pani_up
19.01.23, 14:23
Przelało mi się. Od czasu urodzenia dziecka, mój mąż zachowuje się nieco inaczej, zawsze był dość wymagający wobec mnie, ale teraz jego wymagania są zbyt wysokie i niestety niemożliwe do spełnienia. Dzisiaj poprosiłam, żeby sam zawiózł córkę do przedszkola, bo muszę wziąć prysznic i umyć włosy rano. Młoda jest po przerwie i poprzednie dwa razu płakała w szatni i mąż chciał żebym jeździła z nim, bo on nie lubi jak ona płacze. Ja przez to odkładałam to nieszczęsne mycie włosów, bo mam na prace tylko 6h w ciągu dnia i jak się nie wyrabiam to dłużej siedzę w nocy. Mąż powiedział, ze go nie wspieram itd. Ja zaczęłam się ubierać, ale byłam zdenerwowana, na co on stwierdził, ze w takim stanie i tak noe ma ze mnie pożytku, wiec mam zostać. No i … rozpłakałam się. Nie często mi się zdarza, ale z jakiegoś powodu mnie to dotknęło. Córka widząc ze płacze tez zaczęła płakać i mąż zaczął na mnie krzyczeć, żebym zobaczyła co zrobiła, ze to przeze mnie itd. Mam tylko 6h dziennie na prace, bo mąż nie zgadza się na to żeby mała była dłużej w zlobku. Wieczorem on nie chce żebym brala prysznic, bo boi się ze córka się obudzi, i będzie sobie musiał sam z nią poradzić… No i to jest t tylko wierzchołek góry lodowej zaledwie. Nie mam kiedy iść do lekarza, w przeszłości dzwonił do mnie do pracy albo jak stałam w kolejce u lekarza, żebym wracała do domu bo mała płacze. Uważa, ze sprzątanie i gotowanie to mój czas dla siebie. Kur.a jak do tego doszło to ja sama nie wiem