Dodaj do ulubionych

Problem małżeński.

24.06.22, 08:53
Cześć, nie jestem tu nowa, nick na potrzeby wątki, bo mężu wie że uwielbiam ematkę. Żaden ze mnie troll, siedzę z Wami od czasów szczotek do kibla w zmywarce.
Wczoraj dowiedziałam się, że mężowi zmarł dziadek. Mąż poinformował mnie o tym telefonicznie, bo byłam w trasie i dojeżdzałam do domu. Napisałam mu tylko, czy pogrzeb będzie w Polsce czy za granicą, gdzie dziadek mieszkał od wielu lat w jednym z sąsiednich państw. Dziesięć godzin jazdy autem w jedną stronę. Na co on mi, że jeszcze nic nie wiedzą. No i po paru godzinach docieram do domu, i mówię że teraz to wogóle nie wiadomo czy nie czeka nas wycieczka za granicę ( mysleli nad opcją sprowadzania ciała) a mąż na to ,,A, wogóle to ustaliliśmy (on, ojciec, siostra i jej mąż) że jedziemy w czwórkę, tylko tam i z powrotem". No i ja z kwaśną miną zapytałam, czemu ja nie jadę, chodzi o naszego syna (lat 13?) a on mi, że siostra tez swojej córki (lat 5) nie zabiera, bo wogole nie bedzie miejsca, ale jak tak bardzo chcę, to mogę jechać eh. Nie wiem jak z miejscem noclegowym, aczkolwiek jak dziadek był jeszcze zdrowy, to byliśmy zapraszani na ferie zimowe i wtedy miejsce było. Szwagierka ma auto siedmioosobowe. Obraziłam się i nic nie mówiłam, musiałam sobie to przetrawić, na co mąż jak gdyby nigdy nic chciał sie przytulać, ja nie miałam humoru wiec go odepchnęłam bo nie umiem udawać że tematu nie ma - a ten się też obraził i poszedł spać. Jest kwas.
Co robić, drogie bravo. Czy to ja mam rację, bo jestem jego żoną i słusznie czuję sie choćby pominięta w ustalaniu decyzji ( mnie się nawet nie chce koniecznie na ten pogrzeb jechać, syn ma chorobę lokomocyjną i podróż autem znosi źle, ale jakoś tak z automatu uznałam, że jedziemy, bo jak to tak. Znałam tego dziadka choć widziałam go trzy razy w ciągu ostatnich kilku lat, kontakt mieli rzadki.
Czy też nie mam racji i rzucam fochy zamiast wspierać męża - nie przeżywa jakoś ciężko, tak jak mówię, odkąd są dorośli kontakt mieli bardzo sporadyczny. Na pewno jest mu przykro, ale to typ wybitnie introwertywny i nie rozczulający sie nad sobą. A powiedzieć o decyzji powiedział.
Drogie Emamy, proszę o ocenę z boku.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:00
      A jedźcie osobno, co za problem? Kaski brak na paliwo?
      • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:06
        Jest kaska na autokar i na nocleg, nie mamy swojego samochodu ani prawa jazdy. Mąż woli to ogarnać z siostrą i nas nie tachać.
        • alpepe Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:12
          U mnie w tym tygodniu dwa pogrzeby, stryja i wuja, nie pojechałam na pierwszy, nie pojadę na drugi, w upale 600 km z psem i nastolatką, niepewnym autem, dziękuję, ale nie.
        • bergamotka77 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:02
          Żadne z was nie ma prawa jazdy? 😳
          • borsuczyca.klusek Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:56
            Teraz szybka ematkowa burza mózgów, która to nie ma prawka 🤔
            • tt-tka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:13
              borsuczyca.klusek napisała:

              > Teraz szybka ematkowa burza mózgów, która to nie ma prawka 🤔
              >

              ja nie mam !
              ale dziadkow to juz dawno pochowalismy, wiec w tym watku to nie ja sie pultam
              • memphis90 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:12
                Coś szybko wysłałaś tę odpowiedź... Podejrzanie szybko...
            • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:30
              Jest tu kilka, które nie mają, ale facet bez prawka to jednak rzadszy przypadek.
              Wiem, że lecę stereotypem, ale dość dziwny przypadek.
              • borsuczyca.klusek Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:32
                Facet bez prawka bardziej kojarzy się jako "zabrali mu" niż "nigdy nie wyrobił".
                • manon.lescaut4 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:36
                  Nie zgodzę się Borsuczyco. Wyjątkowego pecha mam czy miałam w tej kwestii, ale znam przynajmniej kilkoro mężczyzn bez prawa jazdy, a znam ich na tyle, ze wiem, ze nigdy nie wyrobili, nie maja zdrowotnych czy intelektualnych przeciwwskazań, są w szeroko pojętej normie. Nie wiem tak naprawdę dlaczego tego prawa jazdy nie maja smile
                  • hanusinamama Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:04
                    Ja znam 2, któzy nie prowadzą. jeden nie zrobił prawka...nie wiem czemu ale taraz ma 3 dzieci i żona klnie, ze przez to wszystko na jej głowie.
                    Drugi prawko ma ale dawno temu miał paskudny wypadek i zwyczajnie się bardzo boi prowadzić.
                  • australijka Re: Problem małżeński. 26.06.22, 12:10
                    Gdybym to ja napisała kilkoro mężczyzn to byście mnie zjadły i wypluły. Ale ja ze wsi a teraz tyle tych płci, że może i kilkoro mężczyzn się mówi. Kiedyś tylko o rodzaju nijakim. Może i mężczyźni nijacy, bo nawet prawa jazdy nie mają. U mnie w słońcu ponad 40 stopni to się czepiam meteorologicznie.
            • elenelda Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:10
              Ja nie nam, ale to nie ja.
            • aqua48 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 17:27
              borsuczyca.klusek napisała:

              > Teraz szybka ematkowa burza mózgów, która to nie ma prawka 🤔

              Ja nie mam, mąż też nie, ale dziadków również nie mamy smile
        • claudel6 Re: Problem małżeński. 25.06.22, 02:26
          OMG
          • claudel6 Re: Problem małżeński. 25.06.22, 02:30
            nikt w małżeństwie nie ma prawa jazdy? ja pierdolę. a pływać umiecie?
            no to jak nie masz nawet własnego samochodu, to co się pultasz? Twoj dziadek? nie. mąż załatwia sprawę pogrzbeu SWOJEGO dziadka ze swoją rodziną. nie, jego rodzina nie jest automatycznie Twoją rodziną. oraz również nie - to, ze stworzył z Tobą rodzinę, nie oznacza, że został z Tobą zespawany. ile masz lat? 25?
    • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:00
      Yyy, serio? Mężowi zmarł dziadek a ty fochy stroisz, bo na wycieczkę nie pojedziesz? 🙄
      • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:05
        Nie chodzi mi o wycieczkę, bo to dla mnie nie wycieczka. Męczarnia raczej, tylogodzinna podróż autem. Raczej o to, że mnie nie zapytal czy chcę jechać czy nie. Stąd wątek, bo sie zastanawiam czy stroję fochy ;p
        • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:08
          Stroisz fochy.
          • ajr27 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:01
            Wcale nie stroi. Ematka jak zwykle tylko w gębie mocna, a własnemu staremu to by kołki ciosała w zaciszu domowym.
            Oczywiście, że jest Ci przykro. Oczywiście, że zostałaś pominięta. Są faceci bez wyczucia taktu w podobnych sytuacjach, sama takiego mam, więc rozumiem doskonale. Wystarczyło poczekać na Twój powrót i zaproponować: Kochana, pomyślałem, że nie musisz jechać, ale jeśli Ci zależy, jedźmy razem.
            • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:17
              Oczywiście, że stroi. Czyjas śmierć to na prawdę nie są okoliczności do księżniczkowania.
            • shellyanna Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:21
              Szczerze bym się zdziwiła gdyby mój mąż oczekiwał ode mnie konsultacji z nim w sprawie pochówku mojej babci czy dziadka.
              I w druga stronę - pogrzeb jego dziadka załatwiał on i teściowa z babcia. Tez wyjazdowo. Ja zostałam w domu. Byłam tylko na pogrzebie.

              To jest trudny czas i pewnie chcą to ogarnąć wg pomysłu siostry i ojca.
              Ten mąż siostry pewnie jedzie, bo jest kierowca.
            • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:26
              Nie, zupełnie nie. Nie uzurpuję sobie prawa do decyzyjności w cudzych sprawach, ba - wcale tej decyzyjności nie chcę, bo, szczerze mówiąc, kompletnie mnie to nie obchodzi.
              • z_lasu Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:30
                Dokładnie tak. Nie mój dziadek, nie mój pogrzeb. Jeśli mąż sobie życzy mogę wziąć udział w uroczystości - to wszystko.
            • borsuczyca.klusek Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:54
              Chwila moment to jemu zmarł dziadek nie jej i to ona wykazała się brakiem wyczucia taktu strzelając focha.
              • ajr27 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:43
                Nie widzę z opisu, żeby strzelała focha. Zrobiło jej się przykro i słusznie. W zdrowym związku im bardziej przykra sytuacja tym bardziej więź powinna być zacieśniania, a nie rozluźniana. Miała prawo się zdziwić, że postawił ją przed faktem dokonanym, zamiast chociażby stworzyć pozory, że decyzja jest wspólna.
                • krypteia Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:51
                  ajr27 napisała:

                  > Nie widzę z opisu, żeby strzelała focha.

                  Przeczytaj jeszcze raz pierwszy autorki powoli i ze zrozumieniem.

                  "Obraziłam się i nic nie mówiłam, musiałam sobie to przetrawić, na co mąż jak gdyby nigdy nic chciał sie przytulać, ja nie miałam humoru wiec go odepchnęłam bo nie umiem udawać że tematu nie ma - a ten się też obraził i poszedł spać. Jest kwas."
                • borsuczyca.klusek Re: Problem małżeński. 24.06.22, 15:06
                  Przecież sama napisała, że się obraziła i odepchnęła męża.
                  • ajr27 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 15:58
                    Dobra, napisała. Ponosi mnie w jej obronie, bo drażni ta maniera na forum, że każde zwierzenia w stylu " problem z mężem" natyka się na tak potężny hejt kobiet na kobietę. Za fochy, za wyolbrzymianie, za roszczeniowość. Gdzie nasze siostrzaństwo?
                    • borsuczyca.klusek Re: Problem małżeński. 24.06.22, 16:12
                      Bez przesady z tym hejtem. Trochę ją poniosło i dosłała za to po głowie. Dużo to lepsze niż fałszywe głaski i utwierdzanie w słabym zachowaniu.
                    • borsuczyca.klusek Re: Problem małżeński. 24.06.22, 16:12
                      Bez przesady z tym hejtem. Trochę ją poniosło i dosłała za to po głowie. Dużo to lepsze niż fałszywe głaski i utwierdzanie w słabym zachowaniu.
                      • ajr27 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 16:23
                        Każda słyszy, że ją poniosło i księżniczkuje, gdy zwierzy się, że zrobiło jej się przykro na zachowanie partnera. Archetypiczna ematka w sytuacji zgonu kogoś z rodziny odbywa z partnerem następujący dialog:
                        - Elo, dziadek umarł
                        - A, to szkoda. Jedziesz z siostrą?
                        - Tak. Ty nie musisz
                        - A to spoko, nara.
                        • panna.nasturcja Re: Problem małżeński. 24.06.22, 17:13
                          No nie wiem. Mój teść zmarł kilka tygodni temu. Od początku do końca wszystkie formalności o sprawy związane z pogrzebem załatwialiśmy z mężem razem, nawet ubranie do trumny kupowaliśmy wspólnie.
                          Nie wyobrażam sobie zostawienia męża z tym samego.
                          A i dla niego jest oczywiste, ze jego problem to jest nasz problem.
                          • tt-tka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 17:27
                            Tu mowa nie o tesciu, tylko o ojcu tescia. Pogrzebem zasadniczo zajmuje sie syn, nie wnuki, ma sie z kim podzielic tym zajeciem i niekoniecznie jest to synowa, skoro egzystuja syn i corka.
                        • 3-mamuska Re: Problem małżeński. 25.06.22, 14:25
                          ajr27 napisała:

                          > Każda słyszy, że ją poniosło i księżniczkuje, gdy zwierzy się, że zrobiło jej s
                          > ię przykro na zachowanie partnera. Archetypiczna ematka w sytuacji zgonu kogoś
                          > z rodziny odbywa z partnerem następujący dialog:
                          > - Elo, dziadek umarł
                          > - A, to szkoda. Jedziesz z siostrą?
                          > - Tak. Ty nie musisz
                          > - A to spoko, nara.

                          Wiesz rozmowa o śmierci była przez telefon.
                          Zanim dojechała to członkowie najbliższej rodziny zadecydowali o charakterze wyjazdu.
                          Czyli jadą 2 kierowców 10 godzin pogrzeb i powrót kolejne 10 godzin bez zbędnych przystanków być może bez noclegu. Na szybko na biegu „odbębnić” przykry obowiązek obecności.
                          Możliwe ze gdyby nie potrzeba zmiany kierowcy nie jechałby również szwagier. Gdyby prawo jazdy miał jej maz to zapewne pojechałby we 3.

                          Mąż wie ze ich dziecko jest problematyczne w podróży, gdzie 20 godzin w aucie w krótkim czasu to koszmar wiec widząc jaki charakter podróży/wyjazdu przyjęli tam i z powrotem wiedział ze syn nie jedzie pojawi się problem opieki and dzieckiem ,no wybór osoby która jedzie był łatwy, bo to jego rodzina nie jej.
                          Może przekazał trochę w niezbyt empatyczny sposób. Ale smierć dziadka może tu być okolicznością łagodząca.
                          Skoro autorka nie ma więzi ze zmarłym nie chce jechać. Razi ja tylko decyzja męża poza jej plecami.
                          To powinna mu powiedzieć raz : kochanie wiesz mogłeś się chociaż spytać czy chce jechać a nie decydować za mnie, dwa :docenić ze maz widząc o problemach z synem znając żonę wiedział ze nie będzie chciała zostawić dziecka. Czyli myśli o własnej rodzinie.
                    • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 17:54
                      A to siostrzeństwo polega na potakiwaniu?
                      • ajr27 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 18:08
                        Na zrozumieniu problemu, a nie na wymądrzaniu się, żeby pokazać, jaką jestem wyzwoloną żoną, której pomijanie przez męża nic a nic nie przeszkadza.
                        • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 18:12
                          A jeżeli ja nie rozumiem problemu, do tego uważam zachowanie autorki za nielogiczne a nawet nieco chamskie w stosunku do męża ( odepchnięcie przy próbie przytulenia) to powinnam udawać że rozumiem i głaskać, żeby być "siostrzana" ?
                        • tt-tka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 18:13
                          To jest problem z gatunku "z dudy go sobie wygrzebie, zeby kogos nim obarczyc"
                          mowi sie "tez chce jechac i handluj z tym mezu" albo "ok, nie jade" albo "kto z nich, do cholery, wymyslil, ze postanawiacie beze mnie, bo ciebie, kochany, o to nie podejrzewam" albo "jak mogles zgodzic sie bez pytania mnie o zdanie". Ale z kims, kto sie focha, rozmawiac nie warto.
                    • iuscogens Re: Problem małżeński. 25.06.22, 13:17
                      ajr27 napisała:

                      > Dobra, napisała. Ponosi mnie w jej obronie, bo drażni ta maniera na forum, że k
                      > ażde zwierzenia w stylu " problem z mężem" natyka się na tak potężny hejt kobie
                      > t na kobietę. Za fochy, za wyolbrzymianie, za roszczeniowość. Gdzie nasze siost
                      > rzaństwo?


                      Może siostrzenstwo polega na zrozumieniu szwagierki, która niekoniecznie chciała robić za szofera obrażalskiej pani i dziecka z choroba lokomocyjna jadąc na pogrzeb SWOJEGO dziadka???
                      • m_incubo Re: Problem małżeński. 25.06.22, 14:06
                        NIE.
                        Szwagierek z zasady siostrzeństwo nie dotyczy, to chyba jasne. Teściowych też nie.
                    • jednoraz0w0 Re: Problem małżeński. 26.06.22, 15:39
                      Ale jaki hejt na kobietę? Laska sama pyta czy jej reakcja jest OK. No to wyobraź sobie, ze tobie zmarł dziadek, ty nie masz fury, rodzeństwo cię bierze samochodem na pogrzeb, a ciebie mąż odpycha z obrazą bo nie stworzyłaś pozorów propozycji żeby z nimi pojechać. Przecież to jest pojebane myślenie, niezależnie od płci.
                      • z_lasu Re: Problem małżeński. 26.06.22, 17:16
                        > Przecież to jest pojebane myślenie, niezależnie od płci.

                        Dokładnie tak.
                • jednoraz0w0 Re: Problem małżeński. 26.06.22, 15:35
                  > W zdrowym związku

                  …..

                  > stworzyć pozory, że decyzja jest wspólna.

                  E?
                  • 3-mamuska Re: Problem małżeński. 26.06.22, 18:28
                    jednoraz0w0 napisał(a):

                    > > W zdrowym związku
                    >
                    > …..
                    >
                    > > stworzyć pozory, że decyzja jest wspólna.
                    >
                    > E?

                    Ta pozory, miał z niej zrobić głupka aby jej się wydawało ze podjęła decyzje sama. Miał być manipulatorem tak aby ona się nie kapnęła paradne….
        • jdylag75 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:14
          Jeżu, skoro nie o wyjazd chodzi tylko o współdecydowanie to powiedz mu: złoszczę się/przykro mi, bo jako małżonka nie brałam udziału w ustaleniach, tym bardziej, że maż siostry z identycznym stopnie nie-porewieństwa brał udział. Chcę w takich sytuacjach współdecydować. Wtedy on powie, ze nie pomyślał, Ty zrobisz minę, on Cię przeprosi i on pojedzie jak planował a Ty nie pojedziesz - jak planowałaś.
          • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:30
            No mniej więcej o to mi chodzi. Ja nie chcę być gwiazda, to nie tak. Ale szwagier zawsze wszedzie z nia musi byc bo ona podkresla że to jest jej mąż i ma być wszedzie. A ja nie. Kurde, fajnie że ustalili, mógl mnie od razu poinformowac jak to obgadali. Nie wiem, może pomyslał że mi powie jak już w domu będę.
            • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:32
              Zapewne tak właśnie pomyślał i nie widzę w tym nic dziwnego.
            • ninanos Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:42
              Ale może szwagier jedzie także w roli kierowcy? Twój mąż prawka nie ma, więc siostrę nie wspomoże, a 10 godzin prowadzić to nie w kij dmuchał. Nawet jak ma 7 osobowy samochód to komfort jazdy jest inny jak samochód nie jest wypchany po brzegi.
              Foszysz się niepotrzebnie, naprawdę jakby siostra męża nie zaproponowała wyjazdu jej samochodem, tłuklibyście się tyle godzin autokarem w trójkę?
              Stroisz fochy, ale jechać i tak nie chciałaś. Głupie to i niepotrzebne.
              • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:52
                Pewnie masz racje. Tak, szwagier ma prawo jazdy też.
                • iuscogens Re: Problem małżeński. 25.06.22, 13:14
                  kubekwsandalki napisała:

                  > Pewnie masz racje. Tak, szwagier ma prawo jazdy też.

                  Wiec przestań się czepiać, bo to naprawdę nie wypada. On jedzie jako kierowca żeby jego zona nie musiała prowadzić cała drogę, tym bardziej, ze brat jej nie pomoze. A ty chciałaś im się tam wbić z problematycznym w drodze dzieckiem i oczekiwałas, ze szwagierka która jedzie na pogrzeb swojego dziadka będzie robić za szofera i was tam grzecznie dotransportuje, żebyś ty mogła poczuć się ważna częścią rodziny.
            • kk345 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:36
              No ok, widać wyraźnie, ze nie lubisz ani szwagierki, ani jej męża, ale pogrzeb ich dziadka nie jest najlepszym momentem na przypominanie rodzinie tego faktu.
            • fogito Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:55
              Baba to jednak stan umysłu. Ratunku
              • claudel6 Re: Problem małżeński. 25.06.22, 02:34
                noooo big_grin
            • borsuczyca.klusek Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:57
              A nie pomyślałaś, że szwagier jest potrzebny jako zmiennik w podróży?
            • mamtrzykotyidwato5 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:22
              Bo może ona bez męża, a ni rusz, a twój sobie bez ciebie radzi i nie musi cię we wszystko angażować i ci dudę zawracać i zmuszać, żebyś z nim wszędzie i zawsze.
              • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:30
                Tak jest. Szwagierka jest bardzo zaradna i ogarnięta, szwagier tez, ale ona od samego początku wymagała żeby on z nią wszedzie. No, czasem go puszcza z kolegami na piwo albo na mecz. My funkcjonujemy bardziej oddzielnie (typu był kiedyś upal, pojechałam z synem nad wodę a mężowi sie nie chcialo, to dostałam opieprz od szwagierki że jestem nienormalna że tak sama sobie jeżdzę, dla mnie to było dziwne).
                • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:38
                  Zdumiewające. Nigdy w życiu nie konsultowałam niczego ze szwagierkami ani nie pytałam żadnej o opinię.
                  • borsuczyca.klusek Re: Problem małżeński. 24.06.22, 15:07
                    Wolałabym odgryźć sobie głowę niż konsultować cokolwiek ze szwagierką 🙄
                    • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 15:12
                      Ja w ogóle nie mam do tego stosunku emocjonalnego, zbyt abstracyjne.
                  • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 15:31
                    Ja też nie pytam jej o opinię. Jakiś czas później jej opowiadałam że upał był, ten se spał do południa a my jechaliśmy. Na co ona zaczęła prawie krzyczec, że to nienormalne, tak sobie samej gdzieś.
                    • jasnozielona_roslinka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 15:41
                      co ma wspólnego ze sprawa twoja ocena relacji szwagierka-szwagier. Jakoś wpływa na relacje ty-mąż? Przecież ci piszą że moze ona musi brac, i ciebie poucza, ale co to ma wspolnego z twoimi oczekiwaniami że nawet jak nie masz ochoty to chcesz być przekonywana do udziału w pogrzebie . I oczekujesz od męża żeby na to wpadł.

                      Przypominasz jakąs starsza ciotke która sie obraża że jej nie zaproponowano na weselu pierwszego kawałka tortu, mimo że jest cukrzykiem i z oczywistych powodów też nie jest osobą istotną w tym całym wydarzeniu
                    • borsuczyca.klusek Re: Problem małżeński. 24.06.22, 16:13
                      Wygląda na to, że kobita jest zdrowo szmergnięta i najlepsze co możesz zrobić to omijać ją szerokim łukiem.
        • azalee Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:15
          Stroisz fochy. Idz przytul meza
        • evolventa Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:23
          Nie stroisz. Też bym się wkurzyła, gdyby za moimi plecami zdecydowano rodzinnie, że mam nie jechać. Co to ma być? To, czy uczestniczysz w jakiś uroczystościach rodzinnych czy też nie, to powinien być Twój wybór, a nie arbitralna decyzja kogoś tam. Owszem mogli Cię poprosić, żebyś nie jechała, ale nie tak, że decydują bez pytania Ciebie.
          • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:26
            Jak dla mnie stroi. Pan mąż podjął bardzo rozsądną decyzję.
          • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:32
            Chyba żartujesz?
            Postąpiłabym dokładnie tak samo, jak ten mąż, informując go po prostu o ustaleniach, on by zrobił tak samo i nikt nie miałby focha o nic.
            Może jeszcze dziadek powinien z autorką ustalić datę swojej śmierci, żeby nie czuła się pominięta?
            • evolventa Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:45
              Nie. Ale może ona po prostu była jakoś tam związana emocjonalnie z tym dziadkiem i chciałaby być na pogrzebie? O ile mi wiadomo, uczestniczenie w takiej imprezie jest dobrowolne, a nie, że ktoś decyduje: "Ty możesz być, a ty nie"
              • tt-tka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:54
                evolventa napisała:

                > Nie. Ale może ona po prostu była jakoś tam związana emocjonalnie z tym dziadkie
                > m i chciałaby być na pogrzebie?

                nie wynika z wpisow, zeby byla ani ze chce jechac
                obraza tylko o to, ze ustalano nie z nia i ze szwagier jedzie

                >O ile mi wiadomo, uczestniczenie w takiej impre
                > zie jest dobrowolne, a nie, że ktoś decyduje: "Ty możesz być, a ty nie"
                >

                Jak najbardziej decyduje najblizsza rodzina. Moga chciec zegnac zmarlego tylko we wlasnym gronie, mogl tesc (syn zmarlego dziadka) uznac, ze woli byc tylko z wlasnymi dziecmi plus ziec jako zmiennik przy kierownicy albo jako wsparcie dla corki. Maz autorki jak widac jej wsparcia nie dostanie, wiec i na pogrzebie, i w drodze (wielogodzinnej !) jest zbedna.
              • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:55
                Emocjonalnie bardzo nie, ale go lubiłam po prostu (przyjeżdzał do teściów kiedyś raz na rok potem już rzadziej bo niedomagał). Po prostu wydawało mi się, że żona w takim wypadku ma jechać i koniec a mąż z żoną chyba że wspólnie ustalą że nie bo cośtam i jedzie sam mąż/żona. No ale może sie mylę, bo piszecie że to jego rodzina jest i mają prawo sobie poustalać to sami.
                • z_lasu Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:20
                  Czy mąż często podejmuje decyzje za Ciebie i często są one niezgodne z Twoją wolą? Bo tylko wtedy rozumiałabym Twoją reakcję. Ja mam tyle na głowie, że jak mąż zdecyduje o czymś za mnie to się cieszę, że ja już nie muszę się tym zajmować. Jeśli w szczególności podejmie decyzję zwalniającą mnie z jakichś dodatkowych obowiązków to cieszę się w dwójnasób.

                  Obecność małżonków na pogrzebie nie jest obowiązkowa, w szczególności jeśli pogrzeb wymaga dalekich podróży. Wszyscy to rozumieją, że rodzina ma też inne obowiązki (pracę, nieletnie dzieci). U nas jest tak, że raczej nie ciągamy się nawzajem na pogrzeby, chyba, że małżonek był z daną osobą jakoś związany albo pogrzeb jest bardzo blisko.
                • fogito Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:01
                  Bo żona musi jechac wszedzie tam gdzie mąż. Taka wola boska.
                • te_de_ka Re: Problem małżeński. 26.06.22, 15:24
                  Najbliższa rodzina ogarnia kwestie organizacyjne i tutaj rzeczywiście nie ma co się mieszać w ich ustalenia. Ale przecież pogrzeb to nie tylko kwestie organizacyjne ale i emocjonalne. Nie bezpodstawnie mówi się o pogrzebie ostatnie pożegnanie. Jeśli ktoś czuje potrzebę pożegnania się ze zmarłym, to temu właśnie służy pogrzeb. Gdybym zdała sobie sprawę z tego, że chcę pożegnać człowieka, który coś dla mnie znaczył, to po prostu bym jednak starała sie pojechać na pogrzeb. To samo dotyczy trzynastoletniego dziecka, którego nie można porównywać w tej sytuacji do dziecka pięcioletniego. Ja bym zapytała to starsze dziecko, czy czuje potrzebę, aby pojechać na pogrzeb pradziadka, żeby się z nim w ten sposób pożegnać? Może warto jeszcze raz porozmawiać z mężem i opisać mu, co czujesz po tym, gdy sie dowiedziałaś o śmierci pradziadka?
              • leosia-wspaniala Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:00
                >Ale może ona po prostu była jakoś tam związana emocjonalnie z tym dziadkiem i chciałaby być na pogrzebie?

                Nic o tym nie wspomniała.

                >O ile mi wiadomo, uczestniczenie w takiej imprezie jest dobrowolne, a nie, że ktoś decyduje: "Ty możesz być, a ty nie"

                Przecież nikt jej nie zabrania jechać.
              • kk345 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:38
                >może ona po prostu była jakoś tam związana emocjonalnie z tym dziadkiem
                To nie widywałaby go "trzy razy w ciągu ostatnich kilku lat"
                • te_de_ka Re: Problem małżeński. 27.06.22, 14:15
                  Ja wyczytałam, że gdy dziadek był jeszcze zdrowy, to byli zapraszani na ferie zimowe i wtedy było dla nich miejsce = dla całej rodziny. Stąd wnioskuję, że spędzili u dziadka przynajmniej raz kilka dni zimą. Oczywiście mogło być tak, że dziadek dał im dach nad glową i tyle a może jednak spędzili ten czas równiez z nim a nie tylko u niego na kwaterze? Późnjej chyba gdzieś zostało dopowiedziane, że widywali dziadka u teściów. Czyli może jednak ten dziadek nie był jednak nieznanym czlowiekiem, o którym wie się tylko ze zdjęć i z opowiadań? Dziecko chyba też nie zapomniało, że było kiedyś na feriach u pradziadka w Austrii, w Czechach albo na Słowacji. Nawet jak było jeszcze małe, to może rodzice jakieś foty cyknęli?
        • iwles Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:05
          kubekwsandalki napisała:

          > Męczarnia raczej, tylogodzinna podróż autem.


          no i mąż wiedząc o tym, podjął decyzję. Złą ?
        • mama_duzych_dzieci Re: Problem małżeński. 27.06.22, 09:39
          stroisz, ja byłabym wdzięczna i koszulę na pogrzeb bym przygotowała, żeby widział moja troskę
    • szara.myszka.555 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:02
      Gdybym nie musiała jechać 10 godzin autem na pogrzeb, to byłabym przeszczęśliwa.
      • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:12
        Ja też jestem w gruncie rzeczy ;p No ale nie wiem, uważałam że to obligatoryjne. I smutno mi, że nie zapytał albo od razu nie przedstawił ustaleń tylko musiałam to od niego wyciągać (jak wszystko zresztą). Ale gdzieś mi tam świata że to chyba egoistyczne z mojej strony może. i że jestem jego żona ale to jego rodzina (choć ja bym chciała żeby jechał ze mną na pogrzeb mojego dziadka).
        • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:20
          Nie bądź atencyjna. Mąż bardzo rozsądnie ustalił, że nie ma sensu ciągnięcie nastolatka z chorobą lokomocyjną taki kawał drogi.
          • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:32
            Ależ ja nie wątpię w jego Rozsądek. ogolnie to mam go za bardzo inteligentnego faceta, inaczej by tym mężem nie był ;p Chciałam tylko ,,żono, wiesz co, więc ustaliliśmy tak..." Chyba że nie miał do tego głowy od razu... ech, muszę z nim pogadac.
            • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:40
              Wyjazd zaraz, niespodziewany, daleko.
              Oczywiście, że nie miał głowy do rozkmin.
            • kk345 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:40
              kubekwsandalki napisała:

              > Ależ ja nie wątpię w jego Rozsądek. ogolnie to mam go za bardzo inteligentnego
              > faceta, inaczej by tym mężem nie był ;p Chciałam tylko ,,żono, wiesz co, więc u
              > staliliśmy tak..." Chyba że nie miał do tego głowy od razu... ech, muszę z nim
              > pogadac.

              Czekaj, przecież piszesz wyżej " ,,A, wogóle to ustaliliśmy (on, ojciec, siostra i jej mąż) że jedziemy w czwórkę, tylko tam i z powrotem". Czyli powiedział dokładnie to, co chciałaś usłyszeć, a ty z tego powodu strzeliłaś focha?
            • hanusinamama Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:56
              NO przeciez własnie ci powiedział tak/Ustalił z rodziacami i siostrą..bo to jego dziadek jest., To ich pogrzeb
            • te_de_ka Re: Problem małżeński. 26.06.22, 15:37
              Nawet rodziny, które wiedzą, że krewny odchodzi są w ciężkim szoku, gdy ten moment nadchodzi. Zaraz po śmierci trzeba ogarnąć organizację pogrzebu, więc oprócz szoku pojawia się jeszcze stres. No i to jest już kombo, dlatego moim zdaniem pomysł, żeby z nim pogadać jest ok. To nie był nieznany dziadek gdzieś tam za granicą tylko krewny, którego się znało i bywało. Wszyscy będziecie w żałobie, warto się wspierać i trzymać w trudnych chwilach razem bez względu na to, kto jedzie na pogrzeb a kto nie.
        • turbinkamalinka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:32
          Nie rozumiem. Wyjazd na krótko, ty nie bardzo chcesz jechać, wasze dziecko w czasie podróży choruje, dziadka znaliście słabo (właściwie wcale), co do ustaleń pogrzebowych nic ci do tego, do jakiegokolwiek dysponowania nawet pamiątkami po obcym człowieku nie masz prawa. W gruncie rzeczy cieszy cię, że nie jedziesz. O co ten foch? Skoro to długa podróż, to szwagier może jechać jako drugi kierowca. Może siostra była z dziadkiem bliżej, albo jest wrażliwsza i mąż jest jej potrzebny. Mąż o wsparciu z twojej strony nie pomyślał, bo w ogóle nie jest mu potrzebne.
          Fochy z du...
        • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:34
          kubekwsandalki napisała:

          > tylko musiał
          > am to od niego wyciągać (jak wszystko
          zresztą
          ).

          Powiedziałabym, że rzeczywiście masz problem małżeński, ale wcale nie ma on związku z organizacją pogrzebu.
          • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:41
            Tak, wkurza mnie to, o wszystko muszę dopytywac. On taki jest ogołem, nie zwierza sie nikomu (nawet kumplom ani siostrze ani matce), milczek i introwertyk wybitny. Tak, wiedziałam jaki jest, ,,widziały gały co brały" ogolnie ma kupę innych zalet i jest przekochany.
            • z_lasu Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:27
              Widzę jednak pewną różnicę między zwierzaniem się a przekazywaniem istotnych informacji organizacyjnych. Ja też się raczej nie zwierzam (a im więcej stresu mnie coś kosztowało tym większa szansa, że mąż się o tym nie dowie), ale informacje organizacyjne przekazujemy na bieżąco i to szczegółowo. Emocje to jedno, funkcjonowanie rodziny jako "przedsiębiorstwa" to drugie.
              • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:38
                No i przekazał jej jak tylko wróciła do domu, była dwa dni poza domem.
                Rzeczywiście, ustalenie kto pojedzie na pogrzeb nie jej dziadka to zamach na funkcjonowanie rodziny.
                • z_lasu Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:58
                  Autorka napisała "Tak, wkurza mnie to, o wszystko muszę dopytywac. On taki jest ogołem, nie zwierza sie nikomu". Więc chciałam zwrócić uwagę autorki, że to dwie różne sprawy. Zwierzać się nie musi (z tego jak się czuje w związku ze śmiercią dziadka), informacje organizacyjne przekazał - sam z siebie, bez dopytywania, odpowiednio szybko.
            • majenkir Re: Problem małżeński. 26.06.22, 16:09
              kubekwsandalki napisała:
              > ogolnie ma kupę innych zalet i jest przekochany.


              To idź go przytul i przeproś, bo tu akurat nie masz racji.
    • profes79 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:02
      Dziadek męża technicznie rzecz biorąc jest osobą obcą. Druga rzecz - sama piszesz, że może niekoniecznie chce ci się jechać. Trzecia - samochód może i być siedmioosobowy ale kilku(nasto) godzinna podróż to męczarnia.

      Ludzie naprawdę czasami sprawiają wrażenie jakby nie mieli się czym zająć w życiu i wyszukują sobie problemy na siłę.
    • ritual2019 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:05
      To dziadek a nie ojciec meza, kontakt sporadyczny, nie masz ochoty tak naprawde jechac, syn ma chorobe lokomocyjna...a ty robisz problem z niczego. Naprawde nie musisz byc zawsze w centrum uwagi. Przepros meza.
    • kachaa17 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:14
      Też bym się czuła pominięta, w końcu jesteś w tej rodzinie. Z drugiej strony to skoro podjęli taką decyzję to nie masz co się pchać na siłę - jak chcesz to możesz jechać - też mi łaska.
    • dreg13 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:15
      Współczuję twojemu mężu. Jemu umarł dziadek, ale to ty masz być najważniejsza i jeszcze strzelasz fochy.
      • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:22
        Nie chciałam strzelać żadnych fochów, musiałam sobie to przetrawić w środku i przemysleć ze jest to irracjonalne, ale jak miałam stłumić wewnętrzny wkur.w? Kłociłam sie sama ze sobą wewnętrznie, ale mąz to typ nie wylewny słownie a fizycznie, chciał się przytulic, ja sie odsunęłam i się obraził. Nie rozmawialiśmy potem a rano on wyszedl do pracy. Zastanawiam się, jak to poskładać. Nie chcę być egoistką. Chcę być informowana o ustaleniach na zasadzie ,,co ty na to jeśli pojadę sam..."
        • dreg13 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:35
          Strzelasz i to takie na niskim poziomie. Jestem fochmistrzynią pierwsza klasa i potrafię strzelić mężowi na zawołanie, ale akurat w przypadku pogrzebów nie zrobiłabym tego. Sama też nie chciałabym, żeby mi w takich przypadkach fochy strzelał. W ogóle on chciał się przytulić, bo JEMU zmarł dziadek, a ty wtedy foch? O rany, no na coś takiego na jego miejscu strzeliłabym focha level master
          • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:39
            Nie, on sie chciał przytulić, bo nie było mnie dwa dni w domu. Taki mamy styl, że czesto gęsto wisimy na sobie. Nie byl załamany ani nawet smutny, grał sobie na konsoli podczas. Chyba, że znowu to głęboko ukrywa.
            • sweterwkrate Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:27
              kubekwsandalki napisała:

              > Nie, on sie chciał przytulić, bo nie było mnie dwa dni w domu.

              To faktycznie masz się o co fochać. 🤦‍♀️
              Zwyczajnie nie pomyślał, że będzie Ci szkoda, że nie jedziesz, bo nie miałaś kontaktu z dziadkiem.

    • mamtrzykotyidwato5 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:17
      Tak masz fochy. Zachowujesz się tak, jakbyś to ty była w tym momencie najważniejsza, a tak nie jest. To ich dziadek, mogą ustalać co chcą, ty się powinnaś dostosować, bo to ciebie nie dotyczy. Mąż uznał, że nie ma potrzeby cię w to angażować, a ty masz o to pretensje? Zupełnie nie na miejscu te pretensje.
    • zielonyjeziorak Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:20
      Jprdl!

      Na wszelki wpadek przetłumaczę: brakuje mi innych słów, żeby wyrazić, jak bardzo nie rozumiem, o co ci chodzi/ nie chciałabym być twoim mężem w tej sytuacji.
      • z_lasu Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:10
        Się podpiszę.

        Byłabym głęboko wdzięczna mężowi za podjęcie takiej decyzji. Miałabym poczucie, że o mnie zadbał decydując, że nie muszę jechać 20h tylko po to, żeby pochować jego dziadka.
        • alicia033 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:03
          z_lasu napisała:

          > Się podpiszę.

          I ja też.
        • hanusinamama Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:59
          O matko sałatko! Tak samo. Chociazby ze względu na dziecko bardzo bym się cieszyła.
    • lannnnntana Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:21
      Tak, stoisz fochy, jesteś egoistką.
    • sonnija70 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:22
      Problem z dudy wziety. Sama nie jezdze na zadne pogrzeby kilkaset km, bo nie wiem po co mialabym to robic. Umarly raczej nie zauwazy twojej nieobecnosci, ani nie bedzie uradowany jak przyjedziesz.
    • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:28
      I ten mąż zaglądający na ematkę nie połapie się, czytając historię o swoim dziadku, wszystko jedno pod jakim nickiem?
      A jeśli nie czytuje ematki pasjami, to po jaką cholerę zmieniać nicka?
      Co do pogrzebu - tak, masz dziwne fochy. To nie wesele, żebyś obrażała się, że idzie bez ciebie.
      Ani nie masz ochoty jechać, ani dziadka nie znałaś specjalnie, syn podróż znosi kiepsko, ale to nieistotne, najważniejsze, że rodzina dziadka nie uzgodniła z tobą formy pogrzebu.
      Od razu widać, że jesteś prawdziwą ematką.
      • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:34
        No pewnie, że jestem smile Choć bidetu nie posiadam. Ot, z jednej strony mi źle z drugiej czuję wyrzuty sumienia, stad ten watek. Zawsze to inaczej jak ktos obcy doradzi.
        • ritual2019 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:39
          Poziom rozwoju emocjonalnego 8-latki
          • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:43
            Ehe, Najma za to poziom stulatki ma. bardzo konstruktywna krytyka, ale z twojej strony nic innego paść nie może smile
            • ritual2019 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:47
              kubekwsandalki napisała:

              > Ehe, Najma za to poziom stulatki ma. bardzo konstruktywna krytyka, ale z twojej
              > strony nic innego paść nie może smile

              Ze strony innych tez nie 😂 eh, chowanie sie pod zmienionym nickiem. Jeszcze godzina- dwie i cie rozszyfruja.😂
              Maz w przerwie gry na konsoli tez😂😂😂
        • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:44
          No dobrze, a w jakim celu zmiana nicka?
          Mąż czyta ematkę i widząc inny nick pomyśli "o kurczę, historia z dziadkiem normalnie jak moja, ale zbieg okoliczności!" czy nie czyta i wtedy nie ma to żadnego sensu?
          • jasnozielona_roslinka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:50
            pewnie co jakiś czas wchodzi i wyszukuje jakie posty napisała (albo to prawda i on jest zaburzony, albo pani jest przekonana że cały swiat sie kreci wokół niej... po poscie obstawiam jednak to drugie)
          • lilia.z.doliny Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:54
            Raczej mąż wchodzi na ematke, bo widzi nick żony, a nie trzaska wszystkie wątki jak adminka
            • jasnozielona_roslinka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:58
              gdzie widzi?
            • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:07
              Wchodzi na ematkę, bo widzi nick żony? Gdzie, na lodówce?
              • aniani7 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:16
                big_grin
    • ruscello Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:33
      Ja bym była wkurzona. Ktoś decyduje za mnie, mąż szwagierki jedzie, a takie samo powinowactwo jak ja. Co innego, gdyby mąż zapytał wcześniej, nawet z sugestią, że chyba byłoby lepiej, gdybym została w domu. Nie toleruję takiego załatwiania spraw.
      • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:37
        Sama nie wiem, większość głosów że mieli prawo sobie ustalic bo to ich dziadek a nie mój. Ale ja bym zapytała po prostu (w drugą stronę) czy mąż chce jechać, i wspólnie dojść do wniosku że to bez sensu.
      • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:40
        Kiedy miał pytać wcześniej?
        Miał z nią telekonferencję prowadzić, gdy była poza domem i w trasie i czekać z ustaleniami na akceptację?
        I ciekawa jestem, co robisz w takiej sytuacji, skoro nie tolerujesz?
        Przeprowadzasz z mężem dyscyplinującą rozmowę na szybko przed pogrzebem czy tak jak autorka, zarzucasz focha i odpychasz (???) męża z nadąsaną miną?
      • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:44
        Nie tolerujesz takiego załatwiania CUDZYCH spraw? 🤣
        Następna księżniczka, nawet cudzą śmierć nie przeszkadza w szukaniu atencji...
        • ritual2019 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:49
          😂😂😂😂 po rozszyfrowaniu nicka okaze sie ze to najlepsza psiapsiola wielu na tym forum😂😂😂
        • ruscello Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:02
          Ok, po prostu u nas to NIE SĄ cudze sprawy. W obu rodzinach jesteśmy traktowani jak dzieci/wnuki/siostrzeńcy, itd. Ani ja, ani mąż nie pomijamy się w różnych decyzjach dotyczących rodzinnych wydarzeń. Więc owszem, byłabym wkurwiona, że nagle się zachował inaczej.
          • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:08
            Ale zdaje się, że ten konkretny mąż ani nie zachował się inaczej niż zwykle, ani tym bardziej nie zrobił tego nagle.
      • hanusinamama Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:01
        Maz szwagierki robi chyba za drugiego kierowce. Jada na sam pogrzeb, 10 h w jedną strone to akurat rozsądnie aby był kierowca na zmianę
    • 1matka-polka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:38
      "wogóle to ustaliliśmy (on, ojciec, siostra i jej mąż) że jedziemy w czwórkę, tylko tam i z powrotem"

      Nie wyobrazam sobie, ze maz podejmuje takie decyzje beze mnie. Czy pierwszy raz tak zrobil?
    • jasnozielona_roslinka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:44
      "mnie się nawet nie chce koniecznie na ten pogrzeb jechać, syn ma chorobę lokomocyjną i podróż autem znosi źle" ale zrobię sobie na złosć i bede sie wykłócać o to ze chcę jechać. Powodzenia jeśli istniejesz
      Mąż się obraził i poszedł spać ... biorąc pod uwagę jak odbierasz świat to pewnie maż po prostu poszedł spać.
      W najgorszej sytuacji jest szwagierka jak bedzie musiała cię taka nieszczesliwa wieźć na pogrzeb nie twojego dziadka, oczywiscie nieszczesliwa bo cały swiat sie nie kreci wokół ciebie .
      Powinnas jeszcze teraz zadzwonic z pretensjami do szwagierki, niech sie wytłumaczy...
      • kubek0802 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:07
        Moim skromnym zdaniem nie ma znaczenia czy autorka chce jechać czy nie, oraz że to dziadek męża z nią niespokrewniony. Chodzi wyłącznie o relację mąż -żona i takie załatwienie sprawy jest niefajne.
        • aniani7 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:23
          Tez tak mysle i widze, ze watek ma potencjal, teraz forumki spuszcza spbie z kija.
        • kachaa17 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:36
          Zgadzam się
        • alicia033 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:08
          kubek0802 napisała:

          > i takie załatwienie sprawy jest niefajne.

          gdyż?
          W jakich jeszcze sprawach, poza ustaleniem pochówku dziadka męża żona musi zostać obligatoryjnie zapytana o zdanie?
        • jasnozielona_roslinka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 14:07
          w sensie to kto pojedzie na pogrzeb staruszka z którym forumka nie była zwiazana jest kwestia relacji maz zona? Strasznie kruche te relacje jesli podważają je takie decyzje (na dodatek sensowne). Nie, nie każda decyzja jaka podejmujemy w zwiazku musi byc konultowana z druga strona.
          Tutaj nie relacja a kruche ego forumki cierpi (bo jakto tak bez jej udziału zapadła decyzja luźno z nią zwiazana).
          No nie wyobrażam sobie że mój maż jakies fochy stroi, na forach sie rozpisuje bo wraz z członkami mojej rodziny pochodzenia podjęliśmy decyzje ze najwygodniej jak sami pojedziemy 10 h na pogrzeb mojego dziadka...
    • leosia-wspaniala Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:52
      Dorosłemu facetowi umarł dziadek, z którym nawet nie był blisko - nie sądzę, żeby go to specjalnie ruszało. Zaplanowali z rodziną wyjazd, żeby było sprawnie, nie brał cię pod uwagę, bo pewnie założył, że dla ciebie ten dziadek to już w ogóle obcy człowiek. Bijesz pianę bez sensu.
      • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:09
        Może masz rację.
    • furiatka_wariatka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:52
      Straszne fochy stroisz. Przecież to sprawa twojego męża i jego rodziny jak załatwią pogrzeb. Jak chcesz zgrywać taką dobra i wspierająca żonę, to daj mu zwyczajnie spokój, pewnie w jakiś sposób przeżywa śmierć dziadka i potrzebuje wsparcia, a nie robienia fochów w sprawie wycieczki na pogrzeb.
      • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:59
        Wezme to sobie do serca. No nie chcę byc świnia, kocham męża, dlatego pytam.
    • obrus_w_paski Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:55
      Egzaltacja i Nagromadzenie specyficznych emotikonek sugeruje bardzo konkretna emame, nawet odległości między teściami a jej aktualnym miejscem zamieszkania sie zgadza. A wiek dzieci i inne drobne szczegóły pewnie zmieniła dla niepoznaki
      • obrus_w_paski Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:56
        A odnośnie pytani w poście startowym- takie aż cringe te fochy
      • bergamotka77 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:04
        Którą?
        • alicia033 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:10
          bergamotka77 napisała:

          > Którą?
          >

          niby taka bystra a musi się pytać.
          Ojoj berżi, no znowu ci nie wyszło.
          • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:32
            Ona zawsze pyta i zawsze chyba ma nadzieję, że ktoś jej podpowie wink
    • sueellen Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:56
      Facetowi umiera dziadek, a żona puszcza fochy bo o niej nie pomyślano. Piękne.
    • martishia7 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 09:56
      O kur#a, że tak powiem. Po przeczytaniu tego posta podałabym wynik pomiaru na moim egocentrometrze, ale zabrakło skali.
      W takich sytuacjach od małżonka oczekuję, że zawrze ryj i będzie pomagał w taki sposób, o jaki ja poproszę. Żeby nie było, to samo oferuję w drugą stronę. To jest jeden z tych momentów kiedy foszki należy wsadzić w kieszeń.
    • purchawka2020 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:17
      A daj spokój, dziadkowi już jest wszystko jedno.
      Słabo go znałaś , po co tam chcesz jechać?
      Niesłusznie czujesz się pominięta, nie musisz robić wszystkiego z rodziną swojego męża zwłaszcza, że to ich dziadek - nie twój.
      Tym bardziej jeśli syn ma chorobę lokomocyjną a pogrzeb jest daleko.
      • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:21
        Ależ ona wcale nie chce jechać. Chce tylko w każdej możliwej sprawie mieć głos w dyskusji i być pytana o zdanie.
    • 3-mamuska Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:31
      Jak dziecko tekst o wycieczce był chamski z twojej strony. To raz. Dwa nie przesadzaj z tym podejmowaniem decyzji bez ciebie to nie twoja rodzina. Miejsce latem/ferie było a teraz będą tez inni ludzie na pogrzebie.
      Jeśli nie chcesz jechać plus syn choroba, to bym się ucieszyła ze nie muszę jechać pogrzeby to przykre wydarzenia nie bardzo mi się chce w nich uczestniczyć jeśli to nie jest konieczne.
      To mąż stracił kogoś bliskiego i ma prawo durnych ruchów. A ty niby dorosła strzelasz fochy jak gówniarz. Tym bardziej ze chcą jechać na szybko.

      Gdyby ci zależało wystarczyło powiedzieć ależ ja chce pożegnać dziadka zależny mi.
      • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:38
        Dzięki. masz rację, to mąż ma prawo reagować nielogicznie, a nie ja. Mam ten problem, że reaguję na hurra a potem myślę czy to rozsądne. mąż jest inny, najpierw pomyśli potem mówi.
        • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:41
          To przeproś męża za reakcję nieadekwatną do sytuacji, przytul i wspieraj na jego sposób.
    • 152kk Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:35
      Mogłaś poczuć się źle, że zostałaś pominięta, na uczucia nie ma się wpływu. Ale powód twój mąż rozmawiał z siostrą i ojcem na bieżąco, wszyscy są w stresie (w końcu zmarł ich bliski) i nic dziwnego, że nie pomyślał o tobie skoro cię nie było "pod ręką" .
      Zatem twoje fochy były zdecydowanie nie na miejscu, postaraj się ugłaskać męża i być z nim w tej trudnej chwili i jechać ze wszystkimi (skoro możesz i chcesz)
      • z_lasu Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:39
        Kiedy ona właśnie nie chce jechać.
      • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:39
        Przecież ona wcale nie chce jechać... Foszy dla samego foszenia.
        • kubek0802 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:52
          Raczej dlatego, że została potraktowana jak dodatek do rodziny męża, a nie partner w związku.
          • purchawka2020 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:04
            Jako partner w związku ( z mężem) jest dodatkiem do rodziny męża. Nie jest w zwiazku z dziadkiem, ojcem i siostrą męża.
            • kubek0802 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:09
              Mam na myśli wyłącznie męża jako partnera. Relacje z pozostałą częścią rodziny męża są tu bez znaczenia.
          • iwles Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:13
            kubek0802 napisała:

            > Raczej dlatego, że została potraktowana jak dodatek do rodziny męża, a nie part
            > ner w związku.


            W twoim związku ŻADNE z was nie ma prawa podjąć samodzielnie decyzji?
            • kubek0802 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:29
              Rozpatrujemy konkretny przypadek. W takim jak opisany można to było załatwić inaczej, bez wzbudzania niejako poczucia wykluczenia. I nie chodzi o samodzielność decyzji.
              • iwles Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:36

                Mieć pretensje, że nie jedzie, kiedy jechać nie chce, to jest chore. Widać, że chodziło jej tylko o to, że została pozbawiona powiedzenia NIE.
                • kubek0802 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:39
                  Została pozbawiona możliwości powiedzenia czegokolwiek. Już pisałam to czy chce jechać czy nie jest bez znaczenia.
                  • iwles Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:41

                    Czyli jednak chodzi o to, że mąż NIGDY nie może podjąć samodzielnie decyzji.
                    Tym bardziej, że nie jadą ich samochodem, grzecznościowo siostra go zabiera.
                  • tt-tka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:43
                    Pyszczek jej zakleili plastrem ? Powiedziec mogla cokolwiek i wszystko, np "chcialabym pozegnac dziadka" albo "chcialabym byc z toba na pogrzebie" - tylko imo nie powinna nic mowic, z tego prostego powodu, ze pogrzeb organizuje syn zmarlego, jej tesc, a nie maz.
                    No, mogla tez oczywiscie kazac mezowi zrobic rejtana i powiedziec rodzinie, ze skoro kubek nie jedzie, to i on, maz, nie jedzie. Osobiscie odradzam.
                  • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:44
                    A po co miałaby mówić cokolwiek w takiej sytuacji?
                    • kubek0802 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:54
                      Teoretycznie mogła usłyszeć od męża coś w stylu: zmarł dziadek, organizujemy się z pogrzebem, jak widzisz nasz udział? I odpowiedzieć: zdecyduj jak uważasz, dostosuję się. Pewnej kolejności moim zdaniem zabrakło. Oczywiście inni mogą żyć i komunikować się po swojemu.
                      • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:20
                        Ale to nie jest sytuacja, w której cokolwiek powinno od niej zależeć, więc niby dlaczego mąż powinien pytać, jak ona widzi ICH udział?
                        Gdyby stwierdziła, że wcale nie widzi, to mąż potulnie powinien zostać w domu?
                        Mógł zapytać czy chce jechać, ale znając żonę i syna nie od dziś, podjął najlepszą możliwą decyzję.
                        Bo przecież ona i tak nie chce jechać a dzieciak ma chorobę lokomocyjną..
                        • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:39
                          Kto ci powiedział że ja nie chciałam? Pisałam że podróż jest upierdliwa, ale nie przyszło mi do głowy, że nie jadę. Dla mnie to była oczywistość. No ale jak nie, no to nie. I nie, nie zabroniłabym nigdy męzowi udziału w jakimkolwiek pogrzebie, bo tak.
                          • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:44
                            No ty pisałaś , tu, w tym wątku że wcale ci się nie chce jechać, bo podróz upierdliwa a dziecko ma chorobę lokomocyjna .. wymysliłam sobie?
                            Jeśli tak, to sorry 🙄
                          • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:46
                            Dlaczego przyszło Ci do głowy, że Twoja i dziecka z chorobą lokomocyjna obecność na pogrzebie w innym kraju, gdzie trzeba jechać kilkanaście godzin jest oczywista?! Dla mnie oczywiste byłoby, że nie jadę.
                            • mashcaron Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:48
                              Dla mnie nic nie byłoby oczywiste. Jechać bym oczywiście w tej sytuacji nie miała ochoty, ale jeżeli mężowi by z jakiegoś powodu na mojej obecności zalezało, to bym pojechała.
                          • 152kk Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:49
                            Weź przeczytaj na spokojnie swoje komunikaty tu na forum i zastanów się, czy tak samo nie komunikujesz się z mężem.
                            Bo zobacz co nam przekazałaś: 1) chcę (bo to oczywiste) albo nie chcę jechać (bo to męczące) 2) dziadek męża był mi bliski (lubiłam go), dziadek męża był mi obojętny (rzadko się widywaliśmy, mało go znałam) 3) komunikujesz się nie odzywając do męża kilka (naście?) godzin ale to nie jest foch 4) co konkretnie cię uraziło: to, że mąż nie uznał za oczywiste że jedziesz (jak to czyni szwagierka wobec szwagra), że nie uzgodnił twojego wyjazdu z tobą tylko najpierw rozmawiał z pjcem i siostrą? Itp itd
                            Tak czy siak moim zdaniem po twojej stronie jest wyciągnięcie ręki do męża w tej sytuacji w sposóbdelikatny i taktowny.
                          • krypteia Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:55
                            kubekwsandalki napisała:

                            > Kto ci powiedział że ja nie chciałam? Pisałam że podróż jest upierdliwa, ale ni
                            > e przyszło mi do głowy, że nie jadę. Dla mnie to była oczywistość. No ale jak n
                            > ie, no to nie. I nie, nie zabroniłabym nigdy męzowi udziału w jakimkolwiek pogr
                            > zebie, bo tak.

                            Kolejna mundra, tym razem autorka nie jest w stanie przeczytać ze zrozumieniem tego co napisała W pierwszym poście:

                            " mi się nawet nie chce koniecznie na ten pogrzeb jechać"
                          • iwles Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:59
                            kubekwsandalki napisała:

                            > Kto ci powiedział że ja nie chciałam?


                            a to nie twoje słowa? "mnie się nawet nie chce koniecznie na ten pogrzeb jechać"




                • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:34
                  A mnie się wydaje, że jest drugie dno i to po prostu była kolejna sytuacja, w której mąż coś ustala bez konsultacji i stąd przesadzona reakcja.
                  A że akurat w tej sprawie ustalili bez pytania jej co myśli to jak najbardziej rozumiem.
                  • kachaa17 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 17:22
                    To że się czegoś nie chce nie oznacza, że się czegoś nie zrobi. Mnie się nie chce co sobotę sprzątać ale sprzątam bo chcę mieć posprzątane a nikt inny tego za mnie nie zrobi.
                    • z_lasu Re: Problem małżeński. 24.06.22, 18:08
                      No i gdybyś dostała od męża propozycję, że on to zrobi, to byś się fochnęła, że zdecydował o tym bez Ciebie?
        • 152kk Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:54
          Że nie chce to napisała w kolejnych postach. Z relacji rozwy z mężem wynikało, że chce.
          Tak czy siak kiepsko się wątkodajka zachowała wobec męża, będącego wszak w żałobie, i warto by było żeby to odkręciła, a na przyszłość nauczyła się panować nad swoimi reakcjami i powstrzymała od fochów ( w kolejnych postach wychodzi nie tylko, że odepchnęła męża, który chciał się przytulić ale nie odzywała się do niego do rana następnego dnia).
          Ale chyba sama już się zorientowała, że przesadziła i mam nadzieję,że oprócz dyskusji na forum pogadałaz mężem.
          • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:13
            Z tym nieodzywaniem to tak nie do końca, bo to było na sam wieczór i od razu poszliśmy spać. Owszem pogadam. Tak, poczułam sie jak dodatek do rodziny ale może macie rację, dziadek to dalsza rodzina a on zdecydował tak żeby było mi wygodniej. Po prostu pomyślałam że mam być na tym pogrzebie bo tak, bo to mąż, ale skoro chce sam. Troche argumentów tu padło.
            • iwles Re: Problem małżeński. 24.06.22, 11:19

              Myślę, że to nie chodzi o to, że mąż chce być sam, bez ciebie, ale że tak jest najlepiej, ty zmeczona, synowi trzeba zorganizowac opiekę, a i w samochodzie komfort mniejszy, im więcej ludzi.
            • pade Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:42
              kubekwsandalki napisała:

              > Z tym nieodzywaniem to tak nie do końca, bo to było na sam wieczór i od razu po
              > szliśmy spać. Owszem pogadam. Tak, poczułam sie jak dodatek do rodziny ale może
              > macie rację, dziadek to dalsza rodzina a on zdecydował tak żeby było mi wygodn
              > iej. Po prostu pomyślałam że mam być na tym pogrzebie bo tak, bo to mąż, ale sk
              > oro chce sam. Troche argumentów tu padło.

              Nie daj sobie wmówić, że myślałaś źle. Że jesteś przewrażliwiona atencujszka z fochembig_grin
              Po prostu, jedni mają takie przekonania a inni inne, wcale nie słuszniejsze.
              Dla Ciebie, gdzie Ty Gajusz, tam ja Gaja to oczywistość, dla innych niekoniecznie.
              Być może mąż przekazał Ci informację w taki sposób, że poczułaś się wykluczona z rodziny, w jakiś sposób odrzucona (masz takie doświadczenia w przeszłości?), a może zwyczajnie oznajmił (dla niego zwyczajnie, dla Ciebie niekoniecznie). Przyjrzyj się swoim emocjom, czy są stąd czy stamtąd i swoim przekonaniom (w tych sprawach razem, w tych nie).
              Nie ma co rozdzierać szat, wyjaśnij mężowi co i jak i daj buziakasmile
              • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:45
                Owszem, tak. Ja naprawdę daję mężowi swobodę, dajmy na to, przykładowo ja nie lubię Star Warsów, a on tak, więc on sobie poszedł do kina na to z kolegą a ja nie. Z kolegami chodzi kiedy chce, pragne jeno informacji gdzie jest mniej wiecej i o ktorej wróci. On nigdy nie narzekał na ,,sznurek". Po prostu wydawało mi sie, ze pogrzeb dziadka to taka oczywistość. Ustalili jak jest wygodniej i musze se to przetrawić, bo ja bym go na pogrzeb swojego dziadka targała, byloby mi dziwnie bez niego. On ma widać inaczej a zresztą ten dziadek to już taki bardziej ze wspomień dziecięcych i z rzadkich rozmów na skype. Tak, Pade, przekazał mi to co sobie ustalili bo zapytałam, on to oznajmił normalnie dla mnie to był szok. Takie ,,aha, nie jadę" choć po grubszym zastanowieniu to ma sens
                • kachaa17 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 14:22
                  Dla mnie to też by była oczywistość, że jadę.
                  • iwles Re: Problem małżeński. 24.06.22, 14:24
                    kachaa17 napisała:

                    > Dla mnie to też by była oczywistość, że jadę.


                    oczywistością dla ciebie jest wpakowanie się szwagierce do samochodu ?
                    • kachaa17 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 14:46
                      Nie, oczywistym dla mnie założeniem jest, że jak umrze dziadek mego męża to jadę na pogrzeb. Aktualnie męża nie mam ale jak miałam to takie miałam podejście.
                      Więc też bym była jakoś dotknięta w takiej sytuacji jak autorka.
                      • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 14:52
                        Dla mnie oczywiste jest coś wręcz przeciwnego, chyba, że pogrzeb gdzieś w okolicy i mąż wprost prosi, żeby mu towarzyszyć. Ale zasadniczo jest mi to obojętne.
                      • iwles Re: Problem małżeński. 24.06.22, 14:54

                        Ale wy nie jechalibyście sami swoim samochodem.
                        Jedzie siostra męża, a on, grzecznościowo, jedzie z nią.
                        Ja nie widzę tu miejsca na "oczywistości".
                        • kachaa17 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 15:02
                          Ale autorka nie jest jakąś przypadkową osobą ale żoną, członkiem tej rodziny. Nie rozumiem więc wykluczenia jej z tej rodziny.
                          Nie wiemy też czy mąż siostry jedzie jako kierowca czy po prostu do towarzystwa.
                          • triss_merigold6 Re: Problem małżeński. 24.06.22, 15:08
                            Racjonalna decyzja męża nie jest wykluczeniem, potraktowanie tego osobiście to +300 do bycia atencyjna niedowartościowaną pindą.
                        • tt-tka Re: Problem małżeński. 24.06.22, 15:09
                          iwles napisała:

                          >
                          > Ale wy nie jechalibyście sami swoim samochodem.
                          > Jedzie siostra męża, a on, grzecznościowo, jedzie z nią.

                          zasadniczo jedzie ojciec, syn zmarlego, z dziecmi...

                          > Ja nie widzę tu miejsca na "oczywistości".

                          Tez nie. Tym bardziej ze procz pogrzebu bedzie 10 godzin w jedna strone i 10 w druga w zamknieciu - moze osierocony syn woli powspominac ojca z dziecmi, ktore go dobrze znaly, moze potrzebuje pocieszenia, tysiac sto powodow moglo spowodowac taka wlasnie decyzje.
                          ja w kazdym razie nawet 10, a tym bardziej 20 godzin zamknieta z autorka nie chcialabym spedzic, sorki
                          • borsuczyca.klusek Re: Problem małżeński. 24.06.22, 16:22
                            Dodajmy do tego jeszcze, że panie się nie lubią i nie odbierają na wspólnych falach.
                      • 3-mamuska Re: Problem małżeński. 25.06.22, 01:47
                        kachaa17 napisała:

                        > Nie, oczywistym dla mnie założeniem jest, że jak umrze dziadek mego męża to jad
                        > ę na pogrzeb. Aktualnie męża nie mam ale jak miałam to takie miałam podejście.
                        > Więc też bym była jakoś dotknięta w takiej sytuacji jak autorka.



                        Dla mnie żadna oczywistość jak to jest daleko, mało znana osoba, nie macie prawka a twoje dziecko rzyga.
                        A tam nie zostają na pobyt tylko jadą odhaczyć przykry obowiązek.
    • borsuczyca.klusek Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:41
      Moim zdaniem przesadzasz i to konkretnie. Jeżeli chciałaś jechać na pogrzeb wystarczyło powiedzieć "ej Stary też bym chciała pożegnać dziadka, weź mnie wkręć do gabloty" i problem solved.
      A co do decyzji to też za bardzo nie rozumiem o co się rzucać, bo to nie twój ojciec ani dziadek nawet nie twój samochód. Mąż siostry też jedzie pewnie bardziej na zasadzie zmiennika skoro podróż długa.

      Swoim borsuczym nosem wyczuwam potrzebę nadmiernej kontroli 😉
      • kubekwsandalki Re: Problem małżeński. 24.06.22, 10:50
        Przyjmuję do wiadomości, że przesadzam. Dlatego tu pytam. Nadmierna kontrola eee chyba nie, często gęsto chadzamy gdzieś osobno i mu ufam. (Ja z koleżankami, on z kolegami. Wakacje zawsze wspólne, w tygodniu różnie, jak to w życiu, ja mam swoje hobby a on swoje, część znajomych wspólna).
        • homohominilupus Re: Problem małżeński. 24.06.22, 12:47
          Juz drugi raz użyłaś tego obrzydliwego zwrotu często gęsto. Nie możesz po prostu pisać: często? Jedno słowo, oszczędność klawiatury i od razu post ładniej wygląda.
          • m_incubo Re: Problem małżeński. 24.06.22, 13:36
            Może pisać jak chce. Co jest obrzydliwego w "często gęsto"?
            • claudel6 Re: Problem małżeński. 25.06.22, 02:50
              jest prostackie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka