noname2021 Re: Gość w dom... 09.12.22, 03:20 Moja siostra jest taka. Zaproszona na dlugie odwiedziny, goszczona, obwozona - nawet nie przywiozla najmniejszego malutkiego podarunku. Z golymi rekami przyjechala. Nie potrzebuje nic od niej, ale jakas mala pamiatke.... smutek w sercu. Odpowiedz Link Zgłoś
leosia-wspaniala Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:48 >Nie potrzebuje nic od niej, ale jakas mala pamiatke.... smutek w sercu. Rany, jaka egzaltacja... Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:30 leosia-wspaniala napisał(a): > >Nie potrzebuje nic od niej, ale jakas mala pamiatke.... smutek w sercu. > > > Rany, jaka egzaltacja... Smutek w sercu moim mieszka I tak gryzie mnie jak weszka. Odpowiedz Link Zgłoś
mia_mia Re: Gość w dom... 09.12.22, 09:52 Pamiątkę? Jeśli to siostra i przyjeżdża z miejsca skąd przywozi się pamiątki to można wprost o coś poprosić, przynajmniej w mojej rodzinie. Lokalne wino, słodycze, magnez czy co tam sobie ktoś wymyśli. Zapraszając rodzinę, przynajmniej u nas, można sobie na wiele pozwolić, np. powiedzieć, ja robię obiad, nie zdążę zrobić deseru, jeśli macie ochotę to coś przywieźcie. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:14 Magnez w tabletkach czy w saszetkach? Odpowiedz Link Zgłoś
zamyslona_ona02 Re: Gość w dom... 09.12.22, 04:54 Ja nie cierpię jak ktoś "musi" coś przynieść. Kiedyś zaprosiłam koleżankę na kawę. Żadne święta czy urodziny, tylko niezobowiązująca kawa i pogaduchy. Upiekłam ciasto, wyłożyłam jakieś drobne przekąski i czekam. Koleżanka przychodzi obładowana - ciasto, 2 sałatki i prezenty dla moich dzieci. Kiepsko się z tym poczułam, ja ją zaprosiłam, a właściwie byłam zbędna jako gospodyni. Dużo bardziej się napracowała i wykosztowała niż ja. Odpowiedz Link Zgłoś
noname2021 Re: Gość w dom... 09.12.22, 05:32 Co innego wizyta na kawe, czy obiad, czy nawet weekend. co innego wizyta na pare dni lub tygodni. Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:23 zamyslona_ona02 napisał(a): > Koleżanka przychodzi obła > dowana - ciasto, 2 sałatki i prezenty dla moich dzieci. Cudownie, jakby jeszcze po sobie pozmywala i w miedzyczasie wyprowadzila psa to wrecz gość - ideał 🤣 Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: Gość w dom... 09.12.22, 05:53 Od gości wieczorno - weekendowych nie oczekuje niczego poza tym,że wpadną,ogołocą lodówkę, wypiją alko i sobie pójdą. Żadnej kawy, butelki wina, domowego ciasta czy kupnych przekąsek nie oczekuję. Od gości tygodniowych (tak, miewam takich kilka razy w roku) oczekuje,że po gościnnym weekendzie zorientują się, gdzie jest talerz i kubek oraz lodówka i sami sobie zrobią śniadanie czy kawę. Miłym gestem jest zaproszenie nas jako gospodarzy na obiad czy kolację - jeden raz. I takie zaproszenie zwykle otrzymujemy. Dodatkowym bonusem jest zakup produktów na grilla czy przekąsek i pifka, ale i bez tego ich pobytu nie uważałabym za stracony. Bo moi goście - ci tygodniowi - to rodzina i ich mogę gościć zawsze i wszędzie, w dowolnym składzie. Posprzątają po sobie, są bezproblemowi, nie oczekują obsługi i to mi wystarcza. Dodatkowe zakupy są tylko bonusem i ich brak nijak nie wpływa na nasze spotkania. Odpowiedz Link Zgłoś
primula.alpicola Re: Gość w dom... 09.12.22, 06:55 Rozumiem niesmak. Goście nieokrzesani, co tu dużo gadać. Na pewno polecą Twoje gościnne progi innym znajomym Odpowiedz Link Zgłoś
kachaa17 Re: Gość w dom... 09.12.22, 07:09 Ja jak jadę do kogoś to też zwykle coś przywożę: wino, słodycze, coś dla dzieci jeśli są no i zwykle ludzie tak robią ale jakoś tak dziwnie mi zabrzmiał Twój post, jakbyś potraktowała gości jak darmozjadów. Ja chleba nie kupuję jak jadę w gości i zdziwiłabym się gdyby ktoś do mnie przyjechał z chlebem. Ten Twój niesmak jest trochę dziwny tak jakby o coś więcej chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Gość w dom... 09.12.22, 07:30 Nie rozumiem twoich żali, przyjedź ty do nich, ogołodź lodówkę i wypij alkohole. Chcesz się gościć, doceniasz towarzystwo. Fakt, towarzystwo na poziomie od razu proponuje rewanż, lub próbuje się odwdzięczyć na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
purchawka2020 Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:17 Nie oczekuję od gości prezentów. Oczekuję miło spędzonego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
mimfa Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:22 Moja siostra zaprosiła znajomych do domku letniskowego (za free) więc przywieźli jedzenie dla siebie (!), a to czego nie zjedli zabrali, chociaż siostra tam zostawała jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
leosia-wspaniala Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:40 Od bliskich sobie ludzi - a tylko takich mogłabym zaprosić na weekend - nie oczekiwałabym, że mi się dorzucą do kolacji czy zaproszą na obiad (chociaż sama bym się chociaż minimalnie za gościnę zrewanżowała, ale ludzie są różni). Polecam wyluzować, to bardzo ułatwia życie. Naprawdę coś by to zmieniło, jakby te czipsy czy chleb na śniadanie kupili? Czy o te prezenty dla dzieci Cię prosili? O te rakiety? Bo może nie spodziewali się takiego nadskakiwania. No chyba, że tak przyjeżdżają regularnie, obżerają Cię i wyjeżdżają, a do siebie nigdy nie zaproszą. Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:42 A te rakiety śnieżne musiałaś kombinować?: To był twój własny pomysł? Skoro uważasz, że dziewczyna ma dużo kasy, to mogła spokojnie zapłacić za wypożyczenie sprzętu. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Gość w dom... 09.12.22, 08:53 Jak jadę w gości nigdy nic że sobą nie targam. Nie uszczęśliwiam nikogo ciastem, winkiem czy sałatką. Sama też nie lubię jak mi przynoszą czy próbują "pomagać " w kuchni. Ale na szczęście jestem odludkiem i w domu goszczę ludzi co najwyżej na kawę. Przyjaciółki się nie liczą bo one na prawach prawie domowników. Odpowiedz Link Zgłoś
mandre_polo Re: Gość w dom... 09.12.22, 09:11 Znajomość świeża? Może za dużo oczekiwań. Nie mają żadnych zalet? Raz goście przynieśli chleb bo akurat piekli. W gości bez okazji przychodzi się z drobnymi rzeczami chyba że wspólne imprezy np sylwester to ustala się kto co przyniesie plus alkohol Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Gość w dom... 09.12.22, 09:15 Miałaś po prostu nierealne oczekiwania. Na drugi raz albo uprzedzisz gości o oczekiwaniach albo nadal będziesz liczyć, ze się w nie na oślep wbiją. Odpowiedz Link Zgłoś
obrus_w_paski Re: Gość w dom... 09.12.22, 09:28 Hiszpanie? Ostatnio odwiedzałam (po raz drugi) koleżankę, która urodziła swoje pierwsze dziecko niecałe 5 tygodni temu. Akurat tak się złożyło ze szlam ze starsza panią ze strony rodziny ojca niemowlaka. Mówię do pani „chwileczkę, zajrzę tylko do tej kawiarni, chce kupić ciastka i coś tam”. A pani „a po co?”. Jak jej powiedziałam ze nie chce iść z pustymi rękoma zwłaszcza do kobiety w połogu to spytała „a kto jest w połogu?”🥸 (nadmieniam ze w domu, do którego miałyśmy iść mieszkają trzy osoby: dziecko, ojciec dziecka i matka). Po moim wytłumaczeniu, starsza pani powiedziała „aaaah. Ja już u nich byłam 2 tygodnie temu”. Ze niby teraz już można iść z pustymi rękoma - swoją droga jestem pewna, ze za pierwszym razem tez przyniosła tylko swoją cudowna osobowość. Odpowiedz Link Zgłoś
homohominilupus Re: Gość w dom... 09.12.22, 10:51 obrus_w_paski napisała: > Hiszpanie? > Ehh, tak... Ale z drugiej strony przecież tu się wszyscy prawie biją o to kto zapłaci rachunek w knajpie. No i mój mąż też Hiszpan a ma identyczne odczucia. To nie są jacyś super bliscy przyjaciele, ci najbliżsi zostali w Pl i umieją się zachować 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
obrus_w_paski Re: Gość w dom... 09.12.22, 14:23 Heh jeśli chodzi o rachunki to w Katalonii jest jeszcze gorzej. Dzielisz cały rachunek na x równych części. Czyli stratni są ci którzy mało jedzą, a wygrani którzy jedzą za trzech już na studiach zaczęłam oponowac za tym sposobem placeni zwłaszcza zw ja od zawsze niejadek a mam znajomych co dwie paelle są w stanie zjeść Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Gość w dom... 10.12.22, 21:27 W Japonii też często stosuje się tę metodę, ale wtedy albo wszystko trafia na środek stołu i jest dla wszystkich (talerze z daniami są traktowane jak półmiski, z których się nie je, a nabiera) albo też każdy patrzy, żeby zamówić podobnie do innych (np. każdy bierze sobie po jednym napoju i daniu głównym cenowo gdzieś ze środka karty ). Tego rodzaju zwracanie uwagi na innych jest takim samym elementem dobrego wychowania, jak nierozpychanie się łokciami przy stole. Odpowiedz Link Zgłoś
obrus_w_paski Re: Gość w dom... 10.12.22, 21:59 W Katalonii tez głównie się je tapas na takich spotkaniach albo przynajmniej na pierwsze danie. Ale do teraz pamietam jedna z kolacji, na której byłam jedyna studentka, reszta pracująca i ludzie co chwili zamawiali nowe butelki wina a ja o wodzie gazowanej siedziałam a potem „trzeba było” dzielić po równo🙄 Odpowiedz Link Zgłoś
obrus_w_paski Re: Gość w dom... 09.12.22, 14:26 Moi znajoni z pl się wykruszyli bo znakomita większość oczekiwała noclegu u mnie, pełnej obsługi turystycznej, zorganizowani tras do zwiedzania, odstąpienia samochodu (to akurat tutaj jest normalne, znajomi z kanarow zawsze nam dają swój samochód- pomysł wychodzi zawsze od nich), polecenia knajp na każdy dzień, załatwienia rozrywek itp. Z polskich znajomych została mi naprawdę garstka. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: Gość w dom... 09.12.22, 09:30 To tak. Jak przyjmuję gości, to do szału mnie doprowadzają goście przyjeżdżający z własnym prowiantem. Nie wiadomo co z tym zrobić- kazać im z tego gotować co sobie umyślili? Chleb muszą wieźć??? Brakuje tylko kury i jajek. Mogą przywieźć butelkę lepszego alkoholu, jakieś słodycze, żeby było miło. Tyle. Ogołocenie lodówki- efekt oczekiwany i oczywisty, po to robię zakupy "na gości", żeby się w niedzielę wieczorem nie dziwować. Także tego. Ja też wiem, kto jest dziwny Odpowiedz Link Zgłoś
1matka-polka Re: Gość w dom... 09.12.22, 10:17 Jesli kogos zapraszam na weekend, to nie oczekuje, ze przywiezie walowke, prezenty i sie bedzie dorzucal do zakupow spozywczych. Ale jesli pojdziemy razem na miasto, to wolalabym, zeby kazda rodzina zaplacila za siebie, ewentualnie, zeby moi goscie zaplacili za gospodarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:01 Tu zgadzam się. W knajpie każdy za siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
imponderabilia22 Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:12 Tak mi się przypomniał niedawny wywiad z Przetakiewicz, gdzie to "zaproszeni'' przez Lewandowskich do bodajże Hiszpanii (tam gdzie mają teraz nowy dom) Przetakiewiczowie hotel opłacali sobie sami. Ale potem poszli wszyscy razem do restauracji, a że wszyscy są tacy ''goscinni i szczodrzy'' to mają taki zwyczaj bicia się o rachunek kto pierwszy ten lepszy. Wyobrażam sobie pełna zażenowania minę kelnera . .... Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:31 Przetakiewicz strzela sobie w stopę opowiadając to po pudlach czy skąd masz tego newsa. Homo... nie rzuca w necie nazwiskami. Zresztą Lewandowscy to nie ta skala, bo autorce wątku nie chodzi o to, że goście o raz za dużo spuścili wodę w toalecie, nie zakręcili przy myciu zębów albo włączyli ładowarkę na dwie godziny do prądu. Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Gość w dom... 09.12.22, 11:16 Zrobilam rachunek sumienia i wyszlo mi że za kazdym razem kiedy ktos do mnie przyjezdza/wpada na impreze to z częściowymi zakupami. Ja tez bedac u kogos dluzej niz "na kawę" chodzę do sklepu. Podoba mi sie ten zwyczaj. Goszcząc innych nie bankrutuję, bedac gosciem nie czuje się "na krzywy ryj" Odpowiedz Link Zgłoś
koronka2012 Re: Gość w dom... 10.12.22, 18:41 Wiesz co ja bym miała robić aprowizację gospodarzowi, to wolałabym zamieszkać w hotelu, spotkać się po prostu w knajpie. Taniej by mnie to wyniosło. Moje potrzeby śniadaniowe to dwie kromki chleba i dwa plasterki sera. A przecież w ramach zakupów nie kupię tylko paczki sera i jogurtu dla siebie do śniadania… Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:09 Wiesz co, jak zapraszam lubianych gości, dobrych znajomych czy przyjaciół na weekend, to absolutnie nie oczekuję, że na wejściu wręczą mi wino i czipsy, na kolację kupią chleb, a na śniadanie pomidory i ser z dziurami. Gdyby przyjechali na dwa tygodnie, to owszem, posiłki planowalibyśmy wspólnie, zakupy też i spędzanie czasu też, bo nie byłabym w stanie zabawiać ich tyle czasu na full time. Natomiast weekendowa wizyta czy nawet odwiedziny z nocowaniem, jeśli to nie 6 osobowa rodzina z dziećmi, moim zdaniem nie wymaga niczego więcej poza (i to ewentualnie) winem czy jakimiś ciasteczkami. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:16 homohominilupus napisała: > Nie będę pytać kto tu jest dziwny bo wiem kto. Tylko trochę wyżalić się chciała > m a przy okazji może rozruszam forum > Trochę szkoda. Bo gdybyś jednak zapytała, napisałabym, że według mnie ty jesteś dziwna 🤷🏻♀️ Odpowiedz Link Zgłoś
homohominilupus Re: Gość w dom... 09.12.22, 15:28 Ha, dlatego nie zapytałam 😉 Co ja, pierwszy raz na ematce? Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: Gość w dom... 09.12.22, 15:32 Taka magia: nie pytasz, a i tak dostajesz odpowiedź. I nawet się nie dziwisz Odpowiedz Link Zgłoś
enigma81 Re: Gość w dom... 09.12.22, 12:36 Ja może nie wymagam dokładania się - bo skoro zapraszam, to zakładam, że ugoszczę na swój koszt (pomijam wyraźnie określone zrzutkowe imprezy). Ale w dobrym tonie jest przywieźć coś od siebie - jak nie butelkę wina czy whisky to coś dla dzieciaków, jakieś ciasto, które szczególnie dobrze pani wychodzi czy coś lokalnego (u nas hitem jest przywożona przez nas śmietankówka oleska). A już co najmniej pomóc przy posiłkach (kochana, ty się narobiłaś to odpocznij, my z Józiem sprzątniemy ze stołu). Albo chociaż zaproponować. Dla mnie nie jesteś dziwna. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:40 Dla mnie każda opcja jest dopuszczalna pod warunkiem, że między zaproszonym a zapraszanym istnieje komunikacja. Oczywiście jadąc do kogoś warto wiedzieć jaki typ zapraszający reprezentuje: kupno choćby bagietki to obraza, bo czym chata bogata czy też przywiozę prezenty, zakupię na miejscu żarcie, a obraza i tak będzie, bo problem leży gdzie indziej. Można wnieść wino i czekoladki czy słodycze to syf. Ale można przecież wszystko dogadać w razie czego. Foch, bo ktoś się znów nie domyślił - jakie to polskie. Odpowiedz Link Zgłoś
alicjamagdalena Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:45 Cudowni znajomi. M też ma takich. Przyjechali, wyżarł. Byli z kilku.mies smarkiem. Na szczęściewczesniej wyjechałam z dzieckiem na weekend. Odpowiedz Link Zgłoś
alicjamagdalena Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:50 I jeszcze głośno cieszyli się ze wynajęcie apartamentu/ hotelu wyszłoby ich min 1000. Żal. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Gość w dom... 09.12.22, 13:58 Oni przyjechali ze smarkiem, a ty wyjechałaś z dzieckiem? Na pewno nie odwrotnie? Odpowiedz Link Zgłoś
alicjamagdalena Re: Gość w dom... 09.12.22, 14:24 Z kilku mies dzieckiem vel kaszojadem/ smarkiem nie jeździ się do znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
imponderabilia22 Re: Gość w dom... 09.12.22, 15:33 Jak to czytam to jakbym widziała kiedyś siebie. Na szczęście ludzie mnie tego nadskakiwania skutecznie oduczyli. Dogadzam tylko sobie i najbliższej rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
imponderabilia22 Re: Gość w dom... 09.12.22, 15:44 No ja kiedyś nocowalami karmiłam wozilam odprowadzałam muffinki marchewkowe piekłam (mega jej smakowały) koleżankę - 4 dni. Przyjechała na krzywy ryj, tylko opowiadała jak to miała mi przywieźć pysznego miodu pitnego....ale zapomniala🤣 Za to jak w górach jakieś obce dziewczyny zrobiły nam krotka podwozke, ok przysługa, pomogły nam, ale bez przesady, to było kilka minut dosłownie - to ta jak wysiadła tak im zaczęła rozanielona dziękować, prawie po rękach całować, na czekoladki kawki do kawiarni zapraszać, aż mi kopara opadła z nadmiaru tej jej wdzięczności - na szczęście nie skorzystały z jej ''szczodrosci''. No cóż, mnie, jak ją odwozilam na pkp następnego dnia, po rękach nie całowała. Powinnam była wsadzić ją do tramwaju... Odpowiedz Link Zgłoś