'uratowana' ciąża

01.04.23, 19:57
Za pomoc w usunięciu której Justyna Wydrzyńska dostala wyrok.
Masakra jakaś.
Wyobraźcie sobie ze jesteście w przemocowym związku, absolutnie nie chcecie mieć dziecka a tu jesteście do tego zmuszone. Niepojęte. Co dalej? Rozstać się? Urodzić i oddać do okna zycia/ adopcji? A może zostawić tatusiowi? A wcześniej przez 9 miesięcy być w niechcianej ciąży? Jak by nie patrzeć dramat. I to w XXI wieku w cywilizowanej Europie.
    • ariathedevil Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 20:50
      Rodź w bólu i nie stękaj. Po co tej Ewie była ta ciekawość, zżarła jabłko i teraz mamy za karę. A tak serio, to jest straszne w katotalibanach, naprawdę straszne. Ogólnie nie wiem co w takiej sytuacji, ciężko mi sobie wyobrazić co musiała przeżywać ta dziewczyna.
    • furiatka_wariatka Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 20:57
      A jak się w sumie skończyła ta ciąża? Czy ta kobieta, której Justyna chciała pomóc ostatecznie urodziła dziecko, czy udało jej się jakoś inaczej usunąć tę ciąże? I czy nadal jest ze swoim mężusiem?
      • homohominilupus Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 21:23
        Chyba nie usunęła... jak miała to zrobić?

        Nic nie wiem o jej sytuacji ale to lepiej że nie jest bohaterką jakichś pudelkow itp.
        • sophia.87 Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 21:30
          Słyszałam, że poronila.
          Mam też nadzieję, że znalazła siłę by odejść od przemocowca.
          • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:23
            sophia.87 napisała:

            > Słyszałam, że poronila.
            > Mam też nadzieję, że znalazła siłę by odejść od przemocowca.

            Poroniła. I tak, odeszła od skurwiela. Na rozprawie i po rozprawie bardzo dziękowała Justynie za pomoc.
            • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:42
              > I tak, odeszła od skurwiela.

              O jedną ciążę za późno...

              Ale "odeszła" w sensie, że wzięli rozwód lub są w separacji? Czy "porzuciła męża"? I co z dzieckiem, przecież w tym małżeństwie było kilkuletnie dziecko. Zabrała je ze sobą, czy zostawiła ojcu?
              • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:44
                demodee napisała:

                > > I tak, odeszła od skurwiela.
                >
                > O jedną ciążę za późno...
                >
                > Ale "odeszła" w sensie, że wzięli rozwód lub są w separacji? Czy "porzuciła męż
                > a"? I co z dzieckiem, przecież w tym małżeństwie było kilkuletnie dziecko. Zabr
                > ała je ze sobą, czy zostawiła ojcu?

                Tak, o jedną ciążę za późno. Co nie oznacza że miała być na skurwiela skazana do końca życia. A gdyby nie udało się jej poronić albo usunąć ciąży to by była na skurwiela skazana jeszcze bardziej.
                Co do reszty twoich pytań to gówno ci do tego.
                • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:53
                  > Co nie oznacza że miała być na skurwiela skazana do końca życia.

                  Ale to chyba nie tylko w tym konkretnym związku. Ludzie zawsze "są skazani" na siebie, jeśli mają wspólne dziecko
                  • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:09
                    Nie mam zamiaru tegoż tobą omawiać.
                    • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:13
                      > Nie mam zamiaru tegoż tobą omawiać.

                      Nie jesteś, paskudku, jedyną osobą, z którą rozmawiam na tym forum...
            • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:21
              > Na rozprawie i po rozprawie bardzo dziękowała Justynie za pomoc.

              No dziwne by było, gdyby się od swej wybawczyni odcięła...
        • ayelen40 Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 21:36
          Poroniła.
    • eriu Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 21:28
      Urodzić, oddać ojcu na wychowanie i go pozwać za straty psychiczne i fizyczne, za rehabilitację po ciąży, po rozprawie, po sprawie itp.
      • ayelen40 Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 21:36
        Ja to bym go w ogóle za fakt bycia w niechcianej ciąży pozwała.
        • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:02
          > Ja to bym go w ogóle za fakt bycia w niechcianej ciąży pozwała.

          To musiałabyś zgłosić i udowodnić gwałt. A tam gwałtu nie zgłoszono.
          • yadaxad Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:06
            Tia, przemocowiwc się z nią "kochał' z delikatnej miłości.
          • ayelen40 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:12
            Była przemoc psychiczna, a to już wystarczająco paskudnie. Nie ma też nic gorszego niż wyjęczany seks uncertain.
            • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:51
              > Nie ma też nic gorszego niż wyjęczany seks

              CO to jest "wyjęczany seks"?
              • mgla_jedwabna Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 16:42
                Wymuszony szantażem emocjonalnym.
      • livia.kalina Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 21:45
        Psychopacie oddać dziecko?!
      • majenkirr Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 03:01
        eriu napisała:
        > Urodzić, oddać ojcu na wychowanie



        I płacić alimenty? 🥴
      • marta.graca Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 08:33
        Skąd wziąć pieniądze na długotrwałą, kosztowną sprawę sądową o niepewnym wyniku?
      • bazia_morska Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:04
        Dla dziecka to wygrana na loterii!
      • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:43
        > Urodzić, oddać ojcu na wychowanie

        Przychodzi mi do głowy też taki pomysł, nie wiem, na ile realny.

        Ciążę donosić, na izbie porodowej oświadczyć, ze mąż nie jest ojcem dziecka i że się zamierza oddać dziecko do adopcji. Urodzić, dziecka nie zabierać ze szpitala. W USC podać, ze ojciec nieznany. Złożyć pozew o rozwód/separację.

        Realne to?
        • mama-ola Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:08
          Chyba nie. Dziecko spłodzone w czasie trwania małżeństwa i 10 miesięcy (!) po rozwodzie automatycznie jest przypisywane mężowi. Trzeba sądownie odkręcać ojcostwo.
          • mama-ola Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:12
            Źle się wyraziłam z tymi 10 miesiącami. Jeśli kobieta urodzi dziecko w ciągu 10 miesięcy od daty rozwodu, to też jest przypisywane byłemu mężowi.
            Moja koleżanka miała taki przypadek. Jej były robił wstręty z rozwodem, mimo że już razem nie mieszkali. Gdy wreszcie dostała ten rozwód, z nowym facet radośnie jeszcze w tym samym tygodniu spłodzili dziecko. No i od prawniczki się dowiedziała, komu będzie przypisane. Szok trochę.
          • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:22
            > Dziecko spłodzone w czasie trwania małżeństwa i 10 miesięcy (!) po rozwodzie automatycznie jest przypisywane mężowi.

            No tak, ale "automatycznie" to znaczy, "jeśli nikt nic nie zrobi w tej kwestii". A jeśli osoba najlepiej zorientowana w kwestii ojcostwa oświadczy, że ojcem nie jest ten, co wszyscy myślą, to co się dzieje?
            • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 13:50
              Nie kotku, automatycznie to znaczy AUTOMATYCZNIE. Trzeba by sądownie zaprzeczyć ojcostwu.
              • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:04
                > Trzeba by sądownie zaprzeczyć ojcostwu.

                Ale kto miałby zaprzeczyć? Ten nieznany płodziciel?
                • mama-ola Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 22:41
                  Dziecko, które urodzi się do 10 miesięcy po rozwodzie, ma z automatu nazwisko byłego męża matki. I trzeba sądownie to odkręcać. I nie da się tego zrobić bez zaangażowania byłego w sprawę. On też musi podpisać papiery.
                  • mgla_jedwabna Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 16:43
                    A nie może być tak, że odkręca się sądownie, wnioskuję o badania DNA, sąd zleca, i sprawa jest ustalona mimo ewentualnych protestów byłego?
                    • mama-ola Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 21:05
                      Może i tak, ale to jakby nie patrzeć sporo zachodu. Moja znajoma wybrała prostszy sposób: wyszła za ojca dziecka jeszcze w czasie ciąży, no i dziecko z automatu przypisano aktualnemu mężowi.
      • kafana Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 21:19
        No jasne prosto w łapy przenocowca oddac
    • zielonazaba9999 Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 21:36
      Z tego co wiem pani i tak poroniła. Naturalnie.
    • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 21:39
      Nie ma żadnego sensu dywagowanie, co ja czy inna ematka by zrobiła w takiej sytuacji i "wyobrażanie sobie".
      Ja bym nie zaszła w ciążę w przemocowym związku, a gdybym zaszła, przemocowy mąż byłby ostatnią osobą, której bym się tym chwaliła.
      • homohominilupus Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 21:46
        m_incubo napisała:


        > Ja bym nie zaszła w ciążę w przemocowym związku, a gdybym zaszła, przemocowy mą
        > ż byłby ostatnią osobą, której bym się tym chwaliła.

        Brawo ty
        • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 22:26
          Z czym masz problem? Mówisz mi, że mam sobie "wyobrazić", więc sobie wyobrażam, no i jednak nie 🤷🏻‍♀️
          • homohominilupus Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 22:30
            m_incubo napisała:

            > Z czym masz problem?

            Z niczym. #zazdroszczę
            >
            • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 22:36
              No, wyobrażam sobie.
              • bazia_morska Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:04
                #Najmondrzejsza.
                • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 16:07
                  No, dużo mondrzejsze jest stosowanie rozwiązań na skutki, a nie na przyczyny.
                  Może ty następnym razem załatwisz tej pani tabletki i pójdziesz za nią siedzieć, gdy pochwali się tym mężowi?
      • eriu Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 21:47
        W przemocowym związku jeśli partner jest mocno kontrolujący to może być tak, że kobieta nie powie a partner będzie wiedział. Wystarczy, że będzie kontrolował jej okres chociażby.
        • figa_z_makiem99 Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 22:35
          Błagam cię, dla mnie to jakiś kosmos. W dzisiejszych czasach???
          • mgla_jedwabna Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 07:53
            Przemoc ma pewne stałe cechy niezależnie od epoki.
          • alex_vause35 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:51
            Następna mundra.
            • figa_z_makiem99 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:43
              Sama jesteś mundra, kiedyś byłam w przemocowym związku i odeszłam, byłam w obcym mieście bez rodziny. Jeszcze mnie napastował jakiś czas potem, ale nie siedziałam jak jełop i nie robiłam dzidziusiow, to nie Arabia Saudyjska.
              • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 13:51
                figa_z_makiem99 napisała:

                > Sama jesteś mundra, kiedyś byłam w przemocowym związku i odeszłam, byłam w obcy
                > m mieście bez rodziny. Jeszcze mnie napastował jakiś czas potem, ale nie siedzi
                > ałam jak jełop i nie robiłam dzidziusiow, to nie Arabia Saudyjska.

                No i chwała Ci i medal z kartofla. TOBIE się udało więc każdej innej się uda. A jak nie uda to jej wina co?
                • figa_z_makiem99 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 15:48
                  Najwyraźniej pani lubi ten sport i następny też będzie przemocowcem, a z nim kolejny dzidziuś. Prawda jest taka, że przemoc eskaluje i im wcześniej odejdzie tym będzie łatwiej. Kobiety często bronią zwyroli i skazują swoje dzieci na życie w piekle, takich mi nie żal. Jak ktoś się wiąże z gangusem, albo zwyrolem który siedział w więzieniu jego sprawa. Zawsze można trafić na psychola, problemem jest nie to czy odejść, tylko jak odejść i gdzie szukać pomocy. Nie róbmy z kobiet bezwolnych kukieł, bo wtedy rzeczywiście panowie mają rację, że chcą za nie decydować.
              • alex_vause35 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 14:04
                #brawoty
        • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:07
          > Wystarczy, że będzie kontrolował jej okres chociażby.

          W takiej sytuacji należy zażywać tabletki antykoncepcyjne.

          Po 21 dniach zażywania tabletki się odstawia i występuje krwawienie z odstawienia, które wygląda jak miesiączka. Po 7 dniach znowu wraca się do tabletek i krwawienie zanika. Oczywiście antykoncepcja działa przez cały czas, o ile się tabletek nie odstawi na dłużej niż 7 dni.

          Wszystko jest jasno opisane w ulotce dla pacjenta.
          • alex_vause35 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 14:03
            Obstawiam, że i to było kontrolowane... Pani musiałaby chyba na nich spać, żeby stary ich nie znalazł... oh wait, też odpada.
            • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 16:08
              Chyba sobie kpisz.
            • waleria_bb Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 01:01
              Naprawdę nie sprowadzajmy już sprawy do absurdu. Pani mogła przesypać sobie te tabletki do pojemnika po witaminach, środkach przeciwbólowych itp. Nie kwestionuję istnienia przemocowych związków, ale nie ma fizycznie takiej możliwości, żeby mąż psychol kontrolował każdy aspekt życia.
              • marta.graca Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 07:03
                Czytałam, że życie w ciągłym strachu i obawie przed przemocą mocno ogranicza zdolności poznawcze, więc mogę sobie wyobrazić, że pani nie brała pod uwagę tych możliwości, które widzimy my sprzed kompa. Mogła też nie dopuszczać myśli, że jej partner posunie się do tak drastycznych środków, jak zawiadomienie policji.
              • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 07:19
                waleria_bb napisał(a):

                > Naprawdę nie sprowadzajmy już sprawy do absurdu. Pani mogła przesypać sobie te
                > tabletki do pojemnika po witaminach, środkach przeciwbólowych itp. Nie kwestion
                > uję istnienia przemocowych związków, ale nie ma fizycznie takiej możliwości, że
                > by mąż psychol kontrolował każdy aspekt życia.

                Czyli jednak gówno wiesz o przemocy.
                • waleria_bb Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 08:33
                  To co zaproponowałabyś tej kobiecie? Masz chyba świadomość, że bez antykoncepcji dramat się powtórzy.
              • mgla_jedwabna Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 16:45
                Można też tabletki wczesnoporonne schować przed mężem. Oh wait, a jak jednak znajdzie?
                • waleria_bb Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 16:48
                  Bez antykoncepcji ten dramat się powtórzy i tyle.
      • alex_vause35 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:51
        Kurde, szereg czynników sprawia, że kobieta staje się ofiarą przemocowca.
        Jeśli nią nie jesteś, to znaczy, że w wyniku wychowania zyskałaś inną konstrukcję psychiczną, jesteś osobą aktywną i posiadającą jakby co grupę odniesienia, dokonującą mądrzejszych wyborów także w wyniku kapitału emocjonalnego, który uzyskałaś we własnym domu i/lub sprzyjającym środowisku rozwojowym jako dziecko i młodzież.
        Większość z tego nie jest twoją zasługą, więc się nie nadymaj.
        • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:11
          > Większość z tego nie jest twoją zasługą, więc się nie nadymaj.

          Nie wiem, do kogo to "nadymanie", ale ważne jest, żeby ofiarom przemocowców pokazywać, że można żyć inaczej i nie każdy musi być ofiarą męża/szefa.
          • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:28
            Ważne jest żeby ofiarom przemocy dać realną pomoc a nie żałosne pierdolenie że można inaczej.
            • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 16:10
              W tej sytuacji można tak pomagać co kilka miesięcy.
              Rzeczywiście, to o wiele lepsze i skuteczniejsze niż żałosne pierdolenie, że można inaczej big_grin
          • alex_vause35 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 14:02
            No właśnie, nie wiesz. To, co przeczytałam powyżej, nie miało nic wspólnego z pokazywaniem, że można inaczej, tylko z głupim samozadowoleniem, że ja to nigdy.
        • hanusinamama Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 08:07
          10/10
    • gorzka.gorycz Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 22:26
      Przede wszystkim ewakuować się z przemocowego związku zanim się zajdzie w ciążę.
      • ariathedevil Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 22:35
        To się tak łatwo mówi, ludzie mogą długo udawać, psychopatów, socjopatów i innych podobnych czasami ciężko jest wyczuć, bo się pięknie przystosowali...a później wychodzi jak u Karoliny Piaseckiej.
      • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:24
        gorzka.gorycz napisała:

        > Przede wszystkim ewakuować się z przemocowego związku zanim się zajdzie w ciąż
        > ę.

        Po, następna wielce mądra.
        • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 16:11
          Nie, przed.
          Przed kolejną ciążą.
          No ale skoro niedasie...
          • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 16:53
            m_incubo napisała:

            > Nie, przed.
            > Przed kolejną ciążą.
            > No ale skoro niedasie...
            >

            Najwyraźniej gówno wiesz o przemocy że się tak kategorycznie wypowiadasz.
            • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 19:44
              To ty gówno wiesz, co ja wiem, a co nie.
            • homohominilupus Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 20:04
              paskudek1 napisała:

              > m_incubo napisała:
              >
              > > Nie, przed.
              > > Przed kolejną ciążą.
              > > No ale skoro niedasie...
              > >
              >
              > Najwyraźniej gówno wiesz o przemocy że się tak kategorycznie wypowiadasz.
              >
              Ja też g wiem o przemocy na całe szczęście. Ale wystarczy odrobina empatii i jakiejś minimalnej wiedzy zeby nie bergamocić: JA na pewno bym etc...bo JA jestem taka zayebista. Ale co mnie tutaj właściwie dziwi 🤷‍♀️
              • homohominilupus Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 20:09
                *Piszac ze g wiem mialam na myśli że nie mam osobistych doświadczeń z przemocą.
              • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 23:43
                Weź może się skup bardziej na treści, a nie na tym, co ci się wydaje, że czytasz, a jeśli nie potrafisz, to najlepiej odpuść sobie równie świętojebliwe, co głupie wrzutki o empatii, bo mnie to zwyczajnie nie interesuje.
                • homohominilupus Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 07:31
                  m_incubo napisała:

                  > Weź może się skup bardziej na treści, a nie na tym, co ci się wydaje, że czytas
                  > z, a jeśli nie potrafisz, to najlepiej odpuść sobie równie świętojebliwe, co gł
                  > upie wrzutki o empatii,

                  A ty może weź się melisy napij bo strasznie jesteś agresywna w zwykłej dyskusji i mimo zayebistosci wyraźnie sobie nie radzisz z emocjami.


                  bo mnie to zwyczajnie nie interesuje.
                  Aha, no właśnie widać 😆
      • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:19
        > Przede wszystkim ewakuować się z przemocowego związku zanim się zajdzie w ciążę.

        W tym małżeństwie już było jedno dziecko. Ciekawe, czy żona stwierdziła, że pan jest przemocowcem dopiero, gdy zaszłą w drugą ciążę? Przedtem był dobrym mężem i ojcem?
        • memphis90 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:29
          Tak, to możliwe. Żabę gotuje sie długo.
        • mgla_jedwabna Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 16:47
          Pań mógł się ujawnić jako przemocowiec dopiero w specyficznej sytuacji np. wobec jej uzależnienia ekonomicznego na wychowawczym.
      • hanusinamama Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 08:08
        Gdyby to było takie proste...nie byłoby przemocowych związków. Pan mogł Panią zgwałcić ( nie mowie ze tu tak było)..
    • tt-tka Re: 'uratowana' ciąża 01.04.23, 23:14
      Nie musze sobie wyobrazac, historia, takze najnowsza, notuje takie przypadki. Nie chcesz wiedziec, do czego moga sie posunac kobiety w takiej sytuacji, by pozbyc sie ciazy. Niektore potem mozna obejrzec w kostnicy.
    • bi_scotti Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 03:17
      ... odkrecila gaz, nie zapukal nikt na czas ...
      I don't know ... tego typu decyzje mialy byc/powinny byc czescia paskudnej przeszlosci - w 2023 roku mialo byc lepiej, madrzej, kinder dla wszystkich kobiet - diabli mnie biora, ze nie jest. Aborcja na zycznie - no other option! Life.
      • soft.kitty Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 07:44
        bi_scotti napisała:

        > kinder dla wszystkich kobiet -

        Wolałybyśmy jednak nie... wink
      • mmk9 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:21
        Jak ona odkręcała, aborcja była w PL na życzenie, a w niskim standardzie za darmo. I jakoś jej nie pomogło.
    • zabojczaopona Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 06:32
      a kto w 21 wieku siedzi w przemocowym zwiazku z wlasnej woli? chyba ze rzecz sie dzieje w arabii saudyjskiej?
      • daszka_staszka Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 08:24
        zabojczaopona napisała:

        > a kto w 21 wieku siedzi w przemocowym zwiazku z wlasnej woli? chyba ze rzecz si
        > e dzieje w arabii saudyjskiej?
        Osoby które np. Dorastały w przemocowym domu. Te które nie mają dokąd pójść bo nie mają rodziny i wystarczających środków na utrzymanie. Te które nie mają wsparcia rodziny. Osoby w depresji.wymieniac dalej?
        • zabojczaopona Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 08:29
          no ale w „cywilizowanej europie w 21 wieku”? wink
          • marta.graca Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 08:31
            Tak, u nas też jest mnóstwo kobiet, które są ofiarami przemocy i nie mają dokąd pójść, chorują, nie mają środków, są nieporadne.
          • alex_vause35 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:48
            Trolluj bardziej umiejętnie, proszę, bo głupotą od ciebie wali.
    • cegehana Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 07:28
      Na pewno się rozstać. W całej tej sprawie bardzo brakuje głosów o tym aspekcie. Ani sama ofiara ani środowiska aktywistek nie bardzo interesują się tym, żeby kobietę "zabrać" (umożliwic jej ucieczkę) z domu w którym jest źle traktowana, tak jakby samo usunięcie ciąży rozwiązywalo problem. Chyba ze do następnej ciąży.
      • mgla_jedwabna Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 07:54
        Zabrać to można walizkę. Ta kobieta musiałaby sama chcieć odejść. Nie wiemy, czy chciała.
        • cegehana Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 08:15
          Wiemy, ze nie odeszła. Albo nie chciała albo nie mogła i w obu scenariuszach pies jest pogrzebany tu, a nie w dostępie do tabletek aborcjyjnych (który też jest ważną kwestią, ale nie odpowiada na problem przemocy w związku, nawet gdybyśmy doczekali czasów, kiedy aborcja będzie dostępna w każdym gabinecie a misoprostol w każdej żabce - nie odpowiada to na problem kobiety która czeka na pozwolenie przemocowego partnera żeby wziąć leki czy to antykoncepcyjne czy poronne, mówi mu nie wiedzieć czemu o ciąży, którą chce usunąć. Nie obwiniam tej kobiety, przypuszczam że patologiczne schematy zachowań wyniosła z dzieciństwa, bo tak jest często, tylko wskazuję kierunek szukania rozwiązań. Rozwiązań trwałych, a nie do kolejnej ciąży, kolejnego ciągu alkoholowego misia czy kolejnego ataku agresji.
          • bazia_morska Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:05
            Skąd wiesz, czy nie zaoferowano jej wsparcia?
            • cegehana Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:09
              Skąd wiesz, ze wiem, że nie zaoferowano jej wsparcia?
          • hanusinamama Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 08:11
            Nikt tu nie mowi, ze abrocja to złoty środek na przemocowy związek...masz chyba [rpoblemy z czytaniem ze zrozumieniem.
            Tej kobiecie trzeba było pomóc pozbyć się ciązy (w normalnym kraju pomoc by nie była potrzebna, zrobiłaby to zwyczajnie).
            Osobną sprawą jest pomoc jej wyjśc z takiego związku. Przy czym mnie łatwo mówić - mogła odejść.
            Ja na szczęscie zostałam tak wychowana, miałam takie środowisko w którym wyrosłam....ze nawet bym się nie wpakowała w taki związek. Mało tu mojej zaspługi
            • cegehana Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 16:29
              Nie zgadzam się ze zdaniem, że w normalnym kraju zrobiłaby to zwyczajnie. Nie zrobiłaby, bo jej problemem był przemocowy związek a nie brak dostępu do tabletek poronnych. Tabletki MIAŁA, dzięki pomocy jaką otrzymała od Justyny Wyszyńskiej (ten problem został rozwiązany). Problem przemocowego związku pozostał i to on uniemożliwił aborcję . Gdyby zamiast od aktywistki leki mozna było dostać od ginekologa czy kupić w aptece - to nadal przemocowy partner przeszkadza w ich zażyciu. I tak - jeśli nie powiemy ofierze przemocy "możesz odejść" to pozostaje "nie możesz odejść".
              • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 16:38
                Ale mogłaby zrobić tą aborcję bez problemu.. Przemocowy skurwiel w żaden sposób nie mógłby jej grozić że doniesie. Policja miałaby w dupie jego pierdolety o aborcji i żaden patrol by się ram nawet nie zakręcił.
                • cegehana Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 16:48
                  Z problemem - jej problemem byl jej Misio. Mógłby ją zastraszyć w inny sposób (jak to robił od lat) dopóki ona by się go bała.
              • tt-tka Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 17:02
                cegehana napisał(a):

                > Nie zgadzam się ze zdaniem, że w normalnym kraju zrobiłaby to zwyczajnie. Nie z
                > robiłaby, bo jej problemem był przemocowy związek a nie brak dostępu do tablete
                > k poronnych.

                Jednym z jej problemow byl przemocowy zwiazek, ale nie jedynym. W normalnym kraju policja wezwana do tabletek wczesnoporonnych zalecilalaby wzywajacemu prostowanie bananow na drzewie, a nie gnala najpierw po pania, a potem do prokuratury.
                • cegehana Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 17:08
                  No i co? Odejście od przemocowca nielegalne nie jest, policja by to miała w nosie że baba chłopa zostawila. I co, pomogło jej to? Podejrzewam, ze ileś tam zupełnie legalnych rzeczy miała w tym związku zakazanych i to skutecznie.
                  • tt-tka Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 17:17
                    I to, ze go zostawila, policja ma w nosie, takze u nas. Ale to, ze miala w torebce te tabletki, nie jest policji ani prokuraturze obojetne TYLKO u nas.
                  • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 04.04.23, 17:13
                    Czy ty nie rozumiesz że gdyby aborcja była normalnym zabiegiem to APAN NIE MIAŁBY żadnych możliwości jej szantażować tą aborcją? Że żadna policja nigdzie by mnie jechała? Że kobieta dostałaby pieprzne tabletki albo zrobiła aborcję bez problemu w szpitalu? Że antykoncepcję hormonalną miałby na wyciągnięcie ręki i prawdopodobnie bezpłatnie? To wszystko UŁATWIŁOBY JEJ odejście od przemocowego skurwysyna.
                    • cegehana Re: 'uratowana' ciąża 04.04.23, 17:38
                      Zupełnie nie rozumiem dlaczego tylko niektóre legalne rzeczy w przemocowych związkach można robić "bez problemu" a inne legalne rzeczy nie.
              • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 18:09
                Oczywiście, że w "normalnym kraju" sytuacja byłaby taka sama - nie z powodu dostępu/braku dostępu do aborcji, tylko z powodu przemocowego związku właśnie.
                Teraz nie była w stanie zorganizować sobie antykoncepcji (z jakiego konkretnie powodu to chyba nie wiadomo) ani zorganizować tabletek, ani ukryć ciąży. Nawet gdyby mieszkała na Islandii, byłoby tak samo.
                • waleria_bb Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 18:12
                  Dokładnie tak. Przecież nawet gdyby aborcja była legalna, partner-psychol mógłby dosłownie zamknąć kobietę w domu, robić jej pranie mózgu, zastraszać, grozić. Problem nie jest wcale rozwiązany, bo przy braku zabezpieczenia ona zajdzie w ciążę znów i znow rozegra się dramat.
                • tt-tka Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 18:12
                  Byla w stanie zorganizowac sobie tabletki, zrobila to.
                  Nie, gdyby mieszkala na Islandii, nie byloby tak samo.
                  • cegehana Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 18:17
                    Więc nie z dostępem do tych tabletek był problem w tym przypadku (nie twierdzę ze taki problem nie istnieje, tylko ze go pokonała i już go nie było, a problem nie do przeskoczenia był w innym miejscu).
                    • hanusinamama Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 20:01
                      NO był, bo dostała je niezgodnie z prawem. Czego jeszcze nie rozumiesz?
                      To ze jest/ była w przemocowym związku jest osobną sprawą.
                      Tu i teraz potrzebowała pozbyć się niechcianej ciązy, która to jeszcze bardziej wikłałaby ją w ten związek, o czym przemocowiec dobrze wiedział. Pan nie pragnął bobaska, chciał mieć coś co ja jeszcze bardziej do niego przyspawa...
                      • cegehana Re: 'uratowana' ciąża 04.04.23, 16:47
                        Nie rozumiem, czemu nie zastosowała legalnych poki co środków antykoncepcyjnych i nie odeszła od faceta (co jest legalne) z którym nie chciała mieć dzieci a który zmuszał ją do seksu w dni płodne. Proszę o odpowiedź bez nawiązywania do przemocowego związku, bo to osobny temat i proszę mi tu nie mieszać osobnych tematów.
                        • tt-tka Re: 'uratowana' ciąża 04.04.23, 18:08
                          cegehana napisał(a):

                          > Nie rozumiem,

                          Umrzesz nie rozumiejac. Trudno.
                        • jednoraz0w0 Re: 'uratowana' ciąża 06.04.23, 04:47
                          cegehana napisał(a):

                          > Nie rozumiem, czemu nie zastosowała legalnych poki co środków antykoncepcyjnych
                          > i nie odeszła od faceta (co jest legalne) z którym nie chciała mieć dzieci a k
                          > tóry zmuszał ją do seksu w dni płodne. Proszę o odpowiedź bez nawiązywania do p
                          > rzemocowego związku, bo to osobny temat i proszę mi tu nie mieszać osobnych tem
                          > atów.

                          A to ta kobieta jest na ematce? Bo tylko ona może ci na to odpowiedzieć, a nawet jeśli tu jest i może, to nie ma źadnego obowiązku ci się spowiadać. Jest tez wiele rzeczy które są legalne ale niewykonalne. Jeśli pan postanowił ją podpierdolić za próbę przerwania ciąży, to mógł też skutecznie sabotować jej inne próby decydowania o swoim życiu, takie jak antykoncepcja lub odejście, ale to naprawdę jest jej sprawa i nikt tu ci za nią odpowiedzi nie udzieli.
                          • ayelen40 Re: 'uratowana' ciąża 06.04.23, 07:33
                            A to nie raz się zdarzyło, że Pan tabsy choćby podmienił? Nawet w telenowelach był taki wątek nie raz i dowodzić miał wielkiej miłości pana!
                    • tt-tka Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 20:08
                      problem nie do przeskoczenia byl w tym miejscu, ze panstwo, w tym organa scigania, wspiera przemocowcow, zwlaszcza gdy chodzi o kontrole nad kobieca seksualnoscia i rozrodczoscia

                      duzymi literami napisze - PANSTWO I JEGO INSTYTUCJE, nie jeden prywatny przemocowiec
                • hanusinamama Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 19:59
                  Gdzie miała tą tablketkę poronną kupić jak to jest niezgodne z prawem?
                  Odjechał ci nie tylko pociąg ale cały peron.
                  • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 06.04.23, 04:21
                    Antykoncepcja na razie jest legalna.
                    Da się ją legalnie kupić. To mimo wszystko bezpieczniejsze i łatwiejsze, niż kupowanie tabletek poronnych i raczej o to chodziło.
                    • ayelen40 Re: 'uratowana' ciąża 06.04.23, 07:37
                      Tabletka ElleOne nie jest poronna, a jedynie odsuwa w czasie owu, moze nie zadziałać.
              • hanusinamama Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 19:58
                No jednak sporym problemem jest tu brak dostępu do tych tabletek ( niezależnie od związku w jakim by była czy nie). U nas tego nie kupisz w aptece.
                Piszesz trochę jak Maria Antonina - dajcie im ciastka...
      • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:18
        cegehana napisał(a):
        > Ani sama ofiara ani środowiska aktywistek nie bardzo interesują się tym, żeby
        > kobietę "zabrać" (umożliwic jej ucieczkę) z domu w którym jest źle traktowana,


        Rozumiem, że dysponujesz kilkudziesięcioma mieszkaniami do wykorzystania 'od zaraz' oraz kasą na całodobową ochronę?

        Pisanie, że 'innych nie instresuje' jak samemu palcem się nie kiwnie jest zwykłym kooorestwem.
        • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 16:13
          A ty dysponujesz oceanem wolnego czasu, żeby go spędzić w więzieniu za pomoc w inny sposób?
    • zabojczaopona [...] 02.04.23, 07:39
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mgla_jedwabna Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 07:57
        Nikt nie twierdzi, że aborcja to clue rozwiązujące przemocową sytuację. Aborcja to clue na niechcianą ciążę.
        • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:27
          > na niechcianą ciążę.

          Do niechcianej ciąży można nie dopuścić (antykoncepcja). Skoro ciąża już jest, to są legalne sposoby, by rodzicielka nie stała się matką.
          • mgla_jedwabna Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 16:52
            Niby jakie legalne sposoby pozbycia się niechcianej ciąży są dostępne w tym kraju dla ofiar przemocy obarczonych małymi dziećmi? Nie mówimy tu o bogatej singielce, która wyskoczy na zabieg w berlińskiej klinice jak na korektę policzków.
      • daszka_staszka [...] 02.04.23, 08:27
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • zabojczaopona [...] 02.04.23, 08:30
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • marta.graca Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 08:30
        Rozumiem, że takie pojęcie jak gwałt w przemocowym związku to dla ciebie abstrakcja? Żyjesz pod kamieniem?
        • zabojczaopona Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 08:36
          rozwine troche- mialam do czynienia nie raz i nie dwa z takimi bytami bezwolnymi. przytocze jeden przyklad: bliska kolezanka. kilkuletnia corka z przemocowcem. pan wrocil nad ranem napruty i zaczal ja- kolezanke- okladac piesciami. dziewczyna uciekla z corka do kogos tam na chwile. probowalam „superwizowac” ja, naklaniajac do wizyty w szpitalu ma obdukcji, grzecznie poszla, zrobila. potem pan sie tlumaczyl, ze „on nic nie pamieta i ze w ogole sorry”, i reszte sobie same dopowiedzcie. dlatego ja mam poprawke na takie przypadki i trzymam sie tez z daleka.
          • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:03
            zabojczaopona napisała:
            > probowalam „superwizowac” ja, nak
            > laniajac do wizyty w szpitalu ma obdukcji, grzecznie poszla, zrobila.

            Rozumiem, że koleżance zaoferowałaś mieszkanie i osobistą, fizyczną ochronę przez przemocowcem?
            • zabojczaopona Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:38
              wiesz co, wlasnie w tym paradoks, ze ona miala pelna palete wyboru- wlasne mieszkanie kupione jej przez rodzicow na studiach (wynajmowane, ale umowe mozna rozwiazac chyba, zwlaszcza w tak podbramkowej sytuacji..chyba?…..), wlasnie- rodzicow, dziadkow mieszkajacych w duzym fajnym domu. ale po prostu wybrala, co wybrala. niektorzy tak lubia. szkoda nerwow i czasu - a stracilam zarowno jedno jak i drugie, bo te wszystkie przygody byly oczywiscie bogatsze, i po co? skonczylo sie na tym, ze to ja jestem zla bo sie czepiam bo jej wypominam ze jest zla matka bo kaze dziecku siedziec w tej patologii😖 never again…… dlatego taaak jestem trollem hejtujacym kobiety/ ofiary/ co tam chcecie
              • anorektycznazdzira Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 07:56
                Ach, "ona miała" i "ona zrobiła", TWOJA koleżanka, więc dziewczyna z historii o aborcji, której się zrobić nie dało właśnie jak sama zauważyłaś w środku Europy w 21 wieku - na bank sama chciała, no normalnie zrobiła se dziecko a potem się zbudziła, wiesz to, pod łóżkiem siedziałaś.
          • ariathedevil Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:03
            Powiedz to Pani Karolinie Piaseckiej. Podziwiam dziewczynę, że udało jej się uwolnić z takiego syfu. Przecież ta kobieta była ofiarą strasznego, katolskiego prania mózgu i nie tylko przez lata. Myślisz, że ofiarom takiej pralni łatwo się wyzwolić. Zobacz co mówi Natascha Kampusch o swoim oprawcy, czy rozne ofiary sekt. To są tego rodzaju mechanizmy.
            • zabojczaopona Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:57
              efekt lustra.
              nara
              • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:39
                zabojczaopona napisała:
                > efekt lustra.
                > nara

                Miałaś na myśl efekt egotycznej kretynki? big_grin
          • marta.graca Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:12
            Klasyczne victim blaming, mam nadzieję, że trollujesz i nie jesteś kobietą.
            • ariathedevil Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:19
              Norma u katoli. Zawsze to ofiary są winne.
              • zabojczaopona Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:34
                jestem wyznania ewangelickiego, nie umiesz dyskutowac tylko polaczkowato wyzywac to nara.
                • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:46
                  zabojczaopona napisała:

                  > jestem wyznania ewangelickiego, nie umiesz dyskutowac tylko polaczkowato wyzywa
                  > c to nara.

                  Ty też nie dyskutujesz tylko wypowiadasz swoje wyższościowe peirdolety z pozycji "ja to bym4nigdu, ja to bym sobie poradziła" i tyle. Musisz się czuć lepsza od innych co? Bi ci się wydaje że CIEBIE taka sytuacja nigdy by nie spotkała.
                  • zabojczaopona Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:00
                    efekt lustra.
                    (nie napisalam ja nigdy nigdzie, to twoje projekcje i nieumiejetnosc akceptacji moich doswiadczen jako osoby zdegustowanej, bo to ja sie czuje wykorzystana przez te osobe, ktora opisalam- emocjonalnie na przyklad. wtedy mialam wiele empatii i poswiecilam jej wiele czasu, dzisiaj juz bym sie w to nie mieszala, tylko zajela swoim zyciem)
                    • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:11
                      Ty się po prostu czujesz lepsza. Bez żadnych podstaw ku temu bi to, że nie padłaś ofiarą przemoc domowej to najprawdopodobniej żadna twoja zasługa. Serio. Tak samo jak żadną twoją zasługą nie jest to, że nigdy nikt cię nie zgwałcił. Chociaż tobie pewnie wydaje się że taka jesteś mądra i ostrożna w zyciu.
                      • zabojczaopona Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:17
                        mnie po prostu gul ciagle skacze, jak sobie przywolam tamta sutuacje, wiesz… sama sobie wyobraz, czy bys sie nie wkurzyla. - twoje kumpela, zwraca sie do ciebie ze swoimi osobistymi problemami, czujesz sie zobowiana pomoc, wiesz na 100%, ze masz racje, bo w domu dzieje sie przemoc i jest w tym dziecko, a na koniec dostajesz tylko wiadro pomyj na glowe…… brrrr ok koncze juz , bo sobie znowu to wszystko zwizualizowalam, a watek nie o tym!
                        • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:35
                          zabojczaopona napisała:
                          > czujesz sie zobowiana pomoc

                          To miło, że się 'czułaś' ale powiedzenie, że ktoś ma zrobić obdukcję to żadna pomoc.
                          • zabojczaopona Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:44
                            ja pier…. (evening vines) czepiasz sie dla samego czepiania i dobrze ci z tym? podalam ci wycinek historii, dodalam, ze sprawa ciagnela sie latami i tylez w tym siedzialam, nie mam ochoty ani czasu streszczac kazda akcje goscia i moja role tamze, twoje osady sa niesprawiedliwe i wredne - ale w sumie tez juz mam to w dudzie
                            • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:10
                              zabojczaopona napisała:
                              > i moja role tamze,

                              Twoja rola na pewno była kluczowa w twoim mniemaniu.
                      • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:16
                        > bi to, że nie padłaś ofiarą przemoc domowej to najprawdopodobniej żadna twoja zasługa. Serio.

                        No skąd! Kobiety są bezwolnymi bytami, nie są na tyle rozumne, żeby wybrać porządnych partnerów dla siebie i ojców dla swoich dzieci, a to, że zabójczaopona ma szczęśliwe życie rodzinne (a w każdym razie bez przemocy) to po prostu ślepy traf i wygrana na loterii, żadna jej zasługa.
                        • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:38
                          Tak, w WIĘKSZOŚCI to jest ślepy los. Rąk samo jak nie jest twoja żadną zasługą że Cię nikt nie zgwałcił. W Polsce pomoc ofiarom przemocy praktycznie nie istnieje. Zaledwie pełza a i to słabo. Nie wymądrzaj się więc jak to łatwo się ogarnąć i uciec od przemocowca.
                          • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:48
                            > Rąk samo jak nie jest twoja żadną zasługą że Cię nikt nie zgwałcił.

                            Piszesz o Polsce dziś, o czasie pokoju?

                            A czyja to zasługa? Niedoszłych gwałcicieli, że się w porę opanowali?
                            • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 23:17
                              demodee napisała:

                              > > Rąk samo jak nie jest twoja żadną zasługą że Cię nikt nie zgwałcił.
                              >
                              > Piszesz o Polsce dziś, o czasie pokoju?
                              >
                              > A czyja to zasługa? Niedoszłych gwałcicieli, że się w porę opanowali?

                              Piszę, że nie jest twoją zasługą że Cię nikt nie zgwałcił. A dokładniej - nie miałaś na to żadnego wpływu. Twoje życie, twoja ostrożność albo nieostrożność nie miały nic do rzeczy. To że jakaś kobieta jest ofiarą przemocy, czy to w rodzinie czy poza nią nie jest jej żadną winą. A to że taką ofiarą NIE JEST to żadna danej kobiety zasługa. Tyle i tylko tyle.
                    • ariathedevil Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:19
                      Twoje doświadczeniami, są Twoimi doświadczeniami, czy w Twoim świecie ktoś może mieć inne? Tak jak może mieć inne włosy, czy nos. Chwała Ci za to, że się starałaś, brawo serio, ale nie zrozumiesz osoby która tkwi w związku przemocowym, jeśli sama się w nim nie znajdziesz, a nawet jeśli byś się znalazła i udało by Ci się wyzwolić to nie każdy jest taki jak Ty. Ludzie mają różną psychikę jedni płaczą na reklamach inni śmieją się horrorach. I generalizowanie ja bym nigdy itd...jest zwyczajnie głupie.
                      • zabojczaopona Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:46
                        ariathedevil- przytocz mi, prosze, gdzie uzylam zwrotu „ja bym nigdy”?
                        i moze przepros za nazwanie mnie egocentryczka cos tam cos tam? ciekawe ilu osobom wy wszystkie krytykujace tutaj pomoglyscie osobiscie, poza szczekaniem na forum
                • ariathedevil Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:47
                  Jesteś przede wszystkim egocentryczką, która ma ograniczoną wyobraźnie i upośledzoną empatię, to z jaka sekta sprała Ci mózg jest dla mnie drugorzędne. Tak czy inaczej bardzo Ci współczuję.
            • hanusinamama Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 20:02
              Klasycznie. I wielkie gwiazdy tego forum dumnie piszą, ze one by odeszły...
      • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:00
        zabojczaopona napisała:
        > wkurzyl mnie ten post. skoro ofiara jest kobieta to kim jest dziecko, - tfu, pr
        > zepraszam - zarodek? czy ofiara byla niepelnoletnia? lub niepelnosprawna fizycz
        > nie badz umyslowo? tyle tu sie na forum piepszy o niezaleznosci, decyzyjnosci i
        > sprawczosci kobiet - a tu nagle ta bezwolna roslinka

        Jak ci psychol przystawi nóż do gardła mówiąc, że jak odejdziesz to wszędzie cię znajdzie i poderżnie gardło to na pewno pójdziesz. Na pewno.

        • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:20
          > Jak ci psychol przystawi nóż do gardła mówiąc, że jak odejdziesz to wszędzie cię znajdzie i poderżnie gardło to na pewno pójdziesz.

          Ja bym spróbowała jednak. Oczywiście najpierw zwróciłabym się do rodziny o pomoc, w następnej kolejności na policję.

          Psycholi procentowo nie jest w społeczeństwie tak wielu, na ogół przemocowcy to są chojraki w stosunku do słabszych od siebie i kobiet, przy silniejszych to są małe sioorki. Jak się przekonają, ze za kobietą stoi jakaś realna siła (bracia, ojciec, kuzyni) to odpuszczają.
          • szeptucha.z.malucha Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 20:00
            Może nie być braci, ojca kuzynów albo mogą być tacy sami. I co wtedy? Policja. Phi. Wiesz ile razy policja zbyła ludzi w tego typu sytuacjach?
            • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 20:19
              > Wiesz ile razy policja zbyła ludzi w tego typu sytuacjach?

              Nie mam pojęcia. Ale sądzę, że jak rodzina ma założoną niebieską kartę, i policja jest wzywana, to przyjeżdżają, a nie odpowiadają: "proszę pani, proszę się uspokoić, przestać histeryzować i pogodzić się z mężem".
              • anorektycznazdzira Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 07:59
                Tak, przyjeżdżają a następnie odjeżdżają. A ty zostajesz, psychol też- z pełnym wachlarzem możliwości względem ciebie.
          • waleria_bb Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 01:11
            Tylko są kobiety, za którymi nie stoi realna siła. Wiele tych przemocowych związków to klasyczne z deszczu pod rynnę, młoda dziewczyna wyrwała się z patologicznego domu i trafiła na psychola, zaniedbała swoją edukację, rozwój zawodowy. Za to pojawiły się dzieci i pani jest w czarnej dudzie, bo wsparcia rodziny brak i brak też widoków na samodzielne utrzymanie się.
      • komorka25 Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 19:36
        zabojczaopona napisała:

        > wkurzyl mnie ten post. (...) skad ten poklask dla aborcji jako dla clue, rozwiazujacego sytuacje? ...

        Po pierwsze - co to jest "clue"? Po drugie - czego nie rozumiesz? - w sytuacji tej kobiety akurat aborcja rozwiązywała przynajmniej jeden problem już, a kolejny na przyszłość: pani nie byłaby udupiona w pieluchach i miałaby czas i siłę na uwolnienie się od przemocowego gnoja.
    • marta.graca Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 08:28
      Pewnie bym się nie przyznała przemocowemu partnerowi, że jestem w ciąży i próbowałabym jakoś kombinować na własną rękę, np. poprosiłabym przyjaciółkę o zamówienie tabletek na swój adres. Ale oczywiście nie mogę tego przewidzieć, jak bym się zachowała.
      • zabojczaopona Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 08:50
        ryzykujesz bezpieczenstwo przyjaciolki. wyguglaj w necie - na jakims forum dziewczyny skarzyly sie, ze zostaly przez policje wezwane do wyjasnienia, po zamowieniu takich tabletek. w necie nie jestes anonimowa
        • marta.graca Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:12
          Większość moich koleżanek to prawniczki, więc wizyty na policji to dla nich żadna nowość. Myślę, że lepsze to, niż mieć złamany nos przez przemocowca.
          • alex_vause35 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:47
            Zawsze można zamówić na WŁASNE nazwisko, na adres przyjaciółki wink.
            Choć nasuwa się pytanie, czy i pomoc w odebraniu paczki nie będzie traktowana jako pomoc w aborcji.
            • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:49
              Albo czy kochający małżonek nie wezwie policji i nie zostaniesz złapana na progu własnego domu w chwili powrotu z tabletkami. Przypominam że tak właśnie to wyglądało w historii o której mówimy. Facet wezwał policję do własnego domu żeby aresztowali mu żonę. Tak ja skurwiel kochał.
              • alex_vause35 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:54
                Tak, wiem, to mnie w tej historii zaszokowało.
              • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:56
                > Facet wezwał policję do własnego domu żeby aresztowali mu żonę.

                Co za bzdury wypisujesz, paskudku! Przecież kobieta, która dokonuje aborcji nie jest w Polsce karana! Karane jest pomocnictwo!
                • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:12
                  demodee napisała:

                  > > Facet wezwał policję do własnego domu żeby aresztowali mu żonę.
                  >
                  > Co za bzdury wypisujesz, paskudku! Przecież kobieta, która dokonuje aborcji nie
                  > jest w Polsce karana! Karane jest pomocnictwo!

                  Wyjdź i do mnie nie mów. Opisuję wydarzenia. Bądź więc łaskawa zamknąć twarz jak do mnie mówisz.
                  • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:29
                    > Opisuję wydarzenia.

                    Ale żonę aresztowali czy nie?
              • marta.graca Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:58
                Tabletki też można przyjąć u koleżanki.
                • hanusinamama Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 08:13
                  Trzeba koleżanke miec. Tacy oprawcy dbają bardzo aby trzymać swoją ofairę z daleka od kogokolwiek (przyjaciół, rodziny)
            • marta.graca Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:53
              Myślę, że byśmy sobie akurat z tym poradziły smile
              • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:13
                No i bardzo dobrze że byś sobie poradziła. Czujesz się lepsza?
                • marta.graca Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:52
                  Tak, a napisałam po to, byś mogła się przypieprzyć do mnie, obrończyni kobiet. Akurat wiem, że jestem pod tym względem uprzywilejowana, bo mam dobrą pensję, własne mieszkanie, wsparcie rodziny i przyjaciół. Stać mnie też na podróż do Czech.
        • anorektycznazdzira Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 08:01
          tak i to jest poyabane właśnie
    • ritual2019 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:25
      Ile razy mozna walkwac ten sam temat...
      • bulzemba Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 16:50
        Tak długo jak kobiety nie będą miały prawa do własnego ciała.
      • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 16:52
        Aż aborcja stanie się normalnym zabiegiem medycznym o którym decydować będzie WYŁĄCZNIE osoba w ciąży.
    • alex_vause35 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 09:45
      Kobita ponoć na szczęście poroniła. Mam nadzieję, że ktoś pomógł jej ogarnąć się i stanąć na nogi, i że odeszła też od przemocowca.
    • milva24 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:21
      Ta ciąża skończyła się poronieniem. Ale do wszystkich mądrych, które piszą, że żeby w XXI wieku siedzieć z przemocowym partnerem to trzeba chcieć - mieliśmy w ciągu ostatnich kilku miesięcy w Polsce sporo przypadków gdy kobiety odeszły od przemocowca po czym zostały zabite czy okaleczone. Niejedna z tych, które żyją że swoim oprawcą zapewne słyszy, że mąż czy partner ją zatłucze jeśli będzie podskakiwać i ma podstawy wierzyć, że to zrobi.
      • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:37
        milva24 napisała:
        > Ta ciąża skończyła się poronieniem. Ale do wszystkich mądrych, które piszą, że
        > żeby w XXI wieku siedzieć z przemocowym partnerem to trzeba chcieć - mieliśmy w
        > ciągu ostatnich kilku miesięcy w Polsce sporo przypadków gdy kobiety odeszły o
        > d przemocowca po czym zostały zabite czy okaleczone. Niejedna z tych, które żyj
        > ą że swoim oprawcą zapewne słyszy, że mąż czy partner ją zatłucze jeśli będzie
        > podskakiwać i ma podstawy wierzyć, że to zrobi.

        Dokładnie tak. Łatwo się mówi o odejściu, kiedy nigdy nie miało się do czynienia z psycholem.
        • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:54
          > mieliśmy w ciągu ostatnich kilku miesięcy w Polsce sporo przypadków gdy kobiety odeszły od przemocowca po czym zostały zabite czy okaleczone.

          Było też mnóstwo przypadków, gdy kobiety odchodziły od przemocowców i nie zostały zabite ani okaleczone. Nikt jednak o nich nie pisze, bo są niemedialne.

          Warto spróbować odejść od przemocowca, założywszy najpierw niebieską kartę. Przy karcie kobieta znajduje się oficjalnie pod opieką państwa, facet, który podnosi rękę na kobietę, zastanowi się czy warto podskakiwać funkcjonariuszom.
          • milva24 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:59

            > Warto spróbować odejść od przemocowca, założywszy najpierw niebieską kartę. Prz
            > y karcie kobieta znajduje się oficjalnie pod opieką państwa, facet, który podno
            > si rękę na kobietę, zastanowi się czy warto podskakiwać funkcjonariuszom.

            Tam chyba przynajmniej w dwóch przypadkach z tych ostatnich kilku miesięcy oprawcy mieli zakaz zbliżania. I nic to nie dało bo uciekając przed odpowiedzialnością za swoją zbrodnię psychole się później zabili, tak że ten...
            • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:05
              > Tam chyba przynajmniej w dwóch przypadkach z tych ostatnich kilku miesięcy oprawcy mieli zakaz zbliżania. I nic to nie dało bo uciekając przed odpowiedzialnością za swoją zbrodnię psychole się później zabili, tak że ten...

              Czy ten wątek to jakiś sabat strażniczek patriarchatu?

              "Nie warto próbować odchodzić od przemocowca, bo dwie kobiety zginęły z rąk oprawców, którzy mieli zakaz zbliżania się". Czy wy, ematki, czytacie siebie?

              W związku przemocowym zawsze jest niebezpieczeństwo utraty życia/zdrowia. Moim zdaniem kobieta jest bezpieczniejsza, gdy odejdzie, niż gdy zostanie pod jednym dachem z oprawcą.

              Ale oczywiście są takie charaktery, które lubią być prześladowaną ofiarą i skarżyć się na swój los, niż ten los zmienić.
              • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:09
                demodee napisała:
                > "Nie warto próbować odchodzić od przemocowca, bo dwie kobiety zginęły z rąk opr
                > awców, którzy mieli zakaz zbliżania się". Czy wy, ematki, czytacie siebie?

                Kto napisał 'nie warto'? Zacytuj albo przeproś za łganie.


                > Ale oczywiście są takie charaktery, które lubią być prześladowaną ofiarą i skar
                > żyć się na swój los, niż ten los zmienić.

                A są też demodee - lubujące się w byciu durnymi jak but.
                • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:16
                  > Kto napisał 'nie warto'?

                  Już cytowałam:

                  milva24 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:59
                  "Tam chyba przynajmniej w dwóch przypadkach z tych ostatnich kilku miesięcy oprawcy mieli zakaz zbliżania. I nic to nie dało bo uciekając przed odpowiedzialnością za swoją zbrodnię psychole się później zabili, tak że ten... "

                  Tę wypowiedź milwy odczytujesz jako wezwanie kobiet do tego, by były odważne i brały sprawy w swoje ręce, nawet, jeśli może im grozić niebezpieczeństwo?
                  • milva24 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:20
                    demodee napisała:

                    > > Kto napisał 'nie warto'?
                    >
                    > Już cytowałam:
                    >
                    > milva24 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:59
                    > "Tam chyba przynajmniej w dwóch przypadkach z tych ostatnich kilku miesięcy opr
                    > awcy mieli zakaz zbliżania. I nic to nie dało bo uciekając przed odpowiedzialno
                    > ścią za swoją zbrodnię psychole się później zabili, tak że ten... "
                    >
                    > Tę wypowiedź milwy odczytujesz jako wezwanie kobiet do tego, by były odważne i
                    > brały sprawy w swoje ręce, nawet, jeśli może im grozić niebezpieczeństwo?

                    Milva Ci tylko uświadamia ile daje w realu niebieska karta czy zakaz zbliżania, nic więcej

                    • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:31
                      > Milva Ci tylko uświadamia ile daje w realu niebieska karta czy zakaz zbliżania, nic więcej

                      Nie, Milwa podała dwa przypadki, kiedy niebieska karta czy zakaz zbliżania nie zadziałał. I dała do zrozumienia, że niebieska karta czy zakaz zbliżania nie działa, bo przecież były dwa przypadki, kiedy nie zadziałał!

                      Jednocześnie nie podała przypadków, kiedy taki zakaz zadziałał i ofiara przemocowca odetchnęła.

                      Manipulacja czystej wody.

                      To tak, jakby Milwa napisała, żeby nie przechodzić przez skrzyżowanie (jakieś konkretne w jej mieście), bo w ciągu ostatnich miesięcy dwie osoby zginęły tam w wypadkach drogowych. Więc lepiej siedzieć w domu, żeby nie zginąć na skrzyżowaniu?
                  • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:23
                    demodee napisała:
                    > > Kto napisał 'nie warto'?
                    >
                    > Już cytowałam:
                    >
                    > milva24 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:59
                    > "Tam chyba przynajmniej w dwóch przypadkach z tych ostatnich kilku miesięcy opr
                    > awcy mieli zakaz zbliżania. I nic to nie dało bo uciekając przed odpowiedzialno
                    > ścią za swoją zbrodnię psychole się później zabili, tak że ten... "


                    Tam nie ma, że nie warto - przeproś za łganie.
                    • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:25
                      > Tam nie ma, że nie warto

                      A Ty z tej wypowiedzi rozumiesz, ze warto? Mieszkasz w Polsce?
                      • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:27
                        demodee napisała:
                        > > Tam nie ma, że nie warto
                        >
                        > A Ty z tej wypowiedzi rozumiesz


                        Demodee - ty ciągle na forum piszesz 'nie rozumiem', nie rozumiem', nie rozumiem'. Czas zaakceptować, że twoje możliwości umysłowe są zerowe.

                        Przeproś za łganie.
                        • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:34
                          Zamiast mnie obrażać lepiej napisz, jak pojmujesz wypowiedź Milvy.
              • milva24 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:11
                demodee napisała:

                > > Tam chyba przynajmniej w dwóch przypadkach z tych ostatnich kilku miesięc
                > y oprawcy mieli zakaz zbliżania. I nic to nie dało bo uciekając przed odpowiedz
                > ialnością za swoją zbrodnię psychole się później zabili, tak że ten...
                >
                > Czy ten wątek to jakiś sabat strażniczek patriarchatu?
                >

                Raczej sabat realistek obdarzonych do tego empatią. I nikt nie mówi, żeby zostać z przemocowcem, próbujemy tylko Tobie i innym podobnym uświadomić, że nie jest tak łatwo odejść jak się co niektórym wydaje.
                • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:41
                  > próbujemy tylko Tobie i innym podobnym uświadomić, że nie jest tak łatwo odejść jak się co niektórym wydaje

                  Życie ogólnie nie jest łatwe, szczególnie, jak się tkwi w przemocowym związku. Więc lepiej z takiej relacji się wyplątać, żeby jednak w życiu było trochę łatwiej. Niektórym udało się odejść, znalazły w sobie dumę i odwagę, a może pomyślały o dzieciach.

                  Warto skorzystać ze wsparcia, które się ma. Jeśli rodzina nie pomoże, to takie instrumenty ma państwo. Instrumenty te nie są idealne, ale zawsze jakieś a ludzie używają przemocy, bo wiedzą, ze mogą to robić bezkarnie. Bo nikt ofiary nie obroni. A jeśli jest ryzyko, ze jednak za przemoc będzie jakaś kara, to część z nich z przemocy zrezygnuje.
                • cegehana Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 14:15
                  Nie jest łatwo odejść, jest wiele przeszkód (psychologicznych, emocjonalnych, ekonomicznych, czasem prawnych) - właśnie dlatego należy i warto intensyfikować działania w tym kierunku, bo łatwo nie będzie, z każdym rokiem będzie coraz trudniej. Absurdem jest, że tu w ogóle pada pytanie czy odejść (zamiast jak). Oczekiwanie że można trwać w przemocowym związku i oczekiwać happy endu to nie jest realizm.
          • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:02
            demodee napisała:
            > facet, który podno
            > si rękę na kobietę, zastanowi się czy warto podskakiwać funkcjonariuszom.


            Twoja durnota jest naprawdę niezmierzona. Tobie się wydaje, że kobieta, która założy przemocowcowi niebieską kartę jest chroniona przez policję 24/7?
            • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:10
              > Tobie się wydaje, że kobieta, która założy przemocowcowi niebieską kartę jest chroniona przez policję 24/7?

              Nie, ale policja wezwana do rodziny, gdzie jest niebieska karta, nie może wpisać do raportu "wezwanie do nieporozumienia małżeńskiego", tylko "kolejny przypadek użycia przemocy".

              > Twoja durnota jest naprawdę niezmierzona.

              A Twoja jest jaka?
              • evening.vibes Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:11
                demodee napisała:
                > Nie, ale policja wezwana do rodziny, gdzie jest niebieska karta, nie może wpisa
                > ć do raportu "wezwanie do nieporozumienia małżeńskiego", tylko "kolejny przypad
                > ek użycia przemocy".

                Raport na pewno uratuje życie - jak tej kobiecie zamordowanej w Żabce.


                • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:19
                  > Raport na pewno uratuje życie - jak tej kobiecie zamordowanej w Żabce.

                  Więc niech kobiety nic nie robią! Niech tkwią w przemocowych związkach, liczą złamania i siniaki, wypłakują się przyjaciółkom, bo jakąś kobietę jej mąż zamordował w Żabce!...
                  • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 12:07
                    Zamknij się już wreszcie żałosny durny pytajniku.
                    • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:26
                      > Zamknij się już wreszcie żałosny durny pytajniku.

                      Jak będę chciała, kochany paskudku!
        • yadaxad Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:54
          A ile kobiet ginie odchodząc, bo przemocowiec się mści?
          • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:58
            > A ile kobiet ginie odchodząc, bo przemocowiec się mści?

            Ja nie wiem, znasz jakieś wiarygodne statystyki?
      • memphis90 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:49
        W naszej kulturze nadal romantyzuje sie przemoc wobec kobiet…

        „Lubilas światło świecy - będziesz miala świece dwie” Breakout
        „Moze sie wreszcie nauczysz ze miłości nie wolno odrzucić” Chłopcy z placu
        Najnowsza Chylińska - „Jest nas więcej” przebrana w teledysku za mężczyznę, najpierw dosłownie rzuca kobietą o mur, wrzeszczy i szarpie nią, a potem taką zapłakaną i przerażoną- buzi-buzi, tuli- tuli, bo brutal kocha najbardziej
        + test utworu Drań
        „Mówią do mnie żeś niewarty
        Nawet jednej mojej łzy
        Mówią do mnie, że to żarty
        Tylko złamiesz serce mi

        A ja kocham
        I nie wiem nic
        Mocno kocham
        I nie wiem nic”

        Oj, dana, dana, przemoc ukochana
        Gdy mocno kochamy, to w mordę dawamy!
        A jak ktoś mocno kofcia, kofcia, to nie wie nic i „ Nie mów mi, kogo mam kochać, Z kim iść za rękę, nie mów mi”.
        • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:55
          > W naszej kulturze nadal romantyzuje sie przemoc wobec kobiet…

          Co wobec tego proponujesz - cenzurę?
          • memphis90 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:10
            Jest tyle utworów, ze nie trzeba puszczać akurat tych gloryfikujących przemoc wobec kobiet i warto głośno o tym mówić, nie nie jest to ok. I uwrażliwiać na to, co autor w utworach przemyca.

            Ja już nawet sie nie biorę za hip-hop i to szambo, które jest tam zawarte…
            • yadaxad Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:17
              Nie musi być rap, wystarczy "ekskluzywny" charleston, kochać mnie nie chciałaś to teraz masz. Tylko wyraz kultury traktującej kobietę jako coś dla mężczyzny.
          • anorektycznazdzira Re: 'uratowana' ciąża 03.04.23, 08:04
            Skoro można ścigać i cenzurować coś, co jakoby uraża uczucia religijne katolików to z pewnością można cenzurować teksty gloryfikujące przemoc wobec którejkolwiek płci
        • yadaxad Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:56
          A nawet Łazuka miał śliczną piosenkę o stalkingu.
          • demodee Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 10:59
            Którą?
            • yadaxad Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 11:06
              www.youtube.com/watch?v=XL8SW1DOdB4
          • ayelen40 Re: 'uratowana' ciąża 06.04.23, 07:41
            A czy "Dziewczyna bez zęba na przedzie" to też nie stalking?
      • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 16:18
        A policz jeszcze te przypadki, gdy nie odeszły i nie żyją.
        Jest ich jakiś srylion więcej.
        • milva24 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:01
          Pewnie tak, ale jeśli człowiek jest zapętlony w jakiejś sytuacji, przerażony i czuje się bezradny to nie myśli logicznie. I posądzanie takiego człowieka, że ma co chciał bo "nie ma ofiar..." jest moim zdaniem okrutne.
          • paskudek1 Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:33
            milva24 napisała:

            > Pewnie tak, ale jeśli człowiek jest zapętlony w jakiejś sytuacji, przerażony i
            > czuje się bezradny to nie myśli logicznie. I posądzanie takiego człowieka, że m
            > a co chciał bo "nie ma ofiar..." jest moim zdaniem okrutne.

            Takie posądzanie i gadanie to jest zwykle skurwysyństwo.
            • yadaxad Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 17:48
              Co, bóg nie stworzył zebry? Ta w biegu "wystrzeliwuje" z siebie zaawansowaną ciążę jak ucieczka ratuje jej życie.
          • m_incubo Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 19:55
            Ja nie pisałam nigdzie, że ma co chciała.
            Zwracam uwagę, że argumentacja "próba odejścia od przemocowca grozi śmiercią" jest niehalo.
            Jest ryzyko, owszem. Natomiast pozostanie z przemocowcem to właściwie pewny wyrok na siebie i ewentualne dzieci.
            Pasy też należy zapinać, mimo że każdy ma znajomego, którego kuzyn miał szwagra, który NA PEWNO! by przeżył zderzenie z jesionem, ale z powodu zapiętych pasów spłonął/urwało mu głowę.
    • anorektycznazdzira Re: 'uratowana' ciąża 02.04.23, 21:48
      "A może zostawić tatusiowi? "
      w nadwiślańskim katotalibanie będą za to zarzuty, bo wiedziała, że pan jest przemocowy. Pan pobije (lub pogryzietongue_out) dziecko - prokuratura postawi zarzuty matce.
Pełna wersja