gris_gris
11.11.22, 17:25
Z wywiadu z sedzia Zurkiem z Wyborczej, ze specjalna dedykacja dla Arweny. Na pewno jest dumna z metod swojego rzadu! Przesluchiwanie ciezarnej zony przez CBA? Wydawanie dziesiatek tysiecy na postepowania w celu znalezienia dowodow na przestepstwa, ktorych nie ma i nie bylo? Co tam, wazne, ze sie tym sedziom pokaze ich miejsce. A w Strasburgu toczy sie ponad 100 spraw przeciw panstwu polskiemu wniesionych przez sedziow wlasnie.
A teraz jest jeszcze ciężej, bo w pana sprawie toczyły się 384 postępowania i wciąż zakładane są nowe.
– Kiedy nasłano na mnie CBA, a potem na moją ciężarną żonę, to sprawdzano nas w różnych instytucjach. Było ich ponad 300 – banki, firmy ubezpieczeniowe, domy maklerskie. Państwo poświęciło mnóstwo pieniędzy, żeby dopaść sędziego Żurka. CBA nie znalazło niczego, ale to trwało 16 miesięcy. Więc złamano nawet przepis, który mówi, że można obywatela prześwietlać tylko dziewięć miesięcy. Ale o to chodziło, żeby mnie całkowicie oderwać od pracy zawodowej, od życia rodzinnego, zburzyć mój spokój. Żebym się psychicznie załamał, żeby moja rodzina cierpiała. To są właśnie metody państwa autorytarnego. Potem wpadli na pomysł, że będą mi za wszystko wytaczać postępowania dyscyplinarne. Prawników, którzy pomagają państwu, w tych moich sprawach naliczyłem ostatnio 27. Co do skarg nadzwyczajnych to też jestem rekordzistą, bo mam trzy. Wszystkich postępowań dyscyplinarnych uruchamianych wobec mnie było 22. Mam także jednym pismem postawione 64 zarzuty rzekomego fałszerstwa orzeczeń. Ściągano ponad 100 akt z mojego referatu i szukano. Najpierw czy jakiejś diety nie wyłudziłem, bo to by się świetnie medialnie sprzedało.
A teraz wykańcza się mnie, przerzucając do innego wydziału. Wszystko przez to, że nie jestem biernym sędzią – uderzam w budujący się reżim, wytaczam sprawy neosędziom w Sądzie Najwyższym, żeby ustalić, czy są legalnie powołani, wytaczam skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, że nielegalnie skrócono kadencję rady bez trybu odwołania, i ETPC przyznaje mi rację.
Mógłby pan oskarżyć Polskę o regularne nękanie. Myślał pan o tym?
– Toczę sprawę o mobbing od czterech lat i nadal nie ma wyroku pierwszej instancji. Ta sprawa jest dokumentacją mojej historii i historii ludzi, którzy brali udział w jakiejś części niszczenia mnie. To wszystko się zapisuje, są na to świadkowie. Staram się to wyrzucać z pamięci dla zdrowia psychicznego. Resetuję i idę do przodu.
Jak to resetować?
– Córki, zwłaszcza te młodsze, z drugiego małżeństwa, odrywają mnie od tego. Moja żona w zaawansowanej ciąży była kontrolowana przez CBA, miała dramatyczne skoki ciśnienia, dziecko urodziło się z fatalną wadą serca, najprawdopodobniej genetyczną, ale też mogło to nastąpić pod wpływem różnych bodźców. Julka, moja najmłodsza córka, miała pięć procent szans na życie. Uratowaliśmy ją z zespołami lekarzy, jest dzieckiem niepełnosprawnym, ale dobrze się rozwija. Cały czas na lekach i na razie nie rokuje, żeby to się miało zmienić. Będziemy próbowali ją leczyć genoterapią w Stanach Zjednoczonych, jak się uda.
Natomiast ta sytuacja mnie sprowadziła na ziemię, pokazała po raz kolejny system wartości... Ale wie pani, to też jest straszne, bo ja, chcąc sprostać temu, co robię w pracy, mam dzisiaj ponad 400 spraw w referacie, najtrudniejszy wydział, a gdy przychodzą do niego jacyś „neo", to po paru miesiącach odchodzą, a właściwie zabiera się ich do innych wydziałów, bo widzą, że to jest wydział dramatyczny, i nie dają rady.