Dodaj do ulubionych

Z pierdołami na SOR ?

20.05.22, 19:47
www.edziecko.pl/rodzice/7,79361,28455888,tata-byl-z-trzylatkiem-na-sor-ze-nic-mnie-juz-nie-zdziwi.html
Które stanowisko reprezentujecie?

1, "Nie powinno się na SOR przyjeżdżać z pierdołami, SORy są od poważnych spraw, a ktoś z błahostką może wydłużyć czas oczekiwania komuś bardziej potrzebującemu"

2, "Skoro płacę składki, a lekarz POZ nie jest dostępny od ręki, to psim obowiązkiem państwa jest zapewnienie mi pomocy medycznej, niezależnie od tego, czy to zawał, czy niestrawność"
Obserwuj wątek
    • rb_111222333 Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 19:59
      alterego72 napisała:

      > 1, "Nie powinno się na SOR przyjeżdżać z pierdołami, SORy są od poważnych spraw
      > , a ktoś z błahostką może wydłużyć czas oczekiwania komuś bardziej potrzebujące
      > mu"
      >


      Od tego jest triaż. Ciężej chorzy lądują na początku kolejki, więc bardziej potrzebujący nie będzie czekał dłużej przez lekkie przypadki.


      > 2, "Skoro płacę składki, a lekarz POZ nie jest dostępny od ręki, to psim obowią
      > zkiem państwa jest zapewnienie mi pomocy medycznej, niezależnie od tego, czy t
      > o zawał, czy niestrawność"

      Czekanie na swoją kolej na sor to atrakcja dla masochistów, ciężko mi uwierzyć, że ktoś tam siedzi dla zasady. Swoją drogą lekarze poza powinni być bardziej dostępni
    • ajr27 Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 20:16
      Jako matka dwójki z prawie dwudziestoletnią różnicą wieku, porównam Wam warunki leczenia dzieci kiedyś i dziś i same wyciągnijcie wnioski. Mieszkając prawie w centrum Warszawy w każdy weekend miałam dwie przychodnie do wyboru w dzielnicy gdzie normalnie dyżurował pediatra. Przychodnie na NFZ! Do tego każdy szpital dziecięcy pełnił określony dyżur do nagłych przypadków- wystarczyło otworzyć gazetę, by wiedzieć, że dziś na Niekłańskiej laryngologia, a na Litwskiej chirurgia itp. Ponadto, do dziecka z galopującym zap płuc mogłam w nocy zamówić karetkę z Lux Medu za 300 zł, a w pogotowiu jeździł lekarz pediatra. Dzięki temu, mój starszy na SOR trafił dwa razy w życiu- ze złamanym w szkole palcem i przeciętą na boisku nogą.
      Tymczasem teraz: z ostrą infekcją w Wielką Sobotę mam do wyboru dyżur Lux med jeden na całą Warszawę, gdzie z powodu ostrej epidemii dziecięcych wirusówek czekało 90 (!!) Osób, sprawny dyżur w szpitalu Medicover za jedyne 450 zł wizyta, lub właśnie SOR, gdzie np na Żwirkach na dzień dobry śpiewają 6 godzin czekania. Karetki nie ma co wzywać, bo obecnie służy ona do tego, żeby ratownicy med zawieźli dziecko na SoR. Obecnie nie ma wyboru, nie ma wyjścia, żeby uzyskać pomoc dla ostro chorującego dziecka w weekendy i święta. A to jest Warszawa. W miastach średniej wielkości pozostaje tylko Sor, z czasem oczekiwania 8-10 godzin, z lejącym się gorączkującym dzieckiem sama rozkosz.
      To państwo stacza się po równi pochyłej.
          • milupaa Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 23:06
            Jest, ostatnio weszłam z dzieckiem z bólem brzucha i gorączka od 3 dni ok godz. 21, tłum gigant i wyszłam. Przedtem cofnęłam się z nocnej pomocy w szpitalu dziecięcym na Nieklanskiej, który okupowali Ukraińcy z dziećmi, 4 godziny czekania prognozowano. Moja 3 latka nie ma mowy aby tyle siedziala. Ostatecznie wróciliśmy do domu, ból brzucha przeszedł (chyba po prostu wzdęcie i niestrawność), a gorączka była wynikiem infekcji. Niestety razem robiło to niepokojące wrażenie.
            Następnym razem od razu jadę prywatnie, trudno.
              • kicifura Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 10:19
                kk345 napisała:

                > milupaa napisała:
                >
                > > Jest, ostatnio weszłam z dzieckiem z bólem brzucha i gorączka od 3 dni
                >
                > A co wcześniej mówił lekarz o tej gorączce? W ciągu poprzednich 2 dni?

                Ja odpowiem jako matka która pojechała z goraczkujacym niemowlakiem na SOR. Lekarz na wizycie domowej powiedział że jeśli szybko nie przejdzie to jechać na SOR.
                Pojechałam i zostaliśmy w szpitalu z ZUM.
                      • kicifura Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 13:23
                        Odpowiadam miamia, która pisze że czasami nie ma konsultacji z POZ nie z powodu braku możliwości, tylko z innych powodów.
                        Ja sobie nie umiem wyobrazić innego powodu. Tzn co, taki rodzic ma wizytę na dziś w przychodni ale jednak postanowi iść z gorączką na SOR?
                        • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 13:30
                          Porozmawiaj z ludźmi pracującymi na sorach z czym ludzie potrafią przychodzić, żeby to jeszcze gorączka była, chociaż ta najczęściej tez może poczekać do rana, a nie wysypka od 3 tygodni o której się komuś przypomniało o 4 ranowink
                          • runny.babbit Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 13:36
                            Tacy ludzie zawsze byli i będą, ale to nie oni robią prawdziwy tłok na sorach. Nie sposób dostać się do lekarza poz, a do specjalisty to w ogóle mission impossible. Lekarze sami wystawiają skierowania do poradni chorób specjalistycznych z tekstem " ale tam i tak nie przyjmą, to pójdzie pan na sor, oni przyjąć muszą". Albo inny popularny tekst, zwłaszcza pediatrów, żeby obserwować a gdyby nie przechodziło/ pogarszało się to jechać na sor.
                            • kicifura Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 13:52
                              Właśnie to usłyszałam od pediatry. i z góry, na wizycie patronazowej (że jeśli dzieje się coś nagłego i niepokojącego z dzieckiem to żeby darować sobie nocną pomoc tylko SOR), i potem, od innego lekarza przy gorączce: jak nie przejdzie jechać na SOR.

                              Nie lubię tego hejtowania ludzi za przychodzenie na SOR bez noża w brzuchu. Oczywiście że zdarzają się pierdoły które mogą poczekać do wizyty w POZ za tydzień. Ale to nie uzasadnia wielkich kwantyfikatorów "najczęściej SOR nie jest potrzebny", "wystarczy dać paracetamol"...

                              To że ktoś miał szczęście nie mieć potrzeby skorzystania z SOR nie oznacza jeszcze że wszyscy którzy tam chodzą robią to z głupich powodów. Nawet jeśli po fakcie okazało się że ta gorączka to zwykła wirusówka to wcale tak nie musiało być. Jak ktoś lubi chodzić na SOR dla sportu to przecież widać w historii świadczeń. Można taką osobę skierować do psychiatry wink
                              • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 13:56
                                Bo to nie narzekajmy, że na SORze siedzi się tak długo, a osoba potrzebująca pomocy cierpi, triage nie wszystko wyłapie. Niestety tą potrzebującą możemy kiedyś być my czy nasze dzieci.
                                • kicifura Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 14:01
                                  Aaa bo jak my jesteśmy potrzebujący to już sprawa inaczej wygląda wink a inni niech dadzą paracetamol.

                                  Nie narzekam, byłam 3 razy, zawsze czekałam i nie mam z tym problemu, wiemy z czym się wiąże przyjście na SOR. Raz było szycie, drugi raz zostałam w szpitalu, trzecia wizyta była niepotrzebna, o czym mnie poinformowali na wstępie i też ok. Nie jestem lekarzem i nie znam się na wszystkim.
                                    • runny.babbit Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 14:34
                                      Czasami to nie wiem czy ty tak na poważnie czy jaja sobie robisz.... A co ma zrobić osoba że skręconą nogą? W dawnych czasach zostałam szybko przyjęta przez specjalistę, który orzekł że gipsu nie trzeba, ale zalecił mi inne zabiegi. Teraz specjalista by mnie nie przyjął, więc co mają zrobić ludzie ze skręconą nogą?
                                      • mamkotanagoracymdachu Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 15:08
                                        runny.babbit napisał(a):

                                        > Czasami to nie wiem czy ty tak na poważnie czy jaja sobie robisz.... A co ma zr
                                        > obić osoba że skręconą nogą? W dawnych czasach zostałam szybko przyjęta przez
                                        > specjalistę, który orzekł że gipsu nie trzeba, ale zalecił mi inne zabiegi. Te
                                        > raz specjalista by mnie nie przyjął, więc co mają zrobić ludzie ze skręconą no
                                        > gą?

                                        Nie wiem, poczekać do poniedziałku?
                                        Obłożyć lodem, trzymać nogę w gorze?
                                        Po co w ogóle ze skręcona noga wybierać się do lekarza?
                                        • anilorak174 Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 15:17
                                          My raz pojechalismy z synem ze skręconą nogą na sor. Ale dlatego, ze kostka była jak balon, miejscami sina i syn nie był w stanie na tej nodze stanąć nawet na moment. Podejrzewaliśmy że może być coś poważniejszego.
                                          Rzecz się wydarzyła po 18, więc rtg na miescie by się nie udało zrobić.
                                        • runny.babbit Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 15:21
                                          Że noga jest skręcona dowiedziałam się po wizycie u lekarza, do którego skierował mnie rodzinny. Ja nie mogłam wytrzymać z bólu, nie mogłam chodzić, noga mi puchła i puchła. A medycyny nie kończyłam żeby wiedzieć co to jest i jak się leczy, czy mi samo przejdzie czy będzie gorzej. Po fakcie każdy mądry, ale nie daj borze coś pójdzie nie tak, to "co za głupi ludzie, opóźniają wizytę u lekarza". Problemem jest to że lekarze poz na wszystko wypisują skierowanie do specjalistów, do których czeka się miesiącami, a człowiek cierpi już dziś.
                                          Dotyczy to też poważnych chorób, to o czym pisałam wyżej to był tekst lekarza szpitalnego do pacjenta nowotworowego.
                                        • iwoniaw Re: Z pierdołami na SOR ? 23.05.22, 15:01
                                          mia_mia napisał(a):

                                          > Napisałam wykręcił, a nie skręcił. Czasem idziesz, noga się „wykręci” i boli pr
                                          > zez kilka dni, lekka opuchlizna, to nie skręcenie.


                                          Jeśli nie możesz na nodze swobodnie stanąć, ból przy chodzeniu powoduje mroczki w oczach, a noga zaczyna puchnąć, to raczej logiczne, że chcesz, żeby nogę obejrzał lekarz - raczej w domu nie dysponujesz rentgenem ani usg, a próby chodzenia na nodze, która ma naruszone więzadła, stawy czy kości mogą sie skończyć nawet trwałym kalectwem. Nie mowiąc juz o tym, że większość ludzi nie mając zwolnienia lekarskiego musi udać się do pracy, a nie każdy pracuje w pozycji leżącej z możliwością podparcia nogi w poziomie.
                              • kocynder Re: Z pierdołami na SOR ? 23.05.22, 21:59
                                A mnie jednak zastanawi9a jedno: skoro dziecko od trzech dni gorączkowało i miało problemy z bólem brzucha - CO Milupa robiła przez ten czas? Przyjęła do wiadomości, że dziecko boli, że ma gorączkę i...? Bo z tego co napisała wynika właśnie, że przez trzy dni miała w tyłku, a nagle się obudziła po trzech dniach wieczorem i jazda na SOR. I tak, to JEST głupota i blokowanie miejsca przypadkom PILNYM. Bo skoro dziecko miało problemy od kilku dni - to mamusia mogła co najmniej dwa razy umówić na normalną wizytę u pediatry i wówczas zapychanie SORu byłoby po prostu zbędne.
                                I tak, GDYBY mamusia, zamiast przez trzy dni nie robić nic poszła do POZ - to być może lekarz skierowałby ją do sopecjalisty, może dałby dziecku jakieś leki, może... Nie wiemy w sumie co, bo Milupa wolała nie robić nic, po czym raptem po trzech dniach i około 21:00 "obudziła się", że jej trzyletnie dziecko od kilku dni gorączkuje i na gwałt zaczęła lata po szpitalach. No sorry, ale gdyby to nie było zwykłe wzdęcie czy tam niestrawność - to na działanie (również SORu i specjalistów) mogłoby być po prostu za późno! Za późno dla dziecka... No, ale może Milupa nie lubi swojego dziecka?
                                  • kocynder Re: Z pierdołami na SOR ? 24.05.22, 08:15
                                    Może zacznij czytać co piszesz, będzie łatwiej? Bo PIERW napisałaś, że dziecko przez trzy dni bolał brzuch i gorączkowała, a potem, że jednak nie, bo tylko trochę bolało i tylko od czasu do czasu, a od razu jak się pojawiła gorączka to zareagowałaś. Nota bene napisałaś poprawkę po północy, wg tego co mi się wyświetla, a ja pisałam przed 22:00. I tak, to nie jest "zły szyk zdania", tylko całkiem inna sytuacja. Bo o ile w sytuacji "poprawionej" postąpiłaś się słusznie (dziecko trochę marudzi, że boli brzuszek, ale czasem zapomina bo się bawi, innych objawów nie ma - słusznym jest obserwowanie i ewentualnie wizyta u pediatry w trybie normalnym), o tyle w pierwszym poście napisałaś o dziecku przez trzy dni gorączkującym, narzekającym na ból i matce, która nagle, po trzech dniach wieczorem podrywa dzieciaka i zaczyna latać po SORach - i to JEST głupota. Matki.
                          • kicifura Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 13:54
                            mia_mia napisał(a):

                            > Porozmawiaj z ludźmi pracującymi na sorach z czym ludzie potrafią przychodzić,

                            Porozmawiaj z ludźmi którzy przychodzą na SOR. Ciekawe ile z nich powie że rano ma wizytę w związku z tym swędzącym uchem, ale nie mogli się doczekać więc wpadli na SOR o 4 rano.


                            > żeby to jeszcze gorączka była, chociaż ta najczęściej tez może poczekać do rana

                            A jak odróżniasz gorączkę która może poczekać do rana od tej która nie może?
              • milupaa Re: Z pierdołami na SOR ? 23.05.22, 00:44
                Ból brzucha od 3 dni i gorączka jednego dnia 🙂 Zły szyk zdania. Ból brzucha podejrzewałam, że ma podłoże żywieniowe, niestety małe dziecko ma wrażliwy przewód pokarmowy a poza tym 3 latka powie ze boli, za chwilę że jednak nie, a potem znów że jednak tak, spytasz to powie ze mocno, bardziej dopytasz ze jednak troszeczkę, no nie dogadasz się. Ale 3 dnia zaczęłam się poważniej niepokoić a że była sobota pozostało co widać.
          • agatazieba Re: Z pierdołami na SOR ? 21.05.22, 07:29
            Noćna i świąteczna z dzieckiem przyjęła raz. Pozostałe razy, nie pytając, co się dzieje, kazała jechać na izbę przyjęć szpitala dziecięcego
            Możesz się oczywiście kłócić z dzieckiem na ręku.
        • katriel Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 20:51
          Nie wiem jak w Warszawie. U nas we Wrocławiu jest - i świadczą ją SORy. Żadna inna jednostka nie ma kontraktu na nocną i świąteczną. Jeszcze kilka lat temu były dyżurne przychodnie, ale już nie ma, nie przedłużono im kontraktów, możesz sobie zgadywać dlaczego.
      • strumien_swiadomosci Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 20:43
        Jest jeszcze Nocna i Świąteczna Pomoc Lekarska, czy jak to się tam zwie. Z infekcjami sobie radzą, choć zdarzyło mi się zostać odesłaną do szpitala (z dzieckiem), ale przynajmniej już ze skierowaniem na oddział, a nie z koniecznością czekania na SORze.
          • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 21:16
            Tak właśnie myślę i potwierdzają to słowa lekarzy tam dyżurujących, większość ludzi zjawia się tam niepotrzebnie.
            Jeśli dziecko dostaje gorączki trudnej do zbicia o 21.00, to pomoc uzyska nad ranem, więc już bym wolała poczekać do otwarcia przychodni.
            • ajr27 Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 22:18
              Zapomniałaś wspomnieć, że nadejście poranka w żaden sposób nie gwarantuje, że lekarz zobaczy dziecko tego dnia, gdyż albowiem o godz 8.05 nie będzie już żadnego wolnego miejsca i zaproponują termin wizyty z 2 dni najmarniej.
              • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 21.05.22, 00:40
                Jeśli ktoś gotowy jest siedzieć pół nocy z dzieckiem w szpitalu może iść stać pod przychodnią, przy czym w naszej nawet jak nie ma numerków to jednak stany nagłe, zwłaszcza z gorączką przyjmują, pewnie to nie jedyna taka.
            • kicifura Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 23:02
              To źle myślisz. Nikt nie jedzie na SOT bo mu zabrakło syropu przeciwgorączkowego.
              A że lekarze narzekają na pacjentów to mnie w tym systemie nie dziwi. Dla równowagi pacjenci też narzekają na lekarzy.
              • ajr27 Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 23:38
                Nie chodzi o niezadowolenie kogokolwiek, tylko fakt, że w Polsce dramatycznie brakuje lekarzy. Wszędzie i dla wszystkich. Ale wygodniej jest zacząć narzekanie od dołu i przyczepiać się do przepełnionych sorów, podczas gdy ludzie nie mają wyjścia i lądują na tych sorach z bezsilności.
              • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 21.05.22, 00:21
                Nie o komfort lekarzy tu chodzi, a o to, że pomimo triagu ryzykujemy, że jak kiedyś sami trafimy z rzeczywiście chorym, cierpiącym dzieckiem to będziemy siedzieć i czekać w nieskończoność.
                • geoardzica_z_mlodymi Re: Z pierdołami na SOR ? 21.05.22, 00:54
                  Samodzielnie czasem trudno ocenić sytuację - dotyczy to nagłych bólów brzucha, silnych bólów głowy, urazów.
                  Kilkakrotnie jeździłam z dziećmi po spektakularnym upadku, zwłaszcza z uderzeniem głowy, z poparzeniem, wbiciem ostrego narzędzia, wymagającym szycia, z podejrzeniem wyrostka, które okazało się być zapaleniem płuc, ostrym nie do opanowania lekami bólem głowy, po utracie przytomności i drgawkach, ze skręceniem jądra, ostrym bólem brzucha, bólem nogi po upadku, niepohamowanymi wymiotami itp. Czasem było to ze skierowaniem z poz, czasem na sygnale z pogotowiem a były sytuacje, ze myślałam iż jadę na wszelki wypadek, bo w poz nie ocenią mi tego na szybko bez badań i okazywało się, ze dzieciak szedł na stół. Parę razy wizyta wymagała przyjęcia na oddział, inne sytuacje to było usztywnienie, szycie, zrobienie badań, zaopatrzenie w leki i skierowanie do dalszej opieki i kontroli w poz. W poważnych sytuacjach było szybko. Zawsze był kolor czerwony albo żółty. I mnie mnie oceniać, czy inni byli zasadnie, czy nie.
                  • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 21.05.22, 01:13
                    Cała moja rodzina, bliższa i dalsza, razem wzięta nie była tyle razy na SORze i nie miała tylu przygód, więc albo macie wyjątkowego pecha albo my szczęście. Nie wiem, może w przypadku dziecka byłabym ostrożniejsza, ale sama to tylko na czworakach chyba bym poszła, nie na moje nerwy takie klimaty.
                    • geoardzica_z_mlodymi Re: Z pierdołami na SOR ? 21.05.22, 07:34
                      Nie mam poczucia, że często. Przy trójce dzieci, w tym jednym przewlekłe chorym było to ze 1- 2 razy w roku przez ostatnie 2 dekady. Pogotowie interweniowało w sumie z 5 razy. Lekarze z poz chętnie kierowali, gdy nie mieli narzędzi, by sprawę szybko poprowadzić. Jedno z dzieci miało tendencję do zwichnięć, niepełnosprawne zaś do niebezpiecznych upadków, bo trudności z równowagą - uważałam, ze przy śladach zawsze lepiej sprawdzić, czy głowa cała. My dorośli przez te 2 dekady byliśmy 1-2 razy w ogóle (nie licząc komplikacji ciążowych).
                      • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 21.05.22, 10:27
                        Procedura, przynajmniej w jednym szpitalu, była taka, że zanim wpuścili na SOR odsyłali na NPL w okolicy i wpuszczali jeśli będzie skierowanie (pewnie nie dotyczyła wszystkich, a tych, którzy i tak by czekali długo na korytarzu).
        • kicifura Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 23:01
          mia_mia napisał(a):

          > Można też dać coś na gorączkę i poczekać do rana, pomoc uzyska się raptem kilka
          > godzin później, a dziecko będzie na nią czekało w ciepłym łóżeczku.

          Jaaasne, SOR to taki zamiennik paracetamolu 🤦‍♀️
      • lauren6 Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 09:59
        W Warszawie brakuje pediatrów. Dramatycznie. I dotyczy to zarówno NFZ, jak i Luxmed I Medicover.

        Mnie również dziecko rozchorowało się w wielką sobotę. Skończyło się w końcu na teleporadzie u internisty, bo na dyżur pediatryczny nie dało się dodzwonić.
        • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 10:43
          Ja zapisana jestem do emeryckiej przychodni, bo tam nawet jeśli nie ma numerków do pediatry dzieci są przyjmowane jeśli mają gorączkę czy są inne wskazania. Nie ma luksusów, o kompetencji lekarzy się nie wypowiem, bo własnych doświadczeń niewiele, ale wygodniejsze to niż sieciówka z ubezpieczenia.
    • armamagedon Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 20:17
      Szpital wojewódzki w centrum miasta. Największe wzmożenie : dyzury weekendowe - po śniadaniu, chwilą przerwy na ubijanie kotleta, następnie po obiedzie, następnie wieczorem w sobotę, żeby na niedzielę śmigac po dzielni. Niedzielny dyzur: po śniadaniu, a następnie od popołudnia do 2-3 w nocy, żeby się nie zwalniać w tygodniu z pracy, tylko załatwić przed tygodniem pracy. W święta - zaczyna się od wieczoru wigilijnego, zwykle w drodze z pasterki. Następnie w BN chwilą spokoju, bo na obiad do rodziny, a od popołudnia masakra, drugi dzień świąt koszmar - widać że ludzie już nie mogli wytrzymać że sobą, więc przyszli się kłócić na sor. No i oczywiście prze każdym długim weekendem czarno - trzeba przebadać bąbelki kaszlące od tygodnia. Za to w czasie euro spokój. Totalny, podczas jakichś rozgrywek miałam 2 pacjentów przez 12 h, to było niewiarygodne. Zodyn nie kaszlał, nie miał krostek ani katarku. A jakbym miała w statystykę - to jakieś 15% pacjentów na dyżurze wymagało realnie pomocy dyżurowej, czyli przyjęcia do szpitala lub rozpisania leczenia. Reszta wymagała rozmowy.
    • geoardzica_z_mlodymi Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 20:17
      Niedawno byłam na SOR, gdzie moje dolegliwości oceniono jako niestrawność. Pojechałam więc po 2 h bez poprawy na inny SOR i po dalszych 5 h czekania jednak zdiagnozowano ostry wyrostek. Zanim nastąpił zabieg, miałam już komplikacje. Zatem z kręceniem nosem na niestrawność byłabym ostrożna.
      Z kolei w początkach koronohisterii w 2020 pojechałam z dzieckiem, bo go trochę podbrzusze bolało. Myślałam, ze będzie problem z przyjęciem ale najpierw opieprzono mnie czemu tak późno a potem w ciągu 2 h je zoperowano.
      Jak jest nagłe pogorszenie i nie ma dostępu do lekarza pierwszego kontaktu czy nocnej pomocy, który sensownie oceni stan, to tylko SOR zostaje.
      • panna.nasturcja Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 22:54
        Znaczy coś Ci dolega, idziesz do lekarza, ten mówi, ze podejrzewa to i to, potrzebny szpital i operacja jeszcze dziś. A Ty zamiast na sor idziesz do domu, tak?
        Po co Wy takie bzdury piszecie?
        Żeby nie było, sytuacja nie jest zmyślona, tak miałam na początku pandemii, rano na wlasnych nogach poszłam do lekarza, wieczorem mialam operacje na cito. Lekarz w przychodni dał skierowanie do szpitala, kazał się zgłosić w ciągu 2 godzin.
        • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 21.05.22, 00:50
          To jednak jest coś innego. Dla mnie też wizyta na SORze to już rzeczywiście jakaś skrajna ostateczność i chyba tylko w sytuacji, gdzie byłoby tak źle, że nie musiałabym czekać, pojechałabym z własnej woli.
    • olkka_99 Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 20:25
      W moim osiedlowym szpitalu jest SOR i izba przyjęć. Z "pierdolami" 2x w życiu poszłam bezpośrednio na Izbę. Mimo kolejki, za każdym razem w ciągu niecałej godziny otrzymałam pomoc. Raz była to naprawdę pierdoła - mocno wbita drzazga, a drugi raz trochę większy uraz - rozbita głową, krwawiąca rana itp. W tym drugim przypadku od razu zaprosili na szycie. Nie przyszłoby mi do głowy zawracanie komukolwiek gitary tymi przypadłościami na SOR, tym bardziej że mieszkając w bezpośrednim sąsiedztwie szpitala człowiek jednak chcąc niechcąc naogląda się przez lata różnych scen - karetki jeżdżą non stop, cały czas kogoś wiozą na sygnale, jeżdżą transporty krwi, pacjenci ciężko chorzy w bandazach i na wózkach czasem siedzą w ogródku przed szpitalem.itd. Mimo, że place składki, to nie uważam że mi się należy bardziej i szybciej niż innym, bo akurat szpital to miejsce, gdzie nikt nie chce przebywać z własnej woli dla przyjemności.
    • geoardzica_z_mlodymi Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 20:25
      A co do tego ojca to nie jemu oceniać wagę wysypki, bo mógł być to początek silnej reakcji alergicznej (czy on wie o tum, czy dziecko nie miało przypadkiem już wstrząsu) ból brzucha dziecka, które mogło się przejeść albo mieć zapalenie wyrostka w trakcie imprezy, ewentualnie nowotwór się objawił lub dziecka, które skręciło kostkę albo jedynie zerwało więzadła - dokąd miało jechać, żeby zrobić rtg i wiedzieć, czy trzeba coś usztywniać? W takich sytuacjach tylko diagnostyka dostępna w szpitalu pomaga w diagnozie.
    • black.emma Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 20:35
      Reprezentuję stanowisko, ze rzeczony tatuś nic nie się o powodach przybycia na sor innych rodziców a 3-latek z bolącym brzuchem na pewno był przyjęty wcześniej niż dziecko z rozcięta warga. Trzeba być kompletnym ignorantem, żeby diagnozować „niestrawność” u obcego dziecka.
    • palacinka2020 Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 20:52
      Z pierdołami to jeżdżą kobiety w ciąży. Na wszelkich grupach rady "jedź na IP" na każdy ból czy plamienie. Zazwyczaj czekaja do popołudnia, az ich partnerzy je tam zawiozą. Nie rozumiem dlaczego nie dzwonią do swoich ginekologów (argument "bo wizyta dopiero w czwartek"- to telefonu nie odbiera?)
      • mamkotanagoracymdachu Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 20:58
        palacinka2020 napisała:

        > Z pierdołami to jeżdżą kobiety w ciąży. Na wszelkich grupach rady "jedź na IP"
        > na każdy ból czy plamienie. Zazwyczaj czekaja do popołudnia, az ich partnerzy j
        > e tam zawiozą. Nie rozumiem dlaczego nie dzwonią do swoich ginekologów (argumen
        > t "bo wizyta dopiero w czwartek"- to telefonu nie odbiera?)

        Ginekolodzy jeszcze podają numer telefonu do siebie??
      • starczy_tego Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 21:24
        bo każde plamienie w ciąży trzeba sprawdzić, kretynko. zresztą nawet na IP panie mówiły że jak tylko ciężarną coś niepokoi to trzeba przyjeżdżać. ginekolog sam zazwyczaj pokieruje na izbę przyjęć, bo jak Ci zdiagnozuje ból czy krwawienie przez telefon?
      • milupaa Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 23:27
        Pałacinka chyba w ciąży nie była? Owszem, plamienue, krwawienie czy silne bóle brzucha w ciąży są wskazaniem do wizyty na IP ginekologii lub SOR, zależy co jest dostępne. I nikt tam nie kręci nosem tylko przyjmuje, robi badanie i usg, bo to nie są pierdoly, tylko może być zagrożenie życia płodu lub zdrowia ciężarnej. Zdarzyło mi się kilka razy być, w tym raz zawiozła mnie karetka i już zostałam na patologii.
      • trzebasiebawic Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 23:28
        Ja nie jestem niczyją matką, ale zdziwiałabym się gdyby kobieta w ciąży mi powiedziała, że krwawi od paru dni lub boli ją brzuch od paru dni, ale czeka na wizytę w czwartek. Nie wiem jak ty ale ja bym nie ryzykowała ciąży, gdybym chciała dziecka, żeby potem nie płuc sobie w brodę. Co ci ginekolog przez telefon zdiagnozuje? Czasem każe przyjechać jak przyjmuje prywatnie, ale nie zawsze przyjmuje.
        • mamkotanagoracymdachu Re: Z pierdołami na SOR ? 21.05.22, 22:07
          milva24 napisała:

          > Taaa...byłam na sor z plamieniem, na drugi dzień już mnie przyjęli na oddział w
          > celu łyżeczkowania...

          Przy całym moim współczuciu w tej sytuacji, bo współczuje naprawdę szczerze, jakiej pomocy spodziewałaś się na SOR? Co oni mieli w tej sytuacji zrobić?
            • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 21.05.22, 23:54
              Na wczesnym etapie ciąży to badanie nic nie daje, bo niewiele można zrobić i . Moja koleżanka pojechała z masywnym krwotokiem, zbadali, powiedzieli, że pewnie poroni i żeby się wtedy zgłosiła, ona akurat nie poroniła, ale lekarz uczciwie powiedział, że realnie to nic się nie zrobi, natura decyduje i takie jest podejście w wielu krajach.
              • kicifura Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 08:22
                Nie wiesz na jakim etapie była ta ciąża. Jeśli na bardzo wczesnym to w grę wchodzi np. kwestia ciąży pozamacicznej.

                Ja wiem że niektórzy są oazą spokoju i widząc krew w ciąży myślą sobie że to nic takiego, a jeśli nawet to nie będę lekarzom głowy zawracać. Jednakowoż niektórzy wolą sprawdzić o co chodzi w realu a nie w dr google.
                • mamkotanagoracymdachu Re: Z pierdołami na SOR ? 22.05.22, 08:51
                  kicifura napisała:

                  > Nie wiesz na jakim etapie była ta ciąża. Jeśli na bardzo wczesnym to w grę wcho
                  > dzi np. kwestia ciąży pozamacicznej.
                  >
                  > Ja wiem że niektórzy są oazą spokoju i widząc krew w ciąży myślą sobie że to ni
                  > c takiego, a jeśli nawet to nie będę lekarzom głowy zawracać. Jednakowoż niektó
                  > rzy wolą sprawdzić o co chodzi w realu a nie w dr google.

                  Ja to rozumiem, naprawdę, ale plamienie (nie krwawienie, nie ostry ból) w ciąży to nie są stany zagrożenia życia.
                  • ponis1990 Re: Z pierdołami na SOR ? 23.05.22, 11:42
                    Ja tak czekałam do ostatniej chwili w 32t.c. zeby nikomu doopy nie zawracac, i na sor trafilam z pieciocentymetrowym rozwarciem a urodzilam po kilku dniach, tez nie chcialam jechac ,,abo to pierdola, plecy mnie tylko ciagna, nic takiego". Na izbie oczywiście opierdziel, co tak pozno przyjechalam :p
                    • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 23.05.22, 12:04
                      Ja tak czekałam na SORze w 36 tygodniu, aż przetoczą się wszystkie krwawiące po tygodniu od ostatniej miesiączki. Czemu się pani nie darła? Bo nie mam tego w naturze? Bo inne okoliczności (długa historia)
                    • geez_louise Re: Z pierdołami na SOR ? 23.05.22, 12:17
                      Wszystkie niepokoje ciążowe powinny przechodzić przez gabinety położnych. Nawet nie ginekologów-położników. W normalnych krajach położne pracują samodzielnie, zlecają badania, wykonują i interpretują usg.

                      W Polsce - komu to potrzebne. Ciąże trzeba prowadzić prywatnie u profesora. Albo z drugiego bieguna - koniecznie na NFZ. 20 lat temu zwalniano położne i skutecznie zniechęcano do studiowania położnictwa. Władze są tak zajęte dostosowywaniem standardów leczenia do biblii, że nie mają czasu stworzyć warunków do łatwo dostępnej i taniej opieki ginekologiczno-położniczej.
                        • geez_louise Re: Z pierdołami na SOR ? 23.05.22, 12:38
                          Mnie trzęsie, jak widzę tabuny ciężarnych czekających na ktg lub badanie pomiędzy bezdomnymi i krwawiącymi pijakami. Niby mają oddzielną poczekalnię, ale nie mieszczą się. Gdyby bezmyślnie nie zniszczono zawodu, dzisiaj w każdej przychodni codziennie mogłaby przyjmować samodzielna położna. Ludzie kochają ten zawód, ciagle widuję entuzjastyczne studentki położnictwa (czasem nawet jakiś chłopak mignie). Nikomu z władz niestety nie zależy na stworzeniu im podstaw do pracy.
                    • mamkotanagoracymdachu Re: Z pierdołami na SOR ? 23.05.22, 15:25
                      ponis1990 napisała:

                      > Ja tak czekałam do ostatniej chwili w 32t.c. zeby nikomu doopy nie zawracac, i
                      > na sor trafilam z pieciocentymetrowym rozwarciem a urodzilam po kilku dniach, t
                      > ez nie chcialam jechac ,,abo to pierdola, plecy mnie tylko ciagna, nic takiego"
                      > . Na izbie oczywiście opierdziel, co tak pozno przyjechalam :p
                      >

                      Znów, czemu na SORze, a nie na IP szpitala położniczego, gdzie zajęliby się Tobą 100x lepiej?
    • mia_mia Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 21:12
      Na Sor jak dla mnie jedzie się w ostateczności, choćby dla własnego komfortu, bo siedzenie tam to nic fajnego, ale zastanawia mnie skąd tatuś mógł wiedzieć z czym są inni pacjenci.
    • hanusinamama Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 21:29
      Pytanie tylko gdzie jechać. Ja mam ucho pływaka. Ostatnio znowu mnie dopadło. Mówie "nie, płacę idę na NFZ". Dzwonie i słyszę : "do końca czerwca terminy zajęte, na lipiec nie mamy jeszcze kalendarza". Mówię, że mnie boli ucho, zatkane...no nie da rady.
      Prywatnie tego samego dnia...mnie stać. I ucho pływaka to też nic aż tak poważnego. Co jak poważne zapalenie ucha sie przyplącze?
    • jammer1974 Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 22:26
      W Polsce ludzie przychodza na SOR z byle pierdola.
      W Holandii na SOR najpierw sie dzwoni i omawia problem. Dopiero gdy okaze sie ze problem wymaga natychmiastowej reakcji przychodzi sie na okreslona godzine i jest sie przyjetym dokladnie o tej godzinie.
    • snajper55 Re: Z pierdołami na SOR ? 20.05.22, 22:28
      alterego72 napisała:

      > www.edziecko.pl/rodzice/7,79361,28455888,tata-byl-z-trzylatkiem-na-sor-ze-nic-mnie-juz-nie-zdziwi.html
      > Które stanowisko reprezentujecie?
      >
      > 1, "Nie powinno się na SOR przyjeżdżać z pierdołami, SORy są od poważnych spraw
      > , a ktoś z błahostką może wydłużyć czas oczekiwania komuś bardziej potrzebujące
      > mu"
      >
      > 2, "Skoro płacę składki, a lekarz POZ nie jest dostępny od ręki, to psim obowią
      > zkiem państwa jest zapewnienie mi pomocy medycznej, niezależnie od tego, czy t
      > o zawał, czy niestrawność"

      SOR jest od nagłych przypadków zagrażających życiu. Jeśli to taki przypadek, to wzywasz karetkę i jedziesz na SOR. Jeśli to nie jest taki przypadek, to masz POZ czy pomoc nocną lub świąteczną.

      S.
      • picathartes Re: Z pierdołami na SOR ? 23.05.22, 12:58
        > Moja kolezanka kiedyś pół nocy spędziła na sor z mężem który miał .... zapalenie spojówek.

        Dopiero z zeszłym tygodniu mąż był z dzieckiem na SORze właśnie z zapaleniem spojówek. Byliśmy trzy dni wcześniej u lekarza, orzekł, że wirusowe, kazał odczekać.
        Trzy dni później dziecię wyglądało strasznie, zapalenie spojówek jeszcze się pogorszyło, doszły zawalone uszy. Małż wrócił z pracy wieczorem, spojrzał na dziecko, zapakował w rower i zawiózł do szpitala.
        Na SORze - choć długo się nasiedzieli - orzekli, że bardzo dobrze, że przyjechał. Była bakteria, 16 godzin po antybiotyku oczy wyglądały jak nowe..