myosotisblue
26.07.22, 18:45
Taka banalna historia - dziewczyna, chłopak, wielka miłość. Ona zawsze chętna na spotkanie, choćby się paliło i waliło. On nigdy nie ma czasu, bo nauka, bo praca, bo rodzina.
Na wakacje się rozjechali i z jego strony zero kontaktu. Nie dzwoni, nie pisze. Ona pisała, ignorował jej próby kontaktu, potem zadzwonił raz, wszystko cacy - i znowu cisza.
Młoda mi się nie zwierza, ale jak chodzi z nosem na kwintę to z niej wyciągnęłam. Domyśliłam się, że coś jest nie tak, bo gdy mają kontakt to słyszę o nim 15 razy dziennie.
Sugerowałam, żeby się ceniła i nie kontynuowała takiej byle jakiej relacji, nie ona nie zerwie, bo jej zależy.
Czemu on nie zerwie - nie rozumiem, ewidentnie mu nie zależy ani trochę. Może ma inną, może tylko ta się znudziła, ale po co trzyma ją w niepewności, we, że jej zależy.
Najchętniej zażądałabym stanowczo zerwania kontaktów, no ale niestety nie te czasy, zwłaszcza że nie wchodzą w grę kwestie, ze nieodpowiednie towarzystwo, deprawacja itp, bo on nic złego, on tylko jej nie chce...