Dodaj do ulubionych

Rak hormonozależny a hormoniterapia

30.04.23, 21:27
Znacie osoby , które nie zdecydowały się na hormonoterapię ze względu na skutki uboczne? Ewentualnie znalazły lekarza, który zastosował niższe dawki leku (i wtedy nie było już takich skutków ubocznych)?
Obserwuj wątek
    • mania_222 Re: Rak hormonozależny a hormoniterapia 01.05.23, 01:41
      Nie znam takich osób. W obliczu zagrożenia życia raczej każdy słucha się lekarza i nie dyskutuje z mądrzejszym onkologiem.
      Brałam hormonoterapię Tamoxifenem przez 5 lat. Pewnie, że były skutki uboczne (tycie, słaby nastrój, zniechęcenie i inne), ale dało to się przeżyć. To było 10 lat temu.
      Ostatnio będąc w Centrum Onkologii dowiedziałam się, że teraz Tamoxifen przepisują na 10 lat brania. Dwa razy dłużej - może nauka potwierdziła konieczność.

      Lepiej żyć i troszkę pocierpieć niż czekać na powrót nowotworu.
      Chcesz się wyleczyć czy tylko uniknąć skutków ubocznych?
    • ayelen40 Re: Rak hormonozależny a hormoniterapia 01.05.23, 03:46
      Rozmawiałam kiedyś z babką, która po ibhibitorze się tak źle czuła, że dostała zamiennik. Niestety więcej szczegółów nie kojarzę. Na pewno nie zrezygnowała z terapii!
    • aqua48 Re: Rak hormonozależny a hormoniterapia 01.05.23, 09:33
      Nie znam takiej osoby, wszystkie które biorą hormonoterapię chcą uniknąć za wszelką cenę powrotu raka.
    • cud_bogini_w_bikini Re: Rak hormonozależny a hormoniterapia 01.05.23, 09:53
      Brałam krótko Tamoxifen. Skutek uboczny miałam dziwny, w pierwszej chwili nie kojarzyłam z tym lekiem. Po prostu czerwieniła mi się intensywnie połowa twarzy po 2-3 godzinach od zażycia. Mijało po kilku godzinach, aż do następnej tabletki.
      Z biegiem czasu czerwienienie zamieniło się w wysypkę. Lek zmieniałam już na etapie setek swędzących bąbli jak po ukąszeniu komarów - cały czas na tej samej połowie twarzy i szyi.
      Efekt minął po zamianie na Symex.

      Lekarz twierdził, że Tamoxifen jest lekiem pierwszego wyboru, że to nie najlepiej, że istnieje konieczność zmiany. Po Symeksie zaczęłam tyć, jedząc mniej niż zazwyczaj, po Tamoxifenie tak nie tyłam.

      Dodatkowo mam Reseligo.
      Od 3,5 lat.

      Za mną depresja, która nie ustępowała po wielu zmianach leków, bo wchodziły w interakcję z hormoterapeutykami i inne mniej skutki uboczne, w tym przewlekłe zmęczenie.

      Nie szukam lekarza, który zmniejszy dawkę, bo chcę żyć.

    • sabek81 Re: Rak hormonozależny a hormoniterapia 01.05.23, 09:58
      Myslę, że w tak poważnej kwestii powinnaś porozmawiać z lekarzem prowadzącym o swoich obawach, czy chcesz żyć bez raka czy obawiasz się tycia i innych skutków ubocznych, nawet jak ktoś ci na forum napisze, że zna i jest ok to czy dla ciebie będzie to wiarygodne.?
      • alfa36 Re: Rak hormonozależny a hormoniterapia 01.05.23, 23:42
        Przecież decyzji nie podejmuje się pod wpływem forum, to jasne. Pytałam raczej o doświadczenia.
        Skutki uboczne są niestety, jak w ulotce. I , po 3 latach, jest coraz gorzej
    • sarah_black38 Re: Rak hormonozależny a hormoniterapia 01.05.23, 10:34
      Znam taką jedną, lekarz jej wypisuje ale ona nie bierze twierdząc, że to tylko 5 % ochrony jej daje. Głupie to i nieodpowiedzialne, ale to jej decyzja i jej życie! Moim zdaniem nawet pięcioprocentowa ochrona to dużo. Koleżanki chorujące na niehormonozależnego raka piersi trochę nam ,,zadzdroszą", że jest jeszcze leczenie uzupełniające, bo one już tego nie mają.

      Ja tamoksifen brałam krótko, teraz mam inhibitor Atrozol. Nie tyję, nawet nie mam mocnych uderzeń gorąca, tylko suchość pochwy i znikome libido. Robię regularnie badania zalecane przez onkologa. Densytometrię robiłam 2 razy - lekarz powiedział, że mam wyniki lepiej niż dobre ( bo hormony wypłukują wapń). Chodzę do ginekologa, okulisty, dentysty regularnie. Ostatni zrobiłam kolonoskopię i gastroskopię. Badać się trzeba i łykać to co lekarz zaaplikuje. Zrobić wszysyko żeby rak nie wrócił. I tak, też słyszałam, e teraz są zalecenia nawet 10 lat, zwłaszcza dla kobiet które zachorowały w młodszym wieku.
      • alfa36 Re: Rak hormonozależny a hormoniterapia 01.05.23, 11:01
        A dlaczego zmieniłaś/lekarz zmienił na inny lek?
        • sarah_black38 Re: Rak hormonozależny a hormoniterapia 01.05.23, 13:14
          alfa36 napisała:

          > A dlaczego zmieniłaś/lekarz zmienił na inny lek?

          Pisałam w innym wątku - miałam przerost endometrium.
          • alfa36 Re: Rak hormonozależny a hormoniterapia 01.05.23, 18:07
            Czy w takim razie to jest wskazanie? U nas po raz drugi usuwane endometrium. Ale, póki co, lekarz nie wypowiedział się, co dalej.
            • sarah_black38 Re: Rak hormonozależny a hormoniterapia 01.05.23, 23:20
              alfa36 napisała:

              > Czy w takim razie to jest wskazanie? U nas po raz drugi usuwane endometrium. Al
              > e, póki co, lekarz nie wypowiedział się, co dalej.


              Wydaje mi się, że to zależy od wieku. Tamoksifen w przeciwieństwie do inhibitorów jest wskazaniem dla młodszych kobiet, które nie miały menopauzy. Mogą go brac również starsze kobiety, które menopauzę przeszły. Poznałam kobietę, która brała tamoksifen 8 lat, przerośnięte endometruim miała usuwane dwa razy. Potem się uspokoiło i brała ten hormon do końca kuracji. W moim przypadku lekarz podjął decyzję o zmianie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka