idzie??? Amerykanie jeszcze nie odkryli, że nie daje się nikomu swojej karty do ręki...? W sumie to oglądam teraz "Inventing Anna" i przestaje mnie dziwić, że można ot tak dostać czyjąś kartę do ręki i zrobić mu manko na 400 tysięcy...

                              >na wydruku karty dopisujesz napiwek,
                              Ale jak, już po dokonaniu płatności...? Ja się naprawdę boję zapytać jak właściwie działają karty płatnicze w USA...
                              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:29
                                Nie wiem po co te szyderstwa. 🤷🏻‍♀️Tak po zrealizowaniu płatności dopisuje się napiwek- transakcje są finalizowane po północy i wtedy z karty pobierana jest pełna kwota.
                                • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:41
                                  Ale jak??? Czyli w USA każdy w zasadzie moze dopisac dowolną kwotę i zaksięgować po północy...? To akurat jest jakaś totalna masakra... W zacofanej Polsce oraz równie zacofanej Europie płacisz, potwierdzasz płatność i nie ma opcji, żeby ktokolwiek cokolwiek zmienił w tym rachunku i jego wysokości...
                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:59
                                    Tak, kelner może sobie wpisać 1000$, ale system przy wprowadzaniu takiego napiwku ostrzega managera zmiany i wymusza od niego zatwierdzenie napiwku wyższego niż 30 %. Jeśli w jakiś sposób manager niesłusznie zatwierdzi tę kwotę, Ty dzwonisz do restauracji i mówisz, że tak się stało. Sprawdzają Twój rachunek i ile zostawiłaś, następnie zwracają ci różnicę.
                                    • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:07
                                      > Tak, kelner może sobie wpisać 1000$
                                      > Ty dzwonisz do restauracji i mówisz, że tak się stało. Sprawdzają Twój rachunek i ile zostawiłaś, następnie zwracają ci różnicę.

                                      A nie prościej tak: płacisz, zatwierdzasz, przychodzi push z banku ile zapłaciłaś, zapominasz, koniec przygody?
                                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:42
                                        Wszytko ustalone wg tego jak sie ludziom ufa i kto bierze odpwiedzialnosc za przekrety.
                                        U was ludziom i uzytkownikom kart sie nie ufa wiec trzeba sie zabezpieczac.

                                        Un nas moge ciagle placic czekiem i to jest prefrowana platnosc za samochdy.
                                        A czek - papier z moim podpisem i keot orax nazwa nbanku nie jest "zabezpieczonym" dokumentem a zwykly papier ktory zamawiam na intrnecie.
                                        I na nim - kupujac samchod za $100k wypisuje kwote $100k i dostaje kluczyki od auta ktorym od razu jade do domu wraz z dokumentami wlasnosci.

                                        Jak to robie w piatek wieczorem to salon dopiero w poniedzialek moze isc do banku i potwierdzic ze ja tam mam wogole konto i pieniadze.. Bo czek moze byc falszywy i diler ni ema mozliwsci sprawdzenia tego.
                                        A jednak mi ufaja i sie nie boja. Jedyna gwarancja jak maja to sprawdzja moje referencje kredytowe i tam jest pokazane jak zwykle splacam swoje kary i dlugi i czy nie wystawiam czekow bez pokrycia..
                                    • 35wcieniu Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:08
                                      Ale jak to niby działa w praktyce? Pomijając już absurd pomysłu. "Nasze" terminale działają tak że wpisujesz kwotę, zbliżasz kartę. A w Ameryce kwoty nie wpisujesz, tylko co? Zbliżasz czy tam wkładasz kartę, oddajesz ją, terminal no nie wiem, zapamiętuje te dane a kwoty wpisuje się później? Zresztą nawet gdyby - nie pojmuję jak, no ale dobra - to skąd wiadomo która karta była do którego rachunku, po godzinach paragonów i transakcji to później porównują żeby wiedzieć od kogo ile ściągnąć bo przeczytali ile dopisał napiwku, czy jak?
                                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:22
                                        Działa to tak: kelner drukuje ci rachunek, podajesz mu kartę- on idzie do terminala, który jest podłączony do systemu sprzedaży, kelner przeciąga kartę przez terminal i drukują się dodatkowe 2 rachunki z kwotą za posiłek i wolnym miejscem na wpisanie napiwku- więc załóżmy rachunek był $100, Ty wpisujesz ręcznie $20 i na dole jest miejsce na podsumowanie i twój podpis. Jedną kopię zabierasz dla siebie, a druga jest dla kelnera, który uzupełnia swoje napiwki w systemie. Na tej kopii, którą ma dla siebie, jest wydrukowane twoje nazwisko, więc ten paragon bez problemu się odnajduje, jeśli są jakieś problemy. restauracja ma obowiązek trzymać te paragony w osobnych kopertach z każdego dnia. Zdarza się, że ktoś po kilku miesiącach wejdzie sobie na konto i zorientuje się, że zamiast $5 został skasowany $50, dzwoni do restauracji, manager wstukuje jego nazwisko do systemu i wyskakują wszystkie informacje. Później idzie odszukać kopertę z danego dnia, patrzy, a tam rzeczywiście $5 a, nie 50. Za pomocą jednego guzika zwraca różnicę na konto poszkodowanego.

                                        I błagam nie krzyczcie na mnie jakie to chore, co to za idiotyzmy, kto się na to zgadza...Ja tylko opisuję, jak to tutaj wygląda.
                                        • 35wcieniu Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:29
                                          Przecież na nikogo nie krzyczę.
                                          Pracowałam z terminalami i po prostu interesuje mnie jak to wygląda w praktyce bo nigdzie nie spotkałam się z terminalami dającymi choćby teoretyczną możliwość tego typu transakcji.
                                          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:30
                                            35wcieniu napisał(a):

                                            > Przecież na nikogo nie krzyczę.

                                            Wszyscy na mnie krzyczą w tym wątku, a ja tylko mówię jak jest 😂😂😂😂
                                            • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:05
                                              Nie, ja się nabijam z Engine i jego nabożnego uwielbienia każdej jednej głupoty, jaka panuje w USA big_grin
                                        • alicia033 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 09:08
                                          magdallenac napisała:

                                          > Działa to tak: kelner drukuje ci rachunek, podajesz mu kartę- on idzie do termi
                                          > nala, który jest podłączony do systemu sprzedaży, kelner przeciąga kartę przez
                                          > terminal i drukują się dodatkowe 2 rachunki z kwotą za posiłek i wolnym miejsce
                                          > m na wpisanie napiwku- więc załóżmy rachunek był $100, Ty wpisujesz ręcznie $20
                                          >
                                          Przepraszam ale nie składa mi się. U nas, w Europie, nie ma (legalnie od course) możliwości, żeby później do transakcji "dokleić" inna kwotę. Jeżeli nie wbije na terminal od razu kwoty z napiwkiem, to potem w żaden sposób do tego nic nie doliczy i nie ściągnie z klienta.
                                          • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 09:22
                                            Oczywiście ze jest coś takiego. Kelner drukuje ci rachunek a na dole jest miejsce gdzie wpisujesz kwotę i się podpisujesz. Są tez terminale gdzie możesz dobić napiwek.
                                            • alicia033 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 09:38
                                              ichi51e napisała:

                                              > Są tez terminale gdzie możesz dobić
                                              > napiwek.
                                              >
                                              Owszem, ale robisz to sama i ty od razu to autoryzujesz a nie kelner, bez ciebie i twojej karty, ileś czasu później, prawda?
                                          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 14:21
                                            alicia033 napisała:


                                            > Przepraszam ale nie składa mi się.

                                            Też mi się na początku nie składało, teraz już się przyzwyczaiłam- po przeciągnięciu karty system zapisuje dane z karty i blokuje sumę za posiłek, Ty dopisujesz napiwek, cała transakcja jest finalizowana po północy i z karty ściągana jest cała kwota- za posiłek plus napiwek.
                                            • alicia033 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:09
                                              Inny światsmile, przyjmuję wyjaśnienie i obiecuję więcej nie wnikać, bo tylko zdziwniej i zdziwniej wychodzi a na szczęście wybierać się tam i dostosowywać do lokalnych zwyczajów nie muszę.

                                              I nie przejmuj się tym ewentualnym wątkiem roku - wątek roku musi mieć dużo wpisów, więc wszyscy tu jedziemy na tym samym wózku.
                                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:21
                                                Ale ostatnio u nas pogoda jest pod wplywem lewactwa zeby udowdnic globalne ocieplenie i pogoda sierpniowa. Wczoraj na gorce + 39C a na plazy tylko +32C z lekkim wiaterkiem wec czulo sie jak jakie 25C - idealnie....
                                                Dzis troszczke chlodniej mam byc ale cigale lezenie na plazy najbardziej przyjemne no i co robic?
                                                Mozna wkurzac ematki....
                                                Od jutra bedzie chlodniej wiec odpuszcze smile

                                                Idziemy plaza i miajamy Pania w srednim (waszym?) wieku - bardzo rozradowana, ktora nas zaczepila i mowi ze przeprasza ale musi sie z nami podzileic tym co widzi. I pokazuje nam dziewczyne lezaca na kocu z zuplenie zakryta glowa i w sumie nic wiecej zakryte praktycznie nie bylo.. Miala wprawdzie stringi ale bardzo skromne..... I wlasnie to ja tak rozbawilo ze dzeiwczzyna glowe ma zakryta a D gola a powinno byc odwrotnie... LOL. No i sie okazuje ze to nie mezczyzni na takie rzeczy zwracja uwage..
                                                No i ja jak zwykle zrobilem wredny komentarz,. "No kazdy pokazuje to co uwaza ze ma atrakcyjne a chowa brzydote" I to sie nie spotkalo z entuzjazmem...
                                                I zrozum tu kobiety.... Najpierw pokazuja i to jest dobrze a jak skometujesz w sumie w tym samym tonie to juz nie za bardzo. ??
                                                • mid.week Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 07:22
                                                  engine8 napisał(a):


                                                  > Idziemy plaza i miajamy Pania w srednim (waszym?) wieku - bardzo rozradowana, k
                                                  > tora nas zaczepila i mowi ze przeprasza ale musi sie z nami podzileic tym co wi
                                                  > dzi. I pokazuje nam dziewczyne lezaca na kocu z zuplenie zakryta glowa i w sum
                                                  > ie nic wiecej zakryte praktycznie nie bylo.. Miala wprawdzie stringi ale bardz
                                                  > o skromne..... I wlasnie to ja tak rozbawilo ze dzeiwczzyna glowe ma zakryta a
                                                  > D gola a powinno byc odwrotnie... LOL. No i sie okazuje ze to nie mezczyzni
                                                  > na takie rzeczy zwracja uwage..
                                                  > No i ja jak zwykle zrobilem wredny komentarz,. "No kazdy pokazuje to co uwaza z
                                                  > e ma atrakcyjne a chowa brzydote" I to sie nie spotkalo z entuzjazmem...

                                                  Boki zrywać. Już wiemy kto jest autorem historyjek z chwili dla ciebie
                                          • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:10
                                            alicia033 napisała:

                                            > Przepraszam ale nie składa mi się. U nas, w Europie, nie ma (legalnie od course
                                            > ) możliwości, żeby później do transakcji "dokleić" inna kwotę. Jeżeli nie wbije
                                            > na terminal od razu kwoty z napiwkiem, to potem w żaden sposób do tego nic nie
                                            > doliczy i nie ściągnie z klienta.

                                            Jest taka możliwość, usługodawca może przesłać rozliczenie na wyższą kwotę niż autoryzowana wykorzystując uzyskany kod autoryzacji.
                                            • alicia033 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:17
                                              Wierzę Ci, że jest taka możliwość ale chyba mało używana po naszej stronie Atlantyku?
                                              • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:30
                                                Bardzo rzadko.
                                        • you_want_it_darker Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 07:12
                                          magdallenac napisała:

                                          > Działa to tak: kelner drukuje ci rachunek, podajesz mu kartę- on idzie do termi
                                          > nala, który jest podłączony do systemu sprzedaży, kelner przeciąga kartę przez
                                          > terminal i drukują się dodatkowe 2 rachunki z kwotą za posiłek i wolnym miejsce
                                          > m na wpisanie napiwku- więc załóżmy rachunek był $100, Ty wpisujesz ręcznie $20
                                          > i na dole jest miejsce na podsumowanie i twój podpis. Jedną kopię zabierasz dl
                                          > a siebie, a druga jest dla kelnera, który uzupełnia swoje napiwki w systemie. N
                                          > a tej kopii, którą ma dla siebie, jest wydrukowane twoje nazwisko, więc ten par
                                          > agon bez problemu się odnajduje, jeśli są jakieś problemy. restauracja ma obowi
                                          > ązek trzymać te paragony w osobnych kopertach z każdego dnia. Zdarza się, że kt
                                          > oś po kilku miesiącach wejdzie sobie na konto i zorientuje się, że zamiast $5 z
                                          > ostał skasowany $50, dzwoni do restauracji, manager wstukuje jego nazwisko do s
                                          > ystemu i wyskakują wszystkie informacje. Później idzie odszukać kopertę z daneg
                                          > o dnia, patrzy, a tam rzeczywiście $5 a, nie 50. Za pomocą jednego guzika zwrac
                                          > a różnicę na konto poszkodowanego.
                                          >
                                          > I błagam nie krzyczcie na mnie jakie to chore, co to za idiotyzmy, kto się na t
                                          > o zgadza...Ja tylko opisuję, jak to tutaj wygląda.
                                        • you_want_it_darker Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 08:58
                                          magdallenac napisała:

                                          > Działa to tak: kelner drukuje ci rachunek, podajesz mu kartę- on idzie do termi
                                          > nala, który jest podłączony do systemu sprzedaży, kelner przeciąga kartę przez
                                          > terminal i drukują się dodatkowe 2 rachunki z kwotą za posiłek i wolnym miejsce
                                          > m na wpisanie napiwku- więc załóżmy rachunek był $100, Ty wpisujesz ręcznie $20
                                          > i na dole jest miejsce na podsumowanie i twój podpis. Jedną kopię zabierasz dl
                                          > a siebie, a druga jest dla kelnera, który uzupełnia swoje napiwki w systemie. N
                                          > a tej kopii, którą ma dla siebie, jest wydrukowane twoje nazwisko, więc ten par
                                          > agon bez problemu się odnajduje, jeśli są jakieś problemy. restauracja ma obowi
                                          > ązek trzymać te paragony w osobnych kopertach z każdego dnia. Zdarza się, że kt
                                          > oś po kilku miesiącach wejdzie sobie na konto i zorientuje się, że zamiast $5 z
                                          > ostał skasowany $50, dzwoni do restauracji, manager wstukuje jego nazwisko do s
                                          > ystemu i wyskakują wszystkie informacje. Później idzie odszukać kopertę z daneg
                                          > o dnia, patrzy, a tam rzeczywiście $5 a, nie 50. Za pomocą jednego guzika zwrac
                                          > a różnicę na konto poszkodowanego.
                                          >
                                          > I błagam nie krzyczcie na mnie jakie to chore, co to za idiotyzmy, kto się na t
                                          > o zgadza...Ja tylko opisuję, jak to tutaj wygląda.

                                          Mieszkam w Kanadzie i już od kilku lat wyglada zupełnie inaczej. Kelner przynosi rachunek i najczęściej od razu terminal lub pyta czy klient potrzebuje terminal. Kelner wbija sumę rachunku w terminal przy stoliku, klient wybiera opcje napiwku: można wybrać zostawienie kwoty w $ lub wybrac procent (15, 18, 20% lub wbić większy/mniejszy procent ręcznie), potem karta płaci się zbliżeniowo, terminal drukuje rachunek dla klienta i koniec. Kelner nie odchodzi nigdzie z karta, nikt nie dopisuje napiwku ręcznie już od lat, nie ma podpisywania rachunku, blokowania kwoty na koncie. Owszem, tak kiedyś było ale taki zwyczaj już dawno odszedł chyba do lamusa.
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 23:57
                                            Kanada to inna planeta.. smile I do tego socjalistyczna. smile I dlatego tam sie tez traktuje kazdego jak potencjalnego zlodzieja.
                                            Tam nawet piwa w normalnym sklepie nie kupisz tylko w Beer Store smile
                                      • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:01
                                        Zrozum, tylko forumowy dziadzio-lisek broni tego rozwiązania, bo jest faktycznie idiotyczne. Mieszkamy tu od paru lat i musielismy wymienic w tym czasie jakies 10 kart, bo bez przerwy ktos nam sie na nie wbija i robi zakupy typu "kredyt na $100 na telefony do wiezienia w Teksasie" albo cegła Supreme, czy inne tego typu. Srednio raz w miesiacu blokuja nam ktoras kartę, bo jest podejrzenie scamu. Na szczescie bank bez szemrania oddaje kasę, ale sam proces dzwonienia jest upierdliwy.

                                        Tak, ten system nie działa, ale to nie my z Magdallenac go wynyslilysmy wink
                                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:10
                                          Widocznie uzywasz kar na portalach "podejrzanych" be odrobiny zdrowego rozsadku czy niewlasciwych a wiec masz jeszcze duzo aby sie nauczyc..
                                          Mnie w ciagu 40 lat nie wymieniali tyle co Tobie w ciagu kilku.
                                          Czyli zamiast glupio gadac - ucz sie..
                                        • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:14
                                          Fragile, słowo daję nie miałam nigdy problemów z kartą, ani nigdy żadnej mi nie zablokowano.
                                          • droch Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:19
                                            Fragile, słowo daję nie miałam nigdy problemów z kartą, ani nigdy żadnej mi nie zablokowano.

                                            Do mnie bank (w Polsce) zadzwonił, z podejrzeniem nieautoryzowanego użycia (polskiej) karty w burgerowni... w USA. A tak złożyło się, że nigdy do Stanów nie było mi po drodze.
                                          • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:58
                                            Nam jedna sklonowali jak wypozyczalismy auto (w sieciowce!!), reszta - myślę że głównie podczas zakupow na ebayu albo w sklepie/knajpie (jak placisz google/apple pay i masz wlaczone nfc - jest moment w którym mozna sklonowac kartę).

                                            Najbardziej nas rozwalily zakupy wiezienne smile)
                                            • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:01
                                              Jedyne problemy, które mi się przytrafiały, to blokada kart zagranicą, kiedy zapomniałam zadzwonić do CC company, że będę podróżować.
                                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:17
                                              Mnie sklonowali kiedy na stacji benzynowej i raz chyba w Costco.
                                            • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 01:12
                                              fragile_f napisała:

                                              > jak placisz google/ap
                                              > ple pay i masz wlaczone nfc - jest moment w którym mozna sklonowac kartę).

                                              Nie, nieprawda. Skopiowany może być tylko pasek magnetyczny i stąd duża ilość skimmingow w Stanach.
                                              • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:34
                                                Klonowali nam tez karty, ktorymi płacimy tylko online i nigdy nie wyszly poza mieszkanie. W USA jest ogolnie masa scammerow, straty ida w miliardy dolarów rocznie sad no ale trudno sie dziwic, tu naprawde jest koszmarna bieda (taka tragiczna, jak z pozytywistycznych powiesci) w porownaniu z Europą a ludzie kombinuja, jak moga.
                                                • sasanka4321 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:40
                                                  fragile_f napisała:

                                                  no ale trudno sie dziwic, tu naprawde jest koszmarna bieda (taka tragic
                                                  > zna, jak z pozytywistycznych powiesci) w porownaniu z Europą a ludzie kombinuja
                                                  > , jak moga.
                                                  >

                                                  Dlatego mnie dziwi, ze engine, majac obok ogrom biedy, jaka w Polsce sie nie zdarza, swoje uzywane rzeczy wysyla do Polski. Jakies nieladne to jest.
                                                  • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 23:46
                                                    Republikanie/trumpisci tak maja, kwestia ostro wtloczonej propagandy, majacej znamiona kultu. Nawet ludzie jedzacy wiewiorki, z ropiejacymi ranami, zyjacy w szalasie, praktycznie niepismienni, beda twierdzić ze darmowa opieka zdrowotna i edukacja to zuo.
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 02:06
                                                    A lewactwo tak wlasnie jest indoktrynowane poniewaz oni mylec sami juz nie potrafia.

                                                    Teraz w Palm Springs beda dawac po blisko $1k na miesiac kazdemu kto sie zglosi jako trans.. Ot taki lewacki przywilej dla zbokow.
                                                    I to nie jest dyskryminacja.
                                                    townhall.com/tipsheet/madelineleesman/2022/04/06/california-city-will-give-universal-income-to-transgender-and-nonbinary-residents-n2605551
                                                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 02:22
                                                    „Reportedly, the program is only for qualifying individuals who meet a poverty threshold.”

                                                    Te, silnik, to zrób jeszcze raz ten myk z optymalizacją dochodów co przy Obamacare, zadeklruj, że przez całe życie żyłeś w szafie ale w końcu nie możesz wytrzymać i też się załapiesz.
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 02:52
                                                    Na co sie mam zalapac?
                                                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 05:07
                                                    no na to UBI dla qualifying trans individuals who meet the poverty treshold. Pomieszasz tą IRĄ tak, ze ci wyjdzie odpowiedni dochód, c’nie?
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 10.04.22, 00:01
                                                    Nie potrzebuje.... Jedna z rzeczy ktorej mi w zyciu mi nie brakuje to kasy. Ale ( a moze wlasnie dlatego) nie wyrzucam jej bez potrzeby.
                                                    Ja z IRA robilem to nie po to zeby zaoszczedziec ale aby sie zakwalifikowac na Obamacare anie na rzdowe MEdicaid.
                                                    A ze kasy nie potrzebowalem to niby dlaczego mialbym ja wyrzucac skoro rzad mi daje opcje nie robic tego? Wyciagnie kasy z inwestycji bez potrzeby to strata. Chyba jedynie idiota by wykupil najdrozsze ubezpieczenie - tzn ubezpieczenie takie samo tylko placisz wiecej, bez potrzeby??
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 02:02
                                                    Dlatego ze biedni tu nie chca odziezy. Oni maja jedzenia i odziezy pod dostatkiem.
                                                    Wikszesc z nich potrzebuje mieszkanie (najlpeiej darmowe) a reszta gpotwke na narkotyki czy alkohol.
                                                • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:55
                                                  To wtedy w sieci był wyciek, w którymś ze sklepów internetowych, gdzie uzywaliscie. Też się zdarza oczywiście.
                                        • panna.nasturcja Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 03:05
                                          Fragile, mnie się wydaje, że engine zniszczył dyskusję i stąd dziewczyny nie rozumieją jak to działa w Ameryce i nie rozumieją tego co znaczy w tym przypadku dobrowolność.
                                          Moje (krótkie) doświadczenie z zamieszkaniem w Ameryce nauczyło mnie, że:
                                          1. Napiwek jest dorwolny, bo jak go nie dasz to nikt cię ścigał nie będzie, co innego jak nie zapłacisz rachunku.
                                          2. Ale jest kultura/zwyczaj, że napiwek dać należy i jeśli go nie dajesz to są 3 opcje:
                                          - jesteś niezadowolony z obsługi (dobre miejsce próbuje wyjaśnić dlaczego)
                                          - jesteś turystą nie znającym zwyczaju
                                          - jesteś chamem

                                          Osobiście mieszkałam w jednym z najbardziej turystycznych miejsc w Stanach.
                                          I na przykład knajpki lunchowe w pobliżu szkoły języka angielskiego dla dorosłych obcokrajowców po prostu tłumaczyły ludziom, którzy bywali regularnie a nie dawali napiwku, że tu jest taki zwyczaj, że jak wszystko było ok to się płaci.
                                          Nic nie robiły jak ktoś nie dawał, ale pewnie co sobie myśleli to ich.
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 05:30
                                            Masz racje co do napiwkow. Z wyjatkiem tego ze jestes turysta ito cie usprawiedliwia ze nie znasz zwyczajow bo to jest smieszne ze mozna byc takim niekumatym turysta skoro caly swiat wie i wszedzie sie mowi oraz dyskutuje na temat amerykanskich: napiwkow i amerykanskiej sluzby zdrowia.

                                            A obcokrajowcy podchdzili do tego "jak nie musze i policji nie ma tzn nie beda dawal i co mi zrobia?" a wymowki ze ja to niby nie wiedzialem. BS

                                            I gdzie czy jak ja ta dyskusje zniszczylem?
                                            Mysle ze sie po prostu pogubilas w dzungli postow...?
                                          • mid.week Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 07:47
                                            panna.nasturcja napisał(a):

                                            > Fragile, mnie się wydaje, że engine zniszczył dyskusję i stąd dziewczyny nie ro
                                            > zumieją

                                            Dziewczyny doskonale rozumieją ale dobrze się bawią zapałem engine (i trochę magdalleny też, przyznaje) który zdaje się być bardziej amerykański od amerykanow oraz pompowaniem pojęcia "dobrowolność" jak balonika.

                                            > Osobiście mieszkałam w jednym z najbardziej turystycznych miejsc w Stanach.
                                            > I na przykład knajpki lunchowe w pobliżu szkoły języka angielskiego dla dorosły
                                            > ch obcokrajowców po prostu tłumaczyły ludziom, którzy bywali regularnie a nie d
                                            > awali napiwku, że tu jest taki zwyczaj, że jak wszystko było ok to się płaci.

                                            Sytuacja w której kelner wpada na pomysl żeby klientowi tłumaczyć, że jest zwyczaj dawania napiwkow i to dziwne, że on tego nie robi świadczy, że one nie są dobrowolne jak uparcie tu się pisze. W USA jest niezdrowa presja na napiwki i rozbudowany system ich wymuszania.
                                            • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 14:17
                                              Mid Week, ten zapał z mojej strony, to nic innego, jak chęć wyjaśnienia tego jak funkcjonują pewne aspekty świata po mojej stronie oceanu. Ty możesz się z tym nie zgadzać, gardzić tym, uważać za niesłuszne, niesprawiedliwe itd. Dla mnie to była ciekawa dyskusja, Engin ją niepotrzebnie poprowadził w swoim stylu, bo tylko Was wkurzył i zaczęło się niepotrzebne szydzenie i kpiny. Nie jestem w stanie wyjaśnić paradoksu o którym napisała Nasturcja- punkt 1- napiwki są dobrowolne vs punkt 2- nie dasz jesteś chamem. Tak rzeczywiście jest i każda próba zmiany statusu quo, kończyła się powrotem do starego systemu- restauracje, które próbowały wprowadzać nowe zasady po góra roku wracały do starych zasad, bądź padały. Co ciekawe w niektórych stanach, to właśnie lobby restauratorów próbowały wyeliminować ten "dobrowolny przymus" zostawiania napiwków- nie udało się. Przegrzebałam internet i znalazłam mnóstwo interesujących artykułów na temat całej kultury tippowania- skąd zwyczaj pochodzi, dlaczego tak bardzo umocnił się w USA i dlaczego w końcu jest niemożliwy do wyrugowania. Wklejam kilka ciekawych linków poniżej.

                                              Tekst linku

                                              Tekst linkuTekst linku
                                              • mid.week Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 14:52
                                                Ja w międzyczasie przesłuchałam podcastów polskiej dziennikarki pracującej w USA i rzuciłam okiem na kilka blogów podróżniczych.
                                                Ciekawe ale znalazłam tam tylko opisy sytuacji, jak to wygląda, z czym się można spotkać itp. A mnie ciekawi powód. Poczytam wieczorem te Twoje linkowane artykuły, może znajdę odpowiedź skąd ta tradycja i dlaczego amerykanie aż tak sekciarsko do napiwków podchodzą.
                                                • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 14:53
                                                  bo to dla nich jedyna okazja żeby się poczuć jak arystokracja.
                                                • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 14:54
                                                  Jak znajdę dziś trochę czasu, to napiszę mały wywód na podstawie tego co znalazłam. Pół wieczoru wczoraj spędziłam na pracy naukowej😀😀😀
                                                  • mid.week Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 15:15
                                                    Poproszę 🙏
                                                    Ja myślę, że brak buntu wynika też po trosze z poziomu zarobków i cen. Wyżej padło że dolara można że złotym 1:1 traktować z uwagi na porównywalne średnie wynagrodzenie. Patrząc z tej perspektywy 13zl za porcję pierogów w dobrej restauracji to bardzo tanio. Można sobie pozwolić na dodanie 3zl napiwku. Pierogarnia w Rynku liczy sobie za porcję 28zl.
                                                  • amast Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 15:23
                                                    > Patrząc z tej perspektywy 13zl za porcję pierogów w dobrej restauracji to bardzo tanio.

                                                    Weź pod uwagę, że to było 5 pierogów na przystawkę. Pierogarnie, w których jadam w Polsce zaczynają porcje od 9 sporych sztuk smile
                                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 16:22
                                                    Weź pod uwagę, że w niektórych stanach (tam gdzie nie ma Polonii i polskich sklepów) tańsze bywają hamburgery z porządnej wołowiny, niż pierogi ruskie. Dlaczego? Po pierwsze nie ma białego sera, więc trzeba ten ser robić, lub kupować tzw. farmer cheese, który jest substytutem, ale jest drogi- 250g kosztuje u nas prawie $7. Po drugie robocizna- zatrudnienie kogoś, kto potrafi ręcznie kleić pierogi graniczy z cudem, chyba że znowu, mówimy o stanach typu Illinois, lub NJ, albo NY. I od razu uprzedzam, nie NIE da się znaleźć Włocha, który potrafi robić tortellini, a to przecież w zasadzie to samo. 😉
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:06
                                                    I nie wiem dlaczego te ludzi nie potrafi zrozumiec ze koszt produktu w cenie restaracyjnej to chba mniej niz 30%. Bo przecie produkt trzeb kupic czy zamowic, przygotwac, podac a potrm po nim posprzatac.
                                                    A pierogi szczegolnie...
                                                    Mja zona jest ekspertem od ruskich - szczezrze nikt takich smacznych nie robi. Kiedys policylismy czy mozna z tego zrobic biznes? Absolutnie nie. Nie da sie tego zrobic aby bylo dobre i oplacalne. Mozna to robic w Polsce bo produkty sa lokalne a te tanie i praca tania - kazda kobieta praktycznie potrafi je robic..
                                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:22
                                                    Aby w ogóle mówić o opłacalności takiego przedsięwzięcia, to food cost musi oscylować około 23%, im niżej tym lepiej. Jeśli jest to 30% nie ma po prostu sensu wprowadzać takiej pozycji do menu. Pierogi (ale nie ruskie!!) byłyby idealnym produktem, gdyby nie było problemu z robocizną i składnikami. W małym miasteczku w NJ moja koleżanka otworzyła pierogarnię i zbija na niej kokosy- jednak: zatrudnia kobiety z Polski, które te pierogi lepią w oszałamiającym tempie, oraz ma nieograniczony dostęp do polskich produktów w tym konkretnej polskiej mąki. U niej te pierogi rzeczywiście mogą kosztować $10 za dużą porcję, w Minnesocie nie da rady.🤷🏻‍♀️
                                                  • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:59
                                                    Co jest nie tak z amerykańską mąką...? Tzn wiem, że normą w przepisach jest "mąka samorosnąca", ale taka zwykła 450 czy 500 to chyba też występuje?
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:06
                                                    Jest po prostu inna - dostosowana do lokalanych potrzeb a tutaj nikt sie nie szczyci ze potafi piec dobre palcki. smile A ci co chca piec i potrafi musz sie bardziej starac
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:13
                                                    Tu sie maki nie ocenia numerami tak jak i smietany procentami.
                                                    To jest Ameryka i ludzie spokojnie zyja nie majac dokladnie sprecyzowanych i egzekwowanych specyfikacji i numerow.

                                                    blog.bakersmakers.com/different-types-of-flours-and-their-uses/
                                                  • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 16:44
                                                    Przecież Italian Flour- Cake/Pastry Flour- All Purpose-Bread- Whole wheat to są odpowiedniki oznaczeń 00- 400/450-550 - 700/800- 1200... Ty to jednak z wiedzą jesteś tak mocno na bakier, co...?
                                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 16:51
                                                    Nie wiem do kogo to, bo czytam od najnowszego, ale jeśli do mnie, to tak😂Jestem totalnie na bakier z wiedzą mączną- muszę mieć napisane wołami- mąka na pierogi, mąka na chleb, mąka na pizzę😀
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 10.04.22, 00:03
                                                    Babska wiedza.
                                                    Nigdzie na torebkach nie ma odpwednikow. Ja kupuje to co na kartce napisane i nie zadaje glupich pytan
                                                    Zaytaj mnie o oleje samochodwe to pogadamy smile
                                                  • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:45
                                                    Oczywiście, ze mozna kupic świetna mąkę - ja kupuje bezposrednio z mlyna, organiczną i ze skiełkowanego zboża. Jedyny problem jest taki, ze jest droga.

                                                    Z nabialem faktycznie jest problem - idiotyczna mania odtluszczania powoduje, ze ciezko jest kupic pelnotlusty twarog albo śmietanę. Do tego czesto twarog jest juz solony (i drogi). Ja po prostu kupuję gesty i tlusty jogurt grecki, mieszam z kubelkiem śmietany, odsaczam przez noc w lodowce - i mam fajny serek do chleba albo na sernik. Nie jest to "rożek" polskiego twarogu rozbetanego ze śmietaną, ale daje radę smile nawet do ruskich pierogów byłby ok.
                                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 23:00
                                                    Fragile napisz mi którą dokładnie mąkę używasz na pierogi- ja wiem, że są do wyboru do koloru, ale nie mają numerków i ja pomimo zastosowania WSZYSTKICH rad z pamiętnego wątku o pierogach, wciąż nie mogę ich zrobić, bo mi się z żadnej amerykańskiej mąki nie kleją.☹️
                                                  • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 23:39
                                                    Hmmmm.... kurcze, pierogi to robilam z najzwyklejszej pszennej z tradera albo bobs red mill i wychodziły luksusik.

                                                    Jak je robisz? Mąka zalana wrzątkiem, bez dodatków, odstawiona zeby odpoczela i po tym walkowanie?

                                                    Ja kupuje frymusne maki do chleba, bo robie na zakwasie z mieszanki pszennej bialej, pełnoziarnistej, odrobiny żytniej i semoliny. Pierogi, placki, nalesniki - najzwyklejsza na swiecie.
                                                  • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 23:41
                                                    Przepis na ciasto od mojej tesciowej, wychodza bezbłędnie i mozna je rozwalkowac na grubosc papieru:

                                                    600 gramow maki zalac 330 ml wrzatku mieszajac, dodac 50 ml oleju, wyrabiac 5 minut, na koncu wyrobic recznie bez maki. Odstawic na 30 minut. Rozwalkowac po 1/4.
                                                  • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 23:43
                                                    Aha, pierogi sie nie beda kleic, jesli podsypiesz za grubo maka albo jesli ubrudzisz brzegi farszem. Z tego przepisu prawie w ogole nie trzeba podsypywac maka, bo odchodzi latwo od blatu i walka, ma taka troche żelatynowato-sprezysta strukture.
                                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 16:53
                                                    Zapisałam ten przepis i jeszcze raz uczciwie podejdę do próby pierogowej. Dzięki Fragile!
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 02:11
                                                    Zwykla All Puropse bez bliczu.
                                                    Wiem bo zwykle to mam na liscie.
                                                    Trik nie jest w mace al w tym jak sie ciasto robi....
                                                    Tego nie wiem ale zona robi takie ze nie do pobicia.
                                                    Kleja sie dobrze i ciasto jest cienki i miekkie. Ostatnio zrobila ok 300 i ani jeden sie nie rozkleil.
                                                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 16:51
                                                    fragile_f napisała:

                                                    >
                                                    > Z nabialem faktycznie jest problem - idiotyczna mania odtluszczania powoduje, z
                                                    > e ciezko jest kupic pelnotlusty twarog albo śmietanę. Do tego czesto twarog jes
                                                    > t juz solony (i drogi).

                                                    Patent sprawdzony przez Jednorazowo: gdy kasjerka pyra, czy znalazłaś wszystko czego szukałaś, mówię, że No właśnie nie, przyszłam tu po jogurt z pełnego mleka czy tłustą śmietanę a państwo nie mają, ojej i dlaczego. I nierzadko to się potem pojawia, oni najwyraźniej nie pytają dla beki.
                                                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 16:34
                                                    no, i przystawka kosztuje zazwyczaj w okolicach 10 dolców, +/- 4 dolce.
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:01
                                                    whow.....
                                          • leosia-wspaniala Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 10:41
                                            >1. Napiwek jest dorwolny, bo jak go nie dasz to nikt cię ścigał nie będzie, co innego jak nie zapłacisz rachunku.

                                            Ale to się kłóci z tym, co napisałaś poniżej, zwłaszcza z punktem 3:

                                            - jesteś niezadowolony z obsługi (dobre miejsce próbuje wyjaśnić dlaczego)
                                            - jesteś turystą nie znającym zwyczaju
                                            - jesteś chamem

                                            IMO dobrowolność zachowania polega na tym, że nikt cię za nie nie będzie oceniał, a nie tyko na tym, że nie będzie cię ścigał. Podam ci przykład. U mnie w firmie są czasem zbiórki charytatywne. Stoi w kuchni puszka z napisem np. "Na pomoc Ukrainie" i kto chce, ten wrzuca. Dobrowolnie. Nikt tego nie sprawdza, nie wyciąga konsekwencji, nie ocenia. A teraz analogicznie do dobrowolności amerykańskiego napiwku, wyobraź sobie, że z tą puszką chodzi prezes. Zagląda do każdego pokoju, każdemu podstawia puszkę pod nos i mówi, że można wpłacić dobrowolnie, ale przecież ludzie w Ukrainie cierpią, bomby im na głowy spadają, a my tu w cieple i spokoju pracujemy, jak można im nie pomóc, to trzeba być człowiekiem bez serca! On z pracy nikogo nie wyrzuci za brak wpłaty, ale dlaczego nie wpłaciłeś?
                                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:19
                                              Ja sobie amerykanskiego prezesa w takiej sytuacji nie wyobrazam bo czegos takiego nie ma.... I jakby przyszedl prezes to z nim jak z kazdym innym jestesmy "po imieniu" i spokojnie bym mu powedzial ./ Wiesz co Bob - wez ty mi nie zawracaj glowy.
                                              Ale kiedys jak praacowaalem "na stanowisku" w znanej Swiatowej firmie...to Prezesowa (moze slyszelisci to byla to co jak poleciala odwiedzic swoja filie we Francji to malo wojny nie wywolala bo kazala wyciac drzewa na skwerze zeby mogla helikotrem wyladowac) probowala sklonic nas abysmy dobrowlni zlozyli datki na lobby w naszym interesie... I moze polowa sie dopasowala a moze nie. I nikomu wlos z glowy nie spadl ani nie dostal zadnej repremendy jesli nie dal.. Ja bylem jednym z nich i przy najblizszej okazji kiedy trzeba bylo mnie poprzec osobisci za decyzje to stanela za mna murem.... a mogla powiedziec ze to moja zla decyzja i mnie wywalic. Te dwie rzeczy latwo odsepreowac... Moze u Was to inaczej.

                                            • panna.nasturcja Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 01:57
                                              Leosia, ale ja się z Tobą zgadzam.
                                              Ja jako ja jestem całkowicie przeciwna instytucji napiwku.
                                              Ale jak jestem w Stanach to go daję, bo tam jest to postrzegane inaczej.
                                              I tak, nam się kłóci ta dobrowolność z byciem chamem jak nie dasz, ale im się nie kłóci. No inna kultura, inne zwyczaje, po prostu tak tam jest.
                                          • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:37
                                            Masz racje Panno.nasturcjo, engine tradycyjnie pisze jak potluczony a do tego jest wtórnym analfabeta z kompleksem wyzszosci, wiec niszczy dyskusje, bo nie potrafi nawet odniesc sie do zadanego pytania.
                                          • panna.nasturcja Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 01:50
                                            To tak jeszcze dopiszę, bo dziś mi przyszło do głowy jak rozmawialiśmy o tym z mężem.
                                            W Polsce jest raczej tak, że dajesz napiwek jak naprawdę jesteś zachwycony obsługą, było wyjątkowo dobrze, jedzenie pyszne, no super po prostu.
                                            A jak było zwyczajnie, ale ok to możesz nie dać i nikt nie będzie Cię źle traktował.
                                            W Stanach jest trochę odwrotnie.
                                            Czyli jak wszystko było w normie i ok to dajesz napiwek.
                                            Jak było bardzo źle to nie dajesz.
                                            W innych miejscach skali ten napiwek (lub jego brak) się mieści.
                                      • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:15
                                        35wcieniu napisał(a):

                                        > Ale jak to niby działa w praktyce? Pomijając już absurd pomysłu. "Nasze" termin
                                        > ale działają tak że wpisujesz kwotę, zbliżasz kartę. A w Ameryce kwoty nie wpis
                                        > ujesz, tylko co? Zbliżasz czy tam wkładasz kartę, oddajesz ją, terminal no nie
                                        > wiem, zapamiętuje te dane a kwoty wpisuje się później?

                                        Albo robią transakcję w offline, albo autoryzują z paska (skoro sobie idą z kartą) a potem dobijają kwotę napiwku do rozliczenia i rozliczenie przychodzi na wyższą kwotę niż autoryzacja
                                    • natalia.nat Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:28
                                      No więc, to co opisujesz, magdallenac, jest jeszcze jednym argumentem przeciwko napiwkom. Jak można tak majstrować na cudzym rachunku? A jeżeli ktoś przeoczy, że zeszła mu z konta zbyt duża kwota? Płacę kartą w restauracji pełną ostatecznie ustaloną kwotę i dostaję potwierdzenie z terminala. Inaczej sobie nie wyobrażam.
                                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:33
                                        Tak można przeoczyć i mnie się to zdarzyło, zamiast $20 ściągnięto mi $200. Zauważyłam po kilku tygodniach i zadzwoniłam do restauracji, sprawdzono i zwrócono mi pieniądze, dodatkowo dostałam voucher na $100, za kłopot.
                                        • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:38
                                          magdallenac napisała:

                                          > Tak można przeoczyć i mnie się to zdarzyło, zamiast $20 ściągnięto mi $200. Zau
                                          > ważyłam po kilku tygodniach i zadzwoniłam do restauracji, sprawdzono i zwrócono
                                          > mi pieniądze, dodatkowo dostałam voucher na $100, za kłopot.


                                          Czadowo. Czyli "pomyłki" się zdarzają. Trzeba sprawdzać salda co wizyta w restauracji. Trochę jak loteria, trafisz w bilingu źle zdjęte 200 dolców to wygrywasz 100. Gorzej jak jesteś człowiekiem, który ceni święty spokój, nie chce wertować historii konta ani wykonywać telefonów z wyjaśnieniami. Dobrowolnych oczywiście, wiem że nikt nie zmusza do dzwonienia 😋 (nie krzyczę na Ciebie!!!!)
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:49
                                            No wiec ja mam ustawione opcje ze kazda tranzakcja karta jest potwierdzona natychmiastowym emailem.
                                            • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:55
                                              engine8 napisał(a):

                                              > No wiec ja mam ustawione opcje ze kazda tranzakcja karta jest potwierdzona naty
                                              > chmiastowym emailem.

                                              A ja nie muszę niczego sprawdzać.

                                              Mailem? Wy tam używacie jeszcze maili do takich rzeczy?
                                              • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:53
                                                Też mi się spodobało. Cóż za nowoczesność.
                                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:58
                                                nie tylko. Ciagle piszemy listy i wysylamy poczta kartki switeczne.
                                      • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:34
                                        natalia.nat napisała:

                                        > No więc, to co opisujesz, magdallenac, jest jeszcze jednym argumentem przeciwko
                                        > napiwkom. Jak można tak majstrować na cudzym rachunku? A jeżeli ktoś przeoczy,
                                        > że zeszła mu z konta zbyt duża kwota? Płacę kartą w restauracji pełną ostatec
                                        > znie ustaloną kwotę i dostaję potwierdzenie z terminala. Inaczej sobie nie wyob
                                        > rażam.


                                        Bardziej przeraża mnie to że musisz sobie liczyć te % na kwoty... Źle policzysz i za tydzień masz naplute do zupy 😁
                                        • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:07
                                          No w sumie to jakiś plus. Każdy musi być niezły z matmy w zakresie liczenia w pamięci.
                                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:47
                                        Punkt wiedznie potencjlnego oszusta...
                                        Tu sobie ludzi nawzajem ufaja.
                                        Dajesz kelenerowi karte i on za ciebie wstukuje wszystko i ufasz mu ze nie zrobi nic zlego. A jak zrobi to bank stoi po twojej stronie.
                                        Za to masz wygode...
                                        Nikt ci nie zzawraca glowy i terminalami i wystukiwaniem kodow i cen.....
                                        Robi sie to to deliktnie jak tylko mozliwe.
                                        • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:52
                                          engine8 napisał(a):

                                          >
                                          > Za to masz wygode...
                                          > Nikt ci nie zzawraca glowy i terminalami i wystukiwaniem kodow i cen.....
                                          > Robi sie to to deliktnie jak tylko mozliwe.

                                          Nikt tu nic nie wstukuje. Kelner podaje terminal, na wyświetlaczu kwota do zapłaty, przykładasz kartę i pyk - zapłacone.
                                        • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:53
                                          > Za to masz wygode...
                                          > Nikt ci nie zzawraca glowy i terminalami i wystukiwaniem kodow i cen.....
                                          > Robi sie to to deliktnie jak tylko mozliwe.

                                          Wygoda to jest jak kelner przychodzi z terminalem, wstukuje przy mnie kwotę, ja macham kartą i po wszystkim. Aha, macham możliwie delikatnie.
                                          • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:09
                                            Ja mam nawet specjalną różdzkę...
                                            https://bi.im-g.pl/im/bb/b9/13/z20682683Q,Dzieki-odrobinie-magii-przeszlismy-przez-bramki-w-.jpg
                                          • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:21
                                            amast napisała:

                                            > > Za to masz wygode...
                                            > > Nikt ci nie zzawraca glowy i terminalami i wystukiwaniem kodow i cen.....
                                            > > Robi sie to to deliktnie jak tylko mozliwe.
                                            >
                                            > Wygoda to jest jak kelner przychodzi z terminalem, wstukuje przy mnie kwotę, ja
                                            > macham kartą i po wszystkim. Aha, macham możliwie delikatnie.

                                            Okurfa😂 nie doczytalam ze engine naciska na te delikatnosci
                                            Diagnoza - chlopak potrzebuje czulosci
                                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:47
                                              No to dawaj z tym czulosciami LOL
                                              Twarde i zimne slopeczenstwo
                                              • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:52
                                                engine8 napisał(a):

                                                > No to dawaj z tym czulosciami LOL

                                                😚😚😙😗💘❤💓💔💕💖💗💙💚💛💜💝💞💟❣💌

                                                > Twarde i zimne slopeczenstwo

                                                Ale ktore?
                                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:17
                                                  Kurcze to damskie czulosci.. Piwo, Whisky, moze jakis porzadne auto - to sa meskie czulosci i emocje...
                                                  • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 12:33
                                                    engine8 napisał(a):

                                                    > Kurcze to damskie czulosci.. Piwo, Whisky, moze jakis porzadne auto - to sa mes
                                                    > kie czulosci i emocje...

                                                    Ojej nie widzialam tego, w sumie moj facet z nonszalancja oblewa sie benzyna tankujac, wiec moze, moze...
                                                    Choc z drugiej strony on ma gdzies delikatnosc kelnera😉
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:21
                                                    No comments smile
                                        • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 01:03
                                          engine8 napisał(a):

                                          > Punkt wiedznie potencjlnego oszusta...
                                          > Tu sobie ludzi nawzajem ufaja.
                                          > Dajesz kelenerowi karte i on za ciebie wstukuje wszystko i ufasz mu ze nie zrob
                                          > i nic zlego. A jak zrobi to bank stoi po twojej stronie.
                                          > Za to masz wygode...
                                          > Nikt ci nie zzawraca glowy i terminalami i wystukiwaniem kodow i cen.....
                                          > Robi sie to to deliktnie jak tylko mozliwe.

                                          U nas są dokładnie takie same zasady reklamacji fraudow kartowych jak u Was, ale coś kojarzę, że dyskutowalam już z Tobą kiedyś na ten temat i nic nie zrozumiałeś, za to w kółko wymadrzales się, jak to w Stanach jest lepiej.
                                          Stany dopiero w niewielkiej części się zmigrowaly do EMV, czyli na terminale chipowe. Jak to zrobią (bo muszą zgodnie z wymaganiami organizacji platniczych) to skończy się oddawanie karty kelnerowi, bo pozostaną tylko transakcje chip+PIN, zbliżeniowe i mobilne.
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 01:22
                                            Nie sadze ze to wyglada tak samo.

                                            U nas to zwykle bank zauwaze ze cos nie tak ( bo analizuja mozliwosci i pattern) bo np jak tankowalem samochod o 21:00 w swoim miescie a tu ok polnocy leca zakupy o 100 mil dalej na stacjach do kilku samochdow...etc i dzwonia natychmiast i rozmowa wyglada tak
                                            "zauwazylismy podejrzene aktywnosci na twoje karcie. Czy uzywales jej tu i tu ostatnio? - np czy tankowales palowo w LA? "
                                            Nie, ? Wiec to prawda. Kots cie sklonowal. To my karte blokujemy i wysylamy ci nowa, Nic ciebie nie obchodzi wszytkie nie twoje uzycie nie beda twoimi. Sprawdz wszytkie automatyczne platnosci i powiedz nam ktore jeszcze przepuscic?
                                            Wyslemy ci liste podejrzanych i zablokowanych tranzakcji. prosze sprawdz czy sa jeszcz jakies ktore pominelismy..."
                                            A jak ja zauwaze to podobnie tylko ze ja dzwonie.
                                            I na drugi dzien kurier dostarcza ci nowa karte.
                                            Ja nic nie musze udowadniac.
                                            A czasami dostaje SMs a z pytaniem czy ta tranzakcja jest twoja? Y/N? "Trzymamy to" zanim zaaprobujemy ta tranzakcje i jaknie odpwiesz to za kilka munut zaaprobujemy. Ale to wcale nie znaczy ze jesli nie reagujesz i to jest falszywka to jestes odpwiedzialny.
                                            Legalnie jesli masz karte w swoim posiadaniu to za nic nie odwiadzasz a jesli nie masz bo np zgubiles to moga cie obicazyc do $50 max. Ale nigdy nikogo nie obciazaj i zawsze wszytko kasuja. Mnue kiedyz przez nc uzyli na prawie $10k...

                                            A jak wyglada ten proces u Was?
                                            • mid.week Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 11:53
                                              engine8 napisał(a):


                                              >
                                              > A jak wyglada ten proces u Was?

                                              U mnie to wygląda tak, że nie miałam nigdy podejrzanej transakcji, nigdy nie dzwonił do mnie bank ani ja nie miałam takiej potrzeby. W necie płacę paypalem albo blikiem, w realu nigdy nikt nie zabrał mi karty. W historii konta mam wyłacznie moje płatności. Gdyby pracownik banku zadzwonił do mnie z pytaniem dlaczego tankowałam auto 100km od domu to bym mi się to średnio podobało. Pierwsza myśl: a co cie ciulu to obchodzi gdzie i za co płacę??? To co opisujesz brzmi dla mnie strasznie i niczym nie rozni się od "rozmowa kontrolowana" w trakcie rozmowy telefonicznej.

                                              • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 12:24
                                                Moja karte ktos zhakowal dobre 10 lat temu (uzyl do przegrania duzych sum w brytyjskim kasynie online). Zadzwonilam do banku zglosic, ze to nie ja i bank mi te sumy zwyczajnie zwrocil (bo na karcie jest ubezpieczenie od takich atrakcji i mysle, ze jednoczesnie bank nie mial strasznych watpliwosci co do tego ze mowie prawde, biorac pod uwage moja karciana zwyczajowa aktywnosc).
                                              • kura17 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 13:13
                                                > Gdyby pracownik banku zadzwonił do mnie z pytaniem dlaczego
                                                > tankowałam auto 100km od domu to bym mi się to średnio podobało.

                                                jeszcze w zeszlym stuleciu, w niemczech, zadzwonili do mnie z banku - czy moglabym podejsc, bo zauwazyli "dziwne zachowania" na moim koncie ... przestraszyma sie i popedzilam od razu ... "dziwne zachowania" to byl brak uzywania konta przez dlugie okresy (wciaz wtedy pol czasu spedzalam w Polsce) big_grin
                                                poprosilam o zapisanie w kajeciku, ze to jak najbardziej normalne i maja mi wiecej tylka nie zawracac ...
                                                • mid.week Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 13:56
                                                  Raz zdarzyło mi się robic wpłatę własną z PKO do dewelopra. Serwis transakcyjny wyśwetlił komunikat, że wysokośc przelewu wymaga zatwierdzenia przez pracownika banku i mam sie spodziewać telefonu z BOKu. Zadzwoniła pani i zadawała milion pytań weryfikujących, wiadomo: numer klienta, numer dostępowy do serwisu transakcyjnego, podane hasło zabezpieczajace - wszystko to co wyrzucasz z pamięci natychmiast po schowaniu umowy w segregatorze. Musiałam odkopywać papiery, podawaćdane, w trakcie - ojej nagryzmoliłam swoje hasło krzywo i nie wiem czy to 6 czy 8. Pani do mnie: prosze podać jedną wersje. Mówie "no to 6". Pani: "nie, w tej chwili musze się rozłaczyć z uwagi na podane nieprawidłowe dane. Proszę zlecić przelew jeszcze raz i czekac na kontakt z infolinii". Jezu!!! I wszystko od nowa. No ale ok, to jeszcze rozumiem. Natomiast jak przeszli do pytań a na co, a po co ten przelew to już się wq...m srodze. Nigdy wiecej PKO, mBank przepuścił mi większą ot tak, po wpisaniu pinkodu i zatwierdzeniu telefonem big_grin
                                                  • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:07
                                                    Dziwne, nigdy pko nie pytało mnie po co i dla kogo przelew, zadają jedynie proste pytania weryfikacyjne. Weryfikuja telefonicznie przelewy od 25k.
                                                  • mid.week Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:53
                                                    sol_13 napisała:

                                                    > Dziwne, nigdy pko nie pytało mnie po co i dla kogo przelew, zadają jedynie pros
                                                    > te pytania weryfikacyjne. Weryfikuja telefonicznie przelewy od 25k.

                                                    przecież piszę, że robiłam wpłatę własną do dewelopera
                                                  • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:05
                                                    Ale piszesz też, że pytali dla kogo i po co przelew- to mnie dziwi, bo sie z tym nie spotkałam.
                                              • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:10
                                                mid.week napisała:

                                                > To co opisujesz brzmi dla
                                                > mnie strasznie i niczym nie rozni się od "rozmowa kontrolowana" w trakcie rozmo
                                                > wy telefonicznej.

                                                Ale to jest standardowy proces monitoringu transakcji. To jest dla bezpieczeństwa środków klientów. Możesz nie odpowiadać, nie ma obowiązku. Wtedy zablokują Ci kartę i idziesz do oddziału tam się zweryfikować i potwierdzić/nie potwierdzić żądanych operacji.
                                                • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:07
                                                  >Możesz nie odpowiadać, nie ma obowiązku. Wtedy zablokują Ci kartę
                                                  A jeśli ja chcę być okradziona??? W końcu to kraj wolności i swobód...
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:09
                                                    Chcenie byc okradzioa jest nielegalne. Mozesz tro robic ale o tym sza .
                                                  • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:03
                                                    To i tak Ci zablokują😆 mają do tego prawo.
                                                • mid.week Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:14
                                                  sol_13 napisała:

                                                  > mid.week napisała:
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                                  > Ale to jest standardowy proces monitoringu transakcji. To jest dla bezpieczeńst
                                                  > wa środków klientów. Możesz nie odpowiadać, nie ma obowiązku. Wtedy zablokują
                                                  > Ci kartę i idziesz do oddziału tam się zweryfikować i potwierdzić/nie potwierdz
                                                  > ić żądanych operacji.

                                                  No popatrz a ja nie muszę nigdzie chodzić i odbierać telefonów z banków bo w ogóle nie dochodzi do "podejrzanych" tranzakcji. Święty spokój, cisza w telefonie, zero tłumaczenia się.
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:17
                                                    Znajomy mowil ze tak jest w wiezieniu...
                                                  • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 16:50
                                                    "USA liderem są wyłącznie w trzech kategoriach: liczbie więźniów na tysiąc mieszkańców, liczbie osób, które wierzą, że anioły są prawdziwe, oraz wydatkach na zbrojenia"

                                                    U nas, w Europie, kolebce oszustów i zlodziei, to się trzeba bardziej postarać, żeby mieć jakiegoś znajomego w zakładzie penitencjarnym...
                                                  • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 16:51
                                                    liczbie osób, które wierzą, że anioły są prawdziwe

                                                    🤔
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 10.04.22, 00:11
                                                    Czy insynuujesz ze ja nie powinienem wierzyc w swoje istnienie?
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 10.04.22, 00:10
                                                    A wiec siedza sami nieznajomi?

                                                    No wiec mozna ztego wyciagnac takie wnioski ze
                                                    - u was kazdego traktuje si ejako potencjanego zlodzija i nie daje sie mu szans na dokonanie przestpestwa. Czyli jest zmuszony aby pozostac uczciwym
                                                    - U nas ludzie maj swobode i wszyscy sobie ufaja a czesc tego zaufani naduzywa i konczy w wiezieniach

                                                    Teraz pytanie czy to prawidlowe aby podejrzewac i kontrolowac i przesladowac 100% spoleczenstwa aby uniknac malej ilosci przestepstw?

                                                    Dla tych przyzwyczjonych do takiego traktowania odpowiedz jest TAK a dla reszty - nie.

                                                    Ja tez nigdy nikogo nie znalem kto byl w wiezieniu... Moze dlatego ze tam 80% czarnych co to zostali tam wsadzeni ze wzgledu na rasizm. LOL?
                                                    I co z tego wynika - i w jaki sposob mnie to dotyczy?


                                                  • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:06
                                                    No ok, nie zdarzyło Ci się do tej pory, ale zawsze może się zdarzyć, jesli uzywasz karty.
                                                  • mid.week Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 07:12
                                                    sol_13 napisała:

                                                    > No ok, nie zdarzyło Ci się do tej pory, ale zawsze może się zdarzyć, jesli uzy
                                                    > wasz karty.

                                                    Mogę też zginąć pod autem, jednak prawdopodobieństwo, że wpadnę pod nie w lesie i na autostradzie jest inne. Ani ja, ani nikt z mojej rodziny czy znajomych nie miał kopiowanych kart, nie musiał blokować, nie był ofiarą takiego przestępstwa. Piszące tu z USA osoby w większości przyznają ze im się to przytrafiło.
                                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 10.04.22, 00:13
                                                    I swoboda czy wygoda swobodnego uzywania przbija niewygode wpadki.
                                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:23
                                                Czyli ty na codzien kart kredytowych bezposrednio nie uzywasz.
                                                I jak wiekszsc - boisz sie rzeczy ci nieznanych. Ni ewiesz kto twoj worg akto przyjaciel.
                                                Przeciez bank wie dokladnie gdzie uzywasz kart i co za nie kupujesz?
                                                • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 22:07
                                                  engine8 napisał(a):

                                                  > Przeciez bank wie dokladnie gdzie uzywasz kart i co za nie kupujesz?

                                                  Nie, bank nie wie, co kupujesz. To wie merchant, czyli sklep/punkt usługowy.
                                            • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:05
                                              Mniej więcej tak samo wygląda, w kazdym banku jest zespół monitoringu transakcji kartowych, który wykonuje takie czynności jak opisales. Tylko ze względu na brak stosowania pasków magnetycznych karty nie są już u nas kopiowane, jedyne przypadki to, gdy ktos pojedzie do USA i tam mu skopiują. Za to mamy inne typy fraudow, głównie internet.
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 01:29
                                            Nie masz pojecia.... U nas terminale z chipami sa od dawna odobnie jak zblizeniowe sa od dawna i opcja PIN istnieje ale to jest opcja - na zadanie bo std jest to same podpisywanie .. I jakos nie skonczylo sie dawanie kart kelnerowi.
                                            Podrozowalismy w ubieglym roku z Polakami ktorzy chcieli placic swoja karta z PIN i praktycznie ani w restaracji ani na stacjach to nie pracowalo tak jak nasze. Na stacjach musieli isc do Srodka i tam placic a w restaracjach nie wiedzieli co z tym zrobic - i czesto musial isc z klenerem i placic tak jak sie placi kara debetowa gdzi jest PIN. A u nas debet jest malo popularny...

                                            Aby do tego doszlo trzeba by zmusic cale stany do zaopatrzenia sei w terminale bezprzewodowe a to dluga droga.
                                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 01:36
                                              Alke za to w wielu skpeach jak na Nordstom - chodza osoby z iphonem po sklepie i oni ci w wozku wszystko zeskanuja i zeskanuja twoja karte i mozesz isc do domu pomijajc wszytki kasy.

                                              A wiedzilem niedawno w restaracji kelnera iPadem co zeskanowl karte przy Toboe i kazal placem na ekranie podpisac. Oczywoscie byly opcje na napiwki.. Ale takie restaracja to nie sa tradycyjne tylko "Progresywne" smile
                                              Nie wyobrazam sobie aby czyms takim zawracali glowe Babci 85 letniej.. Babcia daje karte i podpisze rachunek..
                                            • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 18:02
                                              engine8 napisał(a):

                                              > Aby do tego doszlo trzeba by zmusic cale stany do zaopatrzenia sei w terminale
                                              > bezprzewodowe a to dluga droga.

                                              Nie "bezprzewodowe", tylko chipowe.
                                              Tak w USA to długa droga ze względu na ogromny rynek, ale wszyscy będą musieli się w końcu do tego zastosować. Usa mają przedłużony czas wdrożenia ze względu na b. dużą liczbę terminali. Poczytaj o EMV Compliance.
                                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:26
                                                Chipowe maj przy stanowiskach - praktycznie wszedzie bo od lat te niechipowe juz ni epracuja i kazdemu wymienili i karty terminale
                                                Bezprzewodowe sa potrzebne aby tranzakcje zrobic przy stoliku
                                                • sol_13 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:54
                                                  Bezprzewodowe też są chipowe.
                                                  Nie rozumiem problemu, u nas jakoś mają, to i u Was się pojawią.
                                    • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:31
                                      magdallenac napisała:

                                      > Tak, kelner może sobie wpisać 1000$, ale system przy wprowadzaniu takiego napiw
                                      > ku ostrzega managera zmiany i wymusza od niego zatwierdzenie napiwku wyższego n
                                      > iż 30 %. Jeśli w jakiś sposób manager niesłusznie zatwierdzi tę kwotę, Ty dzwon
                                      > isz do restauracji i mówisz, że tak się stało. Sprawdzają Twój rachunek i ile z
                                      > ostawiłaś, następnie zwracają ci różnicę.


                                      Ja pierdziele a można by po prostu zwiększyć ceny i podniesc pensje bez tego cyrku z zatwierdzaniem, wybieraniem, podpisywaniem, telefonami czy się zgadza, wrogim wzrokiem kiedy za mało.
                                • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:43
                                  A, a szyderstwa dlatego, że Engine nas tu poważnie poucza nas o istnieniu czegoś takiego, jak przynoszenie rachunku do stolika w książeczce, jako że cechuje nas "niewiedza Polska" w zakresie obsługi kelnerskiej...
                                  • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:54
                                    No bo dziadzio mysli, ze żyje w kraju 1go świata a poza granicami jest pustynia z kozami. Prawda jest taka, ze infrastruktura telefonowo-internetowo-bankowa w USA jest fatalna. Przelew to wielkie wow, ja caly czas pensje dostaje czekiem 🤣
                                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:22
                                      A bo nie jest to kraj 1go swiata?
                                      A nie masz pustynu na wyciagniecie reki? Nie widzialas koz w okolicy jak wyjadaj trawe na wysypiskach?
                                      Podejrzewam ze czek to Twoj wybor albo masz jaks tak prtace bo ja ostatni czek z pracy to widzialem gdzies w polowie lat 90-tych?
                                      Ale ogrodnik prefeuje czek ponad wszytko inne. I to jeden z niewielu bo czsami na skladke w kosciele zona czek wypisze bo chodzimy bez gotowki. A place karta albo telefonem w 99%
                                      • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:10
                                        >A bo nie jest to kraj 1go swiata?
                                        USA to najbogatszy kraj III świata...
                                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 21:15
                                          No moze tak tylko pytanie - w takim razie gdzie umiescic Polske? Skoro ona jest jeszcze tak daleko za USA pod wiekszscia (co tu ukrywac) wzgledow?
                                          • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 16:54
                                            "USA notują najwyższą śmiertelność niemowląt w rozwiniętym świecie. Amerykanie żyją krócej i w gorszym zdrowiu niż mieszkańcy innych zamożnych państw. W USA – na skutek fatalnego zorganizowania służby zdrowia – żyje 12 milionów osób z zaniedbanymi chorobami pasożytniczymi. USA mają najwyższy odsetek osób otyłych w rozwiniętym świecie. Ten jeden z najzamożniejszych krajów znalazł się na 36. miejscu, jeśli chodzi o dostęp ludzi do wody. Stany Zjednoczone są krajem z jednym z największych odsetków więźniów na świecie; Ameryka wyprzedza między innymi Turkmenistan, Kubę czy Rosję. "
                                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 10.04.22, 00:17
                                              Dodaj jeszcze ze w Ameryce murzynow bija i amerykanie mieszkaja w domach z kartonu oraz ze 70% nigdy nie wyjechalo za granice..

                                              Amerykanie maja wybor zyc dobrze albo zle, zdrowo albo nie, ubezpieczac sie albo nie etc
                                              A Was do tego wszystkiego zmuszaja.. Jeszcze jakby was w wiezieniach pozamykjali, na sile i zdrowo karmili oraz szczepili 8 raz w roku to bylibyscie 10 razy zdrowsi od nas....

                                              A mnie to co wyszczegolnilas powyzej - po prostu lata... I co na to powiesz?
                                  • mmoni Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 11:58
                                    Wywody engine przypominają mi ten serial dokumentalny z życia Polonii chicagowskiej z początku XXI w., która ciągle wysyłała do rodzin w Polsce paczki z szynką konserwową i gumami do żucia.
                                    • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 16:08
                                      No bo on ciagle zyje w tym swiecie, mentalnie również.

                                      Mam klienta ktory kiedys przyjechal do Warszawy z USA, much mu nawpadalo do gęby jak zobaczył jak wyglada normalne, czyste, zielone miasto bez bezdomnych. Wynajelismy mu standardowe airbnb - zaden wypas, ot mieszkanie po ładnym remoncie typu ikea+. Myslal, ze to apartament dla biznesmenow, bo mainstreamowe mieszkania w USA w większości sa ekhem... malo zachecajace big_grin
                                      • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 16:41
                                        fragile_f napisała:

                                        airbnb - zaden wypas, ot mieszkanie po ładnym remoncie
                                        > typu ikea+. Myslal, ze to apartament dla biznesmenow, bo mainstreamowe mieszkan
                                        > ia w USA w większości sa ekhem... malo zachecajace big_grin

                                        bo oni mają jakiś okropny gust jeśli chodzi o meble. Gdyby tak tylko od strony estetycznej patrzeć i zaopatrywać się tylko w mainstreamowych sklepach, to naprawdę łatwiej by było umeblować ładnie wnętrze przy pomocy pralki, suszarki, lodówki i zmywarki niż przy pomocy dowolnych mebli, bo te kuchenne-pralnicze sprzęty nieraz są naprawdę wypieszczone, a meble z popularnych sklepów to od nowości mają urodę jak wyciągnięte z Goodwilla.
                                        • fragile_f Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 17:47
                                          Nie chodzi nawet o meble, tylko o cale budownictwo i podejście do remontow.

                                          W naszym budynku robili generalny remont (nawet basen obdarli ze skory i wylali od nowa betonem itp) - i np. pomalowali sciany bez zdjęcia tabliczek znamionowych, miesiac pozniej tabliczki wymienili ale na takie o innym ksztalcie, wiec widac stara farbę big_grin listwy sa krzywo dociete, nowe drzwi wejściowe zaczely dzialac poprawnie dopiero po 2 miesiacach. Co miesiąc odlaczaja nam wode na caly dzien, bo peka rura. Mowie o drogim mieszkaniu w jednej z najdrozszych dzielnic najbogatszego miasta w najbogatszym stanie...

                                          Szukamy od dluzszego czasu czegos wiekszego, mamy naprawde zgrabny budzet na to (powiedzmy, ze byloby to kolo 6-7k w Warszawie i m4 - w tej cenie mozna miec piekny, nowy apartament w ladnym miejscu albo dom) i dupa - kroluja plastikowe panele, okna sprzed 30 lat, meble kuchenne po prostu pomalowane z wierzchu na biało etc. Czasami zdarza sie nowe mieszkanie, ale wszystkie sa IDENTYCZNE smile))) a jak jest ładne, nowe i bez miasteczka bezdomnych w okolicy, to jedyny dostępny internet ma oszałamiające 25 mbit (serio!!!). W tym czasie pol wawy ma od reki dostępny swiatlowod 1000mbit.

                                          Moglabym tak bez konca...
                                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:29
                                        No tak. Moja rodzina ciagle mowi - nie wyrzucajcie rzeczy ktrych juz nie uzywacie - wyslijcie, Wszytko sie pryda jak nie nam to znajomym..
                                        Ale wy z wysokich sfer tego nie rozumiecie.

                                        No to swiadczy o tym z jakimi klientami masz do czynienia...
                                        No bo oTwoim pozimie zycia i znajomosc =i wszytkiego watlpiwosci buc nie moze. LOL
                                        • sasanka4321 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:56
                                          engine8 napisał(a):

                                          > No tak. Moja rodzina ciagle mowi - nie wyrzucajcie rzeczy ktrych juz nie uzywa
                                          > cie - wyslijcie, Wszytko sie pryda jak nie nam to znajomym..

                                          W Stanach jest znacznie wiecej takich, ktorym to, czego potrzebujesz, moze sie przydac. A Ty to slesz przez ocean?
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:27
                                            Gdyby nie prosba to kto by to robil? Przeziez nam taniej wyrzyci czy oddac lokalnie?
                                            Ale w Polsce ciagle ciuchy "markowe" sa drogie. A tu wyglada ze nic innego poza "markowymi" nie ma. Przynajmnije w moim domu. A ze zonaw wyslyakc paczke zwykle dokupuje polowe czy wiecej rzczy nwych to juz inna sprawa...

                                            Tak ze dla nas to watpliwy interes.
                                            Co ciekawe ze u nas tego okreslenia ze cos "markowe " to ja nie slysze - moze jest ale ja nie slysze.
                                            • leosia-wspaniala Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 09:22
                                              >Ale w Polsce ciagle ciuchy "markowe" sa drogie.

                                              Armani i Gucci wszędzie są drogie, ale chyba nie o tym mówimy?

                                              >A tu wyglada ze nic innego poza "markowymi" nie ma.

                                              Czekaj, czekaj, dla ciebie synonimem markowych ciuchów są sieciówki big_grin ? I one niby są drogie? Tak drogie, że Polacy muszą rodzinę zza oceanu o paczki prosić? W Polsce zachowała się też instytucja bazaru - tam też są drogie? No czego jak czego, ale tanich ciuchów w Polsce nie brakuje.

                                              >Co ciekawe ze u nas tego okreslenia ze cos "markowe " to ja nie slysze - moze jest ale ja nie slysze.

                                              Może za słabo znasz język? Bo takie określenie w angielskim jest, jak najbardziej.
                                              • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 09:37
                                                pewnie chodzi o amerykańskie marki których nie ma w pl. Albo są inaczej pozycjonowane... Abercrombie? TommyH?
                                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 10.04.22, 00:31
                                                Co Ty wymyslasz? A co to sie dla Ciebie sieciowki?
                                                Wogole nie pytaj o szczegoly poniewaz ja sie na tym nie znam.

                                                Ok wiedze okulary zony jedne to Dior a drugie to Gucci? - brzydkie....
                                                Garnitur mam rzeczywiscie Armani ale w nim nie chodze - uszyty nie na mnie i materila posledniej jakosci i oddam na cel charytatywne... zdecydowanie wole ten uszyty przez krawca na miare.
                                                Majtki i koszulki mam Tommy Hillfiger bo kiedys wsapilem i kupilem na dzisiatki etc....
                                                Buty do biegania sobie kupilem wlasnie w Nordstrom bo Nike , Puma czy New Balance byly fatalne i i jakosc i wygoda.
                                                Zona kupuje w jakims Talbot bo mowi ze Macy's to badziewie - cokolwiek to jest

                                                Czy to sa te sieciowki?
                                                Do Levisa nie zagadam - to nie dla mnie - brzydota.

                                                Bazarow to nie ma albo nie mam pojecie czy sa.
                                                Zapytaj Fragile - on pewnie wie

                                                Jezyk znam tak jak kazdy polnus Jak mo powesz ze kara stoi za kprnerem to wiem gdzi jej szukac.. - na pewno nie na bekjardzie ani bejsmencie

                                                Ja masz wiecje pytan to pytaj bo wiedze ze bladego pojecia a ameryce nie masz.
                                        • leosia-wspaniala Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 09:12
                                          >No tak. Moja rodzina ciagle mowi - nie wyrzucajcie rzeczy ktrych juz nie uzywacie - wyslijcie, Wszytko sie pryda jak nie nam to znajomym..

                                          Czyli pochodzisz z ubogiej rodziny i wydaje ci się, że Polska to wciąż twoja rodzinna wieś/dzielnica z 1980 roku, gdzie szczytem marzeń jest kolorowy długopis z NRD i rajstopy od cioci z Czikago. Nie jesteś na tym forum jedyny.

                                          >Ale wy z wysokich sfer tego nie rozumiecie.

                                          Jakich wysokich sfer? Bo nie nosimy ciuchów po wujku z Ameryki?
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 10.04.22, 00:33
                                            Masz racje. Pochodze z ubogiej rodziny - czy to zle?
                                            • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 10.04.22, 14:53
                                              engine8 napisał(a):

                                              > Masz racje. Pochodze z ubogiej rodziny - czy to zle?

                                              Nie, ale trochę dziwne - w latach 80tych, gdzie polska pensja wynosiła kilka dolarów, ty miałeś nowiutkiego IBM za kilka tysięcy a nie byłeś wtedy w stanie tej ubogiej rodziny ustawić tak, żeby małym kosztem dla ciebie przestała być uboga, tylko wysyłasz im ciuchy, co nie ma za bardzo ekonomicznego sensu od dobrych 15 lat (ciuchy potaniały, ich podaż się zwiększyłaby paliwo podrożało)?
                            • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:11
                              engine8 napisał(a):

                              > Kelner jak zauwazy ze karta gotowa to delikatnie zabiera tacke z rachunkiem i t
                              > acka -

                              🤣 dlaczego do cholery to napisales?🤔
                              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:16
                                Chciał użyć słowa dyskretnie wink
                                • sasanka4321 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:21
                                  magdallenac napisała:

                                  > Chciał użyć słowa dyskretnie wink

                                  Eh no, jak to zrobic "delikatnie" to jestem w stanie sobie wyobrazic (choc nie wiedzialabym dlaczego). Ale "dyskretnie" to chyba mnie przerasta... Jak? Zakrywa serwetka te ksiazeczke, zanim ja wezmie? Odwraca jakos uwage gosci od tego co robi, pytajac ich, skad pochadza? Czy na czym ta dyskrecja polega?
                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:28
                                    Dyskretnie, nie ostentacyjnie, ale nie piszę za siebie- wydawało mi się że Enginowi chodziło o to, że kiedy kelner już bierze te rachunki wcześniej, zanim gość wyjdzie z restauracji, to nie rzuca się łapczywie na kartkę z napiwkiem, aby sprawdzić ile dostał.
                                    • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:29
                                      magdallenac napisała:

                                      >to nie rzuca się łapczywie na kartkę z napiwkiem, aby
                                      > sprawdzić ile dostał.

                                      Nie miałam na myśli łapczywie, a pazernie, tylko mi słowo uciekło😄
                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:48
                                  No chcial.. ale czasami slow brakuje
                                • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:55
                                  magdallenac napisała:

                                  > Chciał użyć słowa dyskretnie wink

                                  Przeciez to zupelnie obojetne wobec mojego pytania😉
                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:00
                                    Bo podkreśliłaś delikatnie i myślałam, że nad tym słowem się zastanawiałaś wink
            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:49
              Nie martw sie bedziesz wiedziec i 20% sie utrzyma przez lata i nawet jak zacznie sie trend z 30% to 20% bedzie cigale OK tak jak obecnie 15% - ciagle akceptowalnym przedziale.. Kandyjczycy pewnie tyle daj notorycznie wiec co najwyzej posadz cie o bycie kandyjczykiem. smile
              • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:54
                Nie martwię się, nigdy nie będę w USA, poszerzam tylko horyzonty.
        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:35
          LOL musze przyznac ze mi sie zdzrzylo pare razy wlozyc pod serwetke jak znajomi zostawli napiwek wstydliwy..
          Pusc to na monitory .. U mojego fryzjera maja napis "Tipping is cool and make you look smart"
    • arwena_11 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:44
      A nie możesz dać przez internet? Jak zamawiam (w Polsce ) przez "pyszne.pl" to mam możliwość dać kurierowi przez internet napiwek.
      • annanichtvergessen Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 20:38
        Nie widze w mojej apce tej opcji, moze slepa jestem 😔
        • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:48
          a nie masz opcji typu Zelle?
    • tussska Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 16:45
      Że cię na to stać...
      • annanichtvergessen Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 20:40
        Co masz na mysli? Czy stac mnie na napiwek? Czy na salatke z dowozem?
      • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 10:20
        come on - wyżej jest ze zawsze daje 20% ale ze nie miała 2euro - policz sobie ile to kosztowało - jakieś grosze
    • ritual2019 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 18:40
      Nie daje napiwkow ani dostawcom jedzenia ani innym. Maja za to placone, czesto napiwki sa w cenie.
      • annanichtvergessen Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 20:42
        No tu sie daje 20%. Zawsze dawalam i nawet wiecej, bo zaczynalam tu jako kelnerka i wiem jaka to ciezka praca. Dzis wyszlam na chamke... 🙄
        • kubek0802 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 20:49
          Na pocieszenie napiszę, starą jestem a dopiero jakiś miesiąc temu na urlopie spotkałam się z sytuacja ze w knajpce poszlam zapłacić kartą a kelner daje mi rachunek i terminal. Cóż nie pokapowalam się że o wklepanie kwoty z napiwkiem chodziło.
        • ritual2019 Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 21:08
          annanichtvergessen napisał(a):

          > No tu sie daje 20%. Zawsze dawalam i nawet wiecej, bo zaczynalam tu jako kelner
          > ka i wiem jaka to ciezka praca. Dzis wyszlam na chamke... 🙄

          W.restauracjach daje napiwki, zazwyczaj place karta wiec mowie zeby dodali. Natomiast dostawcom nie, u mnie nie ma takiego zwyczaju, poza tym place za wszystko karta.
          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 02:12
            Ja daje napiwki tam gdzie mnie ktos obsluguje i tam gdzi ejest to w zwyczaju. . Bo jak ide do restaracji "All you can eat" gdzie przy drzwiach place stala kwote i resszte sobie biore i jem czy gotuje sam to nie ma za co i komu napiwkow dawac.
            Dentyscie czy higienistce tez nie daje bo oni sobie slono licza za swoje serwisy smile
            • ritual2019 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 09:59
              Reasturacje sa dla mnie wlasnie takim miejscem gdzie napiwek jest norma, wypada, jest zwyczaj. Restauracji 'all you can eat' u mnie nie ma. Sa buffets, jednak dzialaja troche inaczej
    • smoczy_plomien Re: Ale dalam ciala... 05.04.22, 21:33
      Czasem zamawiam żarcie z dowozem 5x w tygodniu. Jakbym każdemu kurierowi miała dawać napiwek, to bym poszła z torbami.
    • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 01:54
      ja miałam tak: rodzina zamówiła jedzenie, zostawili mi gotówkę włącznie z napiwkiem, ja nie wnikałem co zamówili i ile to kosztowało. Przyszedł facet z paczką, ja mu wręczyłam mamonę i fajnie. A za chwilę telefon, że tamten facet zapomniał jednej części zamówienia i zaraz mi to dowiozą. No i dowieźli, ale ja już nie miałam grosza na napiwek dla tego drugiego, nie mam pojęcia, czy tamten pierwszy zgarnął wszystko czy nie.
    • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 09:58
      Nie lubię wynalazku "napiwek", jeśli restauracja zatrudnia kelnera to jest on ich wizytówką. Nie widzę powodu dla którego na klienta są przenoszone koszty dobrej obsługi. Ponieważjestem skąpa to mozna mnie obsługiwac fatalnie, byleby tanio. Oczekuję tylko przyniesienia zamówienia, bez "dzień dobry", "smacznego", im mniej wchodzenia w interakcje tym lepiej.
      • al_sahra Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 10:14
        mid.week napisała:

        > Nie widzę powodu dla którego na klienta są przenoszone koszty dob
        > rej obsługi.

        Mam dla Ciebie nowinę: w każdym biznesie na klienta są przenoszone wszystkie koszty, w tym obsługi, zarówno dobrej jak i złej. Poza sytuacjami, kiedy biznes ma dotacje od władz, klient jest jedynym źródłem dochodu i to klient płaci za wszystko.
        • nicknanowyrok Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 10:17
          Dowożącym jedzenie daję parę zł jeśli mam jakieś drobne w portfelu. W restauracji jeśli obsługa jest sprawna i sympatyczna zostawiamy 10-20 zl.
        • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 14:51
          Tym bardziej nie rozumiem idei napiwków dla kelnera, skoro wszędzie indziej mozna pensje pracownika wrzucic w cene towaru/uslugi
          • al_sahra Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:12
            mid.week napisała:

            > Tym bardziej nie rozumiem idei napiwków dla kelnera, skoro wszędzie indziej moz
            > na pensje pracownika wrzucic w cene towaru/uslugi

            To już kwestia tradycji w niektórych krajach/niektórych branżach. Można argumentować, że w ten sposób zarobki pracownika są zależne od tego, jak oceni jego pracę klient, z którym on ma bezpośredni kontakt. Można też argumentować, że taki system jest niedoskonały, ale sama idea napiwku jako części wynagrodzenia ma moim zdaniem sens.
            • amast Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:17
              > sama idea napiwku jako części wynagrodzenia ma moim zdaniem sens

              Ale nie w sytuacji, kiedy "czy się stoi czy się leży 20% się należy" jak w Stanach. Bo w takim układzie to ten napiwek nie ma kompletnie żadnego sensu. Niech podniosą ceny posiłków i zaczną płacić ludziom za ich pracę.
              • al_sahra Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 18:49
                amast napisała:

                > > sama idea napiwku jako części wynagrodzenia ma moim zdaniem sens
                >
                > Ale nie w sytuacji, kiedy "czy się stoi czy się leży 20% się należy" jak w Stan
                > ach. Bo w takim układzie to ten napiwek nie ma kompletnie żadnego sensu.

                Ale to nieprawda. Można zostawić 10%, można zostawić nawet 30%
                • amast Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 19:41
                  Ale gdzieś tam wyżej jest, że jak zostawisz 10% to wydzwaniają i zawracają d* dlaczego tak...
                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:53
                    Nie wydzwaniają, tylko mogą zadzwonić, bo niezostawienie napiwku, to jest rzadkość i musiało się wydarzyć coś naprawdę grubego, że ktoś tego napiwku nie zostawił. Nie wiem, np. kelner był pijany, albo ordynarny, szczerze mówiąc, to trudno mi sobie wyobrazić sytuację i powód dla którego ja bym tego napiwku nie zostawiła.
                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:13
                    To przesada oczywiscie. Mize sie tak zdzrzyc ale maly napiwek cos znaczy. Jajk dajesz gotowke to nikt poza kelnerem nie wie ale jak na karcie dopiszesz to co innego i wtedy kierownik bierze kelnera na magiel - co skrochmalil? Bo to sie odbija na reszcie i na reputacji restaracji.. Po czyms takim tylko patrzec na jedna gwiazdke na Google maps
          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:19
            Bo tutaj musiałabyś zrozumieć całą specyfikę tej branży. Marże zysku netto w restauracjach bywają tak cienkie, że właściciel ma albo do wyboru zrezygnować z obsługi i wymyślić jakiś system numerków/podchodzenia do lady/ zamawiania żarcia przy kasie, albo zatrudnić kelnerów na minimum $. Instytucja napiwku jest stara jak historia Ameryki wink Kelnerzy tutaj to często prawdziwe kariery, a nie dorabianie do kieszonkowego- kelner w restauracji fine dining może często zarobić do $100 000 rocznie i uwierz mi nie ma szans, aby właściciel jakiejkolwiek restauracji tutaj, był w stanie zapłacić tyle kelnerom, czy barmanom (w średniej wielkości restauracji 12 kelnerów i 5 barmanów) to są stawki dla szefa kuchni i managerów- oni w naszym stanie zarabiają pomiędzy $60 000- $120 000. Nie ma szans, aby JAKAKOLWIEK restauracja mogła prosperować i przetrwać płacąc takie wynagrodzenia kelnerom i barmanom. Pomimo, że WSZYSTKIE restauracje oferują kelnerom minimum $ jakie gwarantuje stan, to w tych najlepszych praktycznie nie ma rotacji pracowników i zdobycie posady kelnera, czy barmana graniczy z cudem.
            • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:34
              Ja generanie rozumiem z czego to wynika, że niskie marże, że koszty itp. Nie rozumiem tylko wyższości dorzucania 20% z przymusu kulturowego nad 20% podniesieniem cen, tak aby branża mogła normalnie zatrudniać niezbędny personel. Dla mnie to jak podawanie w menu cen netto a wymaganiu płacenia brutto.
              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:44
                Niektóre restauracje podczas pandemii zaczęły to robić i zamiast $15 na godzinę zaczęły płacić $30 i informować o tym gości zaznaczając na dole rachunku, że napiwek jest niekonieczny. Większość nich już nie istnieje, bo nie mogą znaleźć pracowników. To była prawdziwa rewolucja w restauracyjnym świecie- zarówno dla gości, jak i pracowników. Goście- bo napiwek jest świętością, kelnerzy- bo oni wolą zarobić $120 na godzinę, a nie $30. Żadnej restauracji nie stać, aby zatrudnić kelnera za taką stawkę.
                • droch Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:52
                  Żadnej restauracji nie stać, aby zatrudnić kelnera za taką stawkę.

                  Dalej nie rozumiem takiej ekonomii, ona jest zwyczajnie z księżyca... Przecież pewnego dnia "lobby restauracyjne" zacznie wmawiać gościom, że jeśli nie będą dawać 25% napiwku, to cała branża zbankrutuje, a poza tym, kelnerom należy się gratyfikacja, bo są biedni big_grin
                  Coś, co miało kiedyś uzasadnienie, obecnie funkcjonuje w karykaturalnej formie.
                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:05
                    droch napisał:

                    > Żadnej restauracji nie stać, aby zatrudnić kelnera za taką stawkę.
                    >
                    > Dalej nie rozumiem takiej ekonomii, ona jest zwyczajnie z

                    Wielokrotnie pisałam, że USA to inna planeta, tak samo cała kultura restauracyjna tutaj.
                    • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:22
                      To Ty, engine od wielu, wielu wątków usiłuje nam wmówić, że juesej najlepsze na świecie, a cała Europa mu zazdrości. A ematka zazdrości najbardziej 🤣
                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:56
                        Proszę Cię...Dziadek engine wciąż święcie wierzy, że mit od pucybuta do milionera jest w Ameryce nadal żywy, a nierówności społeczne napędzają gospodarkę.
                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:42
                          Dokladnie... I tego sie trzymam. Lewaacto probuje to zniszczyc ...
                          Magda nie wie bo wychwal sie w komunizmie czy socjaalizmie, potem sie wydala za bogatego i nie ma pojecia ze aby cos miec to trzeba na to pracowacsmile
                          A aby sie ekonomia krecile potrzeb sa stymulacje - a te finansowe doskonale sobie radza.
                        • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:33
                          Dlatego pamiętaj: Ty jesteś Magdallena, Ciebie kochamy, choć cały wątek to darcie łacha, ale to nie z Ciebie big_grin
                  • pyza-wedrowniczka Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:20
                    Myślę, że chodzi o to, że napiwki są nieopodatkowane, nie wchodzą w skład dochodu i przez to się bardziej opłaca. Z 20$ napiwku kelner ma 20$, z 20$ oficjalnego kosztu mógłby dostać 10$ po odjęciu wszystkiego, co zabiera państwo.
                    • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:33
                      opodatkowane, opodatkowane.
                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:39
                    Cos cie sie zagotowalo pod czaszka?
                    Moze to u Was by tak zrobili - tu nie.
                • amast Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:03
                  > bo oni wolą zarobić $120 na godzinę, a nie $30

                  Czyli albo przymusowy 20% haracz albo ludzie nie zostawiają nic? W Polsce na przykład nie ma zwyczajowego obowiązkowego napiwku, ale sporo ludzi jednak zostawia wedle uznania.
                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:10
                    Jestem w stanie wyjaśnić jak operują restauracje w USA, ale nie jestem w stanie wyjaśnić całej kulturowej otoczki i mentalności Amerykanów związanej ze zwyczajem wręczania napiwków w restauracjach.
                    • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:28
                      kulturowa otoczka jest z czasów niewolnictwa, niewolnikowi który usługiwał przy stole nie płacono pensji. Jak zniesiono niewolnictwo to wielu białym pojęcie przechodziło żeby czarnemu ot, tak, zapłacić pensję, ale już dać napiwek żeby poczuć się jak pan to co innego, zwłaszcza, że to tworzy taką „fajną” zależność - kelner się musi trochę popłaszczyć żeby zarobić więcej, a klient ma poczucie władzy, sprawczości, oceny itd. I że taki napiwek motywuje tych kelnerów do lepszej pracy. Przy czym ci sami ludzie którzy tłumaczą, że to chyb normalne, że za lepszą obsługę są skłonni zapłacić, jakoś nigdy nie mają dobrego argumentu ani na to, że nie od kelnera zależy jakość posiłku a kucharzowi przecież napiwku nie dają, albo, że kasjerce w sklepie, dentystce czy pani w rejestracji się napiwków nie płaci a jakoś kurwa potrafią być bez tego uprzejme i kompetentne.
                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:34
                        jednoraz0w0 napisał(a):

                        > kulturowa otoczka jest z czasów niewolnictwa, niewolnikowi który usługiwał przy
                        >

                        Ciekawe jest to co napisałaś, w kontekście do tego, że to właśnie w byłych stanach niewolniczych są specjalne, urzędowo zatwierdzone stawki dla kelnerów ( grubo poniżej minimalnej) typu $2/h, a resztę masz sobie kelnerze dorobić z napiwków.
                      • al_sahra Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 18:53
                        jednoraz0w0 napisał(a):

                        > kulturowa otoczka jest z czasów niewolnictwa, niewolnikowi który usługiwał przy
                        > stole nie płacono pensji. Jak zniesiono niewolnictwo to wielu białym pojęcie p
                        > rzechodziło żeby czarnemu ot, tak, zapłacić pensję

                        Instytucja napiwków była (i jest) doskonale znana w Europie i nie ma nic wspólnego z niewolnictwem, więc już nie wymyślaj.

                        _
                        Snakelilith o wojnie na Ukrainie 25.01.2022: Putin nie jest idiotą. Na xuja mu Polska. Prędzej obawiam się kretynów z USA, kolejna rozpierducha do zatuszowania wewnętrznych problemów.
                        • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 18:57
                          zaprawdę, jest potężna różnica między podejściem do napiwków w Europie i w Stanach. Są tez kraje, w których to jest obraza.
                          • al_sahra Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 19:20
                            jednoraz0w0 napisał(a):

                            > zaprawdę, jest potężna różnica między podejściem do napiwków w Europie i w Stan
                            > ach.

                            Rzeczywiście jest. Właśnie w Europie (a zwłaszcza w PL) spotkałam się z takim podejściem, jakie przypisujesz amerykańskiej mentalności: skoro daję napiwki to jestem panisko, a kelner ma się przede mną płaszczyć. W USA nikt tak nie myśli.
                            • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 19:31
                              al_sahra napisał(a):


                              > Rzeczywiście jest. Właśnie w Europie (a zwłaszcza w PL) spotkałam się z takim p
                              > odejściem, jakie przypisujesz amerykańskiej mentalności: skoro daję napiwki to
                              > jestem panisko, a kelner ma się przede mną płaszczyć. W USA nikt tak nie myśli.
                              >

                              Myśli, myśli, nawet jeśli głośno nie powie. Co jakiś czas się pojawia jakiś artykuł w temacie napiwków, to sobie poczytaj komcie pod nim.
                              • al_sahra Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 20:34
                                jednoraz0w0 napisał(a):

                                > Myśli, myśli, nawet jeśli głośno nie powie. Co jakiś czas się pojawia jakiś art
                                > ykuł w temacie napiwków, to sobie poczytaj komcie pod nim.

                                Powinnam była napisać "nikt normalny". Gdybym miała sobie wyrabiać opinię o społeczeństwach na podstawie komentarzy pod artykułami w internecie, to... miałabym o wszystkich złą opinię.
                        • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 19:10
                          poza tym uprzejmie przypominam, że amerykańscy posiadacze niewolników nie wzięli się z kosmosu, tylko z Europy
                      • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:47
                        Nie wiem czy masz rację z tym niewolnictwem ale dokładnie tak kojarzy mi się idea "stymulowania" napiwkiem do wyższej jakości usługi. Ja się do tego nie nadaje mentalnie, nie chce sobą zawracać nigomu głowy, jak kelner ma zły dzień to niech sobie ma, ma dobry to fajnie, wolny człowiek niech pracuje jak mu w duszy gra. Ktoś ma być dla mnie miły żebym mu zapłaciła 2dychy? Obrzydliwie mi z tym jest.
                  • al_sahra Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:28
                    amast napisała:

                    > W Polsce na pr
                    > zykład nie ma zwyczajowego obowiązkowego napiwku, ale sporo ludzi jednak zostaw
                    > ia wedle uznania.

                    To pewnie tacy, którzy mieli kiedyś niewolników.
            • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:47
              I jeszcze dodam, że skoro koniec końców kelner zarabia tyle co manager lub szef kuchni to wychodzi na to, że napiwki sa przesadzone. Do zarządzania czy gotowania trzeba większych kompetencji/ doświadczenia niż do przyniesienia talerza bez wywrócenia się po drodze. Kelnerowanie to oczywiście cięzka praca ale nie rozumiem dlaczego doprowadza się do sytuacji, że "zdobycie posady kelnera, czy barmana graniczy z cudem". To własnie poinno być w jakims % stanowisko rotujace, tak aby młodzi, uczący się jeszcze, mieli gdzie czasowo dorabiać
              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:00
                Pamiętaj, że piszę o restauracjach z górnej półki. I kelner w takich to nie tylko zbieracz zamówień, ale musi znać nie tylko menu od podszewki- co serwuje, skąd pochodzi mięso, jakie ma certyfikaty, czym była karmiona krowa, skąd pochodzi sałata, która jest w sałatce😀Ale też często musi znać kilkadziesiąt win w karcie i wiedzieć które wino sparować z którym daniem. Dodaj do tego jeszcze kilkadziesiąt rodzajów wódek, bourbonów, piw itd. W takich restauracjach kelnerzy zarabiają bardzo duże pieniądze- w Nowym Jorku, czy Kalifornii dobry kelner pracujący w fine dining steak house, może wyciągnąć $200- 300 000 rocznie. Dla studentów, wchodzących na rynek gastronomi są tysiące tzw. chain restaurants- wciąż napiwek conajmniej 20% i fastfoodów, czy barów all you can eat- bez napiwków, lub symbolicznie. Młodzi uczący się nie mają szans na posadę kelnera nigdzie- zaczynają od podawania jedzenia do stolika (food runners) lub sprzątania stolików (bussers) tego nie robią kelnerzy. Kultura restauracyjna w USA jest kompletnie inna do tej w Europie i naprawdę jeśli tu nie mieszkasz, jest to bardzo trudno zrozumieć.
                • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:31
                  ale wykucie na blachę kilkudziesięciu pozycji to nadal nie jest rocket science, bez jaj. zarobki naprawdę nie zależą od tego co kto potrafi (tzn. trochę tak, ale tylko trochę), o wiele bardziej od tego, ile kasy do wydania ma klient. To jest też rodzaj segregacji, bo jednak czarny dzieciak z getta nie ma szans na pracę w lepszej knajpie, bo na jego dzielni są same tanie, więc i te 20% od rachunku dużo mniejsze.
                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:37
                    No ale ja się nie spieram, ani nie dyskutuję, opisuję jedynie jak jest. 🤷🏻‍♀️Dodatkowo w moim stanie 20% to jest nie średni napiwek, a minimalny. Nowa średnia to około 30%.
                    • droch Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:45
                      Dodatkowo w moim stanie 20% to jest nie średni napiwek, a minimalny. Nowa średnia to około 30%.

                      Skoro system sprawdza się, czemu nie go nie rozwijać? smile
                      • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:47
                        rozwijają, rozwijają, 25 lat temu 10% było minimum a przyzwoicie się zaczynało od 15% 😀
                    • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:46
                      wiem, ale mimo wszystko - sprzątaczki w hotelach też pracują za napiwki, które w stosunku do pracy wynoszą duuuużo mniej od napiwków w knajpach, a harówa o wiele cięższa od wyuczenia się karty win na pamięć. I nawet nie można tu użyć tego wielkopańskiego argumentu o zapłacie za dobrą pracę lub pełnym satysfakcji niezapłacenie za złą, bo przecież napiwek się zostawia zanim ona po gościu posprząta, a kto sprzątał przed przybyciem to nie wiadomo.
                    • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:12
                      magdallenac napisała:

                      > No ale ja się nie spieram, ani nie dyskutuję, opisuję jedynie jak jest. 🤷🏻‍♀️
                      > Dodatkowo w moim stanie 20% to jest nie średni napiwek, a minimalny. Nowa średn
                      > ia to około 30%.


                      Ale skąd w ogóle te liczny? Macie tam jakiś urząd ds napiwków, który ustala limity? 😁
                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:57
                        Inflacja. 🤷🏻‍♀️
                        • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:07
                          magdallenac napisała:

                          > Inflacja. 🤷🏻‍♀️

                          Inflacja dotknęła cen żywności. Jeśli danie w restauracji podrożało to i te 10% od jego ceny też się zwiększyło.
                          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:10
                            O matko mid week. Przyjedź do mnie to Cię zabiorę na rajd po restauracjach i wszystko Ci na żywca wyjaśnię i pokażę. 😄
                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 00:06
                              A jakie macie dobre restauracje w tym Saint Michael czy Albertville? smile
                              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 00:24
                                Tam są dwie świetne, kolejne 3 w Wayzacie, reszta w Minneapolis i St. Paul. W ogóle co to za pytanie?? Gdziekolwiek jesteś w Stanach, to dobre i bardzo dobre restauracje masz na każdym kroku.🤷🏻‍♀️
                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 00:33
                                  No oferowalas objazdowke komus tam po okolicznych restauracjach smile Ciekaw bylem jakie
                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 00:42
                                    Jeśli chodzi o ilość świetnych restauracji na pewno nie możemy się równać Kalifornii, ale wciąż znalazłabym ich na tyle dużo w Minnesocie, aby codziennie przez 2 tygodnie być w jakiejś innej.
                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 00:46
                        Urzedu od napiwkow nie ma ale jest urzad podatkowy ktory sie przyglada ile kelenrzy zglaszja ze zarobili w postacvi napiwkow ...i ile podali w rocznym rozliczeniu/
                        I tu sobie oceniaja ile powinien....
                        No i jak nie zarobil tyle a urzad zalozyl ze jednak powinien i go opodatkuje od "typowej sumy" albo poroan w kolegami w pracy ??
                        No w sumie to bedzie tak jak u Was sie ocenia wartosc sprzedanego czy znisczonego auta - nie za ile faktycznie sprzedane/warte ale jak to urzednik oceni wg tabeli.
              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:48
                Jak w kims plynie socjalityczn krew to sie nic nie da zrobic.
                Dla ciebu eklenerowanie zamyka sie wlasnie na doniesieniu talerz do stolu...
                A to jest czlowiek ktory bierze na siebie cal relacje z kleintami i to aby klienci tu wracali.
                Okazuje sie ze ugotowac wcale nie jest trudniej niz to ugotowane sprzedwac.. i kucharz mozna nauczyc roboty we przepisu ale zkogos kto nie ma wlasciwych zdolnosci - dobrego kelnera sie nie zrobi.
                • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:55
                  Ja tam idę do restauracji zjeść a nie budować relacje z kelnerem 🙄
                  • droch Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 23:01
                    Ja tam idę do restauracji zjeść a nie budować relacje z kelnerem

                    Mam tak samo, ale podobno wykazuję oznaki zdziwaczenia ;p
                    • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:01
                      We Fleabag nabijali się w jednym odcinku z "needy waitress" big_grin Żle się to dla niej skończyło...
                • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 15:27
                  maszynko, nadal, to nie jest logiczne wytłumaczenie napiwków. Gdyby było, to każdy sprzedawca, czy cieć na stacji benzynowej (oni jak najbardziej mają zbudowane relacje ze stałymi klientami!) czy pani która ci donosi kolejne ciuchy do przymierzalni by zwyczajowo dostawali napiwki a tak nie jest. Po prostu nie ma żadnego logicznego uzasadnienia tego zwyczaju i tyle.
                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 16:55
                    to znaczy jest, tylko nadal nie jestem pewna czy ono jest bardziej logiczne (bo taka ekonomia jednak stoi na głowie) czy po prostu konsekwentne, nawet jeśli ekonomicznie bez sensu: płaci się napiwki za rozpieszczanie i robienie dobrze. Kelner z tym swoim przynoszeniem jedzenia i dopytywaniem czy aby dobre rozpieszcza i jest jak troskliwa mamusia. Nie ma znaczenia, jak ciężka jest ta praca, bo gdyby miało, to pielęgniarki zarabiałyby więcej od prostytutek (które zarabiają więcej i, w przeciwieństwie do pielęgniarek, też dostają napiwki). Służba zdrowia zresztą musi w drugą stronę (czyli czują presję na bycie miłymi nawet w stosunku do wrednych i agresywnych pacjentów) nie dlatego, że liczą na napiwki, tylko dlatego, że nie chcą oberwać pozwem sądowym.
                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 17:36
                    Znaczy sie u fryzjera tez nie dajesz? W hotelu tez jak ci walizki do pokoju zaniosa czy wyniosa ? I w pokoju nie zostawiasz nic dla sprzataczek?
                    • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 17:45
                      przecież to są wszystko właśnie zawody z branży rozpieszczania ludzi, zwłaszcza fryzjer, ale to nie pierwszy raz pokazujesz że masz poważne braki w logice i wyciąganiu wniosków, już pomijam zupełnie to, że ja nie pisałam nic o sobie tylko o tym jak to działa i skąd się biorą niepisane zasady.
                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 18:34
                        jednoraz0w0 napisał(a):


                        tylk
                        > o o tym jak to działa i skąd się biorą niepisane zasady.

                        Tyle postów o kulturze napiwków w USA, a ja nadal nie wiem jak to się zaczęło i skąd pochodzi ten zwyczaj.
                    • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:42
                      engine8 napisał(a):

                      > Znaczy sie u fryzjera tez nie dajesz? W hotelu tez jak ci walizki do pokoju za
                      > niosa czy wyniosa ? I w pokoju nie zostawiasz nic dla sprzataczek?


                      Oczadziales do reszty
                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:46
                        mid.week napisała:

                        >
                        >
                        > Oczadziales do reszty

                        Mid week, ja też daję😂😂😂
                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:53
                          No bo jsk oni maja "all inclusive' w egipcie to nikt centa wiecej nie dostaje bo wszytko wliczone.
                          Ja jadac na "all inclusive" do meksyku zabieram kilkset dolarow w dolarowkach.... i jak zamawiam darmowe drinki to zostawima dolara.. I potem jak tylko nas widza w barze z odlegosci 50 m to juz leja 2 tequile smile
                          A co ranoo zostawaim dolara czy dwa na szafce i mam pokoj zrobiony zna ziher, i czekoladki i kwaitki na poduszce i sprztacki wdzac nas na korytarzu z delka sie usmiechaja i witaja jak z rodzina
                      • droch Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:56
                        Oczadziales do reszty

                        No wiesz, ja zostawiam napiwek recepcjonistce, minimum równowartość jednego noclegu, a Ty nie? ;p
                        • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:43
                          droch napisał:

                          > Oczadziales do reszty
                          >
                          > No wiesz, ja zostawiam napiwek recepcjonistce, minimum równowartość jednego noc
                          > legu, a Ty nie? ;p


                          Ja po prostu kupuje hotel
                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:50
                          Jak spisz w takim tanim hotelu to nie dziwota...
            • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:14
              No kurde, ale mi się cyferki nie zazębiają. Żądają 13$ za 5 pierogów z ziemniakami i twarogiem, ktorych realny koszt wynosi ile - 25 centów? - i nie stać ich na kelnera...? I kelnerowi trzeba dopłacić 3$ za przyniesienie ruskiego pieroga do stolika?
              • droch Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:19
                Przecież wiadomo, że chodzi o takie wydojenie klienta, żeby klient był szczęśliwy, że został podłączony do dojarki. Nie zaprzeczam, że istnieje "otoczka kulturowa" związana z dawaniem napiwków, ale...
              • mashcaron Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:22
                Ty nic, kurna, Mid, nie kumasz. Ja bym wiele zapłaciła za DOBREGO ruskiego pieroga... WIELE. I dopłacę kelnerowi 30% jeśli mi go przyniesie:p
                Tak jest, jak się żyje w kraju bez twarogu:p
              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:24
                Pamiętaj jeszcze, że te pierogi muszą jeszcze zapłacić za media, resztę pracowników, muzykę, a w końcu dla właściciela musi się jakoś zwrócić inwestycja w biznes. BTW- $13 za przystawkę to nie szaleństwo przy obecnych cenach żywności. Za głupiego McDonaldsa ( Burger, frytki) płaci się kilkanaście dolarów- a tam masz jednego kucharza, 2 pracowników i rzadko kto jada w środku.
                • mashcaron Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:29
                  Weź nie porównuj pierogów do macka!
                  Jesus kuwa ale mi się chce ruskich teraz, chyba umrę....,
                • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:05
                  Wiesz co, zamienię $ na złotówki i wtedy mogę się zgodzić. Bo na myśl o 13$ za pierogi, które w dodatku są przystawką, to dostaję regularnego udaru...

                  A twaróg możesz sama zrobić, tak BTW. Wystarczy nabyć trochę kultury - piękna gra słow mi tu wyszła, prawda? Mnie się ostatnio udało przypadkiem zrobić, bo jakoś kultura jogurtowa nie zapracowała i zamiast sie zjogurtowić, to mleko się klasycznie skwasiło... Więc zamiast twarożku śniadaniowego zrobiłam twaróg...
                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:13
                    Spróbuję Ci wytłumaczyć to z mojego punktu widzenia. Mogę iść do sklepu ukraińskiego i kupić 10 pierogów za jakieś $7 dolarów, podgrzać je w domu i zjeść. Ja wolę iść ze znajomymi do fajnej restauracji z dobrą muzyka, oświetleniem, świetną obsługą, zamówić te pierogi za $13 i popić je kieliszkiem wina, jakiego nie dostanę w żadnym sklepie z alkoholem w sprzedaży detalicznej. Dodatkowo, nie muszę myć garnka i talerzy po tych pierogach, bo ktoś to zrobi za mnie. Za to płacę te $13. Niektórzy lubią chodzić, do sauny, inni na masaże, ja uwielbiam jadać w knajpach. 🤷🏻‍♀️
                    • amast Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:17
                      > Ja wolę iść ze znajomymi do fajnej restauracji z dobrą muzyka, oświetleniem, świetną obsługą, zamówić te pierogi za $13

                      Wiesz, w Polsce możesz dostać 9-11 pierogów za 20-30 zł w zależności od tego, co mają w środku. Więc te 13 dolców plus 3x tyle tipa robi na nas wrażenie wink
                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:27
                        Nie ma sensu przeliczać dolarów na złotówki, jeśli żyje się w USA i w dolarach się zarabia. Jeśli ktoś tu zarabia załóżmy $4000 miesięcznie na rękę (znowu- nie bijcie mnie, ale taka jest chyba średnia u mnie), to te $13 za pierogi nie brzmi jakoś dramatycznie. Jeśli przyjedziesz z Polski, gdzie Twoja pensja to 4 000 zł, to rzeczywiście cena za pierogi $13 może zwalić z nóg 😊
                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:56
                          Ale przy polskich zarobkach nalezy przeliczy ze te pierogi w polsce kosztuja 13 zl
                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:55
                    licz $1=1 pln i wtedy bedzie fair w stosunku do dochodow...
              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:29
                memphis90 napisała:

                nie stać ich
                > na kelnera...? I


                Żadnej restauracji w USA nie stać na to, aby płacić kelnerom takich stawek, do jakich od lat są przyzwyczajeni. Taka jest natura tego biznesu tutaj i tyle.
                  • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 22:18
                    I już wiem (po lekturze tego wątku), kto wymyślił toilet attendants... big_grin big_grin big_grin
              • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:35
                zauważ, że napiwek tam wynosi trzy razy tyle co pierogi 🙃
              • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:09
                memphis90 napisała:

                > No kurde, ale mi się cyferki nie zazębiają. Żądają 13$ za 5 pierogów z ziemniak
                > ami i twarogiem, ktorych realny koszt wynosi ile - 25 centów? - i nie stać ich
                > na kelnera...? I kelnerowi trzeba dopłacić 3$ za przyniesienie ruskiego piero
                > ga do stolika?
                >


                Ale ten kelner musiał się nauczyć o białym serze, skąd mleko się bierze, że nie może być UHT.... Studiował gatunki pszenicy oraz budowę młyna. Ukończył na kurs "jakie wino dobieramy do tradycyjnych potraw kuchni polskiej", smakował 16 gatunków jaboli, żeby osobiście polecać najlepszy szczep. Czytał książki z zakresu sprzedaży żeby komuś kto przyszedł na pierogi polecić pierogi. A ty mu żałujesz 3 dolców.
                • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:15
                  Trochę przesadzasz, ale tak było😂
            • 35wcieniu Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:38
              A jak to działa od strony hm... Formalnej? Jak taki kelner za te 120 000 nieopodatkowanego zarobku kupi sobie nieruchomość, samochód czy inną tego typu rzecz to to jest normalne i tamtejsza skarbówka nie ma nic do tego?
              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:48
                Większość jest opodatkowana, a nawet jeśli ( co jest całkowicie nierealne) ktoś wszystkie napiwki miał zostawiane w gotówce, to IRS (nasz urząd podatkowy) doskonale sobie zdaje sprawę, że kelner, który w ciągu roku sprzedał towary za milion dolców, zgłosił 0$ napiwków, najzwyczajniej kłamie i trzeba się mu bliżej przyjrzeć.
                • 35wcieniu Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:53
                  Ale może to zgłosić? Chodzi mi o to czy ktoś kto zarabia takie pieniądze z napiwków jest w stanie je legalnie wydać na jakiś większy zakup.
                  Może po prostu zgłosić że tyle zarobił bez podatku, zapłacić go i resztę normalnie wydać?
                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:59
                    Napiwki się z tego co kojarzę zgłasza szefowi restauracji i on je wpisuje w odpowiednik PITa który od niego dostajesz. Ale jak najbardziej możesz sobie sama podatki zgłaszać i opłacać. Bankowi przy kredycie też możesz po prostu napisać oświadczenie, że ta i ta kasa pochodzi z takich i takich zarobków. Oni w ogóle są uroczy pod tym względem, bo na przykład bumaga od IRS o rezydencji podatkowej, na papierze ze znakami wodnymi i innymi zabezpieczeniami, kosztuje chyba stówę i jej wydanie trwa całe tygodnie, a wydaje się ją na podstawie odręcznie napisanej karteczki „ja, jednorazowo, oświadczam, że w zeszłym roku mieszkałam, pracowałam i zarabiałam tutaj”.
                    • pyza-wedrowniczka Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 17:36
                      To moja matematyka nie ogarnia czemu napiwek 20% jest czym innym niż zwiększenie o 20% ceny jedzenia. Skoro opodatkowane jest tak samo, jest niemal obowiązkowe (czyli zakładam, że 95% daje te napiwki) to jest tylko kwestia nazewnictwa i nic więcej. I w takim razie restauracja mogłaby podnieść o 20% cenę żarcia i tę podwyżkę dać kelnerom i wszyscy wyszliby na tym tak samo.
                      • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 17:41
                        od strony klienta to trochę inaczej wygląda cena posiłku 20% wyższa więc od kopa by zamówił mniej, bo będzie psychologiczna bariera i strata dla knajpy. Od strony pracodawcy to mogą być jakieś koszty brutto, tzn. może się inaczej naliczać jakieś składki czy podatki.
                        • pyza-wedrowniczka Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 17:43
                          Czyli psychologia i marketing big_grin W sumie masz rację, że to może działać na klienta.
                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 18:08
                        Dla klienta, który kulturę napiwku ma wyssaną z mlekiem matki, jest to bariera psychologiczna nie do przeskoczenia. Dla mnie Polki luz blues. Napiszę Ci na konkretnym przykładzie. Podczas pandemii niektóre knajpy próbowały znacząco podwyższyć ceny i wprowadzić coś w rodzaju stałej service fee- doliczane kilka procent do rachunku. Otwarcie informowali o tym w menu- wspieramy równość płac płacimy naszym pracownikom więcej niż inni, napiwek u nas nie jest wymagany i spodziewany bla, bla. Do jednej z takich knajp zabraliśmy teścia. Powiedział, że nie wyobraża sobie niezostawiania napiwku, zostawił gotówkę i obraził się na knajpę 😂Powiedział, że dopóki będą mieć tą idiotyczną politykę, to on tam nie wróci. Trudno wykorzenić coś co funkcjonuje w ich mentalności od pewnie ponad 100- 200 lat.
                        • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 18:12
                          tak, ale chodzi o ten sam zabieg, co w cenniku w którym coś zamiast 100 dolarów plus podatek (który tez nie jest pokazywany przy cenie) kosztuje 99,99. Albo cena biletu lotniczego bez bagażu itd. Każdy niby wie, że ten jeden cent to ściema i że jak dojdą te dodatkowe opłaty to jest więcej, ale pokazanie niższej ceny wyjściowej działa i tyle.
                          • amast Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 19:46
                            > Każdy niby wie, że ten jeden cent to ściema i że jak dojdą te dodatkowe opłaty to jest więcej, ale pokazanie niższej ceny wyjściowej działa i tyle.

                            Działało 20 lat temu, teraz już tylko wkurza wink
                            • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 19:48
                              tylko Ci się wydaje, że nie działa. Tak, jak ludzie myślą, że są odporni na reklamy, a fakty są takie, że są odporni na te nieskierowane do nich smile
                          • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:10
                            Ja dostaję piany na gębie - już wolę od razu pełną cenę, niż 15 obowiązkowych dopłat...
                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 17:46
                        Teoretycznie tak tylko ze wtedy kelnerzy mieliby serdecznie w dupie czy klient jest zadowolny czy nie bo ich to ani ziebi ani grzeje.
                        A niezadowolny klient wiece tam nie przyjdzie - i wszyscy traca.
                        A tak to ze czesc zarobkow klener dostje bezposrednio - i dobrowolnie, od klienta co bardzo ich mobilizuje do pracy. I w koncu o to chodzi.
                        • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 17:50
                          > A tak to ze czesc zarobkow klener dostje bezposrednio - i dobrowolnie, od klienta co bardzo ich mobilizuje do pracy. I w koncu o to chodzi

                          czy musisz swojego dentystę mobilizować do pracy napiwkiem? To jest pytanie zamknięte, oczekuję odpowiedzi tak/nie.
                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 17:53
                            Tak.
                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:12
                              I wyjasnie ze ja nie daje dentyscie napiwku w doslownym sensie ale wybieram takiego ktory oferuje super serwis pod kazdym wgledem - od potwierdzenia i przypominania o wizycie, powitania i usmiechu recepcjonistki po kocowy "prezent" w postaci szczoteczk, pasty i flosu ktory otrzymuje przy wyjsciu. A pomiedzy tym do gabinetu przychodzi dentysta i robi swoja robote smile
                              I za to place mu wiecej. A wiec posrednio to przeplacam za teoretycznie ten sam serwis a tam wiedzc ze place wiecej lpeiej mnie traktuja smile
                              • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:38
                                czyli nie.
                                • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:46
                                  Poza tym każdy dentysta oferuje te rzeczy o których piszesz. Ekstras to jest jak asystentka przy narkozie śpiewa dziecku kołysankę.
                              • pyza-wedrowniczka Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:44
                                @engine8 ja chyba po prostu jestem oporna na wszystko, co jest poza podtstawową usługą. Fryzjera wybieram takiego, co dobrze strzyże i żadna kawa przed na mnie nie działa, denystę mam takiego, co dobrze robi zęby i najmilsza pani recepcjonistka nie ma znaczenia na to, kogo wybiorę.
                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:52
                                  I dlatego Polacy maja takie zeby jak maja? LOL
                                  dostajesz tyle ile za to placisz?
                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:54
                                  A jak u nas poczytasz komentzrze i oceny dentystow to podejrewam ze 60% pozytywnych ocen jest z powodu wlasnie recpecji i recepcjonistek oraz asystentek.
                                  Niekoniecznie sie z tym zgadzam ale niemila i niekumata w ubezpieczeniach recepcjonistka odpedza wiekszosc ludzi.
                                  A ludzi jakos i tak maja ladne zeby?
                          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 18:28
                            jednoraz0w0 napisał(a):


                            > czy musisz swojego dentystę mobilizować do pracy napiwkiem? To jest pytanie zam
                            > knięte, oczekuję odpowiedzi tak/nie.

                            Oczywiście, że nie. Pamiętaj jednak, kiedy porównujesz te zawody dentysta, pielęgniarka z kelnerem/barmanem- to dentysta i pielęgniarka, oprócz doskonałego (w USA) wynagrodzenia mają coś, czego kelner nigdy nie będzie miał- szacunek i prestiż. Absolutnie nie chcę porównywać stopnia trudności i odpowiedzialności pielęgniarki i kelnera, bo oczywiście nie ma to sensu. O gastronomii i prowadzeniu restauracji zarówno w Polsce, jaki i USA wiem wszystko (Engin bardzo proszę, nie wyjeżdżaj z linkami, bo jest to nie fair, gdybym chciała to sama napisałabym o szczegółach) i jest to jeden z najtrudniejszych i najbardziej niewdzięcznych biznesów- totalne love & hate, jednocześnie przynoszący ogromną satysfakcję zarówno osobistą, jak i finansową. Praca kelnera jest wyczerpująca nie tylko fizycznie, ale też psychicznie- pogardzana, wyśmiewana, nie traktowana poważnie (ot zbieracz zamówień, praca dobra dla studenta), a przecież dla wielu kelnerów szczególnie w USA, jest to życiowa kariera zawodowa na którą rozmyślnie się decydują i pracują w tym zawodzie przez całe życie. Myślę, że te profity finansowe w jakiś sposób wynagradzają wszystkie inne niedogodności związane z tym zawodem. Kucharze- oni gotują, zarabiają dobre pieniądze, ich zawód jest poważany, szanowany i nie muszą robić tego co kelner musi robić na codzień- eat shit. Ja się tutaj nie spieram, czy system napiwków jest dobry, czy zły- on istnieje i jest częścią kultury USA. Podczas pandemii były próby zawrócenia kijem Wisły i odejścia od ustalonego porządku- większość restauracji, która próbowała wprowadzić odgórny service fee, albo wprowadzić no-tipping surcharge model that allows to eliminate the tipped vs non-tipped employee structure, zwinęła się z rynku po roku. Te które pozostały w "starym" modelu po pandemii przeżywają prawdziwy rozkwit.
                            • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:57
                              > Pamiętaj jednak, kiedy porównujesz te zawody dentysta, pielęgniarka z kelnerem/barmanem- to dentysta i pielęgniarka, oprócz doskonałego (w USA) wynagrodzenia mają coś, czego kelner nigdy nie będzie miał- szacunek i prestiż.

                              ależ przecież to napisałam - napiwki dostaje się w zawodach, których zadaniem jest robić dobrze. One nigdy nie mają prestiżu porównywalnego z tymi, które w nazwie mają „służba” i zazwyczaj prestiżu mają do wypęku, włącznie z obowiązkowy, „thank you for your service”, , tylko płatne są chujowo w stosunku do włożonej pracy i odpowiedzialności, a szacunkiem się kredytu nie spłaci. No, wyjątkiem są żołnierze, którzy rzeczywiście mają bonusy typu darmowy college czy zupełnie inne traktowanie przy kredycie na dom, ale zawsze tam, gdzie jakaś grupa jest zmaskulinizowaną, te bonusy są większe.
                              Pielęgniarki w USA nie majá doskonałych zarobków. One się wydają fajne jak ktoś je porównuje z zarobkami polskich pielęgniarek. Wręcz (nie jestem w stanie podać linka bo to był podcast który podawał źródła) zarobki pielęgniarek są specjalnie tak skalkulowane, żeby do tego zawodu szły osoby którym na prestiżu i pomaganiu zależy bardziej niż na kasie. Ich wynagrodzenie jest doskonałe tylko wtedy kiedy rozważasz je w teorii. W praktyce jest chujowe w stosunku do tego co robią, zanim. i tu maszynka wjedzie to - wyjątkiem jest Kalifornia która ma unions i przepisy, które nie pozwalją pielęgniarkom dopkładać pacjentów ponad normę. Z jakiegoś powodu masa pielęgniarek na propozycję „a może weźmiesz dodatkową szychtę w tym tygodniu, za tysiąc dolców”, odpowiada to, co żołnierze z Wyspy Węży ruskiemu korablowi, bo ta kasa nie jest warta tego wysiłku. Prestiż zwodu pielęgniarki też w porównaniu z pogarszaniem kelnera to taka niespotykana w praktyce teoria - nie zauważyłam, żeby kelnerów u nas wyśmiewano czy nimi gardzono, nawet za ich plecami, natomiast każda znajoma pielęgniarka była nie raz i nie dwa wyzywana przez pacjentów czy ich rodziny albo dostała zupełnie namacalny wpierdol.
                              Efekty sytego są takie że wszystkie znane mi pielęgniarki spoerdalją z zawodu po dwóch latach.

                              > Absolutnie nie chcę porównywać stopnia trudności i odpowiedzialności pielęgniarki i kelnera, bo oczywiście nie ma to sensu.

                              Nie uważam, żeby porównywanie trudności zawodów nie miało sensu w sytuacji, w której dawanie napiwku tłumaczy się trudnością owej pracy. No albo rybki albo pipki. Albo dajemy ten napiwek tłumacząc ż ten ktoś ma trudną pracę (ale wtedy jeszcze więcej dajmy temu, kto ma jeszcze trudniejszą), albo nie wmawiamy sobie ani nikomu innemu, że to ma jakikolwiek związek, no smile
                              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:05
                                Może tak. Nie znam wielu pielęgniarek, ale te które znam cieszą się szacunkiem i z dumą mówią czym się zajmują. Znam natomiast wiele kelnerek, niektóre kelnerowaniem zajmują się całe życie i one właśnie skarżą się, że ich profesja nie jest traktowana poważnie i często spotykały się z pytaniem co chcą robić w życiu, a kiedy odpowiadały, że właśnie tym- kelnerowaniem, zapadała niezręczna cisza.
                                • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:18
                                  często spotykały się z pytaniem co chcą robić w życiu, a kiedy odpowiadały, że właśnie tym- kelnerowaniem, zapadała niezręczna cisza.
                                  No wonder.....

                                  OK juz przestaje. Za duzo wiem na ten temat. smile
                                • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:21
                                  Kurczę, to szalenie nieamerykańskie traktować czyjąś profesję niepoważnie smile Podejrzewam, ze pielęgniarki w tamtych okolicach są bardziej zadowolone od tych w reszcie kraju, bo jednak tam jest Mayo które jest prestiżowe i uważane za jednego z lepszych pracodawców, to na pewno wpływa na standardy w okolicy.
                        • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 18:18
                          engine8 napisał(a):

                          > Teoretycznie tak tylko ze wtedy kelnerzy mieliby serdecznie w dupie czy klient
                          > jest zadowolny czy nie bo ich to ani ziebi ani grzeje.


                          Mnie ani ziebi ani grzeje czy kelenr ma czy nie ma w dupie moje zadowolenie. Oczekuję przyjęcia zamówienia i przyniesienia go do stolika. Jeśli restauracji nie stać na pensje dla pracowików chętnie będę składała zamówienia smsem i odbierała z okienka.
                          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 18:31
                            Mid week, restaurację stać na pensję dla kelnera, ale tylko na taką średnią, żadnej restauracji, ŻADNEJ nie stać, aby zapłacić kelnerom tyle ile zarabiają w systemie napiwkowym.
                            • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:37
                              magdallenac napisała:

                              > Mid week, restaurację stać na pensję dla kelnera, ale tylko na taką średnią, ża
                              > dnej restauracji, ŻADNEJ nie stać, aby zapłacić kelnerom tyle ile zarabiają w s
                              > ystemie napiwkowym.

                              ale dlaczego ma mnie to obchodzić, że pan od przynoszenia talerzy marzy o rocznych zarobkach na poziomie managera? Jak mu sie nie podoba to ja chętnie obsłuże sie sama, jesli tylko restauracja mi to umożliwi.
                              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:50
                                Mid week zobacz. Ja też nie rozumiem wielu lokalnych obyczajów- pojechałam do Hiszpanii, wlazłam do sklepu, żeby wydać kasę, a tam sjesta- sjesta w sercu Barcelony w sklepie z ciuchami WTF. Byłam na konferencji na/w Ukrainie i kiedy czytałam referat wzięłam łyka wody, tam była wódka, chciałam na spokojnie kupić pamiątkę w Egipcie i chłop sprzedawca obraził się, bo się nie targowałam. Kiedy będziesz w USA możesz znaleźć setki miejsc, gdzie zjesz i nie będziesz musiała zostawić napiwku, jeśli jednak wybierzesz restaurację z obsługą i nie zostawisz napiwku, to świat się nie zawali, ale biedna kelnerka nie tylko nie dostanie napiwku, ale też będzie wzięta na dywanik przez managera i przepytana na okoliczność zaistniałej sytuacji.🤷🏻‍♀️
                                • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:02
                                  ale to zupełnie nie o to chodzi. Ja to wszystko wiem i rozumiem - lokalny folklor, wszędzie jakiś jest. Przyjmuje na klatę. Chodzi o to, że sprawiacie z enginem wrażnie "wierzących". W ten system, w jego działanie zbawienne dla pracowników restauracji oraz podnoszące jakość usług. Ale kolejne argumenty trochę o kant tyłka. System uważam za wymuszający, zdegenerowany i ewoluujący w coraz gorszą stronę - terminale do placenia...
                                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:13
                                    Ja już pisałam wcześniej- jestem tutaj gościem, przestrzegam panujących zasad i zwyczajów w myśl zasady, kiedy wlazłeś między wrony...A ponieważ przy okazji mam wielu przyjaciół pracujących jako barmani i kelnerki, to jak najbardziej wierzę w ten system i dopóki tu jestem, będę go popierać. 🤷🏻‍♀️
                                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:16
                                      .A ponieważ przy okazji mam wielu przyjaciół pracujących jako barmani i kelnerki,
                                      Really? smile
                                      • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:18
                                        A c w tym dziwnego?? Jedna z moich najlepszych przyjaciółek jest kelnerką. 🤷🏻‍♀️
                                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:20
                                          W ".....Jadlodajni"? smile
                                          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:26
                                            Można być czyimś szefem, a zarazem przyjacielem, nie ma w tym nic dziwnego.
                                            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:30
                                              Oczywiscie, chociaz to dosc trudne dla obu stron ale mozliwe.

                                              Ale w takich sytuacjach nic tylko sklonic glowe. smile
                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 20:15
                                    A robimy to dlatego ze podrozuja po europi i Pilsce widac bardzo wyraznie rozniece serwisach ktre mnie raza. Ja ni etraktuje klenera jako robota do przynszenia mi posilku ale osobe, czlwieka pracujacego i starajacego sie wykonac jak najlpeiej to co do niego nalezy.. I dlatego czesto w Polsce czyje sie ignorowanym i wydaje mi sie ze to restauracja robi mi "favor" ze mi tu cos pod nos rzuci..

                                    Ostatnio bedac w Polsce przypadkow weszlismy do restaracji ktra sie oglaszla ze oferuje "Amerykanskie steki". No wiec od wejscia dalo sie odczuc zupelnie inna - ciepla, mila i przyjcielska prawi rodzinna a zarazem swobodna alerykanska atmosfere.
                                    Przedstawil sie, przerobil z nami Menu, pytal skad jestesmy i czy bylismy tutaj wczesniej etc.... Polecil nam potrawy i dodatki..
                                    Zapytalem kelnera czy to sa naprawde amerykanskie steki a on mowi ze oczywiscie ze nie ale staraja sie zrobic jak najblizej moga.. Pytam skad wiesz? A on ze 5 lat pracowal w stanach jako kelner... I dopilnue aby byly upieczone tak jak lubimy..
                                    I oczywiscie nie byla wazne ze restaracja doliczla soebie service charge - dostal amerykanski napiwek bo sobi ena to zarobil a my zjedlismy super obiad za cene w Mcdonaldsie...
                                    • pyza-wedrowniczka Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:09
                                      Jakby mnie kelner zapytał skąd jestem to by była moja ostatnia wizyta w tej knajpie. Uważam, że jak zapyta, co zamawiamy, ew. odpowie na pytanie dotyczące menu (konkretnie i jak ja zapytam), przyniesie rachunek to wystarczy. Jak będę mieć inne potrzeby, to sama zawołam kelnera. Nie lubię small talków i do knajpy przychodzę porozmawiać z mężem/przyjaciółkami, a nie kelnerem.
                                      • mid.week Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:21
                                        pyza-wedrowniczka napisała:

                                        >. Nie lubię small talków i do knajpy pr
                                        > zychodzę porozmawiać z mężem/przyjaciółkami, a nie kelnerem.


                                        Mam tak samo. Nie chcę żeby mi się kelner przedstawiał i zagadywał. Nie chcę z nim "przerabiać całego menu" cokolwiek to znaczy, nie chce opowieści o pochodzeniu półproduktów, anegdotek z jego życia, pięciu pytań czy coś jeszcze podać i trzech kolejnych czy aby na pewno smakuje 🥴
                                        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:59
                                          A ja nie mam nic przeciwko small talk.... Robi to cal interakcje mniej formalna i bardziej presonalna.. O ostatnio kasjerka zapytal dlaczego akurat kupile ta nie inna nutelke Scotcha bo one nie wie czy dobra i czy warto.... i pogadalismy sobie jakie scotche pije jej maz a jakie ja. I to bylo kiedy ja stalem, placlem karta na terminalu i i czekalem az mi zapakuje towar to toreb... Bo u nas nie ma wile miejsc gdzie klient sam sobie pakuje..
                                      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 23:56
                                        A szkoda. Bo klener tez czlowiek i chce byc traktowany jak czlowiek a nie jak robot
                                        Klener nie zaczyna od pytania skad jestes ale czesto dochcdzi ze pytaja.. Nas czesciej ze wzgledu na akcent a ten w Polsce zapytal bo jak sam powiedzial bylismy "inni"
                                        • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:02
                                          > Klener nie zaczyna od pytania skad jestes ale czesto dochcdzi ze pytaja.. Nas czesciej ze wzgledu na akcent a ten w Polsce zapytal bo jak sam powiedzial bylismy "inni"

                                          W latach 90tych czytałam Cialdiniego i tam był rozdział o tym, jakie sztuczki stosują kelnerzy żeby podnieść kwotę napiwku. Jedna z nich była sztuczka na podobieństwo i podany był przykład: kelner pyta, skąd jesteś, ty mu na to, ze z Ciupago, a on wtedy "zdumiony" odpowiada "niesamowite! Ja tez jestem z Ciupago!" No bez jaj, se myślę. Ale jakoś niedługo byłam w Stanach, nie za bardzo znałam się na cenach i napiwkach, znajoma para zaprosiła mnie do knajpy, przychodzi kelnerka, dzień dobry, czego się napijecie, a skąd jesteście? Z Niujorku, odpowiada pan. A kelnerka - Och! To niesamowite! Ja tez jestem z Niujorku! No nic, wjechały dania, potem wjechał rachunek, pan go podpisał, dopisał kwotę napiwku, pani się zrobiły oczy okrągłe jak zobaczyła ile i mówi "ile tyś jej dał?!" a pan - "a, no wiesz, ona była z Niujorku..."
                                        • droch Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:08
                                          A szkoda. Bo klener tez czlowiek i chce byc traktowany jak czlowiek a nie jak robot

                                          A tu akurat mogę zaproponować film "Obsługiwałem angielskiego króla". Dobry kelner to niewidoczny, dyskretny kelner, na pewno nie powinien aspirować głównej roli na sali.
                                      • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 12:41
                                        pyza-wedrowniczka napisała:

                                        > Jakby mnie kelner zapytał skąd jestem to by była moja ostatnia wizyta w tej kna
                                        > jpie. (...) Nie lubię small talków i do knajpy pr
                                        > zychodzę porozmawiać z mężem/przyjaciółkami, a nie kelnerem.

                                        O, a ja z kolei uwielbiam kontakt z kelnerami i oni to chyba wylapuja. A tu gdzie mieszkam sa takie male restauracje, w ktorych szef lazi po sali, rozmawia, dosiada sie na chwile itp
                                        • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 12:53
                                          ja bym byla gotowa do placic za niezaczepianie.
                                          • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 13:02
                                            🙂 czuje tu jakis gruby interes do zbicia 😎
                                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:32
                                            I to sie widzi na codzien w Polsce. Ale czy z tego podowu nalezy byc dumnym?
                                            Czyy preferujemy byc traktowani jak ludzie czy raczej wolimy ignorowac i byc ignorowanymi? Kwestia charakteru.
                              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:54
                                Nie ma niestety lekarstwa na taka mantalnosc..
                                widze ze dla ciebie celem wyjsci do restauracji jest sie napchac czy najesc i to jak najtaniej?
                                To moze nastpeny razem zaproponuj ze sobie sam przyniesiesz i jeszcze po sobie pozmywasz?

                                A moze po prostu jedz w domu poniewaz wyjscie do restaracji z obsluga (a masz opcje barow bez obslugi) jest m in po to aby byc obsluzonym
                                • starczy_tego Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:11
                                  No ja chodzę do knajpy żeby coś zjeść i spędzić miło czas - z współbiesiadnikami, a nie kelnerem lol. Co ty masz z tym obsłużeniem, jakieś nowobogackie kompleksy?
                                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 00:02
                                    Pewnie tak.... Bo rodzice byli biedni a ja nie to wiec jestem nowobogackim? LOL
                                    A to przyjazne i mole zachowanie i interrakcja z obsluga chyba jest zaprzeczeniem kompleksow?
                                    O mamy restauracje miescie gdzie wlascicielka - wloszka zreszta, wita osobiscie klientow i sama chodzi wsrod ludzi i rozmawia. Czsami przeszkadza ale zawsze mozna sobie przerwac i milo pogaworzyc..
                          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:08
                            No i tu sie pokazuja roznice pomiedzu podejsciem do ludzi i serwisow.
                        • memphis90 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 21:11
                          >Teoretycznie tak tylko ze wtedy kelnerzy mieliby serdecznie w dupie czy klient jest >zadowolny czy nie bo ich to ani ziebi ani grzeje.
                          Jak klienci przestaną przychodzić, to knajpa się zamknie i tyle.
                    • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 17:44
                      Ty mowisz o "Polskim IRS-sie" czy nie rozumiesz jak amerykanski IRS pracuje a probujesz go prownac z Polskim urzedem skarbowym ? Bo macisz strasznie i piszesz od rzeczy zupelnie.
                  • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 17:42
                    A dlaczego nie moglby legalnie wydac swoch pieniedzy - jaki to ma znaczenie czy one sa z napiwkow czy nie? Nie rozumiem.
                    Nie zrozumialas tego co Magda napisala?

                    On napisal ze kelner "sprzedal" w restauracji towary na milion - bo kelner to sprzedawca - on poleca, on przynosi towar i on kasuje. A wiec sprzedajac musi zarabiac
              • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:53
                Za 120 klocków sobie nie kupi nieruchomości, chyba, że przyczepę, a jeśli dobierze do tych 120 kredyt, to bank każe mu pokazać dokładnie ile zarobił i udokumentować każdego dolara na koncie.
                • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:58
                  O, otóż to. Dlatego w interesie każdego kelnera jest zgłoszenie każdego zarobionego dolara do opodatkowania.
                • 35wcieniu Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 16:58
                  Nie chodzi mi o ceny nieruchomości tylko o możliwość wydania tych pieniędzy. Niech będzie i przyczepa.
                  • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 17:02
                    Nie ma możliwości uniknięcia opodatkowania pieniędzy pochodzących z napiwków. Większość napiwków zostawiana jest na kartach, więc idzie to niejako od razu w system. Kelner mógłby ukryć swoje napiwki zostawiane w gotówce, ale nie bardzo mu się to opłaca.
                  • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 17:04
                    IRS losuje co roku ludzi którym robi audyt.
            • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:29
              Jest restauracja do ktorej chodzimy na celebracje poniewaz jest bardzo dobra pod kazdym wzgleddem i cudownie polozona, rezerwowac nalezy na tydzien do przodu i jest bardzo droga. Otwarta tylko po poludniu chyba do 23:00.
              Tam sie nie da wyjsc bez zostawienia mn $200 na pare. Zwykle konczy sie na $300+ i sie tego nie zaluje.
              I tak sobie kiedys patrze ze nasz klener obslugiwal 4 stoliki - po 4 osoby przy kazdym i taki stolik zwykle przerobi pomiedzy 17:00 i 23:00 pewnie 3- a chyba 4 rundy....
              Czyli ma 16 osob x 4 rundy to w zaokragleniu ok 60 osob za wieczor do obslugi i kazdy zostawi - niech tylko $20. Policzcie sobie ile za wieczor ma napiwku $1200. Zalozmy ze polowe odda reszcie a wiec zostanie mu $600 czyli skromnie i co najmniej $15 tys miesiecznie.
        • pyza-wedrowniczka Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 14:57
          Oki, tylko ustalmy czy koszt utrzymania lokalu i obsługi jest wliczony w cenę jedzenia, czy nie. Jak mi ktoś powie, że np. mam zapłacić 10 zł za stolik + koszt jedzenia, to mam jasną sytuację i akceptuję to. Bo dzisiaj oficjalnie koszt obsługi mam policzony w koszcie jedzenia już nawet jeśli nie jest to nigdzie wyszczególnione.
      • al_sahra Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 19:22
        Bardzo się rozrosła ta odnoga wątku, a rzeczywistość jest bardzo prosta: albo restauracja dodaje napiwek do ceny usługi albo nie. W USA niektóre to robią (standardowa stawka jest wtedy 18%) i wtedy napiwku nie nie daje, albo daje się różnicę. Dla klienta wychodzi na to samo.

        Prosta arytmetyka wskazuje, że nawet jeśli są kelnerzy zarabiający setki tysięcy na napiwkach, to w dalszym ciągu jeśli restaurator włączyłby te napiwki do ceny, byłoby go stać na zatrudnienie ich za odpowiednio wyższą pensję. Nie ma w tym nic tajemniczego. Po prostu nikomu nie zależy na zmianie systemu, który działa.

        _
        Snakelilith o wojnie na Ukrainie 26.01.2022: Zagrożeniem dla Europy są Chiny, a nie Rosja.
        • al_sahra Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 19:23
          Co to się porobiło z tą sygnaturką.
        • engine8 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 17:49
          Tak jest. Kiedy przychodzi duza grupa do restauracji to restauracja z definicji dolicza 18% "za obsluge"
      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:59
        mid.week napisała:

        > Nie lubię wynalazku "napiwek", jeśli restauracja zatrudnia kelnera to jest on i
        > ch wizytówką. Nie widzę powodu dla którego na klienta są przenoszone koszty dob
        > rej obsługi. Ponieważjestem skąpa to mozna mnie obsługiwac fatalnie, byleby tan
        > io. Oczekuję tylko przyniesienia zamówienia, bez "dzień dobry", "smacznego", i
        > m mniej wchodzenia w interakcje tym lepiej.

        Dlatego ze zyjesz w takim srodowisku ze nie chcesz zadnych relacji z ludzmi.
        Ale nie kazdy taki jest i ja chetnie rozwmawiam z kelnerem/kelnerka, pytam o doradzenie co jest dobre i co on ona tu lubi etc.. dobry klener dba o to aby kleint byl zadowolony i jak widzi ze zaczalem jesc to wraca aby zaytac czy wszyko jest OK. I jak nie jest to natychmiast koryguje..
        Na koncy pyta czy smakowalo i jak nie to albo nie liczy albo proponuje rekompensate daje vouczer....
        Tak mozna zjeszc obiad i za niego ci restaracja nie policzy jesli byl nie za bardzo smaczny..
        Kelner jest wizytowka? No to do wielu restaracji Polsce nigdy wiecej bym nie poszedl. Klenerzy taak wlasnie postrzegaj swoja role - zapytac co klient chce, dostarczyc to do stolika bez slowa i nic wiecej - o jeszcze skasowac... a reszta go nie interesuje bo to problem klienta
        • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:04
          Jeżuleśny, kelner który przyłazi i dopytuje czy smaczne: #najgorzej 😱
          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:07
            No wiec dla takich jak Ty sa bary.
          • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:16
            Ok mid week, ja jestem restauracyjnym świrem- uwielbiam jeść w restauracjach. Moje zamówienia najczęściej są łatwe- jakaś sałatka z rybą, ale moja przyjaciółka kocha steki- dobry stek kosztuje często powyżej $100 i teraz wyobraź sobie, że zamawia steka, wino, jakieś dodatki i jej rachunek już wynosi $150- dostaje tego steka, a on jest spalony na podeszwę. Kelner musi podejść po kilku kęsach i zapytać czy wszystko jest ok, bo restauracja może szybko skorygować błąd (usmażą jej mięso od nowa), w przeciwnym razie ona nie zapłaci/zapłaci, ale wystawi złą opinię na Yelp, czy Googlach/ albo powie wszystkim, żeby do tej restauracji już nie wracali.
            • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:30
              Ja naprawdę rozumiem o co chodzi i dlaczego ale no... nie lubię. Wolałabym sama wstać i iść zgłosić że danie jest niezjadliwe. Swoją drogą stek musiałby być faktycznie czarny żebym w ogóle zaprotestowała. Na dodatek zupełnie nie oczekuje bonów, kuponów, zniżek, wychodzę z założenia że "zdarza się" wymiana dania w zupełności wystarczy.
              W takich bardziej fancy miejscach bywałam zazwyczaj służbowo, zdarzyły się w towarzystwie reklamację. Potem obsługa przychodzi i 4x dopytuje czy teraz już na pewno dobre, przeprasza kolejny raz za pomyłke... To ja już wolę zjeść spalonego kotleta 🙈
              • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:34
                Ja z moją sałatką, czy burgerem tak samo- niewymagające, niespecjalnie drogie danie, więc nie będę prosić o wymianę, czy zrobienie jej od nowa, jeśli jest niedobre. Gdybym jednak miała za danie zapłacić $150 to jednak chcę, żeby było przyrządzone idealnie.
                • jednoraz0w0 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 15:23
                  ale też ja mam problem z wyobrażeniem sobie, ż zamawiasz stęka za 150 dolców i faktycznie ci go podają spalonego na podeszwę. Mam też problem z uwierzeniem, że klient by go posłusznie zjadł bez mrugnięcia okiem, jeśli kelner nie podejdzie i nie zapyta czy dobre, w Stanach instytucja reklamacji i zwrotu jest powszechna.
          • boogiecat Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 12:58
            mid.week napisała:

            > Jeżuleśny, kelner który przyłazi i dopytuje czy smaczne: #najgorzej 😱

            🤣 u nas to norma, bez dobrowolnych 70% napiwkow; engine chono do mojego socjalistycznego raju 😛
    • dyzurny_troll_forum Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 15:35
      annanichtvergessen napisał(a):

      > Niech ktos powie, ze tez tak mial 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍

      To jest, że tak powiem odwieczna dyskusja:

    • interstate95 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 17:08
      Głos niezobowiązujący i tonem towarzyskim, dla porządku nieco statystycznego temu forusiu.

      Daję kurierom od żarcia za fatygę , zostawiam napiwki w restauracjach i płacąc za usługę fryzjerowi dorzucam praktykantkom, co to będąc na naukach głowię mi myją, czego szczerze nienawidzę, ale co one winne, niebożątka, moim prywatnym schizom.
      Majątku i tak nigdy w życiu nie zbiję, a każdemu milej.
      Żyj i daj żyć innym.

      Ale naprawdę dobrze płacę kurierom którzy przywożą mi paczki z zooplusa.
      Paczki dla tych moich futrzanych darmozjadów i głąbów to tak parszywie cholerne kilogramy jednorazowo - a zazwyczaj idą dwie/trzy takie paczki głazy - że ja się dziwię, że w ogóle takie przesyłki dostarczają. Ja bym je w rów rzucała, gdybym dała radę taką udźwignąć i ponieść : P
      Kurierzy z zooplusa zadowoleni, ja jestem zachwycona że w ogóle to przywożą i nie plują na mnie od progu. Gotowa jestem ich po rękach całować z wdzięczności.
      Po kręgosłupie nie, mogliby to jeszcze jakoś opacznie zrozumieć : P

      Enyłej. Z reguły nie używam gotówki. W związku z tym mam specjalnie przygotowane fundusze - o różnych nominałach - w wiatrołapie, które są właśnie dla kurierów rozmaitego autoramentu : D

      Teściowa i matka właściwa też mają surowo przykazane odpowiednio wynagradzać tych od zooplusa.
      Kazałam im : P
      Ale w związku z tym układy mają z nimi takie, że mucha nie siada.




      • 35wcieniu Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 17:32
        Kurierzy z zooplusa to po prostu kurierzy firm kurierskich, DPD czy czegoś w tym rodzaju.
        • interstate95 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 18:13
          Albo GSL. Zapierdol z moimi zwierzęcymi paczkami mają raz na dwa w miesiące równy, a kręgosłupy i stawy zupełnie jak inni kurierzy.
          Za ciężar zakupów i dostarczenie zamówienia daję, bo mam dziwne podejrzenia, że nie płacą im ekstra od kilograma, tylko jak wszędzie : P
      • sundace46 Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 19:07
        interstate95 napisała:

        > Teściowa i matka właściwa też mają surowo przykazane odpowiednio wynagradzać ty
        > ch od zooplusa.
        > Kazałam im : P
        > Ale w związku z tym układy mają z nimi takie, że mucha nie siada.
        >
        >
        >
        To ile napiwku dajesz tym od zooplusa?
        • igge Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 13:29
          Nie do mnie pytanie ale ja daję raczej niewielkie kwoty kurierom. I rzeczywiście kurierzy zooplusa ( zwykle wybieram DPD) mają mnóstwo dźwigania. Raz tylko widziałam wózek, a powinni mieć zawsze sprawne wózki.
          Dziękuję za fatygę zawsze i wg mnie to " dziękuję" jest ważniejsze dla nich niż extra drobna kasa, której zdarza się, że akurat nie mam.
          Czasami choć nie muszą kurierzy wnoszą te ciężary gdzieś dalej do mieszkania, czasem jest to nam niezbędne.
          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:34
            A u nas kurierom nikt chyba napiwkow nie daje
            Moze dlatego ze zwykle nie ma znimi kontaktu.
            Przyjada zrzuca co powinni pod drzwi i ich nie ma..
    • natalia.nat Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 17:53
      Napiwek, jeden z większych absurdów świata, przerzucanie kosztów opłacenia swojego pracownika na klienta, który nie ma nic przeciwko temu a nawet sam o to zabiega. No majstersztyk.
      • al_sahra Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 20:36
        natalia.nat napisała:

        > Napiwek, jeden z większych absurdów świata, przerzucanie kosztów opłacenia swoj
        > ego pracownika na klienta, który nie ma nic przeciwko temu a nawet sam o to zab
        > iega. No majstersztyk.

        Następna, która nie ogarnia arytmetyki smile.
        • natalia.nat Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 21:11
          al_sahra napisał(a):

          > Następna, która nie ogarnia arytmetyki smile.

          Jak widać, ogarnia dużo lepiej niż ty.
      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:06
        Wyobraz sobie ze restaracja liczy za obiad $50 a Ty dajesz napiwek $10 ale tylko wtedy kiedy jedenie i serwis byly bardzo dobre a nie musisz dawac nic jak kiepskie.
        Czyli kosztuje cie $60 i kelener robi wszytko abys mial super serwis.
        Moga oczywiscie liczyc klientowi za danie $60 nie oczekiwac napiwkow i z tych $10 dac klenerowi moze $5. Wtedy Kelner bedzie sie tak zachowywal jak w wielu miejscach w Europie czy Polsce.
        Podejdzie - powie "prosze" .. zapisze, za 20 minut przyniesie talerz i po zjedzenieu przyjdzie z terminalem do zaplaty.. Bez slowa. Jak powiesz ze bylo niedobre to zbagatelizuje - w koncu sam zamowiles i zjadles wiec czego chcesz?

        Ktora opcja lepsza dla klienta ?
        • droch Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:14
          Ktora opcja lepsza dla klienta

          Ta, w której klient płaci tyle co w karcie i nie interesują go rozliczenia między pracodawcą i pracownikami. A napiwek daje, bo chce, a nie, bo wypada. Jeśli w lokalu trafia się foszasty personel, to wybiera inny.
          • igge Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 13:32
            Ja tam dokładnie daję napiwki dlatego bo chcę, a nie dlatego, że wypada.
            Jak z jakiegokolwiek powodu akurat nie daję to nie zawracam sobie tym głowy.
          • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:35
            I mnie rowniez rozliczenia kelenra z wlasciclem nie interesuja.
            Wiem ze kelnera ja w duzej czesci oplacam i robie to tak aby obie strony byly zadowolne.
            • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:51
              Właściciel restauracji nie ma prawa nawet wspominać o napiwkach kelnerów, czy barmanów, nie mówiąc nawet o tym, że mógłby sobie chcieć jakąś część z tych napiwków przywłaszczyć. U nas w Minnesocie, takie kombinowanie właścicieli Surly (lokalnego browaru) zakończyło się wielomilionowym pozwem. Dodatkowo właściciel nawet nie może zasugerować, aby kelner podzielił się swoimi napiwkami z kucharzami, sprzątającymi, czy innym personelem. Zwyczajowo kelnerzy odpalają działkę ( kilka procent) busserom (tym co sprzątają stoły), food runnerom (tym co przynoszą jedzenie do stolika) i hostessom. Barmani odpalają działkę barbackom czyli pomocników barowym. Wszystko to dzieje się POZA właścicielem.
              • engine8 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 19:55
                Ale tointeresujace bo slysze ze czasami wlasciciele wyjasniaja mlodym jakie w danym lokalu obowiazuja zasady.
                • magdallenac Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 20:02
                  W naszym stanie jest to niezgodne z prawem- gratuity, to rzecz święta i najwyżej manager może zasugerować, jakie obyczaje panują w restauracji. Nigdy nie może to być właściciel. Pojawiło się ostatnio jednak dużo restauracji, które próbują obejść przepisy, jednak wypadają z gry po mniej więcej pół roku.
        • natalia.nat Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:29
          Raczej jasno się wyraziłam.
          Niech sobie w cenie usługi czy dania restauracyjnego będzie z góry wliczony „napiwek” rekompensujący wyższą pensję dla pracownika. Ja nie mam z tym problemu. Wtedy wszystko jest jasne. Wiem ile płacę, za co płace, kiedy płacę, a nie muszę się zastanawiać, czy na pewno powinnam dać napiwek i w jakiej wysokości, nie będzie niezręcznych sytuacji i oczekiwania z drugiej strony. Dla mnie instytucja napiwku jest absurdem, ale też niekiedy po prostu kłopotem dla klienta (vide sytuacja opisana w poście startowym). I pozostanę przy swoim zdaniu. Wiadomo, że napiwki są korzystne i dla pracowników i dla właściciela. Sama nie spotkałam się nigdy ze złą obsługą w restauracji, ale też nie oczekuję, żeby się ktoś przede mną kłaniał i mi nadskakiwał, czułabym się niezręcznie. To jest raczej pewien standard dobrej obsługi, wtedy wiadomo że klient wróci. Dla mnie zupełnie wystarczający. I jest tak niezależnie od napiwków.
      • mid.week Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 22:07
        natalia.nat napisała:

        > Napiwek, jeden z większych absurdów świata, przerzucanie kosztów opłacenia swoj
        > ego pracownika na klienta, który nie ma nic przeciwko temu a nawet sam o to zab
        > iega. No majstersztyk.


        Równie głupie jest tylko dawanie na tace w kościele.
        • ichi51e Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 16:21
          amen big_grin
    • wkswks Re: Ale dalam ciala... 06.04.22, 18:53
      Nie mam tak, bo posiadam dzieci a one skarbonki 🤣
    • rainbow_dash Re: Ale dalam ciala... 07.04.22, 15:19
      big_grin rozwalasz mnie kobieto
    • sasanka4321 Re: Ale dalam ciala... 08.04.22, 16:19
      annanichtvergessen napisał(a):

      > Mialam odebrac w domu kosztowna przesylke, rownoczesnie zamowilam na pol godzi
      > ny pozniej kuriera z jedzeniem. Liczylam ze rozmienie kase a kurierowi dam napi
      > wek. Niestety jedzenie przyszlo szybciej...

      A tym drugim kurierem - ktory w zalozeniu mial byc pierwszy i dostarczyl "droga rzecz" - w ogole sie nie martwisz, tylko tym pierwszym, od jedzenia? Przeciez jemu tez nic nie dalas... W czym on gorszy? suspicious
    • sueellen Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 10:05
      Nigdy nie mam w domu gotówki, więc siłą rzeczy kurierom napiwku nie daję. Za dostawę płacę już przy zmawianiu. Zważywszy, że zamawiam przez Internet wszystko od spożywki przez ciuchy po farby do ścian, zbankrutowałabym gdybym za każdym razem dawała napiwek. Nie rozumiem problemu.
      • engine8 Re: Ale dalam ciala... 10.04.22, 00:35
        A to w Polsce nie tylko Policja ale i kurierzy biora gotowke?
        U nas ani jednie ani drudzy..
    • kklamra Re: Ale dalam ciala... 09.04.22, 23:13
      Serio masz doła z takiego powodu? Nigdy nie dałam kurierowi napiwku. Daję zazwyczaj młodzieży, która zatrudnia się do rozwożenia pizzy czy kebaba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka