Dodaj do ulubionych

A taki dylemat moralny

21.09.22, 10:42
Kobieta lat 30 ma przyrodnią siostrę o 19 lat młodszą. Ma też swoją rodzinę: męża i dwójkę dzieci. Wspólna matka i ojczym (biologiczny ojciec siostry) schodzą w ciągu roku ze względów zdrowotnych. Kobieta bardzo chce przygarnąć (adoptować) siostrę, z którą jest zżyta. Nie zgadza się mąż. Po długich negocjacjach zgadza się, ale stawia warunek, że siostra będzie musiała opiekować się dwójką małych dzieci, a o zajęciach dodatkowych, na które chodziła może zapomnieć, bo ważniejsze są wydatki na własne dzieci. Dziewczynka po rodzicach nie ma nic, zostawili długi. Starsza siostra nie pracuje, jest na wychowawczym. Podzielacie zdanie męża starszej siostry, że własne dzieci mają absolutny priorytet i że nie ma co tracić zasobów na osobę, jakby nie było, dla niego obcą?
Obserwuj wątek
    • swiezynka77 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 10:44
      wypisz wymaluj Kopciuszek.... nie. albo adoptuję i traktuję na równi z własnymi dziećmi, albo daję dziewczynce szansę żeby przygarnęła i pokochała ją inna rodzina. z tym, że dla mnie osobiście rozwiązania nr 2 nie rozważałabym wcale.
    • piataziuta Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 10:46
      Nie.
      Mąż to szmata.
      • gajmal Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 10:49
        Strach się bać takiego faceta. Jak można coś takiemu zrobić małemu, osieroconemu dziecku? Okropny człowiek. Ciekawe co zrobi z żoną jak np. coś jej się stanie i będzie wymagała pomocy. Wyrzuci ją?
        • eriu Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:07
          Oczywiście, że tak: żona rzecz nabyta a nie rodzona. Przecież to nie rodzina! Nic się nie należy.
    • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 10:46
      Nie podzielacie.
    • figa_z_makiem99 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 10:49
      Mąż to dusigrosz bez klasy.
      • bene_gesserit Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:17
        To też, ale przede wszystkim fi...t pozbawiony empatii.
    • login.na.raz Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 10:50
      Mąż to straszny kawał chu.a. Nie wychodzi z niego ta paskudna cecha przy innych sytuacjach?

      Adopotowalabym siostrę i traktowała jak.swojr dziecko, jeśli mąż by wyraźnie dawał jej odczuć, że jest gorsza i niemile widziana, myślę, że bym się po prostu rozwiodła.
    • solarpowerprincess Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 10:52
      o_O Ten mąż to jakiś padalec.
    • maslova Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 10:55
      Pomijając kwestię oczywistą, że mąż to kawał ch.ja, to przecież najprawdopodobniej dziewczynce będzie przysługiwać renta po rodzicach, więc to nie będzie tak, że siostra z mężem będą musieli łożyć na dziewczynkę w 100%. Dodatkowo dostaną na nią 500+, całkiem możliwe, że przysługiwały by im w takiej sytuacji jakieś inne świadczenia.
      • arkanna Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:01
        Też o tym pomyślałam, rozważyć też kwestie rodziny zastępczej.
        • daszka_staszka Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:59
          Jako rodzina zastępcza spokrewniona powinni dostać 50 proc kasy która dostaja niespokrewnione rodziny zastępcze, przynajmniej tak było 30 lat temu
          • rozaliaolaboga Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 20:11
            Teraz dostają więcej niż 50%, plus 500+.
    • bei Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 10:58
      Co za wredny typ ! Rozwód, alimenty od męża, a siostry może nie adoptować, tylko status rodziny zastępczej, wówczas będzie mieć dla niej pieniądze.
    • pyza-wedrowniczka Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 10:59
      Jeśli mąż uważa siostrę żony za obcą osobę, to słabo... To jest teraz najbliższa żyjąca rodzina żony.
      • snajper55 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:30
        pyza-wedrowniczka napisała:

        > Jeśli mąż uważa siostrę żony za obcą osobę, to słabo... To jest teraz najbliższ
        > a żyjąca rodzina żony.

        No bez przesady. Najbliższa rodzina żony to mąż, dzieci i siostra (po ewentualnej adopcji). Siostra przed adopcją to dalsza od męża i dzieci rodzina.

        A mąż to oczywiście uj.

        S.
        • ichi51e Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:42
          dzieci bliższa ale dla zony małoletnia siostra to jest bliższa rodzina niż mąż.
          • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 13:31
            No nie wiadomo. To siostra przyrodnia, nie rodzona - nie te same geny.

            Powinna rozważyć bycie rodziną zastępczą. Adopcja to kiepski pomysł.
            • folivora Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 13:38
              No jak nie te same geny, jak mają wspólną matkę.
              • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 13:43
                Bo ma ją różnych ojców?

                Co nie zmienia faktu, że siostrą trzeba się zająć. Ale adopcja nie jest dobrym pomysłem.
                • 35wcieniu Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 13:46
                  Bo ma ją różnych ojców?

                  Ale nie wiadomo czy bliższa niż mąż, bo tylko matka wspólna więc geny nie te same?
                  Z mężem jaki ma procent wspólnych genów, jeśli to ma być kluczowe?
                  • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 13:53
                    Odpowiadam na post ichi, która twierdzi że siostra bliższa rodzina niż mąż

                    A tak właściwie to nie wiadomo. Może z siostrą ( 19 lat różnicy to pokolenie ) łączą ją tylko geny od matki?
                    Zajęcie się siostrą, nie podlega negocjacjom - ale zmuszanie męża do adopcji - to nie w porządku. Pewnie na rz by się chętniej zgodził.
                  • sophia.87 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 14:28
                    Z mężem ma dwoje wspólnych dzieci
            • kaka-llina Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 13:49
              arwena_11 napisała:

              > No nie wiadomo. To siostra przyrodnia, nie rodzona - nie te same geny.
              >
              > Powinna rozważyć bycie rodziną zastępczą. Adopcja to kiepski pomysł.

              Mam 19 lat młodsza siostrę (tez z innego ojca, ta sama matka) w życiu bym nie powiedziała o niej czegos takiego! To moja siostra i tyle.. Teraz juz dorosła ale gdyby mi sie taka sytuacja przytrafiła, dziecko w pieć minut byłoby ze mną i zaden chłop nie miałby nic do powiedzenia na ten temat.
              • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 14:02
                Tylko nikt nie mówi o tym aby nie zająć się siostrą. Mowa jest o tym, że adopcja nie jest dobrym pomysłem.
                • kaka-llina Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:04
                  Ale pisałaś coś na zasadzie, ze to nie siostra bo tylko przyrodnia... Moja siostra dla mnie to moje "pierwsze dziecko". Ja bym ja próbowała adoptować (mimo, ze w wieku 30 lat własnie byłam w ciaży i mieszkałam już kilka lat w UK). Akurat mój chłop toby sam po nią natychmiast pojechał (chociaz wtedy jej nie znał). Nie wiem jak opcja dla tej rodziny lepsza, chłop oczywiscie do odstrzału.
                  • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:10
                    Nie, mówiłam - że to nie są te same geny aby z automatu uznać, że jest bliższa niż mąż.

                    • arthwen Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 16:50
                      Jeśli już definiujesz bliskość genami, to akurat nawet przyrodnia siostra ma wiecej wspólnych genów niż mąż tongue_out
                      • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 17:08
                        No ale nie dla tego męża. Dla niego ważniejsze są jego dzieci.
                        • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 17:09
                          Dla tych dzieci to jest ich całkiem genetyczna ciocia jednak.
                          • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 17:16
                            Nie no genetycznie to jednak połowa.

                            Co nie zmienia faktu, że adoptować miał ojciec a nie dzieci.
                      • sophia.87 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 22:51
                        Ale to z mężem ma dwoje wspólnych dzieci.
            • marianna211272 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 16:03
              chyba nawet nie mozna zaadoptowac rodzenstwa .Zostajes, legalnie opiekunem ale bez adopcji
    • woman_in_love [...] 21.09.22, 10:59
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • solarpowerprincess Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:04
        Przecież to 11 latka....
        • woman_in_love Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:19
          aaaaaa.....
    • kk345 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:01
      Opowiadasz nam tu bajkę o Kopciuszku?
    • abecadlowa1 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:04
      Siostry nie trzeba adoptować, można wnieść o ustanowienie Was rodziną zastępczą dla niej.
    • eriu Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:06
      Potraktowałabym to jako bardzo dobrą życiową lekcję o tym jakim człowiekiem jest mąż. Przerwała wychowawczy, dzieci do placówek, ja do pracy jak najszybciej, bo mąż to kawał gnoja i wywinie żonie niezły numer. Żeby żona kiedyś nie usłyszała, że ona nie jest rodziną a nabytą i ten wagon można odpiąć bez najmniejszego problemu i jej się nic nie należy.
      • eriu Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:08
        A siostrą się oczywiście zająć. A samej się szykować żeby w każdej chwili być zdolnej do samodzielnego utrzymania bo mąż to gnida i trzeba się go pozbyć.
      • folivora Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 13:39
        Dokładnie tak. Przy takim mężu trzeba się zabezpieczyć finansowo na wszelki wypadek, bo właśnie pokazał prawdziwą twarz i nie wiadomo, kiedy żona i dzieci wypadną z jego łask i przestaną być "rodziną".
    • pade Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:06
      o kur...czę, to już drugi post startowy, który czytam (pierwszy o matce w ZOL-u), który przyprawił mnie o opad szczęki
      nie rozumiem takiego okrucieństwauncertain
    • rena.k Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:07
      Mężowi walizki i alimenty na cito. Pierwszy raz to piszę, zazwyczaj jestem za dogadaniem się wink
      Siostra powinna dostać jakąś rentę, 500plus, no i stworzyć dla niej rodzinę zastępczą, nie adopcja. Myśleć o powrocie do pracy.
    • lauren6 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:14
      To jest chyba ta sytuacja, gdy wystawia się panu walizki za drzwi.
      • koronka2012 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 13:39
        Tak, szczególnie jak te drzwi należą również do pana który jest jedynym żywicielem rodziny…
    • gaskama Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:14
      1. Jak można wiązać sie z takim xujem?
      2. Jak już związało się z takim xujem, to jak można sobie z nim robić dzieci?
      3. Jak już się związało z xujem, zrobiło z nim dzieci, to jak można się jeszcze od niego uzależnić finansowo????
    • tt-tka Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:15
      Maz wie, ze obowiazku pracy dla dzieci nie ma ? ze 11-latka nie moze byc opiekunka ?

      pomijajac jego ignorancje w tej kwestii, gosc i tak do odstrzalu
    • leni6 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:18
      Oczywiście że nie podzielam, jednak ta kobieta jak rozumiem aktualnie za dużego wyboru nie ma. Adoptowałabym siostre i dążyła do poprawy sytuacji finansowej.
      • tt-tka Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:29
        leni6 napisała:

        > Oczywiście że nie podzielam, jednak ta kobieta jak rozumiem aktualnie za dużego
        > wyboru nie ma. Adoptowałabym siostre i dążyła do poprawy sytuacji finansowej.

        Adoptowac bez zgody wspolmalzonka niedasie, a na takich warunkach, "obca i nie bede jej finansowac, ale ma sie zajac MOIMI dziecmi", to niech on sobie te zgode wsadzi.
        optowalabym za rodzina zastepcza i oczywiscie siostra ma byc traktowana tak samo jak pozostale dzieci

        Znowu pytanie do Danieli - czy mozna zostac rodzina zastepcza dla osieroconego nieletniego rodzenstwa bez zgody wspolmalzonka ? Czy mozna bedac zaslubiona, ale separowana ? jakie wyjscie dla dziewczynki byloby najkorzystniejsze i jak ja chronic przed szwagrem ?

        PS to jest imho dylemat bardzo niemoralny, a nie moralny !
        • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:41
          Nie, moim zdaniem bez zgody współmałżonka nie może zostać rodziną zastępczą, nawet spokrewnioną. Przy separacji -przyznam się- nie mam pojęcia, ale podejrzewam, że nie, bo separacja jest odwracalna w swoim założeniu.
          Dla dziewczynki - no cóż- najlepiej byłoby, żeby pani się z panem rozwiodła i została dla dziecka rodziną zastępczą. Póki co zrobiłabym separację na zgodny wniosek, bo to można szybko w miarę i rozpoczęła procedurę.
          • tt-tka Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:50
            Dzieki.
            Tez sadze, ze dla dziewczynki to najlepsze, a i dla starszej siostry - pozostawac w jednym domu i wspolnie wychowywac dzieci z takim qtasem to jeden z gorszych pomyslow, jakie mozna miec
          • maleficent6 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 12:30
            Przy separacji też nie można.
          • agaagaaga123 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:17
            daniela34 napisala
            > Dla dziewczynki - no cóż- najlepiej byłoby, żeby pani się z panem rozwiodła i z
            > ostała dla dziecka rodziną zastępczą.

            Szybko rozwiodła to chyba w Polsce oksymoron. Ile twoim zdaniem zajmie ten plan i co sie będzie dzialo z dzieckiem przez te lata, kiedy sąd bedzie rozwodzil rodzine z dwojka dzieci, moze jeszcze probujac ich pogodzic?
            Moze jednak mozna to obejsc jakos?
            • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:33

              > Szybko rozwiodła to chyba w Polsce oksymoron.

              No nie no, jak pan będzie współpracował nie chcąc mieć w rodzinie obcego "bachora" to można to trochę podgonić.

              > Moze jednak mozna to obejsc jakos?

              A jak? Pan musi się zgodzić na zostanie RZ.
              • agaagaaga123 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 18:11
                daniela34 napisała:

                > No nie no, jak pan będzie współpracował nie chcąc mieć w rodzinie obcego "bacho
                > ra" to można to trochę podgonić.

                Alez odwrotnie, nie współpracując i utrudniajac nie dopusci do nowego bachora w rodzinie i zostanie po staremu bo zablokuje tym samym zonie mozliwosci prawne.

                Chyba że żona dobrze zagra (zasluzyl), wezmie go pod ch,ja, ze oczywiscie maly kopciuszek bedzie u nich zapieprzal jako opiekunka i co tam pan jeszcze wymysli, podprowadzi pana zeby wyraził zgode na co trzeba a jak papiery dziecka będą zalatwione, to dopiero sie rozwodzic i wystawiać walizki.
                • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 19:00
                  Tylko jak "papiery dziecka" będą na męża tez, to robi się kolejna komplikacja przy rozwodzie, bo albo pan będzie ojcem (przy adopcji) albo będzie rodzina zastępcza tego dziecka i wtedy dziecku robimy kolejne zawirowanie w życiu. Nie sądzę.
                  • agaagaaga123 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 20:26
                    Ale dziecko powinno być bezpieczne, w sensie, że będzie mogło być z siostrą a nie w domu dziecka, dobrze rozumuję? To ja bym wybrała jednak te zawirowania, ale już z siostrą przy boku, niż siostrę w domu dziecka czekającą na rozwód i pozostałe procedury przez tyle lat, ile mąż raczy utrudniać rozwód, nie stawiać się na sprawy, przyprowadzać świadków itp. W sensie wyboru mniejszego zła.
                    • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 20:54
                      Tylko w wyniku rozwodu ona może tą rodziną zastepczą nie móc dalej być. Nie zaryzykowałabym konfliktowym rozwodem po fakcie.
                      Raczej próbowałabym maksymalnie pokojowo rozejść się z facetem przed ustanowieniem RZ. Dziecko w tym czasie mogłoby trafić może pod opiekę dziadków (jednych bądź drugich, bądź tymczasowo zawodowej RZ, to nie musi być DD).
                      • agaagaaga123 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 23:25
                        "Tylko w wyniku rozwodu ona może tą rodziną zastepczą nie móc dalej być"

                        Kurczę, nawet jeżeli to siostra, to ktoś by ją próbował odebrać i dać tam, gdzie są co prawda obcy ludzie, ale za to portki w domu? sad(((
                        • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 23:29
                          Jeśli pani jest na urlopie wychowawczym to gdyby się teraz rozwiodła to by nie mogła być rodziną zastępczą i nie chodzi o portki tylko o brak dochodów.
                          • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 08:40
                            jednoraz0w0 napisał(a):

                            > i nie chodzi o portki tylko o brak dochodów.

                            No się to jest i tak dla mnie jasne, ze decydując się na rozstanie z panem pani musi podjąć pracę. Nawet tylko przy dzieciach bio. Życie z alimentów na dzieci plus 500+ to mało realny plan na życie.
                          • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 09:51
                            Skoro na wychowawczym, to chyba może wrócić w miarę szybko do pracy.
                        • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 08:36
                          Konfliktowy rozwód może zmienić wiele rzeczy. To nie chodzi o to, że rozwodka nie może być matką zastępczą. To chodzi o to, ile mąż wyciągnie brudów i ile się przylepi (wystarczy żeby mąż dostał dzieci biologiczne- a może dostać, bo pani jest bez dochodu).
                          • maly_fiolek Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 12:04
                            > Konfliktowy rozwód może zmienić wiele rzeczy.

                            Swoją drogą - ciekawa jestem jakby zareagował sąd na przyczynę rozpadu związku.
                            "Rozbiłam dobre małżeństwo bo mąż nie zgodził się być ojcem mojej siostry"
                            • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 12:08
                              A kto by to tak napisał?
                              • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 12:09
                                To ciekawe jaki byłby powód. Bo przypuszczam, że mąż by właśnie tłumaczył, że nie chciał adoptować szwagerki
                                • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 12:33
                                  arwena_11 napisała:

                                  > To ciekawe jaki byłby powód.

                                  Niezgodnosc charakterów, rozbieżność celów i inne takie ładne ogólniki



                                  • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 12:39
                                    Dobra, a jak sąd podejdzie do takiej niezgodności celów?
                                    - dla niej liczy się dobrostan siostry, nawet kosztem dzieci bio ( wiadomo - adoptowane dziecko ma takie same prawa do spadku jak dzieci bio, ma prawo do alimentów- co ograniczy wysokość alimentów na dzieci bio itd )

                                    - dla pana liczy się dobrostan jego dzieci przede wszystkim ( nie chce dzielić swoich zasobów na 3 jak może na 2, nie chce aby szwagierka po nim dziedziczyła, kocha dzieci - ale swoje bio,)

                                    czy w ten sposób pani nie działa na niekorzyść swoich dzieci?

                                    A i jeszcze jedna sprawa, bo kilka razy padało pytanie ale chyba nie widziałaś. Czy jak dziewczynka ma rentę po rodzicach ( nie wiemy czy ma, bo w poście założycielskim nie ma nic na ten temat - ale jednak zakładam, że cokolwiek powinna mieć ) - to czy w razie adopcji jej nie straci?
                                    • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 12:49
                                      arwena_11 napisała:

                                      > Dobra, a jak sąd podejdzie do takiej niezgodności celów?
                                      > - dla niej liczy się dobrostan siostry, nawet kosztem dzieci bio ( wiadomo - ad
                                      > optowane dziecko ma takie same prawa do spadku jak dzieci bio, ma prawo do alim
                                      > entów- co ograniczy wysokość alimentów na dzieci bio itd )
                                      czy w ten sposób pani nie działa na niekorzyść swoich dzieci?

                                      Wprawdzie ja nadal piszę nie o adopcji a o rozwodzie i ustanowieniu RZ, bo dla mnie adopcja jest wątpliwa prawnie (Ignatowicz dopuszcza, ale to rodzi komplikacje), ale na potrzeby tej podgałęzi zostawmy tę adopcję- różne sądy zapewne różnie podejdą, bo sędziowie są ludźmi, a ludzie są różni i dla jednych owe legendarne zasoby to najważniejsza rzecz w życiu. Dla innych - więzi rodzinne i poczucie, że swoich nie zostawiamy i z siostry mamy nie robimy darmowej siły roboczej to akurat też pewne dobro. Nie wiem, czy pan kocha dzieci. Ludzie usiłujący wykorzystywać słabszych nie wydają mi się przepełnieni miłością.

                                      >
                                      > A i jeszcze jedna sprawa, bo kilka razy padało pytanie ale chyba nie widziałaś.
                                      > Czy jak dziewczynka ma rentę po rodzicach ( nie wiemy czy ma, bo w poście zało
                                      > życielskim nie ma nic na ten temat - ale jednak zakładam, że cokolwiek powinna
                                      > mieć ) - to czy w razie adopcji jej nie straci?

                                      Nie, nie traci: "przysposobienie dziecka nie pociąga za sobą żadnych ujemnych skutków w zakresie uprawnień dziecka do renty rodzinnej po rodzicach naturalnych”. V UZP 1/75
                                      • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 13:11
                                        W sumie dla mnie też opcja tylko RZ wchodziłaby w grę. Zastanawiam się czy pani wie o takiej opcji czy się zafiksowała na adopcji.
                                        Przecież przy RZS wszystkie dylematy na temat kosztów utrzymania siostry by poszły się paść, bo ta by wniosła całkiem sporą kwotę do "wspólnego" worka. Samo 500+ i opłata za rz to ok 1300 zł. Do tego renta po rodzicach - czy dobrze myślę, że jeżeli oboje pracowali - to należy się po obojgu ( 85% tego co oni by otrzymywali )?
                                        Zaczynam myśleć, że autorka nie przemyślała tematu wink.

                                        Niezależnie od tego co wyżej - nie można oczekiwać od kogokolwiek, że będzie obce dziecko ( niezwiązane więzami krwi ) traktował jak rodzone. Co oczywiście nie oznacza, że to dziecko ma być darmową siłą roboczą. Ma mieć normalną opiekę, ale jak najbardziej może być szwagierką a nie córką. Bo do takich uczuć nie da się zmusić.
                                        • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 13:32
                                          arwena_11 napisała:


                                          > Zaczynam myśleć, że autorka nie przemyślała tematu wink.

                                          Albo to, albo użyła określenia adopcja w potocznym rozumieniu tego słowa (w sumie adopcja też jest pozakodeksowa, w krio jest przysposobienie).
                                          Ludzie dość słabo rozróżniają te instytucje. Trzeba by dopytać, ale autorka chyba się ulotniła 😄


                                          >
                                          > Niezależnie od tego co wyżej - nie można oczekiwać od kogokolwiek, że będzie ob
                                          > ce dziecko ( niezwiązane więzami krwi ) traktował jak rodzone

                                          Oczekiwać oczywiście nie, bo adopcja (nadal trzymam się tej adopcji) musi być dobrowolna. Natomiast nie szafowalabym tym, co jest zgodne a co nie z dobrem dzieci. Równie dobrze można powiedzieć, że urodzenie trzeciego dziecka zagraża dwójce albo adopcja niespokrewnionego dziecka zagraża. Tymczasem to nie jest operacja matematyczna, że jak podzielimy na trzy a wcześniej dzieliliśmy na 2 to już krzywda dla tych dzieci, które w rodzinie były pierwsze.
                                    • kachaa17 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 13:21
                                      Boże święty, na jaką niekorzyść swoich dzieci? To jest takie kalkulowanie na zimno, że aż strach. A jeśli matka postanowi mieć trzecie dziecko to będzie to na niekorzyść tej dwójki, która już jest na świecie? Dlaczego decyzja matki o adopcji dziecka jako trzeciego w rodzinie nie jest równoznaczna z decyzją o urodzeniu trzeciego dziecka?
                                      • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 13:31
                                        A ta matka postanowi mieć trzecie dziecko z ojcem tych dzieci czy z innym panem? Bo jednak ojciec ma coś do powiedzenia na temat ilości dzieci.
                                      • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 13:32
                                        Bo do urodzenia trzeciego dziecka - też trzeba zgody ojca? Jak nie chce to co? Wrobi go?
                              • maly_fiolek Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 12:27
                                > A kto by to tak napisał?
                                Racja.
                                W sumie wyszłaby niezgodność charakterów.
                            • semihora Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 12:27
                              maly_fiolek napisała:

                              > > Konfliktowy rozwód może zmienić wiele rzeczy.
                              >
                              > Swoją drogą - ciekawa jestem jakby zareagował sąd na przyczynę rozpadu związku.
                              > "Rozbiłam dobre małżeństwo bo mąż nie zgodził się być ojcem mojej siostry"

                              Z facetem, który tak traktuje dziecko (siostrę własnej żony!), nie można trwać w dobrym małżeństwie. Nie ma takiej możliwości.
          • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:19
            A w ogóle można adoptować swoją siostrę?
            • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:30
              Ja nie o adopcji, ja o rodzinie zastępczej. Co do przysposobienia (=adopcji) to nie ma wprost wyrażonego zakazu. Jeden z najbardziej znanych komentatorów kodeksu rodzinnego, Ignatowicz, podaje sytuację taja jak tej dziewczynki (śmierć rodziców) jako przykład, w którym taką adopcję należałoby dopuścić. Niemniej ja uważam, że rodzina zastępcza byłaby bardziej jasną sytuacją.
              • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:40
                no i długie negocjacje i w tych negocjacjach w ogóle nie było rozważania, która forma jest lepsza i w ogóle dopuszczalna, tylko siostra się uparła na adopcje a no bo tak?
                • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:50
                  Moim zdaniem ten wątek to jest wątek "co by było gdyby " I raczej nie jest autentykiem. A ludzie często używają określenia "adopcja" w rozumieniu potocznym- przejecia opieki. Trzeba by dopytać autorki, co poeta miał na myśli.
                  • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 18:04
                    Poeta miał na myśli inbę i krew, to chyba jasne.
          • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 11:49
            Dla siostry może i tak. Ale czy dla biologicznych dzieci też byłoby lepiej? No chyba, że opiekę przejmie ojciec a pani zostanie samotną matką siostry.
            • daniela34 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 12:05
              Serio wydaje ci się, że facet, który z osieroconej jedenastolatki chce zrobić opiekunkę dla dzieci (trzymajmy się treści startera i uznajmy na potrzeby wątku, że to co napisane to prawda) jest dobrym człowiekiem? Nie sądzę.
        • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 13:38
          Tylko pytanie czy była rozważana w ogóle opcja bycia rodziną zastępczą. Pomijam tu finanse, ale nie każdy chce adoptować dziecko - to są zobowiązania do końca życia np państwo się rozwiodą, a pan będzie musiał płacić alimenty na adoptowane dziecko, przy rz tak nie ma - jeśli sie nie mylę.

          Do tego rz spokrewiona dostanie coś ok 800 zł na siostrę, do tego 500+. Pytanie czy ta dziewczynka nie będzie miała renty po rodzicach. Nawet najniższa - to będzie zawsze coś.

          No i co oznaczają długi - kredyt na mieszkanie? Gdzieś przecież mieszkali, może da się wynająć i spłacać z tego raty? Aby dziecko miało na przyszłość? Inna rzecz, że w tym mieszkaniu jakiś udział ma też starsza siostra.
    • triss_merigold6 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:18
      Nie podzielacie. Jeśli to autentyk, niech panu mężowi ziemia ciężką będzie.
    • abecadlowa1 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:19
      zdrobina napisała:

      > ale stawia warunek, że siostra będzie musiała opiekować się dwójką małych dzieci, a o zajęciach dodatkowych, na które chodziła może zapomnieć, bo ważniejsze są wydatki na własne dzieci.

      Dziewczynka najprawdopodobniej będzie miała własne dochody, które wystarczą na jej utrzymanie: renta rodzinna po ojcu i matce, dodatek dla sieroty zupełnej, do tego 500+ i jeżeli zostaniecie rodziną zastępczą jeszcze jakieś 700 zł dla rodziców zastępczych. W opisanej przez Ciebie sytuacji nie dążyłabym do adopcji.
      • kachaa17 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:27
        Właśnie, rodzina zastępcza to chyba najlepsza opcja na ten moment. Może przed ukończeniem 18 można by wystąpić o adopcję, żeby potem siostra była traktowana jak własne dziecko.
        A mąż jeśli naprawdę tak powiedział to musi być strasznym człowiekiem więc kwestia do pozostawania w związku małżeńskim jest do rozważenia. Aczkolwiek ja jakoś uważam, zw ktoś tu forum robi w trąbę.
        • koronka2012 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 13:42
          Ale po co komplikować sprawy adopcją? Przecież i bez tego są rodziną i formalności nie w pływają w żadnym stopniu na ich relacje?

          Za to bardzo skomplikują późniejsze sprawy spadkowe.
          • kachaa17 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 19:15
            Ale jak komplikują? Jeśli autorka chce traktować siostrę na równi ze swoimi dziećmi to raczej adopcja tylko ułatwi sprawy spadkowe.
            • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 19:20
              a to zależy kto po kim dziedziczy i kto na tym korzysta a kto traci. Dla mnie siostra adoptująca siostrę to klimat prawie jak z Dark, gdzie matka była córką swojej córki.
    • stephanie.plum Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:22
      sytuacja z kosmosu.

      dla męża niby własne dzieci takie ważne, a już w opiekę nad nimi chce wrobić "osobę, jakby nie było, dla niego obcą".

      dziewczyna nie ma grosza, to jakim cudem dotąd chodziła na jakieś kosztowne zajęcia dodatkowe?
      zresztą, skoro zamieszka z siostrą, to chyba jasne, że rodzina będzie dzielić obowiązki inaczej niż wcześniej. i że nie na wszystko starczy kasy.

      facet, według tego opisu, straszny burak i kutwa, współczuję żonię i dziecią...
      • marta.graca Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 16:45
        Na zajęcia chodziła chyba, póki jej rodzice żyli.
        • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 16:52
          Ale za co chodziła, skoro rodzice nie zostawili nic oprócz długów?
          • arthwen Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 20:10
            Może narobili długów, bo chcieli jedynaczce zapewnić zajęcia dodatkowe tongue_out
            • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 20:18
              Wzięli wręcz kredyt hipoteczny, żeby mogła uczęszczać
              • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 20:24
                Jednocześnie pozbawiając tym samym starszą córkę potencjalnego dziedzictwa i wpędzając ja w długi w razie swojej śmierci.
      • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 16:58
        A z czego wnioskujesz, że kutwa? Bo może kasę, którą ma chce w całości przeznaczyć na swoje dzieci? I im nie żałuje i na nich nie oszczędza? Pewnie nie jest milionerem.
        • ichi51e Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:03
          rodzice zostawili długi - na jakiez kosztowne zajęcia mogła ta siostra chodzić?
          • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:23
            Nie wiemy co oznaczają długi - może kredyt we frankach brany jak był po 2 zł? Wtedy jest duży dług, przewyższający wartość mieszkania ( i trzeba by pewnie założyć sprawę w sądzie - co też kosztuje ).
            To nie oznacza, że córka jadła chleb ze smalcem i nie miała żadnych zajęć dodatkowych.
            • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:44
              eeee teoretycznie możliwe (choć chyba były te jakieś tarcze dla frankowiczów, nie? i teraz jeszcze wakacje kredytowe), w praktyce, gdyby to była prawda, to część tych długów i problemów odziedziczyłaby też starsza siostra, bo to przecież jej matka zmarła. Nie wierzę, żeby w "ostrych negocjacjach" były uwzględnione kosztowne zajęcia dodatkowe, a nie był uwzględniony nagły dług żony.
              • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 18:03
                Wakacje kredytowe to dla złotówkowiczów, jeśli się nie mylę.

                Żona może spadek odrzucić, co w przypadku kredytu jest jak najbardziej sensowne ( jeżeli nie ma kasy na uwalenie umowy w sądzie ).
                • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 18:17
                  Dla zlotowkowiczow, ale to ty ich ubrałaś we franki. Wiadomo tylko, że mają długi, nie wiadomo, jakie.
                  • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 18:29
                    No bo, to frank skoczył o ponad 100% ( nie mówię o oprocentowaniu ). Jak brali kredyt gdy był po ok 2 zł, to teraz nieruchomość nawet nie pokrywa 50% kredytu
                    • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 18:36
                      No ale litości, pani założyła pierwsza rodzinę 30+ lat temu, przez ten czas chyba się dorobiła jakiegoś mieszkania, a nie spłacała franków u zrębu emerytury?
                      • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 18:55
                        A może i nie? Może pierwsze mieszkanie było ojca starszej siostry?

                        • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 19:07
                          A może poszli do lasu? Nawet jeśli z pierwszym mężem się rozwiodła 20 lat temu, to mieszkania wtedy były w Polsce stosunkowo tanie.
                          • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 19:13
                            Dlatego nie mamy pojęcia co to są za długi.
                            No i niezależnie jakie to długi - starsza siostra też je dziedziczy. Na szczęście można odrzucić spadek.
                            • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 19:22
                              No nie mamy, ale ty ją już we franki i mieszkanie bez wartości ubierasz. O tym, że mąż poruszał kwestię zajęć dodatkowych, a nie poruszył kwestii długu odziedziczonego przez żonę podczas "długich negocjacji" już pisałam.
                              • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 20:05
                                Bo spadek zawierający same długi można odrzucići dlugu nie ma. A wydatki na zajęcia zostają.
                                • demodee Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 20:49
                                  Ale może się okazać, że renta po rodzicach i 500+ akurat pokryje utrzymanie dziecka. Na zajęcia dodatkowe pieniędzy może już nie wystarczyć.
                                  • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 20:51
                                    Pytanie czy przy adopcji ta renta by nie przepadła?
        • stephanie.plum Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:10
          z tego, że nie chce pomóc małoletniej siostrze żony.
          • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:15
            Nie wiemy czy nie chce pomóc. Nie chce pozbawiać swoich dzieci funduszy jakie ma. No i pewnie nie chce adoptować - co rozumiem w 100%.
            Starsza siostra powinna racjonalnie podejść do tematu. Kasa na siostrę się znajdzie ( 500+, 800 jako rzs, może jakaś renta ) - ale nie może oczekiwać, że jej siostra będzie dla jej męża co najmniej tak samo ważna jak jego dzieci.
            • bene_gesserit Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:28
              Wiemy, że mąż wyobraża sobie,że sierota będzie bezpłatna niania swojego ciotecznego rodzeństwa. Dobry pan zezwoli ubogiej sierocie odpłacić się za łaskawy chleb. Może i jeszcze jaki barłóg w kuchni dostanie?

              A wydawało by się, że XIX wiek skończył się jakiś czas temu.
              • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 17:33
                A może to po prostu reakcja na zmuszanie do adopcji? Na zasadzie - skoro chcesz na siłę x, to ci to x wyjdzie bokiem? Nie mamy pojęcia jak rozmowy przebiegały i czy państwa stać na to ( chyba przy adopcji dziecka dosyć dokładnie sprawdzają finanse, czy dziecko będzie miało swój pokój itd ).
                Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek zmuszał mnie do adopcji. Nie do zajęcia się sierotą z rodziny a jej adopcji.
                • bene_gesserit Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 19:27
                  Ale jakie 'na siłę'? Pewnie, ze to trudna decyzja i zapewne obfita w skutki. Ale zwłaszcza w kryzysie trzeba się zachować honorowo, choćby to kosztowało.

                  A ten facet tego nie potrafi. Jego plan co do sieroty obnaża jego brak honoru, człowieczeństwa i paru jeszcze dość istotnych rzeczy.
                  • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 20:09
                    Rz tK, adopcja nie. Pan ma prawo nie chcieć traktować szwagierki ja swojego dziecka.
                    • bene_gesserit Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 21:15
                      Pan, jako ojciec zwłaszcza, powinien zachować się jak człowiek. A jeśli nie, to dupa z niego, nie ojciec.
                      • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 21:20
                        Bycie człowiekiem nie oznacza że ma być ojcem dla szwagierki. On ma swoje dzieci. Co innego dać opiekę, a co innego traktować jak własne dziecko. To drugie jest trudne dla większości osób mających swoje dzieci.
                        • bene_gesserit Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 22:15
                          Wiesz, mi się wydaje, że zgoda na przygarnięcie sieroty ale pod warunkiem zrobienia z niej darmowej służki to jest właśnie brak człowieczeństwa.
                          • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 09:54
                            Nie wiemy na ile to było na serio, na ile miało żonie wybić głupi pomysł adopcji z głowy. Czasami w nerwach mówi się różne rzeczy.
                            Pytanie jaki pan był zanim pojawiła się opcja adopcji.
                            • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 16:29
                              w tej historyjce były długie negocjacje, więc nie można nagle wkładać w usta bohaterowi palnięcia czegoś takiego w nerwach w ramach wyniku tychże negocjacji.
                              • arwena_11 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 16:36
                                Pytanie co oznacza słowo negocjacje. Mam dziwne wrażenie, że pani miała stanowisko - adopcja i nie przyjmowała odmowy.
                                • jednoraz0w0 Re: A taki dylemat moralny 22.09.22, 16:37
                                  Przecież to wymyślona historia.
    • woman_in_love Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:26
      Adopcja to średni pomysł, bo dziecko faktycznie będzie po was dziedziczyć kosztem dzieci biologicznych.
      Do tego upierdliwa procedura.
      I brak kasy za wasze poświęcenie.

      Ale rodzina zastępcza brzmi fajnie: mniejsze prawa do spadku, kasa od państwa za bycie RZ, łatwiejsze procedury.
      • snajper55 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:34
        woman_in_love napisała:

        > Adopcja to średni pomysł, bo dziecko faktycznie będzie po was dziedziczyć koszt
        > em dzieci biologicznych.

        Dziecko adoptowane ma oczywiscie takie same prawa jak dzieci biologiczne. To ci się nie podoba?

        S.
        • woman_in_love Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:36
          A czemuż miałoby mi się to podobać? Gdyby to mój brat stanął przed takim dylematem, też bym mu odradzała robienie adopcji, tylko c najwyżej RZ.

          Przecież gdy się kiedyś pokłócą, to ona wykończy go alimentami na 3 dzieci, a nie 2, a dlaczego ma płacić na nie swoje?!?
    • azalee Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:28
      A ten dylemat moralny to rozumiem wybor czy ugotowac mezowi grzybowej i pol-osierocic wlasne dzieci czy po prostu rozwiezc sie i pozwolic zeby ostatni xuj wspoluczestniczyl w dalszym wychowywaniu moich dzieci?
      • berdebul Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 11:39
        👍🏻 Jestem za podaniem grzybowej.
      • stephanie.plum Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 12:05
        grzybowa to o wiele prostsze rozwiązanie.
        • trampki_w_kwiatki Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 12:44
          Bez przesady, tej kobiecie są potrzebne alimenty.
          • azalee Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 13:00
            No i stad ten dylemat. Bo z jednej strony grzybowa kusi, ale jednak z drugiej kasa sie przyda...
      • lily_evans011 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 14:16
        Ototo!
      • manon.lescaut4 Re: A taki dylemat moralny 21.09.22, 14:18
        Dokładnie, to jedyny dylemat jaki widzę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka