Chciałabym zmienić uczelnię, jestem na pierwszym roku, który jeszcze się nie zaczął

ta, do której zostałam przyjęta mi nie odpowiada. Może ktoś wie, czy faktycznie jest tak, że po jakimś czasie studenci się wykruszają i zostają wolne miejsca? Kiedy najlepiej się przenieść i czym argumentować takie podanie? Mowa o psychologii, więc wiem, że nie będzie łatwo, bo na tym kierunku miejsca wszędzie wyzajmowane. Wesprzyjcie pozytywnie zakończonymi, podobnymi historiami