Dodaj do ulubionych

Pytanie o kotkę ze schronu

22.04.23, 14:58
Kto wie?

Jak jest napisane ze - „młoda kotka przyjechała do schronu w ciazy jak inne które ostatnio znalazły się w schronie i obecnie jest odrobaczona przebadana i wykastrowana” - to czy jest sens się pytać czy kociaki tez dostepne czy po prostu tych kociaków już nie ma?
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 15:03
      To zdanie tak skrótowo leci od znalezienia poprzez kastrację do finału, że można odczytać, iż kociaków w ogóle nie było, bo usunęli macicę razem z płodami.
      • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 15:08
        No właśnie tak było ekspresem opisane… chce kociaka i ciazko znaleźć bo jak zaczynam obecnie podejrzewać to raczej standardowe rozwiązanie.
        • mama-ola Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 15:10
          Kiedyś sprawdzałam na olx w okolicy i sporo było kociaków od prywatnych ludzi, właściwie codziennie kolejne.
        • slonko1335 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 15:11
          Sezon na kociaki dopiero wybuchnie....
          • mama-ola Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 15:18
            Właśnie zetknęłam na olx, są kociaki, np. ktoś pisze, że znalazł na śmietniku, chwilowo się opiekuje, ale chce oddać. Ponad 200 stron w kategorii "za darmo" mi się wyświetliło.
            • slonko1335 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 15:20
              Tak teraz głównie malutkie są na odchowaniu a nie do wzięcia.
            • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 16:45
              Tak widzę ale jak wejdziesz w detale to przeważnie się okazuje ze nie kociaki i we Wrocławiu.
              • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 16:59
                ichi51e napisała:

                > Tak widzę ale jak wejdziesz w detale to przeważnie się okazuje ze nie kociaki i
                > we Wrocławiu.
                >
                jeśli chcesz kota, jak rozumiem na stałe, to weź pod uwagę, że kot jest kociakiem bardzo krótko
                i ta młoda kotka, którą na 100% poddano sterylce aborcyjnej, bo taka jest praktyka, może być
                od małego kociaka tylko o parę miesięcy starsza.
              • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 17:05
                ichi51e napisała:

                > Tak widzę ale jak wejdziesz w detale to przeważnie się okazuje ze nie kociaki i
                > we Wrocławiu.
                >
                Warto zaglądać co dwa trzy dni. Teraz kotki albo są w końcówce ciąży, albo karmią młode.
                Nie wiem w jakim wieku ma byc ten kociak ale ta jest słodka www.olx.pl/d/oferta/mloda-kociczka-betty-pilnie-szuka-domu-CID103-IDSHvkU.html
                A ta ma niesamowite umaszczenie jak dla mnie smile www.olx.pl/d/oferta/dymka-czeka-na-dom-CID103-IDTYMAr.html
              • princy-mincy Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 18:02
                ale nawet gdyby ta kotka teraz urodzila kociaki to one bylyby dostepne dopiero za ok 3 mce. poczekaj jeszcze kilka tygodni jesli teraz nie widzisz zadnego na olx
                • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 04:00
                  Ja w lipcu wzięłam przypadkiem miesięcznego kociaka bo na zdjęciach i filmikach wyglądał poważniej i był bardzo zaradny i przedsiębiorczy A syn nie miał doświadczenia. Osoba opiekujaca się dorywczo odwlekla zabranie o tydzień ale nie opanowała przed tym terminem. Kociołek od wejścia przez drzwi chowa się świetnie. W pierwszym dniu nauczył się reagować na swoje imię i adoptował mnie na mamusię. Z drugiej strony dobrze, ze tak się stało bo na maluchu, który ledwo mieścił się w dłoni znalazłam 8 kleszczy(!!!) A potem przez miesiąc jeździliśmy na kurację powodującą świerzbowca usznego. W ciągu 3 miesięcy znaleźliśmy domy jego rodzenstwu, w międzyczasie były dokarmianie i odrobaczone ale mój kocio był o połowę od nich większy, lepiej wykarmiony i zdrowszy
              • kamin Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 20:33
                To skąd mają być?
        • mamtrzykotyidwato5 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 17:30
          Jak chcesz kociaka, to poczekaj, bo teraz jeszcze nie sezon na kociaki. Będzie ich pełno w lecie i jesieni.
          • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 04:04
            Niekoniecznie. I mnie marcowanie zaczęło się już w styczniu . Większość małych kociakow trafiło do mnie w połowie czerwca i miały już 6- 8 tygodni.
            • mamtrzykotyidwato5 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 11:15
              No właśnie, czyli jak poczeka do czerwca, to będzie kociąt do wyboru do koloru, bo wtedy schroniska zapełnią się małymi kociakami.
              Gdzie ty tu widzisz to "niekoniecznie"?
        • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 03:50
          Nie zawsze. Kociaki czy psiaki zawsze łatwiej znajdują domy ale problem jest z ich dorosłymi mamami do tego często po przejściach.
        • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 01:48
          ichi51e napisała:

          > No właśnie tak było ekspresem opisane… chce kociaka i ciazko znaleźć bo jak zac
          > zynam obecnie podejrzewać to raczej standardowe rozwiązanie.

          Trudno znaleźć, bo teraz nie sezon. W sezonie kociąt jest tyle, że są do wyboru, do koloru, nie wszystkie przeżyją to szukanie domów. Niestety nadal za mało ludzi kastruje swoje kotki (i koty), a one się nadal za dobrze i za szybko rozmnażają.
      • ladymercury Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 21:07
        Standardem jest sterylizacja aborcyjna.
        W momencie przyjęcia zwierzę przechodzi sterylizację /kastrację, chyba, że trzeba najpierw je wyleczyć.
        Kiedy brałam moją kotkę, miała rany na brzuchu i była leczona antybiotykami. Musiałam podpisać papier, że za miesiąc poddam ją sterylizacji w schronisku za darmo albo w innym miejscu na własny koszt.
      • wena-suela Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:19
        Co za okrutne brednie. Nikt tak nie robi. Byłby to kompletny brak etyki i humanitaryzmu. Kotka zawsze jest badana przed kastracją czy nie jest w ciąży. Przynajmniej moje były.
        • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 20:17
          Badanie to jedno, a kastracja to drugie. Jak najbardziej można i trzeba kastrować ciężarną kotkę.
    • afro.ninja Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 15:03
      Powinna być sterylka aborcyjna.
    • alex_vause35 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 15:03
      Kastracja aborcyjna sad
    • slonko1335 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 15:10
      Kastrację aborcyjna powinni jej zrobić przy przyjeciu
    • eresse Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 15:39
      To oczywiste, że została przeprowadzona kastracja aborcyjna. Standardowa procedura. A jakby nie zdążyli, to ślepy miot zostałby uśpiony.
    • princy-mincy Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 15:45
      Nie ma tych kociat, to pewnie byla sterylka aborcyjna .
      jak chcesz kociaka to sprawdz olx, zatrzęsienie tego jest i bedzie jeszcze więcej .
    • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 16:06
      sterylka aborcyjna, albo uśpienie miotu...

      wiem, że nie należy rozmnażać, i tak dalej, ale cholernie się cieszę, że nasza kotka znajda spokojnie urodziła cztery kociaki ...w łóżku mojego synka.
      potem patrzyliśmy, jak je karmi, uczy wszystkiego po kolei, jak ich niebieskie ślepka zmieniają kolor.

      każdemu znaleźliśmy dobry dom, a kotka została wysterylizowana, czego mój syn nie może mi darować, bo nie ma już więcej słodziutkich kociaczków.

      dla mnie takie "uśpienie miotu" albo nawet sterylka na chwilę przed porodem to niewiele się różni od utopienia kociaków w worku albo zarąbania siekierą, jak to jest na wsi w zwyczaju.

      no, nie. nie i już.
      • berdebul Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 16:11
        Każdy taki „uratowany” kociak zajmuje miejsce kociakowi ze schronu.

        Jeżeli nie widzisz różnicy między zakopaniem żywego zwierzęcia a humanitarnym uśpieniem, to pozostał baranek w ścianę.
        • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 16:54
          berdebul napisała:

          > Każdy taki „uratowany” kociak zajmuje miejsce kociakowi ze schronu.
          >
          > Jeżeli nie widzisz różnicy między zakopaniem żywego zwierzęcia a humanitarnym u
          > śpieniem, to pozostał baranek w ścianę.


          pewnie widzi. Nie napisała przecież, że nie widzi.
          • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 16:58
            widzę
        • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 17:02
          cóż, osobiście dałam pierwszeństwo kotce, która się przybłąkała, okociła i w dobrych warunkach wychowała potomstwo. to chyba nie zbrodnia?
          ostatecznie, i ona i jej potomstwo dalej już rozmnażać się nie będą, więc nie ma co się bulwersować.

          wiem (niestety) że sąsiad zarąbał łopatą miot swojej kotki.
          rozumiem, że twoim zdaniem postąpił słusznie?
          • princy-mincy Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 17:41
            widzisz r9znice miedzy zarabac lipata a uspic humanitarnie?
            • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 19:57
              zarąbać jest taniej.
          • berdebul Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 17:59
            Słusznie to uśpić w humanitarny sposób. Zarabanie siekiera słabo ten warunek spełnia.

            Zbrodnia jest mnożenie bezdomności. Zwierzęta powinny rodzic się chciane, wyłącznie po zapisach u hodowcy. Na miot mojego psa zapisy były jeszcze przed kryciem.
            • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 19:48
              taaa, ludziom się zawsze wydawało, że powinni wszystko kontrolować.

              za odstrzałem wilków też jesteś, bo "nie rodzą się chciane" przez jakieś pańcie?
              • sferoplast Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 19:49
                Rozumiesz różnicę między bezdomnym kotem domowym a dzikim wilkiem? Jesteś głupia czy udajesz?
                • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 19:53
                  nie będę ukatrupiać zwierząt, tylko dlatego, że "widzę różnicę".

                  jak już pisałam wyżej, wszystkie zwierzaki mam wysterylizowane, choć te kociaki były naprawdę super...
                  więc proponuję przekieruj swoją energię gdzie indziej.
            • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 19:55
              Co? miot twojego psa? gdybyś nie rozmnażała / uśpiła ślepy miot, domy znalazłyby zwierzaki ze schronu.

              fajnie, że sama rozmnażasz, a pouczasz innych, jakie to be.
              • berdebul Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 21:14
                Hodowca rozmnaża, na zamówienie. W umowie zastrzegając, ze psy nie będą rozmnażane dalej.

                Widzę przepaść między rasowym zwierzątkiem, po które ustawia się kolejka, a mnożeniem mieszańców, które mają ogromne szanse zasilić populację schronisk.
                • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 21:26
                  Dokąd są bezdomne psy w schroniskach, to rozmnażanie nawet rasowych powinno być zabronione. Żeby zaspokoić próżność, chęć posiadania pieska rasowego, skazujesz na sxhron te bezdomniaki. Jak chces przyjaciela, to nie bądź rasistą, przygarnij, nie kupuj
                  • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 21:27
                    o boże...
                    • mysiulek08 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 21:36
                      nie , o boze, tylko racja i to duza

                      dopoki nie uporamy sie jak ludzie z bezdomnoscia i ludzkim barbarzynstwem wobec zwierzat (nie tylko tych domowych) tak dlugo hodowle nie maja racji bytu
                      • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 22:43
                        mysiulek08 napisała:

                        > nie , o boze, tylko racja i to duza
                        >
                        > dopoki nie uporamy sie jak ludzie z bezdomnoscia i ludzkim barbarzynstwem wobec
                        > zwierzat (nie tylko tych domowych) tak dlugo hodowle nie maja racji bytu
                        >
                        oczywiste bzdury. W przypadku kotów koty rasowe stanowią 3% ich ogólnej populacji.
                        A do tego jeszcze spora część ras kocich to rasy naturalne. Jeśli już w czymś problem
                        to nie w zwierzętach rasowych, tylko w pseudohodowlach i bezmyślnym masowym rozmnażaniu
                        zwierząt nierasowych.
                        • mysiulek08 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 22:56
                          nie, nie bzdury

                          nawet, wg ciebie najporzadniejsze hodowle kotow, sa tylko i wylacznie dla zaspokojenia ludzkiej proznosci, zeby miec kota rasowego bo costam costam (nie chce mi sie wiecej pisac)

                          po za tym nie ma porzadnych, etycznych hodowli, nie ma, poczytaj co na ten temat miala do powiedzenia yenna
                          • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 23:24
                            mysiulek08 napisała:

                            > nie, nie bzdury
                            >
                            > nawet, wg ciebie najporzadniejsze hodowle kotow, sa tylko i wylacznie dla zaspo
                            > kojenia ludzkiej proznosci, zeby miec kota rasowego bo costam costam (nie chce
                            > mi sie wiecej pisac)
                            >
                            ale jakiej ludzkiej próżności? Według mnie nie ma obecnie lepszego modelu przyjścia
                            na świat kotów czy psów niż w porządnej hodowli. Ludzie po prostu mają bardzo emocjonalny stosunek
                            do pieniędzy i jeśli coś dużo kosztuje to od razu ma łatkę próżności i czegoś na pokaz.
                            Ale przecież motywacje mogą być różne. Dlaczego tylko takie jak próżność?
                            Jak ktoś jest tylko próżny to kupi w pseudohodowli, bo chce aby piesek/kotek wyglądał jak rasowy
                            ale nie chce płacić jak za rasowego.

                            > po za tym nie ma porzadnych, etycznych hodowli, nie ma, poczytaj co na ten tem
                            > at miala do powiedzenia yenna
                            >
                            yenna? Proszę cię...na podstawie jednej osoby, która w sumie sama nie wiem, jest czy nie jest hodowcą
                            i na jaką skalę, będziemy teraz udowadniać jacy są wszyscy hodowcy? Podejrzewam, że jak większość
                            innych ludzi w innych zawodach. Są różni. Jedni zrobią dla zwierząt wszystko, inni niewiele. Ale z doświadczenia
                            wiem, że nic tak ludzi nie motywuje jak zarobek. A jak ktoś chce zarabiać, a klient jest świadomy, to chcąc nie chcąc będzie trzymał jakość i przestrzegał procedur. Żyjemy w świecie internetu, wieści się szybko rozchodzą, zwłaszcza te krytyczne. Zresztą rasowe hodowle dotyczą nie tylko psów czy kotów, również koni, krów, kur czy nawet świń. I jakoś nikt nie udowadnia jacy to hodowcy koni są nieetyczni i jakie to próżne kupować rasowego konia czy kurę. Rasy mają dość konkretne zastosowania i cechy, dla części ludzi to jest ważne a nie czy sąsiadowi oko zbieleje.
                            • kropkacom Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 00:37
                              No ale będziemy szczerzy, że hodowle zrobiły wiele krzywdy niektórym (nie wiem czy nie wszystkim) rasom.
                              • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 09:19
                                kropkacom napisała:

                                > No ale będziemy szczerzy, że hodowle zrobiły wiele krzywdy niektórym (nie wiem
                                > czy nie wszystkim) rasom.


                                tak, to prawda, niektórym zrobiły, zwłaszcza psom, bo koty są zdecydowanie mniej modyfikowane.
                                Rozwiązaniem jest niekupowanie takich ras bo jest sporo ras naturalnych, pierwotnych jak np. MCO,
                                norweskie leśne, koty tajskie czy syberyjskie.
                          • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 05:52
                            mysiulek08 napisała:

                            > nie, nie bzdury
                            >
                            > nawet, wg ciebie najporzadniejsze hodowle kotow, sa tylko i wylacznie dla zaspo
                            > kojenia ludzkiej proznosci, zeby miec kota rasowego bo costam costam (nie chce
                            > mi sie wiecej pisac)

                            Nie, hodowle istnieją po to, żeby udoskonalać daną rasę
                            >
                            >
                            po za tym nie ma porzadnych, etycznych hodowli, nie ma, poczytaj co na ten tem
                            > at miala do powiedzenia yenna
                            >

                            Oczywiście, że są
                            • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 06:34
                              Tak swietn8eudoskonalaja rasy, ze tworzą ministra, które nie odzywała przeważnie starości lub nie są w stanie urodzić bez ingerencji człowieka, nie mogą oddychać, mają zfeformowały kosciec, niektóre narządy nie pisze już nawet o samym wyglądzie czy problemy z sierścią tylko po to by zaspokoić chore pomysły zdurnialych ludzi. Ras naturalnych jest niewiele i o dziwo charakteryzują się największą zdrowotnoscią..przynajmniej tak długo aż człowiek nie zacznie przy nich majstrować. Jakoś dziwnie wszystkie albo znakomita większość kotów które dozywają nie tylko starości ale wręcz wieku matuzalemowego to mieszance w stylu fachowców a nie te radosnie % udoskonalone" rasy. Nawet juz tu nie bede wspominac o intwligencji i umiejetnosci przetrwania
                              • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 09:42
                                babcia47 napisała:

                                > Tak swietn8eudoskonalaja rasy, ze tworzą ministra, które nie odzywała przeważni
                                > e starości lub nie są w stanie urodzić bez ingerencji człowieka, nie mogą oddyc
                                > hać, mają zfeformowały kosciec, niektóre narządy nie pisze już nawet o samym wy
                                > glądzie czy problemy z sierścią tylko po to by zaspokoić chore pomysły zdurnial
                                > ych ludzi. Ras naturalnych jest niewiele

                                wśród kotów akurat jest sporo ras naturalnych. A ja na własnym przykładzie widzę, że niestety ale bardziej chorują mi koty/znajdki czyli popularne dachowce. Oczywiście daleka jestem od tworzenia reguł na jednostkowym własnym przykładzie, ogólnie moje koty żyją długą, są pod dobrą opieką weterynaryjną, bardzo dobrze jedzą itd. więc nie mam też przemiału w domu aby mieć duże porównanie.
                                Ale ze wszystkich moich kotów najzdrowszy jest właśnie MCO, który skończył 14 lat, idzie mu 15-ty i dalej jest w świetnej formie, ma piękne silne zęby, piękną sierść, jest niezwykle spokojny, zrównoważony, przyjacielski. Jedynym problemem jaki z nim mam i który się powtarza to skłonność do zaparć. Natomiast jego kolega dachowiec, no cóż...zaczynając od tego, że dużo bardziej wrażliwy na wszystko (dźwięk, ruch, zmiany w otoczeniu) silnie lękliwy, co kończy się chowaniem, uciekaniem, z polifagią, alergik pokarmowy (co odkryliśmy po różnych testach, ponieważ zaczął wylizywać sierść z brzucha do krwi) teraz z nim znowu jeżdżę do weterynarza (pisałam niedawno) bo nawraca kichanie, powtarza się wydzielina w nosie. Poprzednik, też dachowiec, od 2 roku życia chorował właściwie non stop, dożył tylko 10 lat i to była równia pochyła, nawet mi się pisać nie chce, bo to był maraton po weterynarzach. Miałam jeszcze kotkę, była super kotkiem, bardzo mądrym, ale niestety też z problemami nerkowymi. Żyła długo, 19 lat, ale też chorowała. Więc jak ktoś mi pisze jakie to dachowce są super zdrowe a rasowe nie, to zawsze mam coś w rodzaju dysonansu poznawczego bo u mnie jest dokładnie odwrotnie. Nie mówiąc już o charakterze rasowego kota, niezwykle stabilnym i zrównoważonym. Osobiście uważam, że to właśnie jego charakter i spokojne zachowanie w rodzaju "jestem zen" pomogło mi bardzo w mojej z kolei chorobie. Więc jak słyszę o próżności, braku zdrowia u kotów rasowych i odwrotnie zdrowiu u nierasowych to u mnie to się jakoś nie styka.
                                • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 16:55
                                  No cóż ja mam zupełnie odmienne doświadczenia. Moje dachowce przygarniete w kocięctwie i nie zawsze karmione super karną bez problemu dożywały 14- 16 lat i tylko dlatego tylko tyle bo byliśmy pod opieką pseudoweta ale niestety o tym wiem dziś. Obecnie najstarsza moja kotka ma 20 lat, jest na lekach tarczycowych ale pozatym trzyma sie dobrze i rządzi zwierzyncem. Rasowy kot którego dostałam z fundacji złożył tylko 10 lat choć należał do rasy naturalnej ale 4 lata życia na działkach po tym gdy ktos to wyrzucił zostawili konsekwencje, nawet wspomaganie lekami nie pomogło i zawinął się za TM w kilka godzin. Fakt był wspaniałym kotem ale tylko, jak sądzę, dzieki temu ze do lat 90- tych człowiek nie mieszał mu w genach , to byl syberyjski lesny, miał 10 lat w chwili śmierci i taki wiek zakładają modele tej rasy ale gdyby nie nieodpowiedzialne ludzie którzy to kupili A potem wyrzucili mógł żyć drugie tyle
                      • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 05:53
                        mysiulek08 napisała:

                        > nie , o boze, tylko racja i to duza
                        >
                        > dopoki nie uporamy sie jak ludzie z bezdomnoscia i ludzkim barbarzynstwem wobec
                        > zwierzat (nie tylko tych domowych) tak dlugo hodowle nie maja racji bytu
                        >
                        >
                        >

                        Niekoniecznie, gdyby tak było, rasowe zwierzęta by wymarły, o to nam chodzi?
                      • berdebul Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 09:56
                        Jaki procent rasowych zwierząt jest bezdomny? Zwłaszcza w Polsce? Ilu znasz ludzi, którzy na łańcuchu postawią psa za 6-7 k pln?
                        Barbarzyństwo bierze się z dostępności - zwierzęta są tanie, łatwo można je zastąpić kolejnym, zawsze jakiś sąsiad będzie miał kociaki/szczeniaki.
                        Bez obowiązki kastracji i doyebania kar za każdy nieplanowany miot, oraz trwałego znakowania zwierząt i pociągnięcia ludzi do finansowej odpowiedzialności nic się nie zmieni.
                        Wiesz ile zwierząt wróciło na Paluch po pandemii? Jak już piesek nie był potrzebny, żeby mandatu nie dostać? Ile pandemicznych szczeniaków wróciło?
                        • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 01:36
                          No ile?
                          Według statystyk napaluchu.waw.pl/bip/dane-statystyczne/ w 2022 było 51 zwrotów z adopcji (psów), w 2021 48, w 2020 68, w 2019 99, a w 2018 123.
                          • berdebul Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:07
                            Tylko w tym roku wróciło (wedle statystyk) 10 psów, przyjęto w sumie 516. Dane za I kwartał. Dramat.
                            • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:17
                              Każdy powrót jest dramatem, ale przytoczyłam dane, z których wynika, że nie ma masowych zwrotów po pandemii.
                  • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 05:56
                    szmytka1 napisała:

                    > Dokąd są bezdomne psy w schroniskach, to rozmnażanie nawet rasowych powinno być
                    > zabronione. Żeby zaspokoić próżność, chęć posiadania pieska rasowego, skazujes
                    > z na sxhron te bezdomniaki. Jak chces przyjaciela, to nie bądź rasistą, przygar
                    > nij, nie kupuj

                    Gdyby się do tego stosować, to rasowe zwierzęta by wymarły, nie szkoda by było? Chociaż zgadzam się, że niektórych hodowli jest za dużo, zwłaszcza modnych obecnie ras, np. ragdolli
                    • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 06:21
                      Ludzie kupują zwierzaki z hodowli bo mogą A niektórzy chcą pokazać, ze ich na to stać. Tyle, ze n8e mają nie tylko pojęcia czym jest życie ze zwierzakiem rasowym czy wielorasowym i potem wyrzucają za drzwi bo się znudziły, nie spełniły oczekiwań, są kłopotliwe z ich punktu widzenia.. sama miałam w domu takiego rasowego kota wyrzucona bo w młodości na działki gdzie spędził 4 lata. Kupują bo mogą, wyrzucają bo też mogą. Każdy zwierzak powinien być obowiazkowo czipowany tyle, ze zaraz obecni by przywalili takie podatki, ze dobre dusze nie byłoby stać już na miłosierdzie
                      • madziulec Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 10:28
                        Błąd w mysleniu.
                        Ludzie kupuja kota rasowego, bo chcą mieć kota:
                        - po przebadanych rodzicach (mówimy tu o badaniach nie tylko genetycznych)
                        - zaszczepionego
                        - o okreslonych predyspozycjach jesli chodzi o cechy charakteru
                        - zsocjalizowanego.

                        Kupuja, bo chcą mieć konkret. Np. rudego kota w białe plamki. I mają do tego prawo.

                        I nie, nie wyrzucają rasowych. Jeśli ot z legalnej hodowli kosztujeok. 4,5 tys. to nikt prrzy zdrowych zmyslach go nei wyrzuci.

                        Ale... z drugiej strony jeśli kupi kota w typie rasy zakupionego ze związku kotka burka za 500 zl to tak - kotek wyrośnie na paskudztwo, nijak mające się do wzorca rasy ze zdjęcia z Internetu. I wtedy rzeczywiście - takie koty często są wywalane.
                        • kropkacom Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 10:40
                          Nie byłby pseudo hodowli bez tych legalnych hodowli zwierząt z rodowodem.
                          • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 13:44
                            kropkacom napisała:

                            > Nie byłby pseudo hodowli bez tych legalnych hodowli zwierząt z rodowodem.


                            nie byłoby pełnych schronisk bez kundli i dachowców. Zlikwidujmy zatem wszystkie i problem z głowy.
                            • kropkacom Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 14:00
                              nenia1 napisała:

                              > nie byłoby pełnych schronisk bez kundli i dachowców. Zlikwidujmy zatem wszystki
                              > e i problem z głowy.

                              No muszę cię zmartwić czy ucieszyć likwiduje się. Może jeszcze nie w Polsce, gdzie chyba bezpańskich (nie kundli czy dachowców) się jeszcze nie usypia. Za to utrzymuje.
                              • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 14:10
                                kropkacom napisała:

                                ależ wiem, że są kraje gdzie się likwiduje. I po co te aluzje, że mnie to ma cieszyć?
                                Zdanie, które napisałam jest kalką twojego myślenia, gdzie za skutek obarczasz nie tego kto faktycznie jest winien.
                                • kropkacom Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 14:19
                                  Fakty są takie, ze bezpańskich zwierząt jest dużo. Zaznaczam bezpańskich. To niekoniecznie musiały być kundle w pierwszym pokoleniu. Dwa, mnożenie zwierząt rasowych czy w typie, jakie ma zalety? Że ktoś może nabyć zwierzaka z konkretnym wyglądem i teoretycznie konkretnymi cechami i obciążeniami? Bo jeśli chodzi o utrzymywanie ciągłości danej rasy to (jak ustaliłyśmy) bywa różnie dla samych zwierząt.

                                  Nie bierz tego osobiście.
                                  • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 17:25
                                    kropkacom napisała:

                                    > Fakty są takie, ze bezpańskich zwierząt jest dużo. Zaznaczam bezpańskich. To ni
                                    > ekoniecznie musiały być kundle w pierwszym pokoleniu. Dwa, mnożenie zwierząt ra
                                    > sowych czy w typie, jakie ma zalety?

                                    Mogę mówić za siebie, jakie dla mnie miały. Nie w typie, ale rasowego, z rodowodem. To jest bardzo duża różnica. Największą zaletą było zwiększenie w znacznym stopniu prawdopodobieństwa nabycia zwierzęcia zdrowego, od zdrowych przebadanych rodziców, z określonym usposobieniem i charakterem. Do którego rozmnożenia doszło w optymalnych warunkach, zgodnie z odgórnymi przepisami nałożonymi przez uznawany związek felinologiczny, w moim przypadku PZF, bez spełnienia których nie dochodzi do wydania rodowodu dla zwierzęcia. Rodowód to nie efekt snobizmu czy próżności ale powiedzmy obrazowo, raczej odpowiednik certyfikatu dla ekologicznej żywności. (Tak, wiem, kot to nie żywność) Gwarantuje on w dużym stopniu spełnienie określonych procedur, w tym dbałość o zdrowie i dobre traktowanie zwierząt. Przykładowe zapisy w sprawie kotek hodowlanych

                                    częstotliwość miotów
                                    1. Zabrania się nadmiernej eksploatacji kotki w hodowli.
                                    2. Dopuszcza się do odchowania przez kotkę maksymalnie 3 miotów w ciągu 2 lat.
                                    3. Maksymalny wiek kotki hodowlanej ustala się na ukończone 8 lat. Po tym okresie kotka powinna być wykastrowana


                                    Jak cię to faktycznie interesuje, to wrzucam linka gdzie można przeczytać co hodowca ma zrobić, aby zwierzę otrzymało rodowód, a sam hodowca został w związku zarejestrowany, www.pzf.pl/pl/przepisy/regulamin-pzf/iii-rejestracja-kotow-w-pzf

                                    I tak oczywiście, zdaje sobie sprawę, że nie wszystkie hodowle to nie sielanka, ludzie oszukują. liczy się mamona itd. itd. Ale też od nas zależy, żeby poszukać, interesować się, dowiedzieć jako hodowla ma dobrą renomę. Żyjemy w końcu w czasach internetu.
                                  • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 19:20
                                    kropkacom napisała:

                                    > Fakty są takie, ze bezpańskich zwierząt jest dużo. Zaznaczam bezpańskich. To ni
                                    > ekoniecznie musiały być kundle w pierwszym pokoleniu. Dwa, mnożenie zwierząt ra
                                    > sowych czy w typie, jakie ma zalety? Że ktoś może nabyć zwierzaka z konkretnym
                                    > wyglądem i teoretycznie konkretnymi cechami i obciążeniami? Bo jeśli chodzi o u
                                    > trzymywanie ciągłości danej rasy to (jak ustaliłyśmy) bywa różnie dla samych zw
                                    > ierząt.
                                    >
                                    > Nie bierz tego osobiście.

                                    Tak, dla mnie chodzi głównie o utrzymanie ciągłości danej rasy. Gdyby zakazać hodowli, to zwierzęta rasowe by wymarły, bo na szczęście nie rozmnażają się same po krzakach i piwnicach.
                                    • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 13:58
                                      Większy żal, że wygina tygrysy, niż jakieś buldozki. Jak bardO ci żal, to.proponuje zatem coś na kształt zoo dla rasowych piesków, wszak zoo podobno teraz dbają o zachowanie ciągłości zagrożonych gatunkow
                                      • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 26.04.23, 16:22
                                        szmytka1 napisała:

                                        > Większy żal, że wygina tygrysy, niż jakieś buldozki. Jak bardO ci żal, to.propo
                                        > nuje zatem coś na kształt zoo dla rasowych piesków, wszak zoo podobno teraz dba
                                        > ją o zachowanie ciągłości zagrożonych gatunkow

                                        Ale po co zoo, skoro są na nie chętni, więc mogą wieść szczęśliwe życie domowych pupilów, z korzyścią zarówno dla nich, jak i ich opiekunów.

                                        Tygrysów szkoda, oczywiście, ale wielbicielom buldożków również byłoby ich szkoda
                                        • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 26.04.23, 19:15
                                          nieeznaajoomaa napisał(a):

                                          > Tygrysów szkoda, oczywiście, ale wielbicielom buldożków również byłoby ich szko
                                          > da

                                          Może dobrze byłoby, gdyby przestali wielbić psy, które najczęściej nie są w stanie urodzić się naturalnie - tak ta rasa została zniszczona przez hodowców.
                                          • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 07:11
                                            ardzuna napisała:

                                            > nieeznaajoomaa napisał(a):
                                            >
                                            > > Tygrysów szkoda, oczywiście, ale wielbicielom buldożków również byłoby ic
                                            > h szko
                                            > > da
                                            >
                                            > Może dobrze byłoby, gdyby przestali wielbić psy, które najczęściej nie są w sta
                                            > nie urodzić się naturalnie - tak ta rasa została zniszczona przez hodowców.

                                            To należy zmienić wzorzec rasy, ewentualnie wygasić te pojedyncze, faktycznie zdegenerowane rasy, a nie zakazywać hodowli wszystkich, jak leci
                                            • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 28.04.23, 00:16
                                              nieeznaajoomaa napisał(a):

                                              > To należy zmienić wzorzec rasy, ewentualnie wygasić te pojedyncze, faktycznie z
                                              > degenerowane rasy, a nie zakazywać hodowli wszystkich, jak leci

                                              Nie napisałabym tego lepiej. Jest ogromna różnica między poszczególnymi rasami i nie można idealizować wszystkich, jak leci.
                            • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 19:08
                              nenia1 napisała:

                              > kropkacom napisała:
                              >
                              > > Nie byłby pseudo hodowli bez tych legalnych hodowli zwierząt z rodowodem.
                              >
                              >

                              Nieprawda, obecnie każdy odpowiedzialny hodowca kastruje swoje zwierzaki przed wydaniem
                              >
                              > nie byłoby pełnych schronisk bez kundli i dachowców. Zlikwidujmy zatem wszystki
                              > e i problem z głowy.

                              Nie zlikwidujmy, tylko nie produkujmy nowych, kastrujmy
                          • madziulec Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 18:36
                            Jak najbardziej.
                            Wystarczy popatrzeć w wiele rodowodów w stowarzyszeniach burka i kocurka i znajdzie się tam wiele kotów z bardzo znanych hodowli.
                            A idąc dalej: jest wiele znanych hodowli, które twierdzą, że wręcz nie mają zamiaru kastrowac przed wydaniem.. Królują w tym MCO
                            • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 19:10
                              madziulec napisała:

                              > Jak najbardziej.
                              > Wystarczy popatrzeć w wiele rodowodów w stowarzyszeniach burka i kocurka i znaj
                              > dzie się tam wiele kotów z bardzo znanych hodowli.
                              > A idąc dalej: jest wiele znanych hodowli, które twierdzą, że wręcz nie mają zam
                              > iaru kastrowac przed wydaniem.. Królują w tym MCO
                              >

                              W takim razie to bardzo kiepskie hodowle, należy je omijać
                        • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 13:29
                          Cczekalqm na taki głos. Ci sami ludzie twierdzą, że zwierzę, to członek ich rodziny. Status taki sam jak ich dziecko. I teraz- czy dziecko wybieraliście pod kątem koloru włosów itd? To wlasnie ten falsz, jak chxe miec przyjacielaz to obojetne mi jaki kolor wlosow ma a zaszczepić można każde zwierze
                          • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 13:50
                            szmytka1 napisała:

                            > Cczekalqm na taki głos. Ci sami ludzie twierdzą, że zwierzę, to członek ich rod
                            > ziny. Status taki sam jak ich dziecko. I teraz- czy dziecko wybieraliście pod k
                            > ątem koloru włosów itd? To wlasnie ten falsz, jak chxe miec przyjacielaz to obo
                            > jetne mi jaki kolor wlosow ma a zaszczepić można każde zwierze.

                            wiesz, że w schroniskach, jeśli chodzi o koty, najrzadziej są wybierane koty czarne?
                            Wychodzi na to, że adoptujący koty ze schronisk też są fałszywi...
                            • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 13:55
                              Przynajmniej nie przyczyniają się do mnożenia, wybieraja z już istniejących.
                              • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 14:12
                                szmytka1 napisała:

                                > Przynajmniej nie przyczyniają się do mnożenia, wybieraja z już istniejących.

                                i całkiem sporo tych wybrańców wraca z powrotem do schronisk.
                                • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 16:03
                                  Przyznam się ze rasowego kota na żadnej stronie schroniskowego jeszcze nie widziałam. Na olx ludzi co sprzedają po taniości bo zmieniła się sytuacja życiowa to tak.
                                  • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 17:26
                                    Dla rasowego kota wybiera się jakby bardziej starannie docelowy dom przynajmniej ja dostałam w ten sposób. Takie koty faktycznie nie trafiają się w ogłoszeniach choć pizatym niczym nie różnią się od wielorasowych
                                  • slonko1335 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 17:32
                                    Rasowce i w typie rasy które miałam na tymczasie nigdy nie trafiały do ogłoszenia publicznego ale owszem zdarzają się i takie tyle że raczej rzadko w schronach bo te od razu przekazują je pod opiekę fundacji i stowarzyszeń.
                                  • berdebul Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 21:53
                                    To świadczy o słabej hodowli. Dobry hodowca wie co się dzieje ze zwierzakami z jego hodowli, a w razie W zabiera do siebie.
                                    • slonko1335 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:49
                                      no niestety rodowód nie oznacza dobrej hodowli z automatu ani tego, że zwierzę będzie zdrowe
                                    • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:52
                                      CY to jest jakoś ujęte w umowie kupna-sprzedaży?
                            • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 20:20
                              nenia1 napisała:

                              > wiesz, że w schroniskach, jeśli chodzi o koty, najrzadziej są wybierane koty cz
                              > arne?

                              Skąd ty masz takie dane? Nie ma tego typu badań.
                              • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 20:45
                                ardzuna napisała:

                                > nenia1 napisała:
                                >
                                > > wiesz, że w schroniskach, jeśli chodzi o koty, najrzadziej są wybierane k
                                > oty cz
                                > > arne?
                                >
                                > Skąd ty masz takie dane? Nie ma tego typu badań.

                                Tu nie chodzi o badania. Był wywiad z kimś kto pracował w schronisku i u nich była taka prawodłość. Co nie znaczy oczywiście, że czarne nie znalazły swoich domów.
                                • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:06
                                  Opinia jednej osoby to nie opinia wszystkich pracowników schroniska, a jedno schronisko to nie wszystkie schroniska. Nie można tak generalizować przypadkowych opinii.
                                  Zagadnienie wybierania przez ludzi kotów do adopcji jest bardzo złożone i zależy od organizacji procesu adopcyjnego. Przy mądrze zorganizowanym procesie adopcyjnym koty wybierane są nie ze względu na wygląd albo nie jest on najważniejszym czynnikiem.
                                  • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:53
                                    ardzuna napisała:

                                    > Opinia jednej osoby to nie opinia wszystkich pracowników schroniska, a jedno sc
                                    > hronisko to nie wszystkie schroniska. Nie można tak generalizować przypadkowych
                                    > opinii.
                                    > Zagadnienie wybierania przez ludzi kotów do adopcji jest bardzo złożone i zależ
                                    > y od organizacji procesu adopcyjnego. Przy mądrze zorganizowanym procesie adopc
                                    > yjnym koty wybierane są nie ze względu na wygląd albo nie jest on najważniejszy
                                    > m czynnikiem.
                                    Ale w tym przypadku niczyja opinia nie znaczenia. To nie były badania naukowe. Pracownik tylko stwierdził fakt, że gorzej adoptowalne są koty czarne. Nic się za tym nie kryje. Dałam link do kotki do adopcji, która mnie zauroczyła e aż mi jej żal. Ludzie kierują się róznymi rzeczami. Jedem weźmie kota, bo ten nie ma łapki, inny bo ma fajne umaszczenie, a jeszcze inny bo kot przynosi gałązki z ogrodu. Ja wzięłam psiaka tego konkretnego, bo w momencie kiedy próbował warknąć potknął się o własne ucho.
                                    • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:10
                                      turbinkamalinka napisała:

                                      > Pracownik tylko stwierdził fakt, że gorzej adoptowalne są koty czarne. Nic się

                                      To nie jest fakt, a opinia. Z faktem miałybyśmy do czynienia wtedy, gdyby były jakieś na to dowody i dane liczbowe.
                                      • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:52
                                        ardzuna napisała:

                                        > turbinkamalinka napisała:
                                        >
                                        > > Pracownik tylko stwierdził fakt, że gorzej adoptowalne są koty czarne. Ni
                                        > c się
                                        >
                                        > To nie jest fakt, a opinia. Z faktem miałybyśmy do czynienia wtedy, gdyby były
                                        > jakieś na to dowody i dane liczbowe.

                                        Ale się uparłaś. Dla pracownika był to fakt. Kociaki czarne zostawały i trafiały do domów później niż koty z innym umaszczeniem. Co nie znaczy, że jest to norma. Ja jakbym miała adoptować kota, to też raczej nie wzięłabym takiego klasycznie czarnego ani burego. Ale zalinkowałam kotkę, z którą pewnie wyszłabym ze schroniska bo dla mnie ma "to coś".
                                        • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 23:22
                                          turbinkamalinka napisała:

                                          > Ale się uparłaś. Dla pracownika był to fakt.

                                          Każdy przesąd może być kogoś uznawany za fakt, ale prawda leży tam, gdzie leży i nie jest subiektywna. Albo coś jest prawdą, albo nie jest.

                                          > nie czarnego ani burego. Ale zalinkowałam kotkę, z którą pewnie wyszłabym ze sc
                                          > hroniska bo dla mnie ma "to coś".

                                          Przeoczyłam ten link. Zasadnicze pytanie - widziałaś ją na żywo czy "coś" stwierdziłaś na podstawie zdjęcia?
                                          • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 10:47
                                            Nie no tylko zdjęcie widziałam. No jest śliczna. Z opisu też wygląda ok. Ale nie szukam kota.
                                            • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 19:30
                                              Opis i zdjęcie to za mało, między kotem a nowym właścicielem musi zaiskrzyć. Nie jest powiedziane, że gdybyś przyszła do domu tymczasowego, nie wyszłabyś z zupełnie innym kotem.
                                              • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 21:47
                                                ardzuna napisała:

                                                > Opis i zdjęcie to za mało, między kotem a nowym właścicielem musi zaiskrzyć. Ni
                                                > e jest powiedziane, że gdybyś przyszła do domu tymczasowego, nie wyszłabyś z zu
                                                > pełnie innym kotem.

                                                Pewnie ale od czegoś trzeba zacząć.
                                                • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 22:21
                                                  Od przyjścia do schroniska/domu tymczasowego big_grin
                                                  A zdjęcie kota to dużo za mało, żeby twierdzić, że się by z nim wyszło.
                              • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:01
                                ardzuna napisała:

                                > nenia1 napisała:
                                >
                                > > wiesz, że w schroniskach, jeśli chodzi o koty, najrzadziej są wybierane k
                                > oty cz
                                > > arne?
                                >
                                > Skąd ty masz takie dane? Nie ma tego typu badań.

                                Bezpośrednio ze schroniska, w którym wyprowadzam psy.

                                Na internecie też masz tego od groma:

                                OTOZ Animals Oddział Oświęcim
                                Czarne koty to najrzadziej adoptowane zwierzęta ze schronisk...

                                Schronisko w Łodzi
                                adoptuj czarnego kotka
                                (...) kotki tej maści nie cieszą się szczególną popularnością.

                                ze strony "koty.pl"
                                czarne koty (...) są najrzadziej adoptowanymi kotami.

                                "gazeta lubuska"
                                Czarny kot (...) kotom o takim umaszczeniu najtrudniej znaleźć dom. Kilka pięknych, czarnych kotów z zielonogórskiego schroniska z nadzieją czeka na nowego właściciela. Niech piątek, trzynastego będzie dla nich szczęśliwy.

                                "świnoujście.pl"
                                Ten rok okazał się być jednym z bardziej pechowych dla schroniskowych kociąt. Na nowe domy czeka ok. 25 maluchów, większość z nich to koty czarne. Te niestety mają najmniejsze szansę na adopcję.

                                itd.itd.
                                • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:11
                                  nenia1 napisała:
                                  > >
                                  > > Skąd ty masz takie dane? Nie ma tego typu badań.
                                  >
                                  > Bezpośrednio ze schroniska, w którym wyprowadzam psy.
                                  >
                                  > Na internecie też masz tego od groma:
                                  >
                                  > OTOZ Animals Oddział Oświęcim
                                  > Czarne koty to najrzadziej adoptowane zwierzęta ze schronisk...

                                  To nie są dane, tylko garść opinii.
                                  Obiegowych opinii kursuje bardzo dużo różnych, niekoniecznie prawdziwych. Część z nich jest nośna i ludzie lubią je powtarzać po innych, co nadal nie czyni ich prawdą.
                                  • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:14
                                    ardzuna napisała:

                                    >
                                    > To nie są dane, tylko garść opinii.
                                    > Obiegowych opinii kursuje bardzo dużo różnych, niekoniecznie prawdziwych. Część
                                    > z nich jest nośna i ludzie lubią je powtarzać po innych, co nadal nie czyni ic
                                    > h prawdą.

                                    ty nie chcesz takiej prawdy więc nic cię nie przekona.
                                    • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:26
                                      Takiej nieprawdziwej prawdy nie chcę.
                                      • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:27
                                        ardzuna napisała:

                                        > Takiej nieprawdziwej prawdy nie chcę.

                                        oczywiście, zatem dobierz sobie taką jaka ci pasuje.
                                        • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:36
                                          Dobiorę prawdziwą, a nie nieprawdziwą tylko dlatego, że pasuje tobie.
                                      • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:38
                                        Proszę uprzejmie - czy amerykańskie statystyki mogą być? www.psychologytoday.com/intl/blog/the-modern-heart/202010/3-reasons-people-dont-adopt-black-cats?amp
                                        Jako ciekawostkę mogę tez dodać ze są miejsca w US gdzie w okolicach Halloween blokuje się adopcje czarnych kotów bo ludzie biorą do dekoracji a potem wyrzucaja
                                        • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:56
                                          No pacz pani A mój syn jak już adoptuje to tylko brunetów
                                        • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 23:19
                                          ichi51e napisała:

                                          > Proszę uprzejmie - czy amerykańskie statystyki mogą być?

                                          Dla amerykańskich schronisk - jak najbardziej.
                                          Jedyna statystyka jest tu: " For example, in a study of shelters in Colorado, solid black cats took an average of 26.55 days (SD = 25.09) to be adopted compared to 20.64 days (SD = 21.02) for their non-black counterparts.
                                          [...]
                                          "Sadly, black cats are also more likely to be killed at shelters. A recent study of almost 8,000 cats in Kentucky shelters confirmed that compared to cats of other colors, black cats are both slightly less likely to be adopted and slightly more likely to be euthanized."

                                          Niestety nie podano udziału czarnych kotów w populacji kotów schroniskowych ogółem. A to wiele zmienia, bo w przypadku cytatu pierwszego, może to również oznaczać adopcję większej liczby czarnych kotów niż wszystkich innych razem wziętych, co jednak nie równoważy jeszcze większego udziału czarnych kotów w populacji kotów schroniskowych ogółem.

                                          To samo w przypadku drugiego cytatu - czarne koty mogą częściej podlegać eutanazji z powodu ich większego udziału w populacji kotów ogółem. Może też istnieć jeszcze jakiś inny czynnik, np. przenoszenie jakiejś mutacji genetycznej częściej akurat przez czarne koty - choć to akurat jest oczywiście mało prawdopodobne.

                                          > Jako ciekawostkę mogę tez dodać ze są miejsca w US gdzie w okolicach Halloween
                                          > blokuje się adopcje czarnych kotów bo ludzie biorą do dekoracji a potem wyrzuca
                                          > ja

                                          Nie ma to związku z resztą dyskusji, poza tym nas też niektóre fundacje blokują adopcje w okolicach świąt, a np. Paluch tego nie robi i wbrew strachom na lachy nie ma problemu z adopcjami na prezent. Środowiska miłośników zwierząt lubią się czasem ponakręcać i nie zawsze ma to jakąś uzasadnioną przyczynę.
                                          • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 23:26
                                            www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7597961/

                                            " Findings were somewhat supportive of BCB (H2) in that black cats had the highest euthanasia and lowest adoption rates of any of the six colors."
                                            • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 23:52
                                              Postarałaś się.

                                              Przeczytałam mniej więcej połowę, w której padały sformułowania różne, np. że "There is a small body of academic research from several countries that has reported disadvantaged shelter outcomes for black or darker-colored cats, yet some evidence cited for BCB or DCS is ambiguous or poorly documented. For instance, within a large municipal shelter in California, black and brown cats were reported as the least likely to be adopted, while white, gray, and point colorations were the most likely [30]; however, it is unclear whether these darker and lighter colors differed significantly since tabby was used as the reference color and each odds ratio was associated with a 95% confidence interval that included unity, save for black. In another study, it was found that black cats were the most likely to be euthanized at a municipal shelter in Kitchener-Waterloo, Ontario, Canada [31]. In two shelters in Colorado, USA, black cats were adopted most slowly, followed by cats with primarily black coats, and finally, those of other shades [32]. Black and smoke-colored cats were adopted more slowly than cream-colored cats from a shelter in New York State and had fewer daily clicks on Petfinder [33]. In a study involving three cat shelters in the Czech Republic, darker cats experienced longer lengths of stay than either light or medium shade cats [34]. Another study of records obtained from a county, open-admissions, no-kill shelter in New York State found no color differences in length of stay for kittens, yet reported that lighter-colored cats older than three months were adopted more quickly than darker-colored counterparts [8]. Primarily seal-colored cats had the shortest length of stay. Yellow cats had the longest length of stay, but their stays were not dissimilar to those of black, brown, gray, and white cats. However, in a municipal shelter in Guelph, Ontario, Canada, it was found that that black cats were not significantly disadvantaged relative to counterparts of other coat colors in terms of length of stay [9]. One study reported that black cats had shorter stays than their white counterparts in an urban shelter in Sydney, Australia [35]. The authors suggested that advice commonly dispensed in Australia concerning the need to protect white cats from the sun to prevent skin cancer may result in greater reluctance to adopt white cats, while black cats may require fewer precautions on the part of owners. The aforementioned studies relied on data provided by only one to three shelter(s). A final study is noteworthy since its data source covers many more shelters/organizations than those discussed previously; specifically, it analyzed outcomes for nearly 34,000 cats admitted to 39 Royal Society for the Prevention of Cruelty to Animals shelters in Queensland, Australia, but did not find significant differences in outcomes for black, tabby, tortoiseshell, or “other” colors [13]."

                                              Zwróć uwagę na wielkość próby dla poszczególnych kolorów: Coat Color
                                              Measure Full Sample Black (n = 2641) Brown (n = 1225) Gray (n = 1940) Orange (n = 1062) White (n = 809) Other (n = 306)

                                              Czarnych kotów było o 1/3 więcej niż kolejnego umaszczenia w próbie. Adoptowanych też ich było liczbowo najwięcej, ale w okolicach burasów, których było mniej. Czyli nieszczęśnicy są adoptowani w liczbach bezwzględnych najczęściej, ale mają pecha - jest ich znacznie więcej w populacji kociej niż wszystkich innych umaszczeń kotów.

                                              Badanie nie potwierdziło też efektu Halloween dla adopcji czarnych kotów - okazał się on być mitem.

                                              Wracając do wcześniejszych postów - jak już wspomniałam, wiele zależy od organizacji procesu adopcyjnego. To, jakiego kota ktoś sobie upatrzył z ogłoszenia, często ma luźny związek z tym, który kot na żywo chwyci go za serce. Preferencje dotyczące umaszczenia i wyglądu kota tez są często weryfikowane w procesie adopcyjnym. Nowy podopieczny to nie figurka to postawienia na komodzie, tylko żywe zwierzę z własną osobowością. Jeśli ktoś przychodzi po kota i z obrazka i dostaje go bez pokazywania całej reszty nadających się do jego domu kotów, to znaczy, że proces adopcyjny jest źle zorganizowany i ryzyko zakończenia się nieoptymalnym dla adoptującego wynikiem jest wyższe.
                          • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 19:31
                            szmytka1 napisała:

                            > Cczekalqm na taki głos. Ci sami ludzie twierdzą, że zwierzę, to członek ich rod
                            > ziny. Status taki sam jak ich dziecko. I teraz- czy dziecko wybieraliście pod k
                            > ątem koloru włosów itd? To wlasnie ten falsz, jak chxe miec przyjacielaz to obo
                            > jetne mi jaki kolor wlosow ma a zaszczepić można każde zwierze

                            Tu nawet nie chodzi o kolor włosów, tylko o zdrowie, charakter i socjalizację. Kot z dobrej hodowli będzie odpowiednio zadbany i odżywiany już od życia płodowego, prawidłowo zsocjalizowany, przyzwyczajony do życia w domu, a po rodzicach odziedziczy dobre zdrowie oraz łagodny i zrównoważony, odpowiadający wzorowi danej rasy, charakter.
                            • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 20:21
                              nieeznaajoomaa napisał(a):

                              > ego, prawidłowo zsocjalizowany, przyzwyczajony do życia w domu, a po rodzicach
                              > odziedziczy dobre zdrowie oraz łagodny i zrównoważony, odpowiadający wzorowi da
                              > nej rasy, charakter.

                              Ze schroniska też można wybrać sobie kota prawidłowo zsocjalizowanego, przyzwyczajonego do życia w domu i mającego łagodny i zrównoważony charakter. Takich jest większość.
                              • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 08:19
                                ardzuna napisała:

                                > nieeznaajoomaa napisał(a):
                                >
                                > > ego, prawidłowo zsocjalizowany, przyzwyczajony do życia w domu, a po rodz
                                > icach
                                > > odziedziczy dobre zdrowie oraz łagodny i zrównoważony, odpowiadający wzor
                                > owi da
                                > > nej rasy, charakter.
                                >
                                > Ze schroniska też można wybrać sobie kota prawidłowo zsocjalizowanego, przyzwyc
                                > zajonego do życia w domu i mającego łagodny i zrównoważony charakter. Takich je
                                > st większość.

                                Oczywiście, że można, ale jeżeli ktoś jest miłośnikiem danej rasy i marzy o takim właśnie zwierzaku, to też ma do tego prawo. Problemem jest ogromna nadpopulacja zwierząt nierasowych.
                                • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 19:29
                                  nieeznaajoomaa napisał(a):

                                  > Oczywiście, że można, ale jeżeli ktoś jest miłośnikiem danej rasy i marzy o tak
                                  > im właśnie zwierzaku, to też ma do tego prawo. Problemem jest ogromna nadpopula
                                  > cja zwierząt nierasowych.

                                  Zachwalałaś zalety kotów rasowych, dlatego informuję, że nierasowe mają dokładnie takie same zalety.
                                  Nie jest problemem ogromna nadpopulacja zwierząt nierasowych, tylko utrzymująca się bezdomność zwierząt. Póki zwierzęta mają domy, nie ma szczególnego znaczenia, czy są rasowe, czy nie.
                                  Bezdomność zwierząt można ograniczyć w humanitarny sposób jedynie zatrzymując ich rozród. Wystarczy to zrobić co najmniej na tyle, żeby udało się znaleźć domy zwierzętom bezdomnym i nie produkować dalszego nadmiaru. Zwierząt bezdomnych jest stosunkowo mało wobec całej populacji psiej i kociej i każdy musi mieć świadomość, że jego osobiste wybory (np. dać suce urodzić tylko raz albo kupić kota z hodowli) też się liczą.
                                  • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 26.04.23, 16:32
                                    ardzuna napisała:

                                    > nieeznaajoomaa napisał(a):
                                    >
                                    > > Oczywiście, że można, ale jeżeli ktoś jest miłośnikiem danej rasy i marzy
                                    > o tak
                                    > > im właśnie zwierzaku, to też ma do tego prawo. Problemem jest ogromna nad
                                    > popula
                                    > > cja zwierząt nierasowych.
                                    >
                                    > Zachwalałaś zalety kotów rasowych, dlatego informuję, że nierasowe mają dokładn
                                    > ie takie same zalety.
                                    > Nie jest problemem ogromna nadpopulacja zwierząt nierasowych, tylko utrzymująca
                                    > się bezdomność zwierząt. Póki zwierzęta mają domy, nie ma szczególnego znaczen
                                    > ia, czy są rasowe, czy nie.
                                    > Bezdomność zwierząt można ograniczyć w humanitarny sposób jedynie zatrzymując i
                                    > ch rozród. Wystarczy to zrobić co najmniej na tyle, żeby udało się znaleźć domy
                                    > zwierzętom bezdomnym i nie produkować dalszego nadmiaru. Zwierząt bezdomnych j
                                    > est stosunkowo mało wobec całej populacji psiej i kociej i każdy musi mieć świa
                                    > domość, że jego osobiste wybory (np. dać suce urodzić tylko raz albo kupić kota
                                    > z hodowli) też się liczą.

                                    Ogólnie się zgadzam, z tym że ja bym tu jednak rozgraniczyła rasowe i dachówce, nie że względu na to, że jedne są lepsze czy gorsze, ale ze względu na to, że ich sytuacja jest zupełnie inna w kwestii stosunku popytu do podaży.

                                    Zwierząt nierasowych jest za dużo, o wiele więcej niż dobrych domów dla nich i rozmnażają się one w niekontrolowany sposób, często w bardzo złych warunkach. Dlatego należy dążyć do ograniczenia ich populacji poprzez powszechną kastrację.

                                    Z rasowymi jest inaczej, na nie kolejki chętnych ustawiają się często jeszcze na etapie planowania miotu, więc hodowcy nie mają problemu ze znalezieniem dobrych domów, jeszcze mogą sobie wybierać i przebierać, chociaż taki kociak niemało kosztuje. Co więcej, zwierzęta rasowe na szczęście nie rozmnażają się same, więc gdyby zakazać ich hodowli, wszystkie rasy by wymarły, nie szkoda by było?
                                    • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 26.04.23, 19:29
                                      nieeznaajoomaa napisał(a):

                                      > Zwierząt nierasowych jest za dużo, o wiele więcej niż dobrych domów dla nich i
                                      > rozmnażają się one w niekontrolowany sposób, często w bardzo złych warunkach. D
                                      > latego należy dążyć do ograniczenia ich populacji poprzez powszechną kastrację.

                                      Po pierwsze, jeśli dobry dom jest tylko dobrym domem dla zwierzęcia rasowego, a dla zwierzęcia nierasowego byłby złym, to takiego domu nie należałoby uznać za dobry dom, a wręcz należałoby mu zakazać posiadania zwierząt w ogóle.

                                      Dlatego nie dzielę domów na dobre dla zwierzęcia rasowego i dobre dla zwierzęcia nierasowego. W ogóle zwierząt jest za dużo wobec liczby dobrych domów jest dla nich. Po drugie, jeśli człowiek ma serce do zwierząt i prawdziwą potrzebę posiadania zwierzęcia, w sytuacji niedostępności zwierzęcia rasowego (albo w sytuacji, gdy życie go do tego przywiedzie) przygarnąłby zwierzę nierasowe. A człowiekowi, który nie ma tych przymiotów, po co w ogóle zwierzak? Nie żałowałabym go, gdyby dla niego rasowców zabrakło, zwłaszcza że każdy domowy pies czy kot generuje ogromny ślad węglowy, co jest nie bez znaczenia w dzisiejszych warunkach środowiskowych.

                                      > Z rasowymi jest inaczej, na nie kolejki chętnych ustawiają się często jeszcze n
                                      > a etapie planowania miotu, więc hodowcy nie mają problemu ze znalezieniem dobry
                                      > ch domów, jeszcze mogą sobie wybierać i przebierać, chociaż taki kociak niemało
                                      > kosztuje.

                                      To taka wyidealizowana wizja. Regularnie widuję ogłoszenia przerośniętych "już nie kociaków" z hodowli, sprzedawanych z rabatem. Na szczęście wchodzi tu w grę rachunek ekonomiczny i jest szansa, że hodowca, który zostaje z niesprzedanymi kotami, nie rozmnoży ich więcej albo będzie to robić rzadziej.

                                      Co więcej, zwierzęta rasowe na szczęście nie rozmnażają się same, wi
                                      > ęc gdyby zakazać ich hodowli, wszystkie rasy by wymarły, nie szkoda by było?

                                      Wszystkie nie, ale część mogłaby spokojnie wymrzeć (wyhodowane stosunkowo niedawno - np. devony), a część trzeba odnowić tak, żeby zaczęły przypominać same siebie - np. owczarki niemieckie. Reszta oczywiście powinna dalej chodzić po tym łez padole, ale nie jest powiedziane, że potrzebna jest ich populacja liczniejsza niż wymagają tego potrzeby zachowania różnorodności genetycznej.
                                      • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 26.04.23, 20:05
                                        ardzuna napisała:
                                        >
                                        > Po pierwsze, jeśli dobry dom jest tylko dobrym domem dla zwierzęcia rasowego, a
                                        > dla zwierzęcia nierasowego byłby złym, to takiego domu nie należałoby uznać za
                                        > dobry dom, a wręcz należałoby mu zakazać posiadania zwierząt w ogóle.

                                        Dobrych domów dla nich w sensie: dobrych domów chętnych na przygarnięcie dachowca

                                        >
                                        > Dlatego nie dzielę domów na dobre dla zwierzęcia rasowego i dobre dla zwierzęci
                                        > a nierasowego. W ogóle zwierząt jest za dużo wobec liczby dobrych domów jest dl
                                        > a nich. Po drugie, jeśli człowiek ma serce do zwierząt i prawdziwą potrzebę pos
                                        > iadania zwierzęcia, w sytuacji niedostępności zwierzęcia rasowego (albo w sytua
                                        > cji, gdy życie go do tego przywiedzie) przygarnąłby zwierzę nierasowe. A człowi
                                        > ekowi, który nie ma tych przymiotów, po co w ogóle zwierzak? Nie żałowałabym go
                                        > , gdyby dla niego rasowców zabrakło, zwłaszcza że każdy domowy pies czy kot gen
                                        > eruje ogromny ślad węglowy, co jest nie bez znaczenia w dzisiejszych warunkach
                                        > środowiskowych.
                                        >

                                        A byłoby Ci szkoda, gdyby wszystkie rasy wyginęły? Albo chociażby ta, której jesteś miłośnikiem?


                                        >
                                        > To taka wyidealizowana wizja. Regularnie widuję ogłoszenia przerośniętych "już
                                        > nie kociaków" z hodowli, sprzedawanych z rabatem. Na szczęście wchodzi tu w grę
                                        > rachunek ekonomiczny i jest szansa, że hodowca, który zostaje z niesprzedanymi
                                        > kotami, nie rozmnoży ich więcej albo będzie to robić rzadziej.
                                        >

                                        A to jest prawda, w przypadku modnych ras, np. ostatnio ragdolli, zdecydowanie mamy do czynienia ze zbyt dużą liczbą hodowli i nadprodukcją kociaków, też uważam, że to należałoby ukrócić. Jeżeli hodowca widzi, że zaczyna mieć problem ze znalezieniem opiekunów dla swoich kotów, powinien to być dla niego sygnał, że należy mocno zredukować wielkość hodowli i ilość sprowadzanych na świat kotów.

                                        >
                                        > Wszystkie nie, ale część mogłaby spokojnie wymrzeć (wyhodowane stosunkowo nieda
                                        > wno - np. devony), a część trzeba odnowić tak, żeby zaczęły przypominać same si
                                        > ebie - np. owczarki niemieckie. Reszta oczywiście powinna dalej chodzić po tym
                                        > łez padole, ale nie jest powiedziane, że potrzebna jest ich populacja liczniejs
                                        > za niż wymagają tego potrzeby zachowania różnorodności genetycznej.
                                        >

                                        Devony mają mnóstwo wielbicieli i podobno cudowne charaktery. Nie mój typ, ale niektórzy uwielbiają i nie widzę powodu, żeby im tego zabronić tylko z tego powodu, że obok w schronisku umiera miot dachowców.
                                        • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 26.04.23, 20:32
                                          nieeznaajoomaa napisał(a):

                                          > Dobrych domów dla nich w sensie: dobrych domów chętnych na przygarnięcie dachow
                                          > ca

                                          Chęci mogą się bardzo zmieniać w zależności od dostępności zwierząt i zapotrzebowania na towarzysza życia, Nieraz słyszałam o domach, które może by i kiedyś kupiły jakiegoś zwierzaka, ale wcześniej przybłąkał im się kot czy pies i zaopiekowały się nimi. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, a humanitaryzm polega m.in. na tym, że swoich zachcianek nie uważa się za wartość nadrzędną i wartą realizowania bez względu na okoliczności.

                                          > A byłoby Ci szkoda, gdyby wszystkie rasy wyginęły? Albo chociażby ta, której je
                                          > steś miłośnikiem?

                                          Już napisałam, których ras byłoby mi szkoda. Naturalnych.
                                          Nie jestem miłośniczką ras. Bycie miłośnikiem ras, a nie po prostu psów czy kotów uważam za chore. Nie wyobrażam sobie, ze mogłabym różnicować miłość do zwierzęcia w zależności od rasy i z założenia kochać mniej kota czy psa, który nie należy do konkretnej upatrzonej sobie przeze mnie wcześniej rasy. Horror. Gdyby coś takiego mi się z głowa zrobiło, weźcie mnie na porządne leczenie.

                                          > A to jest prawda, w przypadku modnych ras, np. ostatnio ragdolli, zdecydowanie
                                          > mamy do czynienia ze zbyt dużą liczbą hodowli i nadprodukcją kociaków, też uważ
                                          > am, że to należałoby ukrócić. Jeżeli hodowca widzi, że zaczyna mieć problem ze
                                          > znalezieniem opiekunów dla swoich kotów, powinien to być dla niego sygnał, że n
                                          > ależy mocno zredukować wielkość hodowli i ilość sprowadzanych na świat kotów.

                                          Oczywiście może też tego nie robić, ale wtedy zostaje z rosnącą gromada kotów, które trzeba wyżywić. To się powinno regulować samo.

                                          > > Wszystkie nie, ale część mogłaby spokojnie wymrzeć (wyhodowane stosunkowo
                                          > nieda
                                          > > wno - np. devony), a część trzeba odnowić tak, żeby zaczęły przypominać s
                                          > ame si
                                          > > ebie - np. owczarki niemieckie. Reszta oczywiście powinna dalej chodzić p
                                          > o tym
                                          > > łez padole, ale nie jest powiedziane, że potrzebna jest ich populacja lic
                                          > zniejs
                                          > > za niż wymagają tego potrzeby zachowania różnorodności genetycznej.
                                          > >
                                          >
                                          > Devony mają mnóstwo wielbicieli i podobno cudowne charaktery. Nie mój typ, ale
                                          > niektórzy uwielbiają i nie widzę powodu, żeby im tego zabronić tylko z tego pow
                                          > odu, że obok w schronisku umiera miot dachowców.

                                          Po pierwsze, napisałam że nie byłoby mi ich żal, a nie przystąpiłam do zabraniania komukolwiek uwielbiania tych kotów. Po drugie, jeszcze niedawno w historii rodzaju kociego tej rasy nie było i nie wiem, co wtedy robili wielbiciele tych kotów? Chyba to samo, co by robili, gdyby rasa wyginęła, tzn. nie wiedzieliby, że mają kogoś uwielbiać. Devony zostały wyhodowane sztucznie przez chów wsobny, mają stosunkowo niewielką pulę genetyczną, często spore problemy z układem pokarmowym, część także z porodami naturalnymi. Charakter - kwestia gustu, a mam bezpośrednie doświadczenie w tym zakresie. Nie uważam, żeby miały szczególne przewagi komparatywne w zakresie charakteru w stosunku do zwykłych miłych dachowców. W przypadku takich ras kastracja powinna obowiązywać tak samo jak w przypadku kotów nierasowych.

                                          Mnie jednak umieranie miotu dachowców w schronisku boli. A devon niekupiony powoduje tylko i wyłącznie zmniejszenie skali hodowli (o czym pisałyśmy wyżej). I ból finansowy hodowcy, który musi wyżywić kolejnego kota oraz znosić więcej kocich awantur w domu.
                                          • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 26.04.23, 20:59
                                            ardzuna napisała:


                                            > Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, a humanit
                                            > aryzm polega m.in. na tym, że swoich zachcianek nie uważa się za wartość nadrzę
                                            > dną i wartą realizowania bez względu na okoliczności.

                                            proszę cię...brzmisz po prostu jak fanatyk. Od razu mi się przypomina dlaczego unikam nawiedzonych
                                            "miłośniczek zwierząt". Brzmią jak zbulwersowany ksiądz z ambony, który gromi ludzi, że żyją w grzechu
                                            i zdaje mu się, że sam z tego gromienia staje się coraz bardziej święty. Zwierzę to jest obowiązek na lata.
                                            Może dla ciebie zwierzę to zachcianka, ale dla mnie to ważna i przemyślana decyzja. Niesamowicie
                                            upraszczasz i spłycasz zjawisko wrzucając wszystko do jednego worka.


                                            > Już napisałam, których ras byłoby mi szkoda. Naturalnych.
                                            > Nie jestem miłośniczką ras. Bycie miłośnikiem ras, a nie po prostu psów czy kot
                                            > ów uważam za chore. Nie wyobrażam sobie, ze mogłabym różnicować miłość do zwier
                                            > zęcia w zależności od rasy i z założenia kochać mniej kota czy psa, który nie n
                                            > ależy do konkretnej upatrzonej sobie przeze mnie wcześniej rasy.

                                            ale ty serio wierzysz w to co piszesz, bo strasznie mi się to wydaje głupie, a już na pewno brzmi
                                            jak wyciskacz łez, i może w takim celu tworzysz tego rodzaju teksty. Ja przynajmniej mam tak, że
                                            lubię koty i psa, ale kocham moje koty, a nie jakieś nieznane z założenia. Nie wiem jak można w ogóle kochać
                                            jakieś zwierzę z założenia? Nie o miłość tu chodzi o preferencje różnych cech charakteru, osobowości.
                                            Przy zwierzęciu rasowym masz po prostu bardziej sprofilowany charakter. I to jest powód wybierania zwierzęcia
                                            rasowego, a przynajmniej powinien być, a nie jakieś brednie, że kocha się rasowego a dachowca nie.

                                            > Mnie jednak umieranie miotu dachowców w schronisku boli.

                                            ale może cię boleć. Tylko powinnaś sobie z tym radzić w jakiś zdrowszy sposób.
                                            • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 26.04.23, 21:57
                                              nenia1 napisała:

                                              > proszę cię...brzmisz po prostu jak fanatyk.

                                              Może cię rozczaruję, ale nie bardzo jestem zainteresowana twoją opinią o mnie.

                                              Niesamowicie
                                              > upraszczasz i spłycasz zjawisko wrzucając wszystko do jednego worka.

                                              O tak, pobudki humanitarne są niesamowicie płytkie, ludzkość wiedziała to od zawsze big_grin

                                              Nie wyobrażam sobie, ze mogłabym różnicować miłość do
                                              > zwier
                                              > > zęcia w zależności od rasy i z założenia kochać mniej kota czy psa, który
                                              > nie n
                                              > > ależy do konkretnej upatrzonej sobie przeze mnie wcześniej rasy.
                                              >
                                              > ale ty serio wierzysz w to co piszesz, bo strasznie mi się to wydaje głupie,

                                              Co ci się wydaje głupie, że można być po prostu miłośnikiem psów czy kotów i nie być zwierzęcym rasistą? Uderz w stół, a nożyce się odezwą, dlatego poczułaś się winna i wywołana do tablicy. To świadczy tylko o tobie.

                                              > lubię koty i psa, ale kocham moje koty, a nie jakieś nieznane z założenia. Nie
                                              > wiem jak można w ogóle kochać
                                              > jakieś zwierzę z założenia?

                                              Właśnie tak, że się z góry wie, że się pokocha zwierzę jakiejś rasy, a dachowca już nie. To jest właśnie przykład na zjawisko, o którym piszesz powyżej. A naprawdę można sobie wybrać do adopcji zwierzaka o dowolnym charakterze, starannie wybranym i przemyślanym. Tylko trzeba chcieć myśleć nad tym, jak optymalnie wybrać kota czy psa do adopcji, a nie która rasa najbardziej zadziwi sąsiadki i z której hodowli zwierzęta są najmniej schorowane.

                                              > > Mnie jednak umieranie miotu dachowców w schronisku boli.
                                              >
                                              > ale może cię boleć. Tylko powinnaś sobie z tym radzić w jakiś zdrowszy sposób.

                                              W jaki zdrowszy sposób mam sobie radzić z cudzym bezsensownym umieraniem niż próbując mu zaradzić w adekwatny do problemu sposób? Od razu ci powiem, że twój sposób, czyli wyparcie, jest chory.
                                              • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 26.04.23, 23:21
                                                ardzuna napisała:


                                                > O tak, pobudki humanitarne są niesamowicie płytkie, ludzkość wiedziała to od za
                                                > wsze big_grin

                                                humanitarne pobudki? proszę cię...masz po prostu naturę zapalczywego kaznodziei
                                                który używa wzniosłych zwrotów i wydaje mi się, że jego moralizatorstwo nabiera
                                                od tego wielkiego znaczenia. To co piszesz jest zwyczajnie głupie, bo wymagasz
                                                od ludzi kierowanie się pobudkami emocjonalnymi, a decyzja o zabraniu
                                                do domu zwierzęcia na 10, 15 czy nawet 20 lat to duża odpowiedzialność i nie powinna
                                                się opierać na hura emocjonalnym podejściu, bo różne nawiedzone ardzunki poklepią po pleckach
                                                i przybiją piątkę.

                                                > Co ci się wydaje głupie, że można być po prostu miłośnikiem psów czy kotów i ni
                                                > e być zwierzęcym rasistą? Uderz w stół, a nożyce się odezwą, dlatego poczułaś s
                                                > ię winna i wywołana do tablicy. To świadczy tylko o tobie.

                                                Głupie wydaje mi się bezrozumna krytyka i doszukiwanie się jakiś przedziwnych negatywnych
                                                powodów do posiadania zwierzęcia drogą zakupu oraz oceniania wyłącznie z tego powodu, że
                                                istnieje nadpopulacja zwierząt nierasowych. Zupełnie nie czuję się winna. Winna czego?
                                                Że nie spełniam twoich wyobrażeń? Bo zwierzęta w schronisku są tam dlatego, że kupiłam kota z hodowli?
                                                Że kieruję się rozumiem, wiedzą, doświadczeniem, oceną własnych możliwości i oczekiwań
                                                przed zjawieniem się zwierzęcia w domu? Z którym będę żyła wiele, wiele lat? Sorry, ale nie jestem już w nastoletnim wieku żeby się przejmować co tam sobie uroi osoba, która poświęca energię nie faktycznym przyczynom nadpopulacji zwierząt, ale plecie jakieś emocjonalne dyrdymały w rodzaju niekochania wszystkich kotków a tylko rasowych i nadyma się od tego. W tobie nie ma wcale wiele troski o te zwierzęta, w tobie jest po prostu pełno złości i niechęci do ludzi, które zawijasz w papierek pod wzniosłymi hasłami bo wtedy ta niechęć zdaje się lepiej wyglądać.

                                                > Właśnie tak, że się z góry wie, że się pokocha zwierzę jakiejś rasy, a dachowca
                                                > już nie. To jest właśnie przykład na zjawisko, o którym piszesz powyżej. A nap
                                                > rawdę można sobie wybrać do adopcji zwierzaka o dowolnym charakterze, starannie
                                                > wybranym i przemyślanym.

                                                ojej, ojej. Ja już miałam koty i dalej mam również kota nierasowego. No i niestety ale nijak żaden się miał/ma
                                                do spokojnego, zrównoważonego charakteru mojego rasowca. I nie mieszaj do tego miłości, bo to chwyta za serduszka. Kocham oba moje koty, ale rasowy jest zdecydowanie bardziej zrównoważony i dużo mniej problematyczny w codziennym życiu, poprzez swój charakter i usposobienie. Zwierzęta nie posiada się tylko po to, by zbawiać świat a twoje bajanie jak to wszystko można znaleźć w schronisku czy domkach konfrontuję z własnym doświadczeniem, które jest zdecydowanie mniej optymistyczne. A mam koty w domy od ponad 40 lat. Więc możesz wciskać swoje odkrywcze wnioski jednak komuś innemu, kto jest bardziej podatny na emocjonalne manipulacje i próby wbicia tępawych szpileczek w rodzaju bycia rasistą czy zadziwiania sąsiadek. Więcej pokory i mniej niechęci do ludzi.

                                                > W jaki zdrowszy sposób mam sobie radzić z cudzym bezsensownym umieraniem niż pr
                                                > óbując mu zaradzić w adekwatny do problemu sposób? Od razu ci powiem, że twój s
                                                > posób, czyli wyparcie, jest chory.

                                                a w jakiż to sposób teraz zaradzasz? Starając się obrażać ludzi na forum i pokazując swoją rzekomą moralną wyższość? Chory to jest twój fanatyzm, służący wyłącznie tobie. Koncentruj się na tym co faktycznie złe i co powoduje masowość zjawiska bezdomności, a nie na marginesie zwierząt rasowych, które jeśli przychodzą na świat w rozsądnej i dobrej hodowli to zjawiają się na tym świecie w najbardziej optymalny sposób.
                                                • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 26.04.23, 23:48
                                                  nenia1 napisała:

                                                  > od ludzi kierowanie się pobudkami emocjonalnymi, a decyzja o zabraniu
                                                  > do domu zwierzęcia na 10, 15 czy nawet 20 lat to duża odpowiedzialność

                                                  Nie szermuj wielkimi słowami, odpowiedzialność nie wymaga zakupu z hodowli. Odpowiedzialność wymaga odpowiedzialności. Odpowiedzialność nie ma nic wspólnego z decydowaniem się na zakup zamiast adopcji.

                                                  > Głupie wydaje mi się bezrozumna krytyka

                                                  Mnie też się wydaje głupia bezrozumna krytyka. Twoja.
                                                  Od pisania tego typu epitetów racji ci nie przybyło. Oleju w głowie także nie.

                                                  > powodów do posiadania zwierzęcia drogą zakupu oraz oceniania wyłącznie z tego p
                                                  > owodu, że
                                                  > istnieje nadpopulacja zwierząt nierasowych.

                                                  Jaką ty jesteś kocio-psią rasistką. Istnieje nadpopulacja zwierząt domowych, a nie nadpopulacja zwierząt nierasowych. Zwierzęta rasowe nie są z innej gliny ulepione, to takie same koty i psy jak każde inne. Dokładnie w tym samym wątku piszemy o niesprzedażnych podrostkach z hodowli, które są coraz starsze i coraz taniej sprzedawane. To też bardzo jaskrawy element nadpopulacji.

                                                  > Że nie spełniam twoich wyobrażeń? Bo zwierzęta w schronisku są tam dlatego, że
                                                  > kupiłam kota z hodowli?

                                                  Także i dlatego - gdybyś zabrała kota ze schroniska, byłoby ich tam o jednego mniej. A może i dałaś przykład sąsiadom, którzy też kupili. Gdybyś adoptowała, przekonaliby się że ma w tym nic strasznego, i tez by wzięli kilka kotów. Czy chcemy, czy nie chcemy, na świat wpływamy przez sumę naszych działań i zaniechań.

                                                  > Że kieruję się rozumiem,

                                                  Nie rozumiem, tylko głupotą. I uprzedzeniami.

                                                  > wiedzą, doświadczeniem, oceną własnych możliwości

                                                  Jakich niby brak możliwości powoduje, że kupiłaś kota zamiast adoptować? Chyba tylko brak elementarnej wrażliwości i zdolności do wczucia się w sytuację zwierząt w potrzebie. Tu się mogę zgodzić.

                                                  > tków a tylko rasowych i nadyma się od tego. W tobie nie ma wcale wiele troski o
                                                  > te zwierzęta, w tobie jest po prostu pełno złości i niechęci do ludzi, które z

                                                  Chrzanisz jak nieprzytomna. Tylko po to, żeby jeszcze głośniej zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia. Żal mi cię, musi cię ono bardzo uwierać.

                                                  > miłości, bo to chwyta za serduszka. Kocham oba moje koty, ale rasowy jest zdecy
                                                  > dowanie bardziej zrównoważony i dużo mniej problematyczny w codziennym życiu, p
                                                  > oprzez swój charakter i usposobienie.

                                                  Może zamiast wysławiać swojego kota rasowego, należało dołożyć więcej staranności w wyborze spokojnego i zrównoważonego kota nierasowego do adopcji, spełniającego wszystkie twoje oczekiwania. Da się adoptować odpowiedzialnie, starannie wybierając przyszłego towarzysza życia. Jeśli tego nie potrafiłaś, możesz obwiniać tylko siebie. Kotów do adopcji są tysiące i można wybrać, jakiego się tylko charakterologicznie chce.

                                                  > mistyczne. A mam koty w domy od ponad 40 lat.

                                                  Ile ich miałaś przez te 40 lat?

                                                  > a sąsiadek. Więcej pokory i mniej niechęci do ludzi.

                                                  Nie uogólniaj, nie ludzi, a takich ludzi jak ty. Nie widzę żadnych racjonalnych przesłanek, by odnosić się do ciebie i tobie podobnych z pokorą i zachwytem.

                                                  > a w jakiż to sposób teraz zaradzasz? Starając się obrażać ludzi na forum i poka

                                                  Kolejna nadwrażliwa, którą obrażają cudze poglądy i to, że przeczuwa, że są to poglądy słuszniejsze od jej własnych.

                                                  > wiska bezdomności, a nie na marginesie zwierząt rasowych, które jeśli przychodz
                                                  > ą na świat w rozsądnej i dobrej hodowli to zjawiają się na tym świecie w najbar
                                                  > dziej optymalny sposób.

                                                  Zwierzęta rasowe to nie margines, tylko takie same zwierzęta jak wszystkie inne. Nie są z lepszej gliny ulepione. Obok mamy wątek o syberyjczyku z rozsądnej i dobrej hodowli, który właśnie przed osiągnięciem dorosłości musiał opuścić ten padół łez z powodu zaawansowanego nowotworu. Chociaż to powinno ci dać do myślenia. Takie historie nie należą do wyjątków, ale oczywiście hodowcy nie nagłaśniają ich, bo po co zrażać klientelę.
                                                  • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 02:17
                                                    100/100 "tworzenie" ras uwazam za ludzką fanaberię ktora nie ma nic wspolnego z dobrostanem zwierzat a jedynie zaspokojeniem chorych kaprysow ludzkich. Kiedyś a napewno nawet nie w ostatnim pólwieczu ludzie tworzyli rasy poddawane próbie pracy, takie które odpowiadały ich zapotrzebowaniu czyli psy myśliwskie, obronne, stresujące a nawet bojowe, rownoczesnie stworzyli rasy psow i kotów poddane tylko i wyłacznie wlasnym czasem wypaczonym gustom nie liczac sie z tym ze te zwierzaki beda cierpialy czasem juz od urodzenia, krotko żyły borykajac się z wieloma niepelnosprawnosciami, nie bedawvstanie żyć bez pomocy człowieka. Osobiście nie znam takiej rasy, której człowiek by nie sp...szył w taki czy inny sposób nawet takich które przez wieki się przed tym uchronily. Z własnego doświadczenia wiem że tzw dachowce są zdrowsze od rasowych gdy zapewni im się odpowiednie warunki zycia, często są inteligenniejsze i lepiej się socjalizują. Są lepszymi towarzyszami życia.. i są pod wieloma względami inteligenniejsze bo życie w niesprzyjających warunkach i ewolucja wymusiła to na nich, przeżywamy najlepsze osobniki . Zdarzają się takie wśród rasowych ale rzadziej. Najgorsze jest to jak szybko odchodzą i na jakie choroby są narażone, bo charakteru nikt nie zapewni ale sklonnosc do wad wrodzonych niestety się sprawdza
                                                  • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 07:33
                                                    ardzuna napisała:


                                                    > Nie szermuj wielkimi słowami, odpowiedzialność nie wymaga zakupu z hodowli. Odp
                                                    > owiedzialność wymaga odpowiedzialności.

                                                    no jaki piękny bełkot...a zdanie wydawało się proste. "Jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś".

                                                    > Jaką ty jesteś kocio-psią rasistką. Istnieje nadpopulacja zwierząt domowych, a
                                                    > nie nadpopulacja zwierząt nierasowych. Zwierzęta rasowe nie są z innej gliny ul
                                                    > epione, to takie same koty i psy jak każde inne. Dokładnie w tym samym wątku pi
                                                    > szemy o niesprzedażnych podrostkach z hodowli, które są coraz starsze i coraz t
                                                    > aniej sprzedawane. To też bardzo jaskrawy element nadpopulacji.

                                                    o to jak już się tak trzymasz faktów to może podaj statystyki ileż to zwierząt rasowych
                                                    rodowodowych jest bezdomnych w PL? Jakoś nie widuję takich kotów na ulicy. A w schronisku
                                                    kotek przypominający rasowego jest od razu rozchwytywany. Oczywiście wtedy również nawiedzone panie twojego pokroju są oburzone. "po takiego kotka setki chętnych, a te stare, zwykłe umierają w samotności"... Zresztą geniuszu, żaden hodowca nie rozmnoży kotów rasowych do tego stopnia, że je będzie stadami wyrzucał do lasu, bo nikt ich nie chce. Jak bardzo byśmy się brzydzili pieniędzmi bo jesteśmy ponad wstrętny materializm, to nic tak nie reguluje pewnych kwestii jak pieniądze. Ktoś kto zarabia, ktoś kto ponosi koszty będzie podchodził sensowniej do tego co robi, bo kieruje się również ekonomią. To, że ktoś sprzedaje taniej podrostka nie ma nic wspólnego z tworzeniem bezdomności, właśnie dlatego sprzedaje taniej, żeby znaleźć kupca. Nie dorabiaj dupie uszu.

                                                    >
                                                    > Także i dlatego - gdybyś zabrała kota ze schroniska, byłoby ich tam o jednego m
                                                    > niej. A może i dałaś przykład sąsiadom, którzy też kupili.

                                                    nie zabrałabym. Bo chciałam konkretne zwierzę. Nie twórz mitów. Nie nadkładaj misji na ludzi. Nie jesteś księdzem, choć lubisz kazania. Zwierzę to decyzja na lata i wymuszanie na ludziach takich a nie innych zachowań to działanie przeciwko dobru zwierząt.


                                                    > Gdybyś adoptowała, p
                                                    > rzekonaliby się że ma w tym nic strasznego, i tez by wzięli kilka kotów.
                                                    >
                                                    OJP...czytasz siebie? Oczekujesz od ludzi, którzy chcą mieć zwierzęta ewangelizowania innych?
                                                    A może byłoby odwrotnie, kot by lał do łóżka, albo nie wychodził spod niego i sąsiedzi, którzy już chcieli
                                                    wziąć parę kotów ze schroniska stwierdzili, że jednak podziękują...
                                                    żyjesz w jakiś wyobrażeniach, które sobie wytworzyłaś w głowie i na ich postawie oceniasz prawa ludzi do różnego sposobu nabywania zwierząt. Co widzę na swoim przykładzie bo mam drugiego kotka dachowca i wyobraź sobie ani jeden ani drugi nie wpłynął na moich sąsiadów. Jedni latami mają psa, który też zresztą nie wpłynął na wybory innych. A drudzy nie mają zwierząt wcale.

                                                    > Tylko po to, żeby jeszcze głośniej zagłuszyć swoje
                                                    > wyrzuty sumienia. Żal mi cię, musi cię ono bardzo uwierać.

                                                    Żal schowaj dla faktycznie potrzebujących, ja jestem bardzo zadowolona
                                                    ze swojej decyzji, bo mam zwierzę o jakim zawsze marzyłam. I właśnie
                                                    o to mi chodziło. A jeśli jeszcze kiedyś będę chciała mieć kota to znowu
                                                    kupię z dobrej hodowli.

                                                    > Zwierzęta rasowe to nie margines, tylko takie same zwierzęta jak wszystkie inne
                                                    > . Nie są z lepszej gliny ulepione.

                                                    Ty coś jarzysz z tego co się pisze?
                                                    Ich ilość w ogólnej populacji to margines. Myśl trochę. Walczysz z marginalnym zjawiskiem
                                                    a główne przyczyny tak dużej ilości kotów i psów bez własnego domu są zupełnie inne.
                                                    A ty starasz się nie pierwszy raz na tym forum obwiniać za to zjawisko koty rasowe.
                                                    Jak tu ktoś jest zafiksowaną rasistką to właśnie ty.

                                                    > Obok mamy wątek o syberyjczyku z rozsądnej
                                                    > i dobrej hodowli, który właśnie przed osiągnięciem dorosłości musiał opuścić te
                                                    > n padół łez z powodu zaawansowanego nowotworu. Chociaż to powinno ci dać do myś
                                                    > lenia. Takie historie nie należą do wyjątków, ale oczywiście hodowcy nie nagłaś
                                                    > niają ich, bo po co zrażać klientelę.

                                                    OJP...uwaga - zwierzę to organizm żywy. Nie ma 100% gwarancji, ze wszystko będzie ok.
                                                    Nie jest tak jak dowodzisz, ze wystarczy bardzo się postarać i na pewno znajdziesz kotka
                                                    spełniającego wszystkie oczekiwania. To zawsze jest ryzyko. I ty wielka miłośnicza wszystkich zwierząt
                                                    nie znasz takich oczywistości? Wmawiasz ludziom "wszystko będzie dobrze" wystarczy się postarać?
                                                    Jedyne co możesz zrobić to zwiększyć prawdopodobieństwo czegoś.
                                                    Mnie na nowotwór zmarł dachowiec, kolejny na nerki, a obecny jest silnym alergikiem i musi być na specjalnych
                                                    karmach. Kot dachowiec mojej siostry miał dwa lata, położył się i już się nie obudził. Umarł we śnie. I czego to ma dowodzić?
                                                    Zwierzęta tak samo jak ludzie, umierają, a niektóre, znowu tak samo ja ludzie, szybciej. Ty oczywiście wywodzisz tylko jeden wniosek. Umierają przedwcześnie zwierzęta rasowe. A hodowcy to wyciszają. Jeśli to nawet robią to właśnie przez takie nawiedzone pańcie jak ty, które z rzeczywistości wybierają wyłącznie te fragmenty, które pasują do ich teorii. A ignorują te, które nie pasują.
                                                  • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 28.04.23, 00:11
                                                    nenia1 napisała:

                                                    > no jaki piękny bełkot...a zdanie wydawało się proste. "Jesteś odpowiedzialny z
                                                    > a to co oswoiłeś".

                                                    Nareszcie do ciebie dotarło, brawo. Choć musiałaś to okrasić drobnym chamstwem, inaczej nie byłabyś sobą.

                                                    Tak, jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy, dlatego jesteśmy odpowiedzialni za udomowione zwierzęta, które wylądowały nie ze swojej winy w schroniskach. Musimy przede wszystkim je stamtąd zabrać, a dopiero potem realizować swoje zachcianki co do rozmnażania innych zwierząt.

                                                    > nie zabrałabym. Bo chciałam konkretne zwierzę.

                                                    Owszem, mogłabyś zabrać. Mogłoby się okazać, że chcesz konkretnego kota ze schroniska. Oczywiście może nie byłabyś już tą samą nenią, tylko po prostu lepszym człowiekiem, ale ja bym osobiście to zniosła.

                                                    > lata i wymuszanie na ludziach takich a nie innych zachowań to działanie przeciw
                                                    > ko dobru zwierząt.

                                                    Chrzanisz. Brak w tym podstawowej logiki. Nie rozumiesz jednego - zwierzę to decyzja na lata (co jest oczywistą oczywistością) i nie stanowi to ŻADNEGO argumentu za tym, że należy je kupić. Na lata można mieć kota przygarniętego odpowiedzialnie i nie dość, ze się podjęło decyzję na lata odpowiedzialnie, to jeszcze się uratowało komuś życie, a nie nakręciło hodowlę i wygenerowało ślad węglowy - dwa w jednym.

                                                    Po drugie nic nie wymuszam. Prezentuję swój pogląd. Musisz wytrzymać to, że ci się nie podoba. Jeśli twój dysonans poznawczy jest tak nie do zniesienia dla ciebie, jak to widzę w tym wątku, to po prostu popracuj nad tym, żeby zrozumieć i przyjąć to co napisałam.

                                                    Po trzecie, każde działanie proadopcyjne jest działaniem dla dobra zwierząt. Ograniczanie zakupów samo w sobie też. W "najgorszym" razie mniej kotów z hodowli przyjdzie na świat i mniej krów, świń i kurczaków zostanie zjedzonych. Każde z nich ma uczucia i cierpi, a w swoim nieszczęsnym życiu zwiększa emisje gazów cieplarnianych i podgrzewa klimat dla całej reszty.

                                                    > > Gdybyś adoptowała, p
                                                    > > rzekonaliby się że ma w tym nic strasznego, i tez by wzięli kilka kotów.
                                                    > >
                                                    > OJP...czytasz siebie? Oczekujesz od ludzi, którzy chcą mieć zwierzęta

                                                    Skończ już z tym chamstwem. Na przyszłość cię informuję, że tak, sama osobiście piszę i czytam siebie. Możesz już mi nie zadawać tego rodzaju kuriozalnych pytań, kwalifikujących się do erystyki bazarowej.

                                                    Nie wyglądasz na osobę o szerokich horyzontach. Poczytaj sobie o modelowaniu zachowań społecznych, teorii naśladowania i społecznego uczenia się. Zjawisko jest dawno opisane, są tony literatury na ten temat. Nie musisz wyważać otwartych drzwi.

                                                    > A może byłoby odwrotnie, kot by lał do łóżka, albo nie wychodził spod niego i s
                                                    > ąsiedzi, którzy już chcieli
                                                    > wziąć parę kotów ze schroniska stwierdzili, że jednak podziękują...

                                                    Oczywiście wybrałabyś odpowiedzialnie, więc gdybyś nie chciała kota lejącego do łóżka czy niewychodzącego spod niego, to byś go nie wzięła. Cały czas piszemy o odpowiedzialnych i świadomych wyborach, c'nie?

                                                    > > Tylko po to, żeby jeszcze głośniej zagłuszyć swoje
                                                    > > wyrzuty sumienia. Żal mi cię, musi cię ono bardzo uwierać.
                                                    >
                                                    > Żal schowaj dla faktycznie potrzebujących, ja jestem bardzo zadowolona

                                                    Nie widać. Histerycznie reagujesz na moje posty i awanturujesz się tak, jakbyś była bardzo niepewna swoich wyborów. Być może nie uświadamiasz sobie tego, ale słabo to wygląda z zewnątrz.

                                                    > > Zwierzęta rasowe to nie margines, tylko takie same zwierzęta jak wszystki
                                                    > e inne
                                                    > > . Nie są z lepszej gliny ulepione.
                                                    >
                                                    > Ty coś jarzysz z tego co się pisze?
                                                    > Ich ilość w ogólnej populacji to margines.

                                                    Te wyzwiska skieruj do siebie. Nie maskuj chamstwem nieumiejętności logicznego rozumowania.

                                                    11% kotów jest uważanych przez swoich właścicieli za rasowe vetkompleksowo.pl/kategorie-tematyczne/koty-i-psy-w-polsce-oraz-charakterystyka-wlascicieli-i-ich-postaw-wzgledem-zwierzat/ (co jest prawdopodobnie bujdą na resorach, bo większość tylko leżała koło rasowego albo jest z pseudohodowli). Według raportu FEDIAF w Polsce jest 6 800 000 kotów domowych vetkompleksowo.pl/kategorie-tematyczne/koty-coraz-popularniejsze-w-unii-europejskiej-i-w-europie-fediaf-facts-and-figures/ Jeśli nawet nie 11%, a 3% z nich to koty rasowe, to 204 tys. kotów to rasowe (a pozostałe 8% to koty, których właściciele chcieli mieć kota rasowego i nie wiedzą, ze im się to nie udało - 544 tys.)
                                                    Na koniec 2020 roku w Polsce przebywało w schroniskach 32 507 kotów www.wetgiw.gov.pl/download/Raport-roczny-GLW-2020,4473.pdf

                                                    Co najmniej drugie tyle jest po domach tymczasowych, fundacjach itd. Udawanie, że koty rasowe to jakieś nadkoty, które nie należą do populacji kociej, jest co najmniej niemądre. Jest ich i tak więcej niż kotów bezdomnych, które bez problemu zaliczasz do kociej populacji. Po drugie, gdyby połowa właścicieli kotów rasowych i aspirujących do rasowości wzięła kota bezdomnego, bezdomność kocia w zostałaby w Polsce zlikwidowana. Nie jest bez znaczenia, że ty z koleżankami kupisz sobie kotka, a nie adoptujesz. Nie samousprawiedliwiaj się i nie wybielaj (bezskutecznie) swojego sumienia.

                                                    > Jak tu ktoś jest zafiksowaną rasistką to właśnie ty.

                                                    Nie wygłupiaj się, są jakieś granice big_grin

                                                    > OJP...

                                                    Nie p...ol tyle. To szkodzi na głowę. Już ci zaszkodziło, ale może się przynajmniej nie będzie pogłębiać.

                                                    > Nie jest tak jak dowodzisz, ze wystarczy bardzo się postarać i na pewno znajdzi
                                                    > esz kotka
                                                    > spełniającego wszystkie oczekiwania.

                                                    Jak to??!! Z hodowli nie znajdę? O_O
                                                    A przed chwilą pisałaś, że tylko z hodowli można znaleźć takiego kotka i ty to robisz i zrobisz jeszcze raz. Zdecyduj się na coś.

                                                    Z pracy znam już kilka domów, które kupiły sobie kotecka z prawdziwej, starannie wybranej hodowli, a potem ten kotecek zszedł na wadę serca czy FIP w wieku pół roku albo na pnn wieku 7 lat. Jeszcze jeden jest nerwusem, który zjada szmatki przy najlżejszym stresie, a potem musi być operowany. Inny nie daje się dotknąć, ale można na niego sobie popatrzeć.

                                                    > To zawsze jest ryzyko. I ty wielka miłośni
                                                    > cza wszystkich zwierząt
                                                    > nie znasz takich oczywistości?

                                                    Właśnie mnie przekonałaś, że z hodowli takiego ryzyka nie ma i po to się kupuje, żeby mieć zdrowe kotki świadomie sprowadzone na świat z przebadanych rodziców big_grin

                                                    > wierzęta rasowe. A hodowcy to wyciszają. Jeśli to nawet robią to właśnie przez
                                                    > takie nawiedzone pańcie jak ty,

                                                    Biedni hodowcy, którzy właśnie przeze mnie zachowują się nieetycznie. A tak by chcieli się zachować etycznie, tylko ja im przeszkadzam, po prostu na to nie pozwalam big_grin

                                                    które z rzeczywistości wybierają wyłącznie te f
                                                    > ragmenty, które pasują do ich teorii. A ignorują te, które nie pasują.

                                                    Dobrze, że tak trafnie się podsumowałaś.
                                                  • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 28.04.23, 12:14
                                                    ardzuna napisała:

                                                    > Tak, jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy, dlatego jesteśmy odpowiedzia
                                                    > lni za udomowione zwierzęta, które wylądowały nie ze swojej winy w schroniskach
                                                    > . Musimy przede wszystkim je stamtąd zabrać, a dopiero potem realizować swoje z
                                                    > achcianki co do rozmnażania innych zwierząt.
                                                    >
                                                    >
                                                    Kobieto, jak chcesz to cierp za miliony. Z mojego powodu żaden kot nie wywędrował
                                                    do schroniska. To ty tworzysz idiotyczną tezę, że koty w schronisku znalazły się tam
                                                    z powodu kotów rasowych. Ja jestem odpowiedzialna za swoje zwierzęta i żadna
                                                    z moich zwierząt nie zostało przede mnie porzucone. To jest odpowiedzialność
                                                    "za oswojenie" a nie odpowiedzialność zbiorowa za wszystko co zrobili ludzie na tej planecie.
                                                    Większość ludzi ma zupełnie w doopie zwierzęta, spotyka je ogrom krzywd, ale ty walczysz
                                                    z jakimś mirażem, który sobie wymyśliłaś twierdząc, że jakby ktoś nie wziął rasowego
                                                    to wziąłby kota ze schroniska. Nie ma takiego przełożenia, to twoje myślenie życzeniowe.
                                                    Co by było gdyby.

                                                    > Owszem, mogłabyś zabrać. Mogłoby się okazać, że chcesz konkretnego kota ze schr
                                                    > oniska. Oczywiście może nie byłabyś już tą samą nenią, tylko po prostu lepszym
                                                    > człowiekiem, ale ja bym osobiście to zniosła.

                                                    o koorwa, jesteś bardziej nawiedzona niż myślałam, no pewnie że byś zniosła, takie jak ty zawsze
                                                    sobie znajdą chłopca do bicia big_grin




                                                  • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 29.04.23, 17:04
                                                    nenia1 napisała:

                                                    > Kobieto, jak chcesz to cierp za miliony.

                                                    Nie cierpię, tylko mam przegenialne koty o wspaniałych charakterach, o których każdy by marzył, gdyby tylko wiedział jakie są cudne.

                                                    To ty tworzysz idiotyczną tezę, że koty w schronisku znalazły si
                                                    > ę tam
                                                    > z powodu kotów rasowych.

                                                    Skończ już z tymi wyzwiskami, twoje własne ograniczenie umysłowe naprawdę nie jest powodem, żeby obrażać tych, którzy mają dalsze horyzonty.
                                                    Nie, nie znalazły się z powodu kotów rasowych, ale ich pobyt może się przedłużać (albo mogą nie doczekać zabrania ze schroniska) z powodu kotów rasowych także. Kotów jest za dużo, a kot rasowy też jest kotem.

                                                    > "za oswojenie" a nie odpowiedzialność zbiorowa za wszystko co zrobili ludzie na
                                                    > tej planecie.

                                                    Ale to człowiek jako gatunek oswoił kota jako gatunek, za to też jesteś odpowiedzialna, nawet jeśli wolisz się zamknąć w swoim ograniczonym, ciasnym rozumku i to wyprzeć.

                                                    > z jakimś mirażem, który sobie wymyśliłaś twierdząc, że jakby ktoś nie wziął ras
                                                    > owego
                                                    > to wziąłby kota ze schroniska. Nie ma takiego przełożenia, to twoje myślenie ży
                                                    > czeniowe.

                                                    Oczywiście, że nie jest to myślenie życzeniowe, tylko realny opis zjawiska. Jak już pisałam, wielokrotnie widziałam/słyszałam o takich sytuacjach.
                                                    Nie musi to być schronisko, może być kot przygarnięty z ulicy. Koty bezdomne są też w domach tymczasowych.

                                                    > o koorwa,

                                                    Ale z ciebie chamka.
                                                  • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 28.04.23, 12:22
                                                    ardzuna napisała:



                                                    > Co najmniej drugie tyle jest po domach tymczasowych, fundacjach itd. Udawanie,
                                                    > że koty rasowe to jakieś nadkoty, które nie należą do populacji kociej, jest co
                                                    > najmniej niemądre. Jest ich i tak więcej niż kotów bezdomnych, które bez probl
                                                    > emu zaliczasz do kociej populacji.

                                                    i znowu nie zrozumiałaś...skąd bierzesz te brednie, że nie zaliczam kotów rasowych do kotów?
                                                    Jeśli piszę, że stanowią jakiś procent kotów, to jak niby ich nie zaliczam do kotów?
                                                    Koty, które są w schroniskach nie biorą się z tego, że ktoś ma kota rasowego, ale z tego, że ktoś rozmnożył
                                                    koty nierasowe. Z tym walcz, bo w tym tkwi problem, a nie w tym, że ktoś wybiera sobie takie zwierzę
                                                    jakie chce i o nie dba. Bo nakładanie na ludzi obowiązku i presji, chociażby w postaci prymitywnych nacisków jakie stosujesz, nigdy nie skończy się dobrze.
                                                  • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 29.04.23, 17:09
                                                    nenia1 napisała:

                                                    > i znowu nie zrozumiałaś...skąd bierzesz te brednie, że nie zaliczam kotów raso
                                                    > wych do kotów?

                                                    Nie brednie, tylko logiczny wniosek z tego, że twierdzisz że nie tworzą one nadpopulacji kociej.

                                                    > Koty, które są w schroniskach nie biorą się z tego, że ktoś ma kota rasowego, a
                                                    > le z tego, że ktoś rozmnożył
                                                    > koty nierasowe. Z tym walcz,

                                                    Mam wyjątkową alergię na mówienie mi, z czym mam walczyć, zwłaszcza że nie wiesz, co zrobiłam poza wąskim wycinkiem dyskusji w tym wątku. Walczę z tym, z czym chcę, i tobie radzę to samo.

                                                    > jakie chce i o nie dba. Bo nakładanie na ludzi obowiązku i presji, chociażby w
                                                    > postaci prymitywnych nacisków jakie stosujesz, nigdy nie skończy się dobrze.

                                                    Takie chrzanienie. Nie stosuję żadnych nacisków. Piszę, co myślę i przestań na mnie chamsko i prymitywnie naciskać, żebym nie pisała co myślę albo żebym myślała co innego niż myślę. Takie prymitywne naciski nigdy nie skończą się dobrze.
                                          • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 05:02
                                            ardzuna napisała:

                                            > Nie jestem miłośniczką ras. Bycie miłośnikiem ras, a nie po prostu psów czy kot
                                            > ów uważam za chore. Nie wyobrażam sobie, ze mogłabym różnicować miłość do zwier
                                            > zęcia w zależności od rasy i z założenia kochać mniej kota czy psa, który nie n
                                            > ależy do konkretnej upatrzonej sobie przeze mnie wcześniej rasy. Horror. Gdyby
                                            > coś takiego mi się z głowa zrobiło, weźcie mnie na porządne leczenie.
                                            >

                                            Nie chodzi o bycie miłośnikiem ras, tylko o bycie miłośnikiem jednej, konkretnej rasy, na widok której zapiera ci dech w piersiach, a charakter to spełnienie twoich marzeń.
                                            >

                                            >Charakter - kwestia gustu, a mam b
                                            > ezpośrednie doświadczenie w tym zakresie. Nie uważam, żeby miały szczególne prz
                                            > ewagi komparatywne w zakresie charakteru w stosunku do zwykłych miłych dachowcó
                                            > w.

                                            Tak, charakter kwestia gustu, między innymi dlatego
                                            każda rasa ma swoich miłośników, a poszczególne rasy baaardzo różnią się charakterami. Nie twierdzę, że Devon to idealny kot dla każdego, ale że są ludzie, dla których ta rasa jest spełnieniem marzeń i często twierdzą oni, że to bardzo specyficzny charakter, który ciężko by było odnaleźć wśród dachowców.

                                            >
                                            > Mnie jednak umieranie miotu dachowców w schronisku boli. A devon niekupiony pow
                                            > oduje tylko i wyłącznie zmniejszenie skali hodowli (o czym pisałyśmy wyżej). I
                                            > ból finansowy hodowcy, który musi wyżywić kolejnego kota oraz znosić więcej koc
                                            > ich awantur w domu.

                                            Mnie też boli, dlatego należy masowo kastrować dachowce, a nie zabraniać ludziom posiadania kota wymarzonej rasy.
                                            • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 28.04.23, 00:36
                                              nieeznaajoomaa napisał(a):

                                              > Nie chodzi o bycie miłośnikiem ras, tylko o bycie miłośnikiem jednej, konkretne
                                              > j rasy, na widok której zapiera ci dech w piersiach, a charakter to spełnienie
                                              > twoich marzeń.

                                              Właśnie takiego mam kocurka ze schronu. Uwielbiam go nad życie. Nie ma idealniejszego kota niż on. Żadna rasa się nie umywa, i nie piszę tego złośliwie, po prostu nie ma wspanialszego kota niż ten właśnie.
                                              Rasa europejska krótkowłosa, ale bez rodowodu big_grin

                                              > Tak, charakter kwestia gustu, między innymi dlatego
                                              > każda rasa ma swoich miłośników, a poszczególne rasy baaardzo różnią się chara
                                              > kterami.

                                              Kocie rasy bardzo mało się różnią charakterami. W obrębie ras za to występują ogromne różnice charakterologiczne, łącznie z niedotykalskością kotów, które powinny być kotopsami albo nienadawaniem się do dzieci kotów ras słynących z łagodności. Piszę ci, jak jest naprawdę, a nie w folderze reklamowym albo na stronie hodowli.

                                              Nie twierdzę, że Devon to idealny kot dla każdego, ale że są ludzie, d
                                              > la których ta rasa jest spełnieniem marzeń

                                              Są też ludzie, dla których kot z pseudohodowli jest spełnieniem marzeń. Albo że się ich nierasowa kotka rozmnoży, bo jest taka piękna i ma takie wspaniałe geny, że musi mieć dzieci. A devony to taka zalegalizowana pseudohodowla.

                                              Są też ludzie, którzy marzą o kocie, a nigdy nie powinno im się powierzyć nawet biedronki. Spełnianie marzeń ludzi nie jest czymś, co uważam za najważniejszy czynnik przy doborze zwierząt do domu ani przy decyzji, czy dany dom w ogóle powinien mieć kota i będzie się nim w stanie zaopiekować. Zwierzęta nie są rzeczą, mającą służyć zaspokajaniu ludzi. I ogólniej, jeśli ktoś o czymś marzy, wcale to nie musi być dla niego ani dobre, ani zdrowe, ani uszczęśliwiające naprawdę.

                                              i często twierdzą oni, że to bardzo
                                              > specyficzny charakter, który ciężko by było odnaleźć wśród dachowców.

                                              Typowe chrzanienie ludzi, którzy muszą mieć jakieś racjonalizacje dla swoich zachowań. Ludzie naprawdę opowiadają różne cuda, czasem z dużą dozą przekonania, i nie trzeba im tak naiwnie wierzyć. Tego uczy posiedzenie trochę w tej tematyce i zgromadzenie własnych obserwacji.

                                              > Mnie też boli, dlatego należy masowo kastrować dachowce, a nie zabraniać ludzio
                                              > m posiadania kota wymarzonej rasy.

                                              Należałoby też pokastrować devony (napisałam wcześniej, dlaczego) i egzotyki (jeden rzut oka na ich nosy - też wynik działań współczesnych hodowców to wyjaśni) oraz parę innych ras. Wszystkie koty powinny być traktowane równo i bez wyjątkowego uzasadnienia nie być dopuszczane do dalszego rozrodu.
                                              • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 28.04.23, 04:40
                                                ardzuna napisała:

                                                > nieeznaajoomaa napisał(a):
                                                >
                                                > > Nie chodzi o bycie miłośnikiem ras, tylko o bycie miłośnikiem jednej, kon
                                                > kretne
                                                > > j rasy, na widok której zapiera ci dech w piersiach, a charakter to spełn
                                                > ienie
                                                > > twoich marzeń.
                                                >
                                                > Właśnie takiego mam kocurka ze schronu. Uwielbiam go nad życie. Nie ma idealnie
                                                > jszego kota niż on. Żadna rasa się nie umywa, i nie piszę tego złośliwie, po pr
                                                > ostu nie ma wspanialszego kota niż ten właśnie.
                                                > Rasa europejska krótkowłosa, ale bez rodowodu big_grin

                                                I to jest właśnie Twój gust. Ale przyjmij, proszę do wiadomości, że są ludzie, dla których takim ideałem będzie przedstawiciel jakiejś konkretnej kociej rasy.


                                                Wszystkie koty powinny być traktowane równo i bez wyjąt
                                                > kowego uzasadnienia nie być dopuszczane do dalszego rozrodu.

                                                Ale tak właśnie jest, w dobrych hodowlach zdecydowana większość kociaków jest sprzedawana jako kastraty, tylko niewielki procent to koty hodowlane, których zadaniem jest utrzymanie ciągłości danej rasy.
                                                • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 29.04.23, 13:56
                                                  nieeznaajoomaa napisał(a):

                                                  > I to jest właśnie Twój gust. Ale przyjmij, proszę do wiadomości, że są ludzie,
                                                  > dla których takim ideałem będzie przedstawiciel jakiejś konkretnej kociej rasy.

                                                  Gust kształtujemy samodzielnie i świadomie. Każdy mógł zrobić to samo, co ja, czyli świadomie zdecydować, że nie chce kupować, bo woli uratować życie jakiemuś kotu, po czym świadomie i odpowiedzialnie wybrać sobie takiego kota, którego pokocha całym sercem i który stanie się jego kocim ideałem. Przed adopcją nie wiedziałam, ze aż tak można kochać kota, jak ja kocham swojego. Ponieważ mogłam to zrobić ja, nie wierzę, że inni nie mogą tego zrobić. Nie jestem z lepszej i szlachetniejszej gliny ulepiona, tylko jestem człowiekiem jak każdy inny. Każdy miłośnik rasy może się przekonać, że na nieprzytomną miłość zasługują po prostu koty i równie dobrze może to być kot przybłęda albo adopciak. Musi tylko chcieć i dopuścić taką możliwość do swojej głowy.

                                                  Znaczna część ludzi z góry wyklucza np. schronisko, bo się boi i nie chce sprawdzić, jak tam jest naprawdę. Woli przebierać między rasami wykluczając schronisko na wstępie. Ja też się bałam wizyty w schronisku, miałam różne przerażające wizje na jego temat, ale pojechałam i okazało się, że jest tam banda najwspanialszych, obłażących człowieka, świetnie zsocjalizowanych mruczków, z których trudno było wybrać tego jednego jedynego. Kota można też wziąć z domu tymczasowego.

                                                  > Ale tak właśnie jest, w dobrych hodowlach zdecydowana większość kociaków jest s
                                                  > przedawana jako kastraty, tylko niewielki procent to koty hodowlane, których za
                                                  > daniem jest utrzymanie ciągłości danej rasy.

                                                  Nie ma dla mnie czegoś takiego jak dobra hodowla egzotyków. Te koty są wynaturzeniem. To tylko przykład, bo wiesz dobrze, że pisałam o pewnych rasach, których hodowanie ma dokładnie takie samo uzasadnienie jak pseudohodowle.
                                              • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 28.04.23, 08:44
                                                ardzuna napisała:

                                                >
                                                > Kocie rasy bardzo mało się różnią charakterami. W obrębie ras za to występują o
                                                > gromne różnice charakterologiczne, łącznie z niedotykalskością kotów, które pow
                                                > inny być kotopsami albo nienadawaniem się do dzieci kotów ras słynących z łagod
                                                > ności. Piszę ci, jak jest naprawdę, a nie w folderze reklamowym albo na stronie
                                                > hodowli.

                                                Tak, to prawda, że charakter to kwestia indywidualna, ale jednak rasa też ma na niego wpływ, nieprawdą jest, że rasy mało różnią się charakterami, jest na przykład ogromna różnica pomiędzy względnie spokojnym persem, a hiper aktywnym, kontaktowym i rozdartym syjamem. Albo mega przymilnym devonem lub tonkiem, a zdystansowanym Brytyjczykiem. Oczywiście przedstawiciele jednej rasy także różnią się między sobą, co nie zmienia faktu, że rasa jakoś tam z charakterem się wiąże i należy brać to pod uwagę.

                                                Mam świadomość, że opisy rasy czasami potrafią wprowadzić w błąd, stąd ważny jest też research wśród posiadaczy danej rasy. Tak jest często na przykład z szalenie teraz modnymi ragdollami, które często ludzie kupują, licząc na słodkie przytulanki, a potem jest rozczarowanie, bo kot, owszem, kocha swojego człowieka, ale niekoniecznie lubi przebywać w jego objęciach i na kolanach.

                                                Określenia "kotopies" nienawidzę, nie ma czegoś takiego. A jeśli już, to co by to miało oznaczać? Czy kotopies musi koniecznie być pieszczochem? Czy kot, który wita człowieka w drzwiach, towarzyszy mu na każdym kroku i zagaduje, ale nie przepada za głaskaniem, jest kotopsem czy nie jest?
                                                >
                                                >
                                                > Są też ludzie, dla których kot z pseudohodowli jest spełnieniem marzeń. Albo że
                                                > się ich nierasowa kotka rozmnoży, bo jest taka piękna i ma takie wspaniałe gen
                                                > y, że musi mieć dzieci. A devony to taka zalegalizowana pseudohodowla.

                                                Kupowanie z pseudohodowli albo rozmnażanie to ewidentnie krzywdzenie zwierząt, kupienie z dobrej hodowli nie, to zasadnicza różnica
                                                >
                                                > Są też ludzie, którzy marzą o kocie, a nigdy nie powinno im się powierzyć nawet
                                                > biedronki. Spełnianie marzeń ludzi nie jest czymś, co uważam za najważniejszy
                                                > czynnik przy doborze zwierząt do domu ani przy decyzji, czy dany dom w ogóle po
                                                > winien mieć kota i będzie się nim w stanie zaopiekować. Zwierzęta nie są rzeczą
                                                > , mającą służyć zaspokajaniu ludzi. I ogólniej, jeśli ktoś o czymś marzy, wcale
                                                > to nie musi być dla niego ani dobre, ani zdrowe, ani uszczęśliwiające naprawdę

                                                Jak wyżej, marzenia są piękne, o ile nie krzywdzą innych, a kupowanie z dobrych hodowli nie krzywdzi

                                                • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 28.04.23, 08:53
                                                  Roznica charakterologiczna nie jest w rasie tylko w sposobie wychowania. z chodowli masz niezestresowanegi wychuchanego kociaka który bul długo z matka i rodzeństwem. Jest nienerwowy bez złych nawyków i traum na karku. A z ulicy masz co masz.
                                                  • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 29.04.23, 16:56
                                                    ichi51e napisała:

                                                    > Roznica charakterologiczna nie jest w rasie tylko w sposobie wychowania. z chod
                                                    > owli masz niezestresowanegi wychuchanego kociaka który bul długo z matka i rodz
                                                    > eństwem. Jest nienerwowy bez złych nawyków i traum na karku. A z ulicy masz co
                                                    > masz.

                                                    Kociaki są przeważnie kompletnie bezstresowe, nieważne skąd. Na pewno nie mają nawyków i traum na karku, niezależnie od pochodzenia (może w jakichś bardzo szczególnych przypadkach może się jakaś trauma zdarzyć, ale na 99,9 proc. będziesz mieć do czynienia z kociakiem jak każdy inny). Te 2-4 tygodnie życia to naprawdę za mało, żeby wyrobić sobie jakieś nawyki.

                                                    Do schroniska nie powinny trafiać koty wolno żyjące, więc koty niezsocjalizowane należą do wyjątków (czasem trafiają w stanie wyższej konieczności).
                                                • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 29.04.23, 14:14
                                                  nieeznaajoomaa napisał(a):

                                                  > Tak, to prawda, że charakter to kwestia indywidualna, ale jednak rasa też ma na
                                                  > niego wpływ, nieprawdą jest, że rasy mało różnią się charakterami, jest na prz
                                                  > ykład ogromna różnica pomiędzy względnie spokojnym persem, a hiper aktywnym, ko
                                                  > ntaktowym i rozdartym syjamem.

                                                  Są to mimo wszystko znikome różnice w porównaniu z różnicami między rasami psów. W dodatku koty nierasowe też się bardzo między sobą różnią i bez trudu znajdziesz wśród nich koty równie spokojne jak pers (kolejna rasa zniszczona przez człowieka w ciągu ostatnich 100 lat),a bez takiego zdegenerowanego nosa, albo hiperaktywne i kontaktowe jak syjam.

                                                  > Albo mega przymilnym devonem

                                                  One nie są przymilne, one są namolne.

                                                  > tansowanym Brytyjczykiem. Oczywiście przedstawiciele jednej rasy także różnią s
                                                  > ię między sobą, co nie zmienia faktu, że rasa jakoś tam z charakterem się wiąże
                                                  > i należy brać to pod uwagę.

                                                  Wiąże się do jakiegoś stopnia, ale czasem też diametralnie odbiega. W praktyce jednak także zakup kota to loteria, również pod względem zdrowotnym, zwłaszcza wad wrodzonych. Nie jest też prawdą, że hodowle omija np. koci katar.

                                                  > Mam świadomość, że opisy rasy czasami potrafią wprowadzić w błąd, stąd ważny je
                                                  > st też research wśród posiadaczy danej rasy.

                                                  Przekładając na polski, hodowcy okłamują ludzi opisami, nie pisząc, jaki koty naprawdę mają charakter. Idealizują opisy poszczególnych ras, a w praktyce mają one także sporo wad, o których kupujący nie są informowani. Nie są także informowani, że niestety charakter ich kota może odbiegać od wzorca rasy.

                                                  > Określenia "kotopies" nienawidzę, nie ma czegoś takiego. A jeśli już, to co by
                                                  > to miało oznaczać? Czy kotopies musi koniecznie być pieszczochem? Czy kot, któr
                                                  > y wita człowieka w drzwiach, towarzyszy mu na każdym kroku i zagaduje, ale nie
                                                  > przepada za głaskaniem, jest kotopsem czy nie jest?

                                                  Nie wiem, zapytaj ludzi, którzy tak określają niektóre rasy.

                                                  > > winien mieć kota i będzie się nim w stanie zaopiekować. Zwierzęta nie są
                                                  > rzeczą
                                                  > > , mającą służyć zaspokajaniu ludzi. I ogólniej, jeśli ktoś o czymś marzy,
                                                  > wcale
                                                  > > to nie musi być dla niego ani dobre, ani zdrowe, ani uszczęśliwiające na
                                                  > prawdę
                                                  >
                                                  > Jak wyżej, marzenia są piękne, o ile nie krzywdzą innych, a kupowanie z dobrych
                                                  > hodowli nie krzywdzi

                                                  Marzenia nie są piękne, marzenia to rodzaj fantazji. W niektórych systemach religijnych marzenia jako fantazjowanie są wręcz jedną z przeszkód w drodze do Boga i należy je eliminować jak każdy inny rodzaj pragnień i pożądań. Są też marzenia, których spełnienie jest szkodliwe dla samego marzącego, np. marzenie o związku z facetem, który nas zniszczy. Marzenie ma to do siebie, że jest siłą rzeczy oderwane od rzeczywistości. Same marzenia rzadko krzywdzą innych, ale ich zrealizowanie może skrzywdzić.

                                                  Marzenia o kocie z hodowli są równie wartościowym marzeniem, jak o kolii z brylantami - dla mnie osobiście żałosne i źle świadczące o człowieku, ale co kto lubi.

                                                  Kupowanie z dobrych hodowli jest idealizowane po to, żeby ludzie nie kupowali z pseudohodowli. Zgadzam się, że nie wolno kupować z pseudohodowli. Jak już pisałam, nie ma dla mnie dobrych hodowli niektórych ras. Więc kupowanie z hodowli tych ras nadal krzywdzi, np. buldożki i mopsiki są psami skrzywdzonymi samą aktualną postacią tych ras. Poza tym nadmierna skala hodowli (napędzanych z zakupami) w efekcie daje dokładnie to samo, co zakupy z pseudohodowli czy rozmnażanie - przykłada sie do umierania kotów w schroniskach, czyli krzywdzi.
                                              • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 28.04.23, 12:40
                                                ardzuna napisała:

                                                >
                                                > Właśnie takiego mam kocurka ze schronu. Uwielbiam go nad życie. Nie ma idealnie
                                                > jszego kota niż on. Żadna rasa się nie umywa, i nie piszę tego złośliwie, po pr
                                                > ostu nie ma wspanialszego kota niż ten właśnie.
                                                > Rasa europejska krótkowłosa, ale bez rodowodu big_grin

                                                No ja mam dokładnie takie same myśli i odczucia co do mojego rasowego. Nie miałam
                                                nigdy lepszego kota. Żaden nierasowy nie miał jego cech, które sprawiają, że codzienność
                                                z tym kotem jest po prostu wielką przyjemnością. I jeśli jeszcze kiedyś znowu będę chciała
                                                kota to na pewno będę szukać kolejnego MCO.
                                                I możesz sobie ardzunko próbować manipulować, ale za dorosła jestem, żeby dać się komuś
                                                wmanipulować w "ratowanie świata" bez troski o siebie. Każdy z nas ma swoje doświadczenia
                                                i każdy ma do nich prawa. Moje są inne niż twoje. Różni nas to, że ty tego nie rozumiesz, i nie widzisz
                                                że dla mnie twoje słowa są po prostu próbą manipulacji, jaką stosują fanatycy pod pozorem troski
                                                o rzeczy ważne. Nie rozumiesz, że do niczego nie zachęcasz a wręcz zniechęcasz, tyle z ciebie
                                                płynie toksyczności, której nie widzisz.

                                                > I ogólniej, jeśli ktoś o czymś marzy, wcale
                                                > to nie musi być dla niego ani dobre, ani zdrowe, ani uszczęśliwiające naprawdę

                                                i weź to sobie do serca bo to dotyczy również ciebie.

                                                • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 29.04.23, 17:16
                                                  nenia1 napisała:

                                                  > No ja mam dokładnie takie same myśli i odczucia co do mojego rasowego. Nie miał
                                                  > am
                                                  > nigdy lepszego kota. Żaden nierasowy nie miał jego cech, które sprawiają, że co
                                                  > dzienność
                                                  > z tym kotem jest po prostu wielką przyjemnością.

                                                  I na tak samo wyjątkowego kota mogłabyś trafić, gdybyś poszła do schroniska i świadomie wybierała spośród kilkudziesięciu kotów. Dlatego fajnie, że masz teraz wymarzonego kota, ale musisz wiedzieć, że niekoniecznie kolejny kot z tej samej hodowli będzie równie wymarzony. Hodowla nie zagwarantuje identyczności charakteru tego kota.

                                                  Różni nas to, że ty tego nie
                                                  > rozumiesz, i nie widzisz
                                                  > że dla mnie twoje słowa są po prostu próbą manipulacji, jaką stosują fanatycy p
                                                  > od pozorem troski
                                                  > o rzeczy ważne. Nie rozumiesz, że do niczego nie zachęcasz a wręcz zniechęcasz,
                                                  > tyle z ciebie
                                                  > płynie toksyczności, której nie widzisz.

                                                  Podziwiam twój masochizm, cały czas z lubością czytasz wątek, wypisujesz chamskie i plugawe wyrazy (które wcale nie są płynącą z ciebie toksycznością, to sam miód, zalewający otoczenie) i nie możesz przestać.
                                                  A prawda jest taka, że niezależnie od tego, jak bardzo cię uwierają moje słowa, tak samo zatroszczyć się o siebie możesz wybierając cudownego kota ze schroniska (których tam jest pełno), dodatkowo jeszcze ratując mu życie i niezwiększając śladu węglowego (bo utrzymanie kotów nawet w domach bardzo obciąża środowisko, przemysł mięsny ma gigantyczne emisje gazów cieplarnianych). Z pewnością niemiło ci to czytać, a jeszcze niemiłej - włączać wyparcie na najwyższym biegu, żeby tylko zapomnieć o tym co przeczytałaś, ale naprawdę nie jestem za to odpowiedzialna.

                                                  I nie jest to pozór troski o rzeczy ważne, tylko troska o rzeczy ważne.

                                                  > i weź to sobie do serca bo to dotyczy również ciebie.

                                                  Już dawno to zrobiłam. Dlatego nie marzę o kotach żadnej rasy.
                        • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 17:07
                          Integrowanie w geny psów czy kotów sprawia że tylko dostają zwierzęta które dzięki ludziom powielają wady genetyczne. Tak kupujacy wie, ze zwierzę bedzue mialo okreslone predyspozycje do chorób ktore objawią sie wczesniej niz później lub ze beda sie musiały z nimi mierzyć przez cale zycie ale zadowolą zboczone gusta swoich wlascicieli. Co do charakteru... takie czlowiek bedzie mial zwierzę jak je wychowa i dopasuje do swojego stada. Dotyczy to tez kotow bo to wbrew pozorom tez sa stworzenia stadne i to bardzo. Co do psów to najgrozniejszego przedstawiciels rasy groznej mozna wychowac na baranka, czasem sa takie same z siebie co roznych " Sebow" doprowadza do pasji a z kanapowca mozns przez nieumiejetne i nieodpowiedzuale wychowanie wychowac krwiozerczą bestię.
                          • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 20:22
                            babcia47 napisała:

                            > k je wychowa i dopasuje do swojego stada. Dotyczy to tez kotow bo to wbrew pozo
                            > rom tez sa stworzenia stadne i to bardzo.

                            Skąd te rewelacje? big_grin
                            • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 20:45
                              Z autopsji. Mam w domu conajmniej 3 koty i psa od 35 lat i widzę ich relacje, ustalanie hierarchii, wzajemna dbałość nawet gdy niekoniecznie lubi się tego o którego się dba, dopasowywanie do okoliczności i aktywności pozostałych w tym ludzi A nawrt powszechna żałobę gdy członek stada odejdzie za TM . Wiele moich kotów gdy byli jedynakami chodziło za mną jak pies i uczestniczyło w moich aktualnościach, moje dzieci były ich dziećmi A nawet jeden wujkował szczeniakom mojej wilczycy. Pierwszy biegl sprawdzic co sie dziehe gdy ktorys maly zapiszczal. Kotka ktora nie byla zachwycona pojawienieniem sie mojego najmlodszego przyleciala po ratunek bo maly zawisł miedzy stolem a kanapą i mógł spaść na ziemię robiąc sobie krzywdę.. ot takie obserwacje na przestrzeni dziesięcioleci
                              • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:18
                                babcia47 napisała:

                                > Z autopsji. Mam w domu conajmniej 3 koty

                                Grubo za mała próba, żeby wygłaszać takie sądy sprzeczne ze stanem nauki zoologicznej. Podziwiam twoją śmiałość.
                                • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:29
                                  Ciotka miała 2 kotki, matkę i córkę które w tym samym czasie urodziły kociaki. Córka zmarła a matka przejęła opiekę i karmienie jej młodych. Syna adoptowała roczna córeczka z sąsiedztwa i wprowadziła się tego samego dnia gdy oni zakończyli remont nowego domu. Gdy sa w domu nie odstępuje na krok i we wszystkim " pomaga. To są jednostkowe przypadki ale obserwowałam też cale stada kotow zyjacych na dzialkach i piwnicznych, które żyły w symbiozie przestrzegając hierarchii.
                                • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:31
                                  Tylko teraz pytanie czy na pewno to nauka czy stereotypy których całe mnóstwo ciągnie się za kotami od czasów średniowiecza. Gdy robi się badania z założoną tezą to wszystko da się udowodnić
                                  • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:34
                                    Ps. Zapytaj każda kociarę na forum a odpowie ci ze najlepiej wziąć conajmniej dwa kociaki by były szczęśliwe w domu. Ciekawe dlaczego?
                                    • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:44
                                      Ciotka jedno, a wujek Wiesiek drugie.
                                      Koty mogą jako tako egzystować w większej liczbie, co nie oznacza, że tworzą stada w rozumieniu zoologicznym. Takie mądrości można sobie wygłaszać u ciotki na imieninach.
                                      Przyczyny rekomendowania brania dwóch kociaków są zupełnie inne niż rzekoma stadność kotów.
                                      • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:00
                                        Widziałam jak kot który był uznawany nie tylko przez koty za kierownika podwórka wychowywał i kierował statkiem mlodziakow ucząc ich kociej etyki. Widziałam jak koty zawiazywały stowarzyszenia by bronić się przed jakimś kocim psycholem, bywa jak wśród ludzi są różne osobniki. Sama dostałam kota z fundacji po przejściach który miał problem z życiem z innymi kotami bo był podobno bity w poprzednim środowisku. Niestety sprawdzali się początkowo aż nie adoptowała mnie mała koteczka. Poczatkowonoganial się od małego namolca ale z czasem tak to uwiodła ze matkował jej przez następne cztery lata, do swojej śmierci. Chronił, bronił, pocieszał, wylizywał, uczył a to samiec był więc raczej nie miał instynktu macierzyńskiego
                                        • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:07
                                          Nadal to nie wnosi nic nowego.
                          • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 22:12
                            babcia47 napisała:

                            > Co do charakteru... takie czlowiek bedzie mial zwierzę ja
                            > k je wychowa i dopasuje do swojego stada.

                            bzdura, u zwierząt tak samo jak u ludzi sporo jednak zależy od genów.
                            Przeceniamy wartość wychowania, bo chcemy mieć poczucie kontroli
                            a nie mamy ani kontroli ani wpływu na wszystko, więc nie zrobisz z kota
                            silnie lękowego spokojnego wyluzowanego zwierzaka tylko dlatego, że będziesz go
                            odpowiednio wychowywać.
                            • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 23:08
                              Ale z psa owszem, bo koty są jednak bardziej kameralne i nie da się ich ułożyć tak jak psa, raczej należy dopasować warunki życia do ich charakteru choć wiele rzeczy mozna skorygowac okazując ze pewne zachowania nie są pożądane. Tak robi kocia mama A inteligencję kotów ocenia się średnio na poziomie ludzkiego 2latka co znaczy że może osiągać też wyższy poziom. Gdy wzięłam swoją wilczycę poswiecilam rok czasu na jej wychowanie i było na tyle owocne, ze proponowano mi na jej bazie prowadzenie hodowli dla szkółki straży granicznej . Nie zgodzilam sie bo nie po to bralam psicę ale fakt ze była tak wychowana, przypadkiem bo po kilku latach trafiłam na podręcznik układania i tresury psów i okazało się, że intuicyjnie zrobiłam wszystko z prawidlami sztuki i zgodnie z etapami rozwoju szczeniaka bez stresu, przez zabawę i wykorzystanie naturalnych instynktow.
                            • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 05:04
                              nenia1 napisała:

                              > babcia47 napisała:
                              >
                              > > Co do charakteru... takie czlowiek bedzie mial zwierzę ja
                              > > k je wychowa i dopasuje do swojego stada.
                              >
                              > bzdura, u zwierząt tak samo jak u ludzi sporo jednak zależy od genów.
                              > Przeceniamy wartość wychowania, bo chcemy mieć poczucie kontroli
                              > a nie mamy ani kontroli ani wpływu na wszystko, więc nie zrobisz z kota
                              > silnie lękowego spokojnego wyluzowanego zwierzaka tylko dlatego, że będziesz go
                              > odpowiednio wychowywać.

                              Dokładnie, wzięcie do domu kota z założeniem, że go sobie wychowam, żeby był taki, jak chcę kończy się duuużym rozczarowaniem.
                              • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 08:34
                                Rozczarowań nie odnotowała choć w ciągu ponad 35 we własnym domu mieszkałam z 11 kotami, od jakiegoś czasu więcej niż jeden, dozywają sędziwego wieku, moja najstarsza w niedzielę kończy 20 lat. Wcześniej, od dzieciństwa miałam kontakt z różnymi zwierzakami choć kotów i psów było najwięcej. Kota nie można wytresować, zresztą po co? Ale wychowac jak najbardziej tylko trzeba poświęcić mu czas, uwagę jak kazdemu czlonkowi rodziny
                                • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 09:23
                                  babcia47 napisała:

                                  > Kota nie można wytresowa
                                  > ć, zresztą po co? Ale wychowac jak najbardziej tylko trzeba poświęcić mu czas,
                                  > uwagę jak kazdemu czlonkowi rodziny
                                  >
                                  wytresować w sensie nauczyć sztuczek można i kota. Mój dachowiec zna różne sztuczki
                                  i wyraźnie lubi je wykonywać. Wychować w sensie nauczyć pewnych reguł można, ale wrodzonych cech
                                  nie zmienisz wychowaniem. Koty tak jak ludzie rodzą się z różnymi cechami charakteru/osobowości.
                                  Na cechy dziedziczone nie będziesz miała większego wypływu.
                                  • tilijka123 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 09:49
                                    nenia1 napisała:


                                    > wytresować w sensie nauczyć sztuczek można i kota. Mój dachowiec zna różne sztu
                                    > czki i wyraźnie lubi je wykonywać.

                                    Trening klikerowy jest wręcz zalecany przez behawiorystów jako urozmaicenie życia kotu niewychodzącemu, pobudzanie intelektualne i zapobieganie frustacji.
                                  • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 10:04
                                    Nie chciało mi się rozpisywać, ze są sytuacje czy potrzeby np na potrzeby występów i faktycznie można. Jeden z moich sam z siebie robił takie cuda dlavwlasbej zabawy lub dlatego, że widział ze mnie to cieszy.. wiele rzeczy potrafis nauczyc sie z obserwacjijak otwueranie drzwi a nawet korzystanie z ludzkiego kibelka ( miałam 3 takie) ..tylko że jak pisałam wyżej po co w normalnym , codziennym wspolzyciu? Z drugiej strony co to znaczy zmienianie wrodzonych cech? Nie wiem czy to ty przeczytałaś temu, ze koty sacwbrew pozorom stworzeniami stadnymi ale gdy w domu pojawia się mały kociak to siłę rzeczy ludzia zaczyna traktować jak dziwnego, duzego kota. Młoda zaczyna uczyć się życia i współżycia, zazwyczaj tych nauk udziela matka bywa, ze inn3, starsze koty w tym tez samce jak bylo u mnie w jednym przypadku. Wtedy mozna malemi przekazać co wolno, co nie wolno, co nie jest mile widziane np chodzenue po slołach i blatach albo agresywna zabawa z użyciem zebow i pazurow, nakładanie na starszego lub chorego kota, trzeba nie w śmietniku itp. itd. Reszta przychodzi z czasem i nikt nie będzie oczekiwał, ze kot który tego nie lubi będzie się tulił lub znosił branie na ręce, spał przy boku, tolerować niektóre zabiegi bez protestu choć często więc to zmienia w miarę upływu lat. Wszystko można sobie wypracować ustalając co jest dla nas ważne a co w sumie pierdołą . W życiu widziałam jednego kota który był jakiś zupełnie nieprzystosowany do współżycia choć był kotem domowym ale właśnie chyba nikt mu nie " powiedział" że krzywdzi ludzi i tak nie wolno ale to nie mój problem tylko właściciela. U mnie najstarsza przez kilkanaście lat nie życzyła sobie glaskania.. bo to ona mnie glaskała i nie odstepowala na krok nawet gdy spałam a był czas jedzenia, teraz lepi się wręcz i chce miziania . Drugą miała schizy na punkcie obcego zapachu na jej sierści, myla się za młodu, ze wręcz była mokra po każdym kontakcie , broń boże na rączki.. dziś w nocy jest moją przytulanką i układa się obok gdy tylko położę głowę na poduszce, mogę ją objąć jak misia. Mody od poczatku reaguje na moje zawolanie, rozumie kiedy zabraniam co nie zmienia faktu ze sprawdza czasem czy to tak powaznie? Na wszystko przychodzi czas.
                  • thea19 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 10:16
                    durne podejście. Ktoś, kto chce psa konkretnej rasy, albo kupi te rasę albo nie weźmie żadnego mieszańca. Bezdomności nie powodują hodowcy a debile mnożący kundelki bez sensu.
                    • kropkacom Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 10:38
                      Jest jeszcze tak, że jeśli ktoś chce konkretnej rasy i nie ma tyle kasy to prędzej kupi tańszego z pseudo hodowli niż weźmie dachowca. Jak najbardziej może go rozmnażać, bo nie musi go wysterylizować czy wykastrować. A pseudo hodowle są, bo jest zainteresowanie konkretnymi rasami.
                    • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 01:41
                      thea19 napisała:

                      > durne podejście. Ktoś, kto chce psa konkretnej rasy, albo kupi te rasę albo nie
                      > weźmie żadnego mieszańca.

                      Mylisz się, część osób niemogących zaspokoić swojej zachcianki redefiniuje strategię.
                  • sferoplast Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 14:22
                    Nigdy w życiu nie adoptuję żadnego zwierzęcia ze schroniska, mało tego, kiedyś w ramach hobby zamierzam prowadzić własną hodowlę. I co mi zrobisz?
                    • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 16:13
                      Nic nie zrobię jak całej reszcie nieodpowiedzialnych i nieetycznych bałwanów. Nie przypisuje sobie sprawstwa dzialan naprawczych wszystkich patologii
                • kocynder Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 17:32
                  Chyba że są to mieszańce reklamowane przez pustoglowe Wieniawę i Lewandowską. Wówczas nie mówi się "mieszaniec" a ekskluzywna "hybryda". I buli grubą kasę, żeby na insta wrzucić słitfocie za szczeniaczkiem...
                  • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 18:29
                    Ta specjalistkę od hybryd już tu mieliśmy na forum. Teraz nie gada już na nie hybrydy, tylko wilki
                    • kocynder Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 18:34
                      Nienienie. Wieniawa i "Lewa" se kupiły coś zwane przez "hodoffczynię" cocopaco czy jakoś tak. Mix pudla ze spanielem. I babus (ta "hodoffczynia") już piała z zachwytu, bo po "prezentacji reklamowej u "Lewej" ma zamówienia na szczeniaczki na TRZY lata! I musi dokupić spanielkę, by mieć "większe możliwości produkcyjne".
                      Tak. Zdecydowanie twierdzę, że "Lewa" ma w głowie ino sznurek, coby jej uszy nie odpadły a wokół tego sznurka - próżnia.
                    • kocynder Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 18:35
                      A o hodującej wilki na forum jakoś nie trafiłam? Nie wykluczone, nie śledzę forum zbyt uważnie, bywa, że się na dłuższy czas wyłączam... Która to? Albo podaj link do wątku o wilkach? Osobiście lubię wilki, acz raczej nie trzymam w domu...
                      • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 20:20
                        To by epopeja byla i byś czytała z miesiąc.
                        • kocynder Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 20:25
                          A możesz streścić w kilku zdaniach?
                          Serio lubię wilki. I serio nie wyobrażam sobie trzymania w domu
                          • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 21:24
                            Baba żyjąca z alimentów na dziecko trzyma i mnoży kundle psa niby z wilkiem. Wykończyła już konie, koty, papugę, psy a teraz chyba będzie pora na dziecko sąsiada, jak jej się te kundle wyrwa spod kontroli. Teraz ma jeszcze kozy, które ubija i padlinę daje im do ciągania po podwórku. Szukaj pod hasłem hamerykanka
                            • kocynder Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 21:44
                              O rany... Duuużo przegapiłam. Ale nie mam przekonania czy chcę poznać bliżej. Hamerykankę właśnie kojarzę, że miała konie (trzy?). Jeździła na nich ona jej mąż chyba, kiedyś pamiętam w jakiejś dyskusji narzekała na wagę oryginalnego siodła westowego (?). Acz możliwe, że źle pamiętam. smile
                              Wilki u niej przegapiłam.
                              Natomiast z przyjemnością "wyłapuję" informacje o watasze krążącej po kaszubskich lasach oraz innych stadach/rodzinach wilczych, wolno bytujących. Niestety - bywają też przykre info o zastrzeleniu przez kłusowników (nawet jeśli zrzeszonych w kole łowieckim) - jak głośna przed paru laty sprawa zastrzelenia wilka Kusego, w Roztoczańskim Parku Narodowym, tym smutniejsza, że jakiś czas wcześniej Kusy stracił partnerkę, a po jego zabiciu - jego najstarsza córka usiłowała opiekować się szczeniętami ale nie dała rady i cały miot zmarniał. sad
                              • berdebul Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 21:59
                                To nie takie wilki wink Amerykanka hoduje hybrydy o ustalonym % wilka w psie, modne w USA i legalne w niektórych stanach.

                                Bałwany, które strzelają do wilków powinny zostać odstrzelone. Tylko pełna wataha jest bezpieczna dla ludzi, bo karmi i dba o siebie. uncertain
                                • slonko1335 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 22:18
                                  To hoduje to bardzo nad wyraz napisane.
                                  • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 23:18
                                    Tak pamietam epopeje o wybiegu który był jakiś taki ze pies (wilk?) go pokonywał kiedy suka miała cieczka. Raz mu się nie do końca udało i zawisł za nogę na płocie bo się nadział.
                                  • kocynder Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 20:59
                                    Nie, no znalazłam jakiś prastary wpis, w którym się chwaliła, że MA uprawnienia do hodowli tychże. Czyli może zgodnie z prawem rozmnażać. Tylko chciała zrobić badania genetyczne ile % genów wilczych ma jej zwierzak. Ale nie napisała, że jeśli się okaże, iż ów zwierz ma więcej % genów wilczych to se da na luz. Ba, doczytałam tam mnóstwo niefajnych rzeczy: np że szczenięta są bardzo, bardzo wcześnie separowane od matki i karmione butelką przez człowieka - właśnie w celu a/. stłumienia instynktownie wyuczanej agresji/nieufności, b/. tym silniejszego związania z człowiekiem, na zasadzie "ludzka ręka daje jeść". Oraz parę innych, również nie koniecznie.
                                    Nie wiem co ma w głowie Hamerykanka, ale po tamtych wpisach - zaczyna oscylować blisko kategorii "sznurek i próżnia"...
                                    • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:58
                                      Chcesz się pobawić to proszę. Tu masz całą historię trzymania wszystkich zwierząt. Tylko to lektura na przynajmniej tydzień. forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/33-moj-ogrod/126670-domek-na-prerii
                              • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 22:30
                                kocynder napisała:

                                > O rany... Duuużo przegapiłam. Ale nie mam przekonania czy chcę poznać bliżej. H
                                > amerykankę właśnie kojarzę, że miała konie (trzy?). Jeździła na nich ona jej mą
                                > ż chyba, kiedyś pamiętam w jakiejś dyskusji narzekała na wagę oryginalnego siod
                                > ła westowego (?). Acz możliwe, że źle pamiętam. smile
                                > Wilki u niej przegapiłam.
                                > Natomiast z przyjemnością "wyłapuję" informacje o watasze krążącej po kaszubski
                                > ch lasach

                                watahy nie widziałam, ale przy granicy z Białorusią, jak jeszcze nie było tych wszystkich
                                cyrków z grodzeniem granicy, w okolicach Białowieży, w czasach covidowych, natknęłam
                                się na wilka, który przebiegał przez leśną drogę. To są takie magiczne chwile, że trudno uwierzyć
                                w to co widzisz. Przebiegł skubany takim wyluzowanym krokiem i nawet na mnie nie spojrzał, choć
                                wiedziałam na 100%, że wie, że tam jestem.
                                • kocynder Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:05
                                  Zazdro!!! Ja widziałam tylko zimą tropy, na pewno wilcze, a nie psie.
                                  No i w "mojej" okolicy gniazdują orły - raz miałam spotkanie: byłam na grzybach, usiadłam obie na polance leśnej i "coś" mnie tknęło - odwróciłam głowę, a może o 4 -5 metrów ode mnie siedział na daszku paśnika dla saren. Piękny, ale z mocno nieżyczliwym wyrazem twarzy/dzioba (?). No, nie spodobałam mu się, widać ma dobry gust. Zdegustowany machnął skrzydłami i w chwilę później był już tylko sylwetką na niebie... Ale genialne są takie "spotkania" z prawdziwą przyrodą...
        • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 17:23
          berdebul napisała:

          > Każdy taki „uratowany” kociak zajmuje miejsce kociakowi ze schronu.
          >
          > Jeżeli nie widzisz różnicy między zakopaniem żywego zwierzęcia a humanitarnym u
          > śpieniem, to pozostał baranek w ścianę.

          Sporo osób kota ma z przypadku właśnie. Od znajomych, znalezionych lub przywiezionych gdzieś ze wsi. Do schroniska wcale nie mieli zamiaru zaglądać.
          • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 19:46
            ja tak mam dwa koty...
            • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 19:58
              nie, wróć, przed nimi były jeszcze trzy...
        • premeda Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 21:21
          Nie każdy uratowany kociak zabiera miejsce temu że schronu, bo inaczej dalej miałabym dwa koty, a nie siedem. Do schronu nie zamierzałam się wybierać.
      • taje Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 17:53
        Zgadzam się z Tobą. Tzn. rozumiem cel sterylizacji aborcyjnej ale w przypadku zaawansowanej ciąży wolałabym znaleźć dom kociętom. Usypiania ślepego miotu tym bardziej nie akceptuję, nawet jeśli humanitarny sposób.
        • berdebul Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 17:57
          I dlatego schroniska pękają w szwach. Uśpić ślepy miot to be, ale jak umiera na koci katar albo panleukopenię to spoko.🙄🙄🙄
          Bez usypiania zwierząt nierokujących adopcyjnie, bez kastracji aborcyjnych i usypiania ślepych miotów będzie tak dalej.
          • taje Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 18:10
            Ja to jak najbardziej rozumiem na płaszczyźnie czysto racjonalnej ale osobiście nie byłabym w stanie uśpić ślepego miotu.
            • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 19:41
              no ja mam tak samo.
              a poza tym, skąd wiadomo z góry, który zwierzak ze ślepego miotu nie rokuje adopcyjnie?
            • sferoplast Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 19:50
              A ja bym bez wahania uśpiła.
            • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 20:00
              taje napisała:

              > Ja to jak najbardziej rozumiem na płaszczyźnie czysto racjonalnej ale osobiście
              > nie byłabym w stanie uśpić ślepego miotu.

              mam dokładnie tak samo.
              • mysiulek08 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 20:19
                to jest czasami jedyne wyjscie zeby nie powiekszac bezdomnosci kociej, trudne ale niestety koniecznie,
                podstawa sa sterylki ale ogromna grupa durnych ludzi uwaza, ze sterylizujac pozbawia koty/psy 'przyjemnosci'🤬😡

                slepego miotu nie usypialam ale kilka sterylek aborcyjnych zlecalam
                • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 20:42
                  mysiulek08 napisała:

                  > to jest czasami jedyne wyjscie zeby nie powiekszac bezdomnosci kociej, trudne a
                  > le niestety koniecznie,
                  > podstawa sa sterylki ale ogromna grupa durnych ludzi uwaza, ze sterylizujac poz
                  > bawia koty/psy 'przyjemnosci'🤬😡
                  >
                  > slepego miotu nie usypialam ale kilka sterylek aborcyjnych zlecalam
                  >
                  Rozumiem. Ogólnie jeśli chodzi o zwierzęta mam pewien problem pomiędzy pogodzeniem się rozumowo i rozsądnie z pewnymi działania, które rozumiem i wiem, że są wskazane czy nawet naturalne a emocjonalnością, którą silnie odczuwam. Na tyle silnie, że wiem, że nie uśpiłabym ślepego miotu. I nie chodzi o to, że jestem dobra/zła. Po prostu jest coś takiego silnego we mnie, było od urodzenia, pamiętam to dobrze, bo mam sporą część rodziny ze wsi i byłam tam kosmitą z moim odczuwaniem, być może nieprawdziwym/przesadzonym, cierpienia zwierząt . Mam na tym osobnicze przykładzie silne przekonanie, że z częścią rzeczy przychodzimy na świat. Trudno to wytłumaczyć, to po prostu jest. Stąd też nie lubię takiego wpierania, że "to przez takie jak ty schroniska są pełne małych kotków, które umierają". Bo to nie jest protest song, poczucie bycia lepszą czy oburzanie się na tych co myślą/robią inaczej. To po prostu jest i często to wcale nie jest nic miłego.
                  • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 20:51
                    "schroniska są pełne małych kotków" z winy osób, które najpierw miały w nosie, a potem im się łopata/siekiera na czas nie nawinęła.
                    • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 20:53
                      jakoś nie sądzę, że to Ty...
                    • berdebul Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 21:18
                      Ani siekierą, ani łopatą się tego nie robi w humanitarnych warunkach. Przede wszystkim nie dopuszcza się do urodzenia - kastrując. Jeżeli już się nie da, to usypia się ślepy miot. Nie, nie miałabym problemu. Mam problem z umierającymi po krzakach kociakami, które przed śmiercią cierpią/dostają z wiatrówki/trafiają w ręce okrutnych ludzi/giną pod kołami. Mam problem z kociakami trwałe okaleczonymi przez koci katar, którym oczy gniją za życia. Mam problem z bezmyślnymi ludźmi, którzy wypuszczają swoje niekastrowane zwierzęta, albo i kastrowane, ale nie biorą pod uwagę że są ludzie, którzy będą do tych zwierzaków strzelać z wiatrówki, podpalać im ogony, czy rozrzucać trutkę.
                      • mysiulek08 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 21:34
                        tez mam z tym problem (wszedzie na swiecie jest tak samo)

                        ale tez spory problem mam z hodowlami, nawet najlepszymi i 'na zapisy' i tu zgadzam sie ze szmytka, hodowle powinny byc zabronione, albo drastycznie ograniczone i kontrolowane tylko w kierunku np psow 'specjalnego' przeznaczenia (sluzby ratownicze itp)
                        • nieeznaajoomaa Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 05:49
                          mysiulek08 napisała:

                          > tez mam z tym problem (wszedzie na swiecie jest tak samo)
                          >

                          Na szczęście nie wszędzie, w Niemczech i Francji jest zupełnie inaczej, oni często adoptują koty od nas, w Anglii, żeby adoptować kota ze schroniska, trzeba spełnić bardzo rygorystyczne warunki. Czyli da się.

                          > ale tez spory problem mam z hodowlami, nawet najlepszymi i 'na zapisy' i tu zg
                          > adzam sie ze szmytka, hodowle powinny byc zabronione, albo drastycznie ogranicz
                          > one i kontrolowane tylko w kierunku np psow 'specjalnego' przeznaczenia (sluzby
                          > ratownicze itp)
                          >

                          Wszystko fajnie, ale gdyby tak zrobić, to rasowe zwierzęta by wymarły, bo one na szczęście nie rozmnażają się same, jak mieszańce. O to nam chodzi?
                      • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 06:44
                        Tutaj już moim zdaniem pojechałaś po bandzie. Jeżeli są warunki by kot mógł bezpiecznie przebywać na zewnątrz nie ma sensu mu tego zabrania tylko dlatego że mogą się trafić jakieś wystudzone ludzkie monstra. Na takich ludzi robi sievzgloszenie na policję A tą upierdliwe stymuluje do prowadzenie dochodzenia w tej sprawie. Moje koty są niewychodzące ze względu na bliskość ruchliwej ulicy A gonią, który strzelał do kotów i psów przebywających nawrt na własnym terenie poszczulusmy policją i to jest prawidłowe podejście do tematu
                        • berdebul Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 09:59
                          Koty najczęściej przebywają na cudzym terenie, bo ludzie nie zabezpieczają ogrodzenia. Jak ktoś ma dosyć srania po grządkach to (w mojej okolicy, wieści z lokalnego forum) strzela z łuku, wiatrówki, łapie i wywozi, truje, robi oprysk „na kleszcze” bo koty niektórych środków nie potrafią rozłożyć, były tez przypadki zakraplania środkami na kleszcze dla psów, lub zakladania psiej obroży na kleszcze, wszystkie zakończone zgonem kota. Proceder trwa, nie ma jak znaleźć winnego. Złapano za to człowieka, który do sikających pod płotem psów walił z wiatrówki. Bo z psami jednak zazwyczaj jest właściciel.
                        • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 01:29
                          babcia47 napisała:

                          > Tutaj już moim zdaniem pojechałaś po bandzie. Jeżeli są warunki by kot mógł bez
                          > piecznie przebywać na zewnątrz nie ma sensu mu tego zabrania tylko dlatego że m
                          > ogą się trafić jakieś wystudzone ludzkie monstra.

                          Jeśli może bezpiecznie przebywać na zewnątrz, to znaczy że ma wolierę albo tak zabezpieczoną posesję, żeby nie mógł wyjść poza jej granice i żadne monstrum mu się nie trafi, chyba że się włamie.
                          • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 02:12
                            Ja mieszkam przy ruchliwej ulicy, kotu są niewychodzące. Koleżanka mieszka ode mnie w prostej linii 50m ale od ulicy doradzają ja 2 rzędy szeregowców i jej koty do ulicy nie mają dostęp i za to z drugiej strony łąki, pola, rzeczkę i choć opiekuje się 7 s2oichi kilkoma cudzymi kotami to są bezpieczne choć wychodzące. Jeden syn mieszka w blokowisku, koty niewychodzące, drugi w bardzo rozległej dzielnicy willowej gdzie do najbliższej ruchliwej arterii jest kilometr, kotka wychodzaca pod monitoringiem nie oddała się dalej niż 100m od własnego ogrodu. Zdrowa, świeżo po przegladzietechnicznym zaopatrzona przeciw pasozytom i zaszczepione przeciw chorobom Nic im i wściekliźnie. Odróżnia kiedy należy kota trzymać w domu od tego kiedy może bezpiecznie poruszać się po okolicy tym bardziej, ze koty mają bardzo niewielki okręg tzw swobodnego krążenia. Swoim chętnie bym zafundował wolierę by miały większy kontakt ze światem zewnętrznym ale trzymanie w niej zwierząt gdy teren dla nich bezpieczny to gruba przesada. Nawiasem mówiąc nawet dom nie jest dla nich do końca bezpieczny bo mój najmłodszy niedawno przez swoja niefrasobliwosc uległ poważnymi wypadkowi.. I co mam go zamknąć w klatce?
                            • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 07:13
                              PocYtaj ile kot morduje ptaków, jaszczurek itd. Kot nie jest naturalna częścią łańcucha pokarmowego na tych łąkach za twoim domem.
                              • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 07:15
                                Poza tym jadę przez lokalne drogi, ile teraz widzę kotów wałęsających się, nawet w pobliżu lasów, a ile przejechanych. Na pewno łażą dalej niż 100 m od domu.
                                • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:13
                                  Jeżeli piszesz o lojalnych drogach to są to prawdopodobnie koty nie tyle domowe co dokarmianie w gospodarstwach bo taki panuje model współżycia kotów na wsiach. Możliwe że jest to zdzilale potomstwo tych kotów. Koty mają bardzo ograniczony zakres swobodnego krążenia i faktycznie trzymają się swojego terenu. Były prowadzone na ten temat badania i okazało się że tylko koty promujące, które szukają zdobyczy oddalają się do 2 kilometrów od stalego miejsca. Kotka syna wychodząca na rzadanie do ogrodu maksymalnie oddała się na 100m, do najbliższego robi uliczki przy której mieszkają. Raz wybrała się za nimi gdy szli po zakupy do sklepu oddalonego o kilometr i musiał ją przed sklepem wziąć pod pachę bo spanikowala nie znając terenu.
                                  • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:17
                                    Żądanie. To teraz poczytaj o badaniach jakie szkody czynią koty
                              • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:05
                                W mojej okolicy najlepiej mordowanie ptaków, rozwalanie gniazd i niszczenie lęgow wychodzi środkom i innym krukowaty. Czyżby należało je wystrzelić?
                                • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:11
                                  A rozróżniasz co to ekosystem i łańcuch pokarmowy? Krukowate są jego częścią, walcza o teren, zasoby i pokarm, koty wprowadzasz tam sztucznie, nie muszą polować, bo Ty je karmisz. Polują bo tak im natura każe, ale raczej nie z głodu, ale nie są naturalna częścią tego ekosystemu. Tak jak zdziczale psy. Koty dodatkowo powodują zanieczyszczenie puli genetycznej Żbików
                                  • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:21
                                    Hmm... biorąc pod uwagę fakt, że koty są z nami od tysięcy lat trudno je nazwać gatunkiem obcym. Wbrew pozorom nie są aż tak sprawne w mówieniu ptaków A jeżeli upolują to odgrywaja taką samą rolę jak inne drapieżniki eliminując osobniki słabe i chore przez co poprawiają ich pulę cenową. Dużo lepiej im idzie z gryzoniami A tu stołówka jest bardzo hojnie zastawiona i historia juz pokazala czym konczy sie likwidacja kotow i dopuszczenie do rozrostu populacji myszy i szczurow. Dżuma i cholera szalała w europie przez cale sredniowiecze
                                    • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:23
                                      Poprawiają pule genową. Rozrod slabych osobnikow lub obciążonych chorobami moze byc bardziej katastrofalny dla populacji niż drapieżniki które je odławiają
                                      • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:27
                                        Ps. Tylko ludzie są na tyle głupi ze polują na najsilniejsze, najdorodniejsze osobniki które mogą dach silne i zdrowe potomstwo. Drapieżniki zawsze wybierają te ktore upolować najłatwiej czyli właśnie słabe i chore
                                        • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:29
                                          Nie głupi tylko maja taka przewagę ze jest im bez roznicy czy wybiorą słabe czy silne. Gdyby tygrys mógł upolować przywódcę stada bez wysiłku tez by go bral
                                          • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:38
                                            Głupi bo sami sobie z czasem ograniczają możliwość polowania ale to czy wogóle powinni to robić to temat na inną butelkę jak opowiadali starożytni Polacy. Wybierają najsilniejsze i najdorodniejsze bo to ładniej wygląda na zdjęciach, w opowieściach i w formie trofeum nad kominkiem
                                            • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:46
                                              A wracając jeszcze do ptaków, jako s nikt nie zauważa ze koty są i były od dawna wokół nas i ptaki jednak były. Obecnie stosowanie chemi w uprawach, opryskac ochronnych nie tylko pozbawiając je pożywienia bo giną robalce ale również powodują choroby samych ptaków. Zesłanie winy na koty to brak wyobraźni i nomen omen odwracanie kota ogonem. Któregoś roku nie pojawiły się u mnie sikorki przez co moje, niewychodzące koty były pozbawione atrakcji w postaci obserwowanie ich przez okno. Okazało się później ze dopadła sikorki jakaś zaraza która mocno zdziesiątkowała populację i do mnie już nie odleciały te ktore przelatuje do nas jak do ciepłych krajów . Nastepnego roku wrocily choć w mniejszej ilosci
                                              • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:49
                                                Tak, to do tych wszystkich nieszczęść dołóż im koty, jakby jeszcze było mało, co nie?
                                              • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 11:11
                                                babcia47 napisała:

                                                > A wracając jeszcze do ptaków, jako s nikt nie zauważa ze koty są i były od dawn
                                                > a wokół nas i ptaki jednak były.

                                                nie rozumiesz, że populacja kotów jest po prostu coraz większa? A ilość ptaków spada?
                                                Ludzie bardzo często nie widzą, nie zdają sobie sprawy, nie rozumieją jak działa PROCES.
                                                To nie jest tak, że nagle wszystkie ptaki nikną. Wtedy to jest katastrofa, nagłe masowe wymarcie.
                                                A teraz to jest stopniowe zmniejszanie się ilości ptaków. I stopniowe zwiększanie się ilości
                                                kotów w gospodarstwach domowych. Oczywiście koty nie są jedynym czynnikiem zmniejszającym
                                                populację ptaków. Zresztą są zaliczane do tzw. czynników ludzkich bo to człowiek odpowiada za zwiększająca się stale populację kotów. Ale są jednym z iluś czynników, nie ma co zakłamywać rzeczywistości żeby mieć
                                                lepsze samopoczucie i dalej wypuszczać mruczki.
                                                • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 11:27
                                                  Z moich obserwacji nawet jezeli populacja kotow sie zwieksza to, szczególnie w miastach, są to zazwyczaj koty niewychodzące. Z 6 kotów w mojej najbliższej rodzinie tylko 1 wychodzi I to tylko do własnego ogrodu. Nie sadze by nawsiach az tak bardzo wzrosla ilosc kotow szczegolnie ze gdy nie sa zaopiekowane zyja duzo krócej . Mieszkam w nieduzym miescie ale kotow wychodzacych nie widuję, kolezanka swoje wypuszcza ale glownie wieczorem i kolo polnocy zglaszają sie juz do domu, mają obroże z dzwoneczkami. Po zmroku ptaki kończa aktywnosc. Za to na pobliskich plantacjach rolnych opryski i nawożenie idzie pełna parą
                                        • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:38
                                          babcia47 napisała:

                                          > Drapieżniki zawsze wybierają
                                          > te ktore upolować najłatwiej czyli właśnie słabe i chore
                                          >
                                          słabe to również zwierzęta całkowicie zdrowe, np. młode.
                                          Które są jeszcze zwyczajnie nieporadne albo mają mniej doświadczenie.
                                          • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:51
                                            W moim ogrodzie wiele ptaków zakładali gniazda w miejscach dla kotów zupełnie niedostępnych. Nie będę opisywać bo szkoda miejsca. Znajdowała te gniazda wrzucone, jajka rozbite bo gniazda były dostępne z powietrza dla stok. Podobnie było z pilotem, czyli młodym ptakiem który dopiero uczył się latać i wyłączony wylądował na moim tarasie. Nie było sensu bo zabierać do domu tym bardziej że mam koty. Liczyłam ze odfrunie A rodzice dokarmią... ale niestety sroka go zauwazyła
                                            • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:57
                                              Gniazda były dostępne dla srok i one też polowały na podloty. Wybijanie ptaków przez koty uważam za mit który jest chołubiony przez osoby z niewielką wiedzą, możliwości w obserwacji lub wręcz im nieprzychylnym. Nie bierze się pod uwagę innych czynników i innych drapieżników często skuteczniejszych i mających lepsze mozliwosci
                                              • eglantine Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 11:03
                                                Nie wiem, z jakiej racji wypowiadasz się w temacie tak autorytatywnym tonem. Badania naukowe przeczą tezom o znikomej szkodliwości kotów wychodzących, dużej krukowatych itd.
                                                Kilka pierwszych artykułów z brzegu:
                                                wyborcza.pl/7,75400,24407094,co-roku-koty-zabijaja-w-polsce-setki-milionow-ssakow-i-ptakow.html
                                                wyborcza.pl/7,177851,27321625,jestesmy-odpowiedzialni-za-koty-bo-sa-udomowione-i-niebezpieczne.html
                                                • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 11:35
                                                  Na podstawie dlugoletnich obserwacji i wspolzycia z kociastymi oraz dlatego, ze cieszyłam się z każdego gniazda założonego w moim ogrodzie A potem obserwowałam jego losy. Niestety swego czasu gniazdo założyły też sroki iodtego czasu są częstymi goscmi w nim. Wyniki badań... hmm przez cale dziecinstwo katowano mnie szpinakiem bo jakiemuś analitykowi przestawił sie przecinek przyokreslaniu zawartosci zelaza. Podobnie było zeszkodliwoscią masła czy jajek. Z calym szacunkiem ale widzialam juz takwiele sprzecznych ze soba wynikow badan ze nie zawsze wierze w ich teafnosc i obiektywizm. Z drugiej strony wystarczy zdrowy rozsadek I łączenie kropek. Czy na pewno koty a nie zmniejszające się siedliska, możliwości zdobycia pożywienia i zanieczyszczenia chemiczne?
                                      • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 10:42
                                        Tak, puskleta zjedzone przez koty z pewnością były wadliwe gentycznie do imentu. To o czym.piszesz dotyczy naturalnych lancuhow pokarmowych, Kot nie jest ich elementem, tak jak zdziczaly pies w lesie!

                                        • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 11:01
                                          Kot nie dostanie się na 15metrowy świerk który ma bardzo gęsto ułożone boczne gałęzie lub do gniazda założonego w gęstym milczącym krzewie z ponad centumetrowymi kolcami.. sroka i inne krukowaty dolega tak jak robią to rodzice. A jeżeli sama ma w okolicy gniazdo i wrzeszczacego pisklaka do wykarmienia to będzie to robić bardzo skutecznie
                                          • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 11:49
                                            No sroka zje komuś pisklaki, to pozwólmy też kotom. Cudna logika. I gakt, ptaki sobie ie same winne, po co zakładały gniazdo niekotoodporne?

                                            To może przeciwko klusujacym.psom też nie masz nic przeciwko, bo w lesie Wilk sarenki zjada i lis zająca jakiegoś upoluje, to i czemu nie piesek? Wszak poprawi pulę genetyczna. Twoja logika jest pokrętna na maxa.
                                            • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 12:00
                                              Czytać ze zrozumieniem nie uczyli? Gniazda były w miejscach niedostępnych dla kotów z różnych powodów a jednak zostały zniszczone bo były dostępne z powietrza. Drapieżniki do gniazda zostawaly się ta samadroga co rodzice. Ekosystem to nie sielankowa kraina i nie trzeba kotów by ptaki gineły A jak już to więcej winy bym przypisana działaniom ludzi i konsekwencji tych działań.
                                              • szmytka1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 13:03
                                                No ale do jakichś gniazd się dostały i widać u ciebie braki w czytaniu. Ja nic o krukach nie wspomniałam tylko.o tych gniazdach co ni y źle zbudowane były i.kot trafił. Jeszcze raz, kot nie jest naturalna częścią ekosystemu. Chyba że kot miejski dzikozyjacy, ale nie domowy, majacy właściciela.
                                                • kocynder Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 21:08
                                                  Nie, no Babcia47 ma takie trochę podejście "Ponieważ WIĘKSZOŚĆ wypadków powodują kierowcy samochodów, to rowerzyści mogą mieć w zadku przepisy ruchu drogowego!"
                                                  • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 02:25
                                                    Nie pisz mi o rowerzystach bo mi sie warkot włącza i zgrzytanie zębów a to nie ten watek
                            • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 20:30
                              babcia47 napisała:

                              > epione przeciw chorobom Nic im i wściekliźnie. Odróżnia kiedy należy kota trzym
                              > ać w domu od tego kiedy może bezpiecznie poruszać się po okolicy tym bardziej,
                              > ze koty mają bardzo niewielki okręg tzw swobodnego krążenia.

                              "Tymczasem koty posiadające dom, tak zwane wychodzące, przemierzają w okresie swojej dobowej aktywności znacznie mniejsze obszary – średnio 2-3 hektary."
                              www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1516680,1,gdzie-chodzi-twoj-kot.read
                              Faktycznie "niewielki" okręg, a samouspokajanie się koleżanki, że odróżnia, kiedy w domu trzymać kota, należy odłożyć na półkę z czystą fantastyką i myśleniem życzeniowym.
                              • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 02:32
                                Wybacz ja trafiłam przez wiele lat na inne dane A z drugiej strony mam własne, i nie tylko, wieloletnie obserwacje i wiem, ze tak duzy obszar łowiecki jest dopuszczalny ale jako ekstremalny i zapewne tylko dla kota ktory jest zaledwie dokarmiany i musi sam zapewnic sobie i potomstwu większość pożywienia lub gdy szukają partnera w czasie ruji. Koty to optymiści, nawet te wielkie, drapieżne i nie robi A nic ponad to co jest niezbędne, wolą poleżeć w ciepełku
                                • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 28.04.23, 00:45
                                  Są różne informacje, od wskazujących na wędrówki nawet 7 km od domu (w czasie, kiedy właściciele myślą, że niemal się kot nie oddala), po artykuły o chodzeniu przez koty przeważnie maks. 1 km od domu. W mieście w odległości 1 km jest co najmniej jedna duża ulica z intensywnym ruchem samochodowym. Na wsi często też.
                  • mysiulek08 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 21:44
                    nie wiesz czy bys tego nie zrobila, bedac w pewnych okolicznosciach podejmuje sie decyzje czasami zupelnie odmienne z naszym 'jestestwem'

                    zbierajac zwloki kotow zagryznionych przez niepilnowane kundle (koty tez beztrosko wypuszczane), lapiac koty do sterylki (czesto i gesto koty nie tylko wolnozyjace) i majac kocia bande w domu, bo nie bylo innego wyjscia, doszlam do stanu, w ktorym slepy miot bylabym gotowa uspic (oczywiscie u weta), nie musialam tego robic ale bym zrobila
                  • zwyczajnamatka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 22:28
                    Nenia ja też nie uspilabym ślepego miotu. Mój kot przeukochany jest właśnie z takiego miotu przypadkowego od kotki ze wsi.
                    • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 17:07
                      moje koty też, policzyłam, że było ich siedem, wszystkie przybłąkane, wszystkie wysterylizowałam, z tym, że jedną kotkę po urodzeniu kociąt. kocięta u nas się urodziły, odchowane, poszły w dobre ręce, wszystkie już też po kastracji/sterylizacji.

                      no cóż, inaczej się nie da, choć moja kotka to zdrowa, dobra matka, mogłaby mieć mnóstwo kociaków... ale nie wypuszczę w dzicz, a nie wiem, czy dałabym radę wszystkim znaleźć domy.
                      • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 20:33
                        Niestety właśnie na tym problem polega, że niemal każda kotka mogłaby mieć mnóstwo kociaków. A liczba domów za tym nie nadąża.
          • stephanie.plum Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 19:45
            hej, a która z nas powiedziała, i gdzie, że jak zwierzaki zdychają od chorób, to spoko?


          • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 01:44
            berdebul napisała:

            > Bez usypiania zwierząt nierokujących adopcyjnie,

            Prędzej należałoby pousypiać te buldożki i mopsiki z legalnych hodowli, które już nawet urodzić nie są się w stanie naturalnie.
            Nie jesteś Panem Bogiem, żeby decydować, kto rokuje adopcyjnie.
        • tilijka123 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 13:32
          taje napisała:

          > Zgadzam się z Tobą. Tzn. rozumiem cel sterylizacji aborcyjnej ale w przypadku z
          > aawansowanej ciąży wolałabym znaleźć dom kociętom. Usypiania ślepego miotu tym
          > bardziej nie akceptuję, nawet jeśli humanitarny sposób.

          I byłabyś gotowa zatrzymać wszystkie kociaki/szczeniaki z miotu jeśli nie znajdą się chętni?
          Kuzynka kilkanaście lat temu przygarnęła szczenną sukę. Nie zgodziła się na uśpienie części szczeniaków. Znaleźli dom dla trzech. Przez następne 10 lat mieli 5 psów.
          • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 14:19
            i narzekali cały czas na ta 5 czy raczej byli zadowoleni?
            • tilijka123 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 14:30
              ichi51e napisała:

              > i narzekali cały czas na ta 5 czy raczej byli zadowoleni?
              >
              Zadowoleni nie byli ale przyjęli konsekwencje tej decyzji. Trochę narzekali. Na szczęście podołali finansowo.
              Cztery z tych psów żyły w jednym sporym pokoju (który był jednocześnie sypialnią i miejscem do pracy jednego z członków rodziny) + wychodziły na mały ogródek. Piąty pies musiał być oddzielony bo się gryzły. Nikt nie wychodził z nimi na spacery, nikt z nimi nie pracował, nie bawił się. Czasem załatwiały się lub wymiotowały w tym pokoju lub na tarasie, więc dochodził smród. Takie trochę dzikie stado. Nadal żyje matka i jedno z jej dzieci.
      • kropkacom Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 00:32
        Dla ciebie się nie różni. Żadne zaskoczenie. No naprawdę...

        Kotki tez wysterylizowałaś, wykastyrowałaś?
        • kropkacom Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 00:32
          Wykastrowałaś znaczy.
      • thea19 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 10:14
        co za debilne podejście!
    • irma223 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 16:45
      Nie ma. Sterylizacja z usunięciem ciąży. Weterynarze tak robią.
    • kozica111 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 16:50
      nie ma.
    • b.bujak Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 21:55
      wiem, gdzie miały się właśnie urodzić; jak chcesz to dopytam, czy jest jakiś do oddania; mogę podrzucić do WRO
      • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 22:05
        Dzieki - no właśnie Wrocław bardzo nie po drodze big_grin
        • b.bujak Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 22:33
          ichi51e napisała:

          > Dzieki - no właśnie Wrocław bardzo nie po drodze big_grin
          >

          kurcze, rzeczywiście źle doczytałam wink
      • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 01:27
        b.bujak napisała:

        > wiem, gdzie miały się właśnie urodzić;

        Jeśli to wiesz, to również powinnaś uświadomić właścicieli, że mogą i powinni wykastrować kotkę, co jest możliwe do ostatnich dni ciąży.
        • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 01:34
          ardzuna napisała:

          > b.bujak napisała:
          >
          > > wiem, gdzie miały się właśnie urodzić;
          >
          > Jeśli to wiesz, to również powinnaś uświadomić właścicieli, że mogą i powinni w
          > ykastrować kotkę, co jest możliwe do ostatnich dni ciąży.
          >
          Ale zdajesz sobie sprawę, że to może być bezpańska kotka, która okociła się na czyjejś posesji? Jakby do mnie przypieprzyła się pańcia i zaczęła uświadamiać to usłyszałaby tylko kilka "miłych" słów. KIm jesteś żeby obce osoby pouczać?
          • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 01:45
            Jeśli ktoś wie, że kocięta się mają urodzić, to znaczy, że istnieje możliwość wykastrowania kotki zanim się urodzą.
            A ktoś, kto nie chce temu zapobiec, powinien sobie sam zatrzymać wszystkie kocięta, których przyjścia na świat tak bardzo pragnął.
            • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 01:50
              ardzuna napisała:

              > Jeśli ktoś wie, że kocięta się mają urodzić, to znaczy, że istnieje możliwość w
              > ykastrowania kotki zanim się urodzą.
              > A ktoś, kto nie chce temu zapobiec, powinien sobie sam zatrzymać wszystkie koci
              > ęta, których przyjścia na świat tak bardzo pragnął.
              Ale mógł również nie wiedzieć, że na jego terenie czy w piwnicy okociła się kotka. Chce te kociaki oddać w dobre ręcę. Nagle przyłazi jakaś pańcia i strzela wykład o nierozmnażaniu zwierząt.
              • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 01:56
                Czytaj uważnie, te kocięta mają się dopiero urodzić, a nie okociła się przybłąkana kotka.
    • alex_vause35 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 22:08
      Rozejrzyj się po fundacjach, mogą mieć malutkie kocięta do wydania za jakiś czas.
      BTW bardzo gorąco zachęcam Cię to wzięcia dorosłego, zrównoważonego kota, zobaczysz, jaki ma charakter i zarazem zrobisz dobry uczynek, bo wszyscy właśnie chcą tylko kociaki i kociaki.
    • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 22.04.23, 23:49
      A czy tylko na kotce ci zależy? I czy ewentualnie możesz kawałek od Warszawy podjechać?
      www.olx.pl/d/oferta/kot-do-adopcji-slodki-3-miesieczny-gacus-szuka-domu-CID103-IDRirko.html
      www.olx.pl/d/oferta/blues-ok-4-m-czny-kocurek-pilnie-szuka-domu-pionki-CID103-IDRjgJh.html
    • kamin Re: Pytanie o kotkę ze schronu 23.04.23, 06:18
      Tu masz kociaki z Wrocławia. Jeszcze w czwartek ogłoszenie było aktualne.
      www.facebook.com/groups/1422574994522698/permalink/6074917992621685/?mibextid=rS40aB7S9Ucbxw6v
    • tilijka123 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 24.04.23, 13:02
      Z reguły kociaków nie ma, bo kotki sterylizuje się zaraz po przyjęciu do schronu. W zeszłym roku adoptowałam półroczną kotkę ze schroniska świeżo po sterylizacji aborcyjnej. W zasadzie wciąż była jeszcze kociakiem. Kotki zachodzą w ciąże nawet w wieku 5 miesięcy.

      Niemniej czasem trafia się kotka z małymi lub same kociaki. Właśnie zaczyna się sezon na maluchy, wiec warto obserwować schroniska na facebooku. Nie wiem skąd jesteś ale wspieram suwalski KOTOZ i właśnie trafiło do nich 5 kociaków bez mamy. www.facebook.com/kotozsuwalki. Pewnie za dwa - trzy miesiące będą do adopcji. Pomagają w transporcie do miejsca docelowego.


    • nenia1 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 21:15
      ichi51e napisała:

      > Kto wie?
      >

      ichi51e szukasz jeszcze kociaków?
      • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 21:28
        Szukam. Warszawa. Od 9 maja.
        • turbinkamalinka Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 21:54
          ichi51e napisała:

          > Szukam. Warszawa. Od 9 maja.
          >
          www.olx.pl/d/oferta/puchata-kotka-10-tygodniowa-CID103-IDUhbEw.html
          Takie znalazłam.
          • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 22:24
            Ta jest prawdopodobnie z Białej Podlaskiej, tylko ogłoszona też w Warszawie, żeby zwiększyć szanse. Które i tak są bardzo duże w przypadku kudłatego kociaka, zwłaszcza o tej porze roku. Trzeba też zachować czujność, czy to nie ukryty handelek pseudohodowli.
        • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 25.04.23, 22:23
          To poszukaj od 9 maja. Raczej mało kto ci zaklepie kota do 9 maja. Nie będzie wiedzieć, czy się nie rozmyślisz.
          Poza tym do 9 maja pewnie przyjadą już jakieś kociaki do schroniska.
          • ardzuna Re: Pytanie o kotkę ze schronu 08.05.23, 01:02
            Obiecywałam kociaki po 9 maja w schronisku? To popatrz: napaluchu.waw.pl/zwierzeta/zwierzeta-do-adopcji/?pet_breed=-2&pet_sex=0&pet_weight=0&pet_age=1&pet_date_from=&pet_date_to=&pet_name=&submit-form=
            • ichi51e Re: Pytanie o kotkę ze schronu 08.05.23, 07:56
              Już znalazłam i zaklepana big_grin będę mieć kocorke!
        • babcia47 Re: Pytanie o kotkę ze schronu 26.04.23, 07:48
          Jeżeli chcesz by wasze współżycie było harmonijne to trzeba wcześniej kotka poznać jeżeli nie masz jeszcze doświadczenia w obcowaniu z kociastymi. Kotek musi Ciebie akceptować i chcieć być z Tobą, bo gdy Cię nie pokocha to będzie kochał całym sobą przez cale zycie ale najpierw musi Ciebie akceptować. Mi bardzo podobają się koty rude i mozajkowe ale z miotu, który był do przygarniecia wybrałam bialoszarego kociaka, zdalnie, na podstawie zdjęć i filmików bo nie mogłam zrobić tego osobiście. Kociak w odróżnieniu od rodzeństwa był bardzo ciekawski, proludzki , zaradny i zupełnie niczego się nie bał. Wybrałam prawidlowo. Kociak bez problemu zaaklimatyzowal się w domu gdzie już były dwa starsze koty i nieduży pies, które został jego najlepszym kumplem i towarzyszem zabaw A mnie od wejścia zaadoptował na " mamusie" i tak jest do dziś choć w połowie czerwca skończy rok. Do mnie przychodzi się po pociechę, ratunek, przytulić i mogę z nim zrobić wszystko, nawet nielubiane zabiegi bo dla niego ja jestem dużą kotką tylko dziwną
        • afro.ninja Re: Pytanie o kotkę ze schronu 27.04.23, 10:02
          Obiektywnie- adoptuj starszego kota. Kot powinien być przy matce kilkanaście tygodni, co przy podejściu do kociakow od kotek bezdomnych, albo wiejskich jest nierealne.
          Także szukaj kotów, które mają rzetelnie opisany charakter, są przebadane, by mozna się później ewentualnie dokocić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka