Dodaj do ulubionych

Nowy billboard - o rozwodach

    • evening.vibes Re: Nowy billboard - o rozwodach 31.08.22, 10:57
      2% praktykujących się rozwodzi.
      100% mieszkańców Korei Północnej jest szczęśliwych.

      Tyle w kwestii statystyk.
    • kicifura Re: Nowy billboard - o rozwodach 31.08.22, 11:08
      A jaki % je mięso w piątek przed Wielkanocą?
    • pomozeciepomozemy Re: Nowy billboard - o rozwodach 31.08.22, 15:46
      Zadanie z matematyki na 1 września jak znalazł. Brakuje tylko polecenia: wylicz, gdzie te dzieci.
    • kropkaa Re: Nowy billboard - o rozwodach 31.08.22, 16:13
      Ciekawe, ile jest małżeństw chodzących do kościoła i modlących się wspólnie. To chyba w promilach się liczy.
    • dreg13 Re: Nowy billboard - o rozwodach 31.08.22, 22:34
      A ja wam powiem, że w sumie bardzo lubię te plakaty. Ci, którzy mają małe, ale czytające już dzieci to wiedzą - dzieci nie przejdą obok tego obojętnie. I zawsze zadadzą pytanie "mamo, a dlaczego pokój pokój pokój?" lub "gdzie te dzieci" i "kochajcie się...". I normalnie to nie zawsze pamiętam, żeby obgadać z dziećmi wszystko, a tak...

      A tak - "pokój pokój pokój" Medjugorie - wypadek autobusu z pielgrzymami, ironia losu, czy się modlisz czy nie modlisz to wszystko jedno, wojny religijne itp.

      "Gdzie te dzieci" - in vitro, nie mielibyście bez tego kuzynów, aborcja (usunęłam płód z ZD, pierwsza ciąża, bez tej aborcji nie miałabym więcej dzieci, czyli w sumie nie miałabym z kim gadać), chore dzieci, warunki ekonomiczne, świadome rodzicielstwo

      "Kochajcie się mamo i tato" - a to już totalne pole do popisu, bo ja i mój mąż się kochamy od 20 lat, jesteśmy ateistami, a mnóstwo naszych znajomych po ślubach kościelnych jest po rozwodach. I mnóstwo rodziców znajomych moich dzieci też po rozwodach, a wszelkie chrzty i inne jak najbardziej były grane. Do tego wyzysk ekonomiczny, picie, bicie, awantury, jak to było kiedyś - można poszaleć z rozmową

      Czekam na kolejne tematy, heh.


      • jednoraz0w0 Re: Nowy billboard - o rozwodach 31.08.22, 22:57
        Tak, one bez wątpienia są fantastycznymi conversation starters na wielu poziomach. Sama wesoło prokrastynuję teraz przez nie.
        Tylko trudno je lubić gdy się poczyta cele statutowe fundacji, pomyśli, ile kapusty na to poszło i ilu ludziom w ramach tych celów naprawdę można by było pomóc.
    • asia_i_p Re: Nowy billboard - o rozwodach 01.09.22, 08:42
      Jestem ciekawa, ile grafik wziął za projekt.
      • arthwen Re: Nowy billboard - o rozwodach 01.09.22, 11:25
        Dopiero przy tym "projekcie" cie to ciekawi?
        Bo ja jestem zdania, że albo nie mają żadnego grafika, albo robi to kuzyn/ka właściciela firmy, albo jest to oferta w stylu: dobra, zrobię wam to jak chcecie, ale nigdy nie może wyjść moje nazwisko!
        • marta.graca Re: Nowy billboard - o rozwodach 01.09.22, 18:08
          Autorka plakatu z płodem nawet nie wiedziała, że jej zdjęcie zostało użyte w tej kampanii...
          • jednoraz0w0 Re: Nowy billboard - o rozwodach 01.09.22, 18:22
            Nie musiała wiedzieć, znała warunki na jakich udostępniła zdjęcie na stockach. To nie był plakat tylko grafika stockowa która każdy, kto zapłaci parę groszy, może wykorzystać jak mu sie podoba. Tyle, ze tego było nasrane w takiej ilosci, ze niewykluczone, ze przekroczyli limit licencji i powinni więcej zapłacić, ale to by musiała udowodnić.
        • jednoraz0w0 Re: Nowy billboard - o rozwodach 01.09.22, 18:12
          Na billboardach zwyczajowo nie podaje się nazwiska grafika i tak.
    • bruy-ere Re: Nowy billboard - o rozwodach 13.09.22, 09:19
      Ktoś sprawdził te "badania" tongue_out Cytuję z profilu FB Lifepress.

      Zawsze mnie zdumiewało, że miłość do badań i naukowych dowodów nie jest tak powszechna, jak powinna być moim zdaniem, bo ja otóż uważam, że zdanie "poka kwity!" powinno być naturalnym elementem konwersacji międzyludzkiej. Wiem, jestem w mniejszości, często to słyszę, najczęściej od zwolenników instytucjonalizacji dzieci informujących mnie, że furda badania, liczy się doświadczenie na-ocz-ne! A oni/one widzą te szczęśliwe dzieciaczki z domu dziecka podczas każdego dyżuru, co oznacza, że dzieciaczki są szczęśliwe, i czego nie rozumiem?!
      Dziś więc postanowiłam pokazać na jednym prostym przykładzie, na czym polega mój punkt widzenia odnośnie miłości do badań i nauki, i dlaczego warto uczyć dzieci krytycznego myślenia, dociekliwości, upierdliwego drążenia i tego wszystkiego, przez co Wasze dzieci skończą jako nielubiane nerdy oraz zakały każdego rodzinnego przyjęcia. Uważam, że to nęcąca perspektywa.
      No więc Fundacja Kornice wypuściła kolejny billboard, wiadomo, każdy widział. Osobiście uważam, że najbardziej interesującą jego częścią jest zdanie "Badania wykonane parę lat temu w USA".
      Wierzę, że żaden socjolog i żadna antropolożka nie są w stanie przejść koło takiego zdania obojętnie, no bo my zawsze chcemy wiedzieć dokładnie: parę lat temu to znaczy, że ile? W USA to znaczy, że gdzie, w którym stanie i kto dokładnie? Która uczelnia? Kto recenzował i w ogóle jaki był proces rezenzencki? Kto te badania wydał? I rodzi nam się w głowach jeszcze wiele pytań, które nie ciekawią nikogo poza nami, bo nie bez powodu jesteśmy zakałami imprez, wiadomo.
      W każdym razie postanowiłam się tego dowiedzieć, bo strasznie, ale to strasznie mnie interesowało, ile to jest 'parę lat temu' i jak wyliczono, ze jedno małżeństwo na tysiąc.
      Wpisałam więc w wyszukiwarki naukowe stosowne frazy w lengłydżu, to znaczy "małżeństwa modlące się codziennie rozwodzą się rzadziej" i szybko znalazłam się na stronie Journal of Marriage and Family, a potem Journal of Family Psychology, a potem Social Science Research, i w sumie zaliczyłam jeszcze parę innych periodyków i wiecie co?
      Smutek i rozczarowanie, bo nikt nie twierdził, że z badań mu/jej wyszło, że w grupie małżeństw wspólnie chodzących do kościoła i modlących się rozwodzi się jedno na tysiąc. Ani nawet nie twierdził, że wyszło to innym (i tu referencja do badania).
      Już byłam gotowa posądzić Fundację Kornice o kłamstwo - serio, byłam w stanie sformułować tak ciężki zarzut wobec tych miłych ludzi - aż tu przyszło mi do głowy, że może źle szukam?
      Bo może wyszukiwarki baz naukowych nie są właściwym adresem, może trzeba przetrzepać zwyczajne zasoby w sieci?
      No i jednak nie bez powodu dali mi dyplom, okazuje się (znaczy bez powodu, bo jednak to olśnienie nie przyszło od razu), ponieważ - bingo!
      Nacieszcie swoje oczy:
      "A recent Gallup poll indicated that among married couples who regularly pray together, the divorce rate drops to one out of 1,153 marriages."
      To akurat tweet organizacji Assemblies of God News, podejrzewam że źródło nieco mało wiarygodne naukowo dla ateistycznych męczybuł, ale w tej chwili istotne są dwie rzeczy: po pierwsze ten tweet pojawił się w 2018 roku (zdjęcie załączam), a po drugie zwróćcie uwagę na słowo "recent" czyli "niedawny".
      Zatem w 2018 roku wspomniany sondaż (a więc wiemy już, że "badania" to sondaż) był uznany za niedawny, wspaniale.
      Szukałam więc dalej i okazało się, że to właśnie współczynnik 1:1,153 był kluczem do sukcesu (zdjęcia załączam).
      Cytat zrobił nieprawdopodobną furorę, pleni się na stronach przeróżnych amerykańskich pastorów, kościołów domowych, wspólnot protestanckich i katolickich, w mediach społecznościowych i na blogach.
      Wprawdzie fundamentalistyczne robaczki zza Wielkiej Wody do dziś nie potrafią zdecydować, czy wspomniany sondaż przeprowadzono w 1993 czy w 1997 roku, za to cytat pojawił się nawet w książkach, na przykład w 2014 roku niejaka Cheryl Sacks, autorka dzieła o imponującym tytule "Kościół nasycony modlitwą: kompleksowy podręcznik dla liderów duchowych" cytuje go dając w przypisie beztroskie objaśnienie "Sondaż z 1993 roku".
      No i już, pozamiatane, a Wam się wydawało, że co? Że powie może, jaki to sondaż? Kto go zrobił? Bez jaj, Cheryl Sacks na pewno nie jest nerdką i zakałą imprezy, to miła pani z Phoenix w Arizonie.
      Nie mam więc dobrych wieści. Nikt nie widział na oczy tego sondażu, choć niektórzy twierdzą, że wykonała go organizacja National Association of Marriage Enhancement ("Krajowe Stowarzyszenie Wspierania Małżeństwa"). Niestety sama organizacja wcale się do tego nie przyznaje - głupi jacyś, pół amerykańskiego fundamentalistycznego Internetu (i jedna polska fundacja) wpiera im, że zrobili taki sondaż, a oni - że nie, nic takiego nie robili. Najwidoczniej ci goście i gościówy nie potrafią w PR.
      Podsumujmy więc: wśród małżeństw wspólnie chodzących do kościoła i modlących się rozwodzi się jedno na tysiąc, choć nikt tego nie udowodnił poza "sondażem" z 1993 bądź 1997 roku, o którym nie wiadomo, czy w ogóle zaistniał, a jednak był przeprowadzony przez National Association of Marriage Enhancement (lub też wcale nie przez nich) na nieznanej próbie Amerykanów, z nieznaną metodologią i z nieistniejącym raportem z tego sondażu, ale to wszystko prawda!11!!!
      W każdym razie Fundacji Kornice spodobało się to na tyle, że wydała kasę na billboardy i bardzo słusznie, kto bogatemu zabroni, ich kasa, ich decyzje.
      Ponieważ Wasze dzieci nie nauczą się w szkole za rządów Czarnka stawiania krytycznych pytań, upierdliwego drążenia i dociekliwości, oznacza to chyba, że sami musicie je tego nauczyć. Chyba że wolicie, aby otwierały w zdumieniu buzie patrząc na billboardy Fundacji Kornice i mówiły do siebie "o jaa, badania wykonane w USA parę lat temu, ale sztos!".
      Anna Krawczak
      • bene_gesserit Re: Nowy billboard - o rozwodach 13.09.22, 10:51
        Pani Krawczyk zrobiła kawał świetnej roboty, dzięki za znalezienie tego.

        Swoją drogą, czemu ta fundacja powołuje się na (he he rzekome) badania amerykańskich protestantów, zamiast zainwestować swoją niemałą kasę do badania polskich katolików? Rozwody, seks przedmałżeński, perwersje seksualne, aborcje, zdrady? Z ich zasobami może dałoby się to zrobić. Aż normalnie szkoda.
        • iwles Re: Nowy billboard - o rozwodach 13.09.22, 11:00

          bo łatwiej trafić do elektoratu, dla którego wszystko, co amerykańskie, jest lepsze i niepodważalne big_grin
          A są tacy, niestety.
          Zupełnie tak samo, kiedy Macierewicz podpierał się opiniami, wydanymi przez "amerykańskich naukowców". No i dodać trzeba, że spora część tej grupy odbiorców ani nie zna dobrze angielskiego, żeby sprawdzic, ani nawet nie poczuje potrzeby, bo WIERZY, że to musi byc prawda, skoro dotyczy wiary.
    • heca7 Re: Nowy billboard - o rozwodach 13.09.22, 09:29
      Będę w przyszłym roku zaczynała budowę domu weekendowego. Mam już projekt. Jeszcze badania gruntu musza być. Zapisałam sobie z jakiej firmy pod żadnym pozorem nie kupować okien. Nic u tego debila od billboardów nie kupię. Wiem, że dla niego to nie będzie miało znaczenia. Ważne, że dla mnie ma tongue_out
    • makurokurosek Re: Nowy billboard - o rozwodach 14.10.25, 10:54
      Aby uwiarygodnić powinni dodać twarz Kurskiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka