Dodaj do ulubionych

Problem małżeński.

    • a.n.i.a.78 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:48
      tak myślę jakby mój mąż zareagował w takiej sytuacji i myślę, że podobnie jak mi byłoby mu po prostu przykro. bo ja jestem zdania, że niezależnie od tego czy mi się chce jechać czy nie, to przynajmniej plany odnośnie pogrzebu dotyczące mojej osoby ze mną skonsultuje. to ja jestem jego najbliższa rodziną.
      • tt-tka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:01
        a.n.i.a.78 napisała:

        > tak myślę jakby mój mąż zareagował w takiej sytuacji i myślę, że podobnie jak m
        > i byłoby mu po prostu przykro. bo ja jestem zdania, że niezależnie od tego czy
        > mi się chce jechać czy nie, to przynajmniej plany odnośnie pogrzebu dotyczące m
        > ojej osoby ze mną skonsultuje. to ja jestem jego najbliższa rodziną.

        No i miejmy nadzieje, ze skonsultuje - wypyta, w co twoja osoba chcialaby byc posmiertnie odziana, gdzie pochowana i jak ma sie odbywac ceremonia. Tu jednakowoz mowa o pogrzebie dziadka, a najblizsza rodzina dziadka jest kto inny, nie twoja osoba i nie osoba autorki.
        • a.n.i.a.78 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:33
          nie mojego pogrzebu, może źle to sformułowałam. chodzi mi o udział mojej osoby w uroczystości dotyczącej członka najbliższej rodziny. mi by było przykro, że na zasadzie ona i tak na pewno nie pojedzie mnie pominął nawet nie pytając mnie, co o tym myśle.
          • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:44
            Tutaj chyba jego osoba trafnie przewidziała, że osoba jego małżonki w gruncie rzeczy nie ma ochoty uczestniczyć własną osobą w pogrzebie osoby dziadka.
            Tak uważam.
            • a.n.i.a.78 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:45
              a ja uważam, że mimo wszystko powinien chociaż z grzeczności zapytać czy chce jechać czy nie i sprawa byłaby jasna.
            • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:23
              Nie do końca. Od razu po informacji o śmierci dziadka zakładałam, ze jedziemy wszyscy. Jasne że mi sie nie chce jechać - chodzi o trase, a nie pogrzeb, ale było to dla mnie naturalne. A tu sie okazało, że nie.
              • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:26
                No to powinnaś odetchnąć z ulgą i przytulić męża a nie stroić fochy. Nie widzisz braku logiki w twoim zachowaniu?:p
              • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:32
                Nie bardzo rozumiem dlaczego tak zakładałaś, ja bym z góry założyła, że jedzie tylko mąż.
                • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:47
                  Dlatego, że jak mnie dziadek umrze, to mąż jedzie ze mną, bo to mój mąż i pragnę jego obecności w tym dniu.
                  • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:49
                    No ale to ty. Mąż nie ma takich potrzeb najwyraźniej.
                  • tt-tka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:52
                    kubekwsandalki napisała:

                    > Dlatego, że jak mnie dziadek umrze, to mąż jedzie ze mną, bo to mój mąż i pragn
                    > ę jego obecności w tym dniu.


                    Postanowilas. Nie pytajac meza, nie uzgadniajac z nim. I jemu sie dziwisz ? tongue_out

                    PS caly czas przypominam, ze tam decydujacy glos mial syn zmarlego dziadka, czyli tesc. Nie maz-wnuk.
                    • z_lasu Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:55
                      👍
                  • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:57
                    Poyebawszy? Rozumiem jak umrze matka/ojciec/siostra/brat, ale odnośnie do pozostałych krewnych kwestia do dyskusji.
                    • miabia Re: Problem małżeński. 24.06.22, 16:09
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Poyebawszy? Rozumiem jak umrze matka/ojciec/siostra/brat, ale odnośnie do pozos
                      > tałych krewnych kwestia do dyskusji.


                      triss_merigold6 napisała:

                      > Poyebawszy? Rozumiem jak umrze matka/ojciec/siostra/brat, ale odnośnie do pozos
                      > tałych krewnych kwestia do dyskusji.

                      W mojej rodzinie jest taka Pani, która obskakuje WSZYSTKIE pogrzeby. No naprawdę - obskakuje pogrzeby różnych ciotek, kuzynów, wujkow, ex- mężów i wszystkich innych pociotkow, takie siódme wody po kisielu.
                      Sa jeszcze pogrzeby znajomych z kościoła, znajomych w ogóle, sąsiadek albo nauczycielki ze szkoły podstawowej ! Nie znam drugiej osoby o tak osobliwym hobby, a u niej to bieganie na cmentarze i pogrzeby jest chyba na drugim miejscu, bo na pierwszym to wieczne latanie na szmacie.
                      • majenkir Re: Problem małżeński. 26.06.22, 16:33
                        Moja babcia chadzała na pogrzeby obcych ludzi 🤦🏼‍♀️😂
          • 3-mamuska Re: Problem małżeński. 26.06.22, 18:31
            a.n.i.a.78 napisała:

            > nie mojego pogrzebu, może źle to sformułowałam. chodzi mi o udział mojej osoby
            > w uroczystości dotyczącej członka najbliższej rodziny. mi by było przykro, że n
            > a zasadzie ona i tak na pewno nie pojedzie mnie pominął nawet nie pytając mnie,
            > co o tym myśle.



            To nie była najbliższa rodzina.
            A ojciec twojego teścia. Jesteś raczej dalej w kolejce ważności ustalenia czegokolwiek.
    • lot_w_kosmos Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:02
      To nie twój ojciec umarł, nawet nie teść, umarł dziedek męża.
      Nie ma konieczności żebyś jechała. Naprawdę.
    • krypteia Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:34
      Opis całej sytuacji i twojego focha jest tak abstrakcyjny że zastanawiam się czy nie jesteś trollem biorąc także pod uwagę twój nick
    • alexis1121 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:36
      Nieładne załatwienie sprawy przez twojego męża. Brzmi jak egoista. Masz rację, powinien cię zapytać i wziąć w ogóle pod uwagę. Dla mnie to by była drobna rysa na związku, do dalszej obserwacji.
    • jammer1974 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:42
      Nie masz racji i fochujesz zamiast wspierac meza.
    • backup_lady Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:52
      Czyli nie chcesz jechać, ale strzeliłaś focha smile
      • aniani7 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:02
        Wydaje mi sie, ze tu nie chodzilo o to, czy chce, czy nie, tylko, ze ulalo jej sie akurat w tak niefortunnym momencie. Nawet tuytul dala wlasciwy - problem malzenski, a nie problem rodzinny. Zreszta dzieki wam dowiedziala sie, ze rodzina jej meza nie jest jej rodzina. Wielokrotnie kajala sie w tym watku, ale wy potrzebujecie krwi.
        • backup_lady Re: Problem małżeński. 28.06.22, 22:31
          Ja tam żadnej krwi nie potrzebuję, jak widzisz napisałam to uśmiechem. Bo dla mnie to taka typowa kobieca reakcja - no przynajmniej ja tak czasami mam, wcale czegoś nie chcę, ale z rozpędu leci foch. Może nie w sprawach kalibru pogrzebu w rodzinie.
    • 1012ja Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:15
      Rozumiem cię. Chodzi o pomijanie cię. Z góry uznanie, że sprawa cię nie dotyczy.

      Pamiętam jak mąż uznał, że nie pójdę na pogrzeb jego kuzynki (mieliśmy z nią dość bliski kontakt) bo wtedy byłam w ciąży. A w takim stanie na pogrzeb się nie chodzi. Nie poszłam.
      • ajr27 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 18:35
        Serio w ciąży nie chodzi się na pogrzeby? Dlaczego? Żeby nie zarazić się trupim jadem?
        • arthwen Re: Problem małżeński. 26.06.22, 14:03
          Raczej dlatego, że ciąża to super wymówka.
          Ja też w ciąży nie poszłam na pogrzeb wujka mojego męża, aczkolwiek jakby nie ciąża, to rodzina (męża) by oczekiwała, że będę.
          Ale mnie mąż spytał, czy chcę jechać na ten pogrzeb tongue_out Nie poszłam, bo dla męża to nie była jakaś bliska relacja i nie potrzebował wsparcia, a mi się bardzo nie chciało.
        • 3-mamuska Re: Problem małżeński. 26.06.22, 18:35
          ajr27 napisała:

          > Serio w ciąży nie chodzi się na pogrzeby? Dlaczego? Żeby nie zarazić się trupim
          > jadem?


          Żeby zaoszczędzić ciężarnej stresu który to się odbija na dziecku.
          Nawet jeśli nie była mocno związana ze zmarłym to rozpacz jego najbliższej rodziny może mocno wpływać na wrażliwa pod wpływem hormonów kobietę. Tak mi to
          Kiedyś ktoś powiedział.
    • koronka2012 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:29
      Czyli tak: podróż upiornie męcząca, tobie się nie chce, dzieciak ma chorobę lokomocyjną,

      Ale strzelasz focha bo mąż założył że bez sensu żebyście jechali..Aha.
    • hrabina_niczyja Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:42
      Problem z niczego. To, że najbliżsi ustalają szczegóły pogrzebu jest normalne. Sytuację komplikuje fakt, że pogrzeb daleko, więc ich decyzja zupełnie mnie nie dziwi. Natomiast dziwne jest Twoje zachowanie. Jeżeli chciałabym pojechać pożegnać dziadka, bo był dla mnie ważny itd to bym zwyczajnie powiedziała słuchaj mężu, ja sobie nie wyobrażam tam nie być i też jadę.
    • eliszka25 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 14:21
      Zaraz, bo czegoś nie łapię: nie chcesz jechać na ten pogrzeb, taką podróż uważasz za męczarnię (w sumie słusznie) i gdyby mąż spytał cię o zdanie, to byś powiedziała, że nie pojedziesz. Mąż zdecydował, że jedzie sam, ogarnął dojazd bez konieczności angażowania ciebie, więc strzelasz focha, bo nie miałaś okazji powiedzieć, że i tak nie pojedziesz? 🤦🏼‍♀️
    • escott Re: Problem małżeński. 24.06.22, 15:14
      Z boku to jestem zdumiona, ze nie jestes wdzięczna, ze nie domaga się, żebyś się tachała na ten pogrzeb nie wiadomo gdzie, ja bym była.
    • pepsi.only Re: Problem małżeński. 24.06.22, 17:46
      Rozumiem że jest ci przykro, bo zostałaś pominięta w ustaleniach. To w końcu najbliższa rodzina twojego męża!!!

      Ja również poczułabym się co najmniej dziwnie.
      Na pogrzebie dziadka męża, i babci również, byliśmy w komplecie, nie wyobrażaliśmy sobie tego inaczej.
      • aniani7 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 18:26
        Ostatnio na pogrzebie mojej cioci byla cala rodzina bylej zony kuzyna + ta zona, mimo ze ciocia nie byla matka kuzyna. Uznalam, ze to niezwylke mile z ich strony.
    • mika_p Re: Problem małżeński. 24.06.22, 18:48
      Ja tu widzę jeszcze jeden nieporuszony w wątku aspekt: dziecko.
      Czy ojciec ma prawo zadecydowac, że prawie dobra w podróży dla 13-latka z chorobą lokomocyjną to jest coś, co trzeba dziecku oszczędzić?
      Cały foch autorki jest "bo JA nie jadę" ale zero takiej logistycznej refleksji: "a co by było z synem, gdybym pojechała". Autorka nawet nie wie, bo strzeliła focha, czy opcja jej wyjazdu była rozważana, czy upadła, bo nie ma kto zostać z dzieciakiem na 2 dni i zostało to już sprawdzone.
      • alicia033 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 21:33
        mika_p napisała:

        > Ja tu widzę jeszcze jeden nieporuszony w wątku aspekt: dziecko.
        > Czy ojciec ma prawo zadecydowac, że prawie dobra w podróży dla 13-latka z chorobą lokomocyjną to jest coś, co trzeba dziecku oszczędzić?

        a niby czemu niemiałby mieć takiego prawa?
      • turbinkamalinka Re: Problem małżeński. 25.06.22, 07:45
        mika_p napisała:

        > Ja tu widzę jeszcze jeden nieporuszony w wątku aspekt: dziecko.
        > Czy ojciec ma prawo zadecydowac, że prawie dobra w podróży dla 13-latka z choro
        > bą lokomocyjną to jest coś, co trzeba dziecku oszczędzić?
        Nie ojciec nie ma takiego prawa, bo tylko decyzje matki są wiążące. Jak ona twierdzi, że dziecko (wiek mało istotny) może jechać, to może. Może też skakać ze spadochronem, ale tylko jak matka się zgodzi, bo ojciec nie ma na tyle rozumu, żeby samodzielnie podjąć decyzję.
        Tak samo facet nie ma prawa podjąć decyzji, że jedzie sam odbębnić pogrzeb dziadka, z którym nie był zbyt związany. Szwagier też nie może podjąć sam decyzji, że jedzie z żoną, żeby chociaż odciążyć ja w prowadzeniu auta.
        • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 25.06.22, 08:47
          Eee... moj nastolatek skakał ze spadochronem samodzielnie, jechal sam więc potrzebne było notarialne poświadczenie podpisów obojga rodziców podpisów zgodą.
        • mika_p Re: Problem małżeński. 25.06.22, 12:48
          Dziękuję, turbinkomalinko, bardzo jasno to wyłożyłaś, teraz przebieg wątku jest oczywisty
    • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 20:24
      Już wszystko dobrze, pogadaliśmy, mąż wyprzytulany, udobruchany. Za konstruktywna krytyke bardzo dziękuje.
      • pepsi.only Re: Problem małżeński. 24.06.22, 21:59
        To dobrze. smile Trzymaj się.
    • primula.alpicola Re: Problem małżeński. 24.06.22, 21:21
      Byłabym szczęśliwa, że nie muszę jechać na pogrzeb.
    • mikams75 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 21:52
      Patrzac z boku - przesadzasz.
    • nena20 Re: Problem małżeński. 25.06.22, 08:19
      Bez sensu, niech mąż jedzie sam, dobrze to ustalili. Partner nie potrzebuje wsparcia ponieważ jakoś specjalnie nie cierpi, specjalnie nie jesteś tam potrzebna.
    • moze_sprobowac_inaczej Re: Problem małżeński. 25.06.22, 19:27
      Opcja, którą ustalili (wlaciciele samochodu raczej, nie twój mąż) jest najrozsądniejsza z możliwych i jak dla mnie zrozumiała.
      Jadą osoby najbliższe. Córka i jej mąż jako właściciele pojazdu i dwaj kierowcy. Nie jedzie 5latka, dzięki temu może pojechać Twój mąż, który jako głowa rodziny do tej pory nie dał rady zrobić prawa jazdy. Ojciec, jak się domyślam, syn zmarłego, to oczywiste, że jedzie i, że siostra go zabiera. Nie wyobrażam sobie, żeby swoim rodzicom kazać udawać się w tak daleką podróż samochodem. Mamy 4 osoby. Na taką długa podróż to jest wystarczająco. Nie wiesz o czym piszesz, mówiąc, że siostra ma samochód 7 osobowy, bo te da miejsca dodatkowe to takie pół miejsca, podroz 3 osob na tylnej kanapie nawet w ogromnym SUVie to pomyłka.
      Opcją wynajęcia busa też raczej odpada, bo niekoniecznie szwagierka da radę nim jechać jako zmiennik swojego męża.
      • arthwen Re: Problem małżeński. 26.06.22, 14:07
        Ale seksistowskie.
        Mąż, głowa rodziny, nie dał rady zrobić prawa jazdy. A szwagierka to nie wiadomo, czy da radę prowadzić, bo że szwagier da, to przyjmujemy jako pewnik.
        • moze_sprobowac_inaczej Re: Problem małżeński. 26.06.22, 15:46
          Nie seksistowskie, tylko prawdziwe. Ja jeżdżę bardzo dobrze, ale w dłuższe trasy wole, jak jeździ mąż. Poza tym do porodu też mnie zawiózł mąż, sama jakoś nie dałam rady.
          • arthwen Re: Problem małżeński. 26.06.22, 17:02
            A ja uwielbiam jeździć w dłuższe trasy, i co?
            I jeżdżę regularnie sama (z dzieckiem, ale dziecko mnie nie zmieni za kierownicą tongue_out) na trasie Kraków-Pomorze środkowe, 700 km z małym haczykiem i to mimo tego, że mąż prawo jazdy posiada, nawet jeśli nie jest głową rodziny, bo rodzinę mamy partnerską i nie trzeba tam dowodzenia tongue_out
            • moze_sprobowac_inaczej Re: Problem małżeński. 26.06.22, 19:36
              Brawo Ty.
              • arthwen Re: Problem małżeński. 26.06.22, 22:11
                Brawo, nie brawo, to zwyczajnie normalne i znam całkiem sporo kobiet, które jeżdżą i się nie boją. Więc możesz swoich seksistowskich lęków nie projektować na całą populację.
                • moze_sprobowac_inaczej Re: Problem małżeński. 26.06.22, 22:28
                  Naprawdę? Wyobraź sobie, że z racji tego, że często podróżujemy kamperem to udalo mi sie zrobic prawo jazdy kat. C, ale jednak uważam, że mężczyzna lepiej ogarnia pewne sprawy. I możesz to nazywać seksizmem, jeśli chcesz.
                  • m_incubo Re: Problem małżeński. 27.06.22, 09:34
                    No jeśli "udało ci się" zrobić prawo jazdy, to nie wątpię, że mąż jeździ lepiej od ciebie i ogarnia sprawy lepiej od ciebie. Ale nie wszystkie kobiety są mniej ogarnięte od swoich mężów, Powiedziałabym nawet, że jesteś w mniejszości.
                  • arthwen Re: Problem małżeński. 27.06.22, 10:17
                    Ależ ja tego nie muszę nazywać. To zwyczajnie JEST seksizm.
                    • moze_sprobowac_inaczej Re: Problem małżeński. 27.06.22, 12:27
                      To nie jest seksizm.
                      Maz jest lepszy w sprawach technicznych, ja jestem lepsza w dekorowaniu wnętrz i wyborze garnków. Ale oczywiście gotujcie się w swojej złości i pielęgnujcie te obrazę
                      • iwles Re: Problem małżeński. 27.06.22, 12:56
                        moze_sprobowac_inaczej napisała:

                        > To nie jest seksizm.
                        > Maz jest lepszy w sprawach technicznych, ja jestem lepsza w dekorowaniu wnętrz
                        > i wyborze garnków. Ale oczywiście gotujcie się w swojej złości i pielęgnujcie t
                        > e obrazę


                        no ale to TWÓJ mąż, a nie każdy.
                        • moze_sprobowac_inaczej Re: Problem małżeński. 27.06.22, 13:30
                          To wspaniale, że Twój mąż jest lepszy w wybieraniu koloru zasłon. Ja jednak wolę wybrać zasłony, niż zmienić koło, umiem to zrobić, ale szkoda mi rąk i paznokci smile
    • trampki_w_kwiatki Re: Problem małżeński. 25.06.22, 21:32
      O mamo, nie cierpię pogrzebów. I nie chodzę na pogrzeby ludzi z rodziny mojego konkubenta, tak jak nie chodziłam na pogrzeby rodziny byłego męża. No najbliższą rodzinę chłopa to bym jeszcze na cmentarzu pożegnała. Ale serio, ileśset kilometrów w upale? Ależ bym uczciła to, że nie chce mnie ciągać na jakiś pogrzeb!
    • jednoraz0w0 Re: Problem małżeński. 26.06.22, 15:42
      Drogi kubku,
      Dziękujemy serdecznie za Twój list.
      Prawidłową reakcją na wiadomość o śmierci w rodzinie męża jest zapytanie męża, w jaki sposób mogłabyś go wesprzeć (i w drugą stronę to też tak powinno działać).
      Fochy to na inną, lżejszą okazję.
      Zawsze do usług,
      Bravo
    • conena Re: Problem małżeński. 27.06.22, 14:11
      jak w tym memie okołoświątecznym "jeszcze tylko awantura h.j wie o co i święta".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka